Dodaj do ulubionych

NAJGORSZE MENU

02.07.03, 10:48
dobra metoda na koniec tego wszystkiego i zmianę podejścia, jest być może
obrzydzanie :)

moje menu z jednego dnia (niedziela) wyglądało tak:

śniadanie: 2 buły z serem, salami, pomidorami itp. kawa z mlekiem

potem:
lód magnum
paka chipsów (duża)
paluszki
czekolada jogurtowa milka
paczka flipsów paprykowych
kawa z mlekiem + herbatniki
litr coca coli

a potem już mnie brzuch rozbolał.
ale zdaje się, że kolację jeszcze zjadłam.

boże, nienormalne.

;)


Obserwuj wątek
    • takhisis Re: NAJGORSZE MENU 02.07.03, 14:25
      Moje dzisiejsze menu:
      owsianka (tona)
      czereśnie (0,2 kg)
      2 kawy z mlekiem
      pomidor
      papryka
      pół paczki pieczywa ryżowego
      szklanka muesli

      A potem mała sesja w łazience, rytualne ważenie (55 kg).
      Do końca dnia jeszcze trochę zostało...
      • horlaa Re: NAJGORSZE MENU 04.07.03, 17:01
        yhm, to ty nie jesteś chora na kompulsywne jedzenie! chyba, że właśnie z niego
        próbujesz wychodzić.
        nasza choroba polega na czymś nieco innym...
        :)
        • takhisis Re: NAJGORSZE MENU 05.07.03, 13:31
          Z całą pewnością cierpię na zaburzenia odżywiania, nieważne jak nazywa się moja
          choroba. Kiedy zaczynałam liceum ważyłam 57 kg, kiedy je kończyłam 75 kg, bo
          jedzenie było moim lekarstwem na samotność, stres, nudę. Mniej więcej dwa razy
          w tygodniu opróżniałam dokładnie całą lodówkę (nie myślałam nawet o wywoływaniu
          wymiotów), potem przez parę dni się pilnowałam i znowu to samo. Więc myślę, że
          Was rozumiem doskonale.
          Teraz mam 22 lata, od kwietnia się odchudzam, doszłam do wagi 55kg (167 cm) i
          od miesiąca nie chudnę. Wciąż czuję się gruba i tak samo nieszczęśliwa jak
          przedtem. Stare nawyki mi wracają, z niewielką różnicą--opycham się prawie
          wyłącznie niskokalorycznym żarciem (prawie--cholerna owsianka,nie potrafię się
          jej wyrzec), stopniowo tracę nad sobą kontrolę. A ponieważ boję się jak diabli,
          że te 20 kg (a może i więcej) wróci, prowokuję wymioty. Tym sposobem prawie
          ciągle jestem głodna, bo jak zjem więcej niż 300 kcal za jednym posiedzeniem,
          wymiotuję. Ale rodzinne posiłki "szlachetnie" odstępuję psu, albo wyrzucam,
          przed rodzicami udaję, że jem normalnie. Oprócz warzyw, owoców, płatków, mleka,
          pieczywa chrupkiego nie jem nic, myśl o zjedzeniu kanapki albo ciastka mnie
          przeraża. Nie wiem do której choroby jest mi najbliżej, wiem jedno--mój
          stosunek do jedzenie znacznie odbiega od normy, ale to co czuję rozumieją tylko
          osoby, które same przez to przechodzą; próbowałam rozmawiać z rodzicami, ale
          oni twierdzą, że to tylko moje fanaberie. Dlatego szukam u Was pomocy,
          wsparcia, rady, nawet jeśli nie jestem jedną z Was.
          Powinnam jeszcze wspomnieć, że moją silną wolę znacznie wspomaga fluoksetyna
          (Prozac, max. dawka), stosowana również w leczeniu bulimii.
          • midm Re: NAJGORSZE MENU 05.07.03, 14:13
            Nie wiem skad masz ten prozac, ale jesli od lekarza psychiatry to powiedz mu o
            swoich problemach z jedzeniem.
            • takhisis Re: NAJGORSZE MENU 05.07.03, 19:54
              żeby uściślić--bioxetin,czasem seronil; napisałam prozac, bo tą nazwę każdy
              kojarzy :-)
              Wczoraj byłam na comiesięcznej kontroli u mojego psychiatry, zastanawiałam się
              czy mu powiedzieć, ale zrezygnowałam. Bo niby jak on mi może pomóc? Nie wymagam
              odkarmiania, więc hospitalizacja nie wchodzi w grę. Znowu jakieś prochy? A może
              stały nadzór przejętych rodziców?
              Wydaje mi się, że przede wszystkim to ja muszę sobie pomóc, popracować nad
              postrzeganiem siebie, nikt tego za mnie nie rozwiąże.
              Przeszłam depresję, zaburzenia lękowe też już prawie mam za sobą (pomimo tego,
              że na początek psychoterapii dopiero czekam, zakwalifikowałam się, ale chwilowo
              nie ma wolnych miejsc). Może jak zacznę regularne wizyty u psychologa to wtedy
              moje kłopoty z jedzeniem wyjdą niejako "przy okazji".
              pozdrawiam
              t
              • midm Re: NAJGORSZE MENU 05.07.03, 20:01
                Może jak zacznę regularne wizyty u psychologa to wtedy
                > moje kłopoty z jedzeniem wyjdą niejako "przy okazji".
                Jesli planujesz takie wkrotce to moze poczekac, ale pamietaj zeby o tym
                powiedziec.
              • psychoinspiracje Re: NAJGORSZE MENU 25.07.03, 16:59
                Witaj,

                takhisis napisała:
                > Może jak zacznę regularne wizyty u psychologa to wtedy
                > moje kłopoty z jedzeniem wyjdą niejako "przy okazji".
                > pozdrawiam
                > t

                A czym klopoty z jedzeniem sa tak naprawde dla Ciebie?
                Tyllko dla Ciebie?
                Chcesz o tym porozmawiac, napisz prywatnie lub na tym forum.

                Pozdrawiam,
                Elzbieta Kolakowska
                psycholog
                psychoinspiracje.w.interia.pl
          • hekate6 Re: NAJGORSZE MENU 17.07.03, 14:12
            wiesz,mam identyczny problem.....I też brałam bioxetin,tyle że on nic nie
            pomógl....:((((
            • takhisis Re: NAJGORSZE MENU 19.07.03, 19:45
              Dobrze, że jesteś. Mogłabyś napisać o sobie coś więcej?
              Pozdrawiam cieplutko :-))))
              t
            • psychoinspiracje Re: NAJGORSZE MENU 25.07.03, 17:02
              Witam Cie,

              hekate6 napisała:

              > wiesz,mam identyczny problem.....I też brałam bioxetin,tyle że on nic nie
              > pomógl....:((((

              Twoj problem z jedzniem jest problemem do rozwiazania przez Ciebie a nie przez
              lekarstwa.

              Pozdrawiam,
              Elzbieta Kolakowska
              psycholog
              psycholog.w.interia.pl
          • psychoinspiracje Re: NAJGORSZE MENU 25.07.03, 16:53
            Witaj,

            takhisis napisała:

            > Z całą pewnością cierpię na zaburzenia odżywiania, nieważne jak nazywa się
            moja choroba......./ciach/... bo jedzenie było moim lekarstwem na samotność,
            stres, nudę.

            Jedzenia jest nadal Twoim lekarstwem na samotnosc, stres i nude.
            Jesli chcesz porozmawiac napisz prywatnie lub na tym forum.

            Pozdrawiam,
            Elzbieta Kolakowska
            psycholog
            psychoinspiracje.w.interia.pl





      • psychoinspiracje Re: NAJGORSZE MENU 25.07.03, 16:46
        Witaj ponownie,

        takhisis napisała:

        > Moje dzisiejsze menu:
        > owsianka (tona)
        > czereśnie (0,2 kg)
        > 2 kawy z mlekiem
        > pomidor
        > papryka
        > pół paczki pieczywa ryżowego
        > szklanka muesli
        >
        > A potem mała sesja w łazience, rytualne ważenie (55 kg).
        > Do końca dnia jeszcze trochę zostało...


        A co jeszcze zdarzylo sie w Twom zyciu w tym dniu?

        Pozdrawiam,
        Elzbieta Kolakowska
        psycholog
        psychoinspiracje.w.interia.pl

    • psychoinspiracje Re: NAJGORSZE MENU 25.07.03, 16:40
      Wiraj horlaa,


      horlaa napisała:

      > dobra metoda na koniec tego wszystkiego i zmianę podejścia, jest być może
      > obrzydzanie :)
      >
      > moje menu z jednego dnia (niedziela) wyglądało tak:
      >
      > śniadanie: 2 buły z serem, salami, pomidorami itp. kawa z mlekiem
      >
      > potem:
      > lód magnum
      > paka chipsów (duża)
      > paluszki
      > czekolada jogurtowa milka
      > paczka flipsów paprykowych
      > kawa z mlekiem + herbatniki
      > litr coca coli
      >
      > a potem już mnie brzuch rozbolał.
      > ale zdaje się, że kolację jeszcze zjadłam.
      >
      > boże, nienormalne.
      >
      > ;)

      Odchudzanie sie nie powinno polegac na nie jedzeniu i glodzeniu sie.
      Chodzi o to by jesc to co mozna, to co jest wartosciowe i co najwazniejsze - by
      pracowac by samo zycie, bylo dobre i szczesliwe.
      Dobrze sie mowi?
      A co masz z tego ze myslisz, iz to czym i jak sie najadlas to nienormalne?
      W czym Ci to pomaga?
      Bledy nie sa zle - daja okazje do wyciagania wnioskow i oracowywania strategii
      zmian.
      Przeciez dobrze wiesz czym zastapic lody, chipsy i cos tam jeszcze.
      Chcesz sobie udowodnic ze jestes beznadzieja?


      Pozdrawiam,
      Elzbieta Kolakowska
      psycholog
      psychoinspiracje.w.interia.pl






Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka