Dodaj do ulubionych

Mam problem

09.09.05, 11:13
Mam problem. Moi rodzice... jestem jedynaczką. Mężatką, trójka
dzieciaków...jak byłam dzieckiem miałam wszystko, moje dzieciństwo to lata
siedemdziesiąte i osiemdziesiąte, ale pamiętam i smak szynki, smak nutelli,
ciuchy z peweksu. Jednego mi tylko brakowało swobody... zawsze tylko rodzice,
mój ojciec strasznie nadopiekuńczy... na pierwszym roku studiów nauczyłam się
kroić chleb:)studia to było uczenie się samodzielności, ale względnej, bo
byłam przyzwyczajona do "krótkiej smyczy"i praktycznie z każdego kroku byłam
rozliczana. Z moją mamą miałam wtedy bardzo dobry kontakt. Na V roku wyszłam
za mąż. Na ślubie mój ojciec obiecał nam mieszkanie... nic z tego nie
wyszło.I wtedy zaczeło się wszystko psuć. Nie mogłam na nich liczyć.
Mieszkają w bardzo atrakcyjnej miejscowości... nie było mowy o możliwości
przyjazdu do nich. A teraz kontakty z nimi są dwa razy do roku... Mieszkamy
500 km od nich. Niby ciesząsię z naszych krótkich odwiedzin, ale ojciec tylko
szuka pretekstu do zwady: wszystko krytykuje, mój sposób zajmowania się
dziećmi, ich wychowywania, mój ubiór... a matka sprawia wrażenie jakby jej na
niczymnie zależało... totalna obojętnośc...jest mi z tym żle... czuję się jak
niedorobiona ech szkoda gadać...
Obserwuj wątek
    • paco_lopez Re: Mam problem 09.09.05, 12:33
      A jakbyś chciała zeby było ?
      • po_godzinach Re: Mam problem 09.09.05, 12:35
        jak dawniej - żeby znowu nie umiała kroic chleba )
    • mirabela123 Re: Mam problem 09.09.05, 15:44
      wiesz co, chyba wiem o czym piszesz, bo mam podobnie.Chyba jestesmy w mniej
      wiecej tym samym wieku( ja 30).Moje dziecinstwo i czasy "mlodzieńcze to tez
      raczej dobrobyt calkiem niezly, i tez nadopiekunczy rodzice. Zresztą sama nie
      wiem czy to nazwac nadopiekunczoscią, w kazdym razie na pewno nie nauczyli mnie
      odpowiedzialnisci i samodzielnosci (sama sie nie nauczylam?) . Jak urodzilam 2
      dzieci i wyszlam za mąż to nagle wiesz, tak jakby kamien w koncu spadl im z
      plecow, oczekiwali ze sama będę sobie we wszystkim radzic- nigdy mnie nie
      przygotowując do samodzielnego zycia. Od razu na głęboką wodę poszlam.
      Wiem, ze duzo w tym mojej winy, lenistwa pewnie tez.
      Ale czesem jest mi po prostu ciężko i samotnie , chociaz mam cudownego męża.
      Chociaż i tak mysle , ze jak na moje umiejętnosci prozaiczne, zyciowe
      umiejętności (mizerne) to radzę sobie nieźle - pocieszam sie trochę:)
      Tez mnie mama krytykuje- zwlaszcza jezeli chodzi o dzieci- oczywiscie te bledy
      i wady ktore mnie wytyka, sobie wybacza z wielką łatwością :)
      Jedno dla mnie jest pewne-to ze nie nauczyli mnie samodzielności, zastępując
      ją "krotką smyczą"- uważam za Ich błąd.
    • mirabela123 Re: Mam problem 09.09.05, 15:46
      acha, i tez czasem się czuja jak jakas niedorobiona....:)
      • nabij_faje Re: Mam problem 09.09.05, 15:52
        dobra zabawa?
      • amba4 Re: Mam problem 09.09.05, 16:36
        dzięki, ja poprostu chciałabym normalnie z nimi rozmawiać... aby wykazali choć
        trochę zainteresowania moim życiem... dla mojego ojca jestem debile, kretynką
        i osobą conajmniej ograniczoną... a skończyłam studia, dwa kierunki
        podyplomowe... też mam kochającego męża, który ma "normalną rodzinę"... dla
        niego... dla mnie nie bo czuję się przez nich nieakceptowana...
    • mskaiq Re: Mam problem 10.09.05, 07:42
      Ta nadopiekunczosc Ojca oznacza Jego bardzo duza milosc do Ciebie, zle
      komunikowana ale On zabierajac Ci swobode probowal Cie ochraniac.
      Odeszlas, dla Nich z Twoim odejsciem skonczyl sie caly swiat, nie potrafia
      znalesc innego, bylas radoscia, ktorej im brakuje.
      Mysle ze kiedy Ich odwiedzasz nie chca zbytnio zblizac sie do Ciebie, boja sie
      rozstania, tesknoty, boja sie milosci. Z tad ta obojetnosc i krytyka.
      Co mozesz zrobic, sprobuj kontaktowac sie czesciej, mozesz telefonicznie,
      zapros do Siebie. Staraj sie przelamac ten dystans ktory maja do Ciebie, ten
      dystans to strach, pomoz Im pokonac go. Kiedy Ci sie to uda wtedy wroci
      zainteresowanie, znow bedziesz bliska dla Nich.

      • jula09 Re: Mam problem 10.09.05, 09:51
        Rodzice wychowali Cię, wyszłaś za mąż, masz rodzinę, mieszkasz osobno. Rodzice
        uważają że wypelnili swój rodzicielski obowiązek i chcę zająć się wreszcie
        sobą. Może nie chcą opiekować się wnukami w czasie wakacji, co często się
        zdarza, przyjmować Was w swoim domu bo ze wzgledu na wiek mogą czuć się
        zmęczeni obowiązkami związanymi z przyjmowaniem gości. Widzą że radzisz sobie w
        Zyciu i cieszą się z tego. Ktoś napiał byś zapraszała rodziców do siebie i to
        jest dobry sposób na podtrzymanie więzi rodzinnych.
        Pozdrawiam.
        • amba4 Re: Mam problem 10.09.05, 17:30
          Nie wiem, czy ja dla nich byłam całym światem...mój ojciec na pewno ma ogromne
          problemy z komunikacją, jak nie jest coś po jego myśli wpada od razu we
          wściekłośc: ubliża, denerwuje się nie potrafi normalnie
          rozmawiać...najważniejsze jest dla niego jego zdrowie... zapraszałam ich nieraz
          do siebie ale po 3 latach mieszkania 400 km mama odwiedziła mnie tylko
          raz...ojciec nigdy...byliśmy w tegoroczne wakacje u nich kilkarazy,
          mieszkaliśmy niedaleko. Ostatnia wizyta skończyła się okropnie, ojciec
          naubliżał mi, naubliżał mojemu 10 letniemu synkowi ( poszło o zabawę 10 latka z
          najmłodszą moją pociechą)po czym zadzwonił wieczorem do mojego męża, który nie
          był świadkiem zdarzenia i "wyrzygiwał" swoje żale na mnie przez godzinę...
          byliśmy się z nimi pożegnać, z mojej strony dość chłodno i od tego czasu nie
          dzwoniłam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka