pareo1
19.09.05, 18:33
Witam,na początku napiszę kilka słów o sobie-mam 23 lata,niedługo zacznę 5
rok prawa,mam fajną pracę,cudownego chłopaka(6 lat razem)i świetną rodzinę.
Jakiś czas temu pomyślałam sobie,że jestem tak bardzo szczęśliwa,że aż boję
się,że to pryśnie.I prysnęło...
W kwietniu dostałam list.Trochę czau zajęło mi przypomnienie sobie,kto jest
jego nadawcą.9 lat temu byłam na koloniach,gdzie poznałam chłopaka, żadna tam
młodzieńcza miłość,po prostu kolega,jakich wielu. Wymieniliśmy się adresami,
jak ze wszystkimi.I teraz on napisał do mnie list z więzienia.Najeżony
błędami ortograficznymi,nieskładny.Zignorowałam to.Dzisiaj przyszedł drugi.
Koleś pisze do mnie jak do byłej dziewczyny,że tęskni,wspomina wspólne
chwile, prosi o zdjęcie,mówi,że zadzwoni,a po zakończeniu kary przyjedzie
(pisze,że został mu rok).BOJE SIĘ.WYPROWADZIŁO MNIE TO TOTALNIE Z RÓWNOWAGI.
Nie powiedziałam o tym nikomu i nie wiem czy to zrobić-mama chyba umarłaby ze
strachu,a chłopak też niepotrzebnie by się martwił.Czuję się jakbym oglądała
jakiś kiepski film.Pomóżcie mi-co mam zrobić-nic to znaczy zignorować i z
niepokojem otwierać skrzynkę na listy? Napisać list,że mam ułożone życie i
nie życzę sobie żadnego kontaktu.Przyszło mi nawet do głowy,żeby jakoś
odnależć jego rodzinę,podać się za swoją mamę i powiedzieć,że wyjechałam do
Ameryki,zginęlam w wypadku albo tak napisać do niego do zakładu karnego?
Wiem,że to idiotyczne,ale nie wiem za co koleś siedzi i naprawdę zaczynam się
bać.Proszę pomóżcie mi jakoś!Pozdrawiam.