Dodaj do ulubionych

KOMPUTEROWY PARTNER

IP: *.CMB2.splitrock.net 25.07.01, 14:48
My jestesmy z krwi i kosci - calkiem prawdziwi - i ja i moj maz.
Za 3 dni mijaja 3 miesiace od naszego slubu !!! Jestesmy SZCZESLIWI!!!
Kochamy sie, a mnie sie wciaz zdaje, ze jestem w bajce.
Obserwuj wątek
    • Gość: zyta Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.3miasto.net 25.07.01, 14:56
      Jeżeli jestescie z krwi i kosci - to skąd ten tytuł tematu?
      Tak czy inaczej bardzo trafiony, dla wielu ( może się mylę) komputerowy partner to jedyny człowiek
      do rozmowy - tu nikt cie nie zna więc możesz napisać wszystko a poza tym siadasz do komputera
      rozczochrana i w szlafroku i flirtujesz - i wszystko jest OK - czyż nie cudownie? Pewnie tak, ale
      mimo wszystko tęsknię do kontaktów z ludźmi z krwi i kosci .
    • Gość: samaka Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.CMB2.splitrock.net 25.07.01, 15:37
      opowiem Wam to , co mi szkodzi (???)
      :-)))
      Po nieudanych probach w biurach matrymonialnych (szesc lat wczesniej
      odeszlam od meza - co bylo najmadrzejsza decyzja mojego zycia)
      postanowilam, za przykladem corki , zobaczyc, co siedzi w tym
      komputerze. Byly wakacje, bylo nudno, no ......i troche (he,he - wcale nie
      troche!!!)depresyjnie. Oczywiscie dosc szybko weszlam na
      matrymonialne. Jak zaczelam to czytac, to mnie zatkalo (!!!!!) Jezu, czego
      tam nie bylo ! I jakie swinstwa!!!!
      :-)))
      Ale poniewaz jestem wytrwala dziewczynka i wiem czego chce, nie
      zrazilam sie i szukalam dalej.....
      Teraz o tym skrotowo, bo wole pisac o MEZU (!!!)
      Wiec (wiem, nie zaczyna sie zdania od "wiec") mialam KOMPUTEROWY
      kontakt mniej wiecej z setka facetow.
      No i nie trafilam na swego.
      Nadszedl kolejny Sylwester - kolejny smutny ,samotny Sylwester - z tym,
      ze tym razem, w sposob taki cholernie dojrzaly, spedzalam go sama w
      domu. Nawet nie ryczalam, uzalalam sie nad soba tylko troszeczke, tak
      ciut ciut.
      A ten komputer tez mnie wnerwil, bo siedzieli tam tylko nudni
      malkontenci!!!
      Postanowilam to olac i juz zostac taka biedna, niekochana........itd.
      Ale nie wytrzymalam, no...jak to baba.
      4 stycznia 2001 poszlam sprawdzic poczte.
      "Odezwal sie kolejny dupek" - pomyslalam. "Pisze, zebym dowiedziala sie
      o nim zagladajac do jego ogloszenia (!!) - i jeszcze co??!!!"
      "A dalej zobaczymy CO W KARTACH" - cwaniaczek !!, na karty rwie
      panienki.
      Napisalam mu, zeby sie wypchal, bo ja "po zadnych stronach nie bede
      latac", jesli ma cos do powiedzenia, to niech mowi, albo niech spada.
      Nastepnego dnia grzecznie odpisal, ze to dosc ciekawe spotkac tak malo
      ciekawska kobiete.
      Pomyslalam, ze go przetestuje i mu odpisalam, zamieszczajac na koncu
      jakis cholernie swinski dowcip ( dziewczyny - to swietny numer - nie wiem
      czemu, ale faceci lubia, gdy kobieta opowiada swinskie dowcipy - nie
      jeden chwycil sie na ten lep). Lojalnie uprzedzilam, ze "pale" i "przeklinam"
      Potem nastapila jakas krotka wymiana "niedoszlych e-maili" tj.takich,
      ktore sie wysyla, ale one laduja gdzies w kosmosie i nie da sie ich
      odczytac.
      Kolejnego dnia przeczytalam :
      - chcialbym uslyszec Twoj glos....
      O....mysle sobie, facio grzeznie. No dobra, co mi szkodzi - jeszcze raz sie
      zabawie.
      Odpisalam :
      - To nie takie trudne, wystarczy zadzwonic :-)))
      Natychmiast dostalam odpowiedziec :
      - Ale przeciez nie mam numeru telefonu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Brzmialo to tak ....czule, ze podalam mu numer i zeszlam pietro nizej,
      gdzie stal aparat telefoniczny.
      Moze za 2-3 minuty zadzwonil dzwonek.
      Podnioslam sluchawke i uslyszalam :
      - Dzien dobry Samaczko ! (tak sie bede nazywala, zeby sie nieco
      zakonspirowac, ok???)
      W tym momencie stalo sie cos niesamowitego.
      Przeszedl po mnie dreszcz, zawirowalo mi w glowie i uslyszalam jedna
      mysl : K....rwa ON !!! (sorry, za niecenzuralne slowo, ale juz wiecie, ze
      przeklinam, no i wlasnie to uslyszalam :-)))
      Na cale szczescie polaczenie zostalo przerwane. Dalo mi to , tak w tym
      momencie potrzebne, ze dwie minuty, zeby ochlonac.
      Facet powiedzial te trzy slowa tak cholernie zaje...stym glosem.....
      Usiadlam z wrazenia i .....zadzwonil znowu.
      Gadalismy godzine.
      Nastepnego dnia dwie.......

      Reszte napisze za jakas godzinke, bo teraz mam chec na papieroska i
      kawke - o....jak cudownie jest byc wykochana zona...hmmmmm.....
      • Gość: Malwina Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.abo.wanadoo.fr 25.07.01, 16:09
        CZY ON MA BRATA ???????????????????????????????????????????????????!!!!!!
        • ksenka Do Malwiny 25.07.01, 16:23
          Malwinko! Desperacja, co? Swoją drogą mógłby miec dwóch braci...A co?
      • Gość: Zuza Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 25.07.01, 17:17
        Gość portalu: samaka napisał(a):
        Czytam i czytam ! Jestes zajebista kobietka ! Mam nadzieję, ze się nie
        obrazilaś ! Ja mam chyba jednak większego pecha bo niestety nie mogę jakoś trafić
        na tego wlaściwego ! No, ale podniosłaś mnie na duchu ! Szukam, piszę dalej !
        Dużo slońca na nowej drodze życia życzy Zuza !
        &#62 opowiem Wam to , co mi szkodzi (???)
        &#62 :-)))
        &#62 Po nieudanych probach w biurach matrymonialnych (szesc lat wczesniej
        &#62 odeszlam od meza - co bylo najmadrzejsza decyzja mojego zycia)
        &#62 postanowilam, za przykladem corki , zobaczyc, co siedzi w tym
        &#62 komputerze. Byly wakacje, bylo nudno, no ......i troche (he,he - wcale nie
        &#62 troche!!!)depresyjnie. Oczywiscie dosc szybko weszlam na
        &#62 matrymonialne. Jak zaczelam to czytac, to mnie zatkalo (!!!!!) Jezu, czego
        &#62 tam nie bylo ! I jakie swinstwa!!!!
        &#62 :-)))
        &#62 Ale poniewaz jestem wytrwala dziewczynka i wiem czego chce, nie
        &#62 zrazilam sie i szukalam dalej.....
        &#62 Teraz o tym skrotowo, bo wole pisac o MEZU (!!!)
        &#62 Wiec (wiem, nie zaczyna sie zdania od "wiec") mialam KOMPUTEROWY
        &#62 kontakt mniej wiecej z setka facetow.
        &#62 No i nie trafilam na swego.
        &#62 Nadszedl kolejny Sylwester - kolejny smutny ,samotny Sylwester - z tym,
        &#62 ze tym razem, w sposob taki cholernie dojrzaly, spedzalam go sama w
        &#62 domu. Nawet nie ryczalam, uzalalam sie nad soba tylko troszeczke, tak
        &#62 ciut ciut.
        &#62 A ten komputer tez mnie wnerwil, bo siedzieli tam tylko nudni
        &#62 malkontenci!!!
        &#62 Postanowilam to olac i juz zostac taka biedna, niekochana........itd.
        &#62 Ale nie wytrzymalam, no...jak to baba.
        &#62 4 stycznia 2001 poszlam sprawdzic poczte.
        &#62 "Odezwal sie kolejny dupek" - pomyslalam. "Pisze, zebym dowiedziala sie
        &#62 o nim zagladajac do jego ogloszenia (!!) - i jeszcze co??!!!"
        &#62 "A dalej zobaczymy CO W KARTACH" - cwaniaczek !!, na karty rwie
        &#62 panienki.
        &#62 Napisalam mu, zeby sie wypchal, bo ja "po zadnych stronach nie bede
        &#62 latac", jesli ma cos do powiedzenia, to niech mowi, albo niech spada.
        &#62 Nastepnego dnia grzecznie odpisal, ze to dosc ciekawe spotkac tak malo
        &#62 ciekawska kobiete.
        &#62 Pomyslalam, ze go przetestuje i mu odpisalam, zamieszczajac na koncu
        &#62 jakis cholernie swinski dowcip ( dziewczyny - to swietny numer - nie wiem
        &#62 czemu, ale faceci lubia, gdy kobieta opowiada swinskie dowcipy - nie
        &#62 jeden chwycil sie na ten lep). Lojalnie uprzedzilam, ze "pale" i "przeklinam"
        &#62 Potem nastapila jakas krotka wymiana "niedoszlych e-maili" tj.takich,
        &#62 ktore sie wysyla, ale one laduja gdzies w kosmosie i nie da sie ich
        &#62 odczytac.
        &#62 Kolejnego dnia przeczytalam :
        &#62 - chcialbym uslyszec Twoj glos....
        &#62 O....mysle sobie, facio grzeznie. No dobra, co mi szkodzi - jeszcze raz sie
        &#62 zabawie.
        &#62 Odpisalam :
        &#62 - To nie takie trudne, wystarczy zadzwonic :-)))
        &#62 Natychmiast dostalam odpowiedziec :
        &#62 - Ale przeciez nie mam numeru telefonu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        &#62 Brzmialo to tak ....czule, ze podalam mu numer i zeszlam pietro nizej,
        &#62 gdzie stal aparat telefoniczny.
        &#62 Moze za 2-3 minuty zadzwonil dzwonek.
        &#62 Podnioslam sluchawke i uslyszalam :
        &#62 - Dzien dobry Samaczko ! (tak sie bede nazywala, zeby sie nieco
        &#62 zakonspirowac, ok???)
        &#62 W tym momencie stalo sie cos niesamowitego.
        &#62 Przeszedl po mnie dreszcz, zawirowalo mi w glowie i uslyszalam jedna
        &#62 mysl
        • myszkin Re: KOMPUTEROWY PARTNER 24.08.01, 18:17
          proponuje mala kawe...co ty na to
      • Gość: aaa Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.07.01, 17:17
        ZAZDROSZCZE!!!!!!!!!!!
        Powodzenia
      • Gość: zyta Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.3miasto.net 26.07.01, 08:45
        Ja też prosze o brata. A tak serio to rzeczywiscie mnie też natchnęłas na powrót nadzieją (
        chociażby na tego brata, bo nie napisałas , że nie ma - wiem, wiem, że jestem już któras w kolejce -
        ale może ma kilku braci?). No i czekam z niecierpliwoscią na ciąg dalszy - zajebiscie piszesz ( od
        czasu do czasu też nie boję się przekleństw). Pozdr.
      • Gość: Renka Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.sympatico.ca 27.07.01, 03:42
        Sa programy komputerowe, ktore dobieraja ludzi analizujac ich horoskopy i
        upodobania.Znam kilka osob , ktore doskonale sie dobraly.Zachecam innych.Bedzie
        mniej problemow w przyszlosci.
        • Gość: zuza Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 30.07.01, 10:35
          MOŻE PODASZ KILKA BLIŻSZYCH DANYCH !?
          ZUZA

          &#62 Sa programy komputerowe, ktore dobieraja ludzi analizujac ich horoskopy i
          &#62 upodobania.Znam kilka osob , ktore doskonale sie dobraly.Zachecam innych.Bedzie
          &#62
          &#62 mniej problemow w przyszlosci.

          • Gość: renka Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.sympatico.ca 04.08.01, 07:42
            www.Machmaker.com ta website dobiera ludzi z calego swiata.Powodzenia!
    • Gość: anka Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 26.07.01, 14:31
      ciesz sie ze bajki jeszce istnija w zyciu - powodzenia księzniczko
    • kstanisz Re: KOMPUTEROWY PARTNER 26.07.01, 21:18
      To znowu ja : samaka
      obiecalam ciag dalszy opowiesci - mialam to zrobic wczoraj, ale nie
      umialam tu znowu wejsc, nie jestem najsilniejsza w komputerach - choc
      dzieki nim ulozylam sobie zycie.
      No wiec skonczylam na tym, ze zadzwonil.
      Gadalismy godzine, nastepnego dnia dwie.
      Dzis juz dokladnie nie pamietam, o czym rozmawialismy - ale bylo
      cudownie, tj.tak normalnie, bez udawania, bez zadnych "gierek",
      zaklaman.
      Myslalam wtedy, ze albo przyjmie mnie taka, jaka naprawde jestem, albo
      nie warto jest w ogole sie angazowac.
      A On przyjmowal, akceptowal wszystko, sluchal kazdego slowa i
      ....ROZUMIAL, co do niego mowie.
      Pomyslalam, ze sprawdze jego znak zodiaku, no bo gdyby to byl Lew.....to
      pewnie zrobilabym sie podejrzliwa.
      Tak spokojnie spytalam : jaka jest Twoja data urodzenia ???
      - 12 lipca
      - co????!!!!
      - 12 lipca, a Twoja?
      - 12 lipca
      - co???!!!!
      - 12 lipca
      ...........cisza
      Teraz wszystko stalo sie jasne. Urodzilismy sie tego samego dnia, oboje
      z piatku na sobote nad ranem.
      Dlatego tak idealnie sie rozumiemy!!!!
      Kolejnego dnia opowiadalam o swoich planach na najblizszy weekend i
      zalilam sie troche, ze znowu ide sama na przyjecie i pewnie znowu jakas
      ciocia skomentuje - "no bo taka ladna (hmmmm...rzecz pod dyskusje) i
      taka sama".
      Pod koniec rozmowy spytalam :
      - Wiesz, co bym chciala???
      - Tak, mysle o tym od wczoraj...
      I to byl koniec rozmowy, nic wiecej.
      Wlasnie tak czesto rozmawialismy. Nie konczac wlasnych mysli - kazde z
      nas wiedzialo ,co drugie chce powiedziec.
      Nastepnego dnia spytalam
      - No i co, musze sama isc na to przyjecie??
      - Przepraszam Kochanie, naprawde teraz nie bylo biletow, najblizszy
      termin to przyszly czwartek. Przylatuje o 8:00, przez Frankfurt.
      (Pewnie nie poinformowalam Was, ze moj Luby mieszka niestety w Usa)
      Poszlam wiec na owe przyjecie sama, ale juz bardzo zakochana. Gdy
      opowiadalam o mojej przygodzie, co niektorzy dziwnie na mnie patrzyli.
      Bardzo mnie to zezloscilo i powiedzialam dosc glosno (rzeklabym wrecz
      publicznie)
      - Ja Go i tak kocham i On mnie tez. I zobaczycie, ze jutro pod moj dom
      podjedzie samochod i dostane bukiet kwiatow - bo On taki jest i ja to
      wiem!!!
      Byla sobota.
      W niedziele nie przyjechal zaden samochod.
      Ale nie mylilam sie - przyjechal w poniedzialek ( w niedziele nie pracuja) i
      dostalam wspanialy bukiet czerwonych roz. Wzruszylam sie do lez i zaraz
      zadzwonilam do mamy (komus musialam sie pochwalic, a kolezankom
      nie chcialam robic przykrosci). A mama na to :
      - no dobrze, roze rozami, a wazon ladny????
      To sie nazywa praktyczna kobieta.
      Potem zaczela sie wysmiewac, ze zjawi sie jakis pryszczaty, garbaty i
      kulawy do tego.
      Nie widzielismy swoich zdjec.
      Tylko romawialismy, rozmawialismy. czasem po trzy godziny dziennie.
      Wizyta ukochanego byla juz pewna.
      Zaczelam przygotowania.
      Boze!!!! Ilu ja rzeczy nie mialam.
      Nocna bielizna, dzienna bielizna, sukienka na pierwsza randke.
      A jaka wybrac restauracje????
      Nie wiedzialam w co rece wlozyc, no bo przeciez i dom sprzatnac trzeba,
      wybrac menu, zrobic zakupy......
      Oj, bylo co robic.
      Zblizal sie czwartek i moje podniecenie roslo.
      Probowalam ukochanemu przyslac moje zdjecie, ale te komputery nie
      zawsze dobrze dzialaja. Wysylalam kilkakrotnie, ale przechodzil tylko
      plaszczyk. Gdy dochodzilo do twarzy, zrywalo polaczenie.
      Wiedzial wiec, ze mam rozowy plaszczyk i obiecalam, ze w nim bede na
      lotnisku.
      A jak bylo na lotnisku opowiem nastepnym razem
      :-))))
      • Gość: zuza Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 30.07.01, 10:41
        GDZIE JESTEŚ SAMAMKA ???!!
        ZUZA

        &#62 To znowu ja : samaka
        &#62 obiecalam ciag dalszy opowiesci - mialam to zrobic wczoraj, ale nie
        &#62 umialam tu znowu wejsc, nie jestem najsilniejsza w komputerach - choc
        &#62 dzieki nim ulozylam sobie zycie.
        &#62 No wiec skonczylam na tym, ze zadzwonil.
        &#62 Gadalismy godzine, nastepnego dnia dwie.
        &#62 Dzis juz dokladnie nie pamietam, o czym rozmawialismy - ale bylo
        &#62 cudownie, tj.tak normalnie, bez udawania, bez zadnych "gierek",
        &#62 zaklaman.
        &#62 Myslalam wtedy, ze albo przyjmie mnie taka, jaka naprawde jestem, albo
        &#62 nie warto jest w ogole sie angazowac.
        &#62 A On przyjmowal, akceptowal wszystko, sluchal kazdego slowa i
        &#62 ....ROZUMIAL, co do niego mowie.
        &#62 Pomyslalam, ze sprawdze jego znak zodiaku, no bo gdyby to byl Lew.....to
        &#62 pewnie zrobilabym sie podejrzliwa.
        &#62 Tak spokojnie spytalam : jaka jest Twoja data urodzenia ???
        &#62 - 12 lipca
        &#62 - co????!!!!
        &#62 - 12 lipca, a Twoja?
        &#62 - 12 lipca
        &#62 - co???!!!!
        &#62 - 12 lipca
        &#62 ...........cisza
        &#62 Teraz wszystko stalo sie jasne. Urodzilismy sie tego samego dnia, oboje
        &#62 z piatku na sobote nad ranem.
        &#62 Dlatego tak idealnie sie rozumiemy!!!!
        &#62 Kolejnego dnia opowiadalam o swoich planach na najblizszy weekend i
        &#62 zalilam sie troche, ze znowu ide sama na przyjecie i pewnie znowu jakas
        &#62 ciocia skomentuje - "no bo taka ladna (hmmmm...rzecz pod dyskusje) i
        &#62 taka sama".
        &#62 Pod koniec rozmowy spytalam :
        &#62 - Wiesz, co bym chciala???
        &#62 - Tak, mysle o tym od wczoraj...
        &#62 I to byl koniec rozmowy, nic wiecej.
        &#62 Wlasnie tak czesto rozmawialismy. Nie konczac wlasnych mysli - kazde z
        &#62 nas wiedzialo ,co drugie chce powiedziec.
        &#62 Nastepnego dnia spytalam
        &#62 - No i co, musze sama isc na to przyjecie??
        &#62 - Przepraszam Kochanie, naprawde teraz nie bylo biletow, najblizszy
        &#62 termin to przyszly czwartek. Przylatuje o 8:00, przez Frankfurt.
        &#62 (Pewnie nie poinformowalam Was, ze moj Luby mieszka niestety w Usa)
        &#62 Poszlam wiec na owe przyjecie sama, ale juz bardzo zakochana. Gdy
        &#62 opowiadalam o mojej przygodzie, co niektorzy dziwnie na mnie patrzyli.
        &#62 Bardzo mnie to zezloscilo i powiedzialam dosc glosno (rzeklabym wrecz
        &#62 publicznie)
        &#62 - Ja Go i tak kocham i On mnie tez. I zobaczycie, ze jutro pod moj dom
        &#62 podjedzie samochod i dostane bukiet kwiatow - bo On taki jest i ja to
        &#62 wiem!!!
        &#62 Byla sobota.
        &#62 W niedziele nie przyjechal zaden samochod.
        &#62 Ale nie mylilam sie - przyjechal w poniedzialek ( w niedziele nie pracuja) i
        &#62 dostalam wspanialy bukiet czerwonych roz. Wzruszylam sie do lez i zaraz
        &#62 zadzwonilam do mamy (komus musialam sie pochwalic, a kolezankom
        &#62 nie chcialam robic przykrosci). A mama na to :
        &#62 - no dobrze, roze rozami, a wazon ladny????
        &#62 To sie nazywa praktyczna kobieta.
        &#62 Potem zaczela sie wysmiewac, ze zjawi sie jakis pryszczaty, garbaty i
        &#62 kulawy do tego.
        &#62 Nie widzielismy swoich zdjec.
        &#62 Tylko romawialismy, rozmawialismy. czasem po trzy godziny dziennie.
        &#62 Wizyta ukochanego byla juz pewna.
        &#62 Zaczelam przygotowania.
        &#62 Boze!!!! Ilu ja rzeczy nie mialam.
        &#62 Nocna bielizna, dzienna bielizna, sukienka na pierwsza randke.
        &#62 A jaka wybrac restauracje????
        &#62 Nie wiedzialam w co rece wlozyc, no bo przeciez i dom sprzatnac trzeba,
        &#62 wybrac menu, zrobic zakupy......
        &#62 Oj, bylo co robic.
        &
    • Gość: saba Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.elsat.net.pl 26.07.01, 22:52
      Opowiadasz ładne bajki. Powinnaś pisać powieści typu Harlekin, bo życie nie
      jest takie łaskawe. Bo co byłoby gdybyś to Ty była kulawa i zakompleksiona ? A
      narazie życzę CI abyś była tak szczęśliwa jak w tej bajce - "i żyli długo i
      szczęśliwie oraz w zdrowiu aż do końca".
    • Gość: Aguś Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: 10.2.5.* / *.Elektron.pl 27.07.01, 11:42
      Słuchajcie takie rzeczy się na pewno zdarzają, ale niezmiernie rzadko,
      niestety!!! A może on pochodzi z rodziny bardzo wielodzietnej i ma kilkunastu
      braci?
      A swoją drogą to dlaczego tak dużo fajnych kobiet nie ma partnera? Czy to z
      nami jest coś nie tak czy z nimi?
      Pozdrawiam wszystkie fajne "samotne"
      • Gość: mycha Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.acn.waw.pl 27.07.01, 13:12
        Doskonale wiem o czym mowi samaka.
        My juz jestesmy 3-ci rok po slubie. Swojego miska poznalam przez siec .
        Jest cudownym facetem.
        Jednak bajki zdazaja sie na prawde !!!
        Ja juz mam swojego ksiecia z bajki i jest prawdziwy.
        Pozdrawiam
        • Gość: samaka Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.CMB2.splitrock.net 30.07.01, 19:50
          Czesc Kochani!!
          Nie bylo mnie dlugo, bo mam troszke malo czasu.....
          Poza tym strasznie ciezko laczy ta cholerna "gazeta"
          Odpowiadam :
          Moj Mezus nie ma niestety braci, ale ma syna - 28 lat, do wziecia...
          Mozecie myslec, ze wymyslam, ale to wszystko "najprawdziwsza prawda",
          a tak w ogole, to bajka dopiero sie zaczyna....
          Jechalam na lotnisko w rozowym plaszczyku, tak jak to bylo umowione.
          Kiedy bylam przy petli "Okecie" jakis samolot smignal mi nad glowa.
          Pomyslalam : to On, przylecial - bo przeszedl mnie dziwny dreszcz. Ale
          wycofalam sie z tej mysli, gdyz bylo jeszcze 10 minut do przylotu samolotu.
          Na lotnisko dojechalam punktualnie. Zaparkowalam, gdzie sie dalo i
          pobieglam na hale przylotow, pedzac jak szalona do tablicy, by sprawdzic,
          czy samolot londuje o czasie. Wtedy uslyszalam za soba glos : Samaczko,
          nie chcesz mnie zobaczyc???
          Odwrocilam sie.
          Stal za mna.
          Nie jakis super -man, ale taki normalny, cieply, mily facet.
          Popatrzylismy sobie w oczy, wzielismy sie za rece (tak chcielismy moc
          wreszcie sie dotknac) - i zaczelismy sie calowac....
          Jak bysmy sie znali wieki...
          Poszlismy na parking, gdzie w koncu udalo mi sie znalezc samochod.
          Jechalismy do mnie. Musialam lewa reka zmieniac biegi, bo za prawa
          bylam caly czas trzymana i nie chcialam tego przerywac.
          Rozmawialismy....nie mam pojecia o czym... nie pamietam.
          Dojechalismy do domu. Moja corka zmierzyla mojego Ukochanego od
          gory do dolu, usmiechnela sie z aprobata, spojrzala wyczekujaco (no
          gdzie jej prezent??!!!). Obejrzala, co dostala i dyskretnie wyniosla sie na
          dni kilka do kolezanki.
          Bylo cudownie....niewyobrazalnie cudownie. Nie chcialam myslec, bo
          myslenie to realia i wtedy moglabym cos zepsuc. Chcialam w tym stanie
          trwac.
          Trzeciej nocy (dokladnie z 28/29 stycznia - rowniutko siedem lat po moim
          odejsciu z poprzedniego, koszmarnego malzenstwa) uslyszalam :
          - a ozenisz sie ze mna??? (powiedzial to jak maly chlopiec do swojej
          malej kolezanki z przedszkola)
          - ozenie sie z Toba.
          Rano zastanawialam sie czy wrocic do tematu (????) No bo jesli sie
          wyglupial???, a ja wzielam to powaznie????
          Pelna obaw, odwrocona tylem (tak na wszelki wypadek, zeby nie widzial
          mojej glupiej miny) zaputalam :
          - pamietasz o czym rozmawialismy w nocy?
          - tak, zadalem Ci bardzo powazne pytanie
          - to dostales bardzo powazna odpowiedz
          :-))) odwrocilam sie i poslalam mu promienny usmiech.
          Wtedy moj luby stwierdzil (dosc autorytatywnie)
          - w takim razie musimy wyjsc
          - dokad???
          - zobaczysz
          Wsiedlismy do samochodu i pojechalismy do centrum handlowego, gdzie
          zostalam zaprowadzona do jubilera i dostalam powazne zadanie - wybor
          pierscionka zareczynowego (!!!)
          Nie bardzo wiedzialam, co mam zrobic. Nie rozmawialismy w ogole o
          pieniadzach, nie mialam pojecia w jakim przedziale cenowym mam sie
          obracac. Tak na wszelki wypadek zaczelam ogladac cyrkonie. Ale on
          delikatnie przestawil mnie w strone brylantow. Lekko zazenowana
          wybralam dwa pierscionki. Jeden, ktory podobal mi sie naprawde (ale
          mial jeden spory i szesc malutkich brylancikow) i drugi z jednym malutkim
          brylancikiem. Powiedzialam mu, zeby On zdecydowal.
          Wybral oczywiscie ten ladny, ten najpiekniejszy.
          Potem poszlismy kupic szampana. Poziomek niestety nie bylo, wiec
          zdecydowalismy sie na kiwi.
          Wrocilismy do domu, poszlimy do sypialni i tam moj Luby, jak przystalo na
          prawdziwego mezczyzne oswiadczyl mi sie ponownie - tym razem bardzo
          powaznie, przyklekajac przede mna.
          Oczy mialam pelne lez i czulam sie bardzo szczesliwa.
          Zlozylismy sobie odpowiednie do okolicznosci przysiegi, wypilismy
          wspanialego szampana i bylam karmiona owocami.
          Potem znow bylo wspaniale.....
          Ale.....
          po trzech dniach odlecial.
          Bylam
          • Gość: zuza Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.3miasto.net 31.07.01, 08:20
            Pierwsza zamawiam syna - daj znać Samaczko jak sie z nim skontaktować.
            Pozdr.
            • Gość: zuza Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 31.07.01, 09:41
              Gość portalu: zuza napisał(a):
              KTOŚ POŻYCZYŁ SOBIE MOJE PSEUDO ???!!!
              PRAWDZIWA ZUZA !

              &#62 Pierwsza zamawiam syna - daj znać Samaczko jak sie z nim skontaktować.
              &#62 Pozdr.

    • Gość: Gutek Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.boston.navipath.net 31.07.01, 22:29
      Chyba taki facet tylko istnieje w Twojej wyobrazni! - ja tez mieszkam w Bostonie i wypisuje na roznych
      czatach i innych polskich ogloszeniach i nikt na mnie nie leci! Taki szczesciarz z niego, ze znalazl Ciebie
      - taka fajna kobiete! Nie masz siostry?!!!!

      Gutek
      • Gość: samaka do Zuzy i innych dziewczyn IP: *.CMB2.splitrock.net 01.08.01, 03:08
        Kochane,
        syn mojego drogiego Meza jest aktualnie w Polsce, bedzie tam jeszcze
        przez ok.dwa tygodnie, macie wiec ograniczona ilosc czasu. Podaje Wam
        numer telefonu komorkowego, z ktorego teraz korzysta : 0-502 395753,
        ma na imie Tomek - tylko prosze, nie zdradzajcie, ze macie ten numer ode
        mnie.
        Powodzenia!!!!
        :-)))))
        • Gość: zuza Re: do Zuzy i innych dziewczyn IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 01.08.01, 11:12
          Wiyaj Samako !
          Bardzo dziekuję za numer telefonu Tomka, ale niestety jest on dla mnie za młody
          (mam 31) poza tym gustuję w bardziej dojrzałych facetach!
          Ale, może jednak ktoś skorzysta, mam taką nadzieję ! Jeżeli jest podobny do
          tatusia to szkoda by było, zeby wracał do Stanów sam !
          Jeszcze raz bardzo Ci dziekuję i czekam na dalszy ciąg Twojej opowiesci !
          Pozdrawiam Zuza
          • Gość: zuza 2 Re: do Zuzy i innych dziewczyn IP: *.3miasto.net 01.08.01, 12:28
            Ja do podziekowań się przyłączam - i może jak odwagi mi wystarczy to zadzwonię ( chociaż też jest
            ode mnie troszkę młodszy - ale mam sentyment do imienia Tomek ( b.porządni ludzie). Może napisz
            co o nim. Pozdrawiam i dziękuje .
      • Gość: samaka do Gutka IP: *.CMB2.splitrock.net 01.08.01, 03:16
        Czesc Guciu,
        no to co z Toba nie tak, ze panienki nie mozesz poderwac????
        :-))))
        Mam dzis dobry dzien, to Ci podpowiem : mam przyjaciolke, wolna, fajna
        no i bardzo ja lubie. Nie mialabym nic przeciwko temu, zeby zostala moja
        sasiadka.
        Napisz do niej, mam nadzieje, ze nie zamorduje mnie za podanie jej
        adresu.
        Nie moge tego e-maila napisac tutaj, bo to bedzie zbyt publicznie. Napisz
        prosze do mnie na adres : samaka@poczta.onet.pl
        Jakos Ci te kobitke moze zalatwimy.
        :-))))
    • Gość: samaka Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.CMB2.splitrock.net 01.08.01, 14:04
      Czesc wszystkim,
      dalej moja opowiesc jest juz chyba....nudna.
      Bylo (i jest!!!) ciagle slodko, coraz slodziej.
      Wszystko mi sie podobalo, choc nigdy wczesniej nie zakladalam, ze
      wyjade z Polski. W Stanach bylam pare lat temu, ale nie zrobily na mnie
      dobrego wrazenia. Ponoc bylam nie tam, gdzie powinnam.
      Teraz jest wrecz odwrotnie.
      Pogoda wspaniala, krajobrazy piekne. Do morza mam godzine drogi, nad
      jeziora 10 minut, dom stoi praktycznie w lesie i jest calkiem ladny.
      Maz kupuje mi wciaz nowe zabawki, zbudowal prawdziwa hustawke na
      lancuchach - zyc nie umierac.
      Slub planowalismy w czerwcu, ale po moim powrocie cos mi sie
      pokickalo (te cholerne zmiany czasu) i napisalam cos o slubie w kwietniu,
      wiec go wzielismy, gdy bylam tu ponownie. Co ciekawe, nikt nie chcial ode
      mnie sterty dokumentow, a formalnosci trwaly moze 5 minut.
      Przyjechal do domu facet (sedzia pokoju) i.....
      a to bylo dosc zabawne.
      Tak sie sklada, ze nie znam angielskiego. Pan Maz prosil wiec faceta,
      zeby nie kazal powtarzac mi tekstu, tylko zadal pytanie, na ktore bede
      mogla odpowiedziec (aj du). Ale to byl starszy pan i olal nasze prosby.
      Najpierw powtarzal tekst moj maz, a potem przyszla kolej na mnie. Pan
      sedzia powiedzial (sorki, ze napisze fonetycznie, ale gdybym sie silila na
      pisanie po angielsku i napisala z bledem, to byloby jeszcze bardziej
      smiesznie) : ripid aw de mi
      Ja na to grzecznie : ripid aw de mi
      Wszyscy rykneli smiechem, wiec zorientowalam sie, ze walnelam cos nie
      tak, ale nie speszona kontynuowalam i tak zostalam pania Zona.
      Jednak poniewaz to wszystko moglo byc troche podejrzane : facet
      przyszedl do domu, wzial pieniadze...itd - to dokument dokumentem, a ja
      chcialam miec prawdziwy slub.
      Nigdy wczesniej nie bralam slubu koscielnego - wiec taki wlasnie
      chcialam przezyc.
      Odbyl sie w Polsce, w czerwcu.
      Moja corcia wybrala mi najpiekniejsza z mozliwych suknie. I wcale nie
      przejmowalam sie swoim wiekiem. Odpuscilam sobie tylko welon (ale
      ten upielam na weselu, zeby bylo co rzucac). Mezus wystapil w smokingu i
      bal bardzo przystojny.
      Wszystko odbylo sie jak nalezy. Gdy wychodzilismy z domu grala orkiestra.
      Gosci weselnych byl pelen kosciol. Pan Maz zostal okrecony przed
      oltazem, tylko cholera ja wypilam wode, a on wodke.
      Bawilismy sie jak szaleni z setka gosci do 7 rano.
      Piec dni pozniej wylecielismy i teraz tu sobie jestem. Kochana,
      rozpieszczana i baaaaardzo szczesliwa.
      Wiem, ze to bardzo dziwne - tak poznac kogos przez komputer, zmienic
      cale swoje zycie, przeniesc sie na drugi koniec swiata i na dodatek byc
      szczesliwym.
      Ale takie rzeczy sie zdarzaja - mnie to sie zdarzylo.
      Dlatego wierzcie w milosc, badzcie wobec siebie uczciwi, a w koncu
      traficie na tego jedynego (te jedyna), bo mozna sie zakochac, nie tylko po
      30-stce, mozna nawet po 40-stce, mozna zawsze.
      Trzeba tylko wierzyc w Milosc.
      Zycze wszystkim powodzenia!!!!
      • Gość: zuza 2 Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.3miasto.net 01.08.01, 14:27
        aż mnie poskręcało w srodku z zazdrosci ( ale takiej pozytywnej ) - och, oby i mnie się tak trafiło.
        Tobie ( a własciwie Wam) życzę szczęscia na długie długie lata.
      • ksenka Re: KOMPUTEROWY PARTNER 01.08.01, 15:49
        Droga samako! Zadzwonilam do Twojego pasierba i.........milczalam. Idiotka. Biedak pomyslal, ze ktos go napastuje.
        Przeproś go prosze ode mnie. Glupio mi strasznie. Pa1
        • Gość: zuza 2 Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.3miasto.net 01.08.01, 15:52
          Nie Ty jedna - biedny chłopak musi być zupełnie skołowany - ach ten brak odwagi.
          • ksenka Re: KOMPUTEROWY PARTNER 01.08.01, 16:56
            Zuza zuza, pisz do mnie szybko. Muszę Ci coś powiedzieć. K
            ksenka@poczta.gazeta.pl
      • Gość: zuza Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 01.08.01, 16:30
        Gość portalu: samaka napisał(a):

        &#62 Czesc wszystkim,
        &#62 dalej moja opowiesc jest juz chyba....nudna.
        &#62 Bylo (i jest!!!) ciagle slodko, coraz slodziej.
        &#62 Wszystko mi sie podobalo, choc nigdy wczesniej nie zakladalam, ze
        &#62 wyjade z Polski. W Stanach bylam pare lat temu, ale nie zrobily na mnie
        &#62 dobrego wrazenia. Ponoc bylam nie tam, gdzie powinnam.
        &#62 Teraz jest wrecz odwrotnie.
        &#62 Pogoda wspaniala, krajobrazy piekne. Do morza mam godzine drogi, nad
        &#62 jeziora 10 minut, dom stoi praktycznie w lesie i jest calkiem ladny.
        &#62 Maz kupuje mi wciaz nowe zabawki, zbudowal prawdziwa hustawke na
        &#62 lancuchach - zyc nie umierac.
        &#62 Slub planowalismy w czerwcu, ale po moim powrocie cos mi sie
        &#62 pokickalo (te cholerne zmiany czasu) i napisalam cos o slubie w kwietniu,
        &#62 wiec go wzielismy, gdy bylam tu ponownie. Co ciekawe, nikt nie chcial ode
        &#62 mnie sterty dokumentow, a formalnosci trwaly moze 5 minut.
        &#62 Przyjechal do domu facet (sedzia pokoju) i.....
        &#62 a to bylo dosc zabawne.
        &#62 Tak sie sklada, ze nie znam angielskiego. Pan Maz prosil wiec faceta,
        &#62 zeby nie kazal powtarzac mi tekstu, tylko zadal pytanie, na ktore bede
        &#62 mogla odpowiedziec (aj du). Ale to byl starszy pan i olal nasze prosby.
        &#62 Najpierw powtarzal tekst moj maz, a potem przyszla kolej na mnie. Pan
        &#62 sedzia powiedzial (sorki, ze napisze fonetycznie, ale gdybym sie silila na
        &#62 pisanie po angielsku i napisala z bledem, to byloby jeszcze bardziej
        &#62 smiesznie) : ripid aw de mi
        &#62 Ja na to grzecznie : ripid aw de mi
        &#62 Wszyscy rykneli smiechem, wiec zorientowalam sie, ze walnelam cos nie
        &#62 tak, ale nie speszona kontynuowalam i tak zostalam pania Zona.
        &#62 Jednak poniewaz to wszystko moglo byc troche podejrzane : facet
        &#62 przyszedl do domu, wzial pieniadze...itd - to dokument dokumentem, a ja
        &#62 chcialam miec prawdziwy slub.
        &#62 Nigdy wczesniej nie bralam slubu koscielnego - wiec taki wlasnie
        &#62 chcialam przezyc.
        &#62 Odbyl sie w Polsce, w czerwcu.
        &#62 Moja corcia wybrala mi najpiekniejsza z mozliwych suknie. I wcale nie
        &#62 przejmowalam sie swoim wiekiem. Odpuscilam sobie tylko welon (ale
        &#62 ten upielam na weselu, zeby bylo co rzucac). Mezus wystapil w smokingu i
        &#62 bal bardzo przystojny.
        &#62 Wszystko odbylo sie jak nalezy. Gdy wychodzilismy z domu grala orkiestra.
        &#62 Gosci weselnych byl pelen kosciol. Pan Maz zostal okrecony przed
        &#62 oltazem, tylko cholera ja wypilam wode, a on wodke.
        &#62 Bawilismy sie jak szaleni z setka gosci do 7 rano.
        &#62 Piec dni pozniej wylecielismy i teraz tu sobie jestem. Kochana,
        &#62 rozpieszczana i baaaaardzo szczesliwa.
        &#62 Wiem, ze to bardzo dziwne - tak poznac kogos przez komputer, zmienic
        &#62 cale swoje zycie, przeniesc sie na drugi koniec swiata i na dodatek byc
        &#62 szczesliwym.
        &#62 Ale takie rzeczy sie zdarzaja - mnie to sie zdarzylo.
        &#62 Dlatego wierzcie w milosc, badzcie wobec siebie uczciwi, a w koncu
        &#62 traficie na tego jedynego (te jedyna), bo mozna sie zakochac, nie tylko po
        &#62 30-stce, mozna nawet po 40-stce, mozna zawsze.
        &#62 Trzeba tylko wierzyc w Milosc.
        &#62 Zycze wszystkim powodzenia!!!!
        Kochana Samako ! Dziękuję za piękne opowiadanko, dziekuję za chwilkę radosci jaka
        mi dałaś i dziękuję za słowa pocieszenia ! Mam (teraz mam) nadzieję, ze spotkac
        wreszcie kogoś na mojej drodze życia (tej tzrydziestoparoletniej)
        Bądź zdrowa i szczęsliwa Zuza
        ps. i nie zapominaj do nas wpadać !
    • ksenka Re: KOMPUTEROWY PARTNER 02.08.01, 14:22
      Witam samako!
      Ale numer wykręciłam! Zadzwoniłam pod wskazany przez Ciebie numer i....Chyba oberwie Ci się od Tomka.Swoja
      droga...miły chłopak. pozdrawiam. ksenka
    • Gość: zuza 2 Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.3miasto.net 02.08.01, 14:59
      A ja Cię Samako wydałam, bo mi było szkoda Tomka ( też wykonałam głuchy telefon ), no
      a później wszystko ( no prawie ) mu powiedziałam ( drugi telefon). Przepraszam wiem, że
      nie miałysmy mówić skąd mamy telefon, ale jak mówie było mi go szczerze żal i czułam ,
      że to niesprawiedliwe, że on nic nie wie ( moja zodiakalna przypadłosć utrzymania
      równowagi). Przepraszam Cię, mam nadzieję, że nie narobiłam Ci kłopotów. Pozdr.
      • ksenka Re: KOMPUTEROWY PARTNER 02.08.01, 15:35
        Witaj Zuzieńko!
        Też mam nadzieję, że samaka się nie pogniewała na nas. Swoją drogą to takiemu Tomkowi to powinno byc miło,
        że ma rzeszę wielbicielek... Nie każdemu się to przydaża. Pozdr.
        • Gość: zuza 2 Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.3miasto.net 02.08.01, 15:52
          Hmm, witaj KSENIU,

          Oby tak to odebrał. samako napisz co ci mówił.
          • Gość: samaka Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.CMB2.splitrock.net 02.08.01, 17:01
            Dziewczyny !!!!
            Ja mam teraz Wam mowic, co mowi Tomek?????!!!!!
            Nie ma mowy.
            Jestescie "klepy" i nie mozna Wam powierzac zadnych tajemnic.
            No i dlaczego tak Wam zal Tomka???
            A czy ktos mu zrobil krzywde????

            Poza tym miec faceta na widelcu i nie dac sobie rady ????
            Zapomnialyscie co to jest kokieteria???? Sila kobiecego glosu????

            Chyba bede musiala w przyszlosci napisac poradnik - "Jak poderwac
            faceta"
            Bo przeciez najlatwiej to zrobic przez telefon.

            I NIGDY (!!!) nie zdradza sie kolezanek !!!

            he,he - wychodzi coraz lepszy ubaw
            :-))))
            • ksenka Re: KOMPUTEROWY PARTNER 02.08.01, 17:08
              Kurczaki no! Przykro mi że tak wyszło, ale trzeba przyznać, ze zarówno Tomek jak i jego siostra mieli niezły
              ubaw. Ja zresztą też. Samaka Ty się nie gniewaj, my początkujące jesteśmy. Może dasz nam jakieś
              wskazówki...Co Ty na to Zuzanno2?
          • Gość: Kate Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.eko.uj.edu.pl 02.08.01, 17:11
            Czy wyście wszystkie powariowały?! Przestańcie napastować biednego samca he he
            he Wyjdzie na to, że w Polsce same niewyżyte samice-desperatki :-))
            Pozdrawiam
    • Gość: samaka Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.CMB2.splitrock.net 02.08.01, 19:21
      Ta siostra, to moja corka - jak ja do tego wmieszalyscie???
      Wskazowki :
      - nieco tajemniczy, aksamitny glos, ktory powinien raczej zachecac, a nie
      odstraszac.
      Nie zadawajcie zbyt wielu pytan, opowiedzcie pare dowcipow - no i do
      diaska - umowcie sie z Nim!!!!!
      Powodzenia
      • Gość: samanta1 Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.01, 22:49
        Czesc! Splakalam sie ze smiechu jak czytalam Wasze podchody dziewczyny !
        Zamiast rwac chlopaka to te jak slepe komendy sie tlumaczyly !Ale biedak musial
        miec mine gdy odbieral te telefony .:) Oj ,gdybym tak byla mlodsza.....:)
        Autorce watku gratuluje i zycze szczescia !!!! Nigdy tu nie zagladalam ale od
        dzisiaj bede sledzic rozwoj wypadkow. Nawiasem mowiac faktycznie zal ze taki
        chlop ( jak Twoj ) nie pochodzi z wielodzietnej rodziny .Zgroza ! Cos takiego
        stworzyc tylko w jednym egzemplarzu ! :) Pozdrawiam
      • Gość: zuza 2 Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.3miasto.net 03.08.01, 08:44
        tak myslałam, że to twopja córa ( nawiasem mówiąc kapitalny glos) - do diaska moja droga umówić
        sie to nie takie proste , bo dzieli nas znaczna odległosć. Na hasło Twojej córki czy chcę się
        zabawić - odpowiedziałam, że owszem, ale wszystko runęło jak wyszła ta nieszczęsna odległosć.
        Jeszcze raz sorry za zdradzenie Cię, a żal to też by Ci go było gdyby usłyszała ten jego głos. No i
        on był tak zaskoczony , że zupełnie nic nie mówił więc głupio mi było a wtedy trudno o aksamitny
        głos. Hmm , nie wiem czy spróbować jeszcze raz, z drugiej strony Samako gdyby on chciał to też
        zna mój numer telefonu ( facet też powinien przejąć trochę inicjatywę - twój przejął). Ale zabawa
        była b.fajna. Pozdrów córkę jest naprawde b.dowcipna i powtarzam sie, ale ma kapitalny glos.
        • Gość: 55-latka Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.telia.com 03.08.01, 12:13
          Dzewczyne, jestescie wspaniale. Siedze w tej zimnej Skandynawii od cwierc wieku
          z jeszcze zimniejszym mezem. Tylko dzieki Internetowi jeszcze jako tako
          funkcjonuje. Malo tego, zdobylam w ten sposob przyjaciela na ciche randki.
          • ksenka Re: KOMPUTEROWY PARTNER 03.08.01, 13:18
            Mów szybko! Wszystkie jesteśmy ciekawe... Czekam na kolejną opowieść.
    • Gość: zuza 2 Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.3miasto.net 03.08.01, 13:27
      Tak, tak mów, .... obiecuję , że już nie zabałaganię.
      • Gość: Renka szukasz drugiej polowki jablka? IP: *.sympatico.ca 04.08.01, 07:44
        Sprobujcie na www.machmaker.com . to wesite dobierajaca ludzi z calego
        swiata.Powodzenia.
        • Gość: zuza Re: szukasz drugiej polowki jablka? IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 06.08.01, 10:52
          Gość portalu: Renka napisał(a):

          Niestety byłam na machmakerze ! Albo ja jestem tak mało atrakcyjna, albo nie ma
          tam fajnych ludzi ! Jestem zawiedziona !
          Zuza

          &#62 Sprobujcie na www.machmaker.com . to wesite dobierajaca ludzi z calego
          &#62 swiata.Powodzenia.

          • Gość: zuza2 Re: szukasz drugiej polowki jablka? IP: *.3miasto.net 06.08.01, 11:11
            A gdzie znalazłas oferty??
    • Gość: Misia Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: 204.155.16.* 09.08.01, 20:18
      Samako! Napisz do mnie prosze, jesli masz chwile czasu i chec. Wyglada na to,ze
      jestesmy sasiadkami. Ja tez mieszkam z mezem kolo Bostonu. Moj adres e-mail to:
      misiamiskiewicz@yahoo.com.

      Moja historia tez jest troche niezwykla. Coprawda (po ostrym procesie selekcji)
      umowilam sie w koncu na randke z jednym gosciem poznanym przez Internet, ale
      nic z tego nie wyszlo. Jednak w dniu, kiedy na te randke wychodzilam, doslownie
      na piec minut przed wyjsciem, zadzwonil telefon. Byl to facet, ktory chcial, ze
      bym go uczyla polskiego. Ten numer telefonu podalam kolezance kilka miesiecy
      wczesniej proszac o jakies kontakty. Nikt jednak nie zadzwonil. I w koncu ten
      jeden telefon. Spotkalismy sie po tygodniu i od razu czulam, jakbysmy sie znali
      cale zycie. Pobralismy sie po szesciu miesiacach. Tez jestesmy bardzo
      szczesliwi, choc mnie jest troche trudno, bo mieszkamy z jego 13.letnia,
      rozpieszczona corka. Ale wiem, ze to jest facet, na ktorego czekalam kilka
      dlugich, samotnych lat. Warto bylo. Gratuluje i pozdrawiam. Misia
    • aion Re: Jestem pod wrażeniem 09.08.01, 20:34
      Czytam, czytam i nie mogę się przestać uśmiechać. Jesteście wspaniałe! Nie
      podlizuję się. Piszę jak najbardziej szczerze! :-)

      Trzymajcie się ciepło, drogie Panie!

      Leszek
    • Gość: Czajka Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.01, 18:59
      Przeczytalam opowiesc Samaki/dobrze sie zakamuflowala/jestem pod wrazeniem.
      Zawsze twierdzilam ze ma Ona talent do pisania. Ta opowiesc jest prawdziwa na
      200% , jak z bajki. Pana mezusia poznalam osobiscie i bawilismy sie z mezem
      na ich weselu. Namowcie Samanke, zeby opisala Wam pierwsze malzenstwo na pewno
      wyszedlby z tego niezly thiler. Czajka.
      • Gość: samaka Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.CMB2.splitrock.net 10.08.01, 20:45
        Droga Czajko!
        (tez sie zakamuflowalas!!!!!:-)))
        Nikt tu nie chce czytac horrorow. O wiele milsze sa te "bajkowe"
        opowiesci.
        Prawda ???
        Moze zdecyduje sie opisac jeszcze pare komputerowych przygod, ale pod
        innym nikiem, bo tu zaglada moj Mezus, a on jest kochanym
        "zazdrosnikiem".
        Stare bywalczynie tej strony na pewno mnie znajda.
        Pozdrawiam wszystkich
        Samaka
        • Gość: ula Re: KOMPUTEROWY PARTNER i kamuflazujacy sie IP: *.travelers.com 16.08.01, 19:41
          Samaka, mozesz i do mnie wyslac e-mail (kon_tiki@hotmail.com), tez prawie jestem Twoja sasiadka a
          do tego moja corka 29 sierpnia odjezdza na studia do Boston College....wiec z tego powodu bede w
          Bostonie czesciej...

          Twoja historia byla przezabawna ale czytajac ja ciagle myslalam o niedawno obejrzanym filmie "Original
          sin"... to tylko tak na marginesie ... czy widzialas ten film?

          a teraz pytanie do zuzy z 3miasta - juz nie jestes ula lecz zuza? podwoja osobowosc???

          ula -uliczka
          .


          Gość portalu: samaka napisał(a):

          &#62 Droga Czajko!
          &#62 (tez sie zakamuflowalas!!!!!:-)))
          &#62 Nikt tu nie chce czytac horrorow. O wiele milsze sa te "bajkowe"
          &#62 opowiesci.
          &#62 Prawda ???
          &#62 Moze zdecyduje sie opisac jeszcze pare komputerowych przygod, ale pod
          &#62 innym nikiem, bo tu zaglada moj Mezus, a on jest kochanym
          &#62 "zazdrosnikiem".
          &#62 Stare bywalczynie tej strony na pewno mnie znajda.
          &#62 Pozdrawiam wszystkich
          &#62 Samaka

    • Gość: jacek Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: 192.39.188.* 16.08.01, 17:31
      Czytam to jak swoja historie. Ale to ja jestem ON.

      Po pierwszy rozwalonym związku, było mi bardzo źle.
      Z ircami i innymi czatami byłem za pan brat wiec rozglądałem się z jednym
      założeniem jeśli partnerka to tylko z PL i pewnej nocy bo różnica czasu
      zagadałem z jedna "panna" i .....(bardzo fajna historia - podobna do historii
      Samki ale nie tak bardzo romantyczna)...

      Obecnie mieszkamy w Pl - Marta i nasz Maxym (6 miesięcy) czekają na papiery
      kanadyjskie.

      I moja rodzina nie jest wirtualna.
      Wiem jak szczęśliwa jest Samka. Wiem bo takie szczęście mam na co dzień.

      A Maxym ma już jeden ząb. (chyba do picia wody bo po co komu jeden ząb?

      jacek

      • Gość: Anna26 Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.dialinx.net 17.08.01, 03:21
        Z duza przyjemnoscia przeczytalam caly ten watek.
        Samako, moze wydaj te zwierzenia na forum w formie ksiazkowej. Bedzie to hit
        roku lepszy niz Bridget Jones.

        • Gość: mutka Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: 156.17.187.* 17.08.01, 13:12
          • Gość: zoe Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: 10.10.137.* 17.08.01, 14:32
            czytam, czytam - to fascynujące:))))
            dobrze, że to opisałaś:)
            Rozumiem to w 100%.ja Mam to samo, może prawie - bo to dopiero początek drogi,
            ale jak piszesz najważniejsza jest miłość:)
            opiszę swoją historię ale nie dziś bo jestem nadal pod wrażeniem Twojej:)
            zresztą pewnie Tobie w pisaniu nie dorównam, ale spróbować zawsze można, prawda?
            Ja jeszcze sporo będę musiała poczekać na szczęśliwy koniec:))))))))
            pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie:)))))))))))
        • Gość: delfinka Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: 156.17.187.* 17.08.01, 13:23
          WOW, piękna historia!!! ZAZDROSZCZĘ!!!!! Od roku jestem mężatką, ale jak
          najbardziej tęsknię do taak romantycznych opowieści.Życzę szczęcia, miłości i
          wszystkiego naj...Tobie Samako i wszystkim Wam!!!!
        • Gość: Dzidka Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.artnet.com.pl 17.08.01, 14:25
          • Gość: samaka Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: *.CMB2.splitrock.net 17.08.01, 20:09
            Kochani,
            to szalenie milo moc czytac tyle milych slow i milych zyczen - wszystkim
            bardzo dziekujemy.
            Jestesmy dalej bardzo szczesliwi i caly czas bardzo (a wlasciwie kazdego
            dnia bardziej) sie kochamy, lepiej rozumiejac siebie, myslac o sobie
            wzajemnie.
            Oboje jestesmy dorosli i wiemy, ze kazde uczucie wymaga "pieszczoty". To
            ogien, do ktorego wciaz i wciaz trzeba dokladac, by nie wygasl. Wiemy o
            tym, robimy to i jest nam cudownie.
            Czasem wydaje mi sie wrecz nieprawdopodobne, ze poznalam kogos
            przy pomocy skrzynki na biurku i ten KTOS jest teraz najwazniejszy w
            moim zyciu i tak bardzo to moje zycie zmienil, nadajac mu sens.
            Budze sie rano i chce mi sie zyc. Nie zrazaja mnie zadne "perturbacje", jak
            ladnie nazywa problemy moj maz. "Latwiej we dwoje".
            Wszystkim samotnym zycze, by nie tracili nadziei. Pamietajcie, by
            wiedziec, czego chcecie - a gdy juz wiecie, to dazcie do tego, nie zwazajac
            na nic.
            Teraz Was pozdrawiam i pedze do sklepu po kaczke. Wreszcie mam
            kogos, kto tak jak ja lubi pieczona kaczke
            :-))
            a pieczenie staje sie przyjemnoscia
            pa
            Samaka
            • Gość: Asia Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: 158.75.18.* 29.08.01, 13:57
              Czytalam, czytalam i "podnosilam sie na duchu", ze moze i moj zwiazek z factem
              poznanym przez net, nie skonczy sie tak prozaicznie- rozstaniem... czytajac
              opowiesc o wielkiej milosci pani s. i jej meza(juz) stwierdzilam, ze wszystko
              jest mozliwe i choc myslalam, ze juz nie mam sile, na zycie na odleglosc z
              kochana osoba... dzis zdalam sobie sprawe, ze moze i moja bajka, choc ma tyle
              kretych sciezek, moze skonczyc sie pomyslnie... dzieki za wiare :o)))
    • Gość: volny Re: KOMPUTEROWY PARTNER mylacy tytul IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 25.08.01, 07:04
      Gość portalu: samaka napisał(a):

      &#62 My jestesmy z krwi i kosci - calkiem prawdziwi - i ja i moj maz.
      &#62 Za 3 dni mijaja 3 miesiace od naszego slubu !!! Jestesmy SZCZESLIWI!!!
      &#62 Kochamy sie, a mnie sie wciaz zdaje, ze jestem w bajce.

      Pozdrawiam czytelnikow i autorke tego tematu. Z tego powodu ze znam sie na komputerach jakos nie
      zainteresowal mnie ten temat. ALE po przeczytaniu kilku wypowiedzi przegladnolem wiecej, az do konca.
      Staram sie nie rozpisywac, ale w zyciu jestem gadula i nie zawsze mi to wychodzi.
      W kilku innych postingach staralem sie dac jakies wskazowki osobom zainteresowanym.
      Tutaj pisze tylko dlatego zeby POTWIERDZIC ZE Z PERSPEKTYWY CZASU ZE PIELEGNOWANA MILOSC
      MOZE TRWAC WIECZNIE.. U mnie za 3 miesiace bedzie 26 lat od mometu kiedy pomaszerowalem na
      piechote zeby szybciej ( nie chcialem czekac na autobus ) do akademika Piast w Krakowie.
      Pamiatam kazda godzine z pierszego tygodnia spotkania z moja przyszla dziewczyna. Bylem kilka razy w
      akademiku na korepetycjach z jezyka rosyjskiego w pazdzierniku 1975 roku. Potrzebowalem pomocy z
      jezyka rosyjskiego. Nalazem studentke na rusycystyce, ja studiowalem na innej uczelni.
      Ktora zaofiarowala mi pomoc TYLKO tego od niej oczekiwalem i to jej powiedzialem na pierszym
      spotkaniu. W pazdzierniku 1975 bylem w pokoju akademickim moze 3, 4 razy wtedy do pokoju jak po
      ogien wpadla kolezanka tej Rucysystki. Raz moze na 5 minut dtugi raz na godzine na pewno nie wiecej.
      ( bardzo fajnie nam sie rozmawialo, no ale krotko bo na mnie czekalo rosyjskie z ta druga )
      Z niedzieli 9 na 10 poniedzialek postanowiem ze musze porozmawiiac z ta koleznka rucysystki, ktora jak
      widzicie bardzo mi wpadla w oko ( pozniej mi powiedzla ze jej tez, ale mysla ze ja jestem chlopakiem
      rucysystki ). Szedlem a raczej unosilem sie nad chodnikiem. Cale rano myslalem o tym jak to bedzie i
      wieczorem przed 19 unioslem sie do akademika Piast. Oczywiscie wyobrazealem sobie ze rucysystki nie
      bedzie ze BEDZIE TYLKO ROSA. Po latach wiem ze tylko Bozia mogala tak wszystko wyrezyserowac.
      NIe tylko ze rucysystki nie bylo przez caly wieczor, ALE doslownie zdezylem sie z Rosa jak wszedlem do
      akademika. A bylo to tak ja wszedlem glownym wejsciem od ulicy przeszedelm podwojne drzwi
      skrecam w prawo by na portiierni zostawic ( jak grzeczny chopczyk lefitymacje studencka), kontem oka
      widze jak by z lewej strony czyli z dzwi na przeciwko ( dzwi z jadalni wychodzi ROSA i kieruje sie w lewo do
      windy ( na 7 pietro ) ROSA Wiedze moja przyszla ma wielki usmiech na twarzy jak mnie zobaczyla.
      No i oczywiwcie RAZEM POMASZEROWALISMY DO WINDY na oczach portierki ktora nie miala prawa
      zareagowac ( ulatwieniem dla mnie bylo to ze byl to akakemik mieszany ) .
      Potem na gorze zorientowalem sie ze zapomalem zostawic legitymacje.
      Rozmawialismy do 23:00
      We wtorek przygotowywalem sie na kolokwium na srode rano
      We srode mielismy umowione spotkanie. wieczorem 12 XI 1975 roku
      Jak szedlem w pon do ROSY i caly ranek w pon to oczyma duszy wyobrazalem sobie ze TA DZIEWCZYNA
      MUSI BYC M O J A. ( KIEDY i jak JEJ TO POWEIDZILEM mam to napisac ??? )
      Historja jest dluga i pelna zakretow
      rodzice sie sprzeciwiali i to obydwu stron
      rucysystka chciala moja KOCHANA ROSA otruc
      inne rozne rzeczy.

      Pisze to z Los Angeles. Minelo cwierc wieku dla mnie to jakby bylo wczoraj pamiatam bardzo duzo
      I Jestem oraz napisze za Rosa BARDZO SZCZESLIWI
      Mielismy duzo w dol i w gore ale tylko szczere bezganiczne zaufanie i wielka milosc przeprowdzila nas
      przez wszystkie problemy zycia.
      Dlatego pisze na tym forum o rzeczach ktore weim ze sa wazne i gdybym ja to tylko wiedzlal 10, 15, czy 20
      lat temu nasze zycie mogloby rozwijac sie jak
    • Gość: imb Re: KOMPUTEROWY PARTNER IP: 193.227.223.* 29.08.01, 14:55
      Kurcze, Bridget Jones...
      Ciekawe jak sie skończy...
      Wejdę sobie za 3 lata.
      Pzdr.
      • onnanohito Do Volnego Samki 29.08.01, 16:37
        Niesamowite.
        Jak czytałam opowieść Volego miałam łzy w oczach, taka już ze mnie
        sentymantalna kobita.
        Myślę, że mój od czterech miesięcy mąż, poznany ... też tak pięknie będzie o
        mnie myślał i mówił za ćwierć wieku.
        Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za super wzruszenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka