Dodaj do ulubionych

Wierność męska nie istnieje

07.11.05, 16:56
Jest jeno ułudą, obawą przed poczuciem winy i karą, brakiem wystarczająco
dobrej okazji...

Dlatego pożeram te serca :)
Obserwuj wątek
    • back.door Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 17:14
      Dlatego pożeram te serca :)

      az kiedys Ktos pożre Twoje:))))))))))))))))))))
      • viking2 Re: Wierność męska nie istnieje 10.11.05, 03:51
        > Dlatego pożeram te serca :)

        Co, doktor Hannibal to pisal, czy co?
        • paw_dady Re: Wierność męska nie istnieje 11.11.05, 14:31
          viking2 napisał:

          > > Dlatego pożeram te serca :)
          >
          > Co, doktor Hannibal to pisal, czy co?

          cos ty on zarl watrobki, a tu serca. Choc jedno i drugie to podroby ;o)
          • framberg Re: Jak to nie istnieje ? 13.11.05, 23:35
            Ja kocham tylko kobiety! Jestem im zdecydowanie! wierny.
    • moc_ca Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 17:15
      pozeracz_niewiescich_serc napisał:

      > Jest jeno ułudą, obawą przed poczuciem winy i karą, brakiem wystarczająco
      > dobrej okazji...
      >
      > Dlatego pożeram te serca :)

      Czy kiedykolwiek będziesz syty, tak żeby już nie żreć więcej tych serc
      niewieścich? Czy syty znaczy zakochany a zakochany znaczy wierny? Tak aby
      nawet wystarczająco dobra okazja nie była powodem zdrady?

      ps.
      jak ja żałuję że nie jestem facetem żeby te serca żreć i żreć, bez opamiętania
      i bez ponoszenia konsekwencji, ot tylko dlatego że się jest facetem.....
      • imagiro Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 17:17
        zaluj, nie ma to jak byc facetem i zajadac sie kobietami .....
        • moc_ca Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 17:33
          imagiro napisał:

          > zaluj, nie ma to jak byc facetem i zajadac sie kobietami .....

          No, tego Wam zazdroszczę! Żrecie i nie ponosicie konsekwencji, boście faceci.
          A my? Raz coś ugryziemy i wiesz jakie wielkie haaaalo!
          Być kobietą jest do d.upy!
          • imagiro Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 17:41
            nie do dupy, tylko dawac dupy ....
            • moc_ca Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 17:44
              no właśnie my dawać a Wy brać, i żreć .... a buzi-buzi? A głask-głask?
              • imagiro Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 18:10
                to juz nie moja wina, ze was takimi slodkosciami Naczelny obdarzyl ...
              • mierzeja.znad.wisly Wierność meska istnieje jak najbardziej 07.11.05, 18:11
                Wierność męska istnieje. Jestem jej przykładem. Powiedziałbym nawet,
                ekstremalnym. Żonę poznałem w ostatniej klasie podstawówki. Dwadzieścia lat
                temu. Jest jedyną kobietą z jaką współżyłem. I tak już pozostanie. Okazji, jak
                ktoś się postara, nie braknie nigdy. Ja ich nie szukam. Kocham, jestem kochany.
                Znalazłem szczęście, po co mi więcej. Przysięgałem jej miłoś, wierność i
                uczciwość małżeńską. Nie robię z gęby cholewy. Im dłuzej jesteśmy razem tym
                kochamy się bardziej, choć kłopotów przybywa i los nas nie zawsze głaszcze.
                Wierność to pewna wartość, za którą wiele jestem gotów poświęcić.
                Niech sobie pożeracz pożera na zdrowie. Jego wystąpienie wskazuje że
                najwyraźniej należy do tego typu samców alfa, ktorym do szczęścia nie starczy
                przelecieć dwudziestej samicy. Muszą jeszcze wyjść z jaskini, walić się kułakami
                w piersi i wywijać kutasem ogłaszajać wszem i wobec swoją wspaniałość. Cóż,
                jest w tym pewna logika, bo niektóre samice w istocie na to lecą. Każdy sobie
                wybiera styl życia jak mu pasi. Ale po co ogłaszać, że jest to jedyny możliwy
                styl życia, to nie wiem. Piszę to bo nie lubię jak kto myśli, że jest pępkiem
                świata i odkrył tajemnicę ludzkości serwując jakies bzdurne banialuki. Niech
                lepiej idzie zapolować na kolejną samicę, a swoje mądrości niech serwuje jak ją
                będzie rzucał, a nie zakłada forum żeby wygłaszać teorie penisem wydumane.
                Obywatelu Pożeracz, nie pieprz bez sensu!
                • imagiro Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 07.11.05, 18:14
                  a co powiesz o tych co "dumaja" penisem o penisie drugiego samca ? Interesuje
                  mnie twoj poglad ...
                  • mierzeja.znad.wisly Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 07.11.05, 18:24
                    imagiro napisał:

                    > a co powiesz o tych co "dumaja" penisem o penisie drugiego samca ? Interesuje
                    > mnie twoj poglad ...

                    Chodzi Ci o homoseksualistów? Jako partnerzy z wierności raczej nie słyną, taki
                    jest przynajmnie potoczny sąd. Ja jednak badań w tym zakresie nie prowadziłem.
                    • imagiro Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 07.11.05, 18:25
                      dzieki ...
                • czarnycharakter uchylam kapelusza ! :-) 07.11.05, 18:15
                  czch
                  • czarnycharakter oczywiscie nie przed ! :-) 07.11.05, 18:17
                    czch
                • mario_n Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 07.11.05, 18:17
                  mierzeja.znad.wisly - ale jestes koles :) niezle mu powiedziales :) DLatego
                  lubie czasami poczytac to forum :) Ja osobiscie niestety nie zawsze bywam wierny
                  - nie wiem skad to sie bierze... Chcialbym ale zawsze cos... Mam nadzieje ze w
                  koncu znajde wybranke mojego serca z ktora bede sie potrafil fajnie dogadywac i
                  seksic i w koncu zalozyc rodzine...
                  • peaeszet Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 11:12
                    - nie wiem skad to sie bierze...

                    Może stąd :
                    "Bo widzisz, właściwy rozwój miłości tak wyglądać powinien:
                    Już za młodu chodzi człowiek za ładnymi ciałami i, jeśli go tylko dobrze
                    przewodnik prowadzi, kocha jedno z tych ciał i tam płodzi myśli piękne;
                    niedługo jednak spostrzega, że piękność jakiegokolwiek ciała i piękność innych
                    ciał to niby siostry rodzone i że jeśli ma gonić za istotą piękną, to musi
                    dobrze oczy otworzyć i widzieć, że we wszystkich ciałach jedna i ta sama
                    piękność tkwi. A kiedy to zobaczy zaczyna wszystkie piękne ciała kochać. Tamten
                    gwałtowny żar ku jednemu ciału przygasać w nim zaczyna, wydaje mu się lichy i
                    mały. A potem więcej zaczyna cenić piękność ukrytą w duszach niż tę, która w
                    ciele mieszka; toteż jeśli w kim duszę zdrową znajdzie, choćby jej ciało
                    nieszczególnie kwitło, wystarcza mu to, i kochać zaczyna, i troszczy się, i
                    znowu takie myśli płodzi, i szuka, kto by też młodego człowieka rozwinąć
                    potrafił. Z czasem musi zobaczyć piękno ukryte w czynach i prawach i znowu
                    pozna, że i ono w każdym jest jedno i to samo. Od czynów przejdzie do nauk, a
                    kiedy całą ich piękność zobaczy, kiedy na takie skarby piękna spojrzy (...) on
                    na pełne morze piękna wypłynął i kiedy się na nim rozglądnie, płodzić zacznie
                    słowa i myśli wielkie, i wspaniałe, gnany nienasyconym dążeniem do prawdy. Aż
                    kiedy sił w tej pracy nabierze i hartu, jedyna mu się wiedza ukaże, która
                    naprawdę mówi o tym, co piękne.
                    Ten, kto aż dotąd zaszedł w szkole Erosa, kolejne stopnie piękna prawdziwie
                    oglądając, ten już do końca drogi miłości dobiega. I nagle mu się cud odsłania:
                    Piękno samo w sobie, ono samo w swojej istocie. Otwiera się przed nim to, do
                    czego szły wszystkie jego trudy poprzednie; on ogląda piękno wieczne, które nie
                    powstaje i nie ginie, i nie rozwija się ani nie więdnie, ani nie jest z jednej
                    strony piękne, a z innej szpetne (...)
                    Bo tędy biegnie naturalna droga miłości, czy ktoś sam po niej idzie, czy go kto
                    drugi prowadzi: od takich pięknych ciał z początku ciągle się człowiek ku temu
                    pięknu wznosi, jakby po szczeblach wstępował. (...) Na tym szczeblu dopiero
                    życie jest coś warte".
                    Platon, "Uczta".
                    • beetaxa Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 14.11.05, 12:44
                      Wiesz z tego fragmentu "Uczty", który przytoczyłeś wnioskuję, że istnieje wierność męska ale tylko "pięknu" :-(
                • around.the.corner Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 07.11.05, 19:26
                  Do mierzeji znad Wisly:

                  To jest najlepsza wypowiedź jaką czytałem na forum od momentu mojego wejścia
                  tutaj, czyli jakiś rok. Oby więcej takich ludzi jak Ty.
                • vvitch Re: Brawo mierzeja znad wisly.;;))) 07.11.05, 19:40
                  No nreszcie glos dojrzalego mezczyzny!
                  dzieki:=)
                • nabij_faje Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 07.11.05, 21:27
                  czytałam ostatnio, że seksuolodzy wyodrębnili 5-ątą grupę: aseksualnych,
                  może i Ty?
                  • mierzeja.znad.wisly Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 07.11.05, 22:01
                    nabij_faje napisała:

                    > czytałam ostatnio, że seksuolodzy wyodrębnili 5-ątą grupę: aseksualnych,
                    > może i Ty?

                    Mam z tego rozumieć, iż stosunki z jedną i tą samą kobietą, to już nie seks? W
                    takim razie nie chcę tego rozumieć. Nie pierwszy raz mój wybór życiowy jest
                    komentowany kretyńską uwagą. Kiedyś kolega, z którym pracowałem zakrzyknał: Tyle
                    lat z jedną kobietą! To już podpada pod kazirodztwo! No cóż, zaczynam się powoli
                    przyzwyczajać, że wierna miłość, pielęgnowanie uczucia, pragnienie bycia przy
                    kimś przez całe życie, dotrzymywanie obietnic, to przejaw zboczenia lub co
                    najmniej społecznego nieprzystosowania, a nawet - jak pono twierdzą uczeni
                    seksuolodzy - aseksualności. Nic to, kto zaznał prawdziwej miłości, cznia co
                    inni powiedzą. Niech mnie zwą zbokiem, świętoszkiem, pantoflarzem, jak wola... I
                    tak jestem wygrany!!!
                    • nabij_faje Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 07.11.05, 23:04
                      nie unoś się
                      ja tylko tak żaaartem ;-)
                      jesteś nad wyraz poważny i zaangażowany, stąd ta reakcja.
                      i... ja po prostu nie wierzę, że może być tak 'równiutko'. that's all.
                      • peaeszet Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 00:43
                        To jest własnie fenomen netu, którego już nigdy nie pojmę (zresztą nie tylko
                        netu - upowszechnia się i rozszerza na nasze rozmowy codzienne). Jak to jest,
                        że nie da rady już pogadać poważnie dłużej niż trzy posty (resp. minuty)? No
                        jak to jest? Ironia znaczy dobra na wszystko? Jasne. I jacy inteligentni
                        wówczas jesteśmy. Mnie jednak zawsze w takich idiotycznych sytuacjach
                        przypomina się słowo Goethego, że ironia jest mozliwa tylko na gruncie
                        obojętności, czyli na dzisiejszą polszczyznę przekładając: gdy nam zwisa. Czego
                        i Państwu nie życzę.
                        • nabij_faje Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 01:00
                          a dlaczego oczekujesz podobnie poważnego podejścia do tej sprawy??
                          jeden prowokuje, drugi wymachuje flagą czystości, inny kpi, czy wszyscy musimy
                          mieć jednakowe spojrzenie?
                          mi to rzeczywiście zwisa, na dziś dzień, ale jednocześnie śmieszy, czy to naganne?
                          • peaeszet Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 03:16
                            Ależ skąd, zwis nie jest naganny.
                            • pobrediablos Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 13:15
                              peaeszet napisał:

                              > Ależ skąd, zwis nie jest naganny.
                              Ale za to bardzo śmieszny.
                              • beatrix.szkrab Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 13:16
                                nawet alimentów nie będzie, jaki pech
                                trzeba będzie starac się o alimenty socjalne bo tatuś nieznany
                              • peaeszet Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 13:19
                                Z dołu.
                      • mierzeja.znad.wisly Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 04:52
                        nabij_faje napisała:

                        > nie unoś się
                        > ja tylko tak żaaartem ;-)
                        > jesteś nad wyraz poważny i zaangażowany, stąd ta reakcja.
                        > i... ja po prostu nie wierzę, że może być tak 'równiutko'. that's all.

                        Nie wiem dokładnie co masz na myśli pisząć "równiutko". Ale nie napisałem
                        przecież, że zawsze się we wszystkim zgadzamy, nie napisałem że nie ma kłótni,
                        czasem bardzo ostrych, że nie ma wrzasków i łez (zwłaszcza, że oboje mamy
                        choleryczne charaktery), że nie ma pretensji i obrażania, że nie ma słów które
                        ranią, że nie ma różnic zdań na setki problemów: budowa domu, wychowanie dzieci,
                        relacje z tymi czy tamtymi teściami. Że nie mamy wad, których wzajenie w sobie
                        nie znosimy. Nie stwierdzałem, że się nie starzejemy, że z wolna przestajemy
                        być tak atrakcyjni jak kiedyś. Nie napisałem, że nie widzę innych kobiet,
                        ładnych, młodszych. Nie napisałem, że nie odczuwam pokus. Po prostu wiem, co dla
                        mnie najważniejsze. Sądzę, że większość ludzi stawia przed sobą takie czy inne
                        cele. I dąży do ich realizacji. Moim nadrzędnym celem było i jest: poznać i
                        doświadczyć miłości. A według mnie miłość jest... wieczna. Dopiero więc kiedy
                        jedno z nas będzie umierać, a drugie zamykać mu oczy będziemy mogli powiedzieć
                        TAK, NAPRAWDĘ SIĘ KOCHALIŚMY. Znaczy się, wiemy to już teraz i od dawna, ale
                        niewierność po prostu przekreśliłaby, według mnie rzecz jasna, weszelkie
                        górnolotne deklaracje. To po prostu część praktycznej realizacji celu. Bo może
                        dziać się dobrze, może dziać się źle - na ślubie przyrzekalismy sobie wytrwać ze
                        sobą przy każdej z opcji. Jak jest kiepsko, zaciskamy zęby i robimy wszystko
                        żeby z powrotem było dobrze. A wierność jest jak dziewictwo - wiernym jest się
                        tylko raz. Nie twierdzę, że jest łatwo, ale jak się prawdziwie kocha to jednak
                        trochę łatwiej. Poza tym, jest jeszcze rozsądek: Czy to naprawdę warto? Czy z
                        inną kobietą to byłoby tak naprawdę nieziemsko coś innego? Inne ciało, inny
                        zapach, ale przyjemność przecież, co do natury, wątpie żeby jakoś nadzwyczajnie
                        inna. Dreszczyk nowości, zaspokojenie instynktu zdobywcy, doświadczenie rozkoszy
                        bez miłości, i przecudowne, a jakże, poczucie że oto za kilka wytrysków w innym
                        ciele rujnuję to co z wielkim zaangażowaniem całej mojej osoby budowałem przez
                        lata. No, bomba. Nie, dziękuję.

                        Oczywiście, akceptuję fakt, że inni mogą myśleć inaczej na temat miłości,
                        szczęścia, życiowych celów i tego co należy lub nie należy robić ukochanej
                        osobie. Nie mam nic do stylu życia, jaki można wywieść z wpisu rozpoczynającego
                        ten wątek. Wszystko po prostu ma swoje zyski i koszty. Ja po prostu wybieram
                        tak, bo taki jest mój obraz miłości, która jest dla mnie priorytetem.
                        "Równiutko" nigdy nie jest, ale każdą nierówność da się, z większym lub
                        mniejszym trudem ominąć, jeśli cel jest jasny a w drodze towarzyszy ci ktoś, kto
                        ma cel ten sam, lubi cię i rozumie.
                        • paola1981 Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 11:29
                          Czytam z przyjemnością twoje wypowiedzi!takich facetów to ze świecą szukać!to
                          rzadkość w tych czasach.BRAVO!można pozazdrościc twojej żonie
                          • idavdk Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 16:09
                            Nieprawda! Takich facetów jest całkiem sporo. I wiernosc jest zdobycza
                            cywilizacji, stylem zycia, a nie nasza natura. monogamia jest w biologii bardzo
                            rzadka. I mitem jest takze i to, ze kobieta z natury jest bardziej sklonna do
                            wiernosci niz mezczyzna. Totalny wymysl, na potrzeby spoleczenstwa
                            patriarchalnego zreszta.
                            A wszystkim facetom, ktorym z latwoscia przychodzi zdradzanie partnerek, zadaje
                            pytanie: co sie stanie, jak sie w koncu ktoregos dnia okaze, ze wasze partnerki
                            tez nie sa wam wierne? Jeszcze wszystko bedzie ok, jesli ich nie kochacie, ale
                            jesli tak, to serduszko bedzie bardzo bolalo...oj, bardzo...pozdrawiam
                            wszystkich zdrowo myslacych:)
                        • paco_lopez Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 11:42
                          Czyli ogólnie to takie kołtuny kłótliweście, ale innej baby nie dotknąłeś. Od
                          postawówki. Po co tyle o tym trzęsiesz ???
                          • mierzeja.znad.wisly Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 11:51
                            paco_lopez napisał:

                            > Czyli ogólnie to takie kołtuny kłótliweście, ale innej baby nie dotknąłeś. Od
                            > postawówki. Po co tyle o tym trzęsiesz ???

                            Se lubie pogadać. Ale czemu kołtuny, to nie wiem.
                            • paco_lopez Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 12:08
                              A to dobrze, a kołtunyście, bom myślał, ze se tutaj laure malujesz, albo pomnik
                              stawiasz. A jedną babą od postawówki i dziewictwem takim czy śmakim to ty na
                              serio nie machaj. Do nieba idziesz ?
                              • mierzeja.znad.wisly Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 12:18
                                paco_lopez napisał:

                                > A to dobrze, a kołtunyście, bom myślał, ze se tutaj laure malujesz, albo pomnik
                                >
                                > stawiasz. A jedną babą od postawówki i dziewictwem takim czy śmakim to ty na
                                > serio nie machaj. Do nieba idziesz ?

                                Idę? Jakie idę? Ja juz tu jestem! Dla jednych laura czy pomnik, dla drugich
                                powód do drwin, przedstawiam jak się rzecz ma bo mnie wkurzyło twierdzenie,
                                które jest nagłówkiem do tego wątku. Być może jestem niszowy, ale to nie znaczy
                                , że mnie nie ma. Dziewictwo u żonatych, rzecz nader rzadka, przeto niczym
                                takim raczej nie macham. A teraz o tych kołtunach... bo nie skumałem. Z analizy
                                logicznej Twojego wywodu wynika co następuje: jesteśmy kołtuny dlatego że ty
                                myślałeś, że ja sobie maluję laurkę albo stawiam pomnik. Hmmm? O co chodzi
                                dokładnie? A może po prostu chciałeś mi sprawić przykrość jakimś niemiłym
                                przezwiskiem? Bo kołtun to chyba nic ładnego, prawda? No to ja ci też dowalę:
                                Paco, Paco, que te huele el sobaco!!!! Prawda jakie zabawne?
                                • paco_lopez Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 12:30
                                  Bardzo zabawne. Nie dośc, ze od podstawówki, to jeszcze dowcipnyś. I dłuugo
                                  piszesz.
                                  I niszowyś. I argumentnyś.
                                  • peaeszet Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 23:15
                                    A my takich bardzo, ale to bardzo nie lubimy, hm? My demokraci z przekonania,
                                    socjaliści z bezrozumu. Kowalski! równaj w dół! Raz rrraz!
                        • beetaxa Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 14.11.05, 13:13
                          masz rację niewierność przekreśla prawdziwą miłość, a to że w związku nie zawsze jest "Równiutko" i mimo to nie idzie się na łatwiznę i nie szuka się nowych atrakcji, jest dla mnie nieodpartym dowodem wielkiego szacunku dla obiektu miłości. Tylko że jak sie dzieje obecnie? Jest czasem tylko trochę źle, a ludzie sie od siebie odwracaja, nie chca walczyć o swoją miłość, wybierają łatwiejsze rozwiązanie, a taka niewierność nie lezy jedynie w meskiej naturze. Skłonne do takich wystepków sa także kobiety i w obu przypadkch u kobiet i u mężczyzn podyktowane jest to brakiem pewności siebie, brakiem prawdziwej miłości, rezygnacją...
                    • m_kkk Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 12.11.05, 19:56
                      Dziekuje. Takie wyznanie z ust mezczyzny bylo mi bardzo potrzebne bo zaczelam
                      juz watpic. Wszyscy sie zdradzaja, nikt nie bierze ne serio skladanej sobie
                      przysiegi, rozpadaja sie najbardziej przykladne malzenstwa...a my z mezem tez
                      jestesmy swoimi pierwszymi i jak dotad ostatnimi. Dodales mi sily, dziekuje
                • zamroczony Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 07.11.05, 21:43
                  jesteś tylko przypadkiem, który potwierdza regółę...
                  • mierzeja.znad.wisly Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 07.11.05, 22:05
                    zamroczony napisał:

                    > jesteś tylko przypadkiem, który potwierdza regółę...

                    Niech będzie, że przypadkiem. Ale wierny jestem nieprzypadkiem, tylko z wyboru.
                    A tak naprawdę to jestem po prostu szczęśliwy. Dlatego, że wierny.
                  • peaeszet Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 00:47
                    re - Guła (re-member ;-))
                • fuzzystone Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 07.11.05, 21:53
                  Po raz pierwszy od dlugiego czasu jestem pod wrazeniem czyjejs wypowiedzi na
                  forum :):)
                  • vvitch Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 07.11.05, 21:56
                    fuzzystone napisała:

                    > Po raz pierwszy od dlugiego czasu jestem pod wrazeniem czyjejs wypowiedzi na
                    > forum :):)

                    ja też uwazam,że facet jest s u p e r! oczewiście znad wisły...
                    • zoe7 Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 10.11.05, 15:51
                      Wszystko bardzo ładnie i w ogóle, ale to teoria. A w praktyce nie sądze, żeby ktoś choć z odrobiną polotu i wyobraźni podołął tym swoim ideałom. Jeśli Ty jak do tej pory, podołałeś, to albo nienajlepiej to o Tobie świadczy, albo po prostunie wiesz, ile jeszcze przed Tobą :P

                      T.
                      • mierzeja.znad.wisly Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 11.11.05, 10:14
                        zoe7 napisała:

                        > Wszystko bardzo ładnie i w ogóle, ale to teoria. A w praktyce nie sądze, żeby k
                        > toś choć z odrobiną polotu i wyobraźni podołął tym swoim ideałom. Jeśli Ty jak
                        > do tej pory, podołałeś, to albo nienajlepiej to o Tobie świadczy, albo po prost
                        > unie wiesz, ile jeszcze przed Tobą :P
                        >
                        > T.

                        Mylisz się. Wierność teoretyczna nie istnieje w ogóle. Wierność czy nie wierność
                        to spawa wyłącznie praktyki. Jeśli zdrada ma być wyrazem polotu, to dziękuję
                        bardzo. Wsadzić do innej dziury potrafi każdy, nawet tępy młot. Obawiam się
                        natomiast, że zdrada często jest związana właśnie z brakiem wyobraźni. Wielu
                        facetów dało się ponieść bo nie chciało im się wysilić wyobraźni i pomyśleć o
                        konsekwencjach. Albo sądzili, ze nikt się nie dowie - TO DOPIERO BRAK
                        WYOBRAŹNI!!! Z pewnośćią zaś zdradzającym brak empatii czyli umiejętności
                        wczuscia się w sytuację tych które krzywdzą. Dowodzi to niskiego stopnia
                        inteligencji emocjonalnej. Przede mną natomiast jest to, co sobie wybiorę. Mam
                        nadzieję, że nie popełnię błędu.
                        • zoe7 Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 11.11.05, 14:59
                          Żeby to chodziło o wsadzanie do dziury i klika wytrysków w innym ciele, jak napisałeś....

                          Pozdrawiam znad Wisły ;)
                • gwiazda63 Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 07.11.05, 22:35
                  Pierdu,pierdu.....
                  • mierzeja.znad.wisly Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 05:43
                    wiazda63 napisała:

                    > Pierdu,pierdu.....

                    Jak to miło usłyszeć rozsądny głos w dyskusji, wydany najlepiej do tego
                    przystosownaym otworem.
                    • stjm Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 09:58
                      hahahahahaha

                      mierzeja gratuluje elokwencji :)

                      a co byście powiedzieli jak ktoś przez cały czas szuka i nie może znaleźc tej
                      której mógłby byc wierny i zakochany do końca. Chyba będę starym kawalerem po
                      rozwodzie.
                      • idavdk Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 16:13
                        stjm napisał:

                        > hahahahahaha
                        >
                        > mierzeja gratuluje elokwencji :)
                        >
                        > a co byście powiedzieli jak ktoś przez cały czas szuka i nie może znaleźc tej
                        > której mógłby byc wierny i zakochany do końca. Chyba będę starym kawalerem po
                        > rozwodzie.

                        Kto szuka, ten w koncu znajduje:)))
                      • tiggra Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 18:34
                        "Witaj w klubie".. :-)
                        Tylko ze ja bede stara panna.. (na razie bez rozwodu ;-) )
                        Mierzeja, tylko tak dalej, zazdroszcze zonie!
                        • cham.zawsze.ten.sam Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 08.11.05, 18:35
                          dlaczego szmato podpisujesz sie janusz?
                        • stjm Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 10.11.05, 12:27
                          tiggra napisała:

                          > "Witaj w klubie".. :-)
                          > Tylko ze ja bede stara panna.. (na razie bez rozwodu ;-) )
                          > Mierzeja, tylko tak dalej, zazdroszcze zonie!


                          to umow sie ze mna... zobaczymy
                • deszczowa.dziewczyna Re: do mierzei znad Wisły 08.11.05, 11:53
                  Zaimponował mi Pan. Życzę miłego dnia.
                • agniesia1980 Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 09.11.05, 20:26
                  Prościej, lecz równie pięknie ujał to ks. Tichner ......Przysięga małżeńska
                  dotyczy wyboru. Uczucia mogą być rozmaite, wybór powinien być jeden. Wybór ma
                  trwać.
                  Mam nadzieję, że mój (a raczej nasz wybór) bedzie trwał wiecznie.

                  Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia, bo szczescie juz macie :)
                  • cham.zawsze.ten.sam Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 09.11.05, 20:29
                    podobno sam stworca powiedzial ze czlowiek ma wolna wole
                    wiec ja mam gdzies co ksiadz tichner napisal
                    • agniesia1980 Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 09.11.05, 21:05
                      Masz racje, to twoj wybor.....ale szyderstwem nie oglosisz kleski
                      dobra....zgadnij czje to :)
                    • peaeszet Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 10.11.05, 00:21
                      cham jak ta lala. W istocie. I nie mówi tego ksiądz. Ani Tischner.
                • elare72 Re: Wierność meska istnieje jak najbardziej 10.11.05, 17:20
                  to jest cool. szkoda, że tak niewielu odwaznych, aby zyć normalnie i o tym mówic
          • mr_osjano Re: Wierność męska nie istnieje 13.11.05, 11:54
            A to wszystko dlatego, bo Wam kobietom wydaje sie, że jeżeli nie zdradzacie
            Partnera (a szczególnie męża), to juz to wystarczy aby ten był szczęśliwy.
            "Doświadczony"
            • beetaxa Re: Wierność męska nie istnieje 14.11.05, 13:31
              jeśli Ty zdradzasz i tłumaczysz to tym że jesteś nieszczęśliwy... to jestes niczym wiecej jak niedoświadczonym tchórzem, który nie potrafi i sie boi podjąć walki o prawdziwą miłość!
        • pobrediablos Re: Wierność męska nie istnieje 08.11.05, 13:08
          imagiro napisał:

          > zaluj, nie ma to jak byc facetem i zajadac sie kobietami .....

          Koleś nażre się jak "coś" złapie. Ha ha.
    • b-beagle Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 18:23
      Czasami istnieje )))))
      • imagiro Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 18:25
        jesli czasami zapanuje pokoj miedzy narodami, to raczej nie ma sie z czego
        cieszyc ...
    • kaisy7 Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 19:03
      Żeńska też !
      Po co zaczynać temat, skoro kobiety dają i faceci biorą? Tak było, jest i
      będzie.
    • vvitch Re: Powiem ci brzydko... 07.11.05, 19:16
      pozeracz_niewiescich_serc napisał:

      > Jest jeno ułudą, obawą przed poczuciem winy i karą, brakiem wystarczająco
      > dobrej okazji...
      >
      > Dlatego pożeram te serca :)

      męską wiernośc mam ...w dupie. Co mnie to obchodzi? A uwazasz ze w czasch
      automatycznej pralki kobiety będą mniej wolne od facetów i nie zdradzą?
      No to śmieszny jesteś ale jak mówią wolno być ci.....
      • czarnycharakter tja, wisiopolszczyzna w czystej postaci... 07.11.05, 19:49
        "A uwazasz ze w czasch automatycznej pralki kobiety będą mniej wolne od facetów
        i nie zdradzą?" - rozkoszne !
        czch
        • vvitch Re: Ktos wołal parę dni temu o agapę 07.11.05, 21:16
          czytaj sign.
    • malvvina Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 20:00
      od kiedy to sie "serce" nazywa ???;-)
      • a-l-u-z-j-a Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 20:46
        Hmmmm...

        ten wątek trafił na pierwszą stronę GW!
        Nie wiem, czy na to zasłużył, he he.
        Może jestem idealistką, ale wierzę, że spotkam kiedyś WIERNEGO mężczyznę, który
        nie będzie potrzebował szukać innej kobiety, bo we mnie znajdzie wszystko, co
        najlepsze.
        • zamroczony Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 21:38
          zadna kobieta nie da facetowi tego co 2 kobiety :)
          • ila23 Re: Wierność męska nie istnieje 08.11.05, 00:36
            zamroczony napisał:

            > zadna kobieta nie da facetowi tego co 2 kobiety :)

            zaden mezczyzna nie dal kobiecie tyle co trzech mezczyzn :)

            a tak w ogole, to kto smie twierdzic, ze niewiernosc to domena samcow (bo chyba
            dzis mowi sie o niej jak o zalecie, przywileju)... taki zawsze tylko raz blysnie
            i potem przez pare godzin nie nadaje sie do uzytku (albo slabo sie nadaje)...
            dlatego po pewnym czasie nasze uczucie mija... zaczynamy myslec o innym,
            zaczynamy marzyc o innym, a potem co odwazniejsze i niezalezniejsze te marzenia
            realizuja :)
            • stjm Re: Wierność męska nie istnieje 08.11.05, 10:06
              no chyba, że znajdziesz tego co będzie błyszczał dla Ciebie cały czas
          • beetaxa Re: Wierność męska nie istnieje 14.11.05, 13:36
            a żadne dwie co dziesięć?
    • sitael Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 20:37
      A pomyślałeś ze kobiety facetow też traktuja przedmiotowo. Facet to takie coś co
      ma więcej funkcji niz wibrator....
      Miłe, prawda?
      • amaterasu1 re: sitael 07.11.05, 20:44
        może i więcej, ale 'mute' brakuje ;)
      • speer Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 20:45
        Rzeczywiscie cos takiego nie isntnieje, mam na ten temat takie samo zdanie jak
        autor. Co najwyzej kobiety lubia sie oszukiwac jakimis omamami, a potem sie
        biedne rozczarowuja...
    • boolo Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 21:13
      Zdradę mamy w genach. Wierność jest kwestją wyboru, kultury i szacunku.
    • vvitch Re: chcesz jednym słowem powiedzieć,że 07.11.05, 21:43
      jesteś kolejnym wcieleniem Casanowy...mam nadzieję,że jako utalentowany epigon,
      nie przynosisz zawodu swojemu fechtmistrzowi i idąc w jego ślady nasuwasz
      aksamitny kondom zawiązując go na końcu sznureczkami..

      Wiesz dlaczego Casanowa był Casanową? Bo nigdy nie doznał uczucia miłosci od
      swojej wyniosłej i zimnej uczuciowo matki. Dla ktorej kariera śpiewaczki
      operowej była bardziej cenna niż dobro własnego dziecka. Kobieta była dla niego
      misterium, ktore chciał za wszelką cenę odkryć... w sumie to szukał czegoś czego
      nie miał, bo miec nie mógł, bo mu nie było to dane po prostu poznać...miłości do
      siebie samego. Ten człowiek nigdy siebie nie kochał. Goniąc za kobietami i
      kolejnymi porywami namiętności uciekał przed rzeczywistymi problemami...pustką
      uczuciową.

      I tak samo jest zapewne z tobą skoro już tak to napisałeś....
      • imagiro Re: chcesz jednym słowem powiedzieć,że 07.11.05, 22:12
        za czym wiec uganiaja sie geje ? przeciez to wyglada, dla chcacego temu sie
        przyjrzec, na jeszcze wieksze okaleczenie, niz przypadek autora tego postu ...
        • vvitch Re: czym jest homoseksualizm? 07.11.05, 22:23
          jest schorzeniem choroby psychicznej, ktora trzeba leczyć. Tym gorzej.,że
          propaguje się to jako nie chorobę i ludzie są bez wyjscia.
          Skomplikowane, dużo by na ten temat pisać.
          • imagiro Re: czym jest homoseksualizm? 07.11.05, 22:26
            moze znasz przyczyny, dla ktorej propaguje sie to jako nie-chorobe ?
            • vvitch Re: czym jest homoseksualizm? 07.11.05, 22:37
              A jeżeli się nawet zna przyczyny to co to zmieni? To nie jest temat na te forum.

              Kto pociąga tymi sznurkami, nam się wydaje,że mamy wielką demokrację i inne
              cacka cywilizacji ale tak nie jest. Nie wszystką informację wypuszcza się
              pomiedzy ludzi.Media mają ogropmną władzę nad nami. To gorzej niż niewola za
              Faraonów.
              Tutaj w Szwecji niewielka grupka masonów rządzi wszytskim, dosłownie wszystkim,o
              tym czy nowy most będzie budowany zanim przejdzie na szczeblu komunalnym i wy-
              zszym, przchodzi przez ręce masonów, tzw, 'cichych panów'. To jakich emigrantow
              tego roku przyjmie się do kraju, a jakich nie...przechodzi przez nich. Raz
              jedyny, jedyny raz był artykuł wtedy jeszcze niecenzurowanej prasie.I nigdy więcej..
              • imagiro Re: czym jest homoseksualizm? 07.11.05, 22:44
                to teraz wyobraz sobie, ze owi cisi panowie, na wiele wyzszym szczeblu rzadza
                calym swiatem ...
                • vvitch Re: czym jest homoseksualizm? 07.11.05, 23:05
                  zaplatani od wielu wieków w układy finansowe zarówno z Vatykanem, Żydami oraz
                  'domem' Mahometa.
                  • amaterasu1 Re: czym jest homoseksualizm? 07.11.05, 23:08
                    a cykliści? no, zapominacie!

                    PS Witch, masz absolutnie genialną sygnaturkę :)
                    • vvitch Re: czym jest homoseksualizm? 07.11.05, 23:10
                      zauważ jej męską odmianę..:))
                      • amaterasu1 Re: czym jest homoseksualizm? 07.11.05, 23:11
                        zauważyłam, a jakże ;)
                        nie pytam, nie pytam...:)
              • nikodem123 Re: czym jest homoseksualizm? 08.11.05, 23:02
                O jakie to miłe!! Mamy sprawców całego światowego zamieszania: MASONI.

                Polacy! Bójmy się masonów!!!

                A kto to są masoni? - A to pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Ale na pewno
                należy się ich bać!!
                • nabij_faje Re: czym jest homoseksualizm? 08.11.05, 23:12
                  'sięgaj, gdzie wzrok nie sięga...'
          • czarnycharakter bez wisi bysta sie nie dowiedzieli, ze 07.11.05, 23:16
            homoseksualizm jest schorzeniem choroby psychicznej, ktora trzeba leczyć...
            czch
            • vvitch Re:Czarny!: 'damnat quod non intelligunt!" 08.11.05, 00:00
              Poza tym , patrz sign.
              • czarnycharakter zupelnie nie tak, wisiulko o polnocy !!! :-) 08.11.05, 19:35
                Ja ciebie potepiam dlatego, ze cie rozumiem...
                czch
                • cham.zawsze.ten.sam Re: zupelnie nie tak, wisiulko o polnocy !!! :-) 08.11.05, 19:37
                  dostajesz szalu bo nie przelecialas Janusza S
                  najlepszego dziennikarza i dyplomate
          • spiral_architect Re: czym jest homoseksualizm? 08.11.05, 00:32
            vvitch napisała:

            > jest schorzeniem choroby psychicznej, ktora trzeba leczyć. Tym gorzej.,że
            > propaguje się to jako nie chorobę i ludzie są bez wyjscia.
            > Skomplikowane, dużo by na ten temat pisać.
            >

            Klamstwo, degrengolada, autokompromitacja, razace nieuctwo - to jedynie czesc
            wnioskow jakie nasuwaja mi sie po przeczytaniu tego postu.
            • vvitch Re: czym jest homoseksualizm? 08.11.05, 11:46
              Klamstwo, degrengolada, autokompromitacja, razace nieuctwo - to jedynie czesc
              wnioskow jakie nasuwaja mi sie po przeczytaniu tego postu.


              .......
              jeżeli wiecej poczytasz i zapoznasz się z faktami specjalistów, to mam
              nadzieje,że mnie przeprosisz za to co napisałeś...
              • spiral_architect Re: czym jest homoseksualizm? 08.11.05, 12:04
                vvitch napisała:


                > .......
                > jeżeli wiecej poczytasz i zapoznasz się z faktami specjalistów, to mam
                > nadzieje,że mnie przeprosisz za to co napisałeś...

                Pisz czym predzej tych specjalistow i dziela ich. Mozesz tez zadzwonic do jednej
                z klinik w Gdansku i zapytac jak w latach 50tych behawioralnie "leczono" tam
                homoseksualizm.

                Ja juz teraz polece ci jedna jak na razie ksiazke. Deborah Blum "Mozg i plec",
                wydana przez Proszynskiego i spolke w razczej prestizoewj serii "Na sciezkach
                nauki". Wspomne jeszcze, ze wydano w nij m.in Gamowa, Goodall, Dawkinsa, Cricka,
                Diamonda, Kaku, czy Ingrama.

                Czekam zatem na tych specjalistow.
              • spiral_architect Re: czym jest homoseksualizm? 08.11.05, 14:37
                vvitch napisała:

                > .......
                > jeżeli wiecej poczytasz i zapoznasz się z faktami specjalistów, to mam
                > nadzieje,że mnie przeprosisz za to co napisałeś...

                Aha, jesli specjalisci o ktorych piszesz mieli jakis wklad w to jak
                homoseksualizm jest klasyfikowany w powszechnie chyba obowiazujacej ICD-10, to
                chyba nie mieli zbyt wielkiej sily przebicia. Zycze dalszych "rownie trafnych"
                wypowiedzi na forum "psychologia"
    • amaterasu1 Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 22:33
      Modlitwa znajomej kiedyś rano po udanej imprezie:
      "Dzięki Ci Boże za łatwych facetów"
      :)))) Zdobyła mnie :))))
      • vvitch Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 22:39
        amaterasu1 napisała:

        > Modlitwa znajomej kiedyś rano po udanej imprezie:
        > "Dzięki Ci Boże za łatwych facetów"
        > :)))) Zdobyła mnie :))))

        Trochę jak desperados :)
        • amaterasu1 Re: Wierność męska nie istnieje 07.11.05, 22:43

          bo to jak zwykle kwestia punktu widzenia :)
    • jan_stereo lepsze sa watroby n/txt 07.11.05, 23:51
    • rlena Re: Wierność męska nie istnieje 08.11.05, 00:24
      W zycie to dokonywanie wyborow (tylko dzieci chca miec cukierka i zjesc
      cukierka). Wierze i wiem, ze sa wierni mezczyzni, i to nie w mniejszosci!
    • danajur Re: Wierność męska nie istnieje 08.11.05, 00:59
      Do mierzei.znad.wisly :
      przyznam , ze powoli trace wiare w istnienie takich "JEDNOSTEK " jak Ty . mile
      zaskoczenie ...zazdroszcze zonie !!! tak trzymac ! w koncu nie wszyscy patrza
      na swiat przez rozporek - pozeracz !
      • pozeracz_niewiescich_serc Re: Wierność męska nie istnieje 08.11.05, 01:13
        danajur napisała:

        > Do mierzei.znad.wisly :
        > przyznam , ze powoli trace wiare w istnienie takich "JEDNOSTEK " jak Ty . mile
        > zaskoczenie ...zazdroszcze zonie !!! tak trzymac ! w koncu nie wszyscy patrza
        > na swiat przez rozporek - pozeracz !


        Pozeracz nie musi patrzec na swoat przez rozporek. Pozeracz moze byc po prostu
        prowokatorem.

        "Ja to ktos inny" rzekl Baudleaire

        "Wszyscy inni sa we mnie" odparl Apolinaire


        Najlatwiej przypisac komus etykietke, nieprawdaz ?
        • nabij_faje Re: Wierność męska nie istnieje 08.11.05, 01:23
          > "Ja to ktos inny" rzekl Baudleaire
          >
          > "Wszyscy inni sa we mnie" odparl Apolinaire

          * 'ja to inny ty'?
    • solaris_38 super konsumpcja 08.11.05, 01:24
      jedni ida na ilośc drudzy na jakos związków i tyle

      ja wolę jakość

      Liczni sa jednak wyczynowcy co nie wiedzą już gdzie swoją pałeczkę wsadzić
      czy tam co w swoją dziurkę wsadzić
      ich gorączkowe tęsknienie za następnym razem mające znamiona nałogu jest mi
      znane z innych pól a jednak
      osobna grupa to ci co by chcieli tez sie złapac na super konsumpcję ale ..
      nie wierzą w siebie i ani jka sie za to zabrać

      ciekawam kim by był nałogowiec gdyby TYLE czasu i energii poświęcił sprawom
      większym niż jego dupa
      kim by był
      jaki byłby świat

      nie nęci mnie super konsumpcja
      kusi mnie raczej podejście taoistów
      czyli duzo o dużo seksu ale o dobrej jakości w głębokim związku i z komponentą
      mistyczną
      • zaslona3 Re: super konsumpcja w świecie towarów 08.11.05, 08:45
        Zmęczona lekko przyjściem do pracy, pijąc herbatę energetyzującą i prosząc
        ciszę by jeszcze potrwała, zaczęłam czytać ten wątek. Szczerze mówiąc to nie
        wiem co myśleć; bo facet znad Wisły przedstawił wszystko jak trzeba, zarówno od
        strony męskiej jak i damskiej do stosowania.Tak,tak,damskiej. Czytając wpis
        można stwierdzić jedno - facet jest dojrzały i ma praktykę,i zapewne trochę
        szczęścia w życiu. Ci krążący wokół "pożeracze" to dopiero zalążki facetów, a
        do człowieka jako takiego dużo im jeszcze brakuje. Psycholodzy piszą,że tego
        typu faceciki to mocno zakompleksieni, spaczeni wczesnym dzieciństwem; płytkie
        jednostki. Coś w tym jest,ale jest ich dużo i podobne podejście nie jest
        uznawane za jakąś szczególną jednostkę chorobową.
        To samo można powiedzieć oczywiście w stosunku do kobiet.Tłumaczenie się
        facetów,że to biologia jest już zwyczajnie nudne, bo wierzcie mi,że biologia
        kobiety pod względem reakcji na czynniki seksualne tak bardzo się nie różni (no
        oprócz efektów wizualnych :)). Tym co nas różni jest bagaż kulturalny,
        narzucone tzw. normy społeczne i oczekiwania wobec płci.Z tym z kolei związany
        jest np. tzw. wolny czas i sposób jego spędzania, jak również poczucie tego co
        wypada a co nie. Rozejrzyjcie się dookoła - jesteśmy w fazie przemian
        społecznych.Ile to potrwa - nie wiadomo, ale uważajcie na to czym się
        tłumaczycie,bo kobiety mają dobrą pamięć...

        Zawczasu napiszę,że nie jestem przeciw facetom, denerwuje mnie tylko podejście
        sporej części do swoich "cech" płciowych jak do czegoś lepszego, bo
        silniejszego, bo jest to przymus i nie można z tym walczyć,ale to tylko
        potwierdza ich męskość. Puknijcie się w łeb, może to tylko męskość dla tak samo
        jak wy spaczonej części żeńskiej.
        Męczą mnie już artykuły w babskich gazetach a czasem zupełnie w poważnych
        wydawnictwach, których mottem przewodnim jest - jak zrozumieć faceta,jak go
        zadowolić, jak mówić żeby on zrozumiał, co on czuje gdy siedzi z pilotem przed
        telewizorem....
        Mam tego dość. Powinno się zacząć pisać tak samo ale dla mężczyzn o kobietach!
        Ale to jest błędne koło - kobiety kobietom gotują ten los:) Dlaczego? Bo tego
        się od nich oczekuje! Mają być ciepłe, uważne, pełne zrozumienia,miłe.
        I niech takie będą. Ale w takim razie niech faceci będą facetami a nie kutasami!
        A jak nie - przestańmy się nawzajem obwiniać za różnice, zacznijmy je cenić i
        wzajemnie rozumieć!
        Zrozumcie - nie ma lepszej lub gorszej płci, jest tylko lepszy lub gorszy
        człowiek.


        A tak trochę złośliwie na koniec do Mierzeji - mam nadzieję,że nie karzesz
        sobie wyryć na nagrobku napisu:
        "Tu leży ten, co tak ciężko pracował nad wiernością. Panie, przyjmij go bez
        kolejki bo chłop się już namęczył w życiu!"
        :))
        • mierzeja.znad.wisly Re: super konsumpcja w świecie towarów 08.11.05, 10:09
          zaslona3 napisała:
          >
          > A tak trochę złośliwie na koniec do Mierzeji - mam nadzieję,że nie karzesz
          > sobie wyryć na nagrobku napisu:
          > "Tu leży ten, co tak ciężko pracował nad wiernością. Panie, przyjmij go bez
          > kolejki bo chłop się już namęczył w życiu!"
          > :))

          Ten napis nagrobkowy, szczególnie ta część o męczeniu sie, należałby się raczej
          niewiernym. Przecież takiemu pożeraczowi przenośnik taśmowy tych lasek do łóżka
          nie dostarcza, ani Miejski Zakład Utylizacji tych zużytych od niego nie odbiera.
          Przecież najpierw musi taką laskę poderwać, czymś tam uwieść, jakoś tam omamić,
          niektóre przecież wcale nie idą na szybki numerek, więć czasem musi poudawać
          autentyczne uczucie. A przecież nie każda próba zakończy się sukcesem, sądzę że
          zdobyć jedną na dwie wyhaczone to i tak byłby wysoki wskaźnik. To przecież
          trochę energii kosztuje. A po satysfakcjonującej konsumpcji jakoś też musi się
          takiej pańci umiejętnie pozbyć, nieraz - spodziewam się - może od jakiejś
          histeryczki w łeb zaliczyć, ubranie mu poszarpie, potem nachodzić jeszcze może -
          są różne przypadki i różnie kobiety reagują na odrzucenie. Ponadto jakieś
          nakłady trzeba ponieść, bo tak bez choćby fundniętego piwka, bukietu &
          atrakcyjnego upominku to sobie nie wyobrażam żeby jaką zwabić - a tu wszystkie
          inwestycje o krótkoterminowym zwrocie. A niedaj los, gumka kiedy pęknie, dziecię
          się pocznie - toż potem "elementy" mogą człeka dopaść, komornik ścigać. Nie, ja
          tam myślę, że oprócz miłości, szczęścia i takich tam, to z wiernością mniejsza
          zadyszka. Ponadto namiętności w miarę przewidywalne, stosunki regularne, PMS-y w
          ustalonych interwałach - nie, nie, Pani Zasłono, wierność to owszem - pewien
          wysiłek, ale nie katorga. Dlatego to wykoncypowane przez panią Epitafium proszę
          zachować dla Pożeracza et consortes. :-)))))))
          • zaslona3 Re: super konsumpcja w świecie towarów 08.11.05, 10:44
            Epitafium dla Pożeracza brzmi :
            "Panie, wybacz mu, albowiem nie wiedział co czyni...
            - no i zachorował."

            Zakładając oczywiście,że jego nagrobek się utrzyma,albowiem przypuszczam,że
            zlecą się do niego te pożarte - niekoniecznie z kwiatami:))

            Ja doskonale rozumiem twój wywód na temat nieekonomiczności niewierności (;-
            )),ale tak by się chciało (przyznaj,że i z drugiej strony zapewne też),żeby ta
            wierność tak ciężko i topornie nie zabrzmiała....
            Ale może czas zrewidować niektóre skojarzenia ze słowem "miłość"? Czy to nie
            opoka i trwałość, zrozumienie i porozumienie, panowanie nad przelotnymi
            zachciankami na rzecz długotrwałego budowania-?
            Tak sama myślę - czy to nie brzmi topornie i ciężko?:)
            A przecież tego w życiu szukamy
            no, za wyjątkiem oczywiście wszystkich Pożeraczy, którzy cierpią na syndrom
            kompulsywnego jedzenia a to podobno objaw uzupełniania tego, czego w człowieku
            brakuje (wnioski pozostawiam zainteresowanym):))
          • nabij_faje Re: super konsumpcja w świecie towarów 08.11.05, 10:44
            czyli jestem bardzo wygodny, leniwy i zachowawczy...
            ...a ja myślałam, że to miłość przemawia ;-)
            • mierzeja.znad.wisly Re: super konsumpcja w świecie towarów 08.11.05, 11:13
              nabij_faje napisała:

              > czyli jestem bardzo wygodny, leniwy i zachowawczy...
              > ...a ja myślałam, że to miłość przemawia ;-)

              Miłość, ta prawdziwa - nie mówię o substytutach i iluzjach - dlatego jest
              uczuciem KOMPLETNYM & INTEGRALNYM bo jest zarazem romatnyczna i rozważna,
              irracjonalna i praktyczna, jest całkowitym poświęceniem które poświęcającemu się
              przynosi wymierne korzyści, wymaga czasem rezygnacji z siebie by tym pełniej
              odkryć w sobie własny potencjał, nie znosi bezruchu ale daje spokój ducha i
              poczucie stabilnosći, jest nieprzewanym działaniem które daje odpoczynek,
              rozrzutna w sferze uczuciowej jednocześnie przyczynia się do materialnego
              dobrobytu... Dlatego nie widzę sprzeczności w moich wypowiedziach. Miłość bowiem
              zaspokaja WSZYSTKIE ludzkie potrzeby. No dobra, przesadziłem, nie będę się
              wypowiadał za ludzkość. Jeszcze raz... MIŁOŚĆ zaspojaka wszystkie potrzeby Mojej
              Żony i Moje (no, dzieci chyba też tu można włączyć)
              • nabij_faje Re: super konsumpcja w świecie towarów 08.11.05, 12:11
                ja się zgadzam z tym, co piszesz i zazdroszczę, że wam się udaje.
                ale Ty się, lepiej, tak nie ogłaszaj, bo złe nie śpi, ryzykujesz ;-)
            • mierzeja.znad.wisly Re: super konsumpcja w świecie towarów 08.11.05, 11:24
              nabij_faje napisała:

              > czyli jestem bardzo wygodny, leniwy i zachowawczy...
              > ...a ja myślałam, że to miłość przemawia ;-)

              NO dobra, jeszcze raz ci odpowiem:
              TAK JEST, wybieram wygodne ciepełko spokojnej przystani dojrzałego małżeństwa,
              zamiast wzorem podtatusiałych lowelasów w początkach kryzysu wieku średniego
              uganiać się za przestylizowanymi podfruwajkami by ująć sobie lat. Powtórka ze
              stania na deszcu z kwiatami pod oknem ukochanej czasu nie cofnie.
              TAK JEST, lenię się uganiać za spódniczkami, bo i cóż takiego może mi jedna z
              drugą zaoferować czego w domu nie mam.
              TAK JEST, jestem zachowawczy - Dobry rolls royce, nawet i dwudziestoletni,
              lepszy od najnowszego modelu trabanta - na cóż mi się przesiadać na nowszy,
              kiedy lepszy nie będzie? Niedotarte toto, zrywne i żre dużo paliwa!
              • sprite36 Re: super konsumpcja w świecie towarów 08.11.05, 12:31
                > TAK JEST, lenię się uganiać za spódniczkami, bo i cóż takiego może mi jedna z
                > drugą zaoferować czego w domu nie mam.

                Póki nie skosztujesz , to sie nie dowiesz...
                • mierzeja.znad.wisly Re: super konsumpcja w świecie towarów 08.11.05, 12:43
                  sprite36 napisał:

                  > > TAK JEST, lenię się uganiać za spódniczkami, bo i cóż takiego może mi jed
                  > na z
                  > > drugą zaoferować czego w domu nie mam.
                  >
                  > Póki nie skosztujesz , to sie nie dowiesz...

                  Nie każda wiedza warta zdobycia. Nie każdy smak wart poznania. A smakowało czy
                  nie, płacić trzeba. Czasem bardzo słono. A Miłość - jak w swoim hymnie przez
                  niedopatrzenie zapomniał napisać św. Paweł - oszczędna jest.
                  • beatrix.szkrab Re: super konsumpcja w świecie towarów 08.11.05, 12:44
                    zalezy w stosunku do kogo
                    • mierzeja.znad.wisly Re: super konsumpcja w świecie towarów 08.11.05, 13:03
                      beatrix.szkrab napisała:

                      > zalezy w stosunku do kogo

                      Miłość jest oszczędna wobec osób trzecich jeśli chodzi o obdarzanie ich
                      względami, uczuciami lub pieszczontami, na które się z wzajemnością udzieliło
                      wyłączności osobie wybranej.
                      • beatrix.szkrab Re: super konsumpcja w świecie towarów 08.11.05, 13:07
                        hahahahaha
                        lepiej byc kochanka niz prostytutka tak myśle bo bylam jedynie kochanka
                      • sendivigius Re: super konsumpcja w świecie towarów 08.11.05, 18:06
                        Mierzeja, ty jestes jak polityk ktorego zbieg historycznych okolicznosci
                        wsadzil na ciepla posadke i teraz wyglasza w telewizorze madrosci dla tych co
                        zostali w PGRach lub innych zbankrutowanych zakladach.

                        Tobie sie udalo i niech bedzie. Ale innym nie, wiec wciaz szukaja. Wiernosc i
                        niewiernosc to nie jakies abstrakcje, jak chcialbys to przedtawic, to
                        racjonalne zachowanie w konkretnym kontekscie. Jeszcze raz powiem - racjonalne.
                        • mr.limerick Re: super konsumpcja w świecie towarów 08.11.05, 20:46
                          sendivigius napisał:

                          > Mierzeja, ty jestes jak polityk ktorego zbieg historycznych okolicznosci
                          > wsadzil na ciepla posadke i teraz wyglasza w telewizorze madrosci dla tych co
                          > zostali w PGRach lub innych zbankrutowanych zakladach.
                          >
                          > Tobie sie udalo i niech bedzie. Ale innym nie, wiec wciaz szukaja. Wiernosc i
                          > niewiernosc to nie jakies abstrakcje, jak chcialbys to przedtawic, to
                          > racjonalne zachowanie w konkretnym kontekscie. Jeszcze raz powiem - racjonalne.

                          Spokojno, spokojno. Mnie wkurzył temat bloga, więc mówię, że to nieprawda.
                          Dowieść takiego twierdzenia można tylko swoim przykładem, bo czy inni są
                          naprawdę sobie wierni można tylko domniemywać, sprawdzić się nie da. Nikogo nie
                          nauczam, mówię o swoim doświadczeniu. Nie wiem dlaczego sądzisz, że moje
                          szczęście jest właśnie zbiegiem oklicznośi a nie wynikiem racjonalnego
                          zachowania sie mojej żony i mnie samego. Widocznie wiesz lepiej. My traktujemy
                          wiernośc również jako wybór pragmatyczny. Niewierność to nie abstrakcja, bo się
                          abstrakcyjnie zdradzić nie da, trzeba wprowadzić jeden organ w drugi, więc nie
                          wiem po co mi tłumaczysz takie oczywistości.
                          >
                        • mierzeja.znad.wisly Re: super konsumpcja w świecie towarów 08.11.05, 20:48
                          sendivigius napisał:

                          > Mierzeja, ty jestes jak polityk ktorego zbieg historycznych okolicznosci
                          > wsadzil na ciepla posadke i teraz wyglasza w telewizorze madrosci dla tych co
                          > zostali w PGRach lub innych zbankrutowanych zakladach.
                          >
                          > Tobie sie udalo i niech bedzie. Ale innym nie, wiec wciaz szukaja. Wiernosc i
                          > niewiernosc to nie jakies abstrakcje, jak chcialbys to przedtawic, to
                          > racjonalne zachowanie w konkretnym kontekscie. Jeszcze raz powiem - racjonalne.

                          Spokojno, spokojno. Mnie wkurzył temat bloga, więc mówię, że to nieprawda.
                          Dowieść takiego twierdzenia można tylko swoim przykładem, bo czy inni są
                          naprawdę sobie wierni można tylko domniemywać, sprawdzić się nie da. Nikogo nie
                          nauczam, mówię o swoim doświadczeniu. Nie wiem dlaczego sądzisz, że moje
                          szczęście jest właśnie zbiegiem oklicznośi a nie wynikiem racjonalnego
                          zachowania sie mojej żony i mnie samego. Widocznie wiesz lepiej. My traktujemy
                          wiernośc również jako wybór pragmatyczny. Niewierność to nie abstrakcja, bo się
                          abstrakcyjnie zdradzić nie da, trzeba wprowadzić jeden organ w drugi, więc nie
                          wiem po co mi tłumaczysz oczywistości.
                          >
                          • sendivigius Re: super konsumpcja w świecie towarów 09.11.05, 02:03
                            Piszac ironicznie "widocznie wiesz lepiej" od razu sugerujesz ze jak w tej
                            spawie nie wiem to i zapewne wogole nic nie wiem w zadnej sprawie wiec nie
                            powinienem sie odzywac. Zachowania racjonalne to sa takie ktore mozna
                            przekazywac i one sie utrwalaja jak na przyklad to ze piorun to nie gniew Zeusa
                            wiec nie nalezy zarzynac baranka.

                            Odkad istnieje literatura to wiekszoc materialu jest o tym ze "on" chce a "ona"
                            go nie chce lub odwrotnie. A potem nastepny rozdzial i znowu to samo a latka
                            leca, zaczyna sie polityka mniejszego zla. I dalej jest bagno jak to w
                            polityce. Gdyby tymi sprawami rzadzila racjonalnosc to wszyscy juz dawno byliby
                            szczesliwi tak jak racjonalnosc w rolnictwie wyeliminowala kleski glodu. I to
                            na tej podstawie uwazam ze nie racjonalnosc ale fuks w twoim przypadku.

                            Pytanie o wiernosc tez nie bylo zadane w takim kontekscie jak to odczytales.
                            Oczywiscie ze mozna podac przyklady na tak, na ktore istnieje wiele wiecej
                            przykladow na nie. Autorka pytania chciala powiedziec mniej wiecej tyle ze
                            proporcje tych przykladow sa nie takie jakim swiat chcialaby widziec. Ja
                            odpowiadam na to pytanie ze jest to wlasnie racjonalnosc bo ona nie oznacza
                            jednej recepty na kazda chorobe tylko rozne na rozne przypadki. Istota problemu
                            jest dobor osobniczy i widac jestesmy tu bardzo niedoskonali bo tyle wokol
                            siebie widze pomylek. Moze tym rzadzi jakis szosty zmysl lub talent taki jak do
                            gry na skrzypcach ale na pewno nie rozum. Wielu go nie ma, bywa nawet za takim
                            co nie maja tez sie trafia jak slepej kurze. Takie zycie, hijito.
                            • mierzeja.znad.wisly Re: super konsumpcja w świecie towarów 09.11.05, 07:01
                              sendivigius napisał:

                              > Piszac ironicznie "widocznie wiesz lepiej" od razu sugerujesz ze jak w tej
                              > spawie nie wiem to i zapewne wogole nic nie wiem w zadnej sprawie wiec nie
                              > powinienem sie odzywac.

                              Pisząc ironicznie "widocznie wiesz lepiej" sugeruję jedynie, że nie znając mnie
                              ani mojej żony ani nie wiedząć o nas nic ponad to, co napisałem na tym forum nie
                              masz dostatecznych podstaw by osądzać czy nasze szczęście jest tylko zbiegiem
                              okoliczności czy wynikiem racjonalnych zachowań. Twoja zaś wiedza lub niewiedza
                              w jakichkolwiek sprawach nie pozbawia cię wolności wyrażania dowolnych poglądów.
                              i ja tego przysługującego ci prawa w ogóle nie kwestionuję. Mnie jednak
                              przysługuje prawo do kwestionowania prawdziwości, rzetelności lub trafności tego
                              co wypowiadasz, zwłaszcza jeśli dotyczy to sytuacji, którą siłą rzeczy znam o
                              wiele bardziej dogłębnie niż Ty, bo to w końcu moje małżeństwo. Nie ma potrzeby
                              sie zaperzać.
                              Jeśli chodzi o dalszą część Twego wywodu to im bliżej końca tym mniej dla mnie
                              jasne co właściwie chciałbyś powiedzieć. Rozumiem, companero, że przypadek ma w
                              życiu pewną rolę, ale daleko mi prezentowanego przez ciebie fatalizmu. Myślę, że
                              na wiele spraw mamy spory wpływ i należy ten potencjał maksymalnie wykorzystać
                              miast załamać ręce, powiedzieć takie jest życie i czekać co los przyniesie, albo
                              narzekać, że innym sie udaje a mnie nie.
                              Podam ci przykład: Mam niepełnosprawnego syna. To, że się taki urodził, to
                              przypadek, zbieg nieszczęśliwych okoliczności. Daleki jestem od stwierdzenia, że
                              inni to mieli fuksa (bo mają dzieci wszystkie zdrowe a my to mamy pecha i ach
                              jakie życie jest ciężkie. Razem z żoną wykorzystujemy cały dostępny nam rozum,
                              wiedzę, siły fizyczne i duchowe by dzięki żmudnej rehabilitacji pomóc mu
                              prowadzić samodzielne życie, nauczyc być szczęśliwym pomimo niepełnosprawnosći.
                              Miałem kolegę, któremu również jedno z dzieci urodziło się z niepełnosprawne.
                              Uznał, pewnikiem kierując się prawami doboru osobniczego, że skoro żona urodziłą
                              mu kogoś takiego to zapewne dobrał niewłaściwą osobę i poszedł szukać szczęścia
                              gdzie indziej. Fuks? Ależ nie, racjonalne działanie... Zważ więc, przypadek ma
                              oczywiśćie wpływ na nasze życie, ale to jak reagujemy na to, co się nam zdarza,
                              zależy od racjonalnych wyborów, które podejmujemy.
    • facio60 Re: Tytuł jest bez sensu!!!!!!!!!!!!!!!! 08.11.05, 09:48
      Od razu uprzedzam,że nie czytałem poprzednich wypowiedzi.
      Tytuł jest bez sensu!!!!!!!!!!!!!
      Mężczyzna jeśli zdradza, to ......... z kim, no proszę powiedzieć.Z kosmitką?
      Moje 20 letnie doświadczenie małżeńskie i w ogóle życiowe mówi jednoznacznie:
      KOBIETY WCALE NIE SĄ LEPSZE.
    • tppiotr Re: Wierność męska nie istnieje 08.11.05, 11:33
      Moim honorem jest wierność.
    • bez.wyksztalcenia Re: Wierność męska nie istnieje 08.11.05, 16:06
      Z przykroscia stwierdzam, ze czasem istnieje (z przykroscia, bo jestem od
      jakiegos czasu anty- plec meska). Moje zwiazki konczyly sie z roznych powodow
      (i ze srednia 3 lata), ale nigdy z powodu niewiernosci... Wiec nie bardzo wiem,
      jak to jest i mam nadzieje, ze sie nie dowiem.
      Chociaz czasami wolalabym, zeby istniala ta trzecia, wtedy moglabym choc troche
      bylego zmieszac z blotem (jako jednostka uczciwa nie moge, bo to ja jestem
      zolza)
    • black.coffee Re: Wierność męska nie istnieje 08.11.05, 20:32
      miarą Miłości jest wierność.
      po prostu.
    • komandos57 elnuch pozera serca niewiatom. 08.11.05, 21:10
      pozeracz_niewiescich_serc napisał:

      > Dlatego pożeram te serca :)
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      tu masz racje.jestes zajebisty w lizaniu dzyndzla....dlatego tez tobie durniu
      gumowy ogor i klap z buta w siedzisko!
    • hellagumia Re: Wierność męska nie istnieje 09.11.05, 07:12
      No i dobrze. Ch.. w dupę wszystkim je..ym babom, które ku.. tylko patrzą,
      żeby wykorzystać chłopa! TAKIE NA ch.. I W KOSMOS!
      • mimi44 Re: Wierność męska nie istnieje 09.11.05, 11:09
        <No i dobrze. Ch.. w dupę wszystkim je..ym babom, które ku.. tylko patrzą,
        żeby wykorzystać chłopa! TAKIE NA ch.. I W KOSMOS!>

        Baaardzo ładnie....
        Co do wierności.Powodem tego czy jesteśmy wierni partnerowi, nie jest tylko
        to,ze ktoś jest super gość.Do tego potrzebna jest partnerka,która będzie tego
        warta.Jeśli ktoś ową ma i tego nie dostrzega(lub dostrzega,ale ma to w d...)
        jest wg.mnie dupkiem,lub kimś kto nie wie czego tak naprawde chce(co świadczy o
        niedojrzałości-fizycznej lub moralnej).To samo myśle o kobietach,ale nie o nas
        w tym wątku mowa.
        Nie rozumiem ironii,oburzenia i innych nie zbyt ładnych emocji w stosunku do
        tych którzy mówią ze są wierni.Zazdrość?o to ze sie nie spotkało odpowiedniej
        osoby,dla której warto odmówic wątpliwych przyjemności?
    • trzydziestoletnia Re: Wierność męska nie istnieje 09.11.05, 11:36
      pozeracz_niewiescich_serc napisał:

      > Dlatego pożeram te serca :)

      .. no i...?
    • tees1 wiernosc jest tam gdzie jest milosc 09.11.05, 12:31
      jak nie ma milosci to i o wiernosc trudno

      btw, wiernosc nie ma plci
    • candycandy Re: autor zle sformulowal swa zlota mysl 09.11.05, 18:40
      niewiescia wiernosc tez nie istnieje, bo przeciez faceci zdradzaja w 90-95% z
      kobietami:) 10% gejow w polskim spoleczenstwie to max imho.
      a tak juz stricte na temat to niestalosc jest dowodem ulomnosci chrakteru i
      tyle;P
      • aureliana Re: autor zle sformulowal swa zlota mysl 09.11.05, 23:03
        nie czytalam wszystkich watkow, wiec nie wiem jak sie potoczyla dyskusja.
        w sprawie pierwszego postu;
        wiernosc meska istnieje. babska tez, chociaz jest zdecydowanie rzadziej
        spotykana niz sie powszechnie uwaza. szczerze mowiac, niewiele znam kobiet,
        ktore sa i byly wierne. mezczyzn tez niewielu, ale jednak istnieja takowi;)
        z nastawieniem'kazdy facet to swinia/ kazdy facert mysli kutasem' za wiele sie
        nie zdziala.
        zreszta, byloby idiotycznie zakonczyc dlugi, fantastyczny intensywny zwiazek z
        powodu takiej bzdury jak pojedyncza zdrada.
        autor watku niech lepiej wezmie pod uwage, ze kobieta to to samo co facet, tez
        ma mozg, tez potrafi z niego korzystac, ale czasem poddaje sie emocjom. i
        podgryza jakies serduszko meskie.
        naprawde robi to wiele dziewczat, a te bajki o czekaniu na rycerza na bialym
        koniu to tylko... bajki.
    • justyna302 Re: Wierność męska nie istnieje 10.11.05, 12:04
      Nawet jezeli rzekomo z natury jestescie poligamiczni, to jednak mezczyzna ktory
      ma troche serca i wyobrazni, a przede wszystkim wlasciwa hierarchie wartosci,
      bedzie umiał nie zdradzac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka