Dodaj do ulubionych

Dziewczyny...:))

20.11.05, 12:48
wyobrazcie sobie, ze zadurzylyscie sie w koledze,
macie z nim przyjacielski kontakt, mowicie mu
o swoim zadurzeniu, on przyjmuje to ze zrozumieniem,
ale uczuciowo nie jest zaangazowany...
pytania:

1. jak chcialybyscie byc traktowane przez kolege...?
2. czy uzywacie sposobow i jakich, by kolege 'przekonac'
do swoich uczuc...?

dalsze pytania pozniej...:)
Obserwuj wątek
    • to_ta_tola Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 12:57
      1. chciałabym zerwać z kolegą kontakty i nie być przezeń traktowana w ogóle
    • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 13:00
      rezygnujemy z kontaktow ...:)
      nie przekonujemy,wcale..
    • hsirk Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 13:20
      luty bedzie nauczal o milosci i prowadzil was pytaniami...



      nie wierzcie mu. wiadomo ze i tak w tym wszystkim chodzi wylacznie o
      r u c h a n i e i wymiane plynow


      lutemu tez

      • moc_ca Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 13:30
        hsirk napisał:

        > luty bedzie nauczal o milosci i prowadzil was pytaniami...

        Like a Dżizas? :-)))
    • luty10 mam taka 'zasade'... 20.11.05, 13:38
      madrzejszemu ustepuje, glupszemu wybaczam...
      a wszystkich jednako miluje...:))
    • onaxx Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 13:41
      jestem w takiej sytuacji...
      jako iz "w tym caly jest ambaras, zeby dwoje chcialo naraz", wszelkie sposoby
      zwrocenia jego uwagi...odbijaja od celu...
      ucielam kontakty. obiecalam powrot do kolezenstwa wtedy, gdy bedzie to mozliwe
      z mojej strony, czyli pewnie dopiero, gdy zadurze sie w innym. wtedy dwoje
      faktycznie bedzie chcialo naraz kumpelstwa.
      • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 13:57
        onaxx napisała:

        > jestem w takiej sytuacji...
        > jako iz "w tym caly jest ambaras, zeby dwoje chcialo naraz", wszelkie sposoby
        > zwrocenia jego uwagi...odbijaja od celu...
        > ucielam kontakty. obiecalam powrot do kolezenstwa wtedy, gdy bedzie to
        mozliwe
        > z mojej strony, czyli pewnie dopiero, gdy zadurze sie w innym. wtedy dwoje
        > faktycznie bedzie chcialo naraz kumpelstwa.

        czyli kupelstwo w tej sytuacji uwazasz za niemozliwe...
        dlaczego?
        • onaxx Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:06
          bo nie byloby szczere z mojej strony - chce wiecej obecnie
          • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:14
            onaxx napisała:

            > bo nie byloby szczere z mojej strony - chce wiecej obecnie

            czyli mozna przyjac prawie za pewnik, ze osoba zadurzona,
            proponujac kontynuacje znajomosci, na cos liczy...
            • onaxx Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:44
              kazda propozycja ma cel, tu np.: 1. moze on jednak sie zadurzy, 2. moze jednak
              ja przejrze na oczy, zobacze wady i sie oddurze.
              u mnie jednak 2. pojawia sie zawsze dopiero wtedy, gdy zmienie obiekt
              zadurzenia:)...zatem realna bylaby tylko 1..., czyli prawie pewnik:)
              ale moze u innych zdarza sie w innych okolicznosciach...?
        • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:13
          No Luty, nie zgrywaj głupa ;)
          Przypuśćmy, że kumpel w którym się zadurzyłam radzi się mnie w sprawach
          sercowych, a to zdarza się przecież. Zgadnij, czy moja porada będzie
          obiektywna, czy też może niezupełnie? HEHE
          Oczywiście, że jest sporo relacji przyjacielskich, gdzie jest fascynacja, ale
          przecież nie uwodzenie.
          Kumpel jest od kumplowania. Jak relacja jest niejasna, to będzie z tego bagno.
          A jak niektórzy sobie adoratorów wśród przyjaciół szukają to raczej faktycznie
          do psychologa z tym trzeba...
          • ptakowklucz Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:16
            amaterasu1 napisała:
            A jak niektórzy sobie adoratorów wśród przyjaciół szukają, to raczej faktycznie
            do psychologa z tym trzeba...


            A gdy odwrotnie, to do kogo?
            • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:21
              też :)))
              psychologowie muszą mieć pracę ;)

              a serio - nie wiem, nie jestem gwiazdą, nie mam doświadczenia w tej kwestii ;)
          • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:18
            amaterasu1 napisała:

            > Kumpel jest od kumplowania. Jak relacja jest niejasna, to będzie z tego
            bagno.

            bardzo celne spostrzezenie...:)
    • ptakowklucz Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 13:44
      luty10 napisał:

      > 2. czy uzywacie sposobow i jakich, by kolege 'przekonac'
      > do swoich uczuc...?
      >
      Robimy wszystko, co on zrobic z nami zechce. Z nadzieja ze sie w nas zakocha.
      Ale dajemy mu tylko pol roku czasu na to :)
    • to_ta_tola Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:21
      Luty, a czemu Ty o takie oczywistości wypytujesz?
      Jakaś kumpela się w Tobie kocha na zabój?
      • ptakowklucz Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:24
        to_ta_tola napisała:

        > Luty, a czemu Ty o takie oczywistości wypytujesz?
        > Jakaś kumpela się w Tobie kocha na zabój?

        Ani chybi :)
        I gosc szuka wyjscia z honorem.
        • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:33
          ptakowklucz napisał:

          > to_ta_tola napisała:
          >
          > > Luty, a czemu Ty o takie oczywistości wypytujesz?
          > > Jakaś kumpela się w Tobie kocha na zabój?
          >
          > Ani chybi :)
          > I gosc szuka wyjscia z honorem.

          nie szukam wyjscia dla siebie...nie mam z czego wychodzic...
      • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:31
        to_ta_tola napisała:

        > Luty, a czemu Ty o takie oczywistości wypytujesz?
        > Jakaś kumpela się w Tobie kocha na zabój?

        nie wiem czy na 'zaboj'...
        to jest problem...nie umiem sobie z tym poradzic,
        zwlaszcza kiedy placze i domaga sie mojej obecnosci...
        ja chce, zeby ona zrozumiala, ze nie mozna ludzi do niczego
        przymuszac, ani do milosci, ani do przyjazni, ani do kontaktow...
        i ze to nie moja wina, ze jest tak, jak jest...
        • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:37
          No to ona ma problem, nie Ty. Czym się przejmujesz?
        • facettt Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:37
          luty10 napisał:
          > nie wiem czy na 'zaboj'...
          > to jest problem...nie umiem sobie z tym poradzic,
          > zwlaszcza kiedy placze i domaga sie mojej obecnosci...
          > ja chce, zeby ona zrozumiala, ze nie mozna ludzi do niczego
          > przymuszac, ani do milosci, ani do przyjazni, ani do kontaktow...
          > i ze to nie moja wina, ze jest tak, jak jest...

          Tia... Nie da sie przymusic nikogo, ani "do", ani "od".
          Lecz sprobowac mozna :)

          Natomiast mamusia mi kiedys mowila, ze jak nie wiesz, jak sie zachowac,
          to zachowuj sie przyzwoicie.
          • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:38
            facettt napisał:

            > luty10 napisał:
            > > nie wiem czy na 'zaboj'...
            > > to jest problem...nie umiem sobie z tym poradzic,
            > > zwlaszcza kiedy placze i domaga sie mojej obecnosci...
            > > ja chce, zeby ona zrozumiala, ze nie mozna ludzi do niczego
            > > przymuszac, ani do milosci, ani do przyjazni, ani do kontaktow...
            > > i ze to nie moja wina, ze jest tak, jak jest...
            >
            > Tia... Nie da sie przymusic nikogo, ani "do", ani "od".
            > Lecz sprobowac mozna :)
            >
            > Natomiast mamusia mi kiedys mowila, ze jak nie wiesz, jak sie zachowac,
            > to zachowuj sie przyzwoicie.

            a jak w tej sytuacji jest przyzwoicie...?
            • facettt Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:44
              luty10 napisał:
              > a jak w tej sytuacji jest przyzwoicie...?

              Tego to juz mama nie zdazyla mi powiedziec,
              gdyz wyjechalem na studia do innego miasta :)

              I teraz boleje nad ciezkim losem pol-inteligenta :)
        • to_ta_tola Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:38
          luty10 napisał:
          > nie wiem czy na 'zaboj'...
          > to jest problem...nie umiem sobie z tym poradzic,
          > zwlaszcza kiedy placze i domaga sie mojej obecnosci...
          > ja chce, zeby ona zrozumiala, ze nie mozna ludzi do niczego
          > przymuszac, ani do milosci, ani do przyjazni, ani do kontaktow...
          > i ze to nie moja wina, ze jest tak, jak jest...

          =================================
          ona będzie szukać najgłupszych pretekstów do rozmowy, spotkań ale Ty ją spław,
          unikaj jej, zerwij kontakty, nie odbieraj telefonów, nie odpowiadaj na zaczepki

          • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:45
            Tola ma rację. Jak możesz - unikaj z nią kontaktów - po co Ci one?
            Jeśli ktoś Cię do czegoś zmusza, to niech zbiera tego owoce, ludzie mają wolną
            wolę, a manipulacje to świństwo.
            Ja mam sytuację taką, że często spotykałam facetów, którzy sobie wymyślali, że
            z nimi będę, mimo tego że jestem w związku z mężczyzną, którego kocham. I
            wiesz, że niektórym to wcale nie przeszkadza, żeby dalej próbować, często
            naprawdę mieładnymi sposobami??? A ja nigdy tego nie ukrywam, że jestem zajęta.
            pojęcia nie mam co oni sobie, czy innym chcą udowodnić.
            • ptakowklucz Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:49
              amaterasu1 napisała:
              > pojęcia nie mam co oni sobie, czy innym chcą udowodnić.

              Moze to, ze milosc i gory przeniesie? :)

              (czytaj: odstawi obecnego narzeczonego na boczny tor)
              • to_ta_tola Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:54
                a może chodzi o to, że zdobyci zajętej dziewczyny jest większym wyzwaniem niż
                wolnej?
                adrenalinka, te rzeczy ;)
                • ptakowklucz Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:56
                  to_ta_tola napisała:

                  > a może chodzi o to, że zdobyci zajętej dziewczyny jest większym wyzwaniem niż
                  > wolnej? adrenalinka, te rzeczy ;)

                  Chyba nie... Taka zabawa w ambicje, to dobre, ale dla malolatow :)
                  • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:59
                    No nie żartuj...Ja znam całkiem dużych chłopców, którzy wciąż uwielbiają tę
                    zabawę. Chyba nie słyszeli o sportach, tych normalnych. Przydałoby im się.
                    • ptakowklucz Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 15:02
                      amaterasu1 napisała:

                      > No nie żartuj...Ja znam całkiem dużych chłopców, którzy wciąż uwielbiają
                      tę zabawę. Chyba nie słyszeli o sportach, tych normalnych. Przydałoby im się.

                      Nigdy nie lubilem sportow ekstremalnych, wiec nigdy tez nawet nie probowalem
                      startowac do zajetej kobiety.
                      Niestety jednak, wiem juz, ze lenistwo normalnosci tez nie gwarantuje :)
              • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:55
                Obawiam się, że niekoniecznie, wybacz
                Raczej kolejny numerek na liczniku
                A takie zajęte to najlepsza zdobycz, wierz mi
                Najbardziej dowartościuje chore ego
          • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:54
            to_ta_tola napisała:

            > luty10 napisał:
            > > nie wiem czy na 'zaboj'...
            > > to jest problem...nie umiem sobie z tym poradzic,
            > > zwlaszcza kiedy placze i domaga sie mojej obecnosci...
            > > ja chce, zeby ona zrozumiala, ze nie mozna ludzi do niczego
            > > przymuszac, ani do milosci, ani do przyjazni, ani do kontaktow...
            > > i ze to nie moja wina, ze jest tak, jak jest...
            >
            > =================================
            > ona będzie szukać najgłupszych pretekstów do rozmowy, spotkań ale Ty ją
            spław,
            > unikaj jej, zerwij kontakty, nie odbieraj telefonów, nie odpowiadaj na
            zaczepki
            >
            chyba masz racje, jest to jedyne wyjscie...
            chociaz nie umiem splawiac ludzi,
            zwlaszcza tych, ktorzy mnie kochaja...

            bo to jest powiedzenie temu komus - nie chce twojej milosci, nie chce
            twoich uczuc...
            odepchniecie uczuc jest ranieniem tej drugiej osoby...

            ale na pewno bylaby ta osoba mniej zraniona, gdyby nie
            miala wymagan i oczekiwan...
            czy ludzie nie potrafia kochac, niczego w zamian sie nie domagajac...?

            tak, to jedyne wyjscie...po prostu nie ma innego..
            dzieki...
            • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:57
              czy ludzie nie potrafia kochac, niczego w zamian sie nie domagajac...?

              -nie

              tak, to jedyne wyjscie...po prostu nie ma innego..
              dzieki...


              ale to takie okrutne...
              jak Ty sobie potem to przebaczysz?
            • to_ta_tola Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 14:59
              luty10 napisał:

              > chyba masz racje, jest to jedyne wyjscie...
              > chociaz nie umiem splawiac ludzi,
              > zwlaszcza tych, ktorzy mnie kochaja...
              ====================================

              a po to fajne uczucie wiedzieć i widziec, że ktoś na nas leci
              łechce naszą próżność


              >
              > bo to jest powiedzenie temu komus - nie chce twojej milosci, nie chce
              > twoich uczuc...
              > odepchniecie uczuc jest ranieniem tej drugiej osoby...
              ====================================

              kontynuowanie tej znajomości w obecnej formie, to dawanie pannie za każdym
              razem nadziei, a potem odbieranie jej- co bardziej rani?



              >
              > ale na pewno bylaby ta osoba mniej zraniona, gdyby nie
              > miala wymagan i oczekiwan...
              > czy ludzie nie potrafia kochac, niczego w zamian sie nie domagajac...?
              =====================================

              tak to można zwierzatko domowe kochać
              względnie bliźniego swego- wysoce abstrakcyjna to miłość



              > tak, to jedyne wyjscie...po prostu nie ma innego..
              > dzieki...
              • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 15:05
                to_ta_tola napisała:

                > kontynuowanie tej znajomości w obecnej formie, to dawanie pannie za każdym
                > razem nadziei, a potem odbieranie jej- co bardziej rani?

                no tak, ale jezeli dowiaduje sie popadniecie w depresje, choroby i jakies
                powazne komplikacje zyciowe, i jest prosba tylko o przyjazn, to co...?
                olac mimo wszystko...?
                • facettt Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 15:07
                  luty10 napisał:

                  > to_ta_tola napisała:
                  >
                  > > kontynuowanie tej znajomości w obecnej formie, to dawanie pannie za każdy
                  > m
                  > > razem nadziei, a potem odbieranie jej- co bardziej rani?
                  >
                  > no tak, ale jezeli dowiaduje sie popadniecie w depresje, choroby i jakies
                  > powazne komplikacje zyciowe, i jest prosba tylko o przyjazn, to co...?
                  > olac mimo wszystko...?

                  Moge spytac, dlaczego nie jestes w stanie zaofiarowac czystej przyjazni?
                  Wzgledy czasowe, mentalne , czy jeszcze inne?
                  • magaretta Re: Dziewczyny...:)) 23.11.05, 14:14
                    facettt napisał:

                    > luty10 napisał:
                    > >
                    > > no tak, ale jezeli dowiaduje sie popadniecie w depresje, choroby i jakies
                    >
                    > > powazne komplikacje zyciowe, i jest prosba tylko o przyjazn, to co...?
                    > > olac mimo wszystko...?
                    >
                    > Moge spytac, dlaczego nie jestes w stanie zaofiarowac czystej przyjazni?
                    > Wzgledy czasowe, mentalne , czy jeszcze inne?

                    czy męskie ego pozwala na kontynuację przyjaźni po od-urzeczeniu przez
                    dziewczynę..?
                    jeśli nie, to dlaczego..?
                  • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 23.11.05, 14:31
                    facettt napisał:

                    > Moge spytac, dlaczego nie jestes w stanie zaofiarowac czystej przyjazni?
                    > Wzgledy czasowe, mentalne , czy jeszcze inne?

                    hihi, zaofiarowalem, na wyrazne zyczenie zreszta... i to byl moj blad...
                    dam ci rade facettt, nigdy tego nie rob...to zwyczajna zmylka...
                    • jmx Re: Dziewczyny...:)) 23.11.05, 14:42
                      > hihi, zaofiarowalem, na wyrazne zyczenie zreszta... i to byl moj blad...
                      > dam ci rade facettt, nigdy tego nie rob...to zwyczajna zmylka...

                      to zalezy od dziewczyny...
                      • baabett Re: Dziewczyny...:)) 23.11.05, 14:44
                        jmx napisała:

                        > > hihi, zaofiarowalem, na wyrazne zyczenie zreszta... i to byl moj blad...
                        > > dam ci rade facettt, nigdy tego nie rob...to zwyczajna zmylka...
                        >
                        > to zalezy od dziewczyny...
                        >
                        i od szczerości oferowanej przez mężczyznę przyjaźni...
                        • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 23.11.05, 15:07
                          baabett napisała:

                          > i od szczerości oferowanej przez mężczyznę przyjaźni...

                          jezeli watpi sie w szczerosc przyjazni, to grzecznie sie z niej rezygnuje..
                  • magaretta Re: Dziewczyny...:)) 23.11.05, 15:44
                    facettt napisał:

                    > luty10 napisał:
                    >
                    > > no tak, ale jezeli dowiaduje sie popadniecie w depresje, choroby i jakies
                    >
                    > > powazne komplikacje zyciowe, i jest prosba tylko o przyjazn, to co...?
                    > > olac mimo wszystko...?
                    >
                    > Moge spytac, dlaczego nie jestes w stanie zaofiarowac czystej przyjazni?
                    > Wzgledy czasowe, mentalne , czy jeszcze inne?

                    aha, i co sądzić o przyjaźni mężczyzny, który zrywa znajomość na wieść, że
                    dziewczyna sobie już z zauroczeniem poradziła, że teraz oczekuje juz tylko
                    przyjaźni..?
                    • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 23.11.05, 15:51
                      magaretta napisała:

                      > facettt napisał:
                      >
                      > > luty10 napisał:
                      > >
                      > > > no tak, ale jezeli dowiaduje sie popadniecie w depresje, choroby i
                      > jakies
                      > >
                      > > > powazne komplikacje zyciowe, i jest prosba tylko o przyjazn, to co.
                      > ..?
                      > > > olac mimo wszystko...?
                      > >
                      > > Moge spytac, dlaczego nie jestes w stanie zaofiarowac czystej przyjazni?
                      > > Wzgledy czasowe, mentalne , czy jeszcze inne?
                      >
                      > aha, i co sądzić o przyjaźni mężczyzny, który zrywa znajomość na wieść, że
                      > dziewczyna sobie już z zauroczeniem poradziła, że teraz oczekuje juz tylko
                      > przyjaźni..?

                      mysle, ze dziewczyna wpuszcza faceta w kanal...
                      po prostu nim manipuluje...
                      a jezeli jest szczera, nie powinna niczego od faceta oczekiwac, nawet
                      przyjazni...bo przeciaz poradzila sobie z zauroczeniem...no to o co chodzi...?
                      • magaretta Re: Dziewczyny...:)) 23.11.05, 21:01
                        luty10 napisał:

                        > a jezeli jest szczera, nie powinna niczego od faceta oczekiwac, nawet
                        > przyjazni...bo przeciaz poradzila sobie z zauroczeniem...no to o co chodzi...?

                        może o to:

                        "pamietaj, ze zawsze, bez wzgledu na wszystko,
                        bede
                        > Cie lubic...:))Luty...:))"
                        • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 23.11.05, 21:29
                          no, no ...lepiej nie wkurzaj jmx,
                          bo ona takich rzeczy nie wybacza...:)
                          • bazylia7 Luty... 23.11.05, 21:31
                            po co wlasciwie zalozyles ten watek?
                            czy naprawde nie dalo sie tego rozwiazac na privie?
                            • luty10 Re: Luty... 23.11.05, 21:41
                              bazylia7 napisała:

                              > po co wlasciwie zalozyles ten watek?
                              > czy naprawde nie dalo sie tego rozwiazac na privie?

                              przeczytaj uwaznie co napisalem w pierwszym poscie tego watku...
                              bedziesz znala odpowiedz...
                            • magaretta Re: Luty... 25.11.05, 01:12
                              bazylia7 napisała:

                              > po co wlasciwie zalozyles ten watek?
                              > czy naprawde nie dalo sie tego rozwiazac na privie?

                              grunt to spektakularność..
                            • magaretta Re: Luty... 28.11.05, 01:10
                              bazylia7 napisała:

                              > po co wlasciwie zalozyles ten watek?
                              > czy naprawde nie dalo sie tego rozwiazac na privie?

                              dla :L słowo przyjaźń to puste słowo...
                              szafuje nim tylko wtedy, gdy czegoś potrzebuje, gdy relacja przynosi jemu
                              jakieś korzyści... może przejrzeć się w lustrze.. napawać uwielbieniem...
                              gdy to się kończy.. kończy się przyjaźń... a :L nagle przypomina sobie, że
                              istnieją takie słowa jak wolność, oczekiwania, wymagania...

                              do dziś nie wiem jakie wymagania to są... oczekiwałam jedynie utrzymania
                              znajomości... na poziomie takim jaki mieliśmy przez ponad jej rok..
                              zanim zdałam sobie sprawę, że stał się dla mnie kimś ważniejszym, niż sama
                              sobie życzyłabym... a i wtedy zaznaczyłam, że nie mam żadnych oczekiwań za
                              wyjątkiem tego, że pomoże mi poradzić sobie z zauroczeniem...

                              'pomagał' w dość osobliwy i przewrotny sposób... polegający na jeszcze większym
                              uzależnieniu mnie od siebie...

                              założenie tego wątku przez niego to kolejny dowód na to, że nigdy nie był moim
                              przyjacielem, pomimo wielokrotnych niewymuszonych deklaracji z jego strony...

                              ten wątek, jak i pochodne, zwolnił mnie z jakiejkolwiek lojalności wobec niego..
                              po raz kolejny pokazał mi jak można zamanipulować, przewrotnie przedstawić
                              rzeczywistość... udowodnił, że poklask, spektakularność, zwrócenie na siebie
                              uwagi, są dla niego ważniejsze niż uczucia innych...

                              obłuda i fałsz to jego nieodłączne atrybuty...

                              chcecie wierzcie, chcecie - nie wierzcie...

                              • luty10 Do Magaretty... 28.11.05, 01:35
                                droga M...

                                czy pozwolisz mi zacytowac jednego Twojego maila, abym mogl Ci przypomniec
                                skad wzial sie Twoj problem...
                                ten mail jest oczywiscie z priva, ale mysle, ze nie bedziesz miala nic przeciwko
                                temu, jako, ze cytowanie maili z priva jest Twoja norma...
                                z powazaniem...
                                luty
                                • luty10 Re: Do Magaretty... 28.11.05, 01:42

                                  nie, no cos Ty, to byl zart...:)
                                  • magaretta Re: Do Magaretty... 28.11.05, 01:54
                                    luty10 napisał:

                                    >
                                    > nie, no cos Ty, to byl zart...:)

                                    jak wszystko co kiedykolwiek napisałeś czy napiszesz....

                                    baw się dobrze...
                                    szkoda tylko, że kosztem innych...

                                    dbrnc
                                    • luty10 Re: Do Magaretty... 28.11.05, 01:57
                                      magaretta napisała:

                                      > luty10 napisał:
                                      >
                                      > >
                                      > > nie, no cos Ty, to byl zart...:)
                                      >
                                      > jak wszystko co kiedykolwiek napisałeś czy napiszesz....
                                      >
                                      > baw się dobrze...
                                      > szkoda tylko, że kosztem innych...
                                      >
                                      > dbrnc

                                      czyli co? mam nie zartowac i zacytowac Twojego maila...?
                                      • magaretta Re: Do Magaretty... 28.11.05, 02:04
                                        luty10 napisał:

                                        > magaretta napisała:
                                        >
                                        > > luty10 napisał:
                                        > >
                                        > > >
                                        > > > nie, no cos Ty, to byl zart...:)
                                        > >
                                        > > jak wszystko co kiedykolwiek napisałeś czy napiszesz....
                                        > >
                                        > > baw się dobrze...
                                        > > szkoda tylko, że kosztem innych...
                                        > >
                                        > > dbrnc
                                        >
                                        > czyli co? mam nie zartowac i zacytowac Twojego maila...?

                                        1000 Twoich, 1200 moich.... starczyłoby na 6 lat cytowania.. po jednym
                                        dziennie.. ku uciesze gawiedzi...???

                                        idź spać... dobranoc...:)
                              • bazylia7 Re: Luty... 28.11.05, 18:29
                                magaretta napisała:
                                (...)

                                A ty wez sie opanuj, kobieto


                                ja traz widze, ze luty czuje sie chyba osaczony przez Ciebie - teraz widze skad
                                ten watek
                                i wyglada na to, ze jestes bardzo niedojrzala emocjonalnie
                                czas cos z tym zrobic :)
                                nikt nie powiedzial, ze radzenie sobie z odrzuceniem jest proste

                                aha, i jeszcze: nie sadze ze Luty Toba manipulowal - wyglada na to ze bylo
                                inaczej ;)
                                • kostucha21 Re: Luty... 28.11.05, 18:32
                                  bazylia7 napisała:

                                  > i wyglada na to, ze jestes bardzo niedojrzala emocjonalnie
                                  > czas cos z tym zrobic :)

                                  Co to znaczy dojrzaly emocjonalnie. Jakas definicja jest?
                                  • bazylia7 Re: Luty... 28.11.05, 18:36
                                    > Co to znaczy dojrzaly emocjonalnie. Jakas definicja jest?

                                    moze i jest, sprawdz w googlu
                                    • kostucha21 Re: Luty... 28.11.05, 18:44
                                      bazylia7 napisała:

                                      > > Co to znaczy dojrzaly emocjonalnie. Jakas definicja jest?
                                      >
                                      > moze i jest, sprawdz w googlu

                                      Po co mam sprawdzac? Jesli nawet jest definicja to ona jedna dla wszystkich?
                                      Jedne jablka dojrzewaja wczesniej inne pozniej. Wez chocby papierowke i renete.
                                      kiedy paierowka nadstawia kielich na zaplodnienie, reneta ledwo platki zaczyna
                                      dostawac.
                                      Uwazasz ze wszyscy ludzie sa jednakowi? i mozna kazdego kazdego w googlach
                                      wyszukac? Czym sie tedy Luty rozni od innych? Ze ma fujarke i tobie bardziej
                                      odpowiada jego fujara niz muszelka Margarety?

                                      • bazylia7 margaretta to reneta? 28.11.05, 19:04
                                        no to pewnie jeszcze niedojrzala
                                        ale zgoda - ma prawo, taka natura renety

                                        no i nie denerwuj sie tak:
                                        bo zaczepliwe bzdury wypisujesz
                                        • kostucha21 Re: margaretta to reneta? 28.11.05, 19:10
                                          bazylia7 napisała:

                                          > no to pewnie jeszcze niedojrzala
                                          > ale zgoda - ma prawo, taka natura renety
                                          >
                                          > no i nie denerwuj sie tak:
                                          > bo zaczepliwe bzdury wypisujesz

                                          Jakie tam zaczepliwe? Co to juz rozczarowac sie z lekka nie mozna?
                                          Ch.. tam z dojrzaloscia, osobiscie uwazam ze te niedojrzale lepsze...nie o to
                                          nam jednak chodzi. Rzecz w tym czy chlopina nie mogacy poradzic sobie z piekna
                                          Margaretka, zmuszony prosic o rady smierdzieli, niedymanych pawianow i
                                          wystawiac jej cycuszki i pysio na szwank publiczny, widzial kiedy Boga,
                                          kosmitow i wesola smierc....
                                          Kobieto. dojrzej emocjonalnie!
                                          • bazylia7 Re: margaretta to reneta? 28.11.05, 19:19
                                            no juz dobrze, maruska, dojrzalam

                                            a pysio margarety sam sie wystawil - i widac ona tez lubuje sie w publicznym
                                            darciu szat

                                            a luty - no coz zwylke sobie radzi lepiej z prywatnymi kontaktami( przypuszczam)
                                            temu zdziwionam tym watkiem

                                            I tu czas na zakonczenie przeze mnie wymiany zdan na ten temat
                                            milo mi bylo
                                • magaretta Re: Luty... 29.11.05, 00:28
                                  bazylia7 napisała:

                                  [...]

                                  ja też bardzo lubię liczbę 7

                                  :)))))
                          • magaretta Re: Dziewczyny...:)) 24.11.05, 20:27
                            i o to:

                            "...powiedzialem Ci, ze jestem twoim przyjacielem i
                            zawsze
                            > bede...:)"
                    • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 23.11.05, 18:10
                      > > Moge spytac, dlaczego nie jestes w stanie zaofiarowac czystej przyjazni?
                      > > Wzgledy czasowe, mentalne , czy jeszcze inne?

                      Komiczne. Czlowiek nie jest zobowiazany do przyjazni z nikim. Trzeba miec powod
                      do przyjazni a nie do braku przyjazni.

                      Zreszta bylaby masochizmem przyjazn z kims, kto osobom postronnym udostepnia
                      listy przyjaciela, ba, zadaje sie z osobami podejrzanej konduity. Bo przeciez
                      nikt przyzwoity nie publikuje na forum publicznym prywatnej korespondencji. Nie
                      mowiac o wyrywaniu z kontekstu. Sa na takie zachowania okreslenia wulgarne, ale
                      nie ma potrzeby ich cytowac. Wszyscy wiedza o co chodzi :)
                • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 15:08
                  Oczywiście, że olać.
                  Jeśli widzisz, że prośba o przyjaźń jest prośbą o coś innego.
                  Jeśli jej rzeczywiście dobrze życzysz, a nie chcesz koniecznie zatrzymać
                  wielbicielki przy sobie. Bo, wybacz, ale coś mi tu śmierdzi.
                  Chyba Ci z tym wygodnie.
                • to_ta_tola Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 15:09
                  luty10 napisał:

                  > no tak, ale jezeli dowiaduje sie popadniecie w depresje, choroby i jakies
                  > powazne komplikacje zyciowe, i jest prosba tylko o przyjazn, to co...?
                  > olac mimo wszystko...?

                  =========================

                  depresje, komplikacje tudzież przyjaźń to wszystko są te sposoby, o które
                  pytałeś w pierwszym poście

                  nie "olać" tylko zerwać kontakt, uprzejmie i kulturalnie powiedzieć, że się
                  znajomości ciągnąć nie będzie



                  • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 15:10
                    > nie "olać" tylko zerwać kontakt, uprzejmie i kulturalnie powiedzieć, że się
                    > znajomości ciągnąć nie będzie
                    >

                    O,o, dokładnie
                    Czysto, jasno i klarownie.
                    Ale faceci chyba mają z tym problem
                    • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 15:18
                      Zresztą faceci mają też często problem ze zrozumieniem jasnego, czystego i
                      przejrzystego werbalnego NIE.
                      Bo oni przecież wiedzą, że TAK, no bo:
                      1) jak można im się oprzeć
                      2) odczytali z mowy ciała, bo włosy nieopatrznie poprawiłaś, więc to znak,
                      nieomylnie!!!
                      3) a poza tym przecież wiadomo, że jak kobieta mówi NIE, to znaczy TAK, tylko
                      ona jeszcze teraz o tym nie wie, ale ja jej to uświadomię przecież.

                      Luty, zaczynasz mnie denerwować.
                      A to Twoje całe 'przejmowanie się' jest tak fałszywe, że mi się niedobrze robi.
                      Daj dziewczynie spokój i się nią nie martw, wielu wspaniałych mężczyzn chodzi
                      po świecie, zdziwisz się, jak się szybko pocieszy.
                      • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 15:22
                        amaterasu1 napisała:

                        > Zresztą faceci mają też często problem ze zrozumieniem jasnego, czystego i
                        > przejrzystego werbalnego NIE.
                        > Bo oni przecież wiedzą, że TAK, no bo:
                        > 1) jak można im się oprzeć
                        > 2) odczytali z mowy ciała, bo włosy nieopatrznie poprawiłaś, więc to znak,
                        > nieomylnie!!!
                        > 3) a poza tym przecież wiadomo, że jak kobieta mówi NIE, to znaczy TAK, tylko
                        > ona jeszcze teraz o tym nie wie, ale ja jej to uświadomię przecież.
                        >
                        > Luty, zaczynasz mnie denerwować.
                        > A to Twoje całe 'przejmowanie się' jest tak fałszywe, że mi się niedobrze
                        robi.
                        > Daj dziewczynie spokój i się nią nie martw, wielu wspaniałych mężczyzn chodzi
                        > po świecie, zdziwisz się, jak się szybko pocieszy.

                        trudno, niech Ci sie robi niedobrze:)
                        mam nadzieje, ze bedzie tak wlasnie, jak mowisz...
                        • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 15:29
                          Będzie. I na przyszłość polecam zdefiniowanie sobie, czego oczekujesz od
                          przyjaźni damsko-męskiej. Może unikniesz podobnych historii, bo jak widać za
                          delikatny jesteś na to.
                          pozdrawiam
                          • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 15:31
                            amaterasu1 napisała:

                            > Będzie. I na przyszłość polecam zdefiniowanie sobie, czego oczekujesz od
                            > przyjaźni damsko-męskiej. Może unikniesz podobnych historii, bo jak widać za
                            > delikatny jesteś na to.
                            > pozdrawiam

                            dokladnie tak..
                          • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 15:33
                            amaterasu1 napisała:

                            > Będzie. I na przyszłość polecam zdefiniowanie sobie, czego oczekujesz od
                            > przyjaźni damsko-męskiej. Może unikniesz podobnych historii, bo jak widać za
                            > delikatny jesteś na to.
                            > pozdrawiam

                            od przyjazni damsko-meskiej oczekuje tego samego co od kazdej innej przyjazni
                            - przyjazni wlasnie...
                            tez pozdrwiam, i dziekuje...:)
                            • maureen2 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 15:40
                              a co to jest ta przyjażń
                      • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 18:34
                        > A to Twoje całe 'przejmowanie się' jest tak fałszywe, że mi się niedobrze
                        robi.


                        A Ty co? Z tych niechcianych? :)
                        • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 18:40

                          zalozylam_nowe napisała:
                          > A Ty co? Z tych niechcianych? :)

                          Dokładnie tak. Żaden facet mnie nie chce :(((((
                          Buuuuuuu

                          PS A Ty co? Czemu to Cię uderzyło?
                          • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 18:43
                            Nie przywyklam do bezpodstawnego oskarazania kogos o nieszczerosc tylko
                            dlatego, ze nie miesci mi sie w glowie czyjas wrazliwosc :)
                            • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 18:47
                              Aha.
                              Wiesz, ta pseudo-wrażliwość to często zupełnie co innego.(wygoda)
                              Ale wiesz, myślę, że Luty może sam się bronić. Skoro puszcza taki 'problem' na
                              forum, to oczekuje reakcji. I skojarzeń.
                              Ja akurat mam negatywne. Wolę szczerość i bezpośredniość.
                              I wkurza mnie taka postawa, w życiu również.
                              • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 18:53
                                amaterasu1 napisała:

                                > Aha.
                                > Wiesz, ta pseudo-wrażliwość to często zupełnie co innego.(wygoda)

                                Musisz miec ponure zyciowe doswiadczenia z mezczyznami :(

                                > Ale wiesz, myślę, że Luty może sam się bronić.

                                To bardzo interesujce zdanie. Zauwazylam, ze postawa "a co sie wtracasz, ja nie
                                z toba rozmawiam' artykulowana jest w sytuacji, kiedy w dyskusji traci sie
                                grunt pod nogami ;)

                                Tymczasem ja tylko zwracam uwage, ze niektorzy sa mniej egocentryczni,
                                egoistyczni i bardziej wrazliwi niz Ty czy ja. Zarzucanie im w zwiazku z tym
                                nieszczerosci jest absurdalne.


                                Skoro puszcza taki 'problem' na
                                > forum, to oczekuje reakcji. I skojarzeń.
                                > Ja akurat mam negatywne. Wolę szczerość i bezpośredniość.
                                > I wkurza mnie taka postawa, w życiu również.

                                Jaka postawa? Co w postawie dyskomfortu w zwiazku z niemoznosci odpowiedzi na
                                czyjes zakochanie i powodowane nim cierpienie jest nieszczere i niebezposrednie?
                                • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 19:02
                                  zalozylam_nowe napisała:
                                  Musisz miec ponure zyciowe doswiadczenia z mezczyznami :(

                                  Nie, miłe raczej....:) Ja ich lubię, serio.
                                  >
                                  > > Ale wiesz, myślę, że Luty może sam się bronić.
                                  >
                                  > To bardzo interesujce zdanie. Zauwazylam, ze postawa "a co sie wtracasz, ja
                                  nie
                                  >
                                  > z toba rozmawiam' artykulowana jest w sytuacji, kiedy w dyskusji traci sie
                                  > grunt pod nogami ;)
                                  >
                                  > Tymczasem ja tylko zwracam uwage, ze niektorzy sa mniej egocentryczni,
                                  > egoistyczni i bardziej wrazliwi niz Ty czy ja. Zarzucanie im w zwiazku z tym
                                  > nieszczerosci jest absurdalne.

                                  A wiesz, z tym, że zarzucanie nieszczerości jest absurdalne to masz w pełni
                                  rację. Ale:
                                  a) lubię absurdy
                                  b) hihi, skąd wiesz, że Luty jest mniejszym egocentrykiem ode mnie?
                                  c) to na forum akurat norma, patrz kilka postów poniżej facettt mi właśnie
                                  nieszczerość zarzuca... :))))



                                  >
                                  >
                                  > Skoro puszcza taki 'problem' na
                                  > > forum, to oczekuje reakcji. I skojarzeń.
                                  > > Ja akurat mam negatywne. Wolę szczerość i bezpośredniość.
                                  > > I wkurza mnie taka postawa, w życiu również.
                                  >
                                  > Jaka postawa? Co w postawie dyskomfortu w zwiazku z niemoznosci odpowiedzi na
                                  > czyjes zakochanie i powodowane nim cierpienie jest nieszczere i
                                  niebezposrednie
                                  > ?

                                  A takie tam osobiste - ja tam wolę wprost komuś powiedzieć, że NIE. Ale
                                  ponieważ to i tak nie zdaje egzaminu (patrz znów kilka postów poniżej)...
                                  Ojej, no, wolę konkrety.
                                  Czasami przez taką 'delikatność' powstają:
                                  -niedopowiedzenia
                                  -nieporozumienia
                                  -i wszelkie inne niezdrowe zjawiska na 'nie'

                                  Czemu się tak czepiasz? ;)
                                  • facettt Tancowala igla z nitka, igla ladnie, nitka... 20.11.05, 20:45
                                    ... niewazne jak...

                                    Wazne, ze razem utkaly mi przesliczny sweterek na Lutowe Mrozy :)
                                    Bedzie co wdziewac.

                                    ________________________________________________________________
                                    - co lubisz bardziej?
                                    - kochac, czy byc kochanym?
                                    - kochac.
                                    - dlaczego?
                                    - na tym uczuciu mozna bardziej polegac.
                                    • luty10 Re: Tancowala igla z nitka, igla ladnie, nitka... 20.11.05, 20:56
                                      facettt napisał:

                                      > ... niewazne jak...
                                      >
                                      > Wazne, ze razem utkaly mi przesliczny sweterek na Lutowe Mrozy :)
                                      > Bedzie co wdziewac.
                                      >
                                      > ________________________________________________________________
                                      > - co lubisz bardziej?
                                      > - kochac, czy byc kochanym?
                                      > - kochac.
                                      > - dlaczego?
                                      > - na tym uczuciu mozna bardziej polegac.

                                      fajnie facettt napisales...
                                      the end...:)
                                      • hansii Re: Tancowala igla z nitka, igla ladnie, nitka... 20.11.05, 21:00
                                        luty10 napisał:

                                        > facettt napisał:
                                        >
                                        > > ... niewazne jak...
                                        > >
                                        > > Wazne, ze razem utkaly mi przesliczny sweterek na Lutowe Mrozy :)
                                        > > Bedzie co wdziewac.
                                        > >
                                        > > ________________________________________________________________
                                        > > - co lubisz bardziej?
                                        > > - kochac, czy byc kochanym?
                                        > > - kochac.
                                        > > - dlaczego?
                                        > > - na tym uczuciu mozna bardziej polegac.
                                        >
                                        > fajnie facettt napisales...
                                        > the end...:)

                                        Niestety , nie.
                                        Mam to do siebie, ze o poczatku i koncu wszechrzeczy, to ja decyduje :)
                                        Ale ten sweterek, to zawsze Ci moge obzyczyc - tylko do zwrotu, prosze :)
                                        stellargraffiti.com/My%20Pictures/z.%20The%20End%20of...jpg
                  • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 16:10
                    nie "olać" tylko zerwać kontakt, uprzejmie i kulturalnie powiedzieć, że się
                    > znajomości ciągnąć nie będzie

                    piszac 'olac', mialem na mysli 'nie przejmowac sie'...
                    • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 16:17
                      luty10 napisał:

                      > nie "olać" tylko zerwać kontakt, uprzejmie i kulturalnie powiedzieć, że się
                      > > znajomości ciągnąć nie będzie
                      >
                      > piszac 'olac', mialem na mysli 'nie przejmowac sie'...


                      diabel z Ciebie wychodzi;)))
                      • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 16:20
                        ala-a napisała:

                        > luty10 napisał:
                        >
                        > > nie "olać" tylko zerwać kontakt, uprzejmie i kulturalnie powiedzieć, że s
                        > ię
                        > > > znajomości ciągnąć nie będzie
                        > >
                        > > piszac 'olac', mialem na mysli 'nie przejmowac sie'...
                        >
                        >
                        > diabel z Ciebie wychodzi;)))

                        a jak? po tych wszystkich swieceniach, to w koncu musi wyjsc...:))
                        • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 16:23
                          a jak? po tych wszystkich swieceniach, to w koncu musi wyjsc...:))

                          moze w koncu ..zrobimy z Ciebie czlowieka;))
                        • facettt Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 16:24
                          luty10 napisał:
                          > a jak? po tych wszystkich swieceniach, to w koncu musi wyjsc...:))

                          To raczej malego masz w sobie tego diabelka.
                          Na wieksze to bez egzorcyzmow, ani rusz :)
                          • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 16:26
                            facettt napisał:

                            > luty10 napisał:
                            > > a jak? po tych wszystkich swieceniach, to w koncu musi wyjsc...:))
                            >
                            > To raczej malego masz w sobie tego diabelka.
                            > Na wieksze to bez egzorcyzmow, ani rusz :)

                            egzorcyzmy proponuje Ali...ona ma w sobie prawdziwego diabla...:)))
                            • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 16:37
                              luty10 napisał:

                              > facettt napisał:
                              >
                              > > luty10 napisał:
                              > > > a jak? po tych wszystkich swieceniach, to w koncu musi wyjsc...:))
                              > >
                              > > To raczej malego masz w sobie tego diabelka.
                              > > Na wieksze to bez egzorcyzmow, ani rusz :)
                              >
                              > egzorcyzmy proponuje Ali...ona ma w sobie prawdziwego diabla...:)))

                              Ty sie o mnie nie martw...lubie mojego diabelka i nie zamierzam sie z nim
                              rozstawac;))
                    • to_ta_tola Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 16:25
                      luty10 napisał:
                      > piszac 'olac', mialem na mysli 'nie przejmowac sie'...

                      ==============================
                      ależ przejmuj się nią, przejmuj bardziej niż sobą, swoim dobrym samopoczuciem i
                      dlatego, zamiast łechtać swoje ego jej zauroczeniem, odejdź jak najdalej


                      • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 16:32
                        to_ta_tola napisała:

                        > luty10 napisał:
                        > > piszac 'olac', mialem na mysli 'nie przejmowac sie'...
                        >
                        > ==============================
                        > ależ przejmuj się nią, przejmuj bardziej niż sobą, swoim dobrym samopoczuciem
                        i
                        >
                        > dlatego, zamiast łechtać swoje ego jej zauroczeniem, odejdź jak najdalej

                        uwazam za wielka niesprawiedliosc, ze nie mozna byc ze wszystkimi ktorych sie
                        kocha...
                        niczyja milosc mnie nie lechce, zawstydza mnie tylko, bo chcialbym
                        odpowiedziec miloscia, ale milosc ludzka jest wymagajaca, osaczajaca,
                        niepodzielna...zawsze trzeba wybierac...wiec uwazam, ze kochac, ale niczego nie
                        oczekiwac, to wtedy mozna kochac do woli...:)
                        • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 16:35
                          Luty napisał
                          'milosc ludzka jest wymagajaca, osaczajaca,
                          niepodzielna...'

                          ????
                          O matko
                          To współczucia dla ewentualnej wybranki
                          • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 16:40
                            amaterasu1 napisała:

                            > Luty napisał
                            > 'milosc ludzka jest wymagajaca, osaczajaca,
                            > niepodzielna...'
                            >
                            > ????
                            > O matko
                            > To współczucia dla ewentualnej wybranki

                            a jest inaczej?...mozemy byc z dwiema trzema osobami na raz...?
                            chyba oczywiste jest, ze jak sie wybiera, to jedna...
                            a kto powiedzial, ze kocha sie tylko jednego czlowieka i to przez cale zycie...?
                            wy to mowicie, kosciol, jakis bog itd...
                            • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 16:44
                              Zaraz, zaraz, a kto powiedział, że trzeba być ze wszystkimi, których się kocha?
                              I kto powiedział, że trzeba ich 'osaczać'...?
                              Czy jak kochasz, to automatycznie osaczasz?
                              Czy jak nie możesz osaczyć to już nie kochasz?
                              • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 16:50
                                amaterasu1 napisała:

                                > Zaraz, zaraz, a kto powiedział, że trzeba być ze wszystkimi, których się
                                kocha?
                                > I kto powiedział, że trzeba ich 'osaczać'...?
                                > Czy jak kochasz, to automatycznie osaczasz?
                                > Czy jak nie możesz osaczyć to już nie kochasz?

                                toz przeciez mowie, ze taka jest ludzka milosc, a nie moja...
                                nie osaczam swoja miloscia i uwazam, ze tam gdzie jest osaczenie, tam na pewno
                                nie ma milosci...
                                • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 16:52
                                  Ej jakąś tu sprzeczność dostrzegam:
                                  o osaczającej miłości piszesz - 'toż przeciez mowie, ze taka jest ludzka
                                  milosc, a nie moja...'

                                  wcześniej - że Cię zawstydza, że nie możesz odpowiedzieć miłością, bo nie
                                  chcesz 'osaczyć'

                                  Oj Luty, Luty...Czy Ty wiesz, czego chcesz w ogóle? ;)
                                  • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:09
                                    amaterasu1 napisała:

                                    > Ej jakąś tu sprzeczność dostrzegam:
                                    > o osaczającej miłości piszesz - 'toż przeciez mowie, ze taka jest ludzka
                                    > milosc, a nie moja...'
                                    >
                                    > wcześniej - że Cię zawstydza, że nie możesz odpowiedzieć miłością, bo nie
                                    > chcesz 'osaczyć'
                                    >
                                    > Oj Luty, Luty...Czy Ty wiesz, czego chcesz w ogóle? ;)
                                    >
                                    wyobraz sobie, ze mowie - amaterasu, kocham Cie...
                                    a Ty na to
                                    - swietnie sie sklada, bo ja ciebie luty tez kocham...
                                    no i fajnie jest...
                                    ale ja mowie
                                    - amaterasu wiesz? kocham tez Ale...

                                    a Ty co?...wiadomo...awantura na calego...krzyczysz
                                    - to wybieraj luty, ja albo Ala !...itd...:))

                                    wiec jak moge odpowiedziec na czyjas milosc...?

                                    rozumiesz...?

                                    • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:12
                                      A dlaczego miałabym Ci kazać wybierać?
                                      Ja tam nie mam poczucia winy, jak kogoś kocham.
                                      Cieszę się tym raczej, bo to fajne uczucie jest, bardzo :)
                                      A to, że niektórym się fatalnie kojarzy, to już ich problem.
                                      • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:15
                                        Wiesz co, ja to mam wrażenie, że w naszej kulturze jak się komuś powie 'kocham'
                                        to tak, jakby się komuś akt własności na siebie dawało. Nie rozumiem tego :(
                                        W ogóle ludzie używają tej miłości do wiązania ludzi. I sądzą, że to jedyna
                                        opcja.
                                        Ale dziwne :(
                                        • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:17
                                          amaterasu1 napisała:

                                          > Wiesz co, ja to mam wrażenie, że w naszej kulturze jak się komuś
                                          powie 'kocham'
                                          >
                                          > to tak, jakby się komuś akt własności na siebie dawało. Nie rozumiem tego :(
                                          > W ogóle ludzie używają tej miłości do wiązania ludzi. I sądzą, że to jedyna
                                          > opcja.
                                          > Ale dziwne :(

                                          no wlasnie...wlasnie...:))
                                      • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:16
                                        amaterasu1 napisała:

                                        > A dlaczego miałabym Ci kazać wybierać?
                                        > Ja tam nie mam poczucia winy, jak kogoś kocham.
                                        > Cieszę się tym raczej, bo to fajne uczucie jest, bardzo :)
                                        > A to, że niektórym się fatalnie kojarzy, to już ich problem.

                                        dobrze powiedzialas...i odpowiadam na milosc ludziom, ktorzy nie kaza wybierac,
                                        nie osaczaja, nie wymagaja...innym na milosc nie odpowiadam, bo przykleja sie
                                        i juz nie popuszcza...

                                        wiesz amaretsu? kocham Cie...:))
                                        • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:18
                                          >
                                          > wiesz amaretsu? kocham Cie...:))

                                          Nie znasz mnie :) A jak Cię zwiążę? Nie boisz się? ;)
                                          • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:21
                                            amaterasu1 napisała:

                                            > >
                                            > > wiesz amaretsu? kocham Cie...:))
                                            >
                                            > Nie znasz mnie :) A jak Cię zwiążę? Nie boisz się? ;)

                                            to proba dla Ciebie...:) nie dla mnie...:))
                                            • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:22
                                              haha
                                              a ja nie lubię manipulacji
                                              więc Ci nie odpowiem
                                              :)))))
                                              Jak ktoś kocha, to nie wystawia na próby ;)
                                              • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:26
                                                amaterasu1 napisała:

                                                > haha
                                                > a ja nie lubię manipulacji
                                                > więc Ci nie odpowiem
                                                > :)))))
                                                > Jak ktoś kocha, to nie wystawia na próby ;)

                                                no dobrze, masz racje...teraz spadam zyczac milego wieczoru...:)
                                                • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:28
                                                  Ja nie wiem czy powinnam Ci tego życzyć, po tym jak wykazałam publicznie, jak
                                                  perfidnie chciałeś mną manipulować ;)
                                                  Powodzenia w spławianiu płaczliwej dziewuszki.
                                                  • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:31
                                                    amaterasu1 napisała:

                                                    > Ja nie wiem czy powinnam Ci tego życzyć, po tym jak wykazałam publicznie, jak
                                                    > perfidnie chciałeś mną manipulować ;)
                                                    > Powodzenia w spławianiu płaczliwej dziewuszki.

                                                    Twoje slowa sa piekne, ale nieprawdziwe...:)
                                                    kazalabys wybierac...:))
                                                  • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:32
                                                    Wiesz, ja już wybrałam...Jakieś 10 lat temu :)
                                                    Więc pudło :)))))
                                                    Pozdrawiam
                                                  • facettt Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:35
                                                    luty10 napisał:
                                                    > Twoje slowa sa piekne, ale nieprawdziwe...:)
                                                    > kazalabys wybierac...:))

                                                    Najpiekniejsze czasami, to niekiedy nie wykonac, pieknych rozkazow :)
                                                    Ale ciesze sie, ze Ty nalezysz do tych porzadniejszych :)
                                                  • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:42
                                                    Wiesz Facettt, dam Ci cytat z Margatet Atwood, w moim radosnym tłumaczeniu -
                                                    "Nie możesz nic poradzić na to, co czujesz
                                                    Ale masz wpływ na to, co robisz"

                                                    I tyle Ci powiem. Jak czuję do kogoś coś dobrego, to napewno nie mam z tego
                                                    powodu wyrzutów sumienia. Po prostu to czuję.
                                                    Ale to co robię - oooo, tu biorę pełną odpowiedzialność, bo na to mam wpływ, i
                                                    to spory.
                                                    I szanuję cudze wybory.
                                                  • facettt Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 18:15
                                                    amaterasu1 napisała:

                                                    > Ale to co robię - oooo, tu biorę pełną odpowiedzialność, bo na to mam wpływ,
                                                    i to spory.

                                                    Tamten post nie byl do Ciebie.

                                                    Ale przyznaje, dalas nan piekna odpowiedz. Niestety, uwazam ze nieprawdziwa :)
                                                  • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 18:18
                                                    facettt napisał:

                                                    >
                                                    > Tamten post nie byl do Ciebie.
                                                    >
                                                    > Ale przyznaje, dalas nan piekna odpowiedz. Niestety, uwazam ze nieprawdziwa :)

                                                    ????
                                                    Czemu tak sądzisz, jeśli wolno spytać?
                                                  • facettt Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 18:26
                                                    Wspominalem juz kiedys, ze nie lubie rozmawiac przez telefon widzac,
                                                    ze inni podsluchuja :)
                                                    W swoim czasie Ci wyjasnie.
                                                    Mamy czas. Duzo czasu.
                                                  • amaterasu1 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 18:28
                                                    :)))))
                                                    To czekam zatem.
                                        • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:19
                                          luty10 napisał:

                                          > amaterasu1 napisała:
                                          >
                                          > > A dlaczego miałabym Ci kazać wybierać?
                                          > > Ja tam nie mam poczucia winy, jak kogoś kocham.
                                          > > Cieszę się tym raczej, bo to fajne uczucie jest, bardzo :)
                                          > > A to, że niektórym się fatalnie kojarzy, to już ich problem.
                                          >
                                          > dobrze powiedzialas...i odpowiadam na milosc ludziom, ktorzy nie kaza
                                          wybierac,
                                          >
                                          > nie osaczaja, nie wymagaja...innym na milosc nie odpowiadam, bo przykleja
                                          sie
                                          > i juz nie popuszcza...
                                          >
                                          > wiesz amaretsu? kocham Cie...:))

                                          Luty obludniku...
                                          ty szastasz tym pieknym slowem..
                                    • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:16
                                      a Ty co?...wiadomo...awantura na calego...krzyczysz
                                      - to wybieraj luty, ja albo Ala !...itd...:))

                                      tak jest ,ja tez nie lubie sie dzielic..
                                      albo albo..
    • puszysta_inaczej Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:21
      luty10 napisał:

      > wyobrazcie sobie, ze zadurzylyscie sie w koledze,
      > macie z nim przyjacielski kontakt, mowicie mu
      > o swoim zadurzeniu, on przyjmuje to ze zrozumieniem,
      > ale uczuciowo nie jest zaangazowany...
      > pytania:
      >
      > 1. jak chcialybyscie byc traktowane przez kolege...?
      > 2. czy uzywacie sposobow i jakich, by kolege 'przekonac'
      > do swoich uczuc...?

      1. jak przyjaciel
      2. nie
      • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:29
        puszysta_inaczej napisała:

        > luty10 napisał:
        >
        > > wyobrazcie sobie, ze zadurzylyscie sie w koledze,
        > > macie z nim przyjacielski kontakt, mowicie mu
        > > o swoim zadurzeniu, on przyjmuje to ze zrozumieniem,
        > > ale uczuciowo nie jest zaangazowany...
        > > pytania:
        > >
        > > 1. jak chcialybyscie byc traktowane przez kolege...?
        > > 2. czy uzywacie sposobow i jakich, by kolege 'przekonac'
        > > do swoich uczuc...?
        >
        > 1. jak przyjaciel
        > 2. nie

        a jakbys potraktowala mnie...?
        • puszysta_inaczej Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 18:44
          luty10 napisał:

          > a jakbys potraktowala mnie...?

          Ciebie nie kocham i nie pokocham...:))

          nie mam tego dylematu..:)
    • pasior76 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 17:56
      Blask małej świecy moze Ci pomóc odnaleźć wielką rzecz)))
    • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 18:31
      Obawiam sie, ze predko doszlabym do wniosku, ze facet jest jakis slepy albo
      mniejszosciowej orientacji ;)))))

      A mowiac powaznie, nie mam za grosz szacunku, a nawet zywie gleboka niechec w
      stosunku do ludzi, ktorzy nie maja dosc godnosci by pogodzic sie z faktem, ze
      jakis konkretny jeden czlowiek nie jest zainteresowany relacja uczuciowa z
      nimi. Ktorzy nagabuja i nie maja minimalnego szacunku w stosunku do rzekomo
      kochanej osoby jej wyborow. Prawdziwa milosc nie nagabuje 'lub mnie, badz ze
      mna, zobacz, jaka jestem nieszczesliwa przez ciebie'. Wcale nie jest mi tych
      niekochanych zal. Zal mi tych rzekomo kochanych, ktorzy nie widza, ze sie nimi
      manipuluje i pod pozorem milosci realizuje egoistyczne zachcianki.

      To nie jest odrzucanie uczuc, Luty. To jest postawienia tamy czyjemus egoizmowi.
      • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 19:16
        "To nie jest odrzucanie uczuc, Luty. To jest postawienia tamy czyjemus
        egoizmowi."

        slusznie prawisz ..
        Pewna jestes czy nie wystawiasz sama sobie tej opinii?
        W koncu to malo-gentelmenskie tak obnosic sie publicznie z takim problemem?
        • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 19:38
          ala-a napisała:

          > "To nie jest odrzucanie uczuc, Luty. To jest postawienia tamy czyjemus
          > egoizmowi."
          >
          > slusznie prawisz ..
          > Pewna jestes czy nie wystawiasz sama sobie tej opinii?
          > W koncu to malo-gentelmenskie tak obnosic sie publicznie z takim problemem?

          w stosunku do kogo jest to malo-gentelmenskie...?

          jezeli Ci w czyms uchybilem, to przepraszam...:)
          • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 19:45
            luty10 napisał:

            > ala-a napisała:
            >
            > > "To nie jest odrzucanie uczuc, Luty. To jest postawienia tamy czyjemus
            > > egoizmowi."
            > >
            > > slusznie prawisz ..
            > > Pewna jestes czy nie wystawiasz sama sobie tej opinii?
            > > W koncu to malo-gentelmenskie tak obnosic sie publicznie z takim probleme
            > m?
            >
            > w stosunku do kogo jest to malo-gentelmenskie...?
            >
            > jezeli Ci w czyms uchybilem, to przepraszam...:)

            mnieeeeeeeeeeeeee!!
            jeszcze ludzie sobie pomysla ze to ja za Toba lzy wyplakuje...
            mnie nie!!! ...ale nie chcialbym znalezc sie w takiej sytuacji...
            uwazaj co piszesz...;)
            • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 19:50
              ala-a napisała:

              > > w stosunku do kogo jest to malo-gentelmenskie...?
              > >
              > > jezeli Ci w czyms uchybilem, to przepraszam...:)
              >
              > mnieeeeeeeeeeeeee!!
              > jeszcze ludzie sobie pomysla ze to ja za Toba lzy wyplakuje...
              > mnie nie!!! ...ale nie chcialbym znalezc sie w takiej sytuacji...
              > uwazaj co piszesz...;)

              uwazam, a za ostrzezenie dziekuje...:)
              • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 19:53
                luty10 napisał:

                > ala-a napisała:
                >
                > > > w stosunku do kogo jest to malo-gentelmenskie...?
                > > >
                > > > jezeli Ci w czyms uchybilem, to przepraszam...:)
                > >
                > > mnieeeeeeeeeeeeee!!
                > > jeszcze ludzie sobie pomysla ze to ja za Toba lzy wyplakuje...
                > > mnie nie!!! ...ale nie chcialbym znalezc sie w takiej sytuacji...
                > > uwazaj co piszesz...;)
                >
                > uwazam, a za ostrzezenie dziekuje...:)

                oki..zeby mi to bylo ostatni raz...
                jak sie czuje Twoja zona?
                • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 19:55
                  ala-a napisała:

                  > luty10 napisał:
                  >
                  > > ala-a napisała:
                  > >
                  > > > > w stosunku do kogo jest to malo-gentelmenskie...?
                  > > > >
                  > > > > jezeli Ci w czyms uchybilem, to przepraszam...:)
                  > > >
                  > > > mnieeeeeeeeeeeeee!!
                  > > > jeszcze ludzie sobie pomysla ze to ja za Toba lzy wyplakuje...
                  > > > mnie nie!!! ...ale nie chcialbym znalezc sie w takiej sytuacji...
                  > > > uwazaj co piszesz...;)
                  > >
                  > > uwazam, a za ostrzezenie dziekuje...:)
                  >
                  > oki..zeby mi to bylo ostatni raz...
                  > jak sie czuje Twoja zona?

                  sorry, ale nie mam zony...bardzo mi przykro...:))
                  • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 19:57
                    najwyzszy czas zebys sie ozenil;))


                    "sorry, ale nie mam zony...bardzo mi przykro...:))slusznie ze Ci przykro
                    • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 19:59
                      ala-a napisała:

                      > najwyzszy czas zebys sie ozenil;))
                      >
                      >
                      > "sorry, ale nie mam zony...bardzo mi przykro...:))slusznie ze Ci przykro
                      >
                      >
                      zastanowie sie nad tym...:)
                      • ala-a 100 20.11.05, 20:00
                        zrob to...dobrze Ci radze;)
                        spytaj Ryba jak dobrze miec zonusie;))
                    • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 20:01
                      ala-a napisała:

                      > najwyzszy czas zebys sie ozenil;))
                      >
                      >
                      > "sorry, ale nie mam zony...bardzo mi przykro...:))slusznie ze Ci przykro
                      >
                      >

                      Luty, Alicja Ci sie oswiadcza, a Ty co? ;) Nie kcesz? ;))
                      • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 20:04
                        zalozylam_nowe napisała:

                        > ala-a napisała:
                        >
                        > > najwyzszy czas zebys sie ozenil;))
                        > >
                        > >
                        > > "sorry, ale nie mam zony...bardzo mi przykro...:))slusznie ze Ci przykro
                        > >
                        > >
                        >
                        > Luty, Alicja Ci sie oswiadcza, a Ty co? ;) Nie kcesz? ;))


                        Julio! a Ty kiedys mowilas ze on ma zone...
                        a ja moglabym tam sprzetac...czy cos takiego..

                        nie badz zazdrosna...ja juz mam meza;))
                        • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 20:26
                          Gdy jeden poczytuje kpine za zazdrosc, za niemadrego poczytany bywa ;)))

                          To jest fatalne w statusie zony, ze latwo uzyskac status ekszony ;))))
        • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 20:04
          Jakiej opinii? Przepraszam, ze pytam, ale brak zwiazku logicznego pomiedzy
          zacytowanym przez Ciebie zdaniem a Twoim komentarzem ;)

          Jak bylam mala, mialam taka plastikowa mysz na przycisk. Bardzo mi ja
          przypominasz :))) Jak bedziesz niegrzeczna, to powiem dlaczego ;)
          • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 20:06
            zalozylam_nowe napisała:

            > Jakiej opinii? Przepraszam, ze pytam, ale brak zwiazku logicznego pomiedzy
            > zacytowanym przez Ciebie zdaniem a Twoim komentarzem ;)
            >
            > Jak bylam mala, mialam taka plastikowa mysz na przycisk. Bardzo mi ja
            > przypominasz :))) Jak bedziesz niegrzeczna, to powiem dlaczego ;)


            terz ja nierozumiem ze Ty nie rozumiesz..
            Julcia spadam bo obiecalam cos Spiralnemu ...bedzie zly...
            a on zna ladne wiersze;)))
            • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 20:06
              terz ---taraz*
              • onaxx Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 21:40
                i w takiej sytuacji niestety tez bylam.
                lubialam go, wiele mu zawdzieczalam, z wielu powodow potrzebowalam.

                zaprosilam go do jego ulubionej knajpki, zamowilam ulubione lody.powiedzialam o
                wszystkich zaletach, jakie mialy dla mnie znaczenie, wszystkich sytuacjach,
                podkreslilam, ze jest dla mnie b. wazny i b. chcialabym, by zawsze miedzy nami
                byal dobra relacja, dlatego zwracam sie z prosba: przestanmy sie kontaktowac do
                momentu, gdy on ulozy soebie zycie z inna. zapewnilam, ze jestem otwarta na
                powrot naszych przyjacielskich relacji pod warunkiem, ze on bedzie zwiazany z
                inna kobieta.ze czekam na tel. od niego i spotkanie w trojke np., nawet jesli
                troszke to potrwa.
                on: to znajde sobie jutro kogos
                ja: to nie ma byc kochanka, kolezanka, przyjaciolka, ale przynajmniej masz byc
                zauroczony
                on: nie zgadzam sie, prosze nie...
                ja: nic nie ucinam, tylko odkladam na lepsze czasy nasza relacje. czekam na
                twoj kolezenski telefon .zatem zadnych innych spotkan, telefonow, listow itp.
                nie bede uznawac.chce dobrej relacji z Toba a obecna jest krzywdzaca.czyli ta
                rozmowa jest ostatnia do czasu, gdy bedziemy mogli sie spotkac w szerszym
                gronie - z twoja dziewczyna.

                i konsekwetnie tego przestrzegaj - nie odpowiadaj na sms, tel itd.

                przed calym spotkaniem zadbaj, by jej przyjaciel/olka/rodzina wiedziala co
                planujesz i zapewnila jej towarzystwo przez najblizszy czas, zaraz po rozmowie.

                prawdopodobnie poboli i Ciebie - przyzwyczailes sie juz do jej obecnosci,
                polechtala Twoje ego, sprawila mnostwo przyjemnosci. ale kosztem siebie, co
                kiedys do Ciebie dotrze i zaboli bardziej niz utrata sympatycznych doznan.

                • magaretta Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 12:36
                  onaxx napisała:

                  > prawdopodobnie poboli i Ciebie - przyzwyczailes sie juz do jej obecnosci,
                  > polechtala Twoje ego, sprawila mnostwo przyjemnosci. ale kosztem siebie, co
                  > kiedys do Ciebie dotrze i zaboli bardziej niz utrata sympatycznych doznan.

                  on tego nigdy nie pojmie, emocjonalny pozer...

                  wszystko na sprzedaż....

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=32258032&a=32277132

                  • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 12:51


                    > onaxx napisała:
                    >
                    > > prawdopodobnie poboli i Ciebie - przyzwyczailes sie juz do jej obecnosci,
                    >
                    > > polechtala Twoje ego, sprawila mnostwo przyjemnosci. ale kosztem siebie,
                    > co
                    > > kiedys do Ciebie dotrze i zaboli bardziej niz utrata sympatycznych doznan
                    > .

                    nie jestem w stanie zrozumiec, co tutaj wypisujesz...jakich przyjemnosci,
                    dlaczego kosztem siebie i co to za sympatyczne doznania maja byc...?
                    i skad ta w Tobie pewnosc...?

                    • onaxx Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 16:15
                      najbardziej kochamy siebie, wiec jesli ktos do pieca dolozy milosci, podpala
                      nas przyjemnie jeszcze bardziej (lechta ego poprzez dostarczenie potwierdzenia,
                      iz inni takze dostrzegaja nasza wartosc, jestesmy godni ich zainteresowania
                      itd.). jako istotki slabe jestesmy na to lasi: lubimy slyszec, jacy jestemy
                      wspaniali, madrzy, ciepli, kochani itp. bo proznosc(nawet jesli systematycznie
                      zwalaczana )lezy w naszej naturze, czy tez wykorzystywac te energie do
                      pozytywnego budowania siebie. i wszystko byloby ok, gdyby nie straty tej
                      energii na wyjsciu, czyli po stronie dawcy.jesli ona traci energie(prosi o
                      spotkania, zabiega o uwage, chce szansy na zwiazek itd.)a nie uzyskuje w zamian
                      tego, czego potrzebuje od Ciebie, bilans po jej stronie wychodzi na minus. im
                      dluzej to trwa, tym minus wiekszy (czyli jej koszty).by przestala tracic,
                      trzeba odciac zrodlo strat, czyli przerwac te znajomosc.
                      odciecie jednak oznacza takze utrate doplywu jej energii do Ciebie - lubisz ja
                      i zakazanie sobie takze tego kontaktu oznacza utrate sympatycznych doznan
                      zwiazanych z jej osoba.

                      napisalam, ze kiedys to do Ciebie dotrze majac na uwadze, ze z perspektywy
                      czasu latwiej pewne sytuacje ocenic wprost.i majac na uwadze swoej
                      doswiadczenie.

                      napisalam jednak takze "PRAWDOPODOBNIE", zatem pewnosci nie mam zadnej.
                      • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 16:24
                        onaxx napisała:

                        > najbardziej kochamy siebie, wiec jesli ktos do pieca dolozy milosci, podpala
                        > nas przyjemnie jeszcze bardziej (lechta ego poprzez dostarczenie
                        potwierdzenia,
                        >
                        > iz inni takze dostrzegaja nasza wartosc, jestesmy godni ich zainteresowania
                        > itd.). jako istotki slabe jestesmy na to lasi: lubimy slyszec, jacy jestemy
                        > wspaniali, madrzy, ciepli, kochani itp. bo proznosc(nawet jesli
                        systematycznie
                        > zwalaczana )lezy w naszej naturze, czy tez wykorzystywac te energie do
                        > pozytywnego budowania siebie. i wszystko byloby ok, gdyby nie straty tej
                        > energii na wyjsciu, czyli po stronie dawcy.jesli ona traci energie(prosi o
                        > spotkania, zabiega o uwage, chce szansy na zwiazek itd.)a nie uzyskuje w
                        zamian
                        >
                        > tego, czego potrzebuje od Ciebie, bilans po jej stronie wychodzi na minus. im
                        > dluzej to trwa, tym minus wiekszy (czyli jej koszty).by przestala tracic,
                        > trzeba odciac zrodlo strat, czyli przerwac te znajomosc.
                        > odciecie jednak oznacza takze utrate doplywu jej energii do Ciebie - lubisz
                        ja
                        > i zakazanie sobie takze tego kontaktu oznacza utrate sympatycznych doznan
                        > zwiazanych z jej osoba.
                        >
                        > napisalam, ze kiedys to do Ciebie dotrze majac na uwadze, ze z perspektywy
                        > czasu latwiej pewne sytuacje ocenic wprost.i majac na uwadze swoej
                        > doswiadczenie.
                        >
                        > napisalam jednak takze "PRAWDOPODOBNIE", zatem pewnosci nie mam zadnej.

                        przepraszam, Ty piszesz to do mnie...?
                        • onaxx Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 16:32
                          tak, odpowiedzialam Ci na pyt., przynajmniej sprobowalam:)
                          • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 16:34
                            onaxx napisała:

                            > tak, odpowiedzialam Ci na pyt., przynajmniej sprobowalam:)

                            fajnie i dzieki, ale zalozenie zle...
                            • onaxx Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 16:49
                              tzn.?
                              • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 16:54
                                onaxx napisała:

                                > tzn.?

                                bledne zalozenia to i bledne wnioski...
                                • onaxx Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 17:03
                                  no ale napiszesz ktore zalozenia sa bledne i dlaczego, czy dac Ci spokoj?
                                  • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 17:06
                                    onaxx napisała:

                                    > no ale napiszesz ktore zalozenia sa bledne i dlaczego, czy dac Ci spokoj?

                                    zadalem pytanie, dostalem odpowiedzi...nie mam nic wiecej do powiedzenia...
                                    • onaxx Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 17:13
                                      czyli swoja potrzebe zaspokoiles a to ze ja mam podobna, tez gdzies pytam, to
                                      niewazne...

                                      kolejny dowod na to, ze jednak zalozenia byly sluszne.
                                      • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 17:20
                                        onaxx napisała:

                                        > czyli swoja potrzebe zaspokoiles a to ze ja mam podobna, tez gdzies pytam, to
                                        > niewazne...
                                        >
                                        > kolejny dowod na to, ze jednak zalozenia byly sluszne.

                                        bedziesz musiala zyc z niezaspokojona potrzeba...taki los...:)

                                        • onaxx Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 18:18
                                          zatem Ty bedziesz musial przyjac do wiadomosci, ze najbardziej jednak kochasz
                                          samego siebie...nie "taki los" a "tak chcial Bog" ")
                                          • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 18:20
                                            onaxx napisała:

                                            > zatem Ty bedziesz musial przyjac do wiadomosci, ze najbardziej jednak kochasz
                                            > samego siebie...nie "taki los" a "tak chcial Bog" ")

                                            to prawda...najbardziej kocham samego siebie...
                                            • onaxx Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 18:38
                                              wiec jesli jednak zalozenia sie naprawily, to wnioski takze:)
                                              • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 18:43
                                                onaxx napisała:

                                                > wiec jesli jednak zalozenia sie naprawily, to wnioski takze:)

                                                zaloznia sie nie naprawily...

                                                kochaj blizniego swego jak SIEBIE SAMEGO...
                                                • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 18:57
                                                  luty10 napisał:

                                                  > onaxx napisała:
                                                  >
                                                  > > wiec jesli jednak zalozenia sie naprawily, to wnioski takze:)
                                                  >
                                                  > zaloznia sie nie naprawily...
                                                  **************************************************************************
                                                  > kochaj blizniego swego jak SIEBIE SAMEGO...

                                                  swiete slowa...
                                                • onaxx Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 19:12
                                                  wiec dlaczego zignorowales moje pytanie? bo....cokolwiek nie wpiszesz, nie
                                                  miales na uwadze na rowni mojego samopoczucia ze swoim bo nie zadbales o nie
                                                  i ja poczulam sie fe.

                                                  w przypadku Onej - skoro Ja kochasz jak siebie, czy nie tym bardziej zaboli
                                                  uciecie kontaktow?
                                                  i wreszcie skoro masz w poscie na uwadze Jej dobro(na rowni ze swoim z
                                                  zalozenia), dlaczego dopytujesz sie wielokrotnie czesciej o postrzeganie Twojej
                                                  osoby?
                                                  • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 20:08
                                                    onaxx napisała:

                                                    > wiec dlaczego zignorowales moje pytanie? bo....cokolwiek nie wpiszesz, nie
                                                    > miales na uwadze na rowni mojego samopoczucia ze swoim bo nie zadbales o nie
                                                    > i ja poczulam sie fe.

                                                    Manipulacja na poziomie przedszkola :) A po drugie, czyżyś to była Ty bohaterką
                                                    tego wątku? :)

                                                    > w przypadku Onej - skoro Ja kochasz jak siebie, czy nie tym bardziej zaboli
                                                    > uciecie kontaktow?
                                                    > i wreszcie skoro masz w poscie na uwadze Jej dobro(na rowni ze swoim z
                                                    > zalozenia), dlaczego dopytujesz sie wielokrotnie czesciej o postrzeganie
                                                    Twojej
                                                    >
                                                    > osoby?

                                                    Gdzie się tego dopytuje, niech się dowiem :)

                                                    Mało co mnie tak wkurza, jak próby manipulacji ludźmi. Od razu lałabym po
                                                    mordzie ;)
                                                  • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 20:18
                                                    zalozylam_nowe napisała:

                                                    > Mało co mnie tak wkurza, jak próby manipulacji ludźmi. Od razu lałabym po
                                                    > mordzie ;)

                                                    nie wkurzaj sie girl...i nie bij...musialbys sie bic prawie z calym swiatem...
                                                    manipulacja to narzedzie ktorym czlowiek posluguje sie, nie bedac nawet tego
                                                    swiadomym...

                                                  • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 20:25
                                                    Ciekawe, ze Ty sie nie poslugujesz manipulacja. Musisz byc jakiś
                                                    nienormalny ;)))
                                                  • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 20:30
                                                    zalozylam_nowe napisała:

                                                    > Ciekawe, ze Ty sie nie poslugujesz manipulacja. Musisz byc jakiś
                                                    > nienormalny ;)))

                                                    napisalem, ze ludzie posluguja sie nawet nieswiadomie manipulacja, to mnie to
                                                    tez nie moze ominac...jednak swiadomie, staram sie unikac manipulacji...:)
                                                  • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 20:35
                                                    Nie moze, a jednak omija. Choroba ;)
                                                  • magaretta Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 11:12
                                                    zalozylam_nowe napisała:

                                                    > Nie moze, a jednak omija. Choroba ;)

                                                    choroba i to nie uleczalna...

                                                    cytowanie fragmentów maili z prywatnej koresponedncji (twojej również)
                                                    do osób trzecich...
                                                    nakłanianie na privie osób do wpisywania się w jego watki...
                                                    sugerowanie co mają wpisać...

                                                    i to wszystko nieświadomie...

                                                    hmmm.... sprawa zapewne dla psychologa...
                                                  • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 11:33
                                                    magaretta napisała:

                                                    > zalozylam_nowe napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie moze, a jednak omija. Choroba ;)
                                                    >
                                                    > choroba i to nie uleczalna...
                                                    >
                                                    > cytowanie fragmentów maili z prywatnej koresponedncji (twojej również)
                                                    > do osób trzecich...
                                                    > nakłanianie na privie osób do wpisywania się w jego watki...
                                                    > sugerowanie co mają wpisać...
                                                    >
                                                    > i to wszystko nieświadomie...
                                                    >
                                                    > hmmm.... sprawa zapewne dla psychologa...


                                                    hmm...sprawa dla psychologa jest niewatpliwie magaretta, ktora pojawia sie
                                                    niewiadomo skad, nagle, po raz pierwszy i okazuje sie, ze ma wglad w tyyyyleee
                                                    spraw...ciekawe, ze ja - w przeciwienstwie do ciebie - znam lutego dosc dlugo,
                                                    blisko, realnie, i jakos nie mam tego typu doswiadczen :)))

                                                    co do cytowania (rzekomego) mnie...ma na to dozgona zgode, ba, nawet pytac nie
                                                    musi :D tak wiec, obszczymurku, spudlowalas :)))
                                                  • magaretta Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 11:40
                                                    zalozylam_nowe napisała:

                                                    > hmm...sprawa dla psychologa jest niewatpliwie magaretta, ktora pojawia sie
                                                    > niewiadomo skad, nagle, po raz pierwszy i okazuje sie, ze ma wglad w
                                                    tyyyyleee
                                                    > spraw...ciekawe, ze ja - w przeciwienstwie do ciebie - znam lutego dosc dlugo,

                                                    ja dłużej..

                                                    > blisko, realnie, i jakos nie mam tego typu doswiadczen :)))

                                                    wszystko jeszcze przed tobą..

                                                    >
                                                    > co do cytowania (rzekomego)

                                                    cytować na razie nie będę...

                                                    mnie...ma na to dozgona zgode, ba, nawet pytac nie
                                                    > musi :D tak wiec, obszczymurku, spudlowalas :)))

                                                    nie należe do grona twoich znajomych, więc nie nazywaj mnie obszczymurkiem...
                                                  • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 11:49
                                                    > nie należe do grona twoich znajomych, więc nie nazywaj mnie obszczymurkiem...

                                                    nie nalezysz i nie bedziesz nalezala, poniewaz znajomoscia z ludzmi, ktorych
                                                    jedynym przedmiotem zainteresowania jest oszczerstwo i obmowa (czego dowodzi
                                                    twoja aktywnosc na tym forum) nie jestem zainteresowana

                                                    nazwe cie tak, jak na to zaslugujesz

                                                    laleczko :)

                                                    oraz potraktuje odpowiednio,
                                                    masz jak w banku
                                                  • magaretta Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 12:10
                                                    zalozylam_nowe napisała:

                                                    > > nie należe do grona twoich znajomych, więc nie nazywaj mnie obszczymurkie
                                                    > m...
                                                    >
                                                    > nie nalezysz i nie bedziesz nalezala

                                                    nie mam na to ani ochoty, ani zamiaru..
                                                    jak i dalej prowadzić z tobą rozmowę...
                                                  • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 12:28
                                                    magaretta napisała:

                                                    > zalozylam_nowe napisała:
                                                    >
                                                    > > > nie należe do grona twoich znajomych, więc nie nazywaj mnie obszczy
                                                    > murkie
                                                    > > m...
                                                    > >
                                                    > > nie nalezysz i nie bedziesz nalezala
                                                    >
                                                    > nie mam na to ani ochoty, ani zamiaru..

                                                    Na szczescie wobec powyzszego nie ma to zadnego znaczenia...

                                                    > jak i dalej prowadzić z tobą rozmowę...

                                                    jest na to prosty sposob - nie komentowac moich postow, jesli potrafisz

                                                    a jak przestaniesz klamac, ja nie bede miala potrzeby komentowania twoich

                                                    i wszyscy beda zadowoleni :)
                                                  • magaretta Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 12:35
                                                    zalozylam_nowe napisała:

                                                    > > jak i dalej prowadzić z tobą rozmowę...
                                                    >
                                                    > jest na to prosty sposob - nie komentowac moich postow, jesli potrafisz

                                                    komentować, jesli będę miała na to ochotę, skomentuję
                                                    ale nie znaczy to, że będę odpowiadać na twoje zaczepki
                                                    nie interesuje mnie rozmowa na poziomie, który reprezentujesz

                                                  • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 12:42
                                                    magaretta napisała:

                                                    > zalozylam_nowe napisała:
                                                    >
                                                    > > > jak i dalej prowadzić z tobą rozmowę...
                                                    > >
                                                    > > jest na to prosty sposob - nie komentowac moich postow, jesli potrafisz
                                                    >
                                                    > komentować, jesli będę miała na to ochotę, skomentuję
                                                    > ale nie znaczy to, że będę odpowiadać na twoje zaczepki
                                                    > nie interesuje mnie rozmowa na poziomie, który reprezentujesz

                                                    widze, ze jednak lgniesz do kontaktu...uwazaj, bo moze sie okazac
                                                    bolesny...oczywiscie, ze nie interesuje ci rozmowa na poziomie, ktory
                                                    reprezentuje, poniewaz po pierwsze nie jestes w stanie jej poprowadzic, po
                                                    drugie interesuja cie wylacznie pomowienia...czyzby malenka zemsta? :) a za coz
                                                    to ciekawe...


                                                  • magaretta Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 12:50
                                                    zalozylam_nowe napisała:

                                                    > widze, ze jednak lgniesz do kontaktu...uwazaj, bo moze sie okazac
                                                    > bolesny...oczywiscie, ze nie interesuje ci rozmowa na poziomie, ktory
                                                    > reprezentuje, poniewaz po pierwsze nie jestes w stanie jej poprowadzic

                                                    przyznaję, nie potrafię, i uważam to za swoją zaletę..

                                                    bye
                                                  • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 12:52
                                                    magaretta napisała:

                                                    > zalozylam_nowe napisała:
                                                    >
                                                    > > widze, ze jednak lgniesz do kontaktu...uwazaj, bo moze sie okazac
                                                    > > bolesny...oczywiscie, ze nie interesuje ci rozmowa na poziomie, ktory
                                                    > > reprezentuje, poniewaz po pierwsze nie jestes w stanie jej poprowadzic
                                                    >
                                                    > przyznaję, nie potrafię, i uważam to za swoją zaletę..
                                                    >
                                                    > bye

                                                    nie watpie - ignoranci zawsze mieli w cenie swoja ignorancje
                                                    nie watpie tez, ze jeszcze sie spotkamy, klamczuszko :)
                                                  • ala-a Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 12:50
                                                    pomowienia...czyzby malenka zemsta? :) a za coz
                                                    >
                                                    > to ciekawe...
                                                    >
                                                    >
                                                    gf-bo tak chyba Cie tutaj kojarza..
                                                    podziwiam Twoj zapal...serio ...bez zaluzji...;-)
                                                  • onaxx Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 22:08
                                                    a wygodnictwo (niedostrzegania pozycji innych), selekcjonerstwo (np.
                                                    udzielnaych odp.), ocenianie(poziom a czy b), wscibstwo (nie ja jestem
                                                    bohaterka, ale wspolczuje szczerze, jesli Ona doczytala te pyt. a zwlaszcza
                                                    dostrzegla usmieszek), przeswiadczenie o swej wielkosci czy tez dopytywanie
                                                    (brak komentarzy rzeczowych dot. tresci postu, czyt.:Jej, natomiast mnogo dot.
                                                    Jego samego...)....nie wkurza...? gdzie skierowanie na problem dziewczyny,
                                                    gdzie dbalosc o zrozumienie innych, gdzie..?w minimum...
                                                  • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 00:16
                                                    onaxx napisała:

                                                    > a wygodnictwo (niedostrzegania pozycji innych),

                                                    Chyba cos Ci sie pomylilo...Caly watek jest poswiecony pozycji owych drugich...

                                                    selekcjonerstwo (np.
                                                    > udzielnaych odp.),

                                                    Zarzut na poziomie obsesji. Sorry. Zarzucanie komus braku wrazliwosci, poniewaz
                                                    nie odpowiada na jakies pytania jest co najmniej dziwaczne.

                                                    ocenianie(poziom a czy b), wscibstwo (nie ja jestem
                                                    > bohaterka, ale wspolczuje szczerze, jesli Ona doczytala te pyt. a zwlaszcza
                                                    > dostrzegla usmieszek),

                                                    wscibstwo???


                                                    przeswiadczenie o swej wielkosci


                                                    ???

                                                    czy tez dopytywanie
                                                    > (brak komentarzy rzeczowych dot. tresci postu, czyt.:Jej, natomiast mnogo
                                                    dot.
                                                    > Jego samego...)....nie wkurza...? gdzie skierowanie na problem dziewczyny,
                                                    > gdzie dbalosc o zrozumienie innych, gdzie..?w minimum...


                                                    Bardzo dziwnie postrzegasz rzeczywistosc.
                                                  • komandos57 Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 00:19
                                                    zalozylam_nowe napisała:

                                                    > onaxx napisała:
                                                    > ble ble ble ble
                                                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                                                    > Bardzo dziwnie postrzegasz rzeczywistosc.

                                                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                                                    ona jest slepa jak rasowka na ryby.bez analogii.....
                                                  • jan_stereo Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 13:36
                                                    Nie wiem czy to madre bronic sie przed kazdymi zarzutami,jak ktos bełkocze ( te
                                                    wczesniejsze posty obu pan do Lutego) ze Luty kocha wielbłada ale nie kocha
                                                    mrówek i zabija koty...,to nie ma co sie w cos takiego mieszac,bo to strasznie
                                                    głupawo wyglada i dopiero nabiera nieprzyjemnego zapachu,zwłaszcza jesli forma
                                                    jest tak zaciekle powazna.
                                                    Takie nawiedzone bijatyki bab w kisielu dla chłopa w fotelu.
                                                  • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 13:45
                                                    Ja natomiast na szczescie wiem, ze to madre napisac komus, kto lze na temat
                                                    moich przyjaciol, ze lze. Oraz ewentualnie wydlubac oko, jesli dalej sie
                                                    upiera ;)

                                                    Bez wzgledu na to, jak to dla Ciebie wyglada ;))



                                                  • jan_stereo Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 13:49
                                                    No własnie o tym mówiłem,jasno widac ze ktos bujdy smoli,a Ty mimo to oczy
                                                    chcesz wydłubywac, wowczas nie wiem co bardziej razi, to bajdurzenie czy ta
                                                    agresja obronczyni.
                                                  • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 15:20
                                                    Trudno, mam nadzieje, ze przezyjesz, bo ja przestac na okolicznosc Twojego
                                                    samopoczucia nie zamierzam :) A wydlubywania oczu, z tego wniosek, nigdy na
                                                    oczy nie widziales...

                                                    Natomiast wariant "po ludzku" zostal zastosowany wczesniej. Z porazająco
                                                    kiepskim rezultatem. Dlatego tez nie jestem jego zwolenniczka.
                                                  • magaretta Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 17:27
                                                    jan_stereo napisał:

                                                    > No własnie o tym mówiłem,jasno widac ze ktos bujdy smoli,a Ty mimo to oczy
                                                    > chcesz wydłubywac, wowczas nie wiem co bardziej razi, to bajdurzenie czy ta
                                                    > agresja obronczyni.

                                                    wystarczyło poprosić o przysłanie dowodów na priva...
                                                    ale ona wie, że mam rację, więc tego nie zrobi..
                                                    woli wydłubywać oczy..;)
                                                  • jmx Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 23:09
                                                    magaretta napisała:

                                                    > jan_stereo napisał:
                                                    >
                                                    > > No własnie o tym mówiłem,jasno widac ze ktos bujdy smoli,a Ty mimo to ocz
                                                    > y
                                                    > > chcesz wydłubywac, wowczas nie wiem co bardziej razi, to bajdurzenie czy
                                                    > ta
                                                    > > agresja obronczyni.
                                                    >
                                                    > wystarczyło poprosić o przysłanie dowodów na priva...
                                                    > ale ona wie, że mam rację, więc tego nie zrobi..
                                                    > woli wydłubywać oczy..;)

                                                    bez względu na to, jaka jest prawda - takie zachowanie było do przewidzenia
                                                    więc po co kłapać dziobem po próżnicy? żeby pomącić i sobie poprawić
                                                    samopoczucie?
                                                  • komandos57 Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 23:23
                                                    jmx napisała:
                                                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                                                    Jak Ci powiem dobry wiczor,nie opindola Cie te rosomaki nadete?
                                                  • jmx Re: Dziewczyny...:)) 23.11.05, 14:43

                                                    nic mi nie bedzie ;))))
                  • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 12:52
                    magaretta napisała:

                    > onaxx napisała:
                    >
                    > > prawdopodobnie poboli i Ciebie - przyzwyczailes sie juz do jej obecnosci,
                    >
                    > > polechtala Twoje ego, sprawila mnostwo przyjemnosci. ale kosztem siebie,
                    > co
                    > > kiedys do Ciebie dotrze i zaboli bardziej niz utrata sympatycznych doznan
                    > .
                    >
                    > on tego nigdy nie pojmie, emocjonalny pozer...
                    >
                    > wszystko na sprzedaż....
                    >
                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=32258032&a=32277132
                    >

                    nie wiem o co chodzi i do kogo te slowa...zdaje sie, ze ludzie wiecej wiedza o
                    naszym zyciu, niz my sami...
                  • zalozylam_nowe Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 16:03
                    magaretta napisała:

                    > onaxx napisała:
                    >
                    > > prawdopodobnie poboli i Ciebie - przyzwyczailes sie juz do jej obecnosci,
                    >
                    > > polechtala Twoje ego, sprawila mnostwo przyjemnosci. ale kosztem siebie,
                    > co
                    > > kiedys do Ciebie dotrze i zaboli bardziej niz utrata sympatycznych doznan
                    > .
                    >
                    > on tego nigdy nie pojmie, emocjonalny pozer...


                    Przepraszam, ze zapytam, ale kto???



                    >
                    > wszystko na sprzedaż....
                    >
                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=32258032&a=32277132
                • onaxx Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 16:26
                  wg mnie zamysly Lutego 10 zaleza od doswiadczenia...mysle, ze chyba jeszcze nie
                  kochal.
                  • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 16:29
                    onaxx napisała:

                    > wg mnie zamysly Lutego 10 zaleza od doswiadczenia...mysle, ze chyba jeszcze
                    nie
                    >
                    > kochal.

                    mysle, ze wyciagasz zbyt pochopne wnioski...ale coz, wyciagaj sobie...
                • jan_stereo Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 17:21
                  onaxx napisała:

                  >..przestanmy sie kontaktowac do momentu, gdy on ulozy soebie zycie z inna.
                  > zapewnilam, ze jestem otwarta na powrot naszych przyjacielskich relacji pod
                  >warunkiem, ze on bedzie zwiazany z inna kobieta.ze czekam na tel. od niego i
                  >spotkanie w trojke np., nawet jesli troszke to potrwa.

                  A czemu miałoby to słuzyc,nie rozumiem na co mu kobieta w której miałby byc
                  zauroczony zebys znowu mogła sie z nim przyjacielsko kontaktowac ?
                  • onaxx Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 22:15
                    ma sie po prostu zakochac znowu...wtedy ja zejde na plan dalszy, czyli nie bede
                    juz najwazniejsza, ale np. jedna z przyjaciolek/kolezanek, czyli wejdziemy w
                    relacje, na ktora potrafie odpowiedziec - przyjazn, kolezenstwo.
    • hubkulik Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 22:10

      Po co przekonywac do uczuc, skoro przyjmuje je on ze zrozumieniem?
    • jmx Re: Dziewczyny...:)) 20.11.05, 22:34
      luty10 napisał:

      > wyobrazcie sobie, ze zadurzylyscie sie w koledze,
      > macie z nim przyjacielski kontakt, mowicie mu
      > o swoim zadurzeniu, on przyjmuje to ze zrozumieniem,
      > ale uczuciowo nie jest zaangazowany...
      > pytania:

      jeśli między nimi była prawdziwa szczerość i otwartość to punkt drugi
      (nagabywanie, szantaże, wymuszanie ze strony kochającej ale nie kochanej) - nie
      występuje. Kobieta wie co czuje ona, wie co względem niej czuje mężczyzna,
      którego kocha... sytuacja jest jasna i klarowna.
    • jan_stereo Re: Chłopaki...:)) 20.11.05, 22:44
      Skoro tak ujałes temat to ciekawe jakie rady byłyby gdybys odwrócił
      sytuacje,kiedy to facet w babie sie zakochuje bez wzajemnosci,nie specjalnie
      widze róznice w problemie.
      Co do Twoich pytan,sa one z lekka niemadre.

      1. jak chcialybyscie byc traktowane przez kolege...?

      Toz przeciez wiesz jak chciałaby byc traktowana przez Ciebie.

      2. czy uzywacie sposobow i jakich, by kolege 'przekonac'
      do swoich uczuc...?

      Co babka to jakis sposób,no a te konkretne masz jak na widelcu,przeciez
      widujesz ta zadurzona w Tobie to wiesz z jakich sposobów korzysta,a ze sa
      nieskuteczne to inna sprawa,bo nie o sposoby tutaj chodzi.Gdyby istniały takowe
      wobec Ciebie byłoby to idealne rozwiazanie Twojego problemu,powiedziałbys rób
      tak i tak to cie pokocham.

      Odpowiedz jest ogolna i jedyna,traktuj babke tak, jak masz ochote ją traktowac,
      a ona no cóz,miłosc wcale nie musi byc przyjemna takie zycie,raczej nie
      wykituje od tego i sama ostatecznie zdecyduje.

    • mikel77 Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 14:31
      Mam podobny problem, tyle ze ja jestem facetem.Bardzo sie przyjaznimi,
      wlasciwie z nikim nie mam tak dobrego kontaktu - w lot sie rozumiemy, czasami
      nawet bez slow. Pasujemy do siebie, problem w tym ze ja
      kocham, ona nie. Nie potrafie zerwac kontaktu - kiedys jej powiedzialem ze
      cokolwiek by sie nie stalo zawsze bede jej przyjacielem. Nie mam zamiaru
      zmieniac zdania, Ona jest b.wartosciowym czlowiekiem, to ze mnie nie kocha nie
      zmienia postaci rzeczy. Przyjazni jest rownie wazna.
      pozdrawiam. mic.
    • kinga341 Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 14:37
      to proste wiadomo , że w takiej sytuacji oczekuje się odwzajemnienia uczuć ,
      ale serce nie sługa jeżeli nie kocha to nie zmusi go do tego nikt i
      nic.najlepiej jak w takiej sytuacji będzie prawdziwym przyjacielem i czule i
      nader delikatnie wyjaśni swój stosunek, prawda niezbyt miła ale w miłym
      opakowaniu może boleć o wiele mniej.
      • magaretta Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 15:47
        kinga341 napisała:

        > to proste wiadomo , że w takiej sytuacji oczekuje się odwzajemnienia uczuć ,
        > ale serce nie sługa jeżeli nie kocha to nie zmusi go do tego nikt i
        > nic.najlepiej jak w takiej sytuacji będzie prawdziwym przyjacielem i czule i
        > nader delikatnie wyjaśni swój stosunek, prawda niezbyt miła ale w miłym
        > opakowaniu może boleć o wiele mniej.

        tak by zrobił prawdziwy przyjaciel, ale nie człowiek, który lubi sie pławić w
        cierpieniu innych osób... i uwielbia zadawać ból...
    • jan_stereo tak mi sie przypomniało 21.11.05, 16:04
      z lekka uszczypliwie, w innym watku wyznajesz swobodnie miłosc milionom a tu
      masz problem z umiłowaniem jednej szarej istotki ;")
      • luty10 Re: tak mi sie przypomniało 21.11.05, 16:12
        jan_stereo napisał:

        > z lekka uszczypliwie, w innym watku wyznajesz swobodnie miłosc milionom a tu
        > masz problem z umiłowaniem jednej szarej istotki ;")

        janie, nie szastaj uszczypliwosciami, bo to jest wlasnie koronny argument
        szarych istotek...:))
    • marzec31 Re: Dziewczyny...:)) 21.11.05, 19:37
      Pozwol ze spytam..Ona cie kocha,a ty chcesz zeby jej przeszlo ,tak?Tak
      kulturalnie,bez piesci miedzy oczy?Znam taki przypadek.W nia strzelilo w
      pierwszej min.spotkania z nim.on nigdy by nie sprobowal.Wiec ona czujac ze mu
      sie podoba poderwala go.Jednak po 3mies.zaczal byc niedostepny,brak czasu,no
      pobzykal i mu przeszlo..jednak ona wpadla po uszy..Kochala go lata cale choc
      moim zdaniem zdawalo jej sie..Po tych latach calych zainicjowala spotkanie i
      wyznala mu wszystko jak swemu proboszczowi na spowiedzi..On mowil ze nie
      wiedzial..Ze ona tyle pewnie oczekuje..takie tam.Na szczescie ona nie oddala mu
      sie..Bo juz tego nie czula.Tego ze chce z nim byc,ze chce wszystko
      rzucic,zostawic dla niego,ze chce kochac sie z nim w kazdej wolnej
      chwili<wielbic go<miec z nim dziecko..Po pprostu dotarlo!Choc jak mowi ,pobzykac
      czemu nie.Ale to wielkie uczucie spalilo sie..A jak traktowana by byc chciala
      gdy juz nie kocha go ale jednak ja kreci?Ze czasem zadzwoni ipoprosi o
      spotkanie.Bo ona potrzebuje adoracji..To taka troche
      nimfa.
      Na czym polega to zrozumienie?
    • wiu1 Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 13:42
      Strategia: zero natarczywości, zero napastowania, zero narzucania się. Ale:
      bycie w pobliżu, obserwowanie Go na wypadek, gdyby była konieczna pomoc.
      Interesowanie się jego losem. Branie go w obronę w szerszym gronie, gdy
      zachodzi konieczność. Pozostawanie "na podorędziu". Z konieczności przybranie
      roli bardzo dobrej przyjaciółki, aż do czasu gdy nadejdzie pora na przemianę w
      Ukochaną Kobietę. No i oczywiście: dbanie o siebie. Uwaga: w momencie, gdy taki
      układ zacznie być psychicznie ciężki dla któejś ze stron, trzeba się wycofać.
      • zefiryna1 Re: Dziewczyny...:)) 22.11.05, 15:24
        A moj facet nasłała wtedy swoją obecną;)))) Trzeba mówić o takich rzeczach...
        jak sie nie chce przyjazni... ona nie jest wróżką luty
    • trollalolla Re: Dziewczyny...:)) 23.11.05, 16:02
      po przeczytaniu watku mysle ze warto urwac kontakt absolutnie, to nie jest twoja
      przyjaciolka
      • lizavieta1 Re: Dziewczyny...:)) 23.11.05, 21:45
        Kiedyś wydawało mi się, że się z kimś przyjaźnię, z jego inicjatywy zmieniliśmy
        to w coś innego, ale się nei udało. Zależało mi na przyjaźni z nim, ale niestety
        w mdzyczasie zaczęłam coś czuć. Nie przyznawałam się, choć podobno było po mnie
        widać. Zerwał w końcu ze mną kontakty uzasadniając, że coś mu zrobiłam, co nie
        było prawdą. Potem spotkałam się z nieanwiścią i oczernianiem z jego strony i
        żalem w oczach kiedy mijalismy się na schodach. Do dziś nie mówi mi cześć. Jego
        postepowanie jest ewidentnym tchórzostwem i chamstwem, ale co do zerwania
        znajomości, myslę sobie, że było ono czymś nieuchronnym. szkoda tylko, że w
        takich okolicznościach.
    • rybolog Re: Dziewczyny...:)) 24.11.05, 09:59
      Ja Cie Luty nie chce martwic ale uwazaj. Sa kobiety ktore nie odpuszczaja tak
      latwo, niby zrozumieja ale to sie moze ciagnac dlugie lata. Co na poczatku moze
      byc mile i zabawne dla faceta wkrotce przemieni sie w katorge...I jak widzisz,
      czy czujesz lub myslisz ze zacznie sie przemieniac w katorge, to trzeba dzialac.
      Bo co gorsze, powoli zaczna w to byc zamieszane osoby trzecie...te na ktorych Ci
      zalezy.
      • magaretta Re: Dziewczyny...:)) 25.11.05, 01:19
        mylisz się...
        jemu zależy tylko na sobie...
    • babushka Re: Dziewczyny...:)) 27.11.05, 21:58
      Jedna refleksja dopada po przeczytaniu tego wątku, mianowicie okropnie mnie
      ciekawi, jakie oczekiwania i wymagania spowodowaly, ze jego autor nie moze
      kontynuowac przyjazni z tą osobą na stopie, ktora (zakladam) byla przed?

      czy naprawde dorosly, dojrzaly czlowiek musi w takich sytuacjach "palic za soba
      mosty"? Dziwne.


















      • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 27.11.05, 22:06
        babushka napisała:

        > Jedna refleksja dopada po przeczytaniu tego wątku, mianowicie okropnie mnie
        > ciekawi, jakie oczekiwania i wymagania spowodowaly, ze jego autor nie moze
        > kontynuowac przyjazni z tą osobą na stopie, ktora (zakladam) byla przed?
        >
        > czy naprawde dorosly, dojrzaly czlowiek musi w takich sytuacjach "palic za
        soba
        > mosty"? Dziwne.

        tez myslalem, ze to latwe...
        • babushka Re: Dziewczyny...:)) 27.11.05, 22:24
          Z tego, co przeczytalam wnioskuje, ze latwe. Trudniejsza droga to znalezienie
          porozumienia miedzy stronami. Piszę to, mając na uwadze własne doświadczenia, bo
          Ktoś obdarzyl mnie zainteresowaniem, ktore trudno bylo mi przyjąć bezkrytycznie,
          choc cieszylo. trudno było uwierzyc, ze mozna az tak i z tego trudno palnelam
          glupstwo - potem on palnąl glupstwo, szkaradne - a teraz jestesmy przyjaciolmi
          na pewno i dziekuje opatrznosci za to, ze zawsze staralam sie zrozumiec - bo
          tylko to daje mozliwosc poznania ( takze siebie). Odpychajac krzywdzimy takze, a
          moze przede wszystkim, siebie.
          Nie jestem Matką Teresą, ale ja jako ja, wiem jedno, ze zycie byloby g...o
          warte, gdybym robila tylko tak, aby mi bylo dobrze i wygodnie.
          Pamietaj tez o jednym, czasem to, ze ktos nam mowi, ze nas kocha, nie znaczy, ze
          czegos o nas oczekuje - moze tylko tego, by pozwolic temu komus cieszyc sie
          otwarcie istnieniem tej drugiej osoby. Nikt nam nie obiecal, ze bedzie latwo.

          • luty10 Re: Dziewczyny...:)) 27.11.05, 22:32
            babushka napisała:

            bardzo ladnie i madrze napisalas...
            dzieki...:)
    • vvitch Re:Coś ci powiem na uszko, kolego:))))))))))))) 28.11.05, 18:17
      Wszyscy koledzy są we mnie zadurzeni..:))) Taka jest prawda, wszędzie gdzie
      jestem jestem niezmiennie -ZAUWAŻANA:))))))) i TU JEST PROBLEM, CO MAM ZDRO_ BIĆ
      Z TĄ SPOŁECZNOSCIĄ KOLEGÓW I ICH ZAinTERersOWANIem, JAK
      PODOŁAĆ?:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))POMOCY, POMOCY, POMOCY,
      POMOCY..............
      _________________
      "... gdyby spadł ze swojego ego na swoje
      IQ to by się zabił".
      • kostucha21 Re:Coś ci powiem na uszko, kolego:))))))))))))) 28.11.05, 18:24
        JAK PODOŁAĆ?:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))POMOCY, POMOCY, POMOCY,
        > POMOCY..............
        > _________________
        > "... gdyby spadł ze swojego ego na swoje
        > IQ to by się zabił".

        Podac pomocnego czlonka?
    • pilot.nawigator Re: Dziewczyny...:)) 29.11.05, 12:30
      nie da ci ojciec, nie da ci matka tego co moze dac ci sasiadka':)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka