aslema
28.11.05, 01:15
Wczoraj rozstalam sie z chlopakiem, "mezczyzna mojego zycia"-tak myslalam.
Mowil, ze coraz wiecej nas rozni, ze dalej nie ma to sensu, ze nie chce mnie
krzywdzic. Dla mnie to absurd. Ufalam mu pod kazdym wzgledem, znal mnie jak
nikt inny. Duzo razem przezylismy. Owszem, byly w naszym zwiazku sprzeczki,
ale to jak wszedzie, ale ROZSTANIE?!!!... dla mnie to szok, nie moge sie
pozbierac, nie moge myslec, normalnie funkcjonowac, nie moge zapomniec, nie
chce zapomniec, chce jego, chce by wrocil, ale wiem, ze to niemozliwe.
Najbardziej przeraza mnie mysl, ze juz go nie przytule, nie dotkne, nie
zrobie mu sniadania do pracy. Prosze pomozcie mi sie pozbierac... ja juz nie
daje rady. Wiem, ze to nie bedzie kwestia dni, ale sama nie wiem co mam
robic, jak starac sie zyc dalej:(((((