Dodaj do ulubionych

Jak pokonac bol po rozstaniu???

28.11.05, 01:15
Wczoraj rozstalam sie z chlopakiem, "mezczyzna mojego zycia"-tak myslalam.
Mowil, ze coraz wiecej nas rozni, ze dalej nie ma to sensu, ze nie chce mnie
krzywdzic. Dla mnie to absurd. Ufalam mu pod kazdym wzgledem, znal mnie jak
nikt inny. Duzo razem przezylismy. Owszem, byly w naszym zwiazku sprzeczki,
ale to jak wszedzie, ale ROZSTANIE?!!!... dla mnie to szok, nie moge sie
pozbierac, nie moge myslec, normalnie funkcjonowac, nie moge zapomniec, nie
chce zapomniec, chce jego, chce by wrocil, ale wiem, ze to niemozliwe.
Najbardziej przeraza mnie mysl, ze juz go nie przytule, nie dotkne, nie
zrobie mu sniadania do pracy. Prosze pomozcie mi sie pozbierac... ja juz nie
daje rady. Wiem, ze to nie bedzie kwestia dni, ale sama nie wiem co mam
robic, jak starac sie zyc dalej:(((((
Obserwuj wątek
    • babara7 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 28.11.05, 08:55
      Wyobraz sobie swojego ukochanego za lat 10, jak sie rozejrzysz to w najblizszym
      srodowisku znajdziesz odpowiedniki,zaraz ci troche ulzy.A poza tym idz sobie
      kupic wystrzalowy ciuch,pogadaj ze sprawdzona przyjaciolka, wyjdz do ludzi i
      uplywajace dni nie tylko zatra zal ale jeszcze przyniosa nowa milosc.Mowia, ze
      nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo.

    • zefiryna1 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 28.11.05, 09:23
      Dasz radę... przejdzie...uzbrój się w cierpliwość...pierwsze dni są
      najgorsze...tez miałam podobnie wszystko jak w normalnym związku i nagle trach:
      ( i głupi argument nie chce Cię ranić... Głowa do góry!!! Ja juz dochodze do
      siebie i zaczynam widziec plusy całej sytuacji!!! Tylko nie szukaj pomocy na
      forum, spotkaj sie z przyjaciółmi bardziej Ci to pomoże
    • jovanna_waw Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 28.11.05, 10:06
      No to chyba dołączę do klubu. Ja też się rozstałam z moim narzeczonym i nie
      wiem jak ja jeszcze funkcjonuję teraz. Ledwo siedzę w pracy. Też myślałam, ze
      to mężczyzna mojego życia a okazało się, że nie jestem dla niego tak ważna jak
      myslałam. To boli bardzo. Muszę dużo załatwić - wyprowadzić się - co wcale nie
      jest łatwe. Znaleźć mieszkanie, przenieść mnóstwo rzeczy. To jest trudne
      zwłaszcza, że ogarnia mnie apatia i najchcetniej bym przeleżałą, przepłakała.
      WIem jednak, że muszę to załatwić jak najszybciej i jak najszybciej uporać się
      z tym. Oj boli. Ale nie wart moich łez. Palant!!!
    • anuska22 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 28.11.05, 12:18
      Kilka miesięcy temu przeżywałam to samo.
      Wielka miłość, taka prawdziwa i nagle kłótnia i rozstanie!Szok!płacz,
      nieprzespane noce, strata chęci do życia.Błagałam zeby wrócił, ale on już nie
      widział szans dla naszego związku.A ja nie wyobrażałam sobie dalszego życia bez
      niego.
      Było trudno, przez pierwszy miesiąc, pożniej trochę lepiej ale niewiele,
      szczególnie ze musiałam dość czesto go widywać.Próbowałam zapomnieć wiążąc sie z
      kimś innym,ale to była pomyłka.Bedac bliżej tego drugiego chłopaka jeszcze
      bardziej myslałam i teskniłam za tamtym.Spotkania z przyjaciłmi tez nie pomagały.
      Miesiąc temu poznałam kogoś.Jest pierwszym chłopakiem od czasu tego rozstania o
      którym pomyslałam powaznie i z uczuciem.Jestesmy razem od dwoch tygodni, wiem ze
      to narazie mało.Myslałam ze juz nigdy z nikim sie nie zwiaze, nigdy nie zapomne
      o tamtym.No i fakt, tamten nadal gosci w moim sercu, ale wiem ze jeszcze troche
      i zapomne.Czas leczy rany, ale tak naprawde najlepsza na to wszystko jest nowa
      miłość.Tylko ona nie przyjdzie od razu.Bo teraz z pewnoscia jestes w takim dołku
      psychicznym ze na innego faceta nie spojrzysz.
      Minie troche czasu i wszystko sie ułoży.Moze tez byc tak ze Twoj facet bedzie
      chciał wrocic, zrobisz jak zechcesz, ale ja bym juz mu nie pozwoliła, nawet
      jesli bym kochała.Zranil i zostawil raz , zrobi to po raz drugi.Zobaczysz,
      jeszcze dla ciebie zaswieci słonce.Badz silna, jesli bedziesz chciała sie
      wygadac to mozesz napisac mi maila.
      • zefiryna1 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 28.11.05, 12:24
        dokładnie... jak Ci żle to pisz pisz i pisz... do mnie mozesz również mailika
        skrobnąc... a za jakiś czas będziesz może nie się z nich śmiała...ale będziesz
        się uśmiechała czytająć co pisałaś pod wpływem tej paskudnej chwili...
        Rozstania są ciężkie ale - może głupi slogan - co nas nie zabije to nas wzmocni
        i drugi... widocznie z jakiś powodów tak miało być:) głowa do góry!! Wiem ze
        łatwo mówić ale przynajmniej sie postaraj!!
        • empe42 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 28.11.05, 12:30
          Na pewno ból minie. Na 100%. Wiem coś o tym. Teraz pokochaj siebie.Kup coś
          ładnego, zjedz coś smacznego, nie bój się, nie przytyjesz, bo w takiej sytuacji
          się nie tyje.I przede wszystkim nie obwiniaj siebie. Obwinianie się to jest
          najgorsze, co może być.
    • anuska22 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 28.11.05, 12:57
      I jeszcze jedno!Wychodze z zalozenia, ze nic nie dzieje sie przez przypadek.Może
      własnie los specjalnie Cie rozdzielil z tym facetem, żeby zamiest niego dac
      tobie kogoś lepszego.Jak los nam coś zabierze, to w zamian na pewno da coś lub
      kogoś wspaniałego :-)
      • aslema Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 28.11.05, 15:19
        Dziekuje,dziekuje,dziekuje...teraz wiem, ze nie jestem sama i jedyna (nie
        pierwsza i nie ostatnia to przechodze).Jeszcze raz dziekuje za cieple slowa!
    • moc_ca Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 28.11.05, 16:39
      aslema napisała:

      Prosze pomozcie mi sie pozbierac... ja juz nie
      > daje rady. Wiem, ze to nie bedzie kwestia dni, ale sama nie wiem co mam
      > robic, jak starac sie zyc dalej:(((((

      Serdecznie Ci współczuję i nie mam nic cieplego dla Ciebie. :(
      Jestem świadkiem podobnego rozstania, tylko czas trwania związku byl znacznie
      krótszy (kilka miesięcy). Nie rozumiem co powstrzymuje tych oboje przed szczerą
      rozmową i wyjaśnieniem sobie o co chodzi tak naprawdę. Wiem że oboje cierpią.
      On udaje że jej nie kocha a ona że on jej nie odpowiada ze względu oczekiwania
      od związku jaki tworzyli. Czasami myślę że przecież może się okazać że byli
      najbardziej idealni dla siebie tylko nie potrafili się, po ludzku, dogadać.
      Nie ma w tym sensu i logiki tym bardziej że absolutnie nie pozwalają sobie pomóc
      nikomu zewnątrz, hmmm ...

      ad rem
      Powtórzę ogólnie znany banał - czas jest jedynym lekarstwem. Z każdym dniem
      będzie lepiej więc znajdź trochę siły na te pierwsze, najgorsze dni.
      Trzymam kciuki i pozdrawiam.
      moc_ca
    • darnok99 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 28.11.05, 18:17
      Najlepszy sposób to sie czyms zajac. Jak juz piasali ludzie wczesniej wyjdz
      gdzies, kup cos spotkaj sie ze znajomymi. Bol po jakims czasie przejdzie,
      pozniej pojawia sie nawet ulga:)<A moglem spedzic z nia cale zycie<czizys!!>>.
      Z tego co zauwazylem bol czesto mija tak szybko jak sie pojawil, wiec glowa do
      góry:)
    • komandos57 trafilas na experta.....w kwestiach passsdziocha. 28.11.05, 21:22
      aslema napisała:
      Prosze pomozcie mi sie pozbierac... ja juz nie
      > daje rady. Wiem, ze to nie bedzie kwestia dni, ale sama nie wiem co mam
      > robic, jak starac sie zyc dalej:(((((
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      kup sobie rekwizyty...takie musz byc zajebiste.......wycior kominairski....bron
      cie boshe....taki jak komandosi maja do czyszczenia luf....no i pozniej ...moze
      byc kij bejsbolowy...bo przypuszczam ze twoj passsdzioch cie swedzi
      najbardziej.....
      Wpierwej ...pojedz truskawe wyciorem......az bedzie taka super
      czerwona...pozniej...polec kijem......tylko nie wpepchaj cajego bo sie
      zakrztusisz.Buzka nieszczesnico genitalna
    • solaris_38 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 30.11.05, 00:01
      bardzo sie pzryzwycziłas i dobzre ci było

      lepiej niż jemu\

      nie widziałs tego

      jesli nad tym nie popracujesz to moze nastepnyemu tez nie bedzie tak dobzre
      jak ty będziesz mysleć że jest
      warto popracowac
      i to z radoscia będzie dobrze
      • jpsi Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 09:07
        Dosyc logiczne, skoro to on zdecydowal o rozstaniu ;). Ale to moze byc prawda.
        Mogl za duzo dawac od siebie.
    • beemka5 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 30.11.05, 18:34
      wywal od razu wszystkie rzeczy ktore ci go przypominaja,teraz nadszedl inny
      czas,twoje zycie sie zmienilo(nikt nie mowi ze na gorsze),juz nigdy nie bedzie
      tak jak kiedys!Kup sobie cos,idz do fryzjera,to stare znane sposoby! a teraz
      najwazniejsze: nie staraj sie zostac jego przyjaciolka bo to naprawde nie
      wychodzi,bedzie tylko gorzej dla ciebie,pokaz mu ze teraz dopiero zyjesz!!!!Nie
      idz od razu na impreze by sie rozerwac i zapomniec bo to tylko cie zdoluje!
      wiem co mowie,przeszlam to samo co ty teraz!!nie bedzie latwo ale dasz rade!
    • mateusz.rak Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 30.11.05, 23:09
      Astema: Niestety nic nie pomoże, musisz przejść swoje. Niestety warty był
      kochania i to otrzymywał. Ponieważ był zajebistym facetem. Dlatego czasem pomyśl
      miło i ciepło o nim, bo był warto tego wszystkiego. Ale jednocześnie został też
      wielkim skur.... że tak zachował się wobec Ciebie, dlatego ciesz się, że "Bóg
      zabiera od Ciebie ludzi którzy nie są Ciebie warci".

      Masz 2 drogi, inne nie istnieją:

      1 droga: Płaczesz, narzekasz, odlatujesz - efekt - kilka miesięcy leczenia się i
      błąkania się po dnie zanim cokolwiek ciekawego zobaczysz
      2 droga: płaszczesz tylko 2 tygodnie, potem zabierasz się w d... i nie marnujesz
      więcej czasu, zaczynasz żyć na maksa. Dlatego że On nie marnuje go i bzyka
      jakąś beznadziejną laskę poszukując sam siebie. A ja wiem, że będziesz lepsza od
      niego, bo potrafisz kochać, a raczej potrafiłaś.


      Przepraszam za brutalność, inaczej by do Ciebie nie dotarło. Trzymam za Ciebie
      kciuki!
    • andzia353 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 12.12.05, 15:21
      dokładnie tak samo u mnie...minęły już 3 m-ce, już trochę ochłonęłam, ale wciąż
      nie mogę się do tego przyzwyczaić ani w to uwierzyć, rozstanie nastąpiło nagle
      i niespodziewanie, zostawił mnie dla innej i już z nią mieszka...
      • stabiloboss4 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 12.12.05, 15:33
        tak też i u mnie, mineło 5 m-cy, tyle, że samemu prowokowałem rozstanie, od
        tego czasu nawet nie spojrzałem na inną.. tylko sobie uświadomiłem, jak bardzo
        mocną ją kocham, próbowałem przeprosić, wrócić, ale ona już nie chciała, tylko
        się bawi i bawi, a moje serce tęskni i boli...

        W dodatku gdy ją ostatnio spotkałem, to mi powiedziała, że sam też powinienem
        się zacząć bawić i przestać rozpamiętywać przeszłość, ehh tylko jak to zrobić
        po prawie 7 latach razem? Czas, czas, czas, a może klin byłby lepszy? Głupi,
        mam nadzieję, że coś między nami jeszcze kiedyś będzie, ale jestem naiwny ...
        • andzia353 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 12.12.05, 16:13
          nie jesteś głupi tylko to ponoć tak jest że jakiś czas ( u każdego
          indywidualnie) łudzimy się, że ta druga osoba wróci...i ponoć czasami powroty
          mają się zdarzają
          a klin to chyba nie jest dobre rozwiązanie, bo można wtedy zranić tą osobę,
          którą będziesz chciał usilnie się interesować
    • pilot.nawigator To, co cie spotkalo jste naprawde tragiczne 12.12.05, 15:42
      Ja na twoim miejscu pewnie popelnilbym samobojstwo.
    • alfika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 12.12.05, 18:13
      za każdym razem, jak pomyślisz, że z nim tego czy podonego nie zrobisz - pomyśl
      od razu o tym, co możesz teraz zrobić, bez niego - i że życie stoi przed Tobą
      otworem, przyniesie coś pięknego - co do tej pory czekało

      za zakrętem widzisz nowe widoki czy zamykasz oczy i płaczesz po tych, które
      zostały z tyłu?
      • pilot.nawigator Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 12.12.05, 18:17
        Tu jest cos takiego jak nastepstwo czasow, w jezyku polskim rowniez. Jak watek
        jest zakladany pt. wczoraj jakiegos tam dnia, to w dniu na przyklad dzisiejszym
        traci na aktualnosci.
        • alfika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 12.12.05, 19:26
          u ciebie to nie występuje, masz jedną prawidłowość - powtarzasz się
          a ja pisuję tam, gdzie chcę
          jak zechcę, to wyciągnę najstarsze dostępne wątki - i co mi zrobisz?
          :))))))))))))))))))))))))))))))
          • pipi_bipika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 13.12.05, 19:49
            Jeszcze dziś czytałam Wasze posty i było mi przykro, a właśnie dostałam cios w
            samo serce od chłopaka, któremu poświęciłam 3 lata życia. Mieliśmy właśnie razem
            zamieszkać, a tu... koniec. Może jutro opiszę przyczynę. Tak boli, że nawet nie
            wiem, czy ktoś jest w stanie sobie to wyobrazić. Jak żyć bez niego? Czy znajdę
            kiedyś jeszcze kogoś kto mnie pokocha i kogo ja pokocham całą sobą? Jak przeżyć
            ten ból??? Pomóżcie...
            • dream_24 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 13.12.05, 20:38
              Wyrzycic albo schowac wszystkie rzeczy, które Ci jego przyponminają. Nie
              odpowiadać na jego smsy , wiadomości i telefony!!! Pod zadnym pozorem !!!
              Musisz uświadomić sobie ,że przyjźń badź kontaktowanie sie pomiędzy wami to
              najgorsze rozwiązanie dla Ciebie a dla niego najlepsze!
              Ja juz jestem 6 miesięcy po rozstaniu po 6letnim związku.
              • pipi_bipika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 13.12.05, 22:36
                Dzięki, postaram się zastosować. To nie chodzi o zdradę, kłamstwo, czy tego typu
                krzywdę. Po prostu ten gość chyba nie kocha mnie wystarczająco mocno, zasługuję
                na pełnię miłości. Nie mogę być ciągle winiona za wszystko, nie mogę ciągle
                walczyc i wyciągać rękę. Jak facet kocha kobietę, to jest gotów do wszystkiego,
                a on mnie tak bardzo zawiódł... Chciałabym wszystko wyrzucić z siebie, a nawet
                nie mam komu... Przecież to on był moim najlepszym przyjacielem. Czuję się
                bardzo samotna. Czy kiedykolwiek spotkam kogoś kto da mi szczęście? Niczego mi
                nie brakuje- jestem atrakcyjna, wyksztalcona, mam fajna prace i spontaniczne
                usposobienie. A czuje sie jakbym nikogo nie była warta.. Straszne, nie? Gdyby
                ktoś chciał mnie otulić i dać bezpieczeństwo i miłość...
                • larie Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 13:39
                  jakbym czytała o sobie. też się rozstałam i to nie z powodu: zdrady czy
                  whatever....po prostu tak bardzo nieugięcie szukał we mnie swojego ideału, że
                  nie dałam rady. Po prostu ugiełam się i poddałam. Zawsze to ja musiałam
                  ustąpić. On miał na wszystko wytłumaczenie i wychodziło, ze to ze mną nie
                  wszystko w porządku, że to ja jestem nieodpowiedzialna, niedorosła i w ogóle.
                  Poświęciłam dużo, uginałam się często, przepraszałam.........a i tak wraz było
                  za mało. Teraz się wkurzam, że wcześniej nie potrafiłam wymóc na Nim większej
                  elastycznosci w stosunku do mnie.
                  Teś jestem atrakcyjna, wykształcona, otwarta i mam dobrą pracę. I kłopot z
                  facetami.
    • onaona3 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 08:42
      Współczuję, wiem jak to boli i jak trudno sie z tym pogodzić.Jesli mogę Ci coś
      poradzić(z autopsji) staraj sie nie rozmyślac o nim, nie analizuj wszystkiego i
      nie rozkładaj na szczególiki, dlaczego tak sie stało? itd...nie znajdziesz
      odpowiedzi, stało się i już, ty nic na to nie możesz poradzic, mimo,ze tak
      bardzo chcesz z nim dalej byc.Przez to analizowanie , dopytywanie sie w kólko
      jego...o mało nie ześwirowałam,nie potrafiłam tego zaakceptowac,ze on już nie
      chce,że ja jestem już nieważna, zaczełam sie za wszystko obwiniac,idealizowałam
      go do przesady.Następna sprawa to: odizolowanie sie od tego człowieka, zerwanie
      kontaktu-to drastyczne posunięcie ale najlepsze dla ciebie, bo to ty jestes
      teraz najważniejsza. kazdy kontakt będzie cie ranił, już nie wspomne o tym, jak
      zobaczysz jego z inna...
      W moim przypadku ten proces trwal bardzo długo, ale jak już wielokrotnie
      wspomniano-czas leczy rany. Mi pomogla zapomniec pasja z dziecinstwa, ktora
      dopiero teraz rozwinęłam, pochłoneła mnie tak,ze nie miałam czasu na myślenie.
      teraz z pespektywy czasu, wiem,ze nie był taki za jakiego go uważałam,
      uświadomiłam sobie,ze w przyszlosci za 5, 10 lat byłoby jeszcze gorzej. Klapki
      z oczu spadły, miał tak duzo wad,ze z tej"miłosci" zamieniłam je na zalety.
      Ktos wyżej wsponiał,ze najlepszym lekarstwem jest inna milosc..moze tak ale nie
      w moim przypadku,za bardzo kochałam, bedac z innym raniłabym go. Nic na
      siłe,jestem sama i nie narzekam, moze kiedys...

      :)
      • pipi_bipika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 09:33
        Dziękuję, dziękuję. Przespałam nawet spokojnie noc, choć obudziłam się totalnie
        wyczerpana. To boli tak bardzo, że aż czuję ból fizyczny. Tak wierzyłam w
        miłość, w naszą przyszłość, mieliśmy tyle planów, marzenia o wspólnym domu i
        dzieciach. Był moim naj najlepszym przyjacielem. Na szczęście nie ma szans bym
        go spotkała, bo przez 3 lata żyliśmy w związku na odległość. Poświęcaliśmy
        wszytsko, by co tydzień, czy dwa wpaść sobie w ramiona. Byliśmy cholernie
        dzielni, zwłaszcza on. Nie mam mu nic do zarzucenia- przez ten czas był
        lojalny, cierpliwy, czuły... Ech... Teraz po poważnej rozmowie z rodzicami na
        temat wspólnej przyszłości, dwa dni później stwierdził, że jednak nie. To ja
        miałam rzucić moje życie i jechać do niego, do regionu, którego bardzo nie
        lubię i mnie przygnębia, gdzie byłabym z dala od domu rodzinnego i przyjaciół.
        Poprosiłam, byśmy znaleźli inne rozwiązanie. Może w połowie drogi. Sytuacja go
        przerosła.. Przepraszam, że wylewam tu swoje problemy, ale naprawdę nie mam z
        kim o tym pogadać. Przestaję analizować i postaram się żyć dalej. Boję się
        upływającego czasu. Chciałabym mieć dzieci, rodzinę, dom... z kochanym, dobrym
        mężczyzną. Ech- jeszcze mu pokażę!
        • andzia353 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 10:10
          My też mieliśmy tzw. związek na odległość, co prawda tylko 100 km co nie było
          dla nas problemem w widywaniu się, bo spotykaliśmy się dość często, ale po 3
          latach czlowiek potrzebuje jakiejś stabilizacji i mieszkania razem, a nie tylko
          jeżdżenia do siebie na weekendy. W momencie kiedy podjęte zostały jakieś
          życiowe decyzje, w jego życiu pojawiła się inna kobieta. Stało się to tak nagle
          i niespodziewanie, że zarówno ja jak i wszyscy wokół byli w szoku, bo byliśmy
          dobrą parą i nasz związek wydawał się być udany i stabilny. Nie muszę Ci pisac
          jak bardzo to przeżyłam, dokładnie tak jak Ty teraz - nieprzespane, przepłakane
          noce, żal i rozgoryczenie - o dziwo nawet nie złość i chęć zemsty tylko
          potworny ból, że zawiodło się na człowieku, któremu ufało się w 100 %, z którym
          jak tylko się poznałam to od razu miałam uczucie - to ten: mój mąż i ojciec
          moich dzieci..no cóż okazało się pomyłką...
          tak więc rozumiem bardzo dobrze co czujesz, ale tak jak już było powiedziane:
          czas leczy rany, a odległość w takich sytuacjach jest naprawdę zaletą, my nie
          mamy ze sobą żadnego kontaktu ani sms ani mail i chyba dobrze

          a swoją droga zastanawia mnie cały czas męska psychika: czy można ot tak
          szybko z jednego związku (zaznaczam dobrego związku)wejść w drugi?
          • pipi_bipika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 10:18
            Wiesz, chyba to wygoda. Nie muszą kombinować jak tu być ze sobą razem, szukać
            największego rozwiązania i się wysilać. W moim przypadku nie ma zdrady. Po
            prostu chyba już nie ma siły, by walczyć o ten związek. Skoro nie sprawdził się
            w tej sytuacji, jak mogłabym na nim polegać w cięższych sytuacjach w dalszym
            życiu?? Docierają do mnie powoli te wszytskie sprawy, wady, itd. Co nie znaczy,
            że nie jestem w szoku. Ból rozsadza mi serducho.
            Zastanawiam się czy jeszcze zaufam męzczyźnie i pozwolę, by tak zawładnął moim
            sercem. Jeszcze w sobotę snuliśmy życiowe plany, rozmawiał z moimi rodzicami,
            że chce być ze mną, wymyślaliśmy kolejne imiona dla dzieci, wygłupialiśmy
            się... Jak tu wierzyć mężczyźnie? Ja nie chcę innego na razie... Teraz powinnam
            skupić się na sobie. Andzia czy trochę Cię przestało już boleć? Choć troszkę,
            bo ja się boję tych wielu miesięcy cierpienia. Chętnie bym wyjechała do
            ciepłego kraju, ale mam zobowiązania zawodowe i nie mam szans na choć małe
            szaleństwo...
            • andzia353 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 10:27
              ten pierwszy największy ból już minął (minęły 3m-ce), ale niestety wciąż
              pozstaje nadzieja, że może jeszcze coś z tego będzie...wiem że tak jest zawsze
              jeśli jedna ze stron odchodzi i dopóki ja sobie życia nie ułożę z kimś innym,
              to będę się łudzić
              oprócz tego te cholerne wspomnienia, których tyle było, wspólne wyjazdy,
              integracje z rodziną itp tego nie da się wykasowaćz pamięci jak z dysku
              komputera
              • pipi_bipika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 10:35
                Właśnie... ta cholerna nadzieja. Też gdzieś się we mnie tkli... Choć już chyba
                nie umiałabym być z człowiekiem, który mnie skrzywdził i pozwolił, bym tak
                cierpiała. Mam tyle rzeczy od niego i jego... Spakować to? odesłać? Wyrzucić?
                Gdyby jeszcze mnie zdradził, wrednie okłamał, byłoby łatwiej... A tak? Po
                prostu przestało mu zależeć, choć dwa dni wczesniej, by się pokroił za tą
                miłość. Bezsens totalny. Andzia pozwoliłabyś już, żeby ktoś zajął Twoje serce?
                Czy to wciąż za wczesnie?
                • andzia353 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 11:40
                  jeszcze nie spotkałam nikogo, ale wciąż nie jestem pewna czy już mogłabym się
                  zaangażować, po takich przeżyciach trudno jest zaufać
                  • onaona3 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 11:51
                    u mnie minęło 2 lata!!!, duzo czasu i nie zapomniałam ale inaczej juz na
                    wszystko patrze, nabrałam dystansu, zrobiłam tyle głupstw, aby byc dalej razem,
                    mimo,że nie było z jego strony checi.A można tego było uniknac i szybciej dojsc
                    do sił. Sama na własne zyczenie sie pograzałam wmawiając sobie,ze nie umiem życ
                    bez niego,u mnie tez nie było zdrady, ani innej kobiety, zwiazek jak wiele
                    wiele innych.To jak szybko dochodzimy do stabilizacji emocjonalenej w duzej
                    mierze zalezy od naszej wrazliwosci i oczekiwan.. nadziei... włąsnie
                    wspomniałyscie o nadziei to normalny procces, człowiek nia żyje , liczac ,ze
                    sie moze cos zmieni...w stosunku do owej osoby juz nie... do innej powinno,
                    trudno jest zaufac, z czasem sie normuje....duzo lęku w takich osobach,poczucia
                    winy, zaczynaja sie pojawiac kompleksy itd...

                    Wszystko mija, ten trudny okres trzeba po prostu przetrwac skupiając sie na tym
                    co jest istotne... nie na przeszłosci...człowieku, którego juz nie ma i nie
                    bedzie...
                    • pipi_bipika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 13:51
                      Dzięki, choć uchodzę za bardzo wrażliwą osobę, to jakoś sobie radzę. Może ta
                      nadzieja mnie trzyma, że on zaraz przyjedzie i przeprosi... Tylko co ja mam
                      wtedy zrobić, czy jest sens wracać do takiej osoby? Która świadomie nas zraniła
                      i pozwoliła, byśmy wylały morze łez. To chyba zależy od stylu powrotu, od chęci
                      naprawienia a nie od wielkości bukietu kwiatów.
                      A może on już nigdy nie zadzwoni?
                      Trudno- teraz szkoda czasu na analizy i rozmyślania. Biorę się za siebie! Idę
                      po pracy do kina i zjem największego batonika, ajkiego znajdę w sklepie!
                      • onaona3 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 14:51
                        nadzieja mnie trzyma, że on zaraz przyjedzie i przeprosi...
                        może tak byc,moze zrozumie co stracił a moze też nigdy nie zadzwoni.
                        nie doczytałam jak długo juz nie jestescie razem...ale zadaj sobie samej
                        pytanie co od tego czasu zrobil?...czy zadzwonił pytając sie jak sie czujesz?,
                        czy interesowal sie toba posrednio,itd...jesli nie, to oznacza,ze niestety ale
                        jemu już nie zalezy...
                        uwazam,ze jesli człowiek odchodzi od drugiej osoby, własciwie bez
                        przyczyny,np.zdrada,inna kobieta,czesto bez wyjasnienia, albo argumentujac
                        rozstanie tak prymitywnie i banalnie,ze sie w głowie nie miesci to taka
                        osoba..cóz ...nie pała do ciebie miłoscia, nie chce z toba dzielic życia, nie
                        chce cie juz...ty tego nie jestes w stanie pojać-a dla niego to jak
                        porzucenie,znudzona lalka. Moze przesadzam ale mniej wiecej tak to wyglada.

                        Powrot...zranienie mozna wybaczyc, starac sie zapomniec ale lek przed
                        porzuceniem zostanie, poniwaz już nie potrafisz zaufac, to jak stąpanie po
                        cienkim lodzie...zreszta ja w powroty osobiscie nie wierze, skoro mnie
                        zostawił, wyrzucił ze swojego życia,zadrwił itd..to jak moze mnie kochac, jak i
                        na czym mamy budowac wspólne zycie,jak iśc dalej...

                        jest takie powiedzenie: drugi raz sie nie wchodzi do tej samej rzeki...
        • larie Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 13:51
          znowu mi się coś nasuneło jak przeczytałam Twój post (masz jakieś gg albo
          coś???)
          ja zawsze byłam zdecydowaną, określoną babką, jak już wspomniałam, taką której
          faceci się bali. On był pierwszym, który sobie potrafił mnie podporządkować,
          który miał charakter, który wyciągnął moją delikatność i kobiecość na
          wierzch... itp....uwierzyłam, że w końcu "GO" spotkałam. Nieufnie z początku
          myślałam o tym, ale z czasem coraz śmielej marzyłam o przyszłości. Wtedy też
          przyznałam się sama przed sobą, że chcę mieć dzieci, dom, rodzinę i męża....tak
          chcę, pomimo, że dotąd ukrywałam przed światem te pragnienia i
          realizowałam "program business woman". Ale teraz zachciało mi się tego...a tu
          tak okrutnie los mnie potraktował. Wizja dziecka na mym ręku chodzi za mną
          bezlitośnie. Też boję się upływającego czasu, a znajomi układający sobie życie
          są dla mnie bardzo stresogenni.....i też myślę że chciałabym ułożyć sobie życie
          z kochanym, dobrym,poczciwym, MOIM mężczyzną......
          • pipi_bipika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 15:13
            Rozstaliśmy się wczoraj, dlatego więc nadzieja mnie cały czas trzyma. Byłam się
            chwilę przewietrzyć, szukam sobie zajęć dodatkowych w pracy, staram się nie
            myśleć, ale ta cholerna wiara w to, że zadzwoni, albo przyjedzie błagać byśmy
            dali sobie jeszcze jedną szansę. Pytanie tylko czy ja chcę?!
            Larie, jesteśmy w identycznej sytuacji. ja też jestem chardą babką (trochę
            jednak zbyt wrażliwą, ale to w środku).. Też chcę dziecka i czułego faceta u
            boku, który da mi poczucie bezpieczeństwa i ogromne pokłady miłości.
            Mam email,ale z nazwiskiem, podaję więc jakiś sprzed stu lat baniusia22@wp.pl
            Pozdrawiam, jak to dobrze wyżalić się, trochę mi lżej, jak tak piszę sobie z
            Wami
            • larie Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 16:52
              też jestem miekka, ale w środku.
              też czekałam, że zadzwoni....nawet teraz (pojutrze będzie miesiąc) mam
              nadzieję, że zadzwoni, bo do jutra jest zajęty czymś mega-wielkim i po tym mam
              nadzieję, że dopadnia go w końcu ta pustka, która dopadła mnie gdy skończyłam
              swój projekt w pracy.
              i też się zastanawaim czy ja tak naprawdę chcę.....czy powinnam, czy to
              przypadkiem nie pustka tylko.............
              po rozstaniu wpadłam w szał spotykania się z dawno nie widzianymi ludźmi, ale
              średnio mnie już to kręci. Zresztą kończą mi się pomysły. Postanowiłam po raz
              pierwszy w życiu nie dać się zjeść żądzy zemsty - pracuję nad sobą po prostu:
              chodzę na basen, aerobik, kregosłup....wyjęłam z torebki papierosy, bo do świąt
              postanowiłam nie palić, muszę zrobić też coś ze swoim lenistwem - nie potrafię
              zrobić niczego w domu (nie mój żywioł:), zaplanowałam finansowo sobie nastepny
              rok (by kupić mieszkanie), zorganizowałam rodzinny wyjazd do Rzymu, do którego
              dołączyli się moi znajomi ....chcę stać sie po prostu lepszą osobą, taką
              wartościową. Czasem oczywiscie nie starcza sił, "strachy" wychodzą wieczorami,
              weekendami. Już pogodziłam się że w tym roku nie pojadę na moje kochane narty,
              sylwestra spedzę "kijowo", o walentynkach nie chcę wspominać....Ale mam kumpelę
              (ale na koleżanki uważaj - ja się ostro przejechałam) i mam Mamę - gorąco
              polecam.
              • pipi_bipika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 17:05
                Tak- Mama jest dobra na wszystko. Zatroskana dzwoni co chwilę do mnie do pracy,
                kupuje mi ukochane słodycze i ma dobre słowo.
                jejciu- nigdy nie sądziłam, że kiedyś dopadnie mnie taki stan, że będę tak
                cierpieć...
                To pierwszy tak poważny związek, w pozostałych przypadkach "znajomości" to z
                reguły ja zostawiałam. A może to zemsta?
                Też mam teraz pomysły by dzwonić do różnych znajomych, to chyba naturalna
                reakcja. Czy wrociłabyś, gdyby zadzwonił po tym "superważnymprojekcie" i
                powiedział, że tęskni i chce wrócić. Ja się boję, że bym dała szansę. Co innego
                mówi rozum, a co innego serce. Choć pewnie i tak nie zadzwoni...
                Nie potrafię znaleźć przyczyny jego postępowania, nawet nie chce mi się
                dociekać. Może kiedyś.
                Pozdrawiam
                • larie Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 17:16
                  wróciłabym, ale nie na starych warunkach.
                  najpierw chciałabym PORZĄDNEJ rozmowy i ustaleń, że albo akceptuje mnie taką
                  jaką jestem (a ja się będę starała być dla Niego lepsza) albo nie mamy o czym
                  rozmawiać. Z drugiej strony ja też nie chcę Go unieszczęśliwiać, a skoro nie
                  jest szczęśliwy, tzn. nie BYŁ szczęśliwy z taką babką jaką miał, to co dalej????
                  Ja naprawdę dużo zrozumiałam i teraz bardziej postawiłabym na związek, ale
                  kochać powinno się nie "dla czegoś, a pomimo czegoś" (takie mądre coś
                  przeczytałam jakiś czas temu).
                  Najbardziej zabrakło mi u Niego akceptacji mojej osoby.
                  • pipi_bipika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 17:24
                    Trzymam więc kciuki! Za to, żeby skruszony zadzwonił i przyznał się do błędu,
                    porozmawiał i obiecał poprawę :-) Jesli nie, to z całego serca życzę, by na
                    Twojej drodze stanął ktoś, kto da Ci wielkie pokłady miłości, akceptacji i
                    szcześcia. Musimy być dzielne, przed nami jeszcze wiele pięknych chwil!
                  • pipi_bipika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 14.12.05, 17:26
                    Larie zostawiłam Ci prywatną wiadomość ;-)
    • lexa09 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 15.12.05, 16:59
      Nie mogę sie porownywac do Waszych rozstan, zwiazkow...moj nie byl dlugi,
      kilkuletni,nie mieszkalismy razem, ale...poznalam kogos przy kim po raz pierwszy
      w zyciu czulam sie wolna, spokojna, przy kim zaczelam odkrywac moje ja, takie
      prawdziwe...chcialam sie przebic przez mur ktory tworzylam latami...a on odszedl
      bez przyczyny, bo przeciez wszystko plynie...ludzie odchodza.... przeczytalam ze
      Czlowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia ktore ma dla innych ale tez za
      uczucia ktore w innych budzi....Ale tak postepuja tylko dorosli...ja nie
      spotykam takich... czytajac Wasze posty czuje bol, razem z Wami...ten bol
      ustapi, ja tez to wiem, choc to wiecej niz trudne, ale zostanie blizna...
      • pipi_bipika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 15.12.05, 17:24
        Musimy sie wspierać, nie wolno się załamać. Wszystko jeszcze przed nami!
        jesteśmy piekne, mądre, zaradne, musimy być uśmiechnięte i radosne! Mamy jedno
        życie i korzystajmy z niego. Ból kiedyś minie, ma różne wahania, ale minie. I
        tego się trzymajmy!
      • larie Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 09:21
        witamy w klubie...:)
        ja też tworzyłam mur. moja kumpela beształa mnie za dystans z jakim traktowałam
        facetów. ale ja wiedziałam, że ten który przebije się przez tę moją kanciastą
        powierzchowność, będzie wart zachodu. M. się przebił z hukiem...........ale co
        z tego?????
        poza tym nie liczy się ilość, a jakość, więc to, że Twój związek nie był
        kilkuletni nie ma tu absolutnie nic do rzeczy. mój trwał rok. rok, w którym
        odważyłam się przyznać sama przed sobą do pragnienia macieżyństwa, małżeństwa,
        odważyłam się marzyć o przyszłości, chodziłam na obiadki do Jego rodziny i
        pokazałam Go w mojej na różnych rodzinnych uroczystościach (a u mnie nie
        pokazuje się zwykle nikogo, a już na pewno byle kogo). dlatego teraz jest mi
        trudno. do dziadka nie pojechałam od miesiąca, bo nie wiem jak mam wytłumaczyć,
        że zakłady o to kiedy się hajtnę są już bezpodstawne....
        wiecie co? tęsknię. łamię się. widziałam wczoraj Go jak podwoził kupla blok
        obok......oj.......jak takie rzeczy uderzają........chyba popadam w dół znowu.
        oczywiście wiem, że jestem niegłupia, całkiem atrakcyjna, mam dobrą pracę
        itp.....ale co z tego kiedy brakuje mi tej znanej dobrze, ciepłej i pachnącej
        piersi do której tuliłam głowę.....ech, pieprzę głupoty!!!!
        3majmy się dziewczęta
        • pipi_bipika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 09:52
          Myślałam, że będzie łatwiej. Jeszcze wczoraj czułam się świetnie, ale
          wystarczyło, bym przez chwilę nie miała zajęcia i zaczęłam myśleć i analizować.
          I wiecie co? Dotarło do mnie kilka prawd, które usilnie próbowałam odrzucać
          przez wiele miesięcy. Otóż ja już chyba nie chcę być z tym człowiekiem.
          Przypomniałam sobie ile to łez wylałam przez niego i ile razy byłam smutna. Mam
          nadzieję, że ułatwi mi sprawę i się nie odezwie, nie będzie prosił o
          przebaczenie. W jakimś sensie strasznie mi go brak, ale wcale nie jestem pewna
          czy brak mi właśnie jego, czy po prostu miłości, przytulania, czułości,
          przyjaciela... Czas zacząć się przyzwyczajać do nowej sytuacji. Pochrzanione to
          wszystko. Może przydałaby się jakaś wizyta u psychologa?
          Właśnie zaświeciło słoneczko, przebijając się przez chmurki i jakoś poczułam
          się lepiej...
          • larie Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 15:21
            taaaaak, ja też poczułam najpierw jak mogę pełną piersią odetchnąć, po czym
            stwierdziałam, że nie tęsknię już za tym bieganiem po imprezach, bycia
            wolną/swawolną itp.......więc potem zaliczyłam zjazd, że chcę wrócić, a teraz
            wiem, że nie mogę, bo nie ma po co....
            na razie nie ma co stawiać diagnozy - za wcześnie.....
    • trixter2 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 15:43
      Buahah Wczoraj sie rozstałas i "nie moge zapomnieC" no napraaawde dziwne cos z
      Toba nie tak hehe:) Nie martw sie dopiero poczujesz jak Ci go brakuje tak po
      tygodniu do trzech;P A tak od 3 to czterech do siebei wrócicie bo on tez
      zrozumie :)
      • larie Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 16:57
        ech wiesz co? też kiedyś tak reagowałam, jak kumpele płakały, bo ktośtam
        odszedł - wywracałam ocami, mówiłam nie bądź głupia, pewnie zaraz wrócicie
        niczym w brazylijskim serialu itp.....drażniło mnie to nieprzeciętnie.
        ale kiedyś w końcu człowiek zaczyna kumać te uczucia, kiedyś kiedy sam ich
        doświadczy.
        dlatego jeśli nie zamierzasz się sam wyżalić lub wspomóc psychicznie kogoś, to
        nie "wpraszaj" się na takie fora ok???
        • pilot.nawigator Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 16:58
          To forum nazywa sie psychologia a nie zale po rozstaniu ani nie zdrada
          • pipi_bipika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 17:07
            Czyli w Twoim rozumieniu rozstanie i zdrada nie ma nic wspólnego z psychologią?
            Gratulacje! Albo to marna prowokacja, albo powinieneś zmienić forum...
            • pilot.nawigator Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 17:10
              Owszem ma, ale sa tu dwie glupie baby, ktore o niczym innym nie pitrafia pisac.
              Psychologia to nie tylko zwiazki i zdrada.
              • gumis82 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 17:12
                Ale akurat ten watek jest o rozstaniu, wiec trudno zeby pisac tu o czym innym,
                skoro ci sie nie podoba i nie masz nic konkretnego do powiedzienia na ten temat
                na forum PSYCHOLOGII to papapa
                • pilot.nawigator Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 17:14
                  Ja mam wiele do powiedzenia na wiele tematow. Brakuje na tym forum prawdziwego
                  psychologa, ktory zachecilby ludzi z roznych srodowisk zawodowych do
                  uczestniectwa w dyskusji. Te prostytutke nalezy zamienic na psychologa, to
                  wtedy bedzie to forum.
              • pipi_bipika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 17:12
                Nie tylko, ale między innymi. Skoro wielu osobom pomaga wyżalanie się na forum,
                to proponuję zostawić je w spokoju. :-)
                • pilot.nawigator Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 17:15
                  Tak jak wspomnialem nie ma tu nikogo oprocz moderatorki i tych, ktorzy chca jej
                  dokopac, tak byc nie powinno.
                  • pipi_bipika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 17:20
                    Ależ pilocie, skoro tak bardzo Ci to nie odpowiada, to proponuje wejść na strony
                    poświęcone psychologii, tam jest mnóstwo miejsca, gdzie można sobie podyskutować
                    i wymienić się profesjonalnymi radami. Jesli komuś sprawia ulgę wyżalenie się
                    tutaj i choćby zwierzenie się ze swoich problemów, to dlaczego masz pretensje.
                    Żyj i pozwól żyć innym.
                    • pilot.nawigator Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 17:21
                      Nie bo to jest obciach ze taka prostytutka bawi sie w psychologa a wiedzy ma
                      tyle co od klientow z agencji na temat zycia i psychologii.
                      • pipi_bipika Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 17:22
                        Nie chce mi się nawet komentować...
                        • pilot.nawigator Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 17:24
                          Bo tu nie ma czego komentowac. Na tym forum jest jak to sie mowi niewlasciwa
                          osoba na niewlasciwym miejscu.
                          • bba4 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 16.12.05, 17:53
                            a ten jest tak monotonny ,że az mdły
    • ona250 Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 17.12.05, 23:53
      mialam to samo, ale przeszlo, a jestem nadwrazliwa.Jak mi przeszlo tobie tez,
      ale najpierw musisz sie wypłakac.
      • blue_a a potem iść na masaż 17.12.05, 23:55
        głupie, ale ciało wtedy bardzo potrzebuje dotyku
        masaż, najlepszy byłby ma-uri (długo trwa) ukoi
        • pipi_bipika Re: a potem iść na masaż 18.12.05, 11:06
          Myślałam też o tym. To fakt, że człowiek potrzebuje wtedy czułości i dotyku.
          Jutro zapisuję się na masaż. Dzięki. Chciałabym, by mi przeszło. Raz jest
          całkiem ok, a za chwilę zupełnie się rozklejam. taka duża dziewczynka, a tyle
          łez wylewa...
          • blue_a Re: a potem iść na masaż 18.12.05, 11:25
            to normalne...w końcu jeśli ważna relacja się rozsypuje, nie ma się z czego
            śmiać
            • pipi_bipika Re: a potem iść na masaż 18.12.05, 12:50
              Wymyśliłam własnie wycieczkę do ciepłego kraju. Poświęcę wszystkie przyjemności
              i zabiorę sobie pieniążki na tygodniowy wypad na cieplutką plażę. A co! raz się
              żyje. Boję się tylko, że podziwiając widoki będę myślała "oj jak szkoda, że on
              tego nie widzi.."
    • barbie48cm :( 06.01.06, 06:42
      Poznalismy sie 1,5 roku temu na gg. Zaczelismy sie spotykac..byc ze
      soba..Zachochalam sie strasznie..On zreszta wtedy tez (bylo widac)..pewnego dnia
      zadzwonila jego dziewczyna i uciela sobie ze mna rozmowe..Skonczylo sie
      nagle..Bardzo..bardzo bolalo..Po 2 miesiacach kontakt wrocil..Przepraszal,
      wyjasnial..Jakis czas pozniej powiedzial ze kocha..Ze z dziewczyna jest z
      przyzwyczajenia i boi sie ze nikt mu juz jej nie zastapi..Nic nie robilam bo
      wiedzialam ze sa razem..Spotykalismy sie jako przyjaciele, jednak bylo widac ze
      nie traktuje mnie do konca jako kolezanki..Ja jednak mialam nadzieje ze cos z
      tego bedzie..Gdzies w srodku..zaden facet nie zawrocil mi w glowie jak on..Co
      gorsza uswiadomilam sobie ze tez go kocham, ale wiedzialam ze nic nie zrobie, bo
      jest z kims. Nie chcialam niczego rozbijac..W koncu po wakacjach nasze
      przyjacielskie rozmowy staly sie bardziej glebokie. Rozmawialismy o tym co
      zaszlo w przeszlosci, rozmawialismy o przyszlosci..Widzialam ze mu zalezy..W
      koncu zerwal z dziewczyna. Zaczelismy byc ze soba..Dlugo to to nie potrwalo bo
      ponad miesiac. Rozpadlo sie 2 tygodnie temu..Wszystko ukaldalo sie wspaniale,
      naprawde bylo wporzadku..Twierdzil ze chce sie ze mna zestarzec, ze jestem
      kobieta jego zycia i bede jego zona. Ale mniejsza o to, wedlug mnie wszystko sie
      ukladalo pomyslnie..Zaczelismy uprawiac sex. Spedzilismy 3 noce ze soba a on za
      kazdym razem nie mial orgazmu..Ja dochodzilam, on nie..Po ostatniej feralnej
      zerwal ze mna mowiac ze nie pociagam go fizycznie.. Ze kocha mnie w sensie
      mentalnym, psychicznym..jestem swietna osoba, kobieta ktora wystarczylaby mu do
      konca zycia..Ze przeprasza ze to tak wszystko sie potoczylo, bo chcial sprobowac
      byc ze mna..Dla mnie to byl szok..rozmawialam, ale on nadal upieral sie przy
      swoim..Poczulam sie brzydka, aseksualna i ze ze mna cos jest nie tak..Zrobilam
      glupote i przespalam sie ze zanjomym..Zaluje..ale wiem ze wina nie lezy po mojej
      stronie..Kolezanka pare dni temu wyciagnela mnie do wrozki-ta dala mi do
      zrozumienia ze on woli facetow ale sam jeszcze o tym nie..ze uswiadomi sobie to
      po 30..Nie wierze w to, ale jednak mam pewne obawy..Nadal kocham..czekam ze
      bedzie chcial o tym porozmawiac..chce pomoc bo uwazam ze problem nie lezy w tym
      ze go nie pociagam..Wariuje, nie spie, nie ucze sie (zawale ejszcze szkole), nie
      jem..jakos nie udaje mi sie funkcjonowac normalnie..1,5 roku zawracal mi
      glowie..nie mogl wczesniej zrozumiec ze go nie pociagam?
      zycie jest poje..e..
    • ola_rt Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 06.01.06, 14:47
      Moi drodzy--ja mam podobny problem.Też byłam SZALEŃCZO zakochana w pewnym
      chłopaku-bylismy rok ze sobą-zostawił mnie...płakałam,zycie się
      zawaliło,modliłam się żeby wrócił...i wrócił.To była najszczęśliwsza chwila w
      moim życiu-wtedy.Teraz mija kolejny rok wspólnego bycia razem.Teraz to on mówi
      że nareszcie wszystko rozumie,że kocha- powinno być jak w bajce.Ale ja?Co ze
      mną- ja nie poznaje swoich uczuć.Odeszła ode mnie ta wielkam iłość Czuję się
      winna,boję siee,że będe musiała zerwać ten zwiazek, jeśli tak będzie
      dalej.śmutno mi na samą mysl o tym, bo nie nawidze ranić nikogo,tymbardziej
      jego.On wie,że wtedy to mnie skrzywdził-ale ja nigdy nie pragnełam mu się
      owdzięczać za tamten czyn,wtedy myślałam ze jak wróci to niebo mu uchyle.Nie
      wiem co się ze mną dzieje... :(Wtedy mysl o wspólnej przyszłości nie była dla
      mnie problemem,a teraz boję się o tym mysleć,bo nie jestem pewna czy to
      mężczyzna na całe życie.Nie wiem co robić :(
      • barbie48cm Re: Jak pokonac bol po rozstaniu??? 06.01.06, 16:08
        mialam tez taka sytuacje..Bylam z facetem 4 lata. Przez ten czas mine zdradzal,
        bil, cpal..po prsotu toksyczny zwiazek..ja myslalam ze mu pomoge..Ile razy mnie
        zostawial mowic nie bede..W koncu wrocil na dobre..Zmienil sie,
        zespokojnial..Tez byla szczesliwa..jednka po pewnym czsie zauwazylam ze to juz
        nie to samo z mojej strony..wszytskie moje uczucia gdzies ulecialy..po pewnym
        czasie doszlo do tego ze nie chcialam by mnie nawet dotykal i calowal.Potem
        zaczelam umawiac sie z innymi..Dzialo sie to wszystko na przelomie roku..Nie
        chcialam go krzywdzic tak jak on mnie, a jednak odeszalm..Odeszlam z dnia na
        dzien..Decyzja dojrzewala we prawie 2 lata. Odeszlam w jednej chwili i zerwalam
        kontakt. Bez ani jednej lzy w oku..To on wtedy prosil, dzwonil, przyjezdzal..
        Powiedzialam tylko ,,Juz Cie nie kocham i nie mam nic wiecej do powiedzenia"
        Ale to bylo dawno temu..Chociaz w obecnej sytuacji boje sie ze bedzie
        podobnie..Bo nie mam juz sily..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka