fingere
15.10.02, 15:57
Mam pewien problem, z którym nie mogę sobie poradzić. W styczniu odeszłam od
faceta, z którym byłam 2 lata. Wydawało mi się, że go kocham, ale były takie
okresy (choć krótkie), że czegoś mi w tym związku brakowało. On traktował
mnie jak księżniczkę, byłam jego oczkiem w głowie. W grudniu poznałam
innego... wpadłam po uszy - nie mogłam przestać myśleć o nim. Zdecydowałam
się, wybrałam - odeszłam od mojego dotychczasowego faceta i zamieszkałam u
nowego. Mój problem polega na tym, że pomimo, że jestem w tym związku
szczęśliwa (tak mi się wydaje), to coraz częściej myślę o poprzednim facecie.
Nie zerwaliśmy ze sobą kontaktu - czasami do siebie dzwonimy, wysyłamy smsy
choć przeważnie to on jest inicjatorem tych działań. Ostatnio wcale się nie
odzywał, a mi zaczęło tego brakować. Bardzo go skrzywdziłam, ale mimo to
powiedział mi, że będzie na mnie czekał. Wiem, że zawsze mogę na niego
liczyć. CZY MOŻNA KOCHAĆ DWÓCH, ZUPEŁNIE RÓŻNYCH MĘŻCZYZN JEDNOCZEŚNIE?
dodam, że gdyby ich połączyć - stanowiliby idealnego faceta. Chyba nie chcę
stracić żadnego z nich :( Czy przeżyłyście/liście kiedyś coś podobnego? Nie
wiem, jak wybrnąć z tej sytuacji...