Dodaj do ulubionych

Nowa 'stara' miłość?

15.10.02, 15:57
Mam pewien problem, z którym nie mogę sobie poradzić. W styczniu odeszłam od
faceta, z którym byłam 2 lata. Wydawało mi się, że go kocham, ale były takie
okresy (choć krótkie), że czegoś mi w tym związku brakowało. On traktował
mnie jak księżniczkę, byłam jego oczkiem w głowie. W grudniu poznałam
innego... wpadłam po uszy - nie mogłam przestać myśleć o nim. Zdecydowałam
się, wybrałam - odeszłam od mojego dotychczasowego faceta i zamieszkałam u
nowego. Mój problem polega na tym, że pomimo, że jestem w tym związku
szczęśliwa (tak mi się wydaje), to coraz częściej myślę o poprzednim facecie.
Nie zerwaliśmy ze sobą kontaktu - czasami do siebie dzwonimy, wysyłamy smsy
choć przeważnie to on jest inicjatorem tych działań. Ostatnio wcale się nie
odzywał, a mi zaczęło tego brakować. Bardzo go skrzywdziłam, ale mimo to
powiedział mi, że będzie na mnie czekał. Wiem, że zawsze mogę na niego
liczyć. CZY MOŻNA KOCHAĆ DWÓCH, ZUPEŁNIE RÓŻNYCH MĘŻCZYZN JEDNOCZEŚNIE?
dodam, że gdyby ich połączyć - stanowiliby idealnego faceta. Chyba nie chcę
stracić żadnego z nich :( Czy przeżyłyście/liście kiedyś coś podobnego? Nie
wiem, jak wybrnąć z tej sytuacji...
Obserwuj wątek
    • kamfora Re: Nowa 'stara' miłość? 15.10.02, 16:14
      fingere napisała:
      > Chyba nie chcę
      > stracić żadnego z nich :( Czy przeżyłyście/liście kiedyś coś podobnego? Nie
      > wiem, jak wybrnąć z tej sytuacji...

      Z tego, co piszesz wynika, że nie zależy Ci na zwiazku sakramentalnym,
      ani żadnym formalnym. To może zaproponuj im trójkąt?
      (Naprawdę dziwię się, że niektórzy niby tacy "do przodu",
      odrzucający "staroświeckie zasady" - a w niektórych sprawach
      tacy hipokryci...)
      • fingere Re: Nowa 'stara' miłość? 15.10.02, 16:28
        kamfora napisała:

        > fingere napisała:
        > > Chyba nie chcę
        > > stracić żadnego z nich :( Czy przeżyłyście/liście kiedyś coś podobnego? Ni
        > e
        > > wiem, jak wybrnąć z tej sytuacji...
        >
        > Z tego, co piszesz wynika, że nie zależy Ci na zwiazku sakramentalnym,
        > ani żadnym formalnym. To może zaproponuj im trójkąt?

        No właśnie wręcz przeciwnie - zależy mi na związku z jednym mężczyzną. Dlatego
        odeszłam od poprzedniego, zamiast żyć w trójkącie. Nie dążę do trójkąta, gdyby
        tak było - nie miałabym przecież żadnego problemu. Czuję się z tym bardzo źle i
        nie mam pojęcia jak ten problem rozwiązać. Nie jest też tak, że odejście od
        partnera przyszło mi z lekka ręką - była to jedna z najcięższych decyzji jakie
        podjąłam w życiu.
        • kamfora Re: Nowa 'stara' miłość? 15.10.02, 16:38
          fingere napisała:

          >> No właśnie wręcz przeciwnie - zależy mi na związku z jednym mężczyzną.
          > Dlatego odeszłam od poprzedniego, zamiast żyć w trójkącie. Nie dążę do
          > trójkąta, gdyby tak było - nie miałabym przecież żadnego problemu. Czuję
          > się z tym bardzo źle i nie mam pojęcia jak ten problem rozwiązać. Nie jest
          > też tak, że odejście od partnera przyszło mi z lekka ręką - była to jedna
          > z najcięższych decyzji jakie podjąłam w życiu.

          A zastanawiałaś się, dlaczego zależy Ci na związku z jednym mężczyzną?
        • Gość: v Re: Nowa 'stara' miłość? IP: *.pkobp.pl 16.10.02, 14:39
          > No właśnie wręcz przeciwnie - zależy mi na związku z jednym mężczyzną.

          Jeżeli naprawdę chcesz tego co napisałaś, to MUSISZ wybrać jednego z nich a o
          drugim zapomnieć na dobre, odizolować się od niego zupełnie. Wiem że to
          niełatwe, ale to jest tak samo jak z nieszczęśliwą miłością - trzeba skończyć
          znajomość bo inaczej można uschnąć niczym liść.

          "Osiołkowi w żłoby dano..." ;) Pamiętasz jak ta historia się skończyła?

          Pozdrawiam
      • fingere Re: Nowa 'stara' miłość? 15.10.02, 16:30
        kamfora napisała:

        > fingere napisała:
        > > Chyba nie chcę
        > > stracić żadnego z nich :( Czy przeżyłyście/liście kiedyś coś podobnego? Ni
        > e
        > > wiem, jak wybrnąć z tej sytuacji...
        >
        > Z tego, co piszesz wynika, że nie zależy Ci na zwiazku sakramentalnym,
        > ani żadnym formalnym. To może zaproponuj im trójkąt?

        No właśnie wręcz przeciwnie - zależy mi na związku z jednym mężczyzną. Dlatego
        odeszłam od poprzedniego, zamiast żyć w trójkącie. Nie dążę do trójkąta, gdyby
        tak było - nie miałabym przecież żadnego problemu. Czuję się z tym bardzo źle i
        nie mam pojęcia jak ten problem rozwiązać. Nie jest też tak, że odejście od
        partnera przyszło mi z lekka ręką - była to jedna z najcięższych decyzji jakie
        podjąłęm w życiu.
    • Gość: Terry Re: Nowa 'stara' miłość? IP: proxy / 217.153.50.* 15.10.02, 16:18
      A co zrobić jak poznasz kolejnego, zamieszkasz itd. ? Czworokąt ci kamfora
      zaproponuje ? Właściwie jak tak "bezpruderyjnie" do życia podchodzisz to czemu
      nie ?
    • zlakobieta Re: Nowa 'stara' miłość? 16.10.02, 08:44
      Nie rozumiem tych odpowiedzi?
      Dlaczego potepiacie dziewczyne?
      Przeciez postapila uczciwie. Nie zdradzala, tylko podjela decyzje o odejsciu i
      rozpoczeciu nowego zwiazku. Nie wiazalo sie to nawet (tak zrozumialam) z
      rozwodem.
      Przeciez to naprawde trudne trafic za pierwszym razem na partnera, z ktorym sie
      bedzie do konca zycia.
      To, ze miotaja nia takie uczucia, o jakich napisala nie jest od niej zalezne.
      Takie rzeczy po prostu sie zdarzaja. To tak jakby komus odmowic prawa do
      odczuwania strachu, przyjemnosci czy czegokolwiek innego, co przychodzi samo z
      siebie.
      Co ta kobieta ma poradzic, ze przezywa rozterke?
      Nie sadze, zeby byla wsrod nas osoba, ktora nigdy w zyciu nie zastanawiala sie
      nad slusznoscia jakiejs waznej zyciowej decyzji (taka decyzja niewatpliwie jest
      wybor partnera) i nie przezywala w zwiazku z tym rozterek i watpliwosci.
      Kazdy ma do tego prawo.
      Jak sie jest z kims dwa lata to i krotko, i dlugo zarazem. Na pewno
      wystarczajaco aby sie przywiazac, dosyc dobrze poznac swoje wady i zalety...
      Nawet jesli przychodzi moment, w ktorym stwierdzamy, ze to nie to,decyzja o
      rozstaniu jest bolesna i trudna do podjecia. Tak ja to widze. Kolejny partner
      nie jest idealem (idealow jak wiemy nie ma) wiec przychodza watpliwosci. Jakos
      trzeba sobie z tym poradzic. Mam nadzieje, ze ta sytuacja tez z czasem sie
      wyjasni. Wspolczuje, bo to ciezko wybierac pomiedzy dwoma dobrymi ludzmi.
      Pozdrawiam
      • kamfora Re: Nowa 'stara' miłość? 16.10.02, 19:35
        zlakobieta napisała:

        > Nie rozumiem tych odpowiedzi?
        > Dlaczego potepiacie dziewczyne?
        > Przeciez postapila uczciwie.

        Myślę, że to poniekąd do mnie...

        Jeżeli z moich wypowiedzi wynika "potępienie"dziewczyny
        to przepraszam - nie było to moją intencją.
        Zawsze staram się ustosunkowywać do POSTĘPOWANIA, a nie do
        OSOBY.(jeśli mi nie wychodzi...cóż...:-(

        A postępowanie tej dziewczyny nie wydaje mi się uczciwe.
        Dlaczego tak uważam? Ponieważ oceniam odnosząc się
        do mojego światopoglądu. To jest MOJA ocena.
        Kto inny może oczywiście uważać inaczej.
        • zlakobieta Re: Nowa 'stara' miłość? 16.10.02, 20:14
          kamfora napisała:

          > Myślę, że to poniekąd do mnie...
          > Jeżeli z moich wypowiedzi wynika "potępienie"dziewczyny
          > to przepraszam - nie było to moją intencją.
          > Zawsze staram się ustosunkowywać do POSTĘPOWANIA, a nie do
          > OSOBY.(jeśli mi nie wychodzi...cóż...:-(
          >
          > A postępowanie tej dziewczyny nie wydaje mi się uczciwe.
          > Dlaczego tak uważam? Ponieważ oceniam odnosząc się
          > do mojego światopoglądu. To jest MOJA ocena.
          > Kto inny może oczywiście uważać inaczej.

          Rzeczywiscie odebrałam Twoj post jako negatywna ocene autorki watku i z Twoich
          slow wynika, ze sie nie mylilam.
          Po prostu nie rozumiem co wedlug Ciebie zrobila zle, a raczej co powinna
          zrobic, zeby nie zasluzyc na slowa krytyki.
          Moze to ja cos zle odbieram. Chetnie postaram sie zrozumiec Twoj punkt widzenia.
          Pozdrawiam
          • kamfora Re: Nowa 'stara' miłość? 16.10.02, 20:47
            zlakobieta napisała:
            > Rzeczywiscie odebrałam Twoj post jako negatywna ocene autorki watku i z
            Twoich
            > slow wynika, ze sie nie mylilam.

            Powtarzam więc jeszcze raz: negatywna ocena czyjegoś postępowania
            w żaden sposób nie jest u mnie równoznaczna z negatywną oceną
            człowieka w ten sposób postępujacego (u Ciebie to jednoznaczne?)

            Na tym przecież polega dyskusja, żeby ścierały się poglądy
            (a za poglądami przecież idą czyny) przy jednoczesnej
            akceptacji człowieka o tych innych poglądach.

            Moim zdaniem Autorka postępuje według zasad tzw
            "monogamii seryjnej" (jak to ktoś kiedyś na tym forum
            określił)
            dopuszczając również czasową poligamię
            i traktuje swoich "facetów" przedmiotowo.

            Nastawia się w kolejnych związkach na branie,
            dlatego tak trudno jej dokonać wyboru.

            Dla mnie pozytywna jest jedynie monogamia.

            Ponieważ zapytała,"jak wybrnąć z tej sytuacji",
            przy czym zaznaczyła, że wolałaby z żadnego
            mężczyzny nie rezygnować - pozwoliłam sobie na kpinę.
            (tu może na marginesie wspomnę, że miałam watpliwą
            przyjemność być w sytuacji podobnej do sytuacji
            jednego z jej facetów :-(

            Oczywiście - z pewnością przyjemniej dla autorów
            "watków zwiazkowych" byłoby czytać wypowiedzi jedynie
            sobie przychylne.
            (ale jakoś nie mogę się czasem powstrzymać :-(
            • zlakobieta Re: Nowa 'stara' miłość? 16.10.02, 21:40
              kamfora napisała:

              > Powtarzam więc jeszcze raz: negatywna ocena czyjegoś postępowania
              > w żaden sposób nie jest u mnie równoznaczna z negatywną oceną
              > człowieka w ten sposób postępujacego (u Ciebie to jednoznaczne?)

              Rozumiem oczywiscie i przepraszam jesli Cie urazilam.
              Jak sie tak nad tym zastanowilam, to widze, że czasem faktycznie oceniam
              czlowieka po jego postepowaniu. Nie zawsze. U mnie to jest chyba tak, ze
              przyjaciol nie (krytykuje tylko ich postepowanie, a moj stosunek do nich sie
              raczej nie zmienia), a obcych czesto tak.

              Jezeli chodzi o autorke watku, to po prostu odebralam jej opis sytuacji tak:
              miala faceta byli razem dosc dlugo ale rozstala sie z nim. Nie napisala zadnych
              szczegolow dotyczacych okolicznosci tego rozstania . Moze przyczyna byl tylko
              ten drugi mezczyzna, do ktorego poczula cos wyjatkowego, a moze byly tez inne
              przyczyny, o ktorych nie wiemy. Podobalo mi sie, ze nie krecila, nie
              oszukiwala, tylko uczciwie zdecydowala sie na jednego z nich. Oczywiscie jej
              byly chlopak ma prawo czuc sie nieszczesliwy ale ja nie uwazam, ze nalezy robic
              cos wbrew sobie, a szczegolnie pozostawac w zwiazku z kims tylko dlatego, ze on
              kocha i jest dobry, a ja chociaz nie kocham, to nie chce go krzywdzic. Jak
              dlugo przetrwa taki zwiazek oparty na litosci, czy poczuciu obowiazku? Co
              innego malzenstwo. To jest powazne zobowiazanie ale jesli nie ma jeszcze slubu,
              dzieci... Powiedzmy sobie szczerze - ilu ludzi pobiera sie ze swoim pierwszym
              partnerem?
              Ja tak zrobilam. Pomimo, ze mialam watpliwosci, myslalm sobie - on mnie tak
              kocha, jestesmy razem tak dlugo, jest moim pierwszym mezczyzna, nie moge z nim
              zerwac - to przeznaczenie/obowiazek/wola Boga - wszystko. Nie wyobrazalam
              sobie, ze mozna miec w zyciu dwoch partnerow. Tak bylam wychowana. Nie chcialam
              widziec symptomow wskazujacych na to, ze moze nam sie nie ulozyc. Ech...
              To taka dygresja byla. Sorry ale moze ma wplyw na moje podejscie do tego watku.
              Wracajac do autorki. Zerwala z jednym, zwiazala sie z drugim, a teraz
              zastanawia sie czy nie popelnila bledu. Dla mnie to ludzkie. Poza tym uwazam,
              ze to pozytywne, ze nie obrzuca blotem bylego chlopaka, a w obu widzi wlasciwie
              same dobre cechy.
              Uwazam, ze te rozterki jej mina. Kazdemu moga chodzic po glowie watpliwosci
              dotyczace dokonanenego wyboru (szczegolnie jesli jest to tak wazne jak wybor
              partnera) ale to nie znaczy zaraz, ze ona rzeczywiscie chce miec ich obu.
              Ja jej slowa potraktowalam jako rodzaj przenosni - ona chcialaby jednego z
              cechami tych obu, a nie dwoch facetow na raz.
              Poza tym napisala, ze to jej byly chlopak sam szuka z nia kontaktu, a wiec ona
              go nie probuje zwodzic ani dawac mu falszywe nadzieje.
              Tak ja odebralam ten watek ale moze moje spojrzenie jest subiektywne.
              >
              > Na tym przecież polega dyskusja, żeby ścierały się poglądy
              > (a za poglądami przecież idą czyny) przy jednoczesnej
              > akceptacji człowieka o tych innych poglądach.

              Kamforo, ja Cie akceptuje i szanuje Twoje poglady. Chcialam tylko je blizej
              poznac :)

              > Moim zdaniem Autorka postępuje według zasad tzw
              > "monogamii seryjnej" (jak to ktoś kiedyś na tym forum
              > określił)
              > dopuszczając również czasową poligamię
              > i traktuje swoich "facetów" przedmiotowo.

              Nie wiem, chyba bym tak daleko sie nie posunela w jej ocenie przy tej ilosci
              informacji. Kazda kobieta marzy o ideale.
              >
              > Nastawia się w kolejnych związkach na branie,
              > dlatego tak trudno jej dokonać wyboru.
              >
              > Dla mnie pozytywna jest jedynie monogamia.

              To rzeczywiscie najlepszy wariant.

              > Ponieważ zapytała,"jak wybrnąć z tej sytuacji",
              > przy czym zaznaczyła, że wolałaby z żadnego
              > mężczyzny nie rezygnować - pozwoliłam sobie na kpinę.
              > (tu może na marginesie wspomnę, że miałam watpliwą
              > przyjemność być w sytuacji podobnej do sytuacji
              > jednego z jej facetów :-(

              Wspolczuje :(
              >
              > Oczywiście - z pewnością przyjemniej dla autorów
              > "watków zwiazkowych" byłoby czytać wypowiedzi jedynie
              > sobie przychylne.
              > (ale jakoś nie mogę się czasem powstrzymać :-(

              I dobrze, bo każdy pukt widzenia jest ważny i moze byc pomocny.

              Pozdrawiam
              • kamfora Re: Nowa 'stara' miłość? 16.10.02, 22:17
                zlakobieta napisała:

                > ale ja nie uwazam, ze nalezy robic cos wbrew sobie, a szczegolnie pozostawac
                > w zwiazku z kims tylko dlatego, ze on kocha i jest dobry, a ja chociaz nie
                > kocham, to nie chce go krzywdzic. Jak dlugo przetrwa taki zwiazek oparty na
                > litosci, czy poczuciu obowiazku? Co innego malzenstwo. To jest powazne
                > zobowiazanie ale jesli nie ma jeszcze slubu, dzieci... Powiedzmy sobie
                > szczerze - ilu ludzi pobiera sie ze swoim pierwszym partnerem?

                No widzisz...chyba tutaj tkwi istota naszego sporu :-)
                Ja nie uznaję po prostu tzw "związków czysto seksualnych"
                czyli bycia z kimś, "kto mnie kocha, a ja jego niekoniecznie,
                ale dobrze nam w łóżku, więc dopóki nie znajdzie się ktoś inny"...

                I wcale nie uważam, że skoro "większość" ludzi nie pobiera
                się ze swoim pierwszym partnerem seksualnym - to tak być powinno,
                tak jest dobrze, takie postępowanie czyni ludzi szczęśliwymi.

                Ale powtarzam - to jest moje zdanie - nikomu nie ośmieliłabym
                się go narzucać...Po prostu je przedstawiam.
                • zlakobieta Re: Nowa 'stara' miłość? 16.10.02, 23:00
                  kamfora napisała:
                  >
                  > No widzisz...chyba tutaj tkwi istota naszego sporu :-)
                  > Ja nie uznaję po prostu tzw "związków czysto seksualnych"
                  > czyli bycia z kimś, "kto mnie kocha, a ja jego niekoniecznie,
                  > ale dobrze nam w łóżku, więc dopóki nie znajdzie się ktoś inny"...

                  Chyba to jednak nie jest istotna roznica zdan :)
                  Ja tez nie uznaje zwiazkow czysto seksualnych. Ja tylko uznaje, ze nie zawsze
                  potrafimy zidentyfikowac prawdziwa milosc od poczatku.
                  Czesto zdarza sie ludziom, ze sa przekonani o swoim wielkim uczuciu do
                  partnera, a "w praniu" okazuje sie, ze to bylo zauroczenie albo silna sympatia.
                  Zdarzaja sie katalizatory, ktore moga przyspieszyc pewne procesy (moze to byc
                  inny czlowiek, ktory wywoluje w nas nagle nieznane do tej pory uczucia i
                  emocje, moze to byc jakies dramatyczne przezycie, ktore spowoduje, z
                  dostrzezemy w partnerze jakies cechy, ktore go dyskwalifikuja...)
                  Absolutnie nie chodzi mi o seks. To bylaby paranoja. Autorka rowniez nie
                  wspomniala nic w swoim poscie o seksie. Nie podejrzewam, ze spedzila ze swoim
                  chlopakiem 2 lata, bo byl dobry w lozku, a potem go zostawila, bo trafil sie
                  lepszy. Nic takiego nie wyczytalam.
                  Po prostu kazdemu moze zdarzyc sie ulokowac uczucia nie tam, gdzie powinien i w
                  zwiazku z tym ma prawo zmienic zdanie, o ile nie jest za pozno (nie bylo
                  wiazacych deklaracji).
                  >
                  > I wcale nie uważam, że skoro "większość" ludzi nie pobiera
                  > się ze swoim pierwszym partnerem seksualnym - to tak być powinno,
                  > tak jest dobrze, takie postępowanie czyni ludzi szczęśliwymi.
                  >
                  > Ale powtarzam - to jest moje zdanie - nikomu nie ośmieliłabym
                  > się go narzucać...Po prostu je przedstawiam.

                  Ja rowniez nie narzucam swojego zdania. Tak sobie tylko tlumacze, bo chyba
                  jednak roznice w naszych pogladach nie sa ogromne ;)
                  • kamfora Re: Nowa 'stara' miłość? 17.10.02, 06:48
                    zlakobieta napisała:

                    > Po prostu kazdemu moze zdarzyc sie ulokowac uczucia nie tam, gdzie powinien
                    i w zwiazku z tym ma prawo zmienic zdanie, o ile nie jest za pozno (nie bylo
                    > wiazacych deklaracji).

                    Jakie deklaracje uważasz za "wiążące", po których jest
                    już "za późno" na zmianę zdania?
                    Czy muszą być publiczne?
                    • zlakobieta Re: Nowa 'stara' miłość? 17.10.02, 08:53
                      Generalnie chodzilo mi o przysiege malzenska. Uwazam, ze to jest
                      najpowazniejsze zobowiazanie ponieważ ludzie podejmuja decyzje o slubie, kiedy
                      sa przekonani o slusznosci swojego wyboru (zdarzaja sie oczywiscie wyjatki ale
                      o nich nie mowie). Malzenstwo dla mnie jest przypieczetowaniem wzajemnej
                      milosci. Jest to akt ogromnej odwagi, bo decydujac sie na ten krok przysiegamy
                      wiernosc i milosc oraz szacunek DO KONCA ZYCIA.
                      Jezeli chodzi o deklaracje niepubliczne (fajnie to nazwalas ;) to trudno mi sie
                      na ich temat wypowiadac. Bywa roznie. Sa osoby, ktore uwazaja slub za cos im
                      niepotrzebnego i wtedy te deklaracje niepubliczne dla nich akurat beda
                      wazniejsze od przysiegi malzenskiej, ktorej de facto wcale nie planuja ale
                      takich osob jest zdecydowanie mniej.
                      Powtorze jeszcze raz - czlowiek nie zawsze za pierwszym razem lokuje swoje
                      uczucia dobrze, wiec jezeli na przyklad ja w wieku 17 lat pokochalam chlopaka
                      (bylam o tym przekonana), mowilam mu, ze go kocham (bylam tego pewna chociaz
                      wczesniej nic podobnego nie czulam ale tak wyobrazalam sobie milosc), a potem
                      powiedzmy po dwoch latach okazalo sie, ze odkrylam w nim cechy, ktorych
                      wczesniej nie dostrzegalam (moze dojrzal i sie zmienil na przyklad), to mimo
                      wszystko powinnam z nim zostac, bo podjelam zobowiazanie niepubliczne -
                      powiedzialam, ze go kocham? No nie wiem. Chyba jednak nie calkiem Cie
                      rozumiem :) Jezeli chodzi o mnie, to raczej uczciwie bym przyznala, ze to
                      jednak nie to i odeszlabym od niego.
                      Pozdrawiam.
                      • kamfora Re: Nowa 'stara' miłość? 17.10.02, 20:16
                        zlakobieta napisała:

                        > Generalnie chodzilo mi o przysiege malzenska. Uwazam, ze to jest
                        > najpowazniejsze zobowiazanie ponieważ ludzie podejmuja decyzje o slubie,
                        > kiedy sa przekonani o slusznosci swojego wyboru.

                        Mam to samo zdanie co do zobowiazania przysiegą małżeńską na całe zycie.
                        Z jednym "ale" ;-) Ślubu nie udziela nikt z zewnątrz - sami zainteresowani
                        go sobie udzielają , ("ślubują" jak mawiają w niektórych regionach Polski)
                        Dlatego deklaracje bez papierka też uważam za zobowiązujące.
                        (Dlatego prawdopodobnie niektórzy tak bardzo unikają wszelkich deklaracji,
                        doprowadzając do powstawania wątków "już tydzień się spotykamy - a on nic" ;-)



                        > Powtorze jeszcze raz - czlowiek nie zawsze za pierwszym razem lokuje swoje
                        > uczucia dobrze, wiec jezeli na przyklad ja w wieku 17 lat pokochalam
                        chlopaka
                        > (bylam o tym przekonana), mowilam mu, ze go kocham (bylam tego pewna chociaz
                        > wczesniej nic podobnego nie czulam ale tak wyobrazalam sobie milosc), a
                        potem
                        > powiedzmy po dwoch latach okazalo sie, ze odkrylam w nim cechy, ktorych
                        > wczesniej nie dostrzegalam (moze dojrzal i sie zmienil na przyklad), to mimo
                        > wszystko powinnam z nim zostac, bo podjelam zobowiazanie niepubliczne -
                        > powiedzialam, ze go kocham? No nie wiem. Chyba jednak nie calkiem Cie
                        > rozumiem :) Jezeli chodzi o mnie, to raczej uczciwie bym przyznala, ze to
                        > jednak nie to i odeszlabym od niego.

                        Wydaje mi się, że jest różnica między słowami: "kocham cię",
                        a słowami "chcę z tobą spędzić życie". Na tym chyba polega między
                        innymi rola rodziców, aby to rozróżnienie wpoic swoim dzieciom,
                        nauczyć je odpowiedzialności za słowo.
                        Wszystko ma swój czas w życiu. Dzisiaj
                        zbyt młodzi ludzie wchodzą w związki para-małżeńskie, ulegając
                        złudnemu przekonaniu, że seks jest jedyną drogą do szczęścia.

                        I na dodatek, żeby go w ogóle oddzielić od rozrodczości.

                        A pewnie się nie da, przynajmniej psychicznie.

                        Chrystus powiedział : jak siebie samego - tak drugiego kochaj.

                        Nie da się, po prostu nie da "wypróbować" drugiego człowieka
                        mieszkając z nim przez dwa lata i dzieląc jedynie łóżko.
                        Myślę, że przez te dwa lata lepiej byłoby pojeździć na wspólne
                        wyprawy w góry czy nad morze, wypróbować się w jakichś
                        trudnych sytuacjach, poznać swoje rodziny (a tak!), spędzić razem
                        z rodziną święta, poznać swoich przyjaciół...

                        (Ale, jak już wielokrotnie powtarzałam - moje zdanie - to
                        moje zdanie. Jeśli powiem komuś, że nie ma racji - to przez
                        sam fakt powiedzenia tego przeze mnie ani mu tej racji nie
                        ubędzie ani nie przybędzie ;-)
                        • zlakobieta Re: Nowa 'stara' miłość? 18.10.02, 09:54
                          kamfora napisała:

                          >
                          > Wydaje mi się, że jest różnica między słowami: "kocham cię",
                          > a słowami "chcę z tobą spędzić życie". Na tym chyba polega między
                          > innymi rola rodziców, aby to rozróżnienie wpoic swoim dzieciom,
                          > nauczyć je odpowiedzialności za słowo.
                          > Wszystko ma swój czas w życiu. Dzisiaj
                          > zbyt młodzi ludzie wchodzą w związki para-małżeńskie, ulegając
                          > złudnemu przekonaniu, że seks jest jedyną drogą do szczęścia.
                          > I na dodatek, żeby go w ogóle oddzielić od rozrodczości.
                          > A pewnie się nie da, przynajmniej psychicznie.
                          > Chrystus powiedział : jak siebie samego - tak drugiego kochaj.

                          Zgadzam sie.

                          > Nie da się, po prostu nie da "wypróbować" drugiego człowieka
                          > mieszkając z nim przez dwa lata i dzieląc jedynie łóżko.

                          Mysle, ze jak sie mieszka ze soba dwa lata, to jednak nie tylko lozko jest
                          najwazniejsze i nie jest to glowny motyw. Dla mnie by nie byl ale ja nie
                          zdecydowalam sie na takie zycie, wiec moze kto inny ma inne motywy. Nie wiem...

                          > Myślę, że przez te dwa lata lepiej byłoby pojeździć na wspólne
                          > wyprawy w góry czy nad morze, wypróbować się w jakichś
                          > trudnych sytuacjach, poznać swoje rodziny (a tak!), spędzić razem
                          > z rodziną święta, poznać swoich przyjaciół...

                          Tak powinno byc i tak na przyklad ja postapilam ale i tak nie wyszlo.

                          > (Ale, jak już wielokrotnie powtarzałam - moje zdanie - to
                          > moje zdanie. Jeśli powiem komuś, że nie ma racji - to przez
                          > sam fakt powiedzenia tego przeze mnie ani mu tej racji nie
                          > ubędzie ani nie przybędzie ;-)

                          Dzieki za rozmowe. Mysle, ze wszystko zrozumialam i mam podobne zdanie ale...
                          my swoje, a zycie swoje niestety ;(
                          • kamfora Re: Nowa 'stara' miłość? 18.10.02, 23:25
                            zlakobieta napisała:

                            > mam podobne zdanie ale...
                            > my swoje, a zycie swoje niestety ;(

                            A mnie się wydaje, że ważne (najważniejsze?) są intencje.
                            To, że chcieliśmy dobrze, mimo, że nie wyszło.
                      • Gość: Marek Re: Nowa 'stara' miłość? IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 01:23
                        zlakobieta napisała:

                        > Generalnie chodzilo mi o przysiege malzenska. Uwazam, ze to jest
                        > najpowazniejsze zobowiazanie ponieważ ludzie podejmuja decyzje o slubie,
                        kiedy sa przekonani o slusznosci swojego wyboru (zdarzaja sie oczywiscie
                        wyjatki ale o nich nie mowie). Malzenstwo dla mnie jest przypieczetowaniem
                        wzajemnej milosci. Jest to akt ogromnej odwagi, bo decydujac sie na ten krok
                        przysiegamy wiernosc i milosc oraz szacunek DO KONCA ZYCIA.

                        Czy jest tak napewno

                        > Jezeli chodzi o deklaracje niepubliczne (fajnie to nazwalas ;) to trudno mi
                        sie na ich temat wypowiadac. Bywa roznie. Sa osoby, ktore uwazaja slub za cos
                        im niepotrzebnego i wtedy te deklaracje niepubliczne dla nich akurat beda
                        wazniejsze od przysiegi malzenskiej, ktorej de facto wcale nie planuja ale
                        takich osob jest zdecydowanie mniej.
                        Powtorze jeszcze raz - czlowiek nie zawsze za pierwszym razem lokuje swoje
                        uczucia dobrze, wiec jezeli na przyklad ja w wieku 17 lat pokochalam chlopaka
                        > (bylam o tym przekonana), mowilam mu, ze go kocham (bylam tego pewna chociaz
                        > wczesniej nic podobnego nie czulam ale tak wyobrazalam sobie milosc), a potem
                        > powiedzmy po dwoch latach okazalo sie, ze odkrylam w nim cechy, ktorych
                        > wczesniej nie dostrzegalam (moze dojrzal i sie zmienil na przyklad), to mimo
                        > wszystko powinnam z nim zostac, bo podjelam zobowiazanie niepubliczne -
                        > powiedzialam, ze go kocham? No nie wiem. Chyba jednak nie calkiem Cie
                        > rozumiem :) Jezeli chodzi o mnie, to raczej uczciwie bym przyznala, ze to
                        > jednak nie to i odeszlabym od niego.
                        Pozdrawiam.
                        Sama sobie przeczysz jesli najwazniejsza jest przysiega malzenska (podejmowana
                        naogol w latach szczeniecych) to jakie znaczenie maja inne zobowiazania.
                        > W życiu piękne są tylko chwile...
                        Wlasnie w zyciu piekne sa tylko chwile
                        • zlakobieta Re: Nowa 'stara' miłość? 18.10.02, 10:14
                          Gość portalu: Marek napisał(a):

                          > zlakobieta napisała:
                          > > Generalnie chodzilo mi o przysiege malzenska. Uwazam, ze to jest
                          > > najpowazniejsze zobowiazanie ponieważ ludzie podejmuja decyzje o slubie,
                          > kiedy sa przekonani o slusznosci swojego wyboru (zdarzaja sie oczywiscie
                          > wyjatki ale o nich nie mowie). Malzenstwo dla mnie jest przypieczetowaniem
                          > wzajemnej milosci. Jest to akt ogromnej odwagi, bo decydujac sie na ten krok
                          > przysiegamy wiernosc i milosc oraz szacunek DO KONCA ZYCIA.
                          >
                          > Czy jest tak napewno

                          Tak nie jest zawsze ale tak powinno byc. Ja tak to rozumiem.

                          > > Jezeli chodzi o deklaracje niepubliczne (fajnie to nazwalas ;) to trudno m
                          > i sie na ich temat wypowiadac. Bywa roznie. Sa osoby, ktore uwazaja slub za
                          cos
                          > im niepotrzebnego i wtedy te deklaracje niepubliczne dla nich akurat beda
                          > wazniejsze od przysiegi malzenskiej, ktorej de facto wcale nie planuja ale
                          > takich osob jest zdecydowanie mniej.
                          > Powtorze jeszcze raz - czlowiek nie zawsze za pierwszym razem lokuje swoje
                          > uczucia dobrze, wiec jezeli na przyklad ja w wieku 17 lat pokochalam chlopaka
                          > > (bylam o tym przekonana), mowilam mu, ze go kocham (bylam tego pewna choci
                          > az
                          > > wczesniej nic podobnego nie czulam ale tak wyobrazalam sobie milosc), a po
                          > tem
                          > > powiedzmy po dwoch latach okazalo sie, ze odkrylam w nim cechy, ktorych
                          > > wczesniej nie dostrzegalam (moze dojrzal i sie zmienil na przyklad), to mi
                          > mo
                          > > wszystko powinnam z nim zostac, bo podjelam zobowiazanie niepubliczne -
                          > > powiedzialam, ze go kocham? No nie wiem. Chyba jednak nie calkiem Cie
                          > > rozumiem :) Jezeli chodzi o mnie, to raczej uczciwie bym przyznala, ze to
                          > > jednak nie to i odeszlabym od niego.
                          > Pozdrawiam.

                          > Sama sobie przeczysz jesli najwazniejsza jest przysiega malzenska
                          (podejmowana
                          > naogol w latach szczeniecych) to jakie znaczenie maja inne zobowiazania.

                          Nie uwazam, ze sobie przecze. Dokladnie to napisalam. Przysiega malzenska
                          jest/powinna byc wiazacym zobowiazaniem na cale zycie, podobnie zreszta, jak
                          przedstawiona przez Kamfore w jej poscie deklaracja niepubliczna "chce z Toba
                          spedzic zycie". Nikt nie karze nam podejmowac tej decyzji w wieku szczeniecym.
                          Tak sie zdarza oczywiscie (mnie sie zdarzylo i za to place do dzis).
                          Jezeli cos takiego mowi sie drugiej osobie, to nigdy nie bedzie moralnie dobre
                          te osobe porzucic dla wlasnego widzimisie (ze sie tak wyraze). Jezeli wzielam
                          slub w szczeniecych latach i bez wiekszej swiadomosci co tak naprawde czeka
                          mnie na wspolnej drodze z ukochanym, a po latach przyznaje sie do wlasnej
                          glupoty i postanawiam zmienic zdanie, to musze jednoczesnie miec w sobie tyle
                          samokrytyki, zeby wiedziec, ze moja glupota nie usprawiedliwia jednoznacznie
                          negatywnej oceny aktualnej decyzji o zlamaniu slubow malzenskich. Moge wybrac
                          rozstanie/rozwod ale nie moge szukac usprawiedliwienia, bo to rozstanie jest
                          czyms zlym obiektywnie i niezaleznie od okolicznosci. To jest porazka nie tylko
                          zyciowa ale rowniez moralna.
                          Inne deklaracje - wyznanie uczuc ale bez tak dalego idacego zaangazowania jak
                          wyzej moga w pewnych okolicznosciach zostac zerwane. Tak juz jest. Uwazam, ze
                          malo ktory czlowiek w tym samym momencie zdaje sobie sprawe z odczuwanej
                          milosci i podejmuje decyzje , ze to na cale zycie. Wielkie uczucia dojrzewaja
                          powoli, a kazda deklaracje bycia razem do konca zycia trzeba przemyslec bardzo
                          dokladnie, a nie pochopnie wypowiadac w momencie afektu. Reasumujac: najpierw
                          uswiadamiam sobie milosc do kogos, a dopiero po jakims czasie moge podjac
                          swiadoma decyzje czy bede z nim do konca zycia.

                          Sorry jesli zbyt zawile to napisalam.
                          Pozdrawiam
    • Gość: m. Re: Nowa 'stara' miłość? IP: *.u.mcnet.pl 16.10.02, 12:48
      jestem w dokladnie takiej samej sytuacji co ty, rozumiem cie wiec doskonale.
      nie jestem w stanie nic poradzic, chcialam tylko, zebys wiedziala, ze to sie
      zdarza tez innym.
      pozdrawiam.
      • Gość: Donka Re: Do Ewy IP: *.wroc.gazeta.pl 17.10.02, 09:32
        To niesamowite Ewo,
        ale ja zrobiłam dokładnie tak samo jak ty.
        A czytając twoje słowa, to tak jabym słyszała siebie.
        I chociaz sa chwile, ze mysle o tamtym, ze brakuje mo go, ciesze sie ze dokonalam wyboru, ze mam
        spokojniejsze zycie, ze nie musze nikogo oszukiwac, wymyslac i kombinowac.
        Ta nuta tesknoty bedzie we mnie juz zawsze, ale tak jest lepiej.
        Zwłaszcza ze mam jeszcze takie dwie male istotki w swoim zyciu a one potrzebuja normalnej rodziny i
        normalnego domu.
        Pozdrawiam
        • eva07 Re: Do Ewy 20.10.02, 19:53
          No tak, widzisz ja myslę, ze to jest bardzo naturalne, że przeżywamy wahania i
          pokusy, a nawet bardzo, naprawdę piekne i cenne przeżycia, które wcale w naszym
          zyciu nie były zaplanowane... Jesli jesteśmy ludźmi...Ale tez miałaś bardzo,
          bardzo wielka rację. Nic nie jest w stania dzieciom zastąpić normalnej, pełnej
          rodziny. Bradzo cię serdecznie pozdrawiam. E.
    • eva07 Re: Nowa 'stara' miłość? 17.10.02, 03:42
      Tak, to się zdarza. Niestety. Mnie udało się, jeden z tych związków
      przekształcić w długoletnią przyjaźń. A było gorzej, bo to się wszystko wiązało
      z tzw. niewiernością. I przyznaję wybrałam racjonalnie, nie na zasadzie gdzie
      gorętsze emocje. Poprostu byłam pewna, że z jednym z nich jestem super
      kompatybilna intelektualnie i co do pomysłów na zycie... a z drugim mniej.
      Wybór bolał i nie zrobił sie "ot tak". BYło wiele dramatów , powrotów i
      kotłowaniny. Potem modliłam się, zeby ten "odrzucony" ułozył sobie zycie.Gdy to
      się stało, możliwa stała się też przyjaźń. Najlepsze jest to, że mój mąz choć
      to pewno z początku nie było po jego myśli, nie oponuje.Wie, że to zbyt dla
      mnie wazne. Nie jest ci łatwo, ale poradzisz sobie. Ale mysl i nie rób nic
      pochopnie, w kwesti co wybrać "na stałe". Ewa.
      • Gość: Terry Re: Nowa 'stara' miłość? IP: proxy / 217.153.50.* 24.10.02, 14:48
        eva07 napisała:

        > A było gorzej, bo to się wszystko wiązało z tzw. niewiernością.

        Nie ma tzw niewierności. Jest ekonomia a nie ekonomia polityczna socjalizmu
        jest niewierność ... albo jej nie ma i wtedy jest wierność ... sobie, mężowi,
        żonie, dziewczynie, chłopakowi ... cokolwiek wybierzesz.
    • kol5 Re: Nowa 'stara' miłość? 17.10.02, 20:23
      Oczywiście, że mozna kochać dwoch. Dobrze by było gdyby się zaprzyjaźnili,
      dogadali i zrozumieli.
    • fingere Nowa 'stara' miłość? 17.10.02, 23:21
      Dziękuje Moi Drodzy za wypowiedzi. Są bardzo pouczające. Do Kamfory - nigdy nie
      uciekam przed konstruktywną krytyką - Twoja taka była i dziękuję za to. Muszę
      Wam powiedzieć, że od ostatniego pobytu na forum dużo myślałam o tej
      sytuacji...nie wiem, może ja jestem jakaś nienormalna, ale fakt, że odeszłam od
      poprzedniego partnera i związałam się z innym (prawie idealnym, jak początkowo
      myślałam) uzmysłowił mi co tak naprawdę straciłam. Przyznam się Wam szczerze (i
      myślę, że znów narażę się na krytykę-trudno), że podjęłam juz decyzję. Chyba
      wrócę do poprzedniego partnera, jeśli tylko on się na to zgodzi. Zrozumiałam,
      że naprawdę bardzo go kochałam i kocham. Wiem, że jest wyrozumiały i będę
      starała się zrobić wszystko, żeby odzyskać jego zaufanie, które napewno w dużym
      stopniu utraciłam. Życzcie mi szczęścia, bo bardzo tego potrzebuję. W
      najbliższych dniach czekają mnie dwie bardzo poważne rozmowy - jedna na temat
      rozstania, druga dotycząca ewentualnego powrotu. Odezwę się, dam znać jak mi
      się ukposzło.
      FINGERE
      PS. Chciałabym zaznaczyć, że seks oczywiście jest ważnym elementem związku, ale
      nigdy nie był dla mnie najważniejszy. Zdaję sobię sprawę, że swoim
      postępowaniem skrzywdziłam najpierw poprzedniego partnera, teraz skrzywdzę
      obecnego, ale...CHCĘ BYĆ SZCZĘŚLIWA
      • eva07 Re: Nowa 'stara' miłość? 20.10.02, 19:48
        Pewnie, że ci życzę szczęścia. I nie ma w tym niczego BARDZO nagannego,że
        próbujesz, nie jestes pewna itd. Od tego jest młodość. I nie skrzywdziłaś tak
        bardzo tego, z którym byłaś, jeśli szukałaś, szukałaś i na końcu tej wędrówki
        znów odnalazłaś jego. Gorzej, jak komus po piętnastu latach przychodzi do
        głowy, że "chyba się pomylił". Kol5 sili się na sarkazm, chyba głównie pod moim
        adresem, ale to bez sensu. To o tym przyjaźnieniu się, to ani mądre, ani
        odkrywcze. Ze ludzie sa zazdrośni? No pewno, że są i co z tego? A czy z tego
        wynika, że jest cos sprzecznego z naturą, a choćby i niemoralnego, że ktoś nie
        jest pewien, ze mu trudno wybrać? Mongamia jest bardzo trudna i do pewnego
        stopnia "sprzeczna z naturą" (przynajmniej niektórych ludzi), a jednak moim
        zdaniem nieunikniona, więc trzeba sięz tym zmagać.
    • fingere Re: Nowa 'stara' miłość? 21.10.02, 13:53
      Ufff...pierwszą rozmowę (z obecnym partnerem) mam już za sobą. Ciężko było...
      Teraz czeka mnie jeszcze o wiele trudniejsza - z poprzednim. Zobaczymy, czy
      jest w stanie wybaczyć mi na tyle, żeby przyjąć moją miłość ponownie, po tym co
      mu zrobiłam. Muszę poczekać do czwartku, bo jest na delegacji... Oczywiście
      powiadomię Was o efektach rozmowy... denerwuję się niesamowicie.
    • fingere Re: Nowa 'stara' miłość? 24.10.02, 11:38
      To już dzisiaj będę z Nim rozmawiać. Boję się, jestem pełna obaw, ale i
      nadziei...
      • malwinamalwina Re: Nowa 'stara' miłość? 24.10.02, 11:45
        z opoznieniem ale pisze :

        ja tez "nie uznaje" zwiazkow czysto sexualnych a przeciez zdarzyly mi sie :-)
        i nie mam zadnego poczucia winy bo "w zyciu piekne sa ROWNIEZ chwile" ;-)

    • fingere Re: Nowa 'stara' miłość? 25.10.02, 14:55
      JESTEM SZCZĘŚLIWA!!!!
      Mój Milutek (jak go nazywam) po dwugodzinnej, ciężkiej rozmowie postanowił, że
      spróbuje ułożyć sobie ze mną życie, poraz drugi. Jestem mu za to wdzięczna z
      całego serca. Dziękuję jeszcze raz wszystkim forumowiczom... W weekend znów
      zamieszkamy razem :))))))))))
      Pozdrawiam,
      FINGERE
      • Gość: m. Re: Nowa 'stara' miłość? IP: *.u.mcnet.pl 25.10.02, 15:01
        tak od razu zamieszkacie? dziwne troche... nei obraz sie, ale czy wprowadzanie
        sie od jednego do drugiego faceta w ciagu kilku dni nie wydaje ci sie
        nienormalne?
        • fingere Re: Nowa 'stara' miłość? 25.10.02, 15:57
          Może się tak wydawać, myślałam o tym, ale:
          po pierwsze nie mam własnego mieszkania w Warszawie, a wątpię, czy znajde coś
          tak szybko,
          po drugie, ale za to najważniejsze - taki był jego warunek. Za bardzo mi
          zależy, żeby przez to zaprzepaścić to co udało sie uzyskać.
          • fingere Re: Nowa 'stara' miłość? 07.12.02, 22:41
            Witajcie :)


            Chciałabym powiedzieć Wam, że nie żałuję swojej decyzji o
            powrocie do mojego Milutka. Minęło półtora
            miesiąca...cudowny czas, spędzony razem. Teraz wiem, że
            to on jest mi przeznaczony. Może to Wam się wydać dziwne,
            czy głupie, ale tak właśnie czuję.


            Pierwsze kilka dni spędzonych razem bardzo dużo
            rozmawialiśmy i wiemy, że to doświadczenie wiele nas
            nauczyło.


            Nie uwierzycie - On oświadczył mi sie wczoraj, podczas
            romantycznej kolacji przy świecach, którą zresztą sam
            przygotował. Byłam tak strasznie zaskoczona, że nie
            wiedziałam co powiedzieć, nie mogłam słowa z siebie
            wykrztusić. On odebrał to jako wahanie i powiedział, że
            nie muszę się spieszyć z decyzją, ale po pięciu minutach
            powiedziałam to, co chyba zawsze chciałam chciałam
            powiedzieć, czyli TAK.


            Ucieszył sie jak małe dziecko, ja ztresztą też. Jestem
            szczęśliwa i chcę, żeby On również był szczęśliwy, ze
            mną. Zaczęliśmy planować ślub, najprawdopodobniej
            odbędzie się latem przyszłego roku...


            Ja juz nie mogę się doczekać.


            Pozdrawiam wszystkich serdecznie,


            FINGERE
            • zlakobieta Zycze szczescia ! 07.12.02, 23:18

              • malwinamalwina Re: Zycze szczescia ! 08.12.02, 00:27
                juz tyle razy napisalas : "nie samowite, nieslychane nie uwierzycie mi ",
                ze ....nie wierze !;-)
                • fingere Re: Zycze szczescia ! 08.12.02, 14:26
                  malwinamalwina napisała:




                  > juz tyle razy napisalas : "nie samowite, nieslychane
                  nie uwierzycie mi ",


                  > ze ....nie wierze !;-)




                  :) Może dlatego, ze ja sama nie mogę uwierzyć, że jednak
                  tak mi się wszystko ułożyło. Życzę wszystkim szczęścia,
                  ja już jestem szczęśliwa :)




                  f.
    • Gość: Ismena Re: Nowa 'stara' miłość? IP: *.waw.cdp.pl, / *.crowley.pl 08.12.02, 11:49
      A moze wybierz tego, ktory jest Ci blizszy i zastanow sie, czy nie mozna go
      troche poduczyc. Nie wiem, w czym nowy partner jest lepszy od poprzedniego, ale
      pewnych rzeczy mozna faceta nauczyc: np. odpowiednigo traktowania kobiety, czy
      nawet odpowiedniego pieszczenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka