larie
09.12.05, 16:28
Pytanie do ludzi, którzy mają już "trochę" życia za sobą....Jak to jest?
Kiedyś mama zaczęła mi tłumaczyć, że jeszcze trochę i koleżanki "pójdą swoją
drogą" i żebym póki czas zadbała o siebie. Śmiałam się. Wierzyłam bardzo, że
mam wokół siebie prawdziwych przyjacół. Może dlatego, że byłam singielką to
stawałam na głowie, by wszystkich moich znajomych zadowolić swoim
towarzystwem i nigdy ich nie zawieść. Nawet kosztem swojego czasu i zdrowia.
Niestety Mamusine przepowiednie SPRAWDZAJĄ SIĘ!!!!!
Nagle zauważam, że tak......jestem cool, jak jestem im potrzebna, ale żeby
tak od nich????? to już gorzej. Każdy zajęty sobą, swoimi planami, domami,
mężami itp....każdy jara się sobą i własnymi problemami. Im jestem starsza
tym bardziej czuję się samotna. I widzę, że tak naprawdę nikt sam z siebie mi
nie pomoże.
Mam jeszcze w sumie 2 kumpele. Ale widzę, że jak mam bardziej imprezowy okres
bliższa jest mi pierwsza. Ostatni rok (w związku) bardzo się wyciszyłam więc
bliższa stała się mi druga......bałam się i boję, że kiedyś którąś z nich
mogę po prostu najzwyczajniej w świecie stracić tylko dlatego, że wybiorę
bajkę, która którejś z nich nie będzie pasować. I tyle - po przyjaźni.
Jaki z tego wniosek???? Moja mam może mieć całkowitą rację (choć życzy mi
tych 2 kumpel na całe życie).
Jak to tak naprawdę jest? Moze ja po prostu za dużo wymagam od drugiego
człowieka?? A może to naturalne, że tak się dzieje.............
Mama straszy mnie, że niedługo wszyscy ugrzęzną w domach, problemach,
obowiazkach i dzieciach i wtedy już w ogóle nikt nie będzie miał dla nikogo
czasu................