a_gneskka
31.12.05, 03:15
Rozstaliśmy się... dawno, minęły 2 lata... z mojej winy, z jego winy - teraz
to już nie do ustalenia. Chciałam wszystko naprawić, spróbować jeszcze raz,
ale nie dał mi takiej szansy. Ale pół roku od rozstania spotkaliśmy się raz,
drugi... i poszliśmy do łóżka, a potem znowu, i znowu... On w tymczasie
spotykał się już z inną, a niedawno wziął z nią ślub. Ja od roku byłam
zagranicą, teraz wróciłam na święta - i zrobiliśmy to znowu. Nie spontanicznie
- z rozmysłem. I nie jest to tylko fizyczne...
Mówi, że jestem jedyną osobą, która może sprawić by "jej" kłamał... I to
robi. Gdy jesteśmy oddaleni, prawie codziennie piszemy maile, co kilka dni
rozmawiamy na GG. I nigdy nie brakuje nam tematów.
Nie wiem, co o tym myśleć. Ja mimo wszystko wciąż czekam, coś gdzieś mówi mi,
że mam na co, że warto, że będzie dobrze... Kobieca intuicja czy "matka
głupich"? - nie wiem. Ale nie chcę, nie potrafię być z nikim innym. I dopóki
trwa ten stan, to w Polsce będę gościem, bo nawet drugi kraniec kraju to zbyt
blisko, zbyt wielka pokusa, zbyt wielka tęsknota... Latwiej jest "nie móc".
Tylko nie wiem, jak długo dam tak radę.