Dodaj do ulubionych

On, ona i ja - ta trzecia...

31.12.05, 03:15
Rozstaliśmy się... dawno, minęły 2 lata... z mojej winy, z jego winy - teraz
to już nie do ustalenia. Chciałam wszystko naprawić, spróbować jeszcze raz,
ale nie dał mi takiej szansy. Ale pół roku od rozstania spotkaliśmy się raz,
drugi... i poszliśmy do łóżka, a potem znowu, i znowu... On w tymczasie
spotykał się już z inną, a niedawno wziął z nią ślub. Ja od roku byłam
zagranicą, teraz wróciłam na święta - i zrobiliśmy to znowu. Nie spontanicznie
- z rozmysłem. I nie jest to tylko fizyczne...
Mówi, że jestem jedyną osobą, która może sprawić by "jej" kłamał... I to
robi. Gdy jesteśmy oddaleni, prawie codziennie piszemy maile, co kilka dni
rozmawiamy na GG. I nigdy nie brakuje nam tematów.
Nie wiem, co o tym myśleć. Ja mimo wszystko wciąż czekam, coś gdzieś mówi mi,
że mam na co, że warto, że będzie dobrze... Kobieca intuicja czy "matka
głupich"? - nie wiem. Ale nie chcę, nie potrafię być z nikim innym. I dopóki
trwa ten stan, to w Polsce będę gościem, bo nawet drugi kraniec kraju to zbyt
blisko, zbyt wielka pokusa, zbyt wielka tęsknota... Latwiej jest "nie móc".
Tylko nie wiem, jak długo dam tak radę.
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: On, ona i ja - ta trzecia... 31.12.05, 06:26
      Mysle ze powinnas pozwolic Mu wybrac. W taki sposob jestes zawsze dostepna, czy
      to przez internet, czy kiedy jestes w Polsce.
      Jesli oboje sie kochacie, to bedzie Ciebie potrzebowal bardziej niz kogokolwiek
      innego.
      Spotkania kiedy On ma Zone, to nienormalna sytuacja, jestes kims komu moze
      klamac, oboje to akceptujecie, po co zmieniac kiedy tak jest dobrze.
    • twitch Re: A nie przyszło ci do głowy...... 31.12.05, 10:05
      Aby dla dobra siebie i innych mieć większą kontrolę nad sobą i swoimi uczuciami?
      To co nazywasz miłością nie wygląda na miłość! To jest tylko seks zwłaszcza
      jedynie z jego strony. Szkoda tylko tej zony, bo jest wykorzystywana tak samo
      jak ty, przez bydlaka i głupka. Przejzyj na oczy, poszukaj sobie innego!
      100000.....mężczyzn szuka partnerki na serio, na co czekasz. Trudno jest ci
      znaleźć kogoś innego?! I zobacz sama...pokłóciliście się i co nie przyszedł
      skamlący pod twoje drzwi błagać i przepraszać...zaraz była inna.Jeszcze nic ci
      to nie mówi? Jaka różnica pomiędzy wami. Gdy ty do niego wzdychasz on się
      cudownie zabawia ze swoją żoną.
      Postaw go wobec próby, a zobaczysz jaka prawda o nim. Idź i opowiedz jego żonie
      o tym co wyprawiacie, gdy ona jest daleko. Co to nie należy się jej prawda?
      Wtedy zobaczysz jak on bardzo kocha!!!

      • destiny234 Re: A nie przyszło ci do głowy...... 01.01.06, 10:49
        niestety masz racje...strach i chemia paralizuje, nie pozwala trzezwo ocenic
        sytuacji a zludzenia przyslaniaja rzeczywistosc...
        • lunaris83 Re: A nie przyszło ci do głowy...... 01.01.06, 10:54
          Ja bym powiedziala, że strach i chemia paraliżuje i nie pozwala złapać dystansu
          do siebie.
          • shachar tak to juz jest 01.01.06, 11:26
            z tym 'zakochaniem'...logika idzie na bok, bo uczucia nijak maja sie do rozumu.
            nie mam dla ciebie dobrej rady, mam wspolczucie, bo to wszystko meczace musi byc
            znasz swoje szanse
            okrutne to, ale wiesz, jak jest...
            on sie nie rozwodzi, prawda?

            trzymaj sie cieplo i daj sobie szanse na spotkanie kogos tylko dla siebie
    • crolewna Re: On, ona i ja - ta trzecia... 01.01.06, 18:43
      Skończ to jak najszybciej..Pomyśl o Jego Żonie, jak Ty byś się czuła na jej
      miejscu? To, że kiedyś byliście parą nie usprawiedliwia tego, jak się teraz
      zachowujecie. Ktoś Ci dobrze napisał - poszukaj kogoś tylko dla siebie.
      Pozdrawiam
    • greenhills Re: On, ona i ja - ta trzecia... 01.01.06, 21:32
      mam wrazenie, ze czujesz sie usprawiedliwiona poprzez fakt, ze byliscie kiedys
      para. ale to cie w zaden sposob nie usprawiedliwia. nie chce tu nikogo oceniac,
      ale mysle, ze jestescie siebie warci. szkoda tylko zony, ktora niczego
      nieswiadoma pierze bydlakowi, gotuje i rodzi dzieci. odrobine empatii zamiast
      bezustannego myslenia o swoim popedzie.
    • greengrey Re: On, ona i ja - ta trzecia... 01.01.06, 23:17
      To zupełnie ciekawe... spotykał się z Tobą, z Tobą chodził do łóżka i jak
      piszesz- NIEDAWNO się ożenił z inną kobietą.

      Jak Ty sobie tłumaczysz,że naprawdę coś dla niego znaczysz ?

      No i jak Ty możesz mieć do niego choć cień zaufania ? Wierzysz w to co mówi?
      • a_gneskka Re: On, ona i ja - ta trzecia... 04.01.06, 02:42
        A jak mam sobie to tłumaczyć - chodził do łóżka ze mną, spotykał się ze mną,
        mimo znajomości z nią... Tłumaczę sobie to tak, że - jak napisałam niżej - On od
        czegoś ucieka. A ja nie wierzę, że to mu się uda...
    • a_gneskka Re: On, ona i ja - ta trzecia... 02.01.06, 02:21
      Bardzo dziękuję wszystkim za odpowiedzi - i za te krytyczne, i (przede
      wszystkim)za te wspierające :)
      Świetnie wiem, jak to wygląda, wiem, że jest nieuczciwe... Ale nie jest to, jak
      ktoś napisał, tylko sex. Bo łączy nas o wiele więcej - zainteresowania, muzyka,
      lektury, miłość do Mazur - o tym wszystkim często rozmawiamy na GG.
      Obecną sytuację jest bardzo trudno wytłumaczyć... Po naszym zerwaniu on
      zwyczajnie bał się zacząć jeszcze raz, bo po pierwsze rozstanie oboje nas wiele
      kosztowało, i w znacznym stopniu było moją winą (choć nieświadomą i
      niezamierzoną), a po drugie już kiedyś był w takim "powtórnym" związku, nawet
      się zaręczył, po czym ona dosłownie uciekła sprzed ołtarza. A teraz mam
      wrażenie, że po prostu uciekł w związek z inną, by mieć pretekst do tego, że nie
      zaryzykował ze mną.
      A ja? Ja próbowałam być z kimś innym, ale nie wyszło, nie umiem. I nie chcę, bo
      ktokolwiek inny to po prostu nie on, nie to... Ja nie umiem tego przerwać, już
      raz spróbowałam, wyaksowałam go z telefonu, z GG, z listy adresów. A po
      miesiącu, po przypadkowym spotkaniu zamiast pójść każde w swoją stronę,
      poszliśmy w jedną...
      Nie wiem dlaczego wciąż mam cholernie głębokie przekonanie, że to wszystko ma
      jakiś cel i sens...

      I zapewiam, że nie jest to "bydlak" zdradzający dla samej satysfakcji sexualnej,
      to naprawdę ktoś bardzo wartościowy, i dlatego tak bardzo mi na nim zależy...
      • mskaiq Re: On, ona i ja - ta trzecia... 02.01.06, 05:00
        Mysle ze wlasnie jest tak jak napisalas, On sie boi powrotu. Tylko milosc do
        Ciebie moze przelamac ten strach. Bedac ciagle dostepma w taki czy inny sposob
        dla Niego ta milosc nigdy nie bedzie dostatecznie silna aby pokonac ten strach.
        • a_gneskka Re: On, ona i ja - ta trzecia... 04.01.06, 02:33
          Dziękuję :):):) Tylko boję się, że przestać być dostępną, to zaprzestać walki,
          zrezygnować... A na to się nigdy nie zdecyduję. Wiem, że jest coś, czego On
          oczekuje, co mogę zrobić, ale nie wiem, co...
          • hasanet Re: On, ona i ja - ta trzecia... 04.01.06, 09:19
            Właśnie!!!
      • bliska.e Re: On, ona i ja - ta trzecia... 15.01.06, 18:16
        Czesc,
        Piszę do Ciebie, poniewaz jeszcze niecaly rok temu bylam w podobnej sytuacji.
        Skonczylo się juz to na dobre. Trwalo w sumie 2 lata. Poszarpało moje nerwy,
        zdrowie.Dziś nie mamy juz kontaktu. I wiem, że on pozostanie juz w mim sercu na
        wieki, bedzie tam spoczywal jak uspiona na wieki milosc, uczucie...nie wiem jak
        kto zwal.
        Dziś wiem, ze jedyną rozsądną rzeczą, jaką zrobiłam bylo to ze odeszłam,
        skończyłam, uciełam wszystko. Wyjechałam daleko, by zapomnieć o nim, tak po
        prostu zapomnieć, nie było innego wyjścia. Poznałam kogoś...jestem dzis z nim
        pol roku.
        Pamietaj ze taka sytuacja do nieczego cie nie doprowadzi...on juz wybrał.
    • twitch Re: Cenę waszego egoizmu... 02.01.06, 10:51
      Zapłaci jego żona. Czy nie pomyślałaś skoncentrowana przez cały czas na sobie,że
      kobieta z kórą on się ożenił,ktorej ślubował wierność, też go kocha i ma swoje
      prawa! Owszem ten pan może byc dla ciebie 'księciem\ z bajki ale on ma obowiązek
      wobec swojej żony. Jak można doprowadzic do sytuacji aby przez twoj egoizm i
      brak kompletnej kontroli nad uczuciami cierpiała jakaś inna niewinna osoba. To
      co oboje robicie jest nie tylko wstrętne, niemoralne, paskudne ale ZŁE! A ty
      masz tą intuicje, która ci coś podpowiada, owszem wierzę w intuicję, która
      wyprzedza wydarzenia .....tylko jedno nie wiesz,CZY TE WYDARZENIA, KTÓRE NADEJDĄ
      BĘDĄ DOBRE!!!!! Mozesz sprowadzić nieszczęście na inną osobę...kiedyś ta kobieta
      moze się dowiedzieć o jego zdradach. Skąd wiesz jak ona zaareaguje? Że była
      przez was wykorzystywana ,że jej małżeństwo to tylko zwykły papier!Przecież
      takie wydarzenie to budzi falę strasznych uczuć,żalu, nienawiści,chęci zemsty.
      Czy ona nie moze mieć prawa do tych uczuć?!!!Oboje swiadomie ją krzywdzicie!

      Owszem w pisaniu jesteś dobra, masz maniery i na tym wszystko się kończy, pod
      płaszczykiem 'inteligentki' kryje się podła egoistka, która myśli tylko o
      swojej dupie!

      Ty nie umiesz ludziom dać. Jesteś pazerna baba!Jeżeli nie umiesz dawać to nic
      też i nie dostajesz. To cała filozofia życia....'Daj' tego chłopa tej kobiecie i
      siebie uratujesz i jemu też dasz.Idź tak przez życie abyś jak najmniej ludzi
      krzywdziła.

      • a_gneskka Re: Cenę waszego egoizmu... 03.01.06, 01:47
        Szczerze? Pomyślałam... I myślę... I jeśli przypuszczasz, że ja się w tym
        wszystkim dobrze czuję, to się głęboko mylisz... Inaczej bym tu nie pisała.

        > Owszem w pisaniu jesteś dobra, masz maniery i na tym wszystko się kończy, pod
        > płaszczykiem 'inteligentki' kryje się podła egoistka, która myśli tylko o
        > swojej dupie!

        Gdybym myślała tylko o swojej dupie, to ona już dawno by o tym wiedziała, bo
        niby dlaczego miałabym ją chronić?

        > Ty nie umiesz ludziom dać. Jesteś pazerna baba!Jeżeli nie umiesz dawać to nic
        > też i nie dostajesz. To cała filozofia życia....

        I tu się też głęboko mylisz, bo to że się rozstaliśmy było właśnie spowodowane
        tym, że chciałam coś ludziom dawać, że zaangażowałam się w dwa niepopłatne, a
        cholernie czasochłonne zajęcia na tyle, że nie miałam czasu dla nas, i nie
        zauważyłam narastajacego problemu. A gdy się ocknęłam, było już za późno...


        Ale gratuluję wszystkim, którzy mieli szczęście zakochać się we "właściwych"
        osobach, nie spi**rzyć takich związków i żyją długo i szczęśliwie. Tylko
        ciekawe, skąd wokół tylu zdradzanych i zdradzających???
      • shachar do twitch 03.01.06, 15:56
        powialo onegdajsza witch, tylko z T z przodu dla zmylki..

        wiesz, nawet gdybys miala 100% racji, moze nawet 200%, bo STO to dla ciebie
        chyba za malo, to , na boga, mityguj sie troche w obelgach.

        ty wzorcu z Sevres moralnego postepowania dla wszystkich na tym forum..

        jedna rzecz to miec logiczna racje, a druga to miec serce,troche lagodnosci,
        sama nie wiem co...wspolczucia troche, empatii?

        jedno nie wyklucza drugiego



        • twitch Re: do shachar! 03.01.06, 16:22
          Słuchaj WITCH.... to jest witch, a TWITCH to jest twitch. I niech ci wiatry
          'mądrości' powieją wiedzą, że jeżeli chcesz innych uszlachetniać na swoje
          podobiństwo, to zacznij zarówno od siebie i od 98% gości Gazety korzystających
          z forum. A ja pisze tak jak ja chę, bo mi wolno. Złamię prawo netyki to mnie
          skasują... a ty swoje rady zachowaj dla siebie i sobie podobnym. Ty 'święta krowo'!
          • kowianeczka Re: do shachar! 03.01.06, 16:24
            twitch napisała:

            > Słuchaj WITCH.... to jest witch, a TWITCH to jest twitch. I niech ci wiatry
            > 'mądrości' powieją wiedzą, że jeżeli chcesz innych uszlachetniać na swoje
            > podobiństwo, to zacznij zarówno od siebie i od 98% gości Gazety
            korzystających
            > z forum. A ja pisze tak jak ja chę, bo mi wolno. Złamię prawo netyki to mnie
            > skasują... a ty swoje rady zachowaj dla siebie i sobie podobnym. Ty 'święta
            kro
            > wo'!


            Ups, :)))))

            kowianeczka
        • a_gneskka Re: do twitch 04.01.06, 02:40
          :):):)
          shachar
          Dziękuję za pomoc i obronę :) Jak już wcześniej napisałam (choć może nie
          dosłownie): dobrze wiem, że to nie jest ani dobre, ani uczciwe... Problem w tym,
          że mimo najlepszych chęci, nie umiem podporządkować uczuć (uczuć, nie pożądania)
          rozsądkowi... Nie każdy ma w sercu kalkulator...
    • greenhills Re: On, ona i ja - ta trzecia... 02.01.06, 11:12
      Zgadzam sie z twitch. Ty dziewczyno masz 'intuicje', ale zero empatii. Nie
      zycze Ci byc kiedys znalazla sie w takiej sytuacji jak ZONA Twojego kochasia, z
      ktorym laczy Was 'milosc do Mazur' cos tam jeszcze bla, bla, ale moze wtedy bys
      cos zrozumiala. Rob co chcesz. Ale nie buduj swojego szczescia na cudzym
      nieszczesciu, bos nie jest pepkiem swiata.
    • paco_lopez Re: On, ona i ja - ta trzecia... 02.01.06, 12:38
      Obrazek kultury początku wieku 21. Nie mam złudzeń, że mój syn założy rodzinę
      czy cholera wie jak to nazwać. Dzieci rodzić sie bedą nie w rodzinach a w
      konstelacjach relacji damsko męskich, w których zachowywane będą chyba tylko
      pozory jakiekiejkolwiek przynalezności. Nie śmię nawet pisnąc, ze to dobrze lub
      źle.
      • twitch Re: Watpie czy b€dzie zy w takim 02.01.06, 13:35
        kamieniu upanym.
    • mysza91 Re: On, ona i ja - ta trzecia... 03.01.06, 12:51
      Znajdź sobie innego
      • a_gneskka Re: On, ona i ja - ta trzecia... 04.01.06, 02:28
        Chciałabym, żeby to było takie proste... Niedlugo znowu się spotykamy - w
        "neutralnym" miejscu, sama takie wybrałam, i chciałabym omówić parę rzeczy... Bo
        szczerze mówiąc ani ja ani on nie wiemy dlaczego jest jak jest. Ze sobą byliśmy
        ponad 3 lata i żadnemu nawet w głowie nie postało by zdradzić...
        • quin26 Re: On, ona i ja - ta trzecia... 04.01.06, 08:51
          a ja powiem tak " JAK SIĘ KOGOŚ KOCHA TO TRZEBA UMIEĆ DAĆ MU ODEJŚĆ" i to
          będzie dla ciebie recepta....
        • twitch Re:Wiesz co ty sobie rzeczywiście załuż kalkulator 04.01.06, 09:54
          a_gneskka napisała:

          > Chciałabym, żeby to było takie proste... Niedlugo znowu się spotykamy - w
          > "neutralnym" miejscu, sama takie wybrałam, i chciałabym omówić parę rzeczy... B
          > o
          > szczerze mówiąc ani ja ani on nie wiemy dlaczego jest jak jest. Ze sobą byliśm
          > y
          > ponad 3 lata i żadnemu nawet w głowie nie postało by zdradzić...



          ........................
          Wiem,że do ciebie z tego co pisze wiele nie dotrze. Ale i tak wiem, że z tej
          znajomosci NIC nie będzie. Nie dlatego,ze ty jesteś jaka jesteś....ale ten
          facet to tchórz i słabotka. No chyba,że zwyczajnie dla ciebie zrobi drastyczne
          cięcie i odejdzie od żony...w co wątpie. Bo tak jak jest tylko dobrze i
          bezpiecznie dla niego.Ona daje mu zaplecze. Tacy ludzie boją się wielkich uczuć.

          Pomysl sobie poznasz nowego męzczyznę i on bedzie cię zdradzał jak będziesz
          wtedy się czuła?

        • cost Re: On, ona i ja - ta trzecia... 09.01.06, 11:27
          a_gneskka napisała:
          > Ze sobą byliśm
          > y> ponad 3 lata i żadnemu nawet w głowie nie postało by zdradzić...


          Nic nie wiesz o tym czy cie zdradzal w tamtym czasie. Tak jak teraz nie wie jego
          żona, że zaraz jej ukochany mąż wyląduje z toba w łózku bo chcesz ich małżenstwo
          rozwalić.
          • aureliana Re: On, ona i ja - ta trzecia... 22.01.06, 19:19
            tego przeciez nie wiesz. na pewno jego zona jest tak samo pewna tego meczyzny
            jak ty, kiedy z nim bylas. teraz przynajmniejmasz pewnosc, ze ciebie zdradza- z
            zona.

            > a_gneskka napisała:
            > > Ze sobą byliśm
            > > y> ponad 3 lata i żadnemu nawet w głowie nie postało by zdradzić...
    • truskafka86 autopsja 09.01.06, 12:55
      rozumiem Cie, bo sama niedawno przez to wszystko przeszłam. Choć mam dopiero 20
      lat, przekonałam się, jak zycie potrafi być przewrotne... Byłam z chłopakiem 3
      lata, ale rozeszliśmy się... On znalazł nową, ja byłam sama, choć też próbowałam
      z innymi. Nie mieliśmy kontaktu prawie pół roku. Niechcący się spotkaliśmy i
      wszystko wybuchło na nowo. Wystarczyło jedno spotkanie... Wcześniej miałam jak
      najgorsze zdanie o dziewczynach, które się wtrącają w związki byłych, kamieniami
      bym obrzuciła takie, az spotkało to mnie... Cała filozofia życiowa, wszelkie
      zasady upadły... Nikt, kto tego nie przeżył, nie zrozumie tego, wiem z autopsji
      :( Sama miałam wyrzuty sumienia, nie spałam przez to po nocach, ale on dla mnie
      zakończył związek z tamtą i znów jesteśmy razem..

      Jeśli chcesz to pisz na maila, pogadamy, trzymaj się, jestem z Tobą i mam
      nadzieję, że Twoja historia skończy się szczęśliwie, nie popełnij błędu i nie
      rań innych ludzi :*
    • iwka_j Re: On, ona i ja - ta trzecia... 14.01.06, 20:26
      Czyli on wzial slub z inna, w tym czasie w ktorym spotykal sie znow z toba?

      I Ty masz jeszcze jekiekolwiek nadzieje?

      Kobieca intuicja czy "matka
      > głupich" -jestem pewna, ze jednak to drugie!

      Mysle, ze gdyby kochal Cie choc troszeczke to by sie z tym slubem wstrzymal, no
      chyba, ze to jakis narwaniec lub tchurz (ale do takiego to raczej nie warto
      wzdychac). Moim zdaniem powinnas uswiadomic sobie, ze on ma jednak ZONE, ze sam
      z wlasnej woli sie z nia ozenil (majac znow kontakt z Toba) i teraz jezeli jest
      facetem na poziomie to powinien sie jednak swojej decyzji trzymac, a
      zwlaszczateraz gdy ta jego dezyzja jest jeszcze tak swierza.
      A Ty powinnas sie do tego dostosowac, pomyslec jego zonie, bo jednak ona jest z
      was trojga w najgorszej sytuacji, nieswiadoma tego swinstwa ktore dzieje sie za
      jej plecami. Wtedy gdy bral slub moglas dac mu ultimatum, albo ona albo ty.
      Wtedy byla naprawde ostatnia szansa, a teraz jest juz za pozno.

      Krzywdzicie trzecia osobe i to musisz sobie uswiadomic i ta swiadomosc powinna
      byc zdecydowanym hamulcem w twoim postepowaniu. Musisz ten zwiazek zdecydowanie
      zakonczyc. Szczerze mowiac ten facet nie wydaje mi sie godzien
      takiego "zachodu".
      • iwka_j Re: On, ona i ja - ta trzecia... 14.01.06, 20:28
        sorry, tchorz przez o zamkniete:-)))
    • joa1001 Re: On, ona i ja - ta trzecia... 14.01.06, 20:30
      Przecież Ciebie też kłamie.
      Az tak siebie nie szanujesz?
      • joa1001 Re: On, ona i ja - ta trzecia... 14.01.06, 20:49
        Niech zgadnę z kim spędził Sylwestra?
    • thea81 Re: On, ona i ja - ta trzecia... 22.01.06, 12:48
      ech.. skad ja to znam
      tez nie moge sie uwolnic z takiego zwiazku, mialo byc tak pieknie, tyle planow
      i wszystko spalilo na panewce, moj ukochany stracil wiare w siebie i stal sie
      bierny, przestal wierzyc ze moze byc dobrze. Oszukal mnie (choc najwiekszy zal
      mam do siebie bo sama sie oszukiwalam) i przyznal sie do tego, mial odejsc od
      niej bo nie chcialam byc ta trzecia ale nie mogl bo dziecko... tylko tyle ich
      laczy i az tyle.. Nadal sie spotykamy ale sama nie wiem po co, wiem ze nie mam
      sie czym ludzic... Kalekie szczescie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka