laurka2005
07.01.06, 22:50
Już z wyglądu przypomina kogoś z nie mojej bajki: jasno - rude włosy,
niebieskie, jakby przejżyste oczy (zawsze się takich bałam), ubiór: brązy,
beże i znowu te straszne rudości, które w jej wydaniu sa takie strasznie
chłodne, takie obce. Niewiem czy wyrażam się jasno, jest po prostu pewien
rodzaj kobiet, taki typ niby obojętny ale w rzeczywistości przenikliwy.
Jest dla mnie miła, nie odwiedza nas często, ale jak ma przybyć, to nie moge
sie wyluzowac, leci mi wszystko z rąk, czuje sie jak słon w składzie
porcelany.
Czy tez macie takie niewerbalne, nienamacalne powody do jakiejś dziwnej
niechęci i bojazni do pewnej grupy ludzi?
Jeśli tak, to jak sobie z tym radzicie?