Dodaj do ulubionych

Kiedy będziemy nieśmiertelni?

IP: 62.16.198.* 02.11.02, 18:40

Ten artykul znalazlam w jednym z tygodnikow, cytuje:

Większość nas umiera nie z powodu starości, lecz wskutek chorób, wypadków,
wojen, zamachów terrorystycznych. Ale gdyby pominąć wszystkie nadzwyczajne
przyczyny śmierci - to naszym największym wrogiem staje się postępująca
starość. Biologia i medycyna mają już leki i technologie podtrzymujące
młodość tak długo, że dzieci dziś urodzone będą miały szansę dotrwać wieku
150 lat.
Według optymistów czas trwania ludzkiego życia osiągnie w przyszłości 400
lat.
Czy to jest kusząca perspektywa?
Nikt bowiem nie jest w stanie przewidzieć, czy długość życia będzie wtedy
szła w parze z jego jakością.

Ciekawa jestem jakie jest Wasze zdanie?

Pozdrawiam
Krystyna
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? 02.11.02, 19:00
      Pono kosci ludzkie sa obliczone na max 40-60 lat uzytkowania (szczegolnie
      kregoslup). Wiec...
    • kwieto Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? 02.11.02, 19:02
      Pono kosci ludzkie sa obliczone na max 40-60 lat uzytkowania (szczegolnie
      kregoslup). Wiec...
      • Gość: Krystyna Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? IP: 62.16.198.* 02.11.02, 20:28
        kwieto napisał:

        > Pono kosci ludzkie sa obliczone na max 40-60 lat uzytkowania (szczegolnie
        > kregoslup). Wiec...
        >
        -----------------------------------------------------------
        Nie zgadzam sie z Toba. Wg. tej teorii to juz w wieku 40-tu lat czlowiek jest
        niezdolny do normalnego zycia?

        Bylam 21 pazdziernika w teatrze Polskim w Warszawie i podziwialam Irene
        Kwiatkowska ktora jak wiemy skonczyla 90-lat.
        Podziwialam Ja, przez dwie godziny chodzila (bez laski), tanczyla , recytowala,
        spiewala. W pewnym momencie wypadl Jej z reki mikrofon, nie czekala az ktos
        podbiegnie i podniesie, sama jak 20-to latek schylila sie i bez wysilku
        wyprostowala sie.

        Czyzby to byl wyjatek?

        Krystyna
        • kwieto Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? 02.11.02, 20:36
          Zgoda. Ale jest tez dowcip, ze jesli 40 letni czlowiek budzi sie rano i nic go nie boli,
          to znaczy ze umarl :"))

          Nie mowie, ze kregoslup po czterdziestce nie nadaje sie do niczego. Ale znacznie
          latwiej o kontuzje, cala maszyneria zaczyna sie powoli "sypac"... Co nie znaczy, ze
          dzien po ukonczeniu X lat, bedziesz musiala chodzic od razu o lasce.

          Najbardziej zblizony problem maja jamniki - poniewaz sa dosc dlugie, maja na
          starosc spore problemy z kregoslupem, ktory nie wytrzymuje stalego utrzymywania
          ciala pieska...

          Pozycja wyprostowana, jaka przyjmuje czlowiek, nie jest zbyt dobroczynna dla
          kregoslupa...
    • re_ne Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? 02.11.02, 20:11
      Ta "postepujaca starosc", to nic innego jak tylko zatracanie zdolnosci naszych
      komorek do ich podzialu, ktory moze nastapic max do 70 - 90 razy. Komorki raka
      natomiast sa niesmiertelne, gdyz moga dzielic sie bez konca! Wiec wystarczy
      tylko podpatrzec od czego to zalezy, i odpowiednio zmodyfikowac nasze komorki.
      Takze jest spora nadzieja, ze kiedys bedziemy zyc po kilkaset lat jak zyli
      biblijni prorocy, ale czy warto???
      Wydaje mi sie, ze zycie na ziemi jest najnizszym poziomem zycia, i im na
      wyzszym znajdziemy sie szczeblu Jakubowej drabiny, tym te poziomy zycia beda
      wyzsze!
      • kamfora Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? 02.11.02, 20:28
        re_ne napisał:

        > Takze jest spora nadzieja, ze kiedys bedziemy zyc po kilkaset lat jak zyli
        > biblijni prorocy

        A w Biblii jest na ten temat mniej wiecej tak napisane:
        ludzie żyli po kilkaset lat, Bóg stwierdził, że
        wystarczającą ilością będzie 120 nie więcej.
        Czytałam, że właśnie taką granicę wieku ludzkiego określa
        współczesna nauka.

        Nieśmiertelność czeka na nas za bramą śmierci ...
      • kamfora Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? 02.11.02, 20:30
        re_ne napisał:

        > Takze jest spora nadzieja, ze kiedys bedziemy zyc po kilkaset lat jak zyli
        > biblijni prorocy

        A w Biblii jest na ten temat mniej wiecej tak napisane:
        ludzie żyli po kilkaset lat, Bóg stwierdził, że
        wystarczającą ilością będzie 120 nie więcej.
        Czytałam, że właśnie taką granicę wieku ludzkiego określa
        współczesna nauka.

        Nieśmiertelność czeka na nas za bramą śmierci ...
        • re_ne Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? 02.11.02, 20:58
          kamfora napisała:


          >
          > A w Biblii jest na ten temat mniej wiecej tak napisane:
          > ludzie żyli po kilkaset lat, Bóg stwierdził, że
          > wystarczającą ilością będzie 120 nie więcej.
          > Czytałam, że właśnie taką granicę wieku ludzkiego określa
          > współczesna nauka.
          >
          > Nieśmiertelność czeka na nas za bramą śmierci ...

          Oczywiscie ze tak! Bo jestesmy bardziej istotami duchowymi niz materialnymi, o
          czym stale zapominamy. Uwiklalismy sie kiedys w materie, i sensem naszego tutaj
          zycia jest to, zeby sie od niej uwolnic! Takze te 120 lat to ho, ho! Calkiem na
          to wystarczy!!! :)))))
        • re_ne Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? 02.11.02, 20:59
          kamfora napisała:


          >
          > A w Biblii jest na ten temat mniej wiecej tak napisane:
          > ludzie żyli po kilkaset lat, Bóg stwierdził, że
          > wystarczającą ilością będzie 120 nie więcej.
          > Czytałam, że właśnie taką granicę wieku ludzkiego określa
          > współczesna nauka.
          >
          > Nieśmiertelność czeka na nas za bramą śmierci ...

          Oczywiscie ze tak! Bo jestesmy bardziej istotami duchowymi niz materialnymi, o
          czym stale zapominamy. Uwiklalismy sie kiedys w materie, i sensem naszego tutaj
          zycia jest to, zeby sie od niej uwolnic! Takze te 120 lat to ho, ho! Calkiem na
          to wystarczy!!! :)))))
          • Gość: Jumpin Animals Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? IP: *.coolnet.pl / *.waw.ppp.coolnet.pl 02.11.02, 21:42
            czasem jak patrze na stare istoty, nie wazne ile mające lat, bo czy 80, czy 100
            to już podobnie się wygląda, to się zastanawiam jaki jest sens w tak długim
            zyciu.
            Pani Kwiatkowska to prawdziwa rzadkość. Reszta trzyma się fatalnie.
            Więc myślę, że 120 to rzeczywiście max.
            Zresztą po co żyć tak długo...

          • Gość: Jumpin Animals Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? IP: *.coolnet.pl / *.waw.ppp.coolnet.pl 02.11.02, 21:59
            czasem jak patrze na stare istoty, nie wazne ile mające lat, bo czy 80, czy 100
            to już podobnie się wygląda, to się zastanawiam jaki jest sens w tak długim
            zyciu.
            Pani Kwiatkowska to prawdziwa rzadkość. Reszta trzyma się fatalnie.
            Więc myślę, że 120 to rzeczywiście max.
            Zresztą po co żyć tak długo...

        • re_ne Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? 02.11.02, 21:02
          kamfora napisała:


          >
          > A w Biblii jest na ten temat mniej wiecej tak napisane:
          > ludzie żyli po kilkaset lat, Bóg stwierdził, że
          > wystarczającą ilością będzie 120 nie więcej.
          > Czytałam, że właśnie taką granicę wieku ludzkiego określa
          > współczesna nauka.
          >
          > Nieśmiertelność czeka na nas za bramą śmierci ...

          Oczywiscie ze tak! Bo jestesmy bardziej istotami duchowymi niz materialnymi, o
          czym stale zapominamy. Uwiklalismy sie kiedys w materie, i sensem naszego tutaj
          zycia jest to, zeby sie od niej uwolnic! Takze te 120 lat to ho, ho! Calkiem na
          to wystarczy!!! :)))))
          • Gość: dodo Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? IP: *.sympatico.ca 02.11.02, 21:20
            re_ne napisał:

            Takze te 120 lat to ho, ho! Calkiem na
            >
            > to wystarczy!!! :)))))

            pewnie sie znow odbije dwa razy - jak widze nie tylko ja
            mam problem z wyslaniem postu raz a dobrze... :-) sorry z
            gory za multiplication.
            ale do rzeczy - "120 lat wystarczy" do czego? wyzwolenia
            sie z owej nedzowatej i psujacej sie materii i uzyskania
            jakiegos wyimaginowanego szczescia? wystarczy do
            zniszczenia kregoslupa nie tylko jamniczego ale i
            humanowego? tudziez innych czesci grzesznego ciala... eee
            tam - mnie nie wystarczy!
            po pierwsze, jako zadeklarowany ateusz, nie oczekuje
            niczego po zostaniu spalona w krematorium - no... moze
            tylko tego zeby mnie moje dzieci i wnuki ekologicznie
            rozsypaly gdzies, gdzie nikomu to nie bedzie przeszkadzalo.
            po drugie - dbam jak moge o moja rdzewiejaca powloke i
            kruszejace wnetrze aby mi kosci, muskulow, zyl i calej
            reszty starczylo na... ho ho ... i jeszcze dluzej :-)
            120 nie wystarczy!
            przy okazji przypomnial mi sie, oczywiscie, kaczmarski:
            "... za to cialo dreczymy jakby wieczne bylo -
            krwia wojenny trud placi, potem zrasza milosc
            az i w koncu niezdatne do snu ni kielicha -
            trzeszczy, cieknie i technie, wzdyma sie i wzdycha...
            nie zachwyca juz nas wtedy szczodre dary boze,
            bosmy kochac to przywykli, z czego czerpac mozem -
            pozno madrosc przychodzi czego pragnac sie godzi
            a i prozno zalowac czego nie szlo zachowac..."
            • re_ne Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? 02.11.02, 21:39
              Gość portalu: dodo napisał(a):

              >
              >
              - dbam jak moge o moja rdzewiejaca powloke i
              > kruszejace wnetrze aby mi kosci, muskulow, zyl i calej
              > reszty starczylo na... ho ho ... i jeszcze dluzej :-)
              > 120 nie wystarczy!

              Przypuszczam dodo ze jestes jeszcze bardzo mlody, i kiedys przekonasz sie
              jeszcze ze za przeproszeniem to wszystko jest g... warte!

            • re_ne Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? 02.11.02, 21:40
              Gość portalu: dodo napisał(a):

              >
              >
              - dbam jak moge o moja rdzewiejaca powloke i
              > kruszejace wnetrze aby mi kosci, muskulow, zyl i calej
              > reszty starczylo na... ho ho ... i jeszcze dluzej :-)
              > 120 nie wystarczy!

              Przypuszczam dodo ze jestes jeszcze bardzo mlody, i kiedys przekonasz sie
              jeszcze ze za przeproszeniem to wszystko jest g... warte!

              • Gość: inka_sama Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.11.02, 22:39
                No co ty re_ne?
                Dodo owszem młode - ale duchem głównie!
                Hehe najstarsze dodo-piskle już z gniazda wyfrunęło!

                A tak w ogóle to problem starości to nie tylko mdłe ciało. Duch tez się
                starzeje. Niezaleznie od ciała...
                Niektórzy sa starzy od urodzenia prawie.
                No właśnie ciało ciałem - a co z umysłem? Co z rodzeniem dzieci? Przeciez
                przestana być potrzebne? Perspektywa tyrania przez lata - czy "emerytowania"
                przez lata?
                Ekonomiczne nastepstwa takiego przedłużenia życia juz są widoczne. A co dalej???
                • re_ne Do Inki_s. 03.11.02, 00:08
                  Powiedzialbym Inko raczej, ze wraz z naszym cialem starzeje sie nie nasza
                  dusza, ale nasza swiadomosc, ktora umiera razem z nim. Natomiast nasza
                  podswiadomosc, w przeciwienstwie do niej siega poza granice ciala,nie starzeje
                  sie, i po smierci pozostaje nietknieta!
                  A co do tej wizji wiekuistego zycia, to tez mnie to nieco przeraza! Chociaz
                  slyszalem juz cos takiego, ze zeby przezyc, nie trzeba bedzie wcale pracowac,
                  bo zamiast artykulami spozywczymi, odzywiac bedziemy sie za darmo otrzymywanymi
                  preparatami bialkowymi z glonow. Ech! Ale co to byloby za zycie!!!???
                  • kwieto Re: Do Re_ne 03.11.02, 06:21
                    Wybacz Re_ne za wtret, w tym miejscu przypomnialem sobie anegdotke, jak to
                    testowano program tlumaczacy z angielskiego na rosyjski cale frazy, czy nawet
                    zdania, tak aby zachowaly poprawnosc stylistyczna i gramatyczna.

                    Testowano go, tlumaczac "w dwie strony" tzn. z angielskiego na rosyjski i potem z
                    rosyjskiego na angielski - i porownujac zmiany. Jednym ze zdan bylo powiedzenie:
                    "silny duch, ale cialo mdle". Po przetlumaczeniu wyszlo: "wodka byla dobra, ale
                    mieso nieswieze"... :")))))

                    To tyle o duchach, swiadomosciach i ich starzeniu sie :"))
                    Kazdy ma tyle lat, na ile sie czuje - ja mlodnieje
                  • kwieto Re: Do Re_ne 03.11.02, 06:22
                    Wybacz Re_ne za wtret, w tym miejscu przypomnialem sobie anegdotke, jak to
                    testowano program tlumaczacy z angielskiego na rosyjski cale frazy, czy nawet
                    zdania, tak aby zachowaly poprawnosc stylistyczna i gramatyczna.

                    Testowano go, tlumaczac "w dwie strony" tzn. z angielskiego na rosyjski i potem z
                    rosyjskiego na angielski - i porownujac zmiany. Jednym ze zdan bylo powiedzenie:
                    "silny duch, ale cialo mdle". Po przetlumaczeniu wyszlo: "wodka byla dobra, ale
                    mieso nieswieze"... :")))))

                    To tyle o duchach, swiadomosciach i ich starzeniu sie :"))
                    Kazdy ma tyle lat, na ile sie czuje - ja mlodnieje
                    • Gość: Krystyna Re: Do Kwieto IP: 62.16.198.* 03.11.02, 12:25
                      kwieto napisał:

                      > Kazdy ma tyle lat, na ile sie czuje - ja mlodnieje
                      > -------------------------------------------------------------

                      Masz racje jezeli chodzi o pierwsza czesc zdania, natomiast "ja mlodnieje" to
                      chyba za wczesnie dla Ciebie.

                      pozdrawiam

                      Krystyna

                • re_ne Do Inki_s. 03.11.02, 00:09
                  Powiedzialbym Inko raczej, ze wraz z naszym cialem starzeje sie nie nasza
                  dusza, ale nasza swiadomosc, ktora umiera razem z nim. Natomiast nasza
                  podswiadomosc, w przeciwienstwie do niej siega poza granice ciala,nie starzeje
                  sie, i po smierci pozostaje nietknieta!
                  A co do tej wizji wiekuistego zycia, to tez mnie to nieco przeraza! Chociaz
                  slyszalem juz cos takiego, ze zeby przezyc, nie trzeba bedzie wcale pracowac,
                  bo zamiast artykulami spozywczymi, odzywiac bedziemy sie za darmo otrzymywanymi
                  preparatami bialkowymi z glonow. Ech! Ale co to byloby za zycie!!!???
                • Gość: Krystyna Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? IP: 62.16.198.* 03.11.02, 01:07
                  Gość portalu: inka_sama napisał(a):

                  >
                  > A tak w ogóle to problem starości to nie tylko mdłe ciało. Duch tez się
                  > starzeje. Niezaleznie od ciała...
                  > Niektórzy sa starzy od urodzenia prawie.
                  > No właśnie ciało ciałem - a co z umysłem? Co z rodzeniem dzieci? Przeciez
                  > przestana być potrzebne? Perspektywa tyrania przez lata - czy "emerytowania"
                  > przez lata?
                  > Ekonomiczne nastepstwa takiego przedłużenia życia juz są widoczne. A co
                  dalej??
                  -----------------------------------------------------------------
                  Oj Inko kochana!

                  Tak, tak, reagujesz prawidlowo, ja tez w twoim wieku patrzylam na osoby idace
                  na emeryture tak jakgdyby dobrowolnie przenosily sie na tamten swiat.
                  Zmienisz zdanie z uplywem lat.

                  Juz wczesniej w tym watku napisalam o etapach zycia. Ty jestes w tym
                  najtrudniejszym: praca, wychowywanie dzieci i dlatego jestes zmeczona i
                  patrzysz na zycie pesymistycznie.

                  A zycie to nie tylko rodzenie , tyranie i lek przed tym aby cialo bylo jedrne i
                  piekne.

                  W wieku emerytalnym liczy sie ZDROWIE zarowno fizyczne i psychiczne, o ktorym
                  trzeba zaczac myslec wczesniej. Zgadzam sie w 100% z Dodo.

                  Sama piszesz :"Duch tez się starzeje. Niezaleznie od ciała... Niektórzy sa
                  starzy od urodzenia prawie."
                  A umysl? Wlasnie, umysl tez potrzebuje treningu...

                  Starosc nie jest taka straszna, wierz mi zwlaszcza ze nie zmarnowalo sie
                  pierwszego etapu zycia. A czytajac Twoje wypowiedzi na lamach Forum jestem
                  pewna ze nie zmarnujesz.

                  Pozdrawiam Cie z calego serca

                  Krystyna
                • Gość: Krystyna Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? IP: 62.16.198.* 03.11.02, 01:09
                  Gość portalu: inka_sama napisał(a):

                  >
                  > A tak w ogóle to problem starości to nie tylko mdłe ciało. Duch tez się
                  > starzeje. Niezaleznie od ciała...
                  > Niektórzy sa starzy od urodzenia prawie.
                  > No właśnie ciało ciałem - a co z umysłem? Co z rodzeniem dzieci? Przeciez
                  > przestana być potrzebne? Perspektywa tyrania przez lata - czy "emerytowania"
                  > przez lata?
                  > Ekonomiczne nastepstwa takiego przedłużenia życia juz są widoczne. A co
                  dalej??
                  -----------------------------------------------------------------
                  Oj Inko kochana!

                  Tak, tak, reagujesz prawidlowo, ja tez w twoim wieku patrzylam na osoby idace
                  na emeryture tak jakgdyby dobrowolnie przenosily sie na tamten swiat.
                  Zmienisz zdanie z uplywem lat.

                  Juz wczesniej w tym watku napisalam o etapach zycia. Ty jestes w tym
                  najtrudniejszym: praca, wychowywanie dzieci i dlatego jestes zmeczona i
                  patrzysz na zycie pesymistycznie.

                  A zycie to nie tylko rodzenie , tyranie i lek przed tym aby cialo bylo jedrne i
                  piekne.

                  W wieku emerytalnym liczy sie ZDROWIE zarowno fizyczne i psychiczne, o ktorym
                  trzeba zaczac myslec wczesniej. Zgadzam sie w 100% z Dodo.

                  Sama piszesz :"Duch tez się starzeje. Niezaleznie od ciała... Niektórzy sa
                  starzy od urodzenia prawie."
                  A umysl? Wlasnie, umysl tez potrzebuje treningu...

                  Starosc nie jest taka straszna, wierz mi zwlaszcza ze nie zmarnowalo sie
                  pierwszego etapu zycia. A czytajac Twoje wypowiedzi na lamach Forum jestem
                  pewna ze nie zmarnujesz.

                  Pozdrawiam Cie z calego serca

                  Krystyna
                • Gość: Krystyna Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? IP: 62.16.198.* 03.11.02, 01:10
                  Gość portalu: inka_sama napisał(a):

                  >
                  > A tak w ogóle to problem starości to nie tylko mdłe ciało. Duch tez się
                  > starzeje. Niezaleznie od ciała...
                  > Niektórzy sa starzy od urodzenia prawie.
                  > No właśnie ciało ciałem - a co z umysłem? Co z rodzeniem dzieci? Przeciez
                  > przestana być potrzebne? Perspektywa tyrania przez lata - czy "emerytowania"
                  > przez lata?
                  > Ekonomiczne nastepstwa takiego przedłużenia życia juz są widoczne. A co
                  dalej??
                  -----------------------------------------------------------------
                  Oj Inko kochana!

                  Tak, tak, reagujesz prawidlowo, ja tez w twoim wieku patrzylam na osoby idace
                  na emeryture tak jakgdyby dobrowolnie przenosily sie na tamten swiat.
                  Zmienisz zdanie z uplywem lat.

                  Juz wczesniej w tym watku napisalam o etapach zycia. Ty jestes w tym
                  najtrudniejszym: praca, wychowywanie dzieci i dlatego jestes zmeczona i
                  patrzysz na zycie pesymistycznie.

                  A zycie to nie tylko rodzenie , tyranie i lek przed tym aby cialo bylo jedrne i
                  piekne.

                  W wieku emerytalnym liczy sie ZDROWIE zarowno fizyczne i psychiczne, o ktorym
                  trzeba zaczac myslec wczesniej. Zgadzam sie w 100% z Dodo.

                  Sama piszesz :"Duch tez się starzeje. Niezaleznie od ciała... Niektórzy sa
                  starzy od urodzenia prawie."
                  A umysl? Wlasnie, umysl tez potrzebuje treningu...

                  Starosc nie jest taka straszna, wierz mi zwlaszcza ze nie zmarnowalo sie
                  pierwszego etapu zycia. A czytajac Twoje wypowiedzi na lamach Forum jestem
                  pewna ze nie zmarnujesz.

                  Pozdrawiam Cie z calego serca

                  Krystyna
    • Gość: joanna Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.11.02, 22:33
      Kluczem do rozwiazania jest chyba dokładne poznanie mechanizmu naturalnej
      smierci komórki- apoptozy i proby sterowania za pomoca inzynierii
      genetycznej.Apoptoza ogranicza czas zycia komórek w żywym organiźmie i jest
      częstym zjawiskiem występującym w organiźmie człowieka, w większości komorek
      jest zaprogramowana genetycznie.Program samobójczej śmierci komorki jest
      aktywowany przez sygnały jakie są wysyłane do innych komórek, ktore to sygnały
      (głównie hormony, czynniki wzrostu) służą ich proliferacji i przeżyciu.Gdyby
      tak dokładnie poznać przyczyny starzenia sie komorek, a zwłaszcza nagromadzenie
      białek hamujacych oraz molekularne mechanizmy ograniczajace proliferacje i
      wcześniej wspomnianą apoptozę to może....może wtedy przechytrzymy starość.
      • Gość: dodo sposoby dodo na przechytrzenie starosci ;_-) IP: *.sympatico.ca 02.11.02, 22:53
        re_ne - przyjmuje twoje slowa jako komplement - wole byc
        traktowana jak zdziecinniala staruszka (zawsze jest
        szansa na zarobienie lizaka) niz jako przedwczesnie
        postarzale dziecko (wtedy nawet kieliszek czystej moze
        nie pomoc, nie wspominajac juz o lizaku).
        zupelnie powaznie zamierzam tu nawolywac do dbania o
        swoje cialo. wiem, wiem - my tu wszyscy w chmurach
        psychologii i milosnicy ducha ale nie ma lekko - trzeba
        sie ruszac, nie obzerac, nie opijac, nie palic, hartowac
        i przemeczac ile sie da, bo wtedy i duch jakos mlodszy...
        nie wiedziec czemu :-)
        ja wiem, ze kazdy ma w zanadrzu pamieci jakiegos dziadka,
        ktory caly zycie za duzo jadl, palil, pil i lenil sie na
        potege a dozyl setki z okladem - tez mam takiego dziadka
        w dziejach rodzinnych zakodowanego :-)
        tylko problem w tym, ze dziadek byl jeden (... beda o nim
        spiewac zaki przez nastepnych tysiac lat...) a reszta
        rownie niehigienicznie zyjacych zmarla w wieku lat 50-60,
        no co najwyzej 70 i to czesto po chorobach i cierpieniach.
        pewnych rzeczy nie da sie uniknac (wiem cos o tym ale nie
        powiem, bo przeciez jakis sekret kazda kobieta powinna
        miec :-D) ale bardzo wielu mozna jednak zapobiec.
        dlatego ta cala dlugowiecznosc bedzie fajna jesli uda nam
        sie zachowac sprawnosc nie tylko wielkich naszych umyslow
        ;-) ale i rak, i nog, i serca, i kregoslupa oczywiscie
        tez (specjalny usmiech dla kwieto).
        no to bardzo prosze - wstajemy grzecznie od komputerkow i
        jogging, plywanie czy chocby energiczny spacerek w
        romantyczny jesienny wieczor - na pohybel starosci!
        • re_ne Do Dodo 03.11.02, 00:26
          Bardzo Cie Dodo przepraszam! Bo z Twojej wypowiedzi zrozumialem ze jestes
          rodzaju meskiego, i masz na mysli napychanie miesni jakimis proszkami.
          Ale jesli mialas na mysli prowadzenie zdrowego trybu zycia, to jest zupelnie co
          innego, i calkowicie z Toba sie zgadzam! Jesli zapalic - to w piecu! A jesli
          cos wypic - to na zdrowie! I masz tez racje, ze np jogging, plywanie, dodalbym
          jeszcze saune, bardzo dobrze wplywaja na nasze zdrowie, i dobre samopoczucie.
          No i oczywiscie wlasciwe odzywianie sie, ale z tym ostatnio jest trudno!
          A tymczasem udam sie na mala przechadzke - ...do kuchni! :)))
        • re_ne Do Dodo 03.11.02, 00:28
          Bardzo Cie Dodo przepraszam! Bo z Twojej wypowiedzi zrozumialem ze jestes
          rodzaju meskiego, i masz na mysli napychanie miesni jakimis proszkami.
          Ale jesli mialas na mysli prowadzenie zdrowego trybu zycia, to jest zupelnie co
          innego, i calkowicie z Toba sie zgadzam! Jesli zapalic - to w piecu! A jesli
          cos wypic - to na zdrowie! I masz tez racje, ze np jogging, plywanie, dodalbym
          jeszcze saune, bardzo dobrze wplywaja na nasze zdrowie, i dobre samopoczucie.
          No i oczywiscie wlasciwe odzywianie sie, ale z tym ostatnio jest trudno!
          A tymczasem udam sie na mala przechadzke - ...do kuchni! :)))
        • Gość: joanna Re: sposoby dodo na przechytrzenie starosci ;_-) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.02, 21:46
          Ach Dodo, oboje z mężem propagujemy idee " byc sprawnym do późnych lat zycia"
          wśród naszych znajomych chociażby. I wiesz jak trudno nam zebrać grupkę ludzi
          na sobotnio-niedzielna przejażdżkę rowerkiem za miasto lub podreptanie po
          górkach? W myśl zasady, że organ nieuzywany zanika, pierwsi zachecamy
          doaktywnosci fizycznej. Człowiek od stuleci przecież jest przystosowany do
          tego, by być łowcą i gonic zwierzynę lub uciekać przed zwierzyną :)
          A towarzystwo najchetniej zaliczaloby kawiarenki w rynku i inne tam ogródki
          piwne.
          Ech nie ma jak to pokrzywy po pas na nieprzetartym szlaku górskim, to jest
          dopiero życie.. i te kozice na stokach i ten ryk niedźwiedzia w oddali....
      • Gość: Krystyna Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? IP: 62.16.198.* 02.11.02, 23:30
        Gość portalu: joanna napisał(a):

        > Kluczem do rozwiazania jest chyba dokładne poznanie mechanizmu naturalnej
        > smierci komórki- apoptozy i proby sterowania za pomoca inzynierii
        > genetycznej.Apoptoza ogranicza czas zycia komórek w żywym organiźmie i jest
        > częstym zjawiskiem występującym w organiźmie człowieka, w większości komorek
        > jest zaprogramowana genetycznie.Program samobójczej śmierci komorki jest
        > aktywowany przez sygnały jakie są wysyłane do innych komórek, ktore to
        sygnały
        > (głównie hormony, czynniki wzrostu) służą ich proliferacji i przeżyciu.Gdyby
        > tak dokładnie poznać przyczyny starzenia sie komorek, a zwłaszcza
        nagromadzenie
        >
        > białek hamujacych oraz molekularne mechanizmy ograniczajace proliferacje i
        > wcześniej wspomnianą apoptozę to może....może wtedy przechytrzymy starość.
        ---------------------------------------------------------------------

        To nie chodzi o przechytrzenie starosci, tu chodzi o przedluzenie mlodosci.

        Jezeli zastanowimy sie nad naszym dotychczasowym zyciem, to wlasciwie nie mamy
        czasu na to zeby ZYC DLA SIEBIE.

        Nie dziwie sie tym ktorzy niechca zyc dlugo. Sa poprostu zmeczeni, nie zyciem
        ale brakiem czasu dla siebie.

        Bo zastanowmy sie ile lat potrzeba zeby wreszcie miec czas dla siebie?

        -zaraz po przyjsciu na swiat juz czekaja nas obowiazki, uczymy sie podstaw
        zycia, jedzenia, chodzenia ,porozumiewania i to zajmuje nam kilka lat.

        - idziemy do szkoly, zdobywamy zawod juz mamy 19-25 lat

        - zakladamy rodzine, wychowujemy dzieci i rownoczesnie pracujemy.

        -Dzieci usamodzielniaja sie, mamy juz 50/60 lat.
        -I teraz jestesmy WOLNI I powinnismy ZACZAC ZYC DLA SIEBIE.
        Ale czy mozemy korzystac z zycia jezeli nasze podstawowe komorki zanikaja.
        Jestesmy slabsi, mniej pamietamy....
        Oczywiscie chcemy zeby glowa i cialo funkcjowalo normalnie, a wiec tutaj nauka
        powinna przyjsc z pomoca.

        Pytanie czy po spelnieniu swoich „biologicznych „ obowiazkow zycie nie powinno
        byc tak samo dlugie?
        Wreszcie czlowiek mialby czas na to o czym mogl tylko marzyc w pierwszym etapie
        swojego zycia.

        Oczywiscie sa dyskusje za i przeciw przedluzaniu zycia, jedni i drudzy maja
        troche racji.


        pozdrawiam

        Krystyna
    • Gość: kuleczka Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? IP: *.gabo.pl 02.11.02, 23:36
      a czy ktos z was żalował kiedykolwiek ze sie urodził?
      • Gość: joanna Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.02, 00:25
        Gość portalu: kuleczka napisał(a):

        > a czy ktos z was żalował kiedykolwiek ze sie urodził?

        Odpowiem krótko: tak, pewien samobójca-pewnego dnia doszedł do wniosku, ze
        życie nie jest piękne, utwierdzał sie w tym przekonaniu długi czas, postanowił
        zostać wolnym ptakiem...
        serce mi pęka
      • Gość: joanna Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.02, 00:27
        Gość portalu: kuleczka napisał(a):

        > a czy ktos z was żalował kiedykolwiek ze sie urodził?

        Odpowiem krótko: tak, pewien samobójca-pewnego dnia doszedł do wniosku, ze
        życie nie jest piękne, utwierdzał sie w tym przekonaniu długi czas, postanowił
        zostać wolnym ptakiem...
        serce mi pęka
      • Gość: joanna Re: Kiedy będziemy nieśmiertelni? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.02, 00:28
        Gość portalu: kuleczka napisał(a):

        > a czy ktos z was żalował kiedykolwiek ze sie urodził?

        Odpowiem krótko: tak, pewien samobójca-pewnego dnia doszedł do wniosku, ze
        życie nie jest piękne, utwierdzał sie w tym przekonaniu długi czas, postanowił
        zostać wolnym ptakiem...
        serce mi pęka
    • Gość: Krystyna Do tych ktorzy boja sie dluzej zyc dluzej... IP: 62.16.198.* 03.11.02, 16:41
      Cytat z deklaracji Steven Austad, biologa z Uniwersytetu Stanowego Idaho
      dotyczacej perspektywy przedłużenia ludzkiej żywotności:

      “Na froncie naukowym są większe powody do optymizmu.
      Proszę się nie spodziewać zmian od jutra, ale w ciągu 50 lat osiągniemy
      znaczące postępy..."

      Jego zdaniem do końca tego stulecia średnia długość życia powinna się wydłużyć
      o 20 do 40 lat.


      Jak widzicie raczej nas to nie dotyczy. A wiec ZYJMY spokojnie .

      Krystyna
      • Gość: Renia Re: Do tych ktorzy boja sie dluzej zyc dluzej... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 03.11.02, 21:08
        A czy wierzycie w to, że kiedyś tu na tej ziemi zapanują takie warunki, jakie
        Bóg zainicjował tworząc Raj.Przeciż cytowana to przez Kogoś Biblia, zapowiada
        w Apokalipsie, że będzie nowa ziemia i nowe niebo.A życie w warunkach, jakie
        się nam nie śniły będzie wiecznie trwać. Co nauka na to?
        • kamfora Re: Do tych ktorzy boja sie dluzej zyc dluzej... 03.11.02, 21:18
          Gość portalu: Renia napisał(a):

          > A czy wierzycie w to, że kiedyś tu na tej ziemi zapanują takie warunki,
          jakie
          > Bóg zainicjował tworząc Raj.Przeciż cytowana to przez Kogoś Biblia,
          zapowiada
          > w Apokalipsie, że będzie nowa ziemia i nowe niebo.A życie w warunkach, jakie
          > się nam nie śniły będzie wiecznie trwać. Co nauka na to?

          A co nauka ma do wiary?
          • Gość: Renia Re: Do tych ktorzy boja sie dluzej zyc dluzej... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 03.11.02, 22:07
            kamfora napisała:

            > Gość portalu: Renia napisał(a):
            >
            > > A czy wierzycie w to, że kiedyś tu na tej ziemi zapanują takie warunki,
            > jakie
            > > Bóg zainicjował tworząc Raj.Przeciż cytowana to przez Kogoś Biblia,
            > zapowiada
            > > w Apokalipsie, że będzie nowa ziemia i nowe niebo.A życie w warunkach, jak
            > ie
            > > się nam nie śniły będzie wiecznie trwać. Co nauka na to?
            >
            > A co nauka ma do wiary?
            > Ja nie przeciwstawiam wiary - nauce. Inaczej wiara byłaby czystą abstrakcją,
            myślą tylko, myślą, która ginie razem z człowiekiem. A jeśli wiara w Boga jest
            tożsama z wiarą Bogu, to przecież to co ON mówi o życiu wiecznym jest
            bezsprzeczną Prawdą. W dużej części nauka nie wyklucza możliwości ciągłej
            regenaracji komórek. Tylko nie wie jak przeciwdziałać procesowi ich umierania.
            >
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka