Dodaj do ulubionych

Święty spokój

02.02.06, 09:14
'Ja chcę mieć tylko święty spokój...'

Piękne sformułowanie. Dla wielu ideologia.
Pozwala przejść przez życie bez konfrontacji z bolesną prawdą (o sobie) z
bolesnymi faktami, pozwala na życie w iluzji świętego spokoju.
I na spędzenie tego życia na intensywnym chronieniu naszego wywalczonego
cennego świętego spokoju, którzy ci niedobrzy intruzi mogliby zburzyć.

Warto?
Obserwuj wątek
    • equus3 Re: Święty spokój 02.02.06, 09:35
      Ci ludzie od świętego spokoju często wywołują totalny chaos w życiach ludzi,
      którzy ich otaczają, bo nie pozwalają niczego uporządkować. Nie, nie warto.
      • amaterasu1 Re: Święty spokój 02.02.06, 09:36
        equus3 napisał:

        > Ci ludzie od świętego spokoju często wywołują totalny chaos w życiach ludzi,
        > którzy ich otaczają, bo nie pozwalają niczego uporządkować.

        Co przez to rozumiesz?
        • equus3 Re: Święty spokój 02.02.06, 09:42
          Hmmmm. Pomyślmy o jakiejś przykładowej sytuacji.

          Mąż regularnie pije alkohol. Pije go naprawdę sporo, zaczyna to podchodzić pod
          alkoholizm. Zawsze kiedy zwraca się mu na ten temat najdrobniejszą uwagę,
          reaguje dość ostro. Żona ma na niego spory wpływ, ale w ten temat nie chce
          wchodzić, bo chce mieć "święty spokój". Gdyby zareagowała, może pomogłoby to
          jakoś doprowadzić sytuację do porządku, ale, jak wiemy, "święty spokój" jest dla
          niej wyższą wartością. A cała rodzina chodzi podenerwowana sytuacją.

          Nie jest to idealny przykład, ale może ilustruje, o co mi chodzi.
          • amaterasu1 Re: Święty spokój 02.02.06, 09:48
            A, rozumiem
            Za świetym spokojem zawsze idzie strach
            I zgniłe kompromisy
            Takie wytłumaczenie przed sobą naszego odwracania oczu od zła i nie brania za
            niego odpowiedzialności
            ogólnie niechęć do brania odpowiedzialności za cokolwiek
            również za własne szczęście

            A brzmi tak ładnie, prawda...?'Święty' spokój :P
    • jan_stereo Re: Święty spokój 02.02.06, 12:20
      amaterasu1 napisała:

      > Pozwala przejść przez życie bez konfrontacji z bolesną prawdą (o sobie) z
      > bolesnymi faktami, pozwala na życie w iluzji świętego spokoju.

      Swiety spokoj najczesciej uzyskuje sie własnie poprzez konfrontacje z bolesna
      prawda o sobie i swiecie po której to konfrontacji( jesli udana) prawda owa
      mniej boli albo przestaje calkiem bolec dajac swiety spokój własnie.

      > I na spędzenie tego życia na intensywnym chronieniu naszego wywalczonego
      > cennego świętego spokoju, którzy ci niedobrzy intruzi mogliby zburzyć.

      Cennego spokoju sie nie broni, inaczej nie jest on spokojem.

      > Warto?

      Owszem,warto miec swiety spokój.
      • amaterasu1 Re: Święty spokój 02.02.06, 12:35
        Może kiedyś...po latach..... faktycznie można osiągnąć taki święty spokój o
        jakim tu piszesz. Ale to już trzeba naprawdę dobrze poznać siebie. :D

        Mi tu bardziej chodziło o sytuacje, kiedy godzimy się na cos dla nas
        niekorzystnego DLA ŚWIĘTEGO SPOKOJU.
        to przecież jakiś paradoks, no naprawdę :/
        • jan_stereo Re: Święty spokój 02.02.06, 12:46
          > Mi tu bardziej chodziło o sytuacje, kiedy godzimy się na cos dla nas
          > niekorzystnego DLA ŚWIĘTEGO SPOKOJU.
          > to przecież jakiś paradoks, no naprawdę :/

          Bo to jest paradoks w rozumieniu jakie opisujesz powyzej.

          Natomiast jest cos na rzeczy w tym, ze poprzez ból mozna sie od niego nastepnie
          uwolnic,badz znacznie złagodzić. Osobiscie czesto rozwazam to, co wydaje mi sie
          nieprzyjemne i godne zapomnienia(ale niezapomniane)tak ze w efekcie koncowym
          staje sie na owe rzeczy coraz mniej wrazliwy,tak samo jak katujac sie obrazami
          pokrzywdzonych stajemy sie coraz mniej podatni na niemiłe emocje kiedy owe
          obrazy kolejno ogladamy.
          • amaterasu1 Re: Święty spokój 02.02.06, 16:14
            to brzmi jak jakaś znieczulica....
            albo jak depresja....
            średnio zachęcający ten święty spokój
            ale może tak jest - moze on w założeniu ma być smutny?
            jest beznadziejnie, ale przynajmniej JEST SPOKÓJ...?
            • jan_stereo Re: Święty spokój 02.02.06, 16:23
              taki "swiety spokój" nie jest zachecajacy ale te poprzedzajace go stany sa
              jeszcze mniej przyjemne i koniec konców ów osiagniety "swiety spokój" jest w
              ostatecznym rozrachunku mniej drazniacy/dołujacy( a scisle rzecz ujmujac, nie
              on, ale te wszystkie znieczulone drapiace nas wczesniej fakty).
    • mmax20 Re: Święty spokój 02.02.06, 12:37
      pobądź przez chwilę z kimś, kto "bierze ile się da i jak się da"
      a sama sobie odpowiesz
      :)
      • amaterasu1 Re: Święty spokój 02.02.06, 12:38
        mmax20 napisał:

        > pobądź przez chwilę z kimś, kto "bierze ile się da i jak się da"
        > a sama sobie odpowiesz
        > :)
        Co przez to rozumiesz?
        • mmax20 Re: Święty spokój 02.02.06, 15:48

          jak myślisz?
          • amaterasu1 Re: Święty spokój 02.02.06, 16:11
            Myślę, że nie do końca wiem o co Ci chodzi
            dlatego proszę o sprecyzowanie :P
            • mmax20 jakbym wiedział dokąd wiesz 04.02.06, 19:21
              łatwiej byłoby mi sprecyzować
              • amaterasu1 Re: jakbym wiedział dokąd wiesz 04.02.06, 21:28
                w jakim sensie 'pobądź z kimś' - w sensie poprzebywaj w pobliżu czy pobądź w
                związku?
                w jakim sensie 'bierze'?

                teraz łatwiej będzie Ci sprecyzować?
                • mmax20 Re: jakbym wiedział dokąd wiesz 05.02.06, 08:08
                  > w jakim sensie 'pobądź z kimś' - w sensie poprzebywaj w pobliżu czy pobądź w
                  > związku?

                  jaas, i to i to, aaaaaa innemu wystarcza sama świadomość i już chce mieć święty
                  spokój

                  > w jakim sensie 'bierze'?
                  >

                  jest światem samym w sobie i dla siebie


                  • amaterasu1 Re: jakbym wiedział dokąd wiesz 05.02.06, 08:48
                    mmax20 napisał:
                    jest światem samym w sobie i dla siebie

                    to mi się z narcyzem kojarzy
                    postawa szeroko propagowana tu na forum ;)
                    ale faktycznie, narcyz jest nastawiony raczej na branie
                    a daje też raczej według swoich potrzeb, nie cudzych

                    mam w rodzinie narcyza - inni ludzie są tylko dla zaspokajania jego potrzeb :/
                    w drugą stronę to w ogóle nie działa - jakby głuchota jakaś
                    trzeba się drzeć przez megafon żeby cokolwiek dotarło
                    i faktycznie, ja czesto wybieram święty spokój zamiast kontaktów z nim
                    bo po każdym spotkaniu mam wrażenie, że ja dałam z siebie mnóstwo a
                    on...brał...łaskawie...
                    ciężkie, bo wiesz, że człowieka nie zmienisz
                    • mmax20 sedno 05.02.06, 10:02


                      nie ująłbym tego lepiej
    • solaris_38 cukzryca 02.02.06, 23:08
      kto ma mało siły robi różne ewolucje żeby jakoś pzretrw
      i dla niego to dobra strategia
      a jak ktoś czuje ze chce sie rozwijac to dla niego warto inną startegię
      objąc

      prawdy
      bo prawda nie jest ani słodka ani gorzka ani bolesna
      to złudzenia sa ogłupiające
      • facettt cukrzyca? :) - pieprzysz :) 04.02.06, 21:45
        > to złudzenia sa ogłupiające :)

        pieprzysz :)
        gdyby nie zludzenia - to juz dawno bylbym sie obwiesil...
        zyje nimi i zyl nimi bede.
        to najpiekniejsze, co mozna miec w zyciu :)
        • ala-a Re: cukrzyca? :) - pieprzysz :) 04.02.06, 21:48
          facettt napisał:

          > > to złudzenia sa ogłupiające :)
          >
          > pieprzysz :)
          > gdyby nie zludzenia - to juz dawno bylbym sie obwiesil...
          > zyje nimi i zyl nimi bede.
          > to najpiekniejsze, co mozna miec w zyciu :)

          ??
          zludzenia
          to oszukiwanie samego siebie,nie mow ze lubisz sie oszukiwac?
          • solaris_38 ala to zdumiewajace 05.02.06, 23:21
            ale wielu ludzi jest pzrekonanych że nie sa w stanie być szczesliwymi bez
            złudzeń

            potrafią nawet oddać życie za złudzenia
        • solaris_38 moze cukiereczka ? 05.02.06, 23:20
          hmm
          myslę że narkotyki mogły być ci pomocne ?
          • solaris_38 facetku 05.02.06, 23:22
            oczywiście na WSZELKI wypadek dodam że nie życze ci ani narkotyków ani złudzęń


            tylko prawdy

            tylko ona jest zyciodajna
            :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka