Dodaj do ulubionych

Co mozemy zrobic, gdy jest nam tak zle??

14.02.06, 12:59
Jestem mężatką, już kilka lat. Nigdy w życiu nie zdradziłam męża, jeśli
chodzi oczywiście o zdradę fizyczną. Ale nie jestem szczęśliwa w tym związku,
kiedyś było inaczej, prościej. Kocham życie, chcę się rozwijac, spełniac
swoje marzenia. A on? raczej chciałby zamknąc mnie w domowym zaciszu, tylko
ON i Ja. Między nami nie ma już uczucia, raczej z mojej strony. Poznałam
kogoś i jest mi dobrze. Wiem, że ciężko jest odejsc, ale ciężko również jest
tak życ. Nie chcę go zdradzic, ani oszukac. Co jest
lepsze?
Obserwuj wątek
    • alfika Re: Co mozemy zrobic, gdy jest nam tak zle?? 14.02.06, 21:19
      rozwaga
      najszczersza prawda przed samą sobą
      spokój i poczucie wewnętrznego ładu
      decyzja
      rozmowa
      i pójście w wybranym kierunku
      - jeśli spokój nie zniknie, to będzie to
      • paulula Re: Co mozemy zrobic, gdy jest nam tak zle?? 14.02.06, 22:09
        nie bój się opinii, spojrzeń innych, zrób to co podpowiada Ci serce. Odwagi i
        powodzenia!


    • jan_stereo Re: Co mozemy zrobic, gdy jest nam tak zle?? 14.02.06, 23:41
      pomysl o nim nie jak o mezu tylko o facecie którego poznałas kilka godzin
      wczesniej i który zaproponował Ci własnie takie zycie przy sobie,zgadzasz sie
      lub nie. Bo tak powinno sie na to patrzec,a nie przez zasiedzenie małzenskie.
    • mskaiq Re: Co mozemy zrobic, gdy jest nam tak zle?? 15.02.06, 13:29
      Mysle ze najgorsza rzecza byloby oszukac, lepiej powiedziec prawde. Mysle ze
      bardzo trudno jest byc z druga kiedy sie jej nie kocha, a jeszcze trudniej
      kiedy kocha sie inna osobe.
    • solaris_38 Re: Co mozemy zrobic, gdy jest nam tak zle?? 15.02.06, 16:32
      nie ma odpowedzi co jest lepsze

      jest odpwoiedz co jest lepsze DLA CIEBIE

      ale to tylko TY mozesz próbowac sie dowiedzieć

      w kazdym razie pamietaj że od sumy szczęścia jakei dostaniesz z nowym patnerem
      tzreba będzie odjąć dyskomfort tego ze zawiodłaś kogoś kto jest z toba silnie
      zwiazany

      a jednak być mozę pwoonnaś to zrobić

      sugeruje siasć w zaciszu oddać sie tylko temu tematowi pomedytowac i
      znalesc odpwoedzi a następnie ... ponieśc jak najmężniej jjej konsekwenscie
      • jola0030 Re: Co mozemy zrobic, gdy jest nam tak zle?? 18.02.06, 14:00
        Do solaris_38>> Mądre jest to co mi napisałaś. Lecz wynika z tego, że zawsze
        bede posiadac w sobie to poczucie winy, że odchodząc, zawiodłąm Tę właśnie
        osobę, którą chcę zostawic. To przykre, a nawet chore, ze człowiek w zyciu jest
        zmuszony do podejmowania takich decyzji. Ja wiele razy siadam w zaciszu i
        próbuję to wszystko tak poukładac, aby nikt nie musiał cierpiec tak
        bardzo. I jeszcze jedno, tak dla sprostowania- Ja nie odchodzę od męża dla
        tej osoby którą poznałam, ja robie to po to, aby zacząc życ. Pozdrawiam Cie
        serdecznie.....
        • iwona334 Re: Co mozemy zrobic, gdy jest nam tak zle?? 18.02.06, 15:07
          jola0030 napisała:
          Ja nie odchodzę od męża dla tej osoby którą poznałam, ja robie to po to,
          aby zacząc życ. Pozdrawiam Cie serdecznie.....

          Jesli jest tak, jak piszesz - to i tak kiedys bys odeszla.
          Zrob to wiec teraz, poki masz dla kogo odejsc.
        • solaris_38 Re: Co mozemy zrobic, gdy jest nam tak zle?? 19.02.06, 05:06
          jeśli nie odchodzisz do innego faceta to sprawa wygląda nieco lepiej. Nie musisz
          z nikim byc jesli czyni cię to nieszczęśliwa
          ale problem jest czy jesli będziesz sama (bo rozumiem że do tego inego nie
          odchodzisz) to może się okazać że i tak jest ci xle. czasem winymy za nasz brak
          szczęsca partnera podczas gdy brak szczęscia i satysfakcji jest w nas samych
          nie wiem jak jest u ciebie
          myslę że jakkolwiek wybierzesz to ty z tym bedziez zyć i dlatego po podjęciu
          decyzji "nie polecam " już poczucia winy.
          Po prostu badz szczesliwa i zrób wszystko aby tak było- a to wielka rzezcz i
          traudna
          Jesli tewój facet cię kocha zapewne wolałby abyś była szczęsliwa bez niego niz
          nieszczesliwa znim. Bywa że ludzie nie wpywają na siebie dobzre nawet jesoli
          oboje sa dobrymi ludzmi.
          czekają cię trudne decyzje i ich konsekwencje
          błądzimy i nasz sciezki s czasem kręte

          ale wazne jest to czy w ogólnym rezultacie wszystko pzrekształci się na dobre.
          wój mąz zasługuej na bycie z osoaba kóra go będzie kochac i jeśli czujes że to
          niemozliwe to daj mu sznse na załozenie szczesliwego związku w kórym bedzie
          on kims waznym i pzrty kim bedzie czuł że .. naparwdę dobzre działa na kogoś
          czys nie tego wszystcy pragniemy
          żebyśmy dawali innym coś dobrego z siebie
          zcasem to niemozliwe i jak napisałam NIE DLATEGO żE KTOś JEST ZłY I WINNY
          tylko dlatego że ludziom trudno się dobrać optymalnie
          Inna sparwa to wiara i na ten temat sie nie będę zastanawiac bo to sa osobne
          dylematy
          w kazym razie .. zycze wielkie wytrwałosci i głebokich pzremysleń czrego ci
          potzreba do szczescia .. żeby TO nei zdarzyło siepo raz drugi
          JWparwdzie bywa że ludzie odnajdują szcześlie w tzrecim małżenstwie ale to
          wszystko jest bardzo trudne i wyczerpujące
          powdzenia wam obu bardzo.
          • solaris_38 zatem jeszcze raz -powodzenia nt jolka 20.02.06, 23:01
    • syrena15 Re: Co mozemy zrobic, gdy jest nam tak zle?? 18.02.06, 15:18
      Gardzę ludźmi nieodpowiedzialnymi egoistami! Myślisz tylko o sobie. Po co
      wyszłaś za mąż (całkiem niedawno)? Po co zdecydowałaś się na dziecko- któremu
      chcesz zburzyć teraz dzieciństwo? Tym bardziej, że Twój mąż nadal Cię kocha i
      Wasze dziecko. Twoje dziecko będzie miało do Ciebie kiedyś żal, że nie zrobiłaś
      NIC by ratować Wasze małżeństwo! Problemy trzeba rozwiązywać a nie od nich
      uciekać! Wiesz co powiem Ci, że pewnie jest Ci za dobrze i sama nie wiesz czego
      chcesz. Piszesz, że poznałaś nowego faceta, pewnie jesteś nim zauroczona jak to
      na początku bywa, a jaką masz pewność, że bedzie dobry dla Twojego dziecka?- (z
      początku pewnie tak bedzie a co póżniej?- jak to często bywa). Żebyś póżniej
      nie żałowała swojej decyzji o odejściu od męża, bo jak odejdziesz to Twój mąż
      jak każdy zdrowy facet napewno ułoży sobie nowe życie z inną kobietą i wtedy to
      już będzie dla ciebie za póżno, żeby do niego wrócić.
      Nie potrafisz uszanować tego co masz, nie chcesz wybaczyć, nie chcesz dać
      mężowi szansę. Zastanów się co Wasze dziecko będzie przeżywało przez Ciebie jak
      pójdzie do szkoły- będzie pełne lęków, smutne, zakompleksione, nieszczęśliwe i
      skrzywdzone przez swoją egoistkę matkę, która myśli tylko o sobie żeby jej było
      dobrze. Jako matka (AUTORYTET) powinnaś uczyć dziecko wybaczać, dawać szansę
      itp. Jestem pewna, że po moim wpisie zaraz sznur internautów mnie skrytykuje,
      że nie można się dla dziecka poświęcać itp. Twoja sprawa. Ciesz się, że mąż
      Cię kocha. Myślisz ze po rozwodzie jest lepiej? Wtedy to dopiero zacznie sie
      lawina problemów. Ja też mam dziecko i mojej córeczce bym tego nie zrobiła a
      też bym mogła odejść od męża.
      Uważam, że kobiety powinny zdecydowanie odejść od swoich mężów w przypadku gdy
      mężowie je biją- znęcaja sie nad nimi fizycznie i psychicznie- w pozostałych
      przypadkach jest szansa na ratowanie związku! Pozdrawiam!
      • jola0030 Re: Co mozemy zrobic, gdy jest nam tak zle?? 18.02.06, 16:08
        Byc może to racja,że w tym momencie myślę egoistycznie. Ale wyciągam wniosek,
        że powinnam na siłę pozostac w tym związku??? Przecież w związku chodzi o
        miłośc (wzajemną miłośc). Myślę o córce, wiem ze będzie cierpiała, ale przecież
        zawsze, ale to zawsze będzie miała ojca który ją kocha. Ja nie zamierzam
        odsunąc dziecka od męża, więc ojca zawsze będzie miec. Krytyka ostra!! dziękuję
        za szczerośc. Czyli w życiu nie należy kierowac się uczuciami, należy kierowac
        się zdrowym rozsądkiem. Teraz do was wszyscy czytelnicy... Nie róbmy nic dla
        siebie, Zyjmy tylko dla innych, a tylko po to, aby to im było dobrze.
        • carramba06 Re: Co mozemy zrobic, gdy jest nam tak zle?? 18.02.06, 17:55
          ciągnie Cię do nowego związku, bo to jest nieznane
          nie potrafisz docenić, to co masz,
          czy jesteś przekonana, że ten drugi będzie lepszy? czy nie jest to tylko chwilowe zauroczenie?
          pomyśl, że po tych teraz ochach i achach na temat nowego partnera, przyjdzie zwykła codziennośc, nie tylko radości ale i troski (czego Ci nie życzę)
          w życiu i uczucia i zdrowy rozsządek są potrzebne, dlatego może warto połozyć na szali wszystki za i przeciw, może nie wszystko jest jeszcze stracone?
          ale decyzja należy do Ciebie
          • kamila1115 Re: Co mozemy zrobic, gdy jest nam tak zle?? 18.02.06, 20:23
            Sama wiesz najlepiej co czujesz.
            Ja mialam podobnie.Kilka lat w zwiazku,nie bylam pewna swych uczuc.Poznalam
            kogos i stanelam przed wyborem:rzucic wszystko i wyjechac do niego,do tego co
            nieznane i tak fascynujace czy zostac przy starym zwiazku w ktorym
            przechodzilam ogromny kryzys.Ale ten fascynujacy ktos mieszkal tak daleko i nie
            zaryzykowalam.Dzis wiem,ze ten ktos ma juz kogos.
            Ale do dzis sie zastanawiam co by bylo gdyby i nieraz zaluje ,ze nie
            zaryzykowalam.
            Niekiedy nie warto rezygnowac z czegos na rzecz nowego,bo zawsze to co
            nieznane,zakazane wydaje sie nam tak pociagajace.Ale po zderzeniu z
            rzeczywistoscia moze okazac sie,ze sie mylilismy i zalowac tego co zrobilismy
            ale moze byc za pozno to odkrecic.
            To trudna decyzja,ale moze warto


    • facio60 Re: Co mozemy zrobic, gdy jest nam tak zle?? 18.02.06, 20:14
      no coz,Twoj post przekonuje mnie coraz bardziej, ze takie rzeczy jak wiernosc,
      stalosc uczucia, dom i maz -choc moze zbyt przewidywalny i czasem nudny, to
      wartosci dzis nic nie wate.
      Jakos tak smutno mi sie zrobilo po tym co przeczytalem.Swoje latka mam i jakies
      doswiadczenia tez.
      Nowa milosc? Fajne uczucie, ale tylko dlatego, ze z nowym partnerem,
      przynajmniej na poczatu, wszystko widzi sie w rozowych okularach.Nie bylisci w
      kryzysowej sytuacji zapewne.A zakladam, ze jesli bedziesz z nowym partnerem, to
      dziecko przy kims musi zostac.Jesli pry mezu, to nie wiem jak bedziesz czuc sie
      jako matka.Jesli przy Tobie i nowym mezczyznie, to konflikty sa zaprogramowane.
      Moz ewidze to czarno, ale moi tesciowie byli w nowych zwiazkach z dziecmi i nie
      bylo to mile.
      Moim zdaniem powinnas porozmawiac z mezem.To ze chce byc z Toba swiadczy o jego
      milosci.Kiedys o tym sie przekonasz.
      Ze swojego doswiadczenia wiem, ze kobiety w pewnym wieku czuja potrzebe zmian.
      Jedne robia to dyskretnie aby nie burzyc dotychczasowego zwiazku, inne, znacznie
      rzadziej, probuja po prostu odejsc.Zrobisz jak zechcesz, ale w moim przekonaniu
      i tak pisalo paru moich poprezdnikow, maz,jak sie dowie, najpierw bedzie
      probowal Cie zatrzymac, ale juz wkradnie sie w niego niepokoj i niewiara w
      Ciebie.Jesli kiedys bedziesz pragnela do niego wrocic, to nie bedzie juz ten sam
      czlowiek.Byc moze najdzie sobie inna.
      No, ale coz. Twoj wybor.
    • ya_bolek Gon swego pawia 18.02.06, 23:57
      Chec rozwijania sie zawsze budzi we mnie szacunek. Niechec rozwijania sie budzi
      odraze. Twierdze, ze temu kolesiowi wyrzadzisz krzywde, yesli od nie go nie
      odejdziesz.

      jola0030 napisała:

      > Jestem mężatką, już kilka lat. Nigdy w życiu nie zdradziłam męża, jeśli
      > chodzi oczywiście o zdradę fizyczną. Ale nie jestem szczęśliwa w tym związku,
      > kiedyś było inaczej, prościej. Kocham życie, chcę się rozwijac, spełniac
      > swoje marzenia. A on? raczej chciałby zamknąc mnie w domowym zaciszu, tylko
      > ON i Ja. Między nami nie ma już uczucia, raczej z mojej strony. Poznałam
      > kogoś i jest mi dobrze. Wiem, że ciężko jest odejsc, ale ciężko również jest
      > tak życ. Nie chcę go zdradzic, ani oszukac. Co jest
      > lepsze?
      • jola0030 Re: Jak życ? 19.02.06, 00:19
        zawsze dążyłam za szczęściem, ale cóż robic, gdy nie czuje się tego co by się
        sobie życzyło? Nie jestem złą kobietą, mam w sobie uczucia!!! Ale nie wiem co
        mam robic. Dziś rozstałam się z mężem. Jeszcze nie czuję samotności, ale juz
        jest mi zle z tą myślą, nie z tęsknoty, tylko dlatego, że nie jest w domu,
        pomimo tego ze nie sypialiśmy razem. Chcę w zyciu tylko poczucia tego, że
        jestem wartościowa, za taką się uważam, byc może to egoistyczne, ale tak jest i
        nikt ani nic nie jest w stanie tego zmienic...:)))))
        • zeittt Re: Jak życ? 19.02.06, 00:38
          jola0030 napisała:

          >
          > nikt ani nic nie jest w stanie tego zmienic...:)))))



          Owszem jest! i moze dokonac tego bardzo bolesnie...
          • jola0030 Re: Jak życ? 19.02.06, 00:54
            Do zeittt--
            • jolajajolajola Re: Jak życ? 19.02.06, 01:04
              jola0030 napisała:

              > Do zeittt--
              • zeittt Re: Jak życ? 19.02.06, 01:09
                sorry za zmiane nicka... pomylka...
                chcialem z pod niego napisac do kogos na innym forum
              • jola0030 Re: Po to zeby Poznac znaczenie niektórych słów... 19.02.06, 01:20
                Po to i tylko po to, aby przekonac sie o tym co do mnie kierowałeś..
                • zeittt Re: Po to zeby Poznac znaczenie niektórych słów.. 19.02.06, 01:43
                  Trudno mi o tym pisac... bylem w podobnej sytuacji jola0030 i nie chce
                  rozgrzebywac ran...
                  znalazlas sie w sytuacji, w ktorej jakakalwiek decyzje bys nie podjela -
                  bedziesz tego zalowac, bedzie bol, lzy... tak jakos to widze..
                  • jola0030 Re: Do Zeitttt 19.02.06, 01:57
                    Więc jaką decyzję podjąc??? Skoro byłeś w podobnej sytuacji, to Ty juz to
                    znasz i możesz udzielic odpowiedniej rady:((
      • jola0030 Re: Do Bolka:))) 19.02.06, 01:22
        Dziękuje, ale czym kierujesz się mówiąc, a raczej pisząc te słowa?Raczej
        mnie wszyscy tempią za to, ale co ja mam zrobic, życ na siłę??? Już nie moge..
        Za długo w tym drwię i to chyba przez to!!!
        • gonia211 Re: Do Bolka:))) 19.02.06, 13:56
          Ja Cie nie potepiam. Wręcz zazdroszczę Ci odwagi.Przerabiałam sytuacje podobną
          do Twojej, tj.: ja pogodna, otwarta natura,mąż małomówny, skryty, chciał chyba
          mieć w domu matkę, której nie miał(zmarła, nigdy nie pracowała zawodowo) ) ,
          dopiero się uczyłam gotować, sprzątać, organizować nasze życie, na każdym
          kroku krytyka, początkowo delikatne przytyki, z czasem ostre wymówki. Bardzo
          go kochałam. Starałam sie jak umiałam.Moja radość życia jednak gasła.Dałam się
          zamknąć w sobie. Moje marzenia legły w gruzach realistycznego ( dzis sądzę, że
          skrzywionego ) podejscia do życia mojego męża. Stopniowo, stawałam sie inną
          osobą. Komunikacja między nami ograniczała sie do codziennych spraw. Moje próby
          pogadania o nas, kwitowane były tekstem, co"co znów zły dzień?". Ja starałam
          sie spełniać jego oczekiwania, on robił w zyciu co chciał. Oboje skończylismy
          studia. Tylko ja te"gorsze" z niskimi zarobkami. On dzis zarabia dobrze, ja
          nadal mało. Wiele razy mysłałam o odejściu, ale bałam sie, że sobie nie dam
          rady. Było to sporo lat temu. Potem przestałam o tym myślec. Mielismy
          dzieci.Mieszkamy w małej mieścinie. Mozliwości zmian słabe. Jednak w pracy
          mogłam się twórczo spełniac. CÓZ KIEDY NIE BYŁAM TAK DO KOŃCA PARTNEREM, BO
          KASA MAŁA(dzis on duzą wagę przywiazuje do tego, że kto ma kasę ten rządzi, nie
          mówi o tym, ale tak mnie traktuje). Oddalalismy się od siebie stopniowo ,
          przez wiele lat. Potem ja sie przyzwyczaiłam, do takiej sytuacji, nadal strałam
          sie, ale niestety to nie było jednak to czego oczekiwał mój mąz. Miesiac temu
          dowiedziałam się, że ma kogoś.To było dla mnie jak grom z jasnego nieba.
          Zupełnie nie przypuszczałam, ze do tego może dojść. Zerwał z nią. Jakoś nam się
          udało porozmawiać o naszych problemach, przyczynach zdrady. Zaczęło sie rodzić
          coś, o czym marzyłam od lat. Myślałam,że zrozumiał swój błąd,że zrozumiał, że
          coś dla niego znaczę. Wygląda na to, że jestem głupia i naiwna. Teraz męczą
          mnie myśli o odejściu, ale tak strasznie sie boję. Nie wiem jak wybrnąć z tej
          matni. Żal mi straconych lat.Tracę dla siebie szacunek. Dlatego, uważam,że
          Twoja decyzja, powzięta zawczasu, mogła zapobiec sytuacji, jaka mnie i mojego
          męża spotkała. Nie jest z kamienia i ta zdrada to był jakis zryw ku zmianie, on
          tez nie był szzęsliwy, na to wygląda. Serdecznie Cie pozdrawiam.
          • gonia211 Re: do jola 0030 miało być powyżej :) 19.02.06, 14:07
          • jola0030 Re: Pozdrawiam Gonię 211 19.02.06, 14:34
            Na zmiany w swpim życiu, sądzę NIGDY nie jest za pózno?! Byc moze się mylę,
            ale tak jest. Ty załujesz zmarnowanego czasu, ja go nie żałuje. Żałuje tylko
            niektórych sytuacji, które nie powinny miec miejsca, ale gdyby ich nie było
            dziś nie pisałabym o swoim problemie. Stało sie, widocznie tak musiało byc!
            Długo rozważałam odejście i myślę sobie ze to było słuszne. Mąż się
            wyprowadził, zostałam sama z córką i jakos tak mi lepiej z tą myslą, choc
            dziwnie z ową ze go tu nie ma. A Tobie Goniu zyczę podejmowania słusznych
            decyzji i większego szacunku do siebie, a napewno bedzie dobrze:))) Pozdrawiam
            Cię bardzo cieplutko.
            • syrena15 Re: Pozdrawiam Gonię 211 19.02.06, 18:29
              Miłość ( jak kwiat) trzeba pielęgnować... Współczuję Twojemu dziecku.
              • jola0030 Re: Miłośc Trzeba pielęgnowac???? 19.02.06, 19:47
                To ciekawe i dośc oczywiste, lecz nie zawsze można, nie zawsze się to udaje.
                Nie musisz współczuc mojej córce, ponieważ jestem odpowiedzialną kobietą i
                nigdy w życiu nie pozwolę, aby poprzez moją decyzję moja córka cierpiała.
                • dolarmax Re: Miłośc Trzeba pielęgnowac???? 20.02.06, 16:39
                  Dlaczego nie napiszesz może całej prawdy albo w większości o waszym związku z
                  mężem i rozterkach, może ludzie bardziej Cię będą wtedy rozumieli. Bo tu za
                  wiele się nie rozpisałaś.$$$$$$$$$$$$
                  • jola0030 Do Pana R...... 20.02.06, 21:06
                    A po co mam to robic? Nie jestem tu po to , aby zwalac na kogoś wine, a siebie
                    samą tłumaczyc. W każdym związku wina leży po środku, więc również gdzieś jest
                    i moja. Pozdrawiam $$$$$$
    • alpha01 o wlasnie...nieszczesnica ze swedzacym kapskiem 20.02.06, 23:06
      jola0030 napisała:

      > Jestem mężatką, już kilka lat. Nigdy w życiu nie zdradziłam męża, jeśli
      > chodzi oczywiście o zdradę fizyczną.

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      zdrada fizyczna.....mam na mysli ze jeszcze sie nie yoblas...o to biega?poki
      co,czochrasz swedzacego pazdziocha.....no...podgotowe juz masz.....
      nastepny ruch..........czai sie na ciebie okurfffieniec...czy jak tam jakos..ma
      cie na oku......
      no zawsze sa jakies takie poczatki...

      recepta.........gumowy ogor w pazdziocha.....koniecznie.....poyobanie minie
      gumowy ogor i klap z buta w siedzisko.
      • dolarmax Re: o wlasnie...nieszczesnica ze swedzacym kapski 21.02.06, 07:36
        alpha01. jakiś ty głupi że aż szkoda pisać.lepiej nic nie pisz tylko ucz się
        gramatyki
      • jola0030 DO ALPHA01 21.02.06, 09:14
        Człowieku zrób coś dla mnie, a najlepiej dla siebie. Nie pisz tu więcej, bo nie
        znoszę takich ograniczonych ludzi!!!! Doradzam iśc jeszcze do szkoły i skończyc
        chociaż podstawówkę, bo w niej uczymy się poprawnej pisowni!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka