Dodaj do ulubionych

fotografowanie zmarłych

IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.10.01, 13:26
Na pogrzebie mojego dziadka babcia robiła zdjęcia. Zarówno mi, jak i kilku
innym osobom wydało się to niesmaczne, może masochistyczne... Później zacząłem
się nad tym głębiej zastanawiać, szukać w tej praktyce głębszego sensu.
Natrafiłem też na książkę, w której autor przedstawia występowanie tego
zwyczaju w Stanach. Teraz sam chciałbym zbadać to zjawisko w Polsce. Dlatego
też proszę czytających te słowa o odpowiedź na następujące pytania:
- czy spotkaliście się kiedykolwiek z fotografowaniem zmarłych?
- jeśli tak, to kto, kiedy i gdzie je robił?
- jaki był/jest Wasz stosunek do tej czynności (tych zdjęć)?
Z góry dziękuję,
Piotr Kławsiuć, kaszub@cc.uni.torun.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: ona Re: fotografowanie zmarłych IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 10.10.01, 13:49
      fotografowanie pogrzebow jest chyba juz raczej standardem...
      ale co powiesz na film video z pogrzebu? ja ostatnio na takim bylam.
      wytlumaczylismy sobie to tylko w jeden sposob: ktos bliski osobie, ktora zmarla
      byl w szpitalu i nie mogl uczestniczyc w pogrzebie - moze to dla niej?...
      osobiscie mam w albumie zdjecia z pogrzebu mojego dziadka. nie czuje niesmaku
      ogladajac je. ale tez i nie mam zalu, ze np. nie mam takich zdjec z pogrzebu
      babci. ... widocznie czasem takie dzialanie jest ludziom potrzebne, obojetne co
      inni sobie o tym pomysla. a w koncu nikomu to nie szkodzi...
      • Gość: Malwina Re: fotografowanie zmarłych IP: *.abo.wanadoo.fr 10.10.01, 14:58
        we francji ! (przynajmniej na poludniu)
    • Gość: kwieto Re: fotografowanie zmarłych IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.01, 15:14
      Ja nie rozumiem pogrzebow jako takich.

      Ktos umiera, bliscy odczuwaja zal...
      Ale robic specjalny ceremonial, wszyscy w garniturach, ksiadz, grobowiec,
      wszyscy potem upijaja sie na smutno. Potem kwiatki na grob, raz w roku, zeby
      pokazac (komu?) ze pamietamy.

      A nie mozna pamietac na codzien? I co ma zmarly z pieknego grobowca?
      Satysfakcje, ze jak nie docenilismy go za zycia (bardzo czeste), to po smierci
      wystawilismy mu pomnik?
      • Gość: Malwina Re: fotografowanie zmarłych IP: *.abo.wanadoo.fr 10.10.01, 15:50
        kazdy obrzadek gra role soc. - w tym wypadku pozwala wiekszosci rozpoczac zalobe, a bez tego jak
        wiadomo nie mozna przejsc do ZYCIA.
        Socjologicznie uzyteczne dla grupy.
        Czasem nie dziala (np na mnie, bo jestem wyjatkowo zaparta, nie dociera do mnie i musze przejsc przez
        dlugie i skomplikowane kryzysy wewnetrzne by zaakceptowac..- wciaz tej pokory brak ;-)).)
        Oczywiscie pomniki nalezy olewac z pogarda, gdy sa wskaznikiem "bogactwa" czy "milosci" na
        wynos, na pokaz, ale i one sa potrzebne wiekszosci ludzi jako punkt zaczepienia bo nie kazdy moze
        wyimaginowane konwersacje z niezyjacymi prowadzic..
      • Gość: fausta Re: fotografowanie zmarłych IP: 157.25.172.* 15.10.01, 14:37
        Gość portalu: kwieto napisał(a):

        > Ja nie rozumiem pogrzebow jako takich.
        >
        > Ktos umiera, bliscy odczuwaja zal...
        > Ale robic specjalny ceremonial, wszyscy w garniturach, ksiadz, grobowiec,
        > wszyscy potem upijaja sie na smutno. Potem kwiatki na grob, raz w roku, zeby
        > pokazac (komu?) ze pamietamy.
        >
        > A nie mozna pamietac na codzien? I co ma zmarly z pieknego grobowca?
        > Satysfakcje, ze jak nie docenilismy go za zycia (bardzo czeste), to po smierci
        > wystawilismy mu pomnik?

        W ogóle Cię nie rozumiem - nie masz do kogo chodzić na cmentarz to nie chodź ale
        nie dziw się osobom które tego potrzebują - jak ktoś kochał bardzo osobę i ona
        odeszła na pewno chce nadal nie tylko przechowywać ją w pamięci ale też zapalić
        jej znicz, kupić kwiatek - nie tylko na święto zmarłych - ale także odwiedzić ją -
        na pewno też nie byłeś przy śmierci i nie wiesz jakie to uczucia wzbudza -
        jestem jeszcze bardziej związana z osobą z którą byłam w jej ostatnich chwilach -
        niektórzy nie przywiązują do tego wagi ale to ich sprawa - ja potrzebuję zapalić
        znicz na grobie osób na których mi zależało.
    • Gość: iza/emi Re: fotografowanie zmarłych IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.01, 17:16
      Nie wiemy zbyt wiele o fotografowaniu zmarłych, w ogóle nie nawidzimy
      pogrzebów, ale widziałyśmy kiedyś zdjęcia z pogrzebu (przypadkowo), od razu
      zrobiło się nam niedobrze. My też myślimy, że jest to niesmaczne, okropne, ale
      to zależy od nastawienia do sytuacji.
      Pozdrawiamy
    • Gość: Czart Re: fotografowanie zmarłych IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 10.10.01, 19:39
      Ja pomimo, ze fotografuje nie chcialem robic zdjec na pogrzebie mojego tescia.
      Poprosilem kumpla, gdyz wydawalo mi sie to niemaczne i nawet niepotrzebne. To
      samo dotyczylo mojej babci i mamy. Nie oznacza to jednak, ze chce krytykowac
      poczynania Twojej Babci - moze odzczuwa silna potrzebe posiadania takich fotek,
      aby jakos zyc dalej i ...
      Pozdrawiam
      • Gość: kaszub Re: fotografowanie zmarłych IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 12.10.01, 12:38
        Chciałbym choć w części odpowiedzieć na udzielone mi odpowiedzi.
        Przede wszystkim dziękuję (i proszę o więcej).
        Jak Malwina zauważyła, rytuały pogrzebowe służą (wg socjjologii czy
        antropologii) raczej żywym niż umarłym. Każą pamiętać, równocześnie pomagając
        wrócić do normalnego życia. Pomniki portrzebne są zaś choćby po to (pomijając
        kwestię ustalania swojego statusu), by żyjący wiedzieli/wierzyli, że po śmierci
        nie będą tylko prochem, że ktoś o nich będzie myślał, pamiętał. Że zostanie po
        nich (nas!) jakiś ślad.
        Wiele osób pytanych (w Stanach)o powody, dla których robią zdjęcia zmarłym,
        mówiło o wysyłaniu ich tym bliskim, którzy nie mogli uczestniczyć w pogrzebie.
        Antropolog mówi więc tu o symboliczbym udziale w rytuale.
        Słyszałem o kobiecie, która trzymała pod poduszką pośmiertne zdjęcie swego
        przedwcześnie zmarłego męża. Przypominało jej ono o jego śmierci (zdjęcia są
        przecież traktowane jako wyznaczniki prawdy, prawdy obiektywnej), ale było też
        jakby namiastką jego życia. Może więc zdjęcia na pogrzebach mają uchwycić
        resztki życia tlące się jeszcze w dopiero co zmarłym człowieku (mówię tu
        oczywiście o nieuświadamianym myśleniu magicznym). Dlaczego bowiem do
        podtrzymywania pamięci o bliskich nie mogłyby służyć zdjęcia wykonane za życia?
        I ostatnia uwaga: o il epamiętam, video z pogrzebów zaczyna wypierać fotografię
        wśród amerykańskich emigrantów z Togo. Jest ono jeszcze "prawdziwsze", ale też
        chyba bardziej na nas oddziałujące. Nie tylko widzimy, ale i słyszymy płacz.
        Poza tym, do zdjęcia łatwiej pozować niż do kamery. Po prostu trwa to za długo.
        Ciekawa jest też rola fotografa w takiej sytuacji. Być może jest tak, że
        chowając się za obiektyw wychodzimy z bolesnej sytuacji. Nasze opanowanie na
        pogrzebie jest usprawiedliwione - musimy przecież zadbać o dobre zdjęcia.
        Czasami tego dystansu nie chcemy i może dlatego zlecamy takie zdjęcia innym?
        Proszę o komentarze (nadal także do pierwszego listu) i pozdrawiam,
        Piotrek Kławsiuć
    • Gość: iza Re: fotografowanie zmarłych IP: 217.67.196.* 12.10.01, 13:42
      Na wszystkich pogrzebach na jakich byłam w mojej rodzinie, nawet trumny się nie
      otwierało, a już zupełnie nie ywobrażam sobie fotografowania. Dzięki temu mam w
      pamięci obraz moich przodków żywych. Byłam natomiast kiedyś na pogrzebie osoby,
      której trumnę otwarto. Był to dla mnie szok - nie pamiętam jej twarzy za życia -
      pamiętam tylko tę umarłą.
    • Gość: Kreska Re: fotografowanie zmarłych IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 12.10.01, 19:05
      Tak, boimy się. Tak bardzo się boimy, że wymyślamy rytuały, żeby one zajęły nas
      bardziej niż świeży nieboszczyk.
      Widzę, że reprezentujesz antropologów: chłodne, rozumiejące spojrzenie na
      rytuały współczesnego człowieka. (To nie jest zarzut.)
      Mnie się nie tylko zdjęcia nie podobają, także stypy. Zauwazyłam, że nie
      podobają mi się stypy w drobnomieszczańskim guściku, blichtry, pozłotki, esy
      floresy. Natomiast pradawne obyczaje, wiejskie i surowe mają w sobie moc. Także
      stypy. Tylko, że nie mogą być udawane. Wobec tego giną, z ostatnimi prawdziwymi
      wieśniakami. Rodzina farmera z komputerową hodowlą - to inny gatunek człowieka.
      Ludzie z wielkich miast - to inni ludzie (o tych z Togo w ogóle się nie
      wypowiadam, inne zjawisko.)
      Ja właściwie jestem przeciw rytuałom, a za ceremoniałem stworzonym
      indywidualnie, przez zainteresowanych. Oczywiście najbliżsi często nie są w
      stanie tego dokonać. Więc nich powierzą takie zadanie przyjaciołom, lub niech
      obmyślą wszystko zawczasu.
      Jednak zakopanie człowieka bez słowa, bez muzyki, bez odprowadzających i nawet -
      niech będzie - bez mistrza ceremonii jest najsmutniejsze.
      Zdjęcia są jednak formą barbarzyństwa. Dla mnie, oczywiście.
      Bardzo boimy sie śmierci, A więc nie rozumiem, jak można fotografować zmarłego
      i pogrzeb? Oswajanie Złego?
      Kreska
    • Gość: fausta Re: fotografowanie zmarłych IP: 157.25.172.* 15.10.01, 14:26
      Spotkałam się z fotografowaniem zmarłych - tradycja ta znana mi jest z okolic
      kieleczcyzny skąd pochodzi moja babcia, która miała w sowich zbiorach zdjęcia
      swoich zmarłych córeczek (robione dawno bo w latach 40-50), malutkich, które
      nie przeżyły roku i jest to po nich jedyna pamiątka oraz innych (ciotka). Na
      pogrzebie mojej babci (3 lata temu) także jej córka chciała aby zrobić zdjęcie
      w trumnie , ja nie zgodziłam się , chciałam pamiętać babcię żywą i trochę mnie
      to zbulwersowało kiedy jednak zrobiono takie zdjęcie, nie chciałam go oglądać.
      Osoba która je robiła podarła je później, miała złe sny (wmówiono jej że na
      zmarłego nie wolno patrzeć przez szybę)
    • Gość: yaa Re: fotografowanie zmarłych IP: 212.69.68.* 15.10.01, 15:03
      Spotkałem się z fotografowaniem pogrzebów i co więcej sam to robiłem. Mój tata
      jest zawodowym fotografikiem - raczej takim od robienia wystaw a nie od
      uroczystości rodzinnych, ale kiedyś poprosił go jakiś kolega - no i
      pojechaliśmy na jakąś wieś pod Kielce (nazwy nie pomnę). Mieliśmy niezbyt miłą
      okazję fotografować cały pogrzeb. To byłoby, mówiąc kolokwialnie, "pół biedy",
      najgorsze było to, że przed wyprowadzeniem z domu wszyscy kazali sobie robić
      zdjęcia koło nieboszczyka, który leżał w otwartej trumnie. Takie -
      grupowe "rodzinne" zdjęcia. Było to dla mnie na tyle niemiłe, że pomimo upływu
      kilku lat do dziś pamiętam tamten pokój, trumnę i tych ludzi... .
      Nie bardzo wiem po co ludziom takie fotki - ja osobiście wolałbym pamiętać
      moich bliskich, takimi, jakimi byli za życia - ale jestem w stanie to
      zaakceptować.
      Pozdrawiam
      Yaa
    • Gość: renka Re: fotografowanie zmarłych IP: *.sympatico.ca 16.10.01, 06:43
      Dla mnie fotografowanie bolu i cierpienia jest zwyczajne jak fotografowanie
      radosci i milosci.Ja mysle, ze to po prostu robi sie dla pamieci tego
      wydarzenia, POZEGNANIA CZLOWIEKA, zrobienie kilku zdjec z JEGO OSTATNIEJ
      DROGI.Ja osobiscie chetnie obejrzalabym te zdjecia, to przeciez zdjecia z
      OSTATNIEGO POZEGNANIA.Rowniez chcialabym, aby na moim pogrzebie robiono duzo
      zdjec , film video i zeby wszyscy sie dobrze bawili. Ja mysle, ze to dobry
      pomysl, aby zapytac kazdego kandydata na tamten swiat( o ile zdazymy) czy
      chcialby , aby robic zdjecia. W koncu to JEGO OSTATNIA ZABAWA na tym marnym
      padole. Kiedys bylo nie do pomyslenia fotografowanie , czy wizytowanie
      noworodka w szpitalu, w 2 godziny po urodzeniu, a teraz to normalne.Tak samo i
      z pogrzebem. Dlaczego nie robic zdjec?
      • Gość: kaszub Re: fotografowanie zmarłych IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 19.10.01, 12:34
        O fotografowaniu zmarłych ciekawą książkę napisał Jay Ruby ("Secure the
        Shadow"). Co ciekawe, jego problemy z badaniem tego zwyczaju były podobne do
        moich. Otóż bardzo często ludzie uważali tę za już wymarły zwyczaj regionalny,
        lub za coś niezrozumiałego, wręcz barbarzyńskiego. Co do drugiej kwestii, to
        już dawno przeszło mi zgorszenie i ustąpiło miejsca zaciekawieniu, próbie
        zrozumienia. Jeśli zaś chodzi o częstość występowania, to wg jednego z moich
        rozmówców, jego zakład fotograficzny jakieś 12 lat temu przyjmował ok. 5
        zamówień pogrzebowych dziennie. Obecnie jest to ok. 6/mies. Nie zapominajmy
        jednak o rewolucji na rynku sprzętu fotograficznego jaka się w tym czasie
        dokonała. Inny fotograf powiedział mi inną ciekawą rzecz. Też robi zdjęcia z
        pogrzebów. Różne: zbliżenia w trumnie, rodzina nad trumną, płaczący żałobnicy.
        Później przychodzi rodzina i wybiera zdjęcia do zakupu. Przeważnie odrzucane są
        zbliżenia, ale kupowane są np. zdjęcia przedstawiające rozpacz żałobników.
        Obaj fotografowie, z którymi rozmawiałem, do zdjęć pogrzebowych podchodzili na
        chłodno, ale jeden z nich z niejakim zgorszeniem wypowiadał się o
        videofilmowaniu ceremonii (z czym sie naturalnie spotkał). Przed kamerą nie
        można się bowiem schować, wychwyci ona płacz itd. A jednak ludzią tak robią...
        Jeśli chodzi o trzymanie "tych" zdjęć poza albumem, to pisze też o tym
        wspomniany Jay Ruby. Pisze też jednak o przypadkach ludzi, dla których te
        zdjęcia nie były superprywatną tajemnicą, a talizmanem noszonym w portfelu i
        pokazywanym jak gdyby nigdy nic.
        Jedną z tez mojej pracy (fotografowaniu zmarłych chcę poświęcić rozdział pracy
        magisterskiej pt."Dlaczego ludzie pstrykają zdjęcia?") jest twierdzenie, że nie
        tylko fotografujemy ważne momenty, ale i poprzez fotografowanie dodajemy
        ważności sytuacji, zdarzeniu, osobie. Podobnie może być z fotografiami
        pogrzebowymi: jest fotograf, więc (pokazaliśmy, że) sytuacja jest ważna ("Co to
        był za pogrzeb! Nawet fotograf był!"). Co ciekawe, później bywa, że nawet
        zdjęcia nie są odbierane...
        Dziękuję za komentarze i informacje, nadal proszę o więcej.
        Pozdrawiam
        • Gość: onnanohi Re: fotografowanie zmarłych IP: 213.17.193.* 19.10.01, 14:59
          A co powiecie na taką, trochę nie na temet opowiastkę: moja koleżanka była w
          USA na praktykach nauczycielskich, co miesiąc były 3-dniowe zjazdy nauczycieli
          z różnych stanów. Na jednym z takich zjazdów zamieszkała z pewną przemiłą
          Amerykanką. Skracając - okazało się, że ta kobieta woziła ze sobą wszędzie
          prochy swojego męża, rozmawiała z nim (Bill, no i jak Ci się podoba ta
          sukienka?) - zachowywała się tak jakby on nadal żył. Np.: gdy wracały do
          pokoju - Hello Bill! Tęskniłam!!.

          Co Wy na to?

          Pozdrawiam
          onnanohito

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka