Dodaj do ulubionych

koniec malzenstwa

IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.11.02, 16:34
Pisalam calkiem niedawno o moim mezu i klopotach jakie ciagle sie pojawiaja.
Po rozmowie z nim doszlam do wniosku ze sprobuje jeszcze raz. Zmienie sie -
zapewnial. To bylo 2 m-ce temu. W piatek zrobil piekielna awanture o tak
glupia rzecz ze nawet nie przyznam sie o co. Zabralam pare najwazniejszych
rzeczy i wynioslam sie. Mam juz go dosyc. Cala droge do domu szlam i plakalam
ale jak obudzilam sie rano to odetchnelam z ulga. Ze ten najwazniejszy krok
mam juz za soba. On mnie nawet nie zatrzymywal, nie dzwoni. Wiem ze nigdy
tego nie zrobi. Czy tak robi facet ktoremu podobno zalezy?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • ta_mar_ta Re: koniec malzenstwa 25.11.02, 17:00
      Gość portalu: Zunia napisał:

      > On mnie nawet nie zatrzymywal, nie dzwoni. Wiem ze nigdy
      > tego nie zrobi. Czy tak robi facet ktoremu podobno zalezy?

      1) Czy tobie zależy na tym, żeby jemu zależało ?
      2) Nie mów "nigdy", nie znasz siebie, nie znasz jego
      3) Może tak zrobić, nawet jeśli mu zależy, znane są takie przypadki urażonej
      miłości własnej

      Reasumując: wszystko w życiu jest możliwe.

      Powodzenia
      Ta_

    • kkk30 Re: koniec malzenstwa 25.11.02, 17:09
      Gość portalu: Zunia napisał:

      ten najwazniejszy krok
      > mam juz za soba.
      On mnie nawet nie zatrzymywal, nie dzwoni. Wiem ze nigdy
      > tego nie zrobi. Czy tak robi facet ktoremu podobno zalezy?
      > Pozdrawiam
      >
      Skąd ta pewność, że masz już to za sobą, że nie zadzwoni? Czy kochasz go
      jeszcze? Napisz, jeśli możesz. Nie potrafię Ci tego racjonalnie wytłumaczyć,
      ale interesują mnie tego typu sytuacje: jak, dlaczego i kiedy rozpadają się
      związki i co dalej? Sam jestem w podobnej sytuacji od dwóch miesięcy, z tą
      różnicą, że to Ona odeszła, a mi jest cholernie trudno się pozbierać. Może jest
      recepta na to, jak szybko mieć to za sobą? W wątku "Jak się odkochać?" dostałem
      wiele cennych porad i dużo się dowiedziałem. Ale pytanie powinno tak naprawdę
      brzmieć: Jak żyć z niespełnioną miłością.

      Pozdrawiam,
      K.
      • Gość: Zunia Re: koniec malzenstwa IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.11.02, 07:56
        Wiecie, napewno bylo tak ze ta jedna mala pierdola to byla wlasnie ta jedna
        kropelka za duzo.
        Pisalam troche o tym w watku "znow nieudane malzenstwo".
        A dlaczego sadze ze nie zadzwoni? Bo dobrze go znam, on sadzi ze ja wymyslam
        powody do rozstania i ze on jest w porzadku. W kazdej klotni tak bylo ze to ja
        zaczynalam rozmawiac pierwsza.
        Spotkalam sie z naszym wspolnym bardzo dobrym kolega, przyjacielem, ktory zna
        go troche dluzej niz ja i powiedzial - jesli liczysz na to ze on zadzwoni to
        sie rozczarujesz. Powiedzial dokladnie to co ja mysle - ze nie zadzwoni.
        ZObaczymy co bedzie, zastanawiam sie tylko czy ja chce zeby zadzwonil. Czy ja
        jeszcze chce zeby sie ulozylo miedzy nami.
        Pozdrawiam,
    • piotr.kowal Nie musisz mówić- alkoholizm/nt 25.11.02, 17:35
    • Gość: MagdaB Re: koniec malzenstwa IP: *.czatcaffe.pl 25.11.02, 20:59
      Ja zrobiłam to samo - tylko w maju. Po prostu wyszłam z plecakiem. I nie
      wróciłam.
      On nawet zadzwonił. NI z gruszki ni z pietruszki po dwóch miesiącach. PO prostu
      miał dołek, bo pokłócił się ze swoją następną (która była jedną z przyczyn
      naszego rozstania, ale chyba nawet nie tą główną - po prostu ostatnią kropelką
      w kieliszku). Dobrze, ze wyczułam, ze to dołek, chwila samotności, nic więcej.
      I wiem, że to dobrze. Na pytanie: "Co u ciebie" odpowiadam: "Super". Czasem
      ktoś pyta: "A co super?" Nie wiem. Wszystko. To że liście lecą z drzew,
      powietrze wchodzi mi do płuc przez krtań a nie jakąś zaciśniętą szparkę, z
      ludźmi wokół rozmawiam normalnie, a nie jakby przez jakas neiwidzialną szybę i
      że nastolatki tak śmiesznie broją na zajęciach z angielskiego (moze kto inny by
      się wściekał).
      Ten ostatni raz pokłóciliscie się o drobiazg - ale chyba pozornie. To co duże,
      poważne, musiało tkwić pod spodem, być w każdej głupiej przepychance, choćby
      nienazwane, prawda? Czy wiesz co to było?
      Czeka cię jeszcze trochę cieżkich chwil. Te dobre momenty wracają - w chwilach
      dołka albo grypy. Ale naprawdę łapię klimat. Odezwij się jakbyś chciała pogadać.
      mbartoszew@wp.pl
      Ściskam cię mocno.
      M.
      PS. Masz dzieci?
    • neutralny_nick Re: koniec malzenstwa 25.11.02, 21:42
      przypomina mi sie jak kolega opowiadał że własnie przyszła do niego taka chwila
      i po prostu po kolejnej awanturze wziął szczoteczkę do zębów i wyszedł. Padał
      śnieg a on sobie szedł taki sam prosto w objęcia niewiadomego.
      Mówił ze pierwsze pół roku jest najgorsze potem już z górki. Świat zaczyna
      wyglądac normalnie , nie ma tej szybki.
      Myślę że to rzeczywiscie musi być ten moment, ta kropelka przelana w czarze
      gorzyczy żeby zrobić cos takiego jak ty.
      Życzę szczescia w nowym życiu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka