Dodaj do ulubionych

MAŁŻEŃSTWO

IP: 62.29.248.* 26.11.02, 16:55
Miałam w domu dobry wzor. Jednak nie uwazalam, ze koniecznie trzeba zyc tak
jak rodzice. Na szczescie mam troche luzu w sobie wiec nie na sile nie
chcialam robic. Spotykalam sie z kilkoma facetami jednak zaden z nich nie byl
tym. W koncu trafil swoj na swego. Bylo wreszcie az do bolu normalnie. Fajny
nie pretensjonalny zwiazek dawal mi wiele radosci i zadnych watpliwosci. W
koncu decyzja o malzenstwie. Przygotowywalismy sie do slubu na powaznie.
Potem kilka miesiecy kontynuacji tamtej sielanki. Decyzja o dziecku i kilka
miesiecy starania sie o nie. Spokojna ciaza. Wszystko wlasciwie bez zmian i
pojawilo sie Ono. Upragnione przez Niego, ale tez chciane przeze mnie. I
nagle cos sie zmienilo. Do mnie to nie docieralo, ale On czuly, wrazliwy
dobry czlowiek nie chce ze mna dzielic trudow rodzicielstwa. Jestem z
dzieckiem od roku, ale bywam tez zmeczona. Czasem w weekend zdarza mi sie Go
zbudzic w nocy, gdy Ono placze, a ja juz nie daje rady, a wtedy spotyka
nieznana mi wczesniej zlosc i prawie agresja. Nie moge tego pojac. Jego
okrotnych slow ( moich tez bo nie wytrzymuje i zaczynam sie "odwdzieczac" z
potrojna sila) i tego ze nie chce mi pomoc. Wciaz mowi, ze Ja i Ono to caly
jego swiat, ale gdy przychodzi to poswiadczyc nie daje temu swiadectwa. Nie
ucieka z domu. Jak tylko moze wraca do niego (choc pracuje dosc duzo) widze
ze wciaz go pociagam, widze ze mnie kocha i uwielbia. Widze ze dla dziecka
zrobil by wszystko. Z kolegami spotyka zie od czasu do czasu, po knajpach nie
lazi, nie ma specjalnie nalogow (czasem papieros lub piwo). Specjalnie nie
mam mu nic do zarzucenia, ale anjgorsze jest to ze czuje ze sie od niego
oddalam. Wiem ze kiedy potrzebuje wsparcia, nie moge na niego liczyc ( a na
kogo mam do jasnej?) Jak on chce spac to nie ma zmiluj. Natomiast gdy cos
musi zrobic do pracy zawsze znajdzie sily. Boje sie ze nic z nas nie bedzie.
Przeciez cos musi byc ze on nie chce mi pomoc. Jak sie kogos kocha to
wszystko sie dla niego zrobi! Boje sie kazdego kolejnego dnia. Jak rozmawiamy
to jest fajnie. Postanawiamy to i tamto, a potem znow jest tak samo. Nie
wierze juz Jego slowom. Jak przestaje sie do niego odzywac lai za mna jak sep
i w koncu sie lamie. A piotem znow olewa mnie. Oglada Tv do 1-2 a jak go
prosze o pomoc to sie zakrywa koldra. Co moze byc tego przyczyna??? Jak
postepowac? Mie mam ochoty na niego patrzec, dotykac, dzielic z nim łozko.
Nie tesknie za nim tak jak pare miesiecy temu. Co robic Czy to zachowanie
swiadczy, ze nasz wybor nie byl trafiony?
Obserwuj wątek
    • arek_cz Re: MAŁŻEŃSTWO 26.11.02, 17:01
      A moze nagle okazalo sie ze boi sie rodzicielstw i
      wlasnie w ten sposob to maskuje?
    • Gość: Kumpel Re: MAŁŻEŃSTWO IP: 62.157.169.* 26.11.02, 18:04
      Czesc,
      Przeczytalem opis mojego malzenstwa. Oczywiscie jestem facetem a dzieci mamy
      juz dwoje.
      Opisalas tutaj zdarzenia, ktore zdarzaja sie i u nas. Nie napisalas czy
      pracujesz czy nie. Ale zakladam, ze nie. Moja zona rowniez nie.
      Czesto wracam do domu z pracy pozno, czasami wracam po kilku dniach (taka
      praca). Jestem mniej wiecej typem twojego faceta. Jezeli poza problemami z jego
      angazowaniem sie w pomoc w srodku nocy nie macie innych, to wlasciwie problemu
      nie macie.
      Ja tez kiedy moja zdesperowana zona budzi mnie w srodku nocy abym ponosil
      malucha wykrecam sie na wszystkie sposoby. Oczywiscie nie reaguje agresja, ale
      jest to ostatnia rzecz, ktora mam ochote robic. Nie twierdze, ze jest to super
      eleganckie, ale czesto styl wyrazania zyczen przez moja lepsza polowe mnie
      zniecheca, nie jest to prosba z nuta uzasadnienia, ale zadanie, ktore jest
      rzucane w oczy zalepione "spiochami" i "zasypane piaskiem". Rozumiem, ze jest
      zdenerwowana itd., ale jezeli robisz to podobnie to zle robisz. Sytuacja sie
      troche zmienila kiedy moja zoneczka na moja wyrazna sugestie zmienila styl.
      Mowi teraz: Kochanie, prosze pomoz mi, nosze ja juz od X godzin, strasznie bola
      mnie plecy, ponos ja chociaz 20 minut abym mogla chwile odpoczas. Nie wierze
      aby sie nie zgodzil. Przewaznie wystarczy to 20 minut aby zasnela. A jak
      ponosze chwile dluzej to tez nic sie nie dzieje.
      Poza tym jezeli facet jest tym ktory dom utrzymuje, powinnas mu dawac oznaki
      twojego uznania dla jego zaslug (werbalne czy nie werbalne). Twoje sa nie
      mniejsze, ale kiedy bedzie czul, ze cenisz jego poswiecenie i wysilek bedzie
      chetniej docenial twoj. I z pewnoscia bedzie chcial ci pomoc.

      Nie wiem. Twoja wypowidz na temat waszego zwiazku jest raczej niekompletna do
      wyciagania podobnych zwiazkow, ale moze ci to troche pomoze.
      • sheana Re: MAŁŻEŃSTWO 26.11.02, 18:28
        To minie jak mija każda zima! Z każdym następnym rokiem będzie lepiej!

        Oni już tak mają , chcą spać w nocy kiedy maluszek płacze a rano ma ich witać
        uśmiechnięta żona , podać pachnącą kawkę do śniadanka ze świeżymi bułeczkami
        a wieczorem powinna szybko uwinąć się z kąpielą i usypianiem malucha
        i wkładając przeźroczystą koszulkę do połowy pupy , uśmiechając się zalotnie ,
        łagodnie kusić mężczyznę swego życia ciągnąc go w stronę łóżka w którym okaże
        się być zmysłową kochanką!
        Ech! Szczęśliwa ta która miała inaczej!
    • Gość: zmiana Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.acn.waw.pl 26.11.02, 18:42
      Żono! Tak bylo i u mnie! Ja tez nie rozumiałam, miałam żalitp. Minęły 4 lata a
      my jakoś ugrząźliśmy i przestaliśmy rozmawiać bo podobnie ja k u
      ciebie ,wszystko za chwilę wracało do normy.
      Teraz mam w swoim życiu krach. Wystawiono na wielką próbę nasze małżeństwo.
      Dopiero teraz dowieduję się, że:
      -był zazdrosny o dziecko(mimo,że kocha)
      - nie zwracałam na niego uwagi
      -czuł się nie kochany
      -za żadko się kochaliśmy
      -nie byłam non stop tylko w niego wpatrzona
      -byłam zmęczona
      -wracał w nocy ja spałam
      -nie czuł się atrakcyjny
      -za mało dbałam o siebie
      Teraz ta trzecia stara mu się to wszystko wynagrodzić...Walczymy oboje o nasze
      małżeństwo, bo naprawdę przestraszyliśmy się ,że może się rozpaść. Ja
      oczywiście jak usłyszałam zarzuty to przeżyłam szok. Bo do głowy mi nie
      przyszło, że on może to tak odbierać!Ale czy musiało dojść do zdrady, żeby nasz
      związek się przeformułował????
      Coś w tym jednak jest...Moja rada: nie bądź tylko matką!Wychodźcie jak
      najczęściej razem, opiekunki to nic złego, naprawdę. Dbaj o niego!Wyobraź sobie
      czasem, że go musisz zdobyć! To jest bardzo ważne!!!
      sex...wiem,zmęczenie. Wiem, ale to naprawdę fundament.
      Życzę Ci by los nie zmusił Cię do uznania moich przemyśleń. Pozdr, i trzymam
      kciuki. Walcz. Facet jest próżnym zwierzęciem. Ale zaspokojony(przepraszam za
      to behawioralne określenie) może dać dużo szczęścia.
      Ja chętnie cofnęłabym czas i dała z siebie o wiele więcej, niż wtedy:)
    • kol5 Re: MAŁŻEŃSTWO 26.11.02, 19:32
      Tacy są faceci. A jak wstanie kilka razy do dziecka, to po latach powie, że
      codziennie to robił.
      Potrzebują podusi, mamusi, piwa, kolesiów i seksu./kolejnosc różna/
      Praca - jeśli nie ma w niej seksownych bab - jest nudna.
      Baba - jeśli codziennie ta sama - to może być tylko mama.

      Inne przemyślenia - na życzenie.

      Pozdr.:))))
    • Gość: Magdalenka Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 26.11.02, 19:55
      Droga,
      Tak nie musi byc, kiedy moje malenstwa sie rodzily,
      to moj maz pomagal mi na rowni, wstawal w nocy i karmil z butelki
      dzieci a tez w dzien pracowal...to nie jest latwy okres w zyciu. Jak duze jest
      dziecko ? Czy jest mozliwy odzdzielby daleki pokoj? Nic malenstwu sie nie
      stanie jezeli dostanie pokarm po 8 godzinach, tak ze ty mozesz spokojnie pospac.
      A mezowi musisz powiedziec i z nim rozmawiac bo inaczej nie idzie. Dziecko to
      takze jego obowiazek i to znacznie ciezszy niz jego praca.
      czlowiek poradzi sobie z tymi krotkimi nocami.
      • Gość: weronika Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.kopernik.gliwice.pl 26.11.02, 20:58
        oczywiscie ze to zwykły egoizm przez niego przemawia i skąd agresja? Dziecko to jest dużo próba dla małżeństwa.
        Raczej pewne, że wszystko dojdzie do normay jak dziecko juz bedzie przesypiac całą noc. Tacy są w większości
        faceci wtym kraju. podli, egoistyczni wyzyskiwacze.
        Jakis pan wczesniej sie przyznał z lekkascia ze on tak robił i pewnie tak nalezy! Kobieta przeciez musi!
        I jeszcze po latach jakis idiota stwierdzi ze był zadrosny o dziecko. Szkoda gadac.
        Mężula raczej nie zostawiaj tylko porozmiawiaj z nim ze padasz na pysk i ze musi podzielic z toba obowiazki
    • Gość: tintin Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.itpp.pl 26.11.02, 20:59
      Hmmm. Kilka uwag ze strony faceta (i ojca). Myślę, że okres kiedy pojawia się
      dziecko to tak naprawdę bardzo cięzka próba - dla obojga. Większośc ludzi ma
      tak naprawde w ciągu doby malo czasu dla siebie. Praca, obowiazki etc. ile
      zostaje dla tego drugiego? Czasem pol godziny, czasem dwie godziny. I to
      wszystko zjada dziecko kiedy sie pojawia. Wtedy zaczyna sie kombinat i
      usilowanie zmieszczenia wszystkich obowiazkow w zawsze za krotkiej dobie. I jak
      z budzetem cos trzeba ciąc. Nie tnie się pracy - bo z czegos trzeba zyc. Nie
      tnie sie opieki nad dzieckiem, nadal trzeba sie kąpać i golić i robić zakupy i
      gotować.... Tnie się więc po uczuciach. Po przyjemnościach robionych temu
      drugiemu bo wiadomo. Dziecko musi zaraz zjeśc, i trzeba zaraz dokonczyc projekt
      do pracy. A jak dzis i jutro nie okaze czulosci zonie/mezowi to przeciez nie
      umrą, są już dorośli.
      Ja sądzę że nowa rola jest cięższa dla mężczyzny. Nie wiem, może to sprawa
      hormonowego kopa który dostaje nowa matka. tak przynajmniej twierdzą znajome
      matki :)) To że znajdują siły. Mi przyznam się sił bardzo często brakowało. Co
      więcej przyznam się, że również byłem zazdrosny o dziecko, o to, że dla niego
      zawsze jest czas a dla mnie nie. Jasne, kocham strasznie dziecko, ale to nie
      wyklucza bynajmniej zazdrości.
      Jak wygląda bowiem sytuacja z punktu widzenia faceta? Pracuje tyle samo albo i
      wiecej (nowe wydatki). Dochodza nowe obowiazki (zakupy, gotowanie, sprzątanie,
      zmywanie etc dawniej dzielone, teraz juz raczej nie). Czuje ze robie tyle ze
      juz wiecej nie moge a dowiaduje sie ze robie za malo, za wolno i w dodatku
      faceci juz tacy sa, dziamgaja jak male dzieci, i w zasadzie nie ma roznicy
      miedzy facetem a tym malym w łóżeczku. Jest jeszcze coś bardziej targającego
      poczucie godnosci, morale, samopoczucie? Nawet w tym wątku pojawił się taki
      post. Potem często pojawiają sie kłopoty z seksem. Bo przeważnie facet by
      chciał a żona jest zmeczona albo boi się że dziecko się obudzi etc.
      Jednym słowem facet czuje się zepchnięty nagle z pozycji partnera do czegoś na
      kształt pomocy domowej i to bardzo źle traktowanej bo sam nigdy by sie tak nie
      wydarł na sprzątaczkę.
      Pewnie nie ma jakiejś jednej złotej recepty. Powiem, że my wpasowaliśmy malucha
      w nasze życie, nie dostosowalismy życia do niego, ale jego do nas. W pewnym
      momencie zignorowalismy nocne krzyki, zamknelismy drzwi i powiedzielismy:
      kochanie, tatus z mamusią zajmowali się toba cały dzień. teraz chcą pobyć sami,
      a w nocy chcą spać. bardzo cię kochamy, ale przyjdziemy o 8 rano. Absolutnie
      nie bedziemy zwracac uwage na ryki o 4 rano".
      I maluszek ryczal pare nocy, a teraz przesypia smacznie cale noce i wita nas
      rozpromieniony o 8.30.
      My mamy czas dla siebie i nie, nie czujemy sie winni. Bo nie sadzę żeby dziecko
      mogło byc szczesliwe jesli jego rodzice, albo jedno z nich beda znerwicowani i
      beda na siebie wrzeszcze i sie obrazac.
      Nie, wcale ni twierdzę że nie ma facetów lekceważących i że kobiety to potwory.
      I nie mówie że moje rady są jedynie słuszne. Ale pamiętajcie (to do pań) że
      słowa typu: bo faceci tacy są, to takie duże dzieci etc to najprostsza droga do
      końca związku. Że faceci kochają dzieci do szaleństwa ale są zazdrośni o czas i
      uczucie którego dla nich czesto brakuje. Że jeśli nawet są wszyscy takimi
      wielkimi dzieciakami - to trudno. trzeba to wziąc pod uwage. I przede
      wszystkim: że mąż czy żona i jej/jego dobre samopoczucie jest równie ważne jak
      ten mały/ta mała w łózeczku. Bo ten maluch czasem może sobie po prostu popłakac
      sam. Ale na pewno wolałby za parę lat miec kochająca mamusię i tatusia a nie
      tylko jedno z nich, albo nieodzywająca się nienawidząca się parę. I tyle.
      • sheana Re: MAŁŻEŃSTWO 26.11.02, 21:23
        A to manifest , no , no .. :-)
        Albo raczej mowa obrończa adwokata. (To żart.)

        Ładnie i wyczerpująco powiedziane. My Was tak właśnie rozumiemy i wiemy że
        Wy się źle czujecie i wiemy że nam chcecie pomóc - tylko dla nas wszystkich
        to są nowe role i zarówno maluch jak i ja i Ty z trudem znajdujemy się w nowych
        okolicznościach i w nowych obowiązkach.
        Ale po cóż mamy optymizm i uczucie dla Was gorące?
        Tysiące par przetrwało , nauczyło się czerpać przyjemność z bycia nowiutkim
        Tatą , Mamą , bo nawet kiedy maleństwo grymasi , popłakuje a nasze oczy
        zamykają się /bo chcą spać/ - WARTO być razem.
        Maleństwo w ramionach a On obok mnie.
        uuuuaaaauuuuuuuuuu .... to dopiero jest rozkosz!

        pozdrawiam serdecznie tintin.;-))
        sheana
        • Gość: tintin Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.itpp.pl 26.11.02, 22:12
          :))))) Dzieki
          Choc naprawde nie zamierzalem pisac manifestu. I to prawda, że tysiące
          małzeństw przetrwało, ale i tysiące sie rozpadło. Ja mysle ze totu jest wlasnie
          rozbieznosc. Ze dla kobiet szczescie to jest to co piszesz sheena: malenstwo w
          ramionach, a on obok mnie. A dla facetow - OK. To szczescie, ale pod warunkiem
          ze nie zawsze to malzenstwo jest w ramionach. I ze czesto to facet w ramionach,
          a maluszek w lozeczku. I oczywiscie, sa rozni faceci, rożne kobiety, zawsze to
          wyglada inaczej, ale przeważniekobieta nie rozumie o co chodzi facetowi ze
          marudzi, a facet kocha malucha ale czuje ze on zajal jego miejsce. I wie ze on
          jest dorosly a malusek nie i ze nie powinno mu to przeszkadzac. A jednak kurcze
          przeszkadza, choc wstyd sie przyznac.
          I faceta boli to ze kobiety tego przewaznie nie rozumieja, nasmiewaja sie,
          jeszcze to rozdrapuja, opowiadaja przyjaciolkom: "ten moj facet to dzieciuch".
          No, nie ma co duzo gadac. Faceci juz tacy są i starac sie znalezc jakis
          kompromis a nie narzekac. Hej, ludzie maja rozne przypadlosci. Bo panie na ten
          przyklad to wciaz sie odchudzaja i martwia zmarszczkami. A dla nas facetow to
          idiotyczne oczywiscie, ze kupują rozne rzeczy za straszne pieniadze na te
          zmarszczki co my ich nie widzimy :))))
          Nie, nie mowie ze faceci sa inteligentniejsi broń Boze. Mowie ze i faceci i
          kobiety mają swoje fioły. I to drugie musi je respektowac jakkolwiek dziwne by
          sie wydawały. Bo inaczej.... Buuum.
    • Gość: baccar Re: MAŁŻEŃSTWO IP: 213.231.15.* 27.11.02, 09:18
      Jego zachowanie zdradza nieumiejetnosć radzenia sobie z własnym egoizmem z
      głęboko zakorzeniona miłością własną. On kocha swoje zajecia i swoje oglądanie
      tv, kocha też pewnie ciebie i dziecko, ale siebie bardziej i zwyczajnie za
      cholerę nie jest w stanie z uśmiechem na ustach udzielić ci pomocy w opiece nad
      maluchem. Jednym słowem brakuje mu dojrzałości do roli jaką musi pełnić.
      Pragnął dziecka, ale nawet przez sekunde nie pomyślał, że niedosypianie w nocy
      i wykonywanie pewnych czynności nie będzie zbyt przyjemne. Zapytaj go dlaczego
      reaguje agresywnie, pogadajcie o tym spokojnie, niech on sam przeanalizuje
      źródła tej niecierpliwości. Uświadom mu że z twojej perspektywy wygląda to tak
      jakby za swoje niewygody wściekał sie na bobasa, który nie płacze i nie budzi
      sie w nocy po to by wkurzyć swojego tatusia. Najgorsze co może sie stać w
      waszym przypadku to utrata twojego zaufania i poczucia wsparcia ze strony męża.
      To bardzo trudno odbudować. W momencie kiedy zaczniesz liczyć tylko na siebie
      on wyda ci sie zbędny. Zapytaj go czy tego chce.
      Piszę to wszystko po nocy przespanej na raty.....
      • Gość: tintin Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.itpp.pl 27.11.02, 10:29
        Oj, ostrożnie z tym co radzi baccar. Jasne, bywają rózni faceci, rózne
        sytuacje. Ale to co radzi baccar to pójscie na konfrontację. Zakładam, że twój
        facet ma problemy i to one sa powodem sytuacji a nie jego zła wola bo przecież
        piszesz że kocha dziecko. A więc jeśli tak jest, jesli on jest tym wykończony,
        jesli stara się, ale nie wyrabia to najgorsze co możesz zrobito "wziąć go na
        taką rozmowę. Wyobraź sobie jak sama byś się czuła kiedy ze swojej perspektywy
        dwoisz sie i troisz, padasz ze zmeczenia a nagle facet robi ci przemowę, że
        kiedyś to bardziej dbałas o siebie, byłas pociągajaca, piekna i zadbana a teraz
        utyłas, chodzisz z nieumytymi włosami a o seksie to już zapomniałas. Nie byłoby
        przyjemnie. Więc nie rób tego facetowi.
        Jeszcze raz zastrzegam. Nie idzie mi o wybielanie facetów, ale każdy ma inne
        granice, inną wytrzymałośc. I nawet strasznie twardy facet może pęknąc i sobie
        nie radzić w nowej sytuacji. Więc jeśli chcesz się na nim po prostu wyżyć, to
        nie ma sprawy. Jeśli chcesz naprawić to co się zepsuło, spróbuj go zrozumieć i
        jego wydawałoby się nieracjonalnych argumentów.
      • Gość: tintin Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.itpp.pl 27.11.02, 10:30
        Oj, ostrożnie z tym co radzi baccar. Jasne, bywają rózni faceci, rózne
        sytuacje. Ale to co radzi baccar to pójscie na konfrontację. Zakładam, że twój
        facet ma problemy i to one sa powodem sytuacji a nie jego zła wola bo przecież
        piszesz że kocha dziecko. A więc jeśli tak jest, jesli on jest tym wykończony,
        jesli stara się, ale nie wyrabia to najgorsze co możesz zrobito "wziąć go na
        taką rozmowę. Wyobraź sobie jak sama byś się czuła kiedy ze swojej perspektywy
        dwoisz sie i troisz, padasz ze zmeczenia a nagle facet robi ci przemowę, że
        kiedyś to bardziej dbałas o siebie, byłas pociągajaca, piekna i zadbana a teraz
        utyłas, chodzisz z nieumytymi włosami a o seksie to już zapomniałas. Nie byłoby
        przyjemnie. Więc nie rób tego facetowi.
        Jeszcze raz zastrzegam. Nie idzie mi o wybielanie facetów, ale każdy ma inne
        granice, inną wytrzymałośc. I nawet strasznie twardy facet może pęknąc i sobie
        nie radzić w nowej sytuacji. Więc jeśli chcesz się na nim po prostu wyżyć, to
        nie ma sprawy. Jeśli chcesz naprawić to co się zepsuło, spróbuj go zrozumieć i
        jego wydawałoby się nieracjonalnych argumentów.
        • Gość: carduus Re: MAŁŻEŃSTWO IP: proxy / 10.30.1.* 27.11.02, 12:15
          Nie tintin, to nowa rola wcale nie jest łatwiejsza dla kobiety. Ty idziesz do
          pracy na 8-10, niech będzie nawet na 12 godzin. Ona jest w pracy 24 godziny na
          dobę. Bez przerw na kawę, na papierosa, na prysznic. To co musi być zrobione,
          nie poczeka. Prysznic, kawa, śniadanie może poczekać. Więc czeka. Aż dziecko
          wreszcie zaśnie. I wtedy znowu gonitwa, bo chcesz coś zjeść, może umyć włosy,
          ale przecież obiad trzeba mężowi ugotować, bo wróci z pracy głodny i zmęczony,
          poprasować kaftaniki, śpioszki, może także koszule dla kochanego męża, no i
          pranie też się nie zrobi samo. A że padasz z nóg po nieprzespanej nocy, to i
          cóż. Od tego jesteś matką i żoną, żeby dać sobie radę. Hormony ci pomogą.
          Większej bzdury chyba w życiu nie słyszałam. Jak to przyjemnie móc się w ten
          sposób usprawiedliwić. To Ty jesteś matką, Ty masz hormony, Ty sobie radź.
          Świetnie. I jeszcze zrozum faceta, dla którego pełnią szczęścia jesteś Ty
          pachnąca i uśmiechnięta, gotowa na miłosne igraszki.

          Trochę mnie chyba ponosi, wybacz tintin, ale ten temat zawsze mnie porusza. Ale
          na litość, zrozumcie też nas wy mężczyźni. Siedzimy w domu cały boży dzień.
          Jedyną naszą rozrywką jest zabawa z dzieckiem (o ile dziecko chce się bawić,
          nic mu nie dolega). I niestety nie wszystkie jesteśmy z tym szczęśliwe. Ale my
          nie możemy sobie pozwolić na skargi, bo zaraz narazimy się na epitety typu
          "wyrodna matka". Bo naszym obowiązkiem jest radzić sobie świetnie ze wszystkim
          i czerpać z tego satysfakcję. A mnie szlag trafiał nieraz z bezsilności, kiedy
          trzeba było płaczące dziecko przez kilka godzin bez przerwy nosić na rękach.
          (słyszałam kiedyś ciekawą opinię, że gdyby to mężczyźni musieli opiekować się
          małymi dziećmi problem kolki już dawno zostałby przez medycynę rozwiązany, bo
          inaczej ludzkość by wymarła:-))). Miałam serdecznie dość kołysania wózka,
          potrząsania grzechotką, karmienia, przewijania, prania i prasowania ciuszków.
          Chciałam wyjść z domu i nie wrócić tam nigdy więcej. Mąż wracał wieczorem i
          owszem starał się pomóc i pomagał mi bardzo, ale tych chwil dla siebie miałam
          naprawdę jak na lekarstwo.
          Weź pod uwagę tintin, że kobieta nie pęka tylko dlatego, że poczucie obowiązku
          jej nie pozwala. Bo wie, że nikt niczego za nią nie zrobi. Małe dziecko nie
          zajmie się sobą samo, nie zmieni sobie pieluszki, nie przygotuje posiłku. Jest
          w 100 procentach zależne od rodziców, o pardon od matki, ojciec przecież
          zarabia. I nie może narzekać, bo w końcu sama chciała to dziecko mieć, no nie?
          Ale niektóre kobiety niestety też nie wytrzymują. Tylko u nas objawia się to
          inaczej. Frustrujemy się coraz gorzej. Czepiamy się wszystkiego, jesteśmy
          zmęczone, rozgoryczone, nie mamy ochoty na seks, wpadamy w depresję. Ale dalej
          próbujemy wywiązać się z obowiązków. Czasem nawet się udaje. Tylko, że potem
          jesteśmy już jak roboty. Nic nas nie cieszy. Nie chce nam się uśmiechnąć,
          zadbać o siebie, wyjść do teatru.
          I wtedy wy znajdujecie sobie kochanki. I mamy za swoje. Za swoją głupotę. Bo za
          głupotę się płaci. No i dobrze. Kochane panie, nie bądźcie głupie. Walczcie o
          siebie!!!!

          Carduus

          Przepraszam, jeśli kogoś nieopatrznie uraziłam. Zaręczam, że nie miałam takiego
          zamiaru. Ale to chyba mój słaby punkt. Sama kiepsko się sprawdzam jako super
          gospodyni domowa, kucharka, praczka i sprzątaczka. Urlop macierzyński wspominam
          jak zły sen. Kocham moje dziecko do szaleństwa i mam poczucie winy, że opieka
          nad nim nie dawała mi pełni szczęścia (jak każe tradycja).
      • Gość: żona Re: MAŁŻEŃSTWO IP: 62.29.248.* 27.11.02, 11:53
        Nakresle tu szerzej nasza sytuacje.
        Nasze dziecko ma prawie rok. Od Nowego roku wracam do pracy. Moj maz ma ciezka
        i odpowiedzialna prace i niestety przy tym wzystkim nie jest ona az tak dobrze
        platna. Moja praca jest ciekawa i troche lepiej platna. Mialam szanse na awans,
        jednak zdecydowalam sie na dziecko. Nie zaluje. Nie wiem jak bedzie po moim
        powrocie. Nie bylo mnie dwa razy tyle co macierzynski, ale nie chcialam
        zostawiac Maluszka. Nawet teraz gdy mysle o rozstaniu oblewa mnie zimny pot.
        Szanuje Jego prace, bo wiem ze daje ona nam zyc, ale bardziej dlatego ze sie w
        niej spelnia, ze jest dobry w tym co robi, ale nienawidze, ze tak malo mu za
        nia placa. Na chwile obecna jednak trudno znalezc jakakolwiek wiec co mowic o
        szukaniu lepiejplatnej.
        Jak pamietam On nigdy nie lubil byc budzony. Zawsze byl wtedy nieprzyjemny.
        Dlatego budze go tylko wyjatkowo - czy mozecie uwierzyc ze dotychczas zdarzylo
        sie to tylko 5 razy!!! na 12 miesiacy. Niestety ostatnio 2 razy pod rzad. I dwa
        razy skonczylo sie to na nocnej awanturze ( czy inaczej niezbyt przyjemnej
        wymianie zdan) Budzilam go tylko w weekend - wtedy kiedy byl po wolnym dniu i
        nastepny byl wolny, wiec uwazam ze wtedy moglby mi pomoc. Nie mozna tylko
        dzielic ze soba przyjemnych chwil. Malzenstwo polega tez na dzieleniu chwil
        trudnych - tez tych zwyczajnych, codziennej szarosci itd. Tej o ktorej sie nie
        mowi znajomym. Najbardziej boli, ze Moj maz gdy cos robi do pracy siedzi pol
        nocy i spi 2-3 godziny i to jakos przezywa. Potrafi tez cos zrobic dla kogos
        (bo raczej dobry z niego czlowiek) kosztem swego snu, ale juz dla mnie nie. Dla
        mnie przeciez powinien robic najwiecej. Pozniewaz ostatnio maluszek zabkuje i
        karmie go w nocy co godzine (max 2), wiec Wiecie jak wyglada moj sen: ok 50 min
        snu, potem pojekiwanie i trzeba szybko dac cycusia by sie nie wybudzilo.
        Karmienie przez kolejne 20 min. i potem zasypianie przez 10 min. (czasem dluzej
        bo czlowiek zupelnie jest wybity za snu). Kazdy chyba wie, ze taki sen (choc
        toeoretycznie od 22 do 7-8) nie daje wypoczynku, a czlowiek sie czuje jak po
        nocy spedzonej na dworcu. Boze ja tak czesto marze choc o 3-4 godzinach snu bez
        przerwy. Po czyms takim bym sie czula jak nowonarodzona. No nic ale wracam do
        tematu.
        Rzeczywiscie w naszym malzenstwie jest mniej seksu. Mniej czulosci szczegolnie
        tej fizycznej. jednak sa rozmowy. staram sie rozmawiac z nim nie wtedy kiedy
        jestem zla tylko po dwoch dniach jak troche zlosci uleci. Rozmowy wydaja sie
        rozwiazywac pojawiajacy sie problem. Cos uzgadniamy, ale potem znow to samo. Ja
        wywiazuje sie z umowy on nie! Dlaczego!!???!!! Bardzo sie tego boje. Kiedys gdy
        dziecko mialo 3 m. On obiecal mi 2 godziny dziennie dla nas. Nigdy az tyle nam
        nie poswiecal, a nawet wielokrotnie ani chwili. Ono Go uwielbia. On Je
        uwielbia, ale kazda zabawa jest wysilkiem, juz nie mowiac o umyciu dziecka czy
        uspaniu. Wtedy patrzy na mnie z takim wyrzutem, ze czuje sie jakby to nie On
        byl ojcem i mezem. Czy mezczyzna naprawde uwaza, ze wszyskie obowiazki zwiazane
        z dzieckiem powinna wykonywac kobieta? Nawet najpiekniejsza praca jezeli trwa
        24 godziny na dobe jest w koncu nuzaca i czasem dobrze jest kogos w niej
        wyreczyc tym bardziej ze dziecko jest Nasze wspolne. Moj maz bardzo pragnal
        dziecka. Ja do tej decyzji dochodzilam przez kilka lat. Wydawalo mi sie ze On
        bedzie dobrym ojcem (tym bardziej ze zabawial wszyskie dzieci w rodzinie i
        potepial tych ojcow co swoimi dziecmi sie nie zajmuja). Wiecie jak trudno mi
        zrozumiec, ze tak chybilam. Gdyby maz mnie na to przygotowal moze lepiej bym
        to zniosla, psychicznie sie przygotowala, lub jeszcze poczekala rok kiedy to
        mama idzie na emeryture. Dlaczego jednak podjelam temat MAŁŻENSTWA, bo skoro
        swiadomie podjelam decyzje o slubie z tym czlowiekiem. Czlowiekiem, ktory jest
        miloscia mego zycia i najwiekszym przyjacielem, a nagle przestaje Go poznawac.
        Zaczelam tracic z Nim kontakt. Przestalam Mu ufac. Mowie mu to, bo to dla mnie
        najgorsza tragedia,a on na to ze bedzie dobrze. Wiecie ja nie chce zyc w takim
        swiecie zludzien. Nie chce udawac przed rodzicami ( i moimi i jego) czy przed
        znajomymi, ze jestesmy szczesliwi. Nie wiem jak to wyrazic slowami, ale gdy po
        raz kolejny widze jego pretensjonalne spojzenie na moja prosbe o pomoc lub
        slysze okrotne slowo plynace z (ukochanych) ust bez mrugniecia (ukochanego)
        oka to taki bol przeszywa cale moje cialo. Oczy cha plakac, ale nie mam juz
        lez. Cialo odmawia posluszensta - przerazliwie chce sie spac, ale nie mam komu
        powierzyc Owocu Naszej Milosci i znow sie czuje jakbym sama Je poczela i
        urodzila (rodzilismy razem) i sama musiala konsekwencje tego czunu ponosic.
        Tylko w takim razie po co bylo to malzenstwo???
    • Gość: Mika Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.02, 11:00
      Sama miałam podobny problem, bo moje dziecko też nie dawało spać w nocy i też
      nie miałam już siły, mąż nie zawsze był w stanie mi pomóc, a jeszcze teściowa
      dokładała do pieca i robiła mi ciągle wyrzuty, że za mało dbam o jej synka.
      Zobaczysz, będzie coraz lżej. Ja przez pierwsze dwie doby chodziłam
      rozmamdziana, w koszuli nocnej i cyckami na wierzchu. Trzeciego dnia zaczęłam
      się ubierać. I potem było coraz lepiej. Jak mały miał trzy tygodnie, po raz
      pierwszy pojechaliśmy na piwo nad morze. Czułam się jak dzikuska i w dodatku
      miałam poczucie winy, że zostawiam dziecko. A mały sobie słodko spał i dobrze
      mu było z babcią.
      Zobaczysz, ten najgorszy okres minie zanim się obejrzysz. Teraz nasz synek ma
      18 miesięcy i już nie pamiętam, jak było ciężko.
      Postaraj się, żeby problemy zbliżyły was do siebie, a nie oddaliły. Pamiętaj,
      że kiedyś dziecko wyprowadzi się z domu, a mąż ma być z Tobą do końca życia.
      • Gość: zona Re: MAŁŻEŃSTWO IP: 62.29.248.* 27.11.02, 11:55
      • Gość: zona Re: MAŁŻEŃSTWO IP: 62.29.248.* 27.11.02, 11:55
      • Gość: zona Re: MAŁŻEŃSTWO IP: 62.29.248.* 27.11.02, 12:04
        wlasnie, zawsze mi mowil, ze musimy o siebie dbac, bo to my bedziemy ze soba do
        konca zycia (swiata) a dzieci odejda do swoich domow. A teraz nie wiem czy bede
        chciala nastepne dziecko. Poza tym moje dziecko ma rok, a nie kilkanascie
        tygodni a sytuacja ta trwa od miesiecy. Moja mam sie bardziej o mnie martwi niz
        on. On postanowil ostatnio ze bedzie dzieckomy - nie robi tego, ze bedzie
        dziecko, wtedy kiedy wczesniej wraca usypial - nie robi tego. On tez na moje
        wolanie o pomoc powiedzial: juz nie przesadzaj, ciagle mowisz o tych
        nieprzespanych nocach (czy jakos tak) jak to podle slowa w ustach osoby, ktora
        spi od 24 do 6.30 . Do tego ten wyrozumialy i starajacy sie kiedys facet dodal,
        ze to kobiety zajmuja sie dziecmi. Poczulam sie jakbym wyszla za jakiegos
        meskiego szowiniste i prostaka. Nie widze sensu dalszych rozmow z nim. Nie chce
        bo wtedy przyznaje mi racje, a w chwilach krytycznych rani slowami, jakich
        nigdy bym sie u niego nie spodziewala!
        • Gość: Mika Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.02, 17:17
          Z tego, co piszesz wynika, że Twój małżonek rzeczywiście aniołem nie jest.
          Niżej piszesz, że jeszcze karmisz maleństwo piersią - ja też uparcie karmiłam
          moje piersią bardzo długo, a to dlatego, że miało alergię na krowie mleko.
          I wszyscy kładli mi do głowy, że czas zacząć karmić z butli, a ja uparcie
          dawałam cycusia. A dla małego mleko z cycusia przestało starczać i budził się
          co chwilę z głodu. W końcu poszłam po rozum do głowy i zaczęłam mu dawać
          kaszki. Budzi się wciąż w nocy, ale tylko raz i zasypia od razu po jedzeniu.
          Czasem zdarza mu się nie budzić w nocy w ogóle.
          Jeżeli Twoje dziecko ma rok a ty budzisz się w nocy co godzinę, żeby nakarmić
          go cycusiem - może to oznaczać, że Twoje maleństwo jest po prostu wiecznie
          nienajedzone albo ząbki - są lepsze sposoby na ząbki niż cycuś co godzinę.
          Dziewczyno, ty się sama zamęczysz. Po prostu pomyśl trochę o sobie (i o
          dziecku, bo przecież to nic miłego budzić się co godzinę) i zacznij go karmić
          kaszkami (oprócz cycusia dwa razy dziennie) i dawać coś na te ząbki - mojego
          też ząbki męczyły, ale zwykle pomagał żel (Dentinox) aplikowany raz przed snem
          i dwa razy w nocy. Jak już Dentinox nie pomagał, to pomagały czopki
          homeopatyczne, nie pamiętam nazwy, ale mogę sprawdzić.
          Naprawdę, najlepsza mama na świecie, jaką znam, karmiła swoje dzieci
          maksymalnie do roku. I to ona powiedziała mi, żebym opamiętała się z tym
          cycusiem, dziecko nie może wiecznie jeść tylko cycusia.
          Pozdrawiam i życzę, żebyś mogła wreszcie przespać całą noc.
    • Gość: zmiana Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.acn.waw.pl 27.11.02, 13:07
      Współczuję Ci bardzo. Ale posłuchaj mnie, prosz. Wiem, że jesteś rozgoryczona,
      zęczona, że nie widzisz już sensu rozmów, boisz się, że wyszłaś za potwora...
      Ale uwierz mi: jesteście na najlepszej drodze by się od siebie oddalić! To, co
      teraz was podzieli będzie już na zawsze. On nie będzie mówił ani ty. Ale
      wzajemny żal narośnie i wreszcie pęknie z hukiem. Proszę cię, zrób coś,
      wytrzymaj jeszcze trochę. Uwierz mi, nie wolno wam się teraz przed sobą zamykać
      i odwracać od siebie. Nie wiem, kurczę. Ale nie chcę, byś miała pretensje
      kiedyś do siebie. Walcz o to, byście się na siebie nawzajem nie zamknęli.Gdy to
      sę raz stanie, konsekwencje są nieodwracalne!
      Ja w mojej sytuacji zaczynam widzieć światło w tunelu...Przeczytaj mój
      wątek"krach życiowy". Zobacz przez co przeszłam i jakie miałam etapy myślenia o
      związku. Człowiek nie może się poddawać. Ten czas jest dla ciebie trudny ale
      błagam wytrzymaj.warto, słyszysz? WARTO.
      Trzymam kciuki. Zmiana
      PS. Faceci...może mają wady ale ...kurcze jak trudno żyć bez tego, kogo się
      kocha.
      • Gość: tintin Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.stacje.agora.pl 27.11.02, 14:16
        Jeszcze raz zastrzezenie na poczatek. Nie zamierzam rozpoczynac dyskusji o tym
        co powinny kobiety a co faceci i kto zawala. Mówię tylko i wyłacznie co może
        czuć męzczyzna i co często czuje. I sorry, z odczuciem nie można dyskutować.
        A teraz krótko ad rem. Z tego co pisze Zona rzeczywiscie sprawa nie wyglada
        ciekawie (facet nie wstaje itd). Mam małe pytanie. Czy naprawdę musisz się
        meczyc tak z dzieckiem? Sorry za pytanie, wiem ze dzieci są różne ale mam
        dziecko w dokładnie tym samym wieku ktore zasypia o 20 i budzi sie o 8 rano.
        Aha - gwoli uprzedzenia. Nie zawsze tak bylo, maly chcial oczywiscie wstawac w
        srodku nocy i jesc, pic, skakac. przyzwyczailismy go do tego, ze spi, gdybysmy
        wstawali za kazdym razem pewnie tez bysmy byli ledwo zywi. Jeszcze raz mowie:
        nie wtrącam się, wiem że dzieci są różne, ale tylko pytam: dlaczego nie
        sprobujesz nauczyc go spac? Przeciez dlugo nie pociagniesz w ten sposob jesli
        przyzwyczaisz go ze wstajesz na kazde zadanie. Wtedy bedziecie miec czas dla
        ciebie. On ma przeciez rok!. To nie miesieczny niemowlak. Nauczenie dziecka
        spac naprawde nie jest trudne.
        • Gość: żona MAŁŻEŃSTWO IP: 62.29.248.* 27.11.02, 15:01
          chcialabym swoje dziecko jeszce przez pol roku pokarmic piersia, a Ono jest b.
          wymagajace i szczegolnie wtedy gdy zabkuje budzi sie czesto. Otwiera buzie i
          szuka cyca. Wlasciwie poza tym nie placze - jak placze to wlasnie budze meza by
          mi pomogl je utulic - nie wybudza sie jezeli zdarze szybko je nakarmic. spie
          bardzo plytko wiec odrazu na Jego kwilenie reaguje jeszcze zanim Ono sie
          obudzi. Dzieki temu nie rozchorowalo sie jak ja, a potem moj maz bylismy chorzy
          na przeziebienie.
          On tez uwaza, ze lepiej karmic jak najdluzej, nie che jednak w tym moim
          poswieceniu uczestniczyc.
          Zona
          ps jak doprowadziliscie do tego, ze dziecko spi tak dlugo. Czy jest karmione
          piersia?
          • Gość: tintin Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.itpp.pl 27.11.02, 17:55
            Hmmmm, to strasznie dlugo zamierzasz karmic. U nas jest zupelnie inaczej.
            Maluch od poczatku mieszka w swoim pokoju. Staralismy sie razem z zona uniknac
            tego w co wpadliscie. Sorry nie chcialbym zeby to wypadlo na wymądrzanie. Ale
            było dla nas całkiem jasne, że zwariujemy jeśli będziemy 24 godziny na dobę z
            dzieckiem. Dlatego ma swoje łózeczko i swoj pokój, nigdy z nami nie spał.
            Powiem ci szczerze: ja bym zwariował gdybym miał spac 1.5 roku z dzieckiem. We
            dnie jestem wspanialym tatusiem i zabieram malego wszedzie, rowniez do pracy
            jak trzeba i nie mozna inaczej, do sklepu, na spacery i poswiecam mu wlasciwie
            caly czas. Ale mysle ze to dzieki temu ze mamy od niego wolne. 12 godzin kiedy
            sonbie smacznie spi - sam.
            Posluchaj, ja wiem ze dla calej masy kobiet a i pewnej liczby facetów spanie z
            dzieckiem to normalne. Sam znam takie kobiety. I znam ich facetów -
            sfrustrowanych i wscieklych. I tylko jestem wdzieczny ze moja zona nie
            postanowila sie oddac w calosci maluchowi :))) Dziecko to strasznie wazny
            skladnik naszego zycia. Ale to nie cale nasze zycie.
            Słuchaj, ja sie narażę masie ludzi tutaj, ale nie chcę rozpetywać dyskusji itd.
            ja ci tylko mówię: na miejscu twojego faceta tez bym gryzl i sie wsciakal bo
            wszystko w nadmiarze moze draznic. Prosze, nie traktuj tego jako swojej
            krytyki. Po prostu mówie ci co by czuło bardzo wielu facetów w tej sytuacji.
            Zgoda, nie wszyscy, ale naprawde wielu. I ze to normalne. I jak chcesz zeby
            miedzy wami bylo znowu dobrze to musisz to rozwazyc.
            Co do snu malucha - napisz na priva bo to nie fotum o bezsennosci :))))
            tintin@gazeta.pl
            • Gość: Malwina Re: MAŁŻEŃSTWO IP: proxy / *.w.club-internet.fr 27.11.02, 18:18
              mnie sie nie narazisz - spanie z dzieckiem : niezdrowe, niewychowawcze
              wyczerpujace !
              Malo tego , bede kontynuowac :
              przeszlo roczne dziecko u piersi to jest szal, tylko hippisi takie cuda
              wyprawiaja - styl zycia + przekonania. (twoj maz mi na hippisa nie wyglada)
              Poza faktem ze karmienie jest bodaj bardziej wyczerpujace niz noszenie, karmic
              piersia ponad rocznego bachora (i nazywac go dzidziusiem !) ktory ma juz zeby i
              chodzi jest wrecz zenujace.
              Spac z nim w tym samym pokoju jest skandaliczne dla jego rozwoju
              psychologicznego (+ rozwiniecie autonomii !)
              Chcesz medal ? ok , bedziesz heroiczna matka ktora sie poswieca (juz ten
              dyskurs ? co to bedzie pozniej ! biedne dziecko !)przyznaje ci medal.
              z medalem zainkasujesz lepiej przyszly rozwod ! ten facet jest swiety ze
              jeszcze nie zwial !
              I po diabla go budzisz ? to juz zlosliwosc ! tylko ty mozesz dziecko uspokoic
              bo jest przy piersi ! ma cie ten maz w srodku nocy kontemplowac jak dziewice
              maryje ?
              przeciez on nic nie moze ! nie moze nawet butelki dziecku zrobic ! jest
              zupelnie wykluczony !
              Ksiegarnie sa pelne ksiazek o wychowaniu dzieci, pediatrzy pewnie tez nie
              wymarli, rusz sie dziewczyno i zacznij to wszystko traktowac normalniej !

              M.(zdenerwowalam sie :-(

              PS dziecko ryczy bo JEST GLODNE ! W tym wieku na twoim mleku ?! noooo, nie...
              no i wasza obecnosc przeszkadza mu spac !
              • Gość: Malwina Re: MAŁŻEŃSTWO IP: proxy / *.w.club-internet.fr 27.11.02, 18:19
                dodam ze karmilam piersia i wiem o czym mowie !
                • Gość: inka-sama Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.11.02, 18:34
                  Hehehe!
                  A ja się z Malwiną nie zgodzę.
                  I tez wiem o czym mówię - wykarmiłam dwie spore sztuki.
                  Ale diabeł twki w szczegółach...
                  :)))))
                  • Gość: carduus Re: MAŁŻEŃSTWO IP: proxy / 10.30.1.* 28.11.02, 09:22
                    Yo dziś się inko nie zgadzamy nareszcie:-)))
                    Bo ja podpisuję się pod postem Malwiny z wielkim przekonaniem.
                    Dziecko nie spi bo nauczyło się, że w nocy należy sobie possać i poprzytulac
                    się do mamusi. Szczerze współczuję, bo w końcu będzie musiało się od tego
                    odzwyczaić, a nie jest już maleństwem, które łatwo zmienia swoje
                    przyzwyczajenia i pewne, że będzie bardzo ostro protesteować. Ale to juz chyba
                    ma koleżanka na własne życzenie. Trzeba było wczesniej pomyśleć.
                    Moja latorośl od początku spała w swoim własnym łózeczku. Najpierw w naszej
                    sypialni, ale już kiedy skończyła 3 miesiące została przeprowadzona do swojego
                    pokoju. Od kiedy skończyła 10 miesięcy przesypia regularnie całe noce.
                    A ja wreszcie wiem, że żyję.

                    carduus
                    • Gość: tintin Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.itpp.pl 28.11.02, 09:33
                      I tak oto okazało się, że problem nie w psychologii męża, ale nadopiekunczym
                      wychowaniu :))). To wątek zupełnie niepsychologiczny, ale oczywiście Malwina ma
                      rację. Nie wyobrażam sobie jak nasz maluch roczny miałby sobie poradzić na
                      piersi. On wieczorem pozera mięsny słoiczek gerbera, a potem żada jeszcze całej
                      flaszki kaszki czy kleiku. I na tym spokojnie przesypia całą noc.
                      Pewnie że tak łatwo w tym wieku nie da się przestawić z piersi, no ale trzeba.
                      • Gość: żona Re: MAŁŻEŃSTWO IP: 62.29.248.* 28.11.02, 10:13
                        Jednak moja pediatra na moj pomysl by przestac Malca karmic w nocy (bo
                        wysiadam) o co ja zapytalam przy okazji mojego rychlego powrotu do pracy ostro
                        zaprotestowala, ze skoro mnie nie bedzie w dzien to nocne karmienie moze
                        zaniknac, a ono ma b. duze znaczenie. Na ulotce o karmieniu (kt dostala ze
                        szpitala w ktorym rodzilismy)jest napisane (cytuje ale nie doslownie): od pol
                        roku mozna zaczac stopniowo wprowadzac nowe produkty do diety dziecka, ale do
                        roku pokarm matki powinien stanowic 3/4 otrzymywanego przez dziecko jedzenia.
                        atomiast przez kolejny rok powinien stanowic 1/4 jego pozywnienia. Na szkole
                        rodzenia wyraznie mowili by karmic jak najdluzej ale przynajmniej do poltora
                        roku. Moje wszyskie kolezanki i dalsze znajome (m.in. z pracy) karmia, wiec
                        Wasze opinie wydaja mi sie odosobnione. Karmienie poza wartosciami odzywczymi
                        ma wielkie znaczenie dla psychiki dziecka, bo wtedy jest blisko z matka.
                        Psychologowie twierdza, ze spanie z dzieckiem tez nie jest dla niego w niczym
                        zle! Poza tym (jak np jest napisane w grudniowym "Dziecku") w ten sposob ojciec
                        jest blisko z dzieckiem. Nasze lozko jest duze i spokojnie sie tam miescimy. A
                        dlaczego twierdze ze to problem malzenski, bo jestem pewna ze jak przestane
                        karmic w nocy i bede b. wyspana to moj maz wcale nie bedzie zajmowal sie
                        dzieckiem, bo stwierdzi ze skoro jestem wyspana to on juz nie ma obowiazkow
                        ("skoro on tak ciezko pracuje"). Ah i jeszcze jedno - mam paru kolegow (bo
                        konczylam studia politechniczne) i jak z nimi rozmawiam oni pomagaja swoim
                        kobietom przy dzieciach, a one dlugo karmily lub karmia. Poza tym prawdziwym
                        wyznacznikiem naszej bliskosci jest bycie razem 2 ciezkich chwilach. Cale zycie
                        nie bedzie jedna wielka przyjemnoscia. Bede chwile ciezkie, moze byc choroba,
                        kiedys starosc i co jak wtedy bede mogla liczyc na meza. Jakich wtedy mi
                        udzielicie rad???
                        • Gość: Malwina Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.abo.wanadoo.fr 28.11.02, 10:21
                          rob co chcesz bo wiesz lepiej (przeczytalas w ulotce no i masz swietnego
                          pediatre !)
                          w sumie nie masz problemu....
                      • Gość: inka_sama Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.11.02, 11:15
                        Nie mylmy pojeć.
                        Po pierwsze - dzieci sa bardzo RÓŻNE. Wiem bo moje dwie sztuki to dwa zupełnie
                        różne charaktery i zachwoania. O ile przy pierwszej padałam na twarz to o
                        dziwo - przy dwóch było o niebo lepiej! Bo drugi egzemplarz okazał się
                        łątwiejszy w prowadzeniu :))))))
                        Zwłaszcza gdy chodzi o karmienie i spanie... I to też jest problem
                        psychologiczny - bo wychowanie dziecka to też dbanie o jego psychikę.
                        Malwino nie zaperzaj się tak! Ja nie nawracam na moje metody!
                        Każdy tak wychowuje swoje dzieci jak wg niego jest najlepiej.
                        Ja wiem jedno - starsza córę karmiłam 14 miesięcy i z ulga zakończyłam -młodsza
                        22 miesiące i robiłąm to "przez rozum" a spokojnie mogłysmy się tym cieszyć
                        (tak, cieszyc!) jeszcze dłużej!

                        A! Przeciez karmienie piersia to nie karmienie wyłącznie piersią! Owszem zaleca
                        sie wyłączność na pierwszych 6 miesięcy ale to trzeba dostaosowac do dziecka -
                        a nie dziecko do ulotek i lekarzy... Już widzę jak mój młodszy egzemplarz
                        osiąga takie rozmiary TYLKO na piersi, hihihi. Ale znam inne przypadki gdy
                        dziecię 9 mieisęcy NIC innego NIE CHCIAŁO nawet na siłę, o mój Boże !, a
                        gabaryty miało ogromne - 6 mieisęcy i DZIEWIĘĆ kilo.

                        A co do męża - mój bardzo mi pomógł pry karmieniu, a co do sypialni - cóż
                        szczegóły nieważne - ale naprawdę dzieci nam w niczym nie przeszkadzały :))
                        Z tym ż eja jestem chyba nietypowa bo zawsze mówiłam ze kocham najpierw mojego
                        męża - a potem dopiero dzieci. Bo one jak przelotne ptaki a on - mój na cąłe
                        życie. I miałam rację. I teraz nie załuje swoich wyborów.
                        • Gość: Malwina Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.abo.wanadoo.fr 28.11.02, 11:26
                          bardzo nie podoba mi sie sposob traktowania dzieci jak ...warzywa. Tobie moze w
                          tej sypialni nic nie przeszkadzalo
                          A dziecku ?
                          myslisz naprawde ze dlatego ze nie posiada zdolnosci mowienia mozna sobie na
                          wszystko pozwolic ?
                          Niech kazdy robi jak chce w zaleznosci od stylu zycia, warunkow, towarzystwa.
                          Jasne jest jedno w powyzszym przypadku - ten sposob nie odpowiada :
                          a) dziecku (ryczy)
                          b) mezowi
                          c) matce i zonie (wykonczona i opuszczona)

                          I co tu ulotki na pamiec wkuwac ?! Naginajmy teorie do rzeczywistosci a nie
                          odwrotnie
                          • Gość: inka_sama Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.11.02, 11:17
                            Gość portalu: Malwina napisał(a):
                            > bardzo nie podoba mi sie sposob traktowania dzieci jak ...warzywa. Tobie moze
                            w tej sypialni nic nie przeszkadzalo
                            > A dziecku ?
                            > myslisz naprawde ze dlatego ze nie posiada zdolnosci mowienia mozna sobie na
                            > wszystko pozwolic ?

                            Malwino.
                            Naprawdę czy ten wątek aż tak barzdo cie wkurzył?
                            To że dziecko nam nie przeszkadzało - to nie znaczy ze było świadkiem naszych,
                            hmmm, ekscesów :)
                            Doprawdę nie każdy ma tak wspaniałe warunki by od razu mieszkać w obszernym
                            mieszkaniu gdzie dzieci mają osobne pokoje. Nie w tym kraju! Nie robię z tego
                            problemu bo to był MÓJ wybór. Nikogo nie zachęcam. Wiem jednak ż egdybym
                            czekała na mieszkanie by mieć dzieci - to teraz byłąbym całkiem samotna - albo
                            z niemowlęciem na ręku, albo - w ogóle by mnie nie było.

                            A niemowlę w sypialni? Doprawdy - ono nie ryczy cały czas. To tylko niektórym
                            tak się wydaje... :)
                            Od czego pomysłowość w sypialni? Taki bobas moz eniektórych pobudzić do
                            spróbowania czegoś nowego "by nie zaszkodzić czasem psychce dziecka". :)
                            Z uśmieszkiem
                            inka_sama
    • Gość: zmiana Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.acn.waw.pl 28.11.02, 12:14
      droga żono...ręce mi już opadają, jak Cię czytam.Nic a nic do Ciebie nie
      dociera. Rób tak dalej, a spotkamy sie niebawem w wątku" dlaczego odszedł, nie
      rozumiem!!!
      Jestes niereformowalna. Mam wrażenie, że masz swojego męża w głębokim
      poważaniu. Co to jest? Nieustająca licytacja, do cholery???
      • Gość: żona Re: MAŁŻEŃSTWO IP: 62.29.248.* 28.11.02, 12:43
        rozumiem ze wedlug Was powinnam zignorowac potrzeby mojego dziecka, bo rozwali
        sie moje malzenstwo. Moje dziecko nie chce spac samo w lozeczku. Wielokrotne
        proby dawaly skutek odwrotny - wybudzalo sie na kilka godzin. Oczywiscie
        usypiam Je w lozeczku, ale po pierwszym karmieniu zostaje z nami. Wcale nie
        widze w tym niczego tak oburzajacego. Ja zawsze uwielbialam ladowac sie lozka
        rodzicow, podobnie starsza siostra i mlodszy brat. Z opowiesci wiem, ze dzieci
        znajomych lubia lozko starych i nawet jak pomyslisz na zdrowy rozum to
        nienaturalne wydaje sie wywalanie maluch, ktory jeszcze pare miesiecy temu byl
        w brzuchu mamy do innego pokoju. Moja przyjacioka przeszla taki "zimny chow" bo
        starzy bardziej dbali o soje potrzeby niz o nia i okropnie sie to na niej
        odbilo. Dzieci przytulane i kochane szybciej sie usamodzielniaja. A tak w ogole
        to ja chcialam malca odkladac, ale Maz twierdzil, ze skoro sie w zimnym lozku
        budzi to lepiej go zostwic w naszym cieplutkim. Nic na sile. Moje dziecko che
        byc z nami. kazdy wychowuje swoje dziecko jak najlepiej dla niego, bo kazde
        dziecko jest inne!!!!
        Chcialam Was poprosic o rade w sprawie pomocy meza dla zony, a nie w sprawie
        wychowywania 11 miesiecznego dzieciaczka. Chcialam wiedziec czy kobieta ma
        prawo sie domagac pomocy i czuc sie pokrzywdzona skoro jej nie dostaje.
        Wiadomo, Wasze rady sa piekne. Jak bedzie dobrze i latwo, ajk qwyjedziemy na
        Hawaje to wiadomo bedzie super, ale mi chodzi jak postepowac w trudnych
        chwilach, teraz kiedy mi tak ciezko
        • Gość: Malwina Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.abo.wanadoo.fr 28.11.02, 13:38
          jak postepowac aby uratowac malzenstwo ? w dalszym ciagu pytasz ?
          nauczyc dziecko spac w lozeczku (na ulotce pisalo ze do ilu lat ? 16-18 ?)
          Malwina
          ze Sparty oczywiscie !
    • Gość: sorella Re: MAŁŻEŃSTWO IP: 212.106.159.* 28.11.02, 15:04
      Z góry przepraszam, jeśli powtarzam po kimś wypowiadającym się wcześniej - nie
      czytałam wszystkiego.
      Podejrzewam, że wiele Żon uznało opis zachowań Twojego męża za dobrze znany.
      Wniosek: inne zachowania są wyjątkiem. Ciekawa jestem jak to wyglądało w jego
      domu rodzinnym. Czy ma młodsze rodzeństwo? Jak traktowała męża i syna jego
      matka?
      Nasze pierwsze dziecko urodziło się gdy ja miłam 22 lata, a mąż 23. Odtąd
      miałam dwoje dzieci. Po 5 latach urodziło się drugie i chociaż przestałam
      pracować zawodowo, najzwyczajniej w świecie psychicznie nie dawałam sobie rady
      ( fizycznie tak, bo miałam końskie zdrowie i siłę ). Czułam to samo, co Ty. Do
      szaleństwa doprowadzały mnie jego zapewnienia, że kocha mnie i dzieci, że
      jesteśmy dla niego najważniejsi i dla nas zrobi wszystko. Po czym każda moja
      prośba napotykała na opór lub wręcz odmowę. Nie chciał sam wyjść na spacer z
      dzieckiem, nie bawił się z nim. Trwało to do czasu, gdy drugie dziecko poszło
      do szkoły. Teraz mam idealnego męża. Potrafi zrobić wszystko i często wyręcza
      mnie w domowych pracach. I od wielu lat naprawdę czuję kochana i doceniana.
      Awantury nie pomogą - reakcją na atak jest obrona i on będzie się bronił. Jego
      argumenty będą dla niego poważne, Twoje - nie.
      Ja dopiero po latach zrozumiałam, że mój mąż musiał się nauczyć wszystkiego:
      bycia mężem, ojcem, gospodarzem i panem domu. My kobiety w wielu sprawach
      działamy instynktownie - zresztą tego nas się uczy od dzieciństwa. A on przez
      całe życie wyręczany przez matkę (prała skarpetki, prasowała koszule, podawała
      herbatę)nagle stanął przed nieznanym dotąd doświadczeniem i podświadomie
      naśladował jedyny znany mu wzorzec: własnego ojca. Do tego trudnego okresu
      dochodzi jeszcze sprawa ugruntowania swojej pozycji w pracy, często wymagającej
      uczenia się nowych umiejętności, zachowania odpowiednich relacji między ludźmi.
      Ja wiem, że trudno pogodzić się z perspektywą kilku lat "walki". Ale warto,
      jeśli, jak piszesz, Twój mąż jest dobrym, wrażliwym człowiekim. Rozmawiaj z nim
      jak najczęściej. Spokojnie mów, czego od niego oczekujesz, wciąż ponawiaj
      prośby o pomoc. Tłumacz, ze jego kontakt z małym dzieckiem będzie procentował w
      pzryszłości - będzie czuło, że ojciec je kocha i nteresuje się nim. Mój mąż był
      zachwycony, gdy 2-letni berbeć zażyczył sobie wykąpania przez tatusia i od tego
      dnia robił to codziennie z własnej woli. Stopniowo dokładałam mu co jakiś czas
      kolejny "obowiązek". Nawet nie zauważył jak zaczął gotować kaszkę wieczorem, a
      po kilku latach chodzić na szkolne wywiadówki.
      Życzę dużo miłości, cierpliwości i powodzenia.
      Sorella
    • Gość: vita Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.02, 16:55
    • Gość: tintin Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.itpp.pl 28.11.02, 17:34
      Drodzy moi zwolennicy i przeciwnicy. Nie ma o co kruszyc kopii i sie zaperzac.
      Kazdy moze wychowywac dzieci jak chce. Wedlug lotek albo po swojemu. Ale -
      zono! Po prostu musisz sie liczyc z tym, ze twojemu mezowoi nie odpowiada to
      jak wychowujesz. i jak sama widzisz, to co robisz i jak wychowujesz nie jest
      przyjmowane jednoznacznie. Wiec skoro grono rodzicow, moze nie wszyscy, ale
      sporo uwaza ze sie mylisz, tak samo moze uwazac twój mąz i nic w tym dziwnego.
      Ja nigdy w życiu bym się nie zgodził na takie wychowanie dzieci jakie
      opisujesz, wcale nie mówię że masz robić inaczej. Tyle że ja nic nie mam do
      twojego dziecka, a twój mąz i owszem. Nie musisz się liczyć z opinią ani moją
      ani Malwiny ani innych. Musisz się liczyć z opinią swojego męza chyba że chcesz
      rozwodu. Musisz się liczyc z faktem, ze mąz ocenia sprawę tak samo jak ja. I że
      rzeczywiście za jakiś czas zacznie się wątek: "dlaczego odszedł". I nie ma
      sensu się obruszać, że nie prosiłas o rady w kwestii wychowania dzieci. Te dwie
      sprawy się wiążą i nic na to nie poradzisz.
      • Gość: tintin Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.itpp.pl 28.11.02, 17:37
        Aha, przypomniało mi się jeszcze a propos pediatrów i ich zaleceń. Otóż
        słyszałem o takim który zalecałał dawać 8 miesięcznemu dziecku wedliny i
        kotlety. Serio. Nie chciało mi się wierzyć. Pediatrzy są .... różni. Ważniejszy
        zdrowy rozsądek
        • Gość: mama 4 mies. Re: MAŁŻEŃSTWO IP: 62.29.248.* 29.11.02, 11:09
          Moje malzenstwo wyglada bardz podobnie. Jestesmy ze soba 6 lat, w tym 3 po
          slubie i nagle dziecko tyle zmienilo. Czy ja mam meza przekonywac do pomocy/ Ja
          na pewno nie zaprzestane karmienia. Do pol roku dziecko powino byc tylko na
          piersi. A co do rad pediatrow to obecnie zaleca sie jak najdluzsze karmienie.
          Mowia to nie tylko lekarze, ale inne mamy i cala prasa poswiecona dzieciom!
          • Gość: tintin no i mamy forum o dzieciach :)) IP: *.itpp.pl 29.11.02, 11:28
            Drogie mamy,
            To prawda, najlepiej karmić piersią. Ale jeśli dziecko roczne budzi się co
            godzinę to znaczy że jest głodne, jesli jest głodne to znaczy że po prostu nie
            starcza mleka, albo mleko to juz za mało bo potrzebuje warzyw, owoców, mięsa,
            kaszki etc. I kazdy pediatra wam powie, że dziecku trzeba podawac inne rzeczy
            w tym wieku uzupełniające pokarm matki bo po prostu będzie chodziło glodne. Zaś
            co do wspólnego spania w tym wieku, to zdecydowana większośc specjalistów radzi
            żeby dziecko miało oddzielne łózeczko.
            P.S. Ostatnio w USA sąd zakazał matce karmienia piersią 8 latka. To tak na
            marginesie jak najdłuzszego karmienia :))
    • Gość: Mika Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.02, 16:19
      Witam ponownie,

      Chciałam i ja dołożyć swoją cegiełkę do problemu karmienia (i czym) dziecka.
      Droga żono, zgodnie z ulotkami dotyczącymi karmienia dzieci, które ja czytałam
      również (TONAMI) bazą jedzenia rocznego dzieciaka powinny być lekkie posiłki
      rodzinne, a oznacza to, że taki maluch ma jeść to, co rodzice, ale bez ciężkich
      posiłków (np. smażonych), a cycuś może być dodatkiem (dwa razy dziennie, a nie
      co godzinę w nocy). Pediatra, do którego ja chodzę, a który jest KOBIETĄ, KTÓRA
      WYCHOWAŁA DWÓCH SYNÓW (jakie doświadczenie z wychowaniem dzieci, ma twój
      pediatra?) mówiła, że należy wprowadzać nowe posiłki do diety dziecka, jak
      skończy ono trzy miesiące. Ja tego nie robiłam, bo byłam mądrzejsza i upierałam
      się przy cycusiu, czego teraz żałuję, bo przez to mój maluch też płakał w nocy
      z głodu. Ale ja przecież byłam mądrzejsza, a poza tym we wszystkich gazetkach
      pisali, że do 6 miesiąca trzeba karmić tylko piersią.

      Nie można ufać temu, co piszą we wszystkich pisemkach i co jest teraz na topie.

      Musisz patrzeć na swoje dziecko, a z tego co piszesz wynika, że ono budzi się w
      nocy co godzinę. Jeżeli je kochasz, to pomyśl, czego ono by chciało, a nie jaka
      jest wizja twojego pediatry.

      Może się okazać, tak jak u mojego, że będzie wolało kaszki, bo tym można się
      najeść, a z cycusia się nie naje. Mój synek, jak już zasmakował w kaszkach i
      przyzwyczaił się do jedzenia z butli, nie chce jeść cycusia. Nie musiałam go od
      niczego odzwyczajać, sam zrezygnował.

      A jak zaczął się najadać przed snem i nie potrzebował cycusia co godzinę,
      zaczął dłużej spać, jest spokojniejszy i nie potrzebuje mieć mnie cały czas
      przy sobie. Bo nie boi się, że będzie głodny.

      Sama popełniłam ten błąd, że ślepo ufałam słowu pisanemu. Nie ma sensu
      powtarzać błędów innych ludzi, Ty bądź mądrzejsza.

      Pozdrawiam
      Mika
      • Gość: zona Re: MAŁŻEŃSTWO IP: 62.29.248.* 29.11.02, 17:10
        o rany. O to dieta mojego dziecka
        Po obudzeniu: deserek gerbera sloiczek
        po 2-3 godz. Kaszka Bobovity
        ok poludnia :piers

        po spacerze:
        zupka: gotowana samemu lub ze sloiczka
        na podwieczorek: piers
        wieczorem: kaszka Bobovity

        do spania piers

        W miedzyczasie daje wafelki i paluszki bezglutenowe lub kawalek buleczki,
        jakies ciasteczko typu biszkopcik.
        Przypominam ze dziecko ma 11 miesiecy i 8 dni, a nie 8 lat!!!!!!
    • Gość: zmiana Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.acn.waw.pl 29.11.02, 17:45
      Przypominam, że tytuł Twojego postu brzmi "małżeństwo" a nie "jadłospis dla
      rocznego dziecka".
      Czy Ty nw ogóle jeszcze pamiętasz, że rodzina to ty ,on i dzieciaczek? Do czego
      Ci mąż? Pytam, a ty odpowiedz sama sobie. Na jego miejscu bym się pochlastała.
      Piszesz, że wszystkie rozmowy nic nie dają. Teraz wiem, dlaczego. Bo ty NIE
      SŁUCHASZ innych. Współczuję mężowi. Tobie też ale sama się doigrasz.
    • Gość: Grzesiu Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.02, 19:44
      Dziwi mnie ze z tak najechaliscie na zone. Ja np. mam swoja lepsza polowe w
      ciazy i chce by nasze drugie dziecko bylo karmione rownie dlugo jak pierwsze -
      okaz zdrowia - przez 2,5 roku. Zreszta moja siostra cioteczna jest doradca
      laktacyjnym w Szpitalu na Zelaznej w W-wie (jednaym z najlepszych) i mowi ze
      karmienie do roku to absolutne minimum, wiec o co Wam chodzi.
      Ja moge tylko ze swoj strony Ci powiedziec by namowic meza by nie ogladal ( lub
      ograniczyl do absolutnego minimum) telewizji np tylko mecze dopoki bedziesz
      karmic. Wtedy on bedzie b. wypoczety. Niech kladzie sie wczesniej a Ty odsypiej
      jak on wroci z pracy. Wieczory powinniscie dzielic miedzy siebie, a gdy syn
      zasnie spedzajcie godzine dwie ze soba. Ja tez uwielbialem telewizje, ale
      odzwyczailem sie od niej i spedzam z cora prawie cale wieczory.
      grzesiu
      • Gość: tintin Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.itpp.pl 29.11.02, 20:07
        :)) No, to może ja tez powiem co dajemy naszemu małemu :)). No ale serio. Nie
        ma się co spierac. Jest masa sposobów wychowywania dzieci. My np. nauczylismy
        małego zasypiac kiedy w drugim pokoju gadają goście, gra telewizor albo CD. I
        nie przeszkadza mu to. Zasypia tez w knajpie , na zakupach etc. Ale nasi
        znajomi nauczyli córkę zasypiac w absolutnej ciszy. W związku z tym wyłaczają
        nawet telefon kiedy śpi nie mówiac o telewizji i przyjmowaniu gości. To ich
        wybór i nie zamierzam mówić ze robią źle. Tak samo jest z setkami innych
        rzeczy. Wyobraźmy sobie że mąz uwielbia jakiś seks sado-maso. Jesli zona tez
        uwielbia to ich sprawa, świetnie się bawią. Problem jeśli jedno lubi, a drugie
        uważa to za zboczenie.
        No ale do czego dążę? Do tego że małżeństwo i wychowanie dziecka to sztuka
        wspólnych wyborów i nie można ignorować tego co myśli to drugie. Tak jest u
        naszych znajomych. Żona nalega na absolutną cisze kiedy dziecko spi, męża to
        wkurza bo nie moga przychodzić goście, nie może grac nawet cica muzyka, musi
        wyłączac telefon a co więcej widzi że u nas choćby dziecko spokojnie śpi i
        wcale mu nie przeszkadza że w drugim pokoju rozmawiają ludzie. I wtedy dopiero
        kiedy jedno jest wkurzone, nie aprobuje tej metody taki wybór staje się zły.
        Może więc dac spokój zastanawianiu się co jest dobre dla dziecka i do kiedy
        trzeba karmić i czy należy czy nie spac w nim w łózku i do kiedy. Dobre jest to
        co zadowala i dziecko i OBOJE rodziców. Bo dyskusję można mnożyć w
        nieskończonośc. Ile znacie par gdzie jedno z rodziców chce np. piatki czy
        szóstki dzieci a drugiemu wystarczy dwójka. Ja kilka znam. I bez sensu się
        zastanawiać czy lepiej mieć dwójke czy szóstkę. Dla jednego lepiej to, dla
        innego tamto. Problem w tym kiedy to pierwsze mówi że małżonek(albo małzonka)
        ześwirowała. Bo chce(albo nie chce) szóstki, udaje że kolejna to wpadka, odsuwa
        się od rodziny.
        Jakby moja żona chciała szóstkę to bym zwariował, ale to nie znaczy że uważam
        że wszyscy z szóstką dzieci to wariaci. Jesli oboje rodzice tego chcą to
        strasznie fajnie.
        I o tym tu rozmawiamy. Nie o żywieniu dzieci, tylko o tym, że mąz Żony
        najwyraxniej nie pochwala modelu wychowawczegow którym czuje się obco. I trudno
        powiedzieć a nawet jest to niemożliwe mając opowieśc tylko jednej strony - po
        czyjej stronie lezy tu wina. A może po obu? Ale moze po prostu wariuje bo nie
        może znieśc tego że ma zawsze cała rodzinę w łóżku, a dziecko co godzine
        wstaje. Co prawdopodobne, bo my bysmy zwariowali. Ale to wie tylko on, a on
        sie tu nie wypowie.
        • Gość: inka-sama Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.11.02, 21:13
          Tintin wybacz ale nie czyatłeś uważnie tego co żona napisała!
          A pisał co mąż o tym sądzi - np. że on CHCE by karmiłą nadal piersią (aleście
          się uczepili tej piersi jako podstawy!- zwłąszcza ze żona pisała że to chyba
          ząbki... i dlatego się tak budzi - a wtedy uspakajacz pierś idzie w ruch :))

          I że JEMU NIE PRZESZKADZA spanie z dzieckiem - czytałeś? SAM sie domaga
          zostawienia dziecka w ich łózku bo inaczej ono się budzi w wyziębionym
          tymczasem włąsnym łóżku.
          Co do spania razem czy osobno - znam takich co to i z mężem nie śpią w jednym
          pokoju bo to chyba niezdrowo... :))))))))))))))))

          Wiec ten mąż niekonsekwentny jakiś chyba??? A tak naprawde zono to on jest
          jednak zestresowany praca. Nie usprawiedliwiam go ale - jak mój przy pierwszym
          dziecku miał wyjątkowo paskudnie w pracy a nie chciał mnie martwic - to
          wystarczyło niedosypianie by w nocy był POTWORNY. Dziecko w płacz - a on w
          krzyk. Rano nic nie pamiętał :))) Przeszło mu jak się wyspał a w pracy zrobiło
          się spokojniej.
          • Gość: tintin Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.itpp.pl 29.11.02, 22:16
            Ależ doczytałem. i dlatego napisałem, że nie dojdziemy prawdy, bo mamy sprawę
            naswietloną z jednej strony. Jeśli tak się zachowuje, to widac ma powody. Może
            słuszne, może głupie i bezsensowne. Natomiast wiem, że dziecko zmienia szalenie
            dużo. Właściwie to jest taki moment kiedy poznaje się na dobre osobe z która
            żyjesz. Poznajesz z dobrej albo złej strony. Dowiadujesz się nagle że osoba o
            której wiedziałes(aś) wszystko może byc inna. Że to co tobie wydawało się
            naturalne, dla niej naturalne nie jest a przykłady przytaczałem wyżej. I moze
            się okazac że chce żyć, i wychowywac dziecko całkiem inaczej. Miliony stron juz
            zapisano o tym jak zmienia się podejście do pracy, seksu, prowadzenia domu,
            dbania o siebie, dbania o dziecko, stosunków z rodzicami albo teściami którzy
            wkraczają nagle i wszystko wiedzą lepiej, albo wręcz przeciwnie nie wkraczaja i
            wszystko na głowie nowych rodziców itd itd.
            Z tego co wiemy, czyli co napisała Żona można przyjąc zaś że albo jej mąż
            zwariował, ewentualnie znalazł kochanke, rozmyślił się co do bycia w rodzinie
            albo ma jakiś powód.
            A więc: można po prostu współczuć Żonie, że taki facet się jej trafił, albo
            drążyć i pomóc zrozumieć. A to trudne, bo pokażcie mi kogoś kto uczciwie
            przedstawi sytuację i przedstawi sprawę. Każdy opowiada o tym, że jest
            wspaniały i się stara, natomiast to drugie no to potwór. Potem przychodzi to
            drugie i opowiada to samo ale z drugiej strony: ono jest wspaniałe, ale to
            pierwsze to potwór.
            Nie wspominając o tym, że ludzie często nie mówią o tym o co chodzi im
            naprawdę. na zasadzie opieprzam cię o okruszko które zostawiasz, brudne gacie
            na dywanie, ale tak naprawdę chodzi mi o ta nową koleżanke z pracy z która
            wychodzisz na lunch :)))
    • Gość: Martyna Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.proxy.aol.com 01.12.02, 21:02


      Hallo

      Nie czytalam wszystkich odpowiedzi -postow wiec mozliwe, ze bede sie
      powtarzac sorry. Twoj list poruszyl mnie moze dlatego,ze moj facet rowniez
      zachowuje sie podobnie. Co prawda nie mamy dziecka ale inne problemy jak np
      podzial obowiazkow w domu itp. I moj facet rowniez sie wscieka w sytuacjach , w
      ktorych ja mysle mam racje.

      Rozmawialam o tym z moim psychoterapeuta bo ja tez zaczelam sie wsciekac i
      odpowiadac zloscia czego u siebie nie lubie.

      On poradzil aby w przypadku takich konfliktow powiedziec co sie czuje i czego
      sie oczekuje od partnera. Np gdyby problemem byly porozrzucane po pokoju Twoje
      skarpetki , ktora z opcji bylaby skuteczniejsza:

      1. np gdyby sie do Ciebie zwrocil z zadaniem : Pozbieraj Swoje skarpetki bo
      jest balagan czy wersja druga
      2. Czuje sie zawstydzony widokiem Twoich brudnych skarpetek prosze pozbieraj je

      Moj terapeuta powiedzial rowniez , ze gdy partner mimo wszystko lekcewazy
      problem i wyrazone przez nas w ten sposob uczucia tym samym nie szanuje naszych
      uczuc i nas samych . Jak nie bedziesz mowic o swoich uczuciach o tym co czujesz
      np gdy bedziesz czuc sie zraniona czy tez ignorowana itp to z kolei Ty sama nie
      bedziesz szanowac swoich uczuc czyli samej siebie.Bo to co czujesz i jak
      odbierasz sytuacje powinno byc wazne dla parnera, meza ,ktory kocha.




      . Wciaz mowi, ze Ja i Ono to caly
      > jego swiat, ale gdy przychodzi to poswiadczyc nie daje temu swiadectwa.

      Slowa sa tanie i ja wierze, ze milosc to nie tylko slowa ale i czyny.

      Nie
      > ucieka z domu. Jak tylko moze wraca do niego (choc pracuje dosc duzo) widze
      > ze wciaz go pociagam, widze ze mnie kocha i uwielbia.
      Jak to okazuje ?

      Widze ze dla dziecka
      > zrobil by wszystko. Z kolegami spotyka zie od czasu do czasu, po knajpach nie
      > lazi, nie ma specjalnie nalogow (czasem papieros lub piwo). Specjalnie nie
      > mam mu nic do zarzucenia, ale anjgorsze jest to ze czuje ze sie od niego
      > oddalam. Wiem ze kiedy potrzebuje wsparcia, nie moge na niego liczyc ( a na
      > kogo mam do jasnej?) Jak on chce spac to nie ma zmiluj. Natomiast gdy cos
      > musi zrobic do pracy zawsze znajdzie sily. Boje sie ze nic z nas nie bedzie.
      > Przeciez cos musi byc ze on nie chce mi pomoc. Jak sie kogos kocha to
      > wszystko sie dla niego zrobi! Boje sie kazdego kolejnego dnia. Jak rozmawiamy
      > to jest fajnie. Postanawiamy to i tamto, a potem znow jest tak samo. Nie
      > wierze juz Jego slowom. Jak przestaje sie do niego odzywac lai za mna jak sep
      > i w koncu sie lamie. A piotem znow olewa mnie. Oglada Tv do 1-2 a jak go
      > prosze o pomoc to sie zakrywa koldra. Co moze byc tego przyczyna???

      Nie chce nic prorokowac szczegolnie jesli nie znam jego piunktu widzenia ale
      ja bym znalazla przyzczyne w lenistwie i braku odpowiedzialnosci za wlasne
      dziecko moze tez zostal wychowany w sposob , ze ojciec, glowa rodziny to tylko
      przynosi pieniadze, utrzymuje i na tym jego praca i rola sie konczy-jesli to
      ten przypadek to pora sie obudzic.

      Jak
      > postepowac? Mie mam ochoty na niego patrzec, dotykac, dzielic z nim łozko.
      > Nie tesknie za nim tak jak pare miesiecy temu. Co robic Czy to zachowanie
      > swiadczy, ze nasz wybor nie byl trafiony? Staraj sie mowic co czujesz,
      spokojnie , lagodnie nie w nocy ale w dzien kiedy jestescie w dobrych
      nastrojach .
    • fnoll Re: MAŁŻEŃSTWO 04.12.02, 05:12
      coz, rodzina to szkola nie tylko dla dzieci - dobrze jest umiec uczyc sie oraz
      innych, sluchac, przygladac sie, opowiadac, pokazywac

      nikt nie jest doskonaly, ciagle sie uczymy
      • Gość: żona Re: MAŁŻEŃSTWO IP: 62.29.248.* 04.12.02, 11:11
        Wzielam sobie do serca to ze tak na mnie najechaliscie. jeszcze raz bardzo
        stanowczo zapytalam meza czy chce bym przestala karmic, bo wtedy bede wyspana.
        Jeszcze raz on wyraznie powiedzial, ze nie. Chce jednak zaznaczyc, ze dziecko
        chce karmic jeszcze pare ladnych miesiecy ( sprawdzialm czy to rzeczywiscie az
        tak anormalne - jak tu w wielu mailach napisano - jednak by osoby twierdzace,
        ze jestem hipiska itp prosze niech zajrza na strone www.laktacja.pl) a
        napisalam ten list by uslyszec Wasze rady jak radzic sobie w tej sytuacji.
        Spodziewalam sie bardziej przemyslanych wypowiedzi na forum poswieconym
        psychologii, a znalazlam rady spod budki z piwem - wszyscy (nieomal)
        gremialnym glosem zakrzyczeli - PRZESTAN KARMIC. Juz nie mowiac, ze jedna z
        wypowiadajacych sie osob napisala, ze skoro nie slucham Waszych rad to nie
        dziwne, ze mnie to spotyka. Niestety droga forumkowiczko nie jestes dla mnie
        wyrocznia w sprawie karmienia dzieci, a krytykowane przez Ciebie ulotki to
        przygotowane przez profesjonalistow: pediatrow, gastrologow i doradcow
        laktacyjnych druki rozdawane w szptalach swiezo upieczonym matkom. Dieta mojego
        Maluszka poza tym jest konsultowana z pediatra, moja przyjaciolka, kt jest
        lekarzem, kolezankami - b. doswiadczonymi mamami i rodzina szczegolnie babciami.
        Ja tu na forum spodziewalam sie pomocy w sytuacji trudnej. Banaly typu przestan
        karmic, karmisz za dlugo itd nie sa tu zadnym rozwiazaniem. To rady typu Jak
        zyc bez reki - przyszyj ja sobie. Chcialam sie dowiedziec jak naklonic meza do
        pomocy. jak reagowac na jego krzyki? Jak sie zachowywac gdy sie wzbrania przed
        zajmowaniem sie dzieckiem? Co robic, gdy czlowiek ktory pragnal dziecka duzo
        bardziej niz ja mowi: w mojej rodzinie mezczyzni sie dziecmi nie zajmowali? Ja
        przestalam poznawac w nim czlowieka w ktorym sie zakochalam i z ktorym wzielam
        slub. To to jest moim problemem! Ja karmie dziecko prawie od roku i prawie od
        roku problem porozumienia sie z moim mezem trwa. Nie jest to sprawa sprzed paru
        tygodni. Napisalam, bo jestem przerazona tym co sie dzieje, a wiedzac, ze
        jeszcze przede mna kilkaset niedospanych nocy i a jedyna rada jaka dostala bylo
        przestan karmic. Jeszcze raz powtorze ludzie biora slub by wspierac sie i
        przezywac tez ciezkie dni. Dlatego postawilam pytanie czy wybralam nie tego
        czlowieka. Moiw sie ze przyjaciela poznaje sie w biedzie, moze podobnie powinno
        sie mowic o malozonku. Ja do tej pory uwazalam meza za przyjaciela.
        Sprawdzilismy sie w wielu ciezkich chwilach np. gdy on nie mial pracy, a teraz
        gdy tyle rodzin sobie radzi my dajemy plame. Problem polega na tym, ze ja nie
        dostajac wsparcia od meza czuje ze sie od niego oddala, a jest mi przeciez
        najblizszym czlowiekiem i jak ja mam bez niego zyc (bo zycie obok siebie nie
        jest dla mnie wyjsciem - nie chce bysmy byli papierkowym malzenstwem). Jeszcze
        raz powtorze, ze rozmawiam z mezem i mowi ze zle robi, ze wie ze musi mi pomoc.
        Ostatnio tez ostro sie tlumaczyl z tej rodzinnej wzmianki. Zapytalam go czy
        naprawde tak uwaza powiedzial, ze nie, ze wie ze nie moze sie z dzieckiem tylko
        bawic i ze czasem i on powinien przy nim cos zrobic. Tylko dlaczego tak
        powiedzial? Dlaczego rani sie najblizsza sobie osobe, dlaczego kocha sie a
        jednak mysli sie tylko o wlasnym tylku. Czy wspieranie zony w wychowywaniu
        dziecka jest az takim wyzwaniem dla mezczyzny? Czy to jest tak turdne poswiecic
        godzine czy dwie swojemu ukochanemu dziecku? Tak trudno odebrac sobie ta
        godzine snu?
        Teraz jest znowu mniedzy nami zgoda. Znow jestesmy po dlugiej rozmowie (po
        pierwszym w zyciu cichym tygodniu). Maz zajmuje sie dzieckiem tzn myje je. A po
        gorszej nocy zajmje sie Nim przez godzine, a ja w tym czasie spie.Ustalilismy,
        ze jak wroce do pracy tak bedzie co dzien. Oby! Nie wiem jednak ile to potrwa i
        kiedy znow uslysze nie mile slowa i znow pojawi sie grysmas niezadowolenia i
        olanie mojej prosby i znow sie na mim zawiode jak kilka razy wczesniej. Pytam
        zatem ile czlowiek ma prawo wymagac od drugiego? czy sie domagac czy pogodzic
        sie z losem czy zamknac sie w sobie i przestac zyc (w glebokim tego slowa
        znaczeniu) z tym drugim?
        Pytam powaznie, bo oczywiscie moge przestac karmic, a poza tym te kilka
        miesiecy jakos wytrzymam, ale przeciez chcielismy miec jeszcze jedno dziecko (
        a moze dwoje) lecz jezeli tylko sama mam dzwigac trudy rodzicielstwa to nigdy
        przenidgy sie na to nie zdecyduje!
        • Gość: Malwina Re: MAŁŻEŃSTWO IP: *.abo.wanadoo.fr 04.12.02, 11:19
          wiecej zaufania do SIEBIE , mniej ulotek, uzgadniania menu z pediatrami (???)i
          wiecej umiejetnosci dostosowania sie do sytuacji. zeby to zycie troche lzejsze
          bylo bo wyglada na upiornie ciezkie.
          Wychowanie dziecka jest ROWNIEZ przyjemnoscia - to nie wykancza !
          mam jedno, moja przyjaciolka troje -niedawno mialam je na tydzien w domu (byla
          w szpitalu) - juz nigdy w zyciu nie bede sie skarzyc na klopoty i trudnosci z
          wychowaniem mojego ! przysiegam ! to nic - pestka !
        • agniecha3 Re: MAŁŻEŃSTWO 04.12.02, 11:47
          Zono, daleka jestem od udzielania Ci rad. Ale po przeczytaniu Twoich wypowiedzi
          rzucily mi sie w oczy dwie sprawy.
          Jedna to Twoja roszczeniowa postawa. Ty nie prosisz meza o pomoc, Ty wymagasz
          pomocy. Żądasz jej, uwazasz, ze Ci sie nalezy. Jak na moje oko to nie tedy
          droga. Bo to moze doprowadzic do tego, ze maz bedzie Ci pomagal, i owszem, ale
          z obowiazku (bo przeciez w koncu to na nim wymusisz), a nie z checi odciazenia
          Cie (co chyba byloby milsze dla Ciebie). Wiecej prosby, mniej żądania.
          A druga rzecz jest taka - poprosilas o rade, ludzie odpowiedzieli Ci zahaczajac
          przy okazji o temat karmienia (ja nie wiem, czy robisz dobrze czy zle karmiac
          tak dlugo, naprawde sie na tym nie znam i to Twoja sprawa). Te rady naprawde
          plynely z ich doswiadczenia, ci ludzie chcieli Ci pomoc, podzielili sie swoimi
          uwagami, doswiadczeniami. A Ty zamiast ich wysluchac, moze sprobowac poszukac
          zwiazku z Twoim pytaniem (moim zdaniem taki zwiazek jest) - naskoczylas na
          forumowiczow, ze zmieniaja temat. Pytasz o rady, ale ich nie sluchasz. Pytasz o
          jedno, to na inny temat juz sie z Toba nie da, mimo, ze sprawy wydaja sie
          jednak byc zwiazane. Takie troche klapki na oczy i nie przyjmowanie do
          wiadomosci niczego, co jest troszke inne od Twojego zdania. Moze podobnie
          rozmawiasz z mezem? Moze wypowiadacie do siebie zdania tak naprawde nie
          odbierajac sensu wypowiedzianych slow?
          Nie odbieraj tego postu jako krytyki swojej osoby. Przyjmij to jako zwykla
          obserwacje.
          pozdr
        • Gość: carduus Re: MAŁŻEŃSTWO IP: proxy / 10.30.1.* 04.12.02, 11:49
          Problem oczywiście nie tylko w tym, że karmisz. Chociaż ja tam uważam, że można
          kontynuować karmienie a mimo to nie wstawać w nocy do dziecka co godzinę. Sama
          piszesz, że dziecko je jeszcze inne rzeczy (zresztą nie uwierzę, że takie duże
          dziecko rozwijałby się normalnie otrzymując tylko pokarm z piersi), więc (jeśli
          jeszcze tak nie robisz) spróbuj dawać na kolację kaszkę albo coś, co pozwoli Ci
          mieć pewność, że dziecko nie budzi się z głodu. Ja osobiście jestem zdania, że
          ono się budzi nie dlatego, że jest głodne. Myślę, że albo nauczyło się zasypiać
          przy piersi i teraz gdy budzi się w nocy (jak każdy, zwykle zasypiamy i nie
          pamiętamy tych przebudzeń) nie potrafi zasnąć w inny sposób. Popełniłaś błąd i
          teraz niestety będzie trudno go naprawić, ale to jest możliwe. Nie namawiam Cię
          do zaprzestania karmienia, chociaż uważam, że ta opinia, że rok to ABOSLUTNE
          MINIMUM to lekka przesada, ale mniejsza o to. Problem dziecka, karmienia i
          zasypiania to rzeczywiście inny problem. Na inną dyskusję, na inne forum.
          Jeśli zaś chodzi o Twojego męża. Piszesz, że to jemu bardziej zależało na
          posiadaniu dziecka, niż Tobie. Ale wiedziałaś, że to Ty będziesz musiała w
          znacznym stopniu ponieść ciężar tej decyzji. Nie przyszło Ci do głowy ustalić
          tych kwestii zanim pojawiło się dziecko? A jeśli to ustalaliście i Twój mąż
          złamał umowę, tak jak łamie podobne umowy teraz, to oczywiście jest nie w
          porządku. I jeśli rozmowy nie skutkują, to może czas podjąć radykalne kroki? Ja
          nie chcę ci nic radzić i ani przez myśl mi nie przejdzie namawiać Cię do
          rozwodu, ale mnie by to przemknęło przez głowę. Bo jeżeli małżonek ogranicza
          się do tego że jest, to na co mi taki mąż? Mnie osobiście facet potrzebny jest
          do życia a nie do tego, żeby łaskawie pozwolił się obsługiwać. Taki, który nie
          współpracuje mi na nic. Lepiej już radzić sobie samemu. Przynajmniej nie masz
          złudzeń, że masz na kogo liczyć. Może takie postawienie sprawy go otrzeźwi?

          carduus
          PS. I rację ma Malwina. Mniej ulotek i pediatrów, więcej zaufania do siebie.
          Zadbaj o siebie, o swoje zdrowie i siły. Dziecko pewnie będzie znacznie
          szczęsliwsze mając Cię wypoczętą i zadowoloną, nawet gdyby miało to się wiązać
          z zakończeniam tego nieszczęsnego karmienia - chociaż i tak uważam, że nie wtym
          najwiekszy problem.
          • Gość: żona Re: MAŁŻEŃSTWO IP: 62.29.248.* 04.12.02, 14:08
            Rzeczywiscie, bijac sie w piersi, musze przyznac, ze moja postawa jest dosc
            roszczeniowa. Za malo moze jest "prosze", choc po tylu miesiacach z dzieckiekm
            wydaje mi sie ze maz dobrze orientuje w czym i kiedy moglby pomoc. Ja mezowi
            robie kanapki do pracy i nie musi mnie o to prosic. Bede jednak probowac.
            wracajac do dyskusji z Malwina to chce powiedziec, ze co do karmienia to jednak
            przede wszystkim sie kieruje sercem i tym co, jak mi wydaje sie jako matce, dla
            mojego dziecka jest najlepsze. I jeszcze slow pare na ten temat. Jak wroce do
            pracy bede probowac przestac karmic w nocy, jezeli bede zbyt zmeczona by byc
            szczesliwa matka i zona. Jednak chcialabym tego uniknac, bo wiem, ze jezeli nie
            karmić sie w ciagu dnia (bede 10 godz. poza domem) i nie karmi sie w nocy to
            pokarm zanika.
    • Gość: żona Re: MAŁŻEŃSTWO :):):):):):) IP: 62.29.248.* 04.12.02, 14:57
      a juz konczac o to jeszcze komentarz i do karmienia, i do mojego meza, i do
      stosunkow miedzy nami:
      przed chwila dostalam sms'a od mojego meza:Student medycyny na egzaminie ma
      wymienić 3 zalety mleka matki.
      Na kolokwium student ma odpowiedziec na pyt. Dlaczego mleko matki jest
      najlepszym pokarmem dla dziecka.
      Siedzi i myśli. No i wymyślił:
      1. jest w 100% naturalne,
      2. jest cieple (nie trzeba podgrzewać).. .
      W tym momencie zabrakło mu inwencji. Siedzi, siedzi a czas leci .
      Profesor ma zbierać już kartki, a student w ostatniej chwili wpada na genialny
      pomysł:.
      .
      .
      3. ma zajebiste opakowanie... .

      pozdrawiam!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka