Gość: klik
IP: *.tnt2.b2.uunet.de
13.10.01, 10:49
Stany Therwordth siedzial bez ruchu i analizowal beznamietnie niebezpieczenstwa
zagrazajace jego zyciu. Bylo to zajecie powtarzajace sie z regularnoscia
zegarka dzien w dzien, 365 dni w roku, od 22 lat.
U kazdego innego czlowieka monotonnosc taka spowodowalaby najprawdopodobniej
powstanie ciezkich stanow depresyjnych wiodacych nieodwracalnie do chorob
fizycznych a w rezultacie do nieuniknionej smierci. Stany Therwoldth nie
zaprzatal sobie jednak glowy problemami innych ludzi, kierujac sie w swoim
zyciu zdrowa zasada przezycia w miare i za niewielka cene, w swiecie pelnym
balaganu, nieuzasadnionych dazen, zadzy wladzy i nigdy niezaspokojonych
namietnosci. Stany Therwordth nie posiadal sprecyzowanego obrazu swiata jako
calosci, co w bardzo efektywny sposob upraszczalo jego sposob patrzenia na
niektore skomplikowane sprawy.
W pokoju w ktorym Stany siedzial panowala cisza, przerywana tylko
nierownomiernym tykaniem starego, sciennego zegara z kukulka. Za lekko
uchylonym oknem szumiala liscmi topoli i rzesista ulewa wczesna w tym roku
jesien.
Niebieska strugawka lezaca do tej pory nieruchomo w cieniu komputera, zblizyla
sie do zoltego olowka lezacego na bialej kartce papieru w jaskrawym swietle
regalowego reflektora i zaczela sie w niego wkrecac, kompensujac tym poczucie
niedowartosciowania, jakie ja ogarnialo zawsze wtedy, gdy dookola panowala
cisza. Stany obserwowal bezwiednie ta beznadziejna orgie proznosci.
Uplynelo pare chwil. Stany nie musial w tym czasie nic przezwyciezac i nic
rozstrzygac na nowo. Troche zdziwil sie slyszac nagle chrzest pracujacej
strugawki, gdy ten wyrwal go z ogarniajacej go sennosci. Swiadomosc ponownego
przezywania rzeczywistosci zmieszala go.
Przeniosl swoj wzrok odruchowo, niejako z niesmakiem, na gorna polke regalu.
...moze ktos ma ochote dalej?...