Dodaj do ulubionych

Totalna dezorientacja, a powodem terapeuta :(

28.03.06, 00:43
Na początek może napiszę, że jestem całkiem zdołowana, więc w miarę
możliwości proszę o to, żeby mnie bardziej nie dobijać komentarzami :(((
6 tygodni temu skończyłam terapię grupową psychoanalityczną i dziś miałam
konsultację z moim terapeutą, 1szy kontakt z nim od 6ciu tygodni. Ledwo
mogłam się doczekać. Pod koniec rozmowy spytałam, czy będę mogła mieć
indywidualne spotkania z nim zanim zacznę grupową terapię poznawczo-
behawioralną (która ma mi pomóc w pokonaniu fobii społecznej), a on...
odmówił. W dodatku zupełnie tego nie uzasadnił. Powiedział tylko, że teraz
powinnam zostać bez pomocy terapeutycznej (czyli nie skieruje mnie też do
nikogo innego). Wydaje mi się to zupełnie absurdalne, ponieważ jeszcze NIDGY
W ŻYCIU nie byłam tak rozbita, jak teraz i jeszcze nigdy nie czułam takiej
potrzeby spotkań ze specjalistą. Dzisiaj rozmawiałam z nim prawie godzinę,
bardzo szczerze, bo ufam mu i nie mam problemów z otwarciem się przed nim, i
po prostu nie jest możliwe, żeby on nie zrozumiał, jak bardzo potrzebuję mieć
te spotkania... Dlatego poczułam, że skrzywdził mnie tą decyzją i uważam, że
jest niesprawiedliwa, ponieważ fundusz refunduje 10 spotkań i one mi po
prostu przysługują. Inne osoby, wcale niekoniecznie z poważniejszymi
problemami niż moje, przyjmuje indywidualnie. A ja zostałam na lodzie.
Teraz pojawia się pytanie dlaczego on mnie olał. Przychodzą mi do głowy takie
możliwości:
1. Uważa, że faktycznie pomoc nie jest mi potrzebna. Ale to jest niemożliwe,
jest mi bardzo potrzebna.
2. Nie lubi mnie. To też jest niemożliwe. Przez 3 miesiące terapii miałam
wprost przeciwne wrażenie. Podobnie dzisiaj, bardzo miło ze mną rozmawiał.
Wiem, że dobry terapeuta nie może okazywać swoich antypatii względem
pacjenta, ale obserwowałam go, jak się odnosił do innych osób na grupie i
jednak widać było, kogo mnie lub bardziej "popiera". Poza tym, nie chwaląc
się jestem słodką i delikatną osóbką (tak twierdzą inni) i trudno byłoby mnie
za coś nie lubić... niczym się nie naraziłam...
3. Lubi mnie. Ale czy to realne, żeby lubił mnie za bardzo i dlatego
zrezygnował? Fakt, miałam wrażenie graniczące z pewnością, że mu się podobam
jako dziewczyna (facet jest 3 lata starszy ode mnie)... Jasne jest, że
terapeuta nie może się angażować uczuciowo w relacji z pacjentką. Boże, już
sama nie wiem.
Sorry za ten przydługawy post. Mam nadzieję, że ktoś z Was zechce przez niego
przebrnąć i jakoś pomóc mi zrozumieć, dlaczego znowu jestem sama i czemu
ktoś, kto miał mi pomóc, tylko dołożył się do mojego zdołowania? Pozdro dla
wszystkich :)

Obserwuj wątek
    • nattasza Re: Totalna dezorientacja, a powodem terapeuta :( 28.03.06, 00:50
      Kto by chciał takie paści moderować
      • omega28 Re: Totalna dezorientacja, a powodem terapeuta :( 28.03.06, 12:46
        Chyba ta 3 mozliwosc. I tak chodzilo ci przeciez tylko o to, zeby to to ktos na
        tym forum czarno na bialym potwierdzil. Boze, sa na tym swiecie ludziska !
        • anita42 Re: Totalna dezorientacja, a powodem terapeuta :( 28.03.06, 13:33
          To właśnie "ludziska", jak ich/nas nazywasz, chodzą do psychologów, czyż nie
          mam racji?
    • belladyna Re: Szukaj nowego terapeuty... 28.03.06, 13:41
      Nie zastanawiaj sie dlaczego tak, a nie inaczej postapil.Tego nikt ci nie
      powie, tylko on sam wie dlaczego.Dla swojego dobra poszukaj innego teraputy,
      ktory bedzie mial twoje dobro na celu. Z facetami terapeutami bym nie
      zaczynala.Zawsze zachodzi ryzyko tej glupiej gierki klient psycholog, to jest
      meczace. Po co ci to.
      • spiral_architect Re: Szukaj nowego terapeuty... 28.03.06, 14:03
        Traktowałaś fobie społeczną PSYCHOANALIZĄ ? Wybacz, ze pytam, ale kto takie cos
        zalecił ?

        Dlaczego nie mozesz podjąc terapii poznawczo-behawioralnej ?

        Poszukaj też pewnych informacji na tym forum: www.nlp.pl
        • anita42 Re: Szukaj nowego terapeuty... 28.03.06, 16:14
          Tak, właśnie psychoanalizą, ciekawe prawda? Zostałam skierowana do grupy
          psychoanalitycznej przez mojego psychologa. Po terapii dowiedziałam się od
          niego, że skierował mnie tam tylko dlatego, że poznawczo-behawioralna dopiero
          się wtedy tworzyła i musiałabym czekać... A tak 3 miesiące właściwie poszły na
          marne, bo z fobii się nie wyleczyłam, a teraz muszę czekać pół roku, żeby móc
          rozpocząć tą poznawczą, bo takie są tam przepisy! Czyli jakby na to nie
          patrzeć, 9 miesięcy w plecy jak nic :(
          Dzięki za linka :)
      • anita42 Re: Szukaj nowego terapeuty... 28.03.06, 16:21
        Dzięki za radę, wiem, że najmądrzej byłoby zrobić tak jak radzisz, ale niestety
        już taka jestem, że nie trawię niewyjaśnionych sytuacji. Nie wyrabiam, kiedy
        coś wydawałoby się pozytywnego kończy się nagle, a ja nie wiem ani dlaczego ani
        nic nie mogę z tym zrobić. Poza tym pacjent ma chyba prawo współdecydować co do
        swojego leczenia? A jeśli tego mu się odmawia, to jakieś wyjaśnienie by się
        przynajmniej należało, prawda? Jakoś mi to wszystko nieprofesjonalnie pachnie
        ;(( I wkurza mnie, że ja tu cierpię, a on chodzi zadowolony.
        Nowego terapeuty (TKI!) na pewno poszukam, ale z tym zastanawianiem się nie
        mogę dać sobie siana...
        • spiral_architect Re: Szukaj nowego terapeuty... 28.03.06, 16:27
          Traktowanie fobii społecznej psychoanaliza - przynajmniej ta klasyczna -
          przypomina troche leczenie cukrzycy sokiem z kartofli, albo przeziebienia
          zdrowaskami.
          • anita42 Re: Szukaj nowego terapeuty... 28.03.06, 22:24
            Widzę, że się dobrze znasz na metodach leczenia itp. Powiedz czy ten terapeuta
            według Ciebie zachował się profesjonalnie? Czytałam, że obowiązkiem
            psychoterapeuty jest wyjaśnić pacjentowi metody terapii, czyli chyba powinien
            był mi powiedzieć dlaczego odmawia pomocy, tak? Może nie powiedział, bo ta
            odmowa to nie żaden etap na drodze do wyleczenia mnie...
            Pozdro
      • scarlet111 Re: Szukaj nowego terapeuty... 30.03.06, 01:27
        bylam w podobnych tarapatach, moze ktos napisac w jaki sposob moge znalezdz
        tego nastepnego psychoterapeute, jak mozna sprawdzic czy jest to wlasciwa osoba
        zanim sie powie o swoich problemach jakies malo odpowiedzialnej osobie,
        ja chyba nie mam wyczucia do psychoterapeutow, juz raz sie zawiodlam fatalnie,
        nie chcialabym tego przechodzic poraz drugi.
        • scarlet111 Re: Szukaj nowego terapeuty... 30.03.06, 01:29
          przepraszam ze wykorzystuje czyjs post zeby sie pod nim podpisac, ale ta sprawa
          jest dla mnie bardzo wazna.
    • solaris_38 uzależnienie 28.03.06, 22:48
      jest bardzo mozliwe że zauwazył symptomy UZALEZNIENIA
      a wtedy chyba wskazana jest pzrerwa

      nie jestem terapeutą i nie wiem jakie sa szkoły - mówić pacjentowi czy nie

      ja bym powiedziała

      w takim wyapdku tęsknota za terapią byłaby goeszym błędem niż ból odwyku
      • anita42 Re: uzależnienie 29.03.06, 07:51
        Cokolwiek zauważył czy nie zauważył, w moim przekonaniu nieudolnie poradził
        sobie z sytuacją. Zaczął się po prostu plątać, nie sklecił jednego pełnego
        zdania w odpowiedzi na moje pytanie.
        Znam dwie osoby, które do niego chodzą indywidualnie i które mają za sobą już
        ileś tam terapii grupowych i indywidualnych i które zdradzają chyba większe niż
        ja symptomy uzależnienia... a mimo to chodzą.
        Pozdro
        • hellaa Re: uzależnienie 29.03.06, 09:05
          Zdaje się, że nie chodzi tu o osobistą antypatię, bo jak tak, to po prostu
          skierowałby cie do kogoś innego - i ty bys była leczona, i ktoś by miał dobrą,
          współpracującą pacjentkę. Widocznie jakaś przerwa w terapii jest potrzebna -
          tylko źle, że tego otwarcie nie wyjaśnił.
          Wydaje mi się /to swobodne dywagacje!/, że może zauważył na spotkaniach
          grupowych, ze już nieźle sobie radzisz i teraz daje ci coś w rodzaju "kopa w
          świat" - jak matka ptaszka, co go przemocą w odpowiedniej chwili wywala z
          gniazdka, aby rozwinął skrzydła i pofrunął. I nie działa przeciwko niemu lecz
          dla niego. Taki ptaszek w krytycznym momencie też zapewne czuje się gorzej niż
          zwykle. A i matce wcale nie jest przyjemnie - ale musi.
          Może on cię tak lubi, że chce bardzo gwałtownie wypuścić cię w świat, bo gdyby
          powoli się z tobą rozstawał, to by go bardziej bolało i smuciło. Po prostu chce
          ten przykry jemu ale potrzebny tobie moment mieć za sobą.
          Moim zdaniem, powinien jeszcze raz się z tobą spotkać i wyjaśnic szczerze sens
          tego, co się dzieje. Rozstania sa bolesne ale uczciwie jest na koniec rozwiać
          wątpliwości. On chyba sie broni przed bólem długiego rozstawania się. Kto
          powiedział, ze łatwo jest być terapeutą?.. :(((
          • anita42 Re: uzależnienie 29.03.06, 10:07
            Dzięki, bardzo ładnie napisałaś :)
            Prawda jest taka, że bardzo chciałabym doprowadzić do spotkania i usłyszeć od
            niego jakieś uzasadnienie, tylko że nie wiem jak to zrobić, jest mi głupio, nie
            chcę się narzucać, a z drugiej strony czuję, że należy mi się coś w rodzaju
            wyjaśnienia. W sumie to on nawet powienien oczekiwać mojego "finalnego"
            pojawienia się - dobrze wie, że ja nie zostawiam żadnej sprawy niezakończonej.
            A i tak boję się, że się wnerwi, jak zobaczy, że się znowu do niego
            zapisałam.
            • omega28 Re: uzależnienie 29.03.06, 10:19
              a nie mowilem ?Ciagle krecisz w tym samym kierunku.Kocha mnie czy nie ?Bo jak
              tak, to mam go gdzies, a jak nie, to nieslychana bezczelnosc.Przed ta niewiadoma
              ten strach .
              • anita42 Re: uzależnienie 29.03.06, 10:29
                Masz prawo uważać co chcesz!
                • rigolotta Re: uzależnienie 29.03.06, 11:48
                  To sie nazywa przeniesienie, a nie uzaleznienie. Terapia psychoanalityczna przez
                  3 miesiace raczej nikomu nie pomoze, no moze ulatwi wglad w siebie,ale chyba
                  narobi tylko zamieszania. Moze on ma racje, moze nie jest Ci w stanie pomoc.
                  Moze sprobuj isc do psychiatry, to tez specjalista.
                  • spiral_architect Re: uzależnienie 29.03.06, 21:34
                    rigolotta napisała:

                    > To sie nazywa przeniesienie, a nie uzaleznienie. Terapia psychoanalityczna prze
                    > z
                    > 3 miesiace raczej nikomu nie pomoze, no moze ulatwi wglad w siebie,ale chyba
                    > narobi tylko zamieszania. Moze on ma racje, moze nie jest Ci w stanie pomoc.
                    > Moze sprobuj isc do psychiatry, to tez specjalista.


                    Po tym co czytam, też myślę, że to przeniesienie. To czy terapia
                    psychoanalityczna pomoze komukolwiek niezaleznie od czasu trwania, to juz temat
                    na inna dyskusje :).
                    • rigolotta Re: uzależnienie 29.03.06, 22:47
                      spiral_architect napisał:

                      > Po tym co czytam, też myślę, że to przeniesienie. To czy terapia
                      > psychoanalityczna pomoze komukolwiek niezaleznie od czasu trwania, to juz temat
                      > na inna dyskusje :).

                      Celem terapii psychoanalitycznej jest zlagodzenie objawow do takiego stopnia,
                      aby dalo sie z nimi zyc.
                      pozdrowienia:)
                      • spiral_architect Re: uzależnienie 29.03.06, 23:03
                        rigolotta napisała:

                        > Celem terapii psychoanalitycznej jest zlagodzenie objawow do takiego stopnia,
                        > aby dalo sie z nimi zyc.
                        > pozdrowienia:)

                        A psychoanaliza jest dla ludzi lekko znerwicowanych, z zasobnym portfelem,
                        majacych dobry wglad, czyli koniec koncow - raczej zdrowych i niezaburzonych :).

                        Pomijajac udowodnione wiele razy zjawisko, iz kazda metoda jest skuteczna, jesli
                        terapeutra w nia wierzy, pacjent ma motywacje do zmiany, a terapeuta zna sie co
                        nieco na tym co robi to kazda metoda moze byc uznana za skuteczna. ja lubie
                        psycoanalize (choc po przeczytaniu ksiazki Eysencka troche mniej), ale jako
                        teorie eksplanacyjna, nie terapeutyczna :) !!!
                        • spiral_architect Mały PS 29.03.06, 23:14
                          Mówię oczywiście o tej najklasycznej psychoanalizie, a nie o bodajże 350-ciu
                          odmianach systemow terapeutycznych z niej sie wywodzacych i oficjalnie
                          zarejestrowanych na świecie :).
                          • ogrodeczek Re: Mały PS 30.03.06, 08:31
                            Niektorzy pisza, ze psychoanaliza to dla ludzi z kregu kultury zachodu sposob
                            na osiagniecie satori.
                            • anita42 Re: Mały PS 31.03.06, 08:50
                              Ok, żeby mój post nie zjechał na drugą stronę... Czy uważacie, że powinnam
                              spotkać się jeszcze raz z tym psychoterapeutą i spróbować wyjaśnić sytuację?
                              • znowuzagubiona Re: Mały PS 31.03.06, 20:06
                                A po co?
                                Żeby usłyszeć to czego sie boisz???
                                Czy żeby zobaczyć jego?
                                Solaris ma rację.
                                Stawiam na uzaleznienie.
                                Polecam książkę Lee Jampolskiego pt " Leczenie uzaleznionego umysłu",
                                zanim zdecydujesz się na te wizytę.
                                Bardzo mi pomogła zrozumieć mój problem.
                                Dobrze się czyta.

                                • anita42 Re: Mały PS 31.03.06, 21:41
                                  A czy to nie jest tak, że wielu, jeśli nie większość pacjentów uzależnia się od
                                  terapii, w tym również od swojego terapeuty? I dlaczego dla niektórych
                                  terapeutów jest to powód, żeby przerywać czy kończyć terapię, a dla innych jest
                                  to coś naturalnego i potrafią modyfikować, wpływać na relację z klientem, nie
                                  wyrządzając mu przy tym szkody?
                                  Jeśli jestem uzależniona, to od terapii. Jeżeli on nie chce mnie leczyć,
                                  zgłoszę się do kogoś innego i będę na niego bimbać!!!
                                  Pozdro
                                  • na_fe Re: Mały PS 31.03.06, 22:03
                                    przeniesienie, którego doświadczasz jest motorem relacji psychoanalitycznej,
                                    może przy leczeniu fobii nie należy rozwijać tego wątku?
                                    • anita42 Re: Mały PS 01.04.06, 08:16
                                      Zastanawiam się czy nie narobiłam sobie więcej szkody niż pożytku pisząc tego
                                      posta ;) Teraz to już mam kompletny zamęt w swojej łepetynie. No ale w końcu to
                                      ja zdecyduję co dalej robić... Zastanawia mnie, dlaczego mało kto widzi
                                      nieprofesjonalność postępowania owego psychoterapeuty. Przecież on chyba
                                      postąpił nie do końca właściwie nie podając mi powodu swojej decyzji, a
                                      uczucia, których teraz doznaję są tylko wynikiem jego nieudolności, prawda? Czy
                                      źle myślę?
                                      • omega28 Re: Mały PS 01.04.06, 08:50
                                        Pewnie, ze myslisz jak male dziecko. Za swoja terapie jestes w pierwszym rzedzie
                                        ty sama odpowiedzialna. Jesli nadajesz jej taki kierunek, jak poiwyzej, to nie miej
                                        do terapety pretensji, ze ttwoich naiwnych gierek nie chce ciagnac w nieskonczonosc.
                                        • anita42 Re: Mały PS 01.04.06, 12:55
                                          Żadnego kierunku nie nadałam, bo terapia się nie zaczęła.
                                          Nieskończoność po jednym spotkaniu?
                                          P.S Może i jestem naiwna i dziecinna, ale i tak wolę to niż być chamem.
                                          • na_fe Re: Mały PS 01.04.06, 13:55
                                            nie uważam, tak jak Omega, że sama jesteś za terapię odpowiedzialna, w tym
                                            ujęciu, oczywiście. odpowiedzialny jest zawsze ten wyższy w 'hierarchii' czyli
                                            terapeuta.

                                            jeżeli chodzi o pracę nad przeniesieniem, musi to wyjść od pacjenta. odkrywasz
                                            swoje myśli i przypuszczenia, to ukierunkowuje terapię. to jest proces
                                            rozciągnięty w czasie a Ty przecież czekasz na coś jeszcze innego?
                                            nie praktykuje się spotkań indywidualnych i grupowych w jednym czasie.
                                            • anita42 Re: Mały PS 01.04.06, 14:53
                                              No tak, za 5 miesięcy grupowa terapia poznawczo-behawioralna.
                                              Jeśli to jest przeniesienie, chętnie bym to "rozpracowała", ale niestety
                                              wychodzi na to, że trafię do zupełnie nowego terapeuty i znowu się
                                              zacznie: "Urodziłam się w mieście x roku x, a sprowadza mnie do pani..." itd. :(
                                              • jumbojet1663 Re: Mały PS 01.04.06, 14:55
                                                Nie wiem o cztym ty mówisz, chyba chodzi ci o terapie dla alkohilików albo
                                                byłych wieźniów.

                                              • na_fe Re: Mały PS 01.04.06, 15:05
                                                no tak, wiem coś o tym.
                                                ja miałam wielkie szczęście do terapeutów. indywidualnie od 3 lat ten sam.

                                                ale pomyśl, że to zwiększy Twój ogląd. czasem warto dłużej poszukać. nie
                                                wiadomo, jeszcze, co Ci pisane.
                                                pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka