Dodaj do ulubionych

smutek nierozwiązanego problemu

09.04.06, 11:04
od dawna wyczuwam ,ze jest między nami zle , czuje ,ze mąz się męczy,
przeciez kobieta to wyczuwa a mój mąz cholera ciagle twierdzi ,że wszystko
jest ok, nie moge tego wytrzymac , podjełam ju.z decyzję o rozstaniou a on
nie ,że jestem atrakcyjna ,ze wszystko jest super i to jest mój problem co
mam zrobic ,mąz robi wszystko ,żeby gdzies wyjsc abym ja gdzies z dzieckiem
wyszła jest miły słodki i troskliwy a ja się mecze zaczełam palic , biore
prochy i sie wykańczam , złapałam go na kilku niegroznych kłamstewkach i
zraziłam sie do niego , nawet sie go obawiam bo jest dla mnie niepewny , żle
sie z nim czuje , mecze sie a on uwaza ,że jest super, ze jest przygnebiony ,
smutny , patrzy na zegarek? taki jestem , mamy długi to dlatego jestem
smutny ,zgorzkniały , nie pamięta już o urodzinach swietach , czuję ,ze
chciałby byc sam wiec biore dziecko i ...ide na spacer, zaczał palic , ukrywa
pornole i udaje ,że sie nami interesuje a ja wiem ,że tak nie jest , nie chce
już z nim rozmawiać bo wszystko u powiedziałam i to nic nie dało co mam
robić? wpadam w depresję.
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: smutek nierozwiązanego problemu 09.04.06, 12:03
      Mysle ze masz problem z podejrzliwoscia. Podejrzliwosc to straszliwa plaga,
      jestes przekonana ze Twoj Maz meczy sie z Toba i zadne argumenty, zapewnienia z
      Jego strony Cie nie przekonuja, uwazasz ze klamie. On nie klamie, musisz Mu
      uwierzyc. Probuj afirmowac ze wierzysz, tzn powtarzaj Sobie ze wierzysz. Mam
      kontakt z Osoba ktory miala podobny problem jak Ty. Uwazala ze zdradza Ja Maz,
      ze chce Ja opuscic. Rozmawialismy dziesiatki razy, Jej Maz zapewnial Ja ze to
      nie jest prawda. Probowala uwierzyc, w koncu udalo sie Ja przekonac, trwalo to
      pol roku.

    • solaris_38 ale GDZIE jest ten problem - wiesz? 09.04.06, 12:05
      na razie ROBIĆ nic nie polecam :) bo
      robienie czegokolwiek pod wpływem depresji nie będzie nigdy zdrowe i
      przynoszące kozrysci

      na razie nawet sie NIE zastanawiaj nad tym co czujesz do męża czy się z NIM
      męczysz czy on z tobą
      twoja percepcja (odbiór) jest nieprawdidłowa

      pomyśl o tym wszystkim (o ocenianiu sytuacji meża ciebie i rozwodu) dopiero
      jak wyjdziesz z depresji

      widac TE leki nie działaja choć nie wiem jak długo je bierzesz ( w depresji
      czasem dośc długo sie bizrez zanim krajobraz stanie sie REALNY)

      leki zcasem trzba długo dobierać zanim faktycznie to będzie to
      znałam człowek,a kóy sie meczył na tzrech lekach a czwarty - dokonał CUDU

      wylecz depresję
      jedynie działanie jakie ma tera z sens

      wylecz depresję i nawet nei próbuj niczego oceniac pod jej przemożnym i
      fałszywym wpływem

      problemem nie są relacje z męzem ale depresja
      to ona wszystko deformuje
      • marzena9920 Re: ale GDZIE jest ten problem - wiesz? 09.04.06, 12:25
        solaris może i masz racje 2 tygodnie było wszystko ok bo sabie solennie
        postanowiłam odganiać mysli i przeczytałam jak to faceci oszukuja , maja drugie
        komórki i nastąpił ze mną koniec... teraz to nie naddaje sie aby wykonac proste
        zadanie matematyczne typu-2plus2 , najbargziej cierpi dziecko i teraz jest
        koniec bo mam myśli samobójcze
        • solaris_38 Re: ale GDZIE jest ten problem - wiesz? 09.04.06, 12:28
          własnei dlatego się lecz a DOPIERO POTEM LICZ
          pomyśl liczyć nie mozęsz a podejmowac wazne decyzje zyciowe wierzysz że teraz
          zdołasz?

          nei ufaj sobie
          najpierw porzadnie wylecz depresję

          i powtarza czasem dopiero kolejny lek daje TEN skutek którego pragniemy
          wazen żeby nie miexzc leków i nie dowalac sobie jeszcz nasennych ,
          uspokajających i przeciwbólowych
    • belladyna Re: Problem to ty! 09.04.06, 12:15
      W depresję możliwe,że jeszcze nie wpadasz ale w smutek i nałóg spowodowany
      braniem prochów. Jak czytam twój post to bardziej mi żal twojego męża niż
      ciebie. To nieszczęscie dla rodziny, dla dziecka taka sycząca agresja
      pozbawiona wyrozumiałosci, tolerancji i radości zycia. Sam jad! Moze
      rzeczywiście zostaw tego meżczyznę w spokoju, pozwól i jemu żyć godnie i w
      szczęsciu niech pozna kobietę, która bardziej traktuje życie z przymruzeniem
      oka i z poczuciem humoru, a nie tak jak ciezki kloc z pazurami do
      wszystkiego.Przecież takie twoje bezsensowne czepianie sie drobiazgow wykancza
      zdrowie jego i twojego dziecka.Ty wygladasz na bardzo chorą, nie widzisz
      jeszcze tego?
      Lecz się! Są specjalisci w psychologi behavioralnej, gdzie mozesz znalesc pomoc
      na twoje zachowanie. Ale najlepiej jak sie rozstaniesz z tym czlowiekiem dasz
      mu ulgę, ale problem twoj pozostanie i tak nierozwiazany bo problem to ty i
      twoja wyraznie skrzywiona psychika, ktora potrzebuje wielu lat pracy nad sobą!
        • marzena9920 Re: marzenko - troldyna 09.04.06, 12:33
          zyjemy ze sobą 25 lat przez 24 było super , psuje sie od roku więc nieoceniaj
          jak nie znasz wszystkiego , byłam zawsze dobra , nigdy podejrzliwa ,
          delikatną , wyrozumiałą zoną, to jego zachowanie spowodowało ,że spojrzałam na
          niego inaczej, w tamtym roku zaczełam dodatkowa prace o której marzyłam w
          połowie roku i wtedy kłamstwa i jeszcze zapieranie się , nie kobiety , nie o
          nie mi chodzi ale o uczciwosc człowieka a to powaznie zachwiał i tym zapewne
          wpedził mnie w depresje
          • solaris_38 marzenko - troldyna 2 09.04.06, 12:38
            nie mogę pojąc jak mozecie (możesz Marzenko) poważnie traktować niektóre posty

            człowiek powinien czuć co jest dla niego dobre i iśc w tym kierunku a nie
            dawać się zwieść manowcom tylko dlatego że ma podświadopme poczucie winy

            ludzie !
          • belladyna Re:Ale sama pomyśl.... 09.04.06, 12:43
            Czy aby małe kłamstwa są w stanie zachwiać filarami związku? Przecież nie, a
            jednak tak się dzieje i wiele osób mówi, że życie przekreślają 'małe
            przestępstwa' w małżeństwie. Ale gdy na sprawe patrzy sie z dystansu to te małe
            sprawki są jedynie kroplą wody, która przelewa szalę. Spójrz na całokształt
            twojego małżeństwa, gdzieś leży wielki problem, na który przez lata całe moze
            nie chciałaś świadomie spojrzeć.Nikt z nas nie da ci konkretnej odpowiedzi a
            dla wielu z nas bedziesz uchodzić za kogos kto ma nie równo po układane w
            głowie i czepia sie drobiazgów i niszczy zycia innym. Związek zbudowany na
            dobrych fundamentach jest jak silna twierdza, ani małe kłamstwa, ani duze nie
            są w stanie zachwiać jego filarami.
            • marzena9920 Re:Ale sama pomyśl.... 09.04.06, 13:03
              belladyna ty chyba nie znasz zycia , jak to czesto bywa jedna strona myśli ,ze
              jest super i wszystko gra a druga widzac ta spokojną jezeli jest nieuczciwy to
              to wykorzysta , ja własnie z tym mam problem , nie ważne sa te małe kłamstwa
              oczywiscie tylko po co komu uczciwemu zmieniac tak bez powodu pierdoły , pójde
              do sklepu a męzowi powiem ,ze idę do kościoła czy to jest mądre? Duzo bym
              dała ,żeby odzyskać zaufanie do faceta , który był dla mnie zawsze wielkim
              autorytetem a teraz?
              • hatroha Re:Ale sama pomyśl.... 09.04.06, 13:17
                Moim zdaniem kłamstwa dyskwalifikują partnera - chyba ze przyzna sie i będzie pracowac nad sobą. Jest też taka możliwość ze Twoje zachowanie może sprawiać iz nie ułatwiasz szczera rozmowe. Pornole - wielu męzczyzn..ale nie każdy potrafi mówic o tym otwarcie bo żona (kobieta) moze tego nie zrozumieć...

                Moja rada:
                zainwestuj w siebie.
                wciśnij sprzeło, zatrzymaj się... weź katkę i przez tydzien - kazdego dnia pisz 10 rzeczy w kolejności ktore sprawiaja ci przyjemnośc...
                Poznaj nowych ludzi którzy pmoga ci gdy wszystko się wywróci do góry nogami
                Mysle że jesteś złym towarzystem dla samej siebie ( podobnie jak i ja)
                Byc może partner NIE WIE jak ma się zachować!
                Może nie ma siły- czasami kłamie bo nie chce drązyć tematu..może
                NAJWANIEJSZE zacznij od siebie!
                a co do zaufania... na cholere ci zaufanie! Jak ma ochotę zdradzić to zrobi to nawet gdybyście mieli za soba 20 lat szczesliwego małżeństwa (brutalne ale prawdziwe)
                kurcze to taki rozległy temat...łatwo o banały
                zacznij od siebie - ale nie rozliczac tylko inwestować!
                Pozdrawiam
    • cantaloupe Re: smutek nierozwiązanego problemu 10.04.06, 19:24
      smutna sytuacja. wiem o czym mowisz. jakis czas temu mialam sytuacje taka,ale w
      glowie, sama ja sobie ulozylam z ulamkow informacji i glupich mysli podsuwanych
      przez dwuznaczne zachowania. dzieki temu "zabiegowi" wszystko, co robil On stalo
      sie nieszczere, obce i wymuszone. po rozmowie z narzeczonym na szczescie minelo.
      wiele spraw sie wyjasnilo i kryzys zostal zazegnany. tym nie mniej az ciarki
      przechodza mnie na mysl o znalezieniu sie ponownie w takim czyms, nie mowiac juz
      o trwaniu podobnego stanu dluzej. wspolczuje ci serdecznie, chociaz wiem, ze nie
      po to przychodzisz na forum. na pewno nie ma sensu ciagnac dalej tej zwiazkowej
      klapy. trudno skonczyc, ale to jest jakas destrukcyjna maszyna, ktora wpedzi cie
      w poczucie zyciowego dola i poczucie samotnosci. uciekaj jak najszybcie ji
      buduj nowe zycie...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka