Gość: Magda
IP: *.net
21.12.02, 11:09
Udało się komuś zaprosić mnie na kawę. Wprawdzie długo na to spotkanie nie
mogłam zdecydować się, ale w końcu pomyślałam sobie, że to tylko kawa -
przynajmniej miło spędzę sobie popołudnie.
Umówiliśmy się przed kawiarnią. Punktualnie zjawiłam się w wyznaczonym
miejscu, lecz mojego znajomego tam nie było. Postanowilam zadzwonić i zapytać
gdzie się podziewa. Okazało się, że siedział już w kawiarni.
Weszłam do środka.
KOLEGA siedział przy stoliku z jakąś wielką szklanicą czekolady z bitą
śmietaną. Powiedział...."Wybacz, ale postanowiłem już coś sobie
zamówić"....Odpowiedziałam, że OK, nie ma sprawy.......
I tak sobie siedzieliśmy chwilkę, po czym zakomunikował mi, że jeśli mam
ochotę na coś to mam sobie zamówić, BO ON niestety nie ma przy sobie kasy.
Przyznam, że zrobiło mi się nieswojo. Nie chodzi o to, że nie mogłam sobie
zamówić tej KAWY i zapłacić za nią, ale skoro zostalam zaproszona, to wydaje
mi się że nie powinno to tak wyglądać.
Przecież mogliśmy się przejść na spacer, to nie musiała być koniecznie
kawiarnia.
Teraz ciągle wydzwania, przysyła sms-y, namawia na kolejne spotkanie.....a
ja....hmmmm, najwyraźniej przeszła mi na to ochota.
Chciałabym bardzo poznać Waszą opinię na ten temat. Czy ja rzeczywiście robię
z igły widły????