Dodaj do ulubionych

niedosyt zycia...

11.05.06, 19:29
odczuwam go na kazdym kroku,zatruwa mi zycie i nie pozwala zachowac pogody
ducha.Cały czas myślę o tym co przeleciało mi koło nosa, co przegapiłam ,
gdzie mogłam być a nie byłam.Kiedys nie byłam tak pazerna na życie, patrzyłam
sobie spokojnie jak przemija,az w pewnym momencie zdałam sobie sprawę z tego
jak krótkie jest życie i jak bardzo powinno się z niego korzystać.Jestem
osobą,która nie potrafi usiedzieć długo w miejscu, szybko sie nudze,
chciałabym by ciagle się coś dzialo. moja praca jest spokojna, nie stykam sie
w niej z ludzmi (jednak nie zamieniłabym jej na żadna inną)więc tym bardziej
chciałabym miec urozmaicony wolny czas. Niestety moi znajomi najchętniej
odpoczywają w domu, nie są sklonni do zbyt częstych spotkań a samej po prostu
nie chce mi się robić niektórych rzeczy lub sie nie da.Moja paranoja dochodzi
juz do tego, ze gdy np. słyszę relacje z ciekawego koncertu to chce mi sie
plakać,ze na nim nie byłam.Ciagle zastanawiam sie co by bylo gdybym miała
faceta, gdybym miala wiecej znajomych, gdybym miala pieniadze itd.Zyję
marzeniami a potem musze schodzic na ziemie gdzie tak niewiele się
dzieje...Jestem ciekawa jak jest u was? Też macie poczucie, ze cos mija wam
koło nosa,też ciągle czegos żałujecie? Czy moze jesteście zadowoleni ze
swojego życia?
Obserwuj wątek
    • znowuzagubiona Re: niedosyt zycia... 11.05.06, 19:35
      Miewam wzloty i upadki w tej materii.
      Dzisiaj to drugie.
      Czuję się tak jak Ty, a jednocześnie
      brak mi chęci żeby to zmienić.
      Pocieszam się myslą, ze skoro dzisiaj jest dołek,
      to jutro może byc tylko lepiej.
    • solaris_38 gwiazdy 11.05.06, 20:53
      pzreciwnie
      nie zmarnowałabym ani chwili na żałowanie jakiejś innej chwili bo to byłaby
      obustronna strata
      nie lubie też wspominac - no moze czase
      ani marzyć


      czczę to co JEST
      przyglądam sie każdej minucie
      szukam najskromniejszych w niej cieni i POMIĘDZY


      a tobie z radoscią napisze czesto cytowane pzreze mnie zdanie


      kto w nocy płacze że nie ma słońca - traci tez gwiazdy
    • znj2 Re: niedosyt zycia... 12.05.06, 07:11
      Wstąp do klasztoru.
      • znowuzagubiona Re: niedosyt zycia... 12.05.06, 07:32
        Zeby się wyleczyć z niedosytu życia,
        czy jeszcze bardziej pogrązyć?:-)
    • mskaiq Re: niedosyt zycia... 12.05.06, 13:47
      Sprobuj realizowac marzenia, te nie zerealizowane odbieraja Ci zycie. Czasem
      potrafimy zyc takim nieprawdziwym zyciem, przynosi bardzo wiele szkody.
      Przebudzenie bywa niezwykle bolesne, bo nic nie ma wokol nas, jestesmy samotni
      i zagubieni. To czesto prowadzi do urojen i problem staje sie psychiatryczny.
      Marzenia sa wazne, ale jesli pozostaja tylko marzeniami i kiedy staja sie
      naszym nieprawdziwym zyciem wtedy lepiej unikac ich.
      • znowuzagubiona Re: niedosyt zycia... 12.05.06, 13:52
        Problem tylko w tym, że rok temu
        zakończyłam 15-to letnią realizację
        swojego marzenia.
        Życie mnie do tego zmusiło.
        I utknęłam w tym codziennym życiu,
        bez marzeń.
        • mskaiq Re: niedosyt zycia... 12.05.06, 14:19
          Ja lubie moje codzienne zycie, ma tyle kolorow ile sam mu nadaje, potrafie
          cieszyc sie zwykla chwila.
          Mam rowniez marzenie, to juz szosty rok ono motywuje mnie, zmienilo moje zycie.
          Wiele razy tracilem wiare w mozliwosc realizacji tego marzenia ale za kazdym
          razem wracam do niego i ciagle pracuje az stanie sie rzeczywistoscia.
          Wiem rowniez ze kiedy go zrealizuje nigdy sie nie skonczy.
    • paco_lopez Re: niedosyt zycia... 12.05.06, 14:29
      A ja widzisz miewam paranoje bo z człowieka spokojnego wykręciło mnie w kogoś
      kto z boku wygląda na jedno wielkie jeździdło, telefonidło, spotkanidło czasem
      czuje się jak wszędzie potrzebny, a niekiedy niezbędny. A powiem ci, że i w
      takich warunkach omija cię to czy tamto, bo akurat ważniejsze jest siamto.
      • znowuzagubiona Re: niedosyt zycia... 12.05.06, 14:34
        To zwolnij, albo pożycz trochę swoich problemów:-)
    • eliza56 Re: niedosyt zycia... 12.05.06, 16:57
      to nie jest tak,ze ja sie chce rozwdoic i robic wiecej niz sie da.potrafie tez
      cieszyc sie drobiazgami, ale trudno uznac za atrakcyjniejsze siedzenie w domu
      niz wyjazd gdzies czy pojscie na ciekawa impreze.problem w tym, ze najczesciej
      brakuje mi towarzystwa albo pieniedzy;-/
      • znowuzagubiona Re: niedosyt zycia... 12.05.06, 19:26
        A mnie odwagi.
      • mskaiq Re: niedosyt zycia... 13.05.06, 06:35
        Towarzystwo mozesz znalesc nie mozesz zastepowac go nierzeczywistymi rojeniami,
        sa bardzo niebezpieczne. Jesli chodzi o pieniadze to jest wiele imprez ktore
        nie wymagaja tak wiele pieniedzy.
      • gusiekk Re: niedosyt zycia... 13.05.06, 22:37
        Ale na co ty dziewczyno czekasz. Zycie samo do ciebie nie przyjdzie, zbierz
        cztery litery i ruszaj to przodu zanim ockniesz sie kolo 60 zastanawiajac sie
        co moglas a czego nie zrobilas.
        Towarzystwo - myslalas o przylaczeniu sie do jakies organizacji
        wolontariackiej, mnostwo ludzi z najdziwniejszymy pogladami na zycie a przy
        okazji cos sensownego jeszcze mozesz zdzialac. Brak pieniedzy to tylko wymowka
        dla ludzi ktorzy tak naprawde lubia tylko narzekac.
    • samotniczka26 Re: niedosyt zycia... 14.05.06, 10:32
      Też tak mam.Najbardziej boję się straconego czasu,że życie przecieka mi przez
      palce.Chciałabym zrobic jeszcze wiele w życiu ale zawsze brakuje
      motywacji,przyjaciół,znajomych,pieniędzy itd.Samej nic mi się nie chce
      robić...Mam pretensje do siebie że moje życie jest takie nudne ale nic w tym
      kierunku nie robię,a czas nie stoi w miejscu...
    • eliza56 Re: niedosyt zycia... 14.05.06, 12:45
      wolontariat raczej nie wchodzi w gre, bo duzo pracuje i nie mam juz sily na
      darmowa prace. z kasa tez u mnie krucho i szukam czegos dodatkowego zeby
      dorobic.myslalam co prawda o jakiejs organizacji ale nic mi za bardzo do glowy
      nie przychodzi..
      • horpyna4 Re: niedosyt zycia... 14.05.06, 13:02
        Wyjedź sobie na kilka dni do jakiejś miejscowości "turystycznej", oczywiście,
        jeżeli lubisz wycieczki lub długie spacery. Wtedy łatwo dołączać się do różnych
        ludzi, bo atmosfera nie jest sztywna, strój swobodny, można wspólnie połazić
        bez konieczności flirtowania. Zazwyczaj wtedy nawiązują się bardzo sympatyczne
        znajomości, tym bardziej, że w takich okolicznościach ludzie są bardziej sobą,
        na luzie, nie pozują.
      • agunia_29 Re: niedosyt zycia... 14.05.06, 13:31
        Daj sobie spokój z wolontariatem!! To jest dobre dla nastolatków niespełnionych
        a nie dla ludzi którzy potrzebują środków do życia. Pracy normalnej ci potrzeba
        która zapełni ci czas, da dobre otoczenie i tą kasę z którą krucho.
        U mnie sie dużo zmieniło jak do pracy poszłam. JEstem może troche zmęczona
        bardziej niż zwykle, mam mniej czasu dla siebie ale o to chodziło ale za to
        jestem zadowolona i wreszcie mogę być finansowo niezależna zarówno od rodziców
        jak od faceta .... finansowo oczywiście.
        • gusiekk Re: niedosyt zycia... 14.05.06, 15:16
          Agunia,nie sadze zeby chlopakow z ratownictwa gorskiego ktorzy pracuja jako
          ochotnicy uznac za niespelnionych nastolatkow. A co z ludzmi z Czerwonego
          Krzyza ktozy udzielaja pierwszej pomocy na roznych imprezach, to dla ciebie
          pewnie tez niespelnieni nastolatkowie
          • agunia_29 Re: niedosyt zycia... 14.05.06, 17:51
            Akurat nie o to mi chodzi. Tylko o organizacje które udają, że pracują i
            zamiast pomagać kłócą sie o stanowiska i bawią sie za podatki przeciętnego
            człowieka. Mówiąc Wolontariat przez duże "W" miałam na mysli konkretną
            instytucję której nazwy pozwolisz nie przytoczę.
      • gusiekk Re: niedosyt zycia... 14.05.06, 15:13
        Eliza, sama widzisz ze ty tylko znajdujesz wymowki. Ja naprwade nie naklaniam
        cie do wolontariatu to tylko jeden z wielu pomyslow ktore znajdziesz tu na
        forum, i moze nie najlepszy.Tylko jesli ludzie do ciebie nie przychodza to moze
        czas wyjsc do nich. Jesli siedzenie w domu uznajesz za malo atrakcyjne to moze
        trzeba z tych czterech scian wyjsc. Czy ty myslisz ze ja spedzam dnie ogladajac
        telenowele (z calym szacunkiem dla ich wielbicieli)a pieniadze plyna do mnie
        strugami. Pracuje na pelen etat, studuje zaocznie, i pracuje jako wolontariusz
        jako mentor pomagajac kobietom z mniejszosci narodowych w ich problemach. Czas
        na nudzenie - nie mam bo go nie chce miec ale cos tez w tym kierunku robie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka