Dodaj do ulubionych

zlem za dobro

27.05.06, 12:18
Czytałem niedawno list pewnego faceta, który pisał o swoim kłopotach z kobietami. Był dla nich miły, dobry, uprzejmy (bardziej typ misia, niż macho-jeśli operować stereotypami), a one po jakimś czasie lekceważyły go i odpychały. W końcu znalazł kobietę, która jest w niego wpatrzona i bardzo go kocha. Jednak teraz to on zaczyna ją lekceważyć, jest dla niego nudna, a jej dobroć denerwuje go.

Zacząłem zastanawiać się nad szerszym aspektem takiego postępowania. Zdarza się, że gdy A pomaga B, okazuje dobroć, zainteresowanie itp., to B nie tylko nie dziękuje, ale zaczyna ignorować i lekceważyć A. Dlaczego tak się dzieje? Jak temu zaradzić?
Obserwuj wątek
    • second_time Re: zlem za dobro 27.05.06, 12:41
      no coz nie kazdy przepada za mdlymi i nudnymi misiami lub tez za chamskimi macho
      czlowiek bez wzgledu na plec powinien byc wyrazisty, miec jakis charakter,
      wlasne zdanie, wady i zalety, swoje lubie i nie lubie, jakas pasje
      poza tym najczesciej poszukujemy w innych ludziach podobienstw do nas samych
      podobne zainteresowania, podobne poczucie humoru, podobne poglady na zycie...
      • voker Re: zlem za dobro 27.05.06, 13:05
        Wiem, jak to wygląda w sprawach damsko-męskich, ale nie rozumiem tego w innych relacjach międzyludzkich.
        • second_time Re: zlem za dobro 27.05.06, 13:11
          pomin pierwsza linijke w mojej poprzedniej wypowiedzi a znajdziesz tam
          odpowiedz albo przynajmniej czesc odpowiedzi
    • coco-flanel Re: Ciekawy aspekt... 27.05.06, 12:53
      Niedawno przeczytałam urywek z ksiązki o tym jak polscy żołnierze bestialsko
      mordowali i znęcali się na ludności niemieckiej zaraz pod koniec drugiej wojny
      swiatowej kiedt to front się cofał i ci nieszczęsni ludzie padli ofiarami
      bezlitosnych polskich bandziorów. Najpierw Polaków mordowano bezlitośnie,
      później to samo robią Polacy...i coś mnie tu zastanawia, czy gdybyś nie był
      taki jaki jesteś, czy nie spotkałoby cię to, co jesteś w stanie zrobić innym?
      Leci banałem. Ale jednak, zastanawiające jak w historii powtarza się ten
      aspekt. Zarówno poszczególnych osób, jak i całych nacji. Ludzie dobierają się
      na zasadzie swoich połówek, tych uświadamianych jak i tych nieświadomych. Także
      to co dzieje się w wypadku tego faceta nie jest przypadkiem, zapewne w myśl
      zasady,ze podobne przyciąga do siebie podobne.
      • trolllllllllllllllllllll Re: Ciekawy aspekt... 27.05.06, 12:59
        Nie trzeba czytać ksiazek... wystarczy prześledzic pewne wydarzenia, na
        przykład od momentu śmierci papieża Polaka do pielgrzymki papiez Niemca.
        Nie jestem katoliczka, ale wkurzaja mnie drwiny z Benedykta XVI, wypominanie
        hitler jugend i inne. Dziwi mnie temat II wojny podczas wizyty jako wiodący,
        holokaustu itp.
        W zeszłym roku, jak napisałam, że JPII nie robił na mnie specjalnego wrażenia
        (nie musiał przecież) zostałam zaatakowana za obraze cudzych uczuć
        religijnych... gdzie tu rozsądek, no gdzie?
      • markus.kembi Re: Ciekawy aspekt... 27.05.06, 15:49
        coco-flanel napisała:

        > Niedawno przeczytałam urywek z ksiązki o tym jak polscy żołnierze bestialsko
        > mordowali i znęcali się na ludności niemieckiej zaraz pod koniec drugiej wojny
        > swiatowej kiedt to front się cofał i ci nieszczęsni ludzie padli ofiarami
        > bezlitosnych polskich bandziorów. Najpierw Polaków mordowano bezlitośnie,
        > później to samo robią Polacy...
        ______________________________________________________________

        Tak przy okazji - ja przeczytałem o tym, jak Polacy mścili się na ukraińskiej
        ludności cywilnej. Polecam - wstrząsająca lektura:

        www.kurczeblade.pl/2006/05/25/egzekutor-dzialania-ak-na-rzeszowczyznie.html
    • wichrowe_wzgorza Re: zlem za dobro 27.05.06, 14:31
      W zyciu trzeba sie nauczyc sztuki pod nazwą: jak sobie nie dajsc wejsc na glowe.
      Dotyczy to nie tylko kontaktow męsko-damskich, ale tak ogolnie. Lekcewazymy
      osobe dobre, bo...? Bo nie powiedza nam czegoś, co mogloby sprawić przykrosc?
      Tylko dlatego, ze uwazaja "za nic" na kogos". A to nie tak. Ludzie lubią "stac
      na bacznosc", chyba... Takie mam obserwacje.
      • czarnycharakter obserwuj bacznie dalej... :-) 27.05.06, 15:41
        jednak myslnik w Twojej sygnaturce jest naprawde zbedny.

        czch
        • witch-witch Re: U niej myślnik, a u ciebie cała sygniaturka 27.05.06, 15:50
          czarnycharakter napisał:

          > jednak myslnik w Twojej sygnaturce jest naprawde zbedny.
          >
          > czch
          do wywalki.....czch....
          • czarnycharakter sygnaturka odnosi sie do tobie podobnych. 27.05.06, 15:54
            w czym problem wiec?

            czch
        • babushka Re: obserwuj bacznie dalej... :-) 27.05.06, 15:52
          Nie, jest tam, gdzie umieścil go autor tej mysli. Cytaty przytacza się w
          prawidlowej postaci.
          ;)
    • czarnycharakter [...] 27.05.06, 16:49
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • coco-flanel Re: Wiersz tak jak i autor iscie paskudny. 27.05.06, 19:08
        Widac szczatki czlowieka umieja jedynie tworzyc szczatki rymowanki. Dzieci w
        pierwszej klasie pisza lepiej od ciebie......Reklame w telewizji sobie zrob
        niech wszyscy wiedza jaki ty tfortchy phoeta.Ö=(((
      • ala-a Re: pieprzenie to twoja specjalnosc... 27.05.06, 19:14
        koniec swiata..
        oni zyja jeszcze.
    • 7zahir Re: zlem za dobro 27.05.06, 18:11
      Myślę, że autor listu dobrocią okazywaną kobietom
      próbowal je sobie podporządkowac i zwykle "przesładzał".
      Oddana mu partnerka odebrala mu tę rolę
      i teraz sam czuje się oblepiony wręcz jej dobrocią.

      Moja babcia kiedys mówiła, że męzczyzna
      ma psychikę zdobywcy, więc kobieta powinna
      tak postepować, zeby podsycać w nim te potrzebę.

      Jesli chodzi o relacje międzyludzkie szerzej rozumiane,
      mysle że wychowanie we wzorcu pogoni za pieniądzem,
      z braku czasu jest zubozone m.in o naukę szacunku
      zarówno do siebie nawzajem jak i do ludzi.

      Czyjas dobroć odbierana jest jak zdobycz za darmo,
      czyli bez wartości. Powoduje to przekonanie, że
      o wzgledy takiego człowieka nie trzeba zabiegać,
      bo na niego zawsze mozna liczyć.
    • grawitacja_sily_woli Re: zlem za dobro 27.05.06, 20:02
      Właściwie Vokerze,
      Twoje pytanie jest bardzo trudne i można rozpatrywać je na wielu płaszczyznach.
      Możliwe, że u owego mężczyzny (czy u kogoś podobnego) działa siła
      przyzwyczajenia i obawa przed zmianą. Nie wiadomo za bardzo jak postępować w
      sytuacji bycia nieustannie adorowanym czy wyręczanym.
      Niewykluczone jest także, iż dla niektórych ważniejsze jest dążenie do celu niż
      jego osiągnięcie. Zdobywanie sympatii kobiet lub też innych znaczących dla nas
      osób przysłania radość z obcowania z nimi, kiedy już niepotrzebne są wysiłki na
      rzecz zyskania sobie ich życzliwości.
      Zdarzają się też osobnicy znajdujący zadowolenie w stawianiu sobie ciągle to
      nowych wyzwań, kochający ryzyko, wręcz cierpiący na niedosyt zmian w ich życiu.
      Osoba okazująca ciepło, stała w uczuciach, w pełni ich akceptująca dosyć szybko
      nudzi, zostaje skojarzona z tym, od czego najbardziej próbują uciec - z
      monotonią życia codziennego.
      Należy przy tym dodać, że opisane "zabieganie w życiu" może kryć w sobie różne
      nieakceptowane emocje (w tym smutek, złość itp).

      Jak można zaradzić podanej przez Ciebie sytuacji ?

      Wydaje się, że potrzebna jest tu refleksja owego mężczyzny (czy innej
      anomiwowej osoby B) dotycząca tego, czy chce tworzyć związek bądź wchodzić w
      innego rodzaju układy z osobą A.

      A co może zrobić osoba lekceważona ?
      Mam wrażenie, że poza jasnym postawieniem sytuacji i wyartykułowaniem własnej
      złości (bo to o złość chyba głównie chodzi) nie pozostaje jej nic innego.
      A jeśli miałabym cokolwiek zasugerować, to doradzałabym pozostawienie sobie
      większej swobody w związku. Pojawi się wtedy czas na przemyślenie własnego
      udziału w kreowaniu relacji z partnerem.


    • voker Re: zlem za dobro 30.05.06, 22:29
      dziekuje za konstruktywne odpowiedzi
    • solaris_38 Re: zlem za dobro 31.05.06, 00:08
      to tak jka sado maso\tak naparwde jak ktoś lubi TE klimaty to lubi
      innych one nie kręcą

      wiec co misowaci wybiaraja takie co będa lekcewazyć lub sami będa lekcewazyć
      bo TO ich kręci

      taką mają tendencję

      ktoś kto szanuje sam siebie nie ulegnie zachwytowi nad guzik wartemu
      chorobliwemu wpatrzeniu i nerwicowej patologicznej rzekomej dobroci

      dlatego tylko pewni ludzie mają z tym problemy a inni ;; maja problemy z czym innym

      psychoterapia rozwojowa u dobrego terapeuty jest korzystna dla każdego
      włącznie z nim samym ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka