Gość: prosze doradzcie
IP: *.dip.t-dialin.net
21.01.03, 11:04
Witam Was serdecznie,
czytalam Wasze wypowiedzi i zastanawialam sie czy sama mam tu nie napisac...
No i zdecydowalam sie powiezyc Wam moje smutki... Bardzo prosilabym Was o
rade, a jak trzeba to „dajcie mi popalic..“.
Otuz mam chlopaka, z ktorym jestem od 2 lat, obydwoje nie jestesmy juz mlodzi
(ja 29, on 33lata), oboje pokonczylismy szkoly i pracujemy zawodowo.
Finansowo dajemy sobie rade.
Kocham mojego chlopaka, jest mi z nim dobrze, swietnie sie dogadujemy, mamy
podobne zainteresowania i wzajemnie opiekujemy sie soba. Nasz zwiazek
pozbawiony jest szalenstw, ale moze wynika to z wieku no i prowadzimy dosc
ustatkowane zycie.
Jedna recz mnie jednak zastanawia i przez dlugi czas byla powodem mojego
dystansu do naszego zwiazku (jednak moj chlopak byl kochanym mezczyzna i
przestalo to dla mnie miec znaczenie). Otoz w przeszlosci prowadzil on firme,
ktora zplajtowala i zostaly tylko dlugi.... Jest to spora sumka.. No i to
jest ten moj problem.. Boje sie jak to bedzie w przyszlosci.. Czy np. nie
wplynie to znaczaco na nasz standard zycia (nie chodzi o mnie, ale chcialabym
moim dzieciom zapewnic jak najwieksze mozliwosci), lub nasze dzieci nie beda
sie wstydzily tego co kiedys zrobil ich ojciec (jak sie dowiedza). To
wszystko to wytwory mojej wyobrazni.... No i tych wytworow sie boje.. Kocham
mojego chlopaka i az mi wstyd ze mam takie mysli.. ale je mam...
Moj chlopak dal mi juz wielokrotnie dowod na to, ze jego „przeszlosc“ byla
bledem i napewno tego nie powtorzy-mam powody by w to wierzyc.
Wygadalam sie i chyba mi troche ulzylo.. prosze podzielcie sie ze mna tym co
sadzicie, dla mnie to wazne. Dziekuje.