Dodaj do ulubionych

przepraszam..

12.11.04, 21:11
dziewczyny jeszcze raz przepraszam was ze sie madrzylam,glupia jestem,mam
napad,zalamalam sie,sama sobie nie umiem pomoc,a wam radze.przepraszam ze o
tym pisze,mialo byc optymistycznie,ani slowa o jedzeniu.nie udalo sie.nie
chce myslec co bedzie dalej.kompletny dol.wstyd mi.
Obserwuj wątek
    • trycka Re: przepraszam.. 12.11.04, 22:25
      Kasiolda,kochanie...Rozumiem Cie,wiem jak sie czujesz,ale bez takich dołkow
      prosze.Wiesz przeciez,ze od razu nie staniemy sie zdrowe.Dochodzi sie do tego
      małymi kroczkami,powoli...To,ze po drodze nam nie do konca wychodzi jest
      normalne.Musimy o tym wiedziec,ba...my o tym wiemy.Ty tez...Na drodze do
      normalnosci mamy dni udane i te mniej,kiedy sie najemy.Nie moze to jednak nas
      wytracac z toru,ktorym podarzamy.Sa dni kiedy mozemy przenosic gory,ale i takie
      jak Ty masz dzis.Musisz tylko zdac sobie sprawe z tego,ze takie dni sie
      zdarzaja i beda jeszcze zdarzac.To jest normalne.
      Buziak dla Ciebie i moc usciskow.Jutro tez jest dzien:)
      • horlaa Re: przepraszam.. 12.11.04, 23:07
        hola hola, kasiolda!!!!
        nie przepraszaj, za bardzo przepraszasz, naprawdę nie masz za co!!! za dobre chęci, za pomoc, za otwartość i szczerość? no, daj spokój, stara :)

        nie łam się, pogódź się z tym, jak napisała też trycka, że napady będą się powtarzać, zaakceptuj to, że nie da się być OD RAZU zdrową i "nawróconą". nie marnuj energi na przepraszanie, tłumaczenie siebie:
        po prostu powiedz sobie: no cóż, widocznie tak musiało być, a teraz: głowa do góry, uśmiech do odbicia w lustrze, i już! jeden napad nie zniszczy tego, do czego już sama doszłaś, zapamiętaj!!!!

        trzymaj się ciepło
        buziaki
    • mniam-pl Re: przepraszam.. 13.11.04, 11:11
      sie nie przejmuj slonce:)
      wszystko bedzie dobrze, miejmy nadzieje ze nie przyjdzie nam na to za dlugo
      czekac.
      a "madrzeniem" sie nie martw, przeciez chyba kazda z nas teoretycznie wie co
      powinna zmienic, wiec twoje rady maja sens!
      zycze kolejnych samych milych dni
      i zdawajcie z nich relacje! to pozytywniej nastraja niz "znowu sie nie
      udalo..." (wiem ze sama tak pisze, czasem musze...) ale piszmy tez o
      powodzeniach i radosciach zycia! jakies na pewno sa :)
      ja np zabieram sie teraz do nauki i bede wybitnie radosna jesli mi sie uda
      skonczyc wiekszosc dzis, bo jutro wybieram sie na wycieczke!
      buziaki
      • kasiolda Re: przepraszam.. 13.11.04, 17:04
        dziekuje wam dziewczyny,wiem ze napady beda sie zdarzac,nie to mnie tak
        przygnebilo,raczej to co sie dzialo i dzieje z moja psychika,kompletnie rozbita
        byla,jestem troche nadal,pogadalam dzisiaj z psycholozka,jest mi lzej,ale
        potrzebuje jeszcze czasu zeby to przetrawic,zeby sie podniesc i wrocic do tego
        co bylo.mysle ze jutro juz bedzie calkiem ok.nie macie pojecia jak wasze slowa
        otuchy mi pomagaja.mniam mniam ma racje,piszmy wiecej o radosciach,o tym co nas
        milego spotyka na codzien.ja kupilam sobie kurtke.ciesze sie,bo po pierwsze w
        koncu taka jaka mi sie podobala,i nie przejelam sie tym ze mamie sie nie
        podobala,coz ja w niej bede chodzic nie ona,a po drugie w koncu odwazylam sie
        na kupno kurtki w zdecydowanym,zywym kolorze i ladnie mi w nim.
        • kasiolda Re: przepraszam.. 13.11.04, 22:35
          kurcze nie daje rady.kompletna zalamka.jakbym wrocila na sam poczatek.znowu
          napad wiem ze mialam nie pisac,ale musze,przy wszystkich,i
          uwagi,docinki,denerwuje sie,jestem wsciekla na siebie i na innych.horlaa
          pisalas ze tez przez to przechodzilas.co ci pomoglo wyjsc z tego?
          pozdrawiam
          • be81 Re: przepraszam.. 14.11.04, 11:15
            hej Kasiolda,staraj się nie łamać tym,że sie zdarza bo i tak już jesteś
            daleko. Chyba najgorszy jest ten etap gdy człowiek się obudzi wie,że już ma
            inny schemat myślenia, ale kompletnie nie wie co dalej. Swiadomość ze coś się
            kończy , ale jeszcze nic nowego się nie zaczyna. Nie wiem czy u Ciebie też jest
            podobnie, ja tak mam już długo.. Wiem- wtedy bardzo łatwo cofnąć się ze strachu
            z powrotem w znane schematy itp. Chodz nadal do psychologa i cierpliwości
            przede wszystkim.( też bedę chodzic znów)
            • kasiolda Re: przepraszam.. 14.11.04, 11:42
              hej be81!'
              dzieki za slowa otuchy.chyba tak wlasnie jest tez ze mna.to znaczy na poczatku
              gdy zauwazalym ze sie zmienilam strasznie mnie to cieszylo,zaczynalam wierzyc
              ze juz bedzie dobrze,ale chyba chcac nie chcac myslalam ze moje problemy sie
              skonczyly,ze w ciagu tygodnia,czy dwoch wyzdrowialam,ale to przeciez
              niemozliwe.i kiedy zdalam sobie z tego sprawe,nastapil kryzys.i teraz wlasnie
              nie wiem co robic.nie wiem co dalej.i chyba wlasnie cofam sie ze strachu,bo
              bylo mi dobrze tak jak bylo,a trzeba isc do przodu.
              bede chodzic.i ciesze sie ze ty tez.trzeba miec nadzieje ze bedzie dobrze.tylko
              to nam zostalo.pozdrawiam
              • kasiolda Re: przepraszam.. 14.11.04, 19:00
                no w koncu postanowilam wziac sie w garsc.
                nie moge caly czas rozpamietywac, analizowac tego co sie stalo i anrzekac ze
                bylo juz tak dobrze a teraz znowu jest zle.
                wlasnie chociazby dlatego. nie chce zmarnowac tego co osiagnelam.
                jeszcze duzo przede mna roboty.
                nie ma sensu marnowac czas na myslenie o tym co bylo.
                tego nie zmienie. trzeba skupic sie na tym co tu i teraz.
                na sobie.
                swoich potrzebach,celach,marzeniach
                i bedzie dobrze.
                i szukac pozytywmych rzeczy.
                dzisiaj na przyklad zamiast jechac winda,ktora stala na dole,co ostatnio z
                lenistwa mi sie zdarzalo, weszlam po schodach. dla siebie .dla swoich posladkow
                i to mnie cieszy.
                a jutro ide sie dowiedziec w sprawie pracy. moze bede miala w koncu jakies
                zajecie.
                i tylko martwi mnie ze na forum nic sie nie dzieje.
                nie wiem czy to dlatego ze dlugi weekend i powyjezdzalyscie, czy moze boicie
                sie pisac nie o jedzeniu.
                pozdrawiam i czekam na znak ze zyjecie.
                • szczesliwawa Re: przepraszam.. 14.11.04, 20:43
                  > Chyba najgorszy jest ten etap gdy człowiek się obudzi wie,że już ma
                  > inny schemat myślenia, ale kompletnie nie wie co dalej. Swiadomość ze coś się
                  > kończy , ale jeszcze nic nowego się nie zaczyna.
                  Święte słowa, be.
                  Dokładnie tak jest. Coś jakby odbudowywanie własnej tożsamości na nowo, z
                  uwzglednieniem zmian, z wprowadzeniem w życie innych schematów...
                  U mnie podłożem napadów jest, między innymi, strach (rozmaity strach, strach
                  przed wieloma rzeczami, strach przed strachem też). No i bez strachu nie da się
                  żyć, ale można strach sobie uświadomić, oddemonizować, oswoić. Tylko, że w
                  sytuacji lękowej muszę jakoś zareagować. Dotychczas lęk zajadałam. I nadal mam
                  ochotę go zajadać. Szczerze mówiąc jeszcze nie wymyśliłam sposobu radzenia
                  sobie z lękiem w sposób inny niż przez jedzenie. Od kilku ładnych dni nie
                  miałam napadu, ale wiem, że to nie jest objaw zdrowienia. Cieszę się, ale wiem,
                  że napad się wkrótce pojawi. Fakt, że uświadomienie sobie w danej sytuacji
                  przyczyny lęku pomaga, napad jest łagodniejszy, szybko mija, nie pozostawia
                  takiego spustoszenia w emocjach jak kiedyś. Ale jest.

                  Kasiolda, nie łam się. Nie wiem, jak Ci to inaczej powiedzieć. W teorii to my
                  strasznie mądre jesteśmy, co nie? ;)
                  Może by tak zacząć medytacje?

                  Mamy połamaną psyche i posklejanie jej musi trwać, nie da sie wyzdrowieć na
                  pstryknięcie palcami. Dwa kroki do przodu, jeden do tyłu... Tak to już z nami
                  jest...
                  Lub się, to pomaga.
                  Pozdrawiam Cie i tradycyjnie kciukam,
                  Sz
                  • kasiolda Re: przepraszam.. 15.11.04, 10:19
                    dzieki szczesliwawa.tak,masz racje,jestesmy bardzo bardzo madre.moglybysmy
                    pisac poradniki jak uniknac napadu albo mialas napad i co z tego? albo cos w
                    tym stylu.
                    mysle ze ze mna bylo podobnie,ze ten napad predzej czy pozniej by sie
                    zdarzyl,ale teraz wiem czego sie balam,pozbieralam sie i bedzie dobrze.
                    moze tobie uda sie go uniknac?ja dopiero teraz zrozumialam w czym rzecz,ty to
                    juz wiesz wiec wykorzystaj to,zadzialaj.pomysle o medytacjach.nigdy w cos
                    takiego sie nie bawilam,ale mysle ze to mogloby pomoc.
                    tak.nie da sie.wiedzialam o tym,ale mimo to calkiem nieswiadomie chyba myslalam
                    ze to juz to.chcialam czegos nierealnego,jak zwykle chcialam za duzo.
                    a teraz juz nie bede o tym myslec.ani zadreczac sie tym co bylo,ani snuc zbyt
                    dalekie plany na przyszlosc.bede skupiac si na tym co teraz moge zrobic,co
                    osiagnelam i cieszyc sie z tego.co o tym myslicie?
                    lubie siebie.mimo wszystko.moze slabo,ale nutka sympati zostala zaszczepiona i
                    dalej jest.
                    pozdrawiam rowniez i rowniez kciukam ;)
              • justynek13 Re: przepraszam.. 15.11.04, 15:35
                trzymaj się
                nic więcej nie napisze bo nie wiem co
                szkoda mi ciebie bardzo kotku
                trzymaj sie
                • kasiolda Re: przepraszam.. 15.11.04, 16:25
                  dzieki chociaz za to.
                  coz sama musze sie jakos z tym uporac.ale trace juz powoli nadzieje ze sie uda.
                  pozdrawiam
          • horlaa Re: przepraszam.. 15.11.04, 21:07
            kasiolda,
            powiem Ci tak
            dużo pracujesz nad sobą, rewelacyjne zmiany dokonują się w tobie. jak pisałam,
            też tak miałam - że zaraz potem nagle - skąd? - kryzys, napady, brak nadziei.

            pomyslałam sobie wtedy, że terapia i te wszystkie MYŚLI O MNIE to jest taki
            proces jakby 'peelingu' duszy, zdzierania naskórka, tej twardej skorupy, którą
            się obudowywałyśmy przez wiele lat, miesiecy.
            dokopujemy się do siebie, zaczynamy poznawać mechanizmy.

            ale potem - no właśnie, wszystko jakby BARDZIEJ BOLI - bo jesteśmy teraz bez
            tej skorupy, jesteśmy nieokryte, musimy się NAUCZYĆ chłonąć różne emocje, różne
            doświadczenia w inny sposób - ten naskórek musi odrosnąć - nowy, cieńszy,
            inny...

            a na to potrzebny jest czas...

            wiem że można tracić nadzieję, załamywać się, uważać, że to totalny bezsens i
            objadać się jakby nic się nie zmieniło.
            ale zmieni się. tylko najlepiej za bardzo tego nie analizować, nie przeżywać,
            nie zgłębiać. o ile się da, oczywiście. to takie "ostatnie podrygi" tej choroby.

            dajmy sobie czas,
            nie wymagajmy od siebie za dużo.
            zdrowienie to żaden obowiązek!
            spokojnie, na luzie.

            jeszcze nie raz się nie uda, kto wie.
            ale wszystko jest już na dobrej drodze.

            trzymam kciuki, nie łam się,
            traktujmy same siebie bardziej troskliwie, przyjaźnie.
            po takim nieplanowym obżarstwie ciepły prysznic, nasmarowanie się czymś
            pachnącym - dopieścić się, zamiast siebie karać, i wchodzić w utarte
            ścieżki "beznadziejności".

            buziaki ;)



            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12051
            www.apetyt.blog.pl
            • kasiolda Re: przepraszam.. 15.11.04, 21:57
              dzieki horlaa za te cieple slowa.bardzo mi pomogly i sprawily ze sie
              usmiechnelam w koncu i znowu wierze ze moze sie uda wyrwac z
              tego.zobaczymy.masz racje najlepiej nie rozpamietywac,tylko ze ja sobie to
              obiecuje ale i tak to wraca,ale trzeba probowac.w koncu zapomne.
              i zaraz polece sie wykapie i ogole nogi.w koncu.i wysmaruje sie balsamem
              a jutro juz na bank polece zapytac sie o prace.i znalazlam sobie jeszcze jedno
              zajecie,przez internet ale dobre i to.
              dzieki dzieki za wsparcie.umiesz swietnie pocieszyc.dziekuje tez pozostalym
              forumowiczkom za slowa otuchy i 3manie kciukow.mam nadzieje ze wyjde z tego
              szybciutko i bede mogla sie wam odwdzieczyc.
            • kasiolda Re: przepraszam.. 15.11.04, 21:58
              dzieki horlaa za te cieple slowa.bardzo mi pomogly i sprawily ze sie
              usmiechnelam w koncu i znowu wierze ze moze sie uda wyrwac z
              tego.zobaczymy.masz racje najlepiej nie rozpamietywac,tylko ze ja sobie to
              obiecuje ale i tak to wraca,ale trzeba probowac.w koncu zapomne.
              i zaraz polece sie wykapie i ogole nogi.w koncu.i wysmaruje sie balsamem
              a jutro juz na bank polece zapytac sie o prace.i znalazlam sobie jeszcze jedno
              zajecie,przez internet ale dobre i to.
              dzieki dzieki za wsparcie.umiesz swietnie pocieszyc.dziekuje tez pozostalym
              forumowiczkom za slowa otuchy i 3manie kciukow.mam nadzieje ze wyjde z tego
              szybciutko i bede mogla sie wam odwdzieczyc jelsi zajdzie taka potrzeba,chociaz
              lepiej byloby gdyby nie zaszla.pozdrawiam
    • un_papillon_de_nuit Re: przepraszam.. 15.11.04, 17:15
      Kasiolda,
      Wspieram Cię myślami, tak właśnie tak – bo czegokolwiek bym teraz nie napisała,
      to pewnie, by zabrzmiało za teoretycznie, bo wiadomo, nie zawsze daje się
      znaleźć punkt wspólny z praktyką. I pewnie powtórzyłabym dokładnie to, co już
      wcześniej w tym wątku napisały Dziewczyny:)
      O, napiszę tylko tak: pamiętaj, że najlepiej zawsze powolutku, we własnym
      tempie:) Uczenie się, jak żyć ze sobą samym zajmuje strasznie dużo czasu, ale
      po prostu warto się w to zaangażować:) Cieszę się, że już trochę lepiej u
      Ciebie:) i oby tak dalej:). Pamiętaj, nigdy nie wraca się na sam początek, bo
      nikt nigdy nie odbierze Ci tego, co już udało Ci się zrobić – zawsze trzeba
      sobie to uświadomić, gdy nadchodzi kryzys. Choćby wszystko wokół krzyczało, że
      jest inaczej.
      Ściskam
      • kasiolda Re: przepraszam.. 15.11.04, 18:31
        nie jest lepiej.jest coraz gorzej.jem bez opamietania,nie przejmuje sie tym ze
        rodzice to widza.zamykam sie.malo mowie.jesli gdzie wychodze to z przymusu albo
        do sklepu.odkladam wszystko na pozniej co mialam z robic.tkwie w miejscu.a
        czasem mam wrazenie ze sie cofam,ze nic sie nie zmienilo i nie zmieni.
        wiem ze mozecie tylko mnie wspierac myslami,trzymac kciuki,ze musze sama sie z
        tym uporac,ze musze zyc po swojemu.ale nie mam juz sily.przepraszam.
        to wszystko nie ma sensu.pisanie tutaj,dawanie komus dobrych rad,leczenie
        sie,chyba nigdy sie nie zmienie.
        • szczesliwawa Re: przepraszam.. 15.11.04, 19:00
          Taki czas widocznie. Okres taki zły. Ale minie, jak wszystko. Czasem jest tak
          przytłaczająco źle, że nie można nic zrobić, można tylko przeczekać najgorsze i
          odbudowywać się ponownie. Nie musisz się zmieniać. Wystarczy, że wyzdrowiejesz.
          A ponieważ wyzdrowieć chcesz, leczysz się, myślisz o tym, to i pewnie Ci sie
          uda. Prędzej czy później, ale się uda. Jeśli się człowiek bardzo stara, to
          zazwyczaj mu się udaje ;)
          Sama wiesz, ze nie można oczekiwać cudów, ale z czasem, zobaczysz, będzie
          łatwiej. To, czego sie uczysz od psychologa, wszystie twoje przemyslenia staną
          sie częścią Twojej osoby i podłożem na którym będziesz w stanie budować swoją
          zdrową tożsamość. Nawet jeśli teraz wydaje Ci sie, że nic ze soba nie robisz,
          ciągle się czegos uczysz, dowiadujesz. To z czasem zaprocentuje, zobaczysz.
          Ściskam Cię mocno,
          Sz
        • be81 Re: przepraszam.. 15.11.04, 23:52
          Kasiolda jest lepiej u Ciebie tylko jeszcze tego nie wiesz:)), popatrz na to z
          tej strony przeciez koleja wizyta u psychologa za Tobą. To co by było aby było
          lepiej?bez objawów? póki nie dojdziesz do przyczyn i ich nie wyleczysz i tak
          będziesz jakby walczyć z tym aby się nie objeść. A chodzi o to aby po prostu
          poczuć ,że nie potrzebujesz tego . Nim tak się stanie należy zbudować inne
          rzeczy które zastąpią dotychczasowe schematy. I własnie teraz jest na to czas i
          szansa.
          Tak mi się wydaję,ja nie doszłam do tego, owszem nawet i rok wytrzymywałam bez
          objawów ale czy coś zmieniłam? nic właściwie.
          Jesteś na dobrej drodze, pamiętaj, Myślę,że nawet że czasem osiągniecie
          kompletnego dna powoduje,że czlowiek ma juz tak dosć ze mu wszystko obojetne.
          A jak obojetne to łatwiej pokonać strach itp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka