Dodaj do ulubionych

Witam wszystkich czy mogę tu być :)

18.03.05, 09:20
Moim problemem jest objadanie się wydaje mi się już nałogowe.
Nie mogę sobie dać z tym rady.
Ciągle myślę o jedzeniu.
Kładę się szybko spać albo wymyslam cokolwiek by nie mysleć o jedzeniu ale to
jest silniejsze.
Myslę ze od dzieciństwa miałam z tym problemy diety cud spadanie z wagi i
znów wzrost, kupa rozstępów i kaleczenie żełądka jedzeniem byle czego.
Kupuję sobie kupę żarcia by potem zjeść to wszystko. Nieraz już czuję w
gardle ale nie mogę przestać.
Oczywiscie głowę mi rozsadza od wyrzutów sumienia.
Jedzenie jest dla mnie lekiem na problemy, zszargane nerwy,
Jest mi bardzo źle z tym.
Nie jestem bardzo otyła ale nadwagę mam.
Na moje głupie szczęście jestem osobą b. wysoką i jakoś to ginie ale ciągle
waga idzie w górę.
Oto ja
Mam 29 lat i jestem z Wrocławia
Pozdrawiam i witam
Metamorfoza
Obserwuj wątek
    • mokra_jane Re: Witam wszystkich czy mogę tu być :) 18.03.05, 09:57
      Witam! Ja też jestem wrocławianką:)
      Mam nadzieję, że to forum choć trochę pomoże Ci wyjść z Twoich problemów.
      Na mnie bardzo pozytywnie działa wyobrażanie sobie, że np.jak zjem tą pizzę, to
      będę wyglądać tak (i tu wyobrażam sobie siebie nie mogącą dopiąć spodni). Albo:
      jak nie zjem tej paczki ciastek, to już jest jakiś krok do bycia szczupłą (i
      wyorażam sobie, że jestem ubrana w przewiewną sukieneczkę która się fajnie na
      mnie układa).
      Pozdrawiam
      • szczesliwawa Re: Witam wszystkich czy mogę tu być :) 18.03.05, 11:25
        > Mam nadzieję, że to forum choć trochę pomoże Ci wyjść z Twoich problemów.
        > Na mnie bardzo pozytywnie działa wyobrażanie sobie, że np.jak zjem tą pizzę,
        to
        >
        > będę wyglądać tak (i tu wyobrażam sobie siebie nie mogącą dopiąć spodni).
        Albo:
        >
        > jak nie zjem tej paczki ciastek, to już jest jakiś krok do bycia szczupłą (i
        > wyorażam sobie, że jestem ubrana w przewiewną sukieneczkę która się fajnie na
        > mnie układa).

        To masz fajnie. Na mnie tego typu wyobrażenia działały zupełnie odwrotnie
        zazwyczaj. tak, jakbym uważała, że nie zasługuję na bycie atrakcyjną. tzn
        najpierw napawałam się wybrażeniami siebie szczupłej i niejedzącej, nabierałam
        dobrego samopoczucia (tak mi się wydawało) a potem dreptałam do kuchni i
        wyżerałam lodówkę. Chodzi o to, żeby zjeść ten kawałek pizzy, kiedy człowiek
        jest głodny a nie kiedy jest smutny/wesoły/jakiśtam. no i żeby wyrzutów
        sumienia nie było. generalnie, żeby nie nadawać jedzeniu większej wagi niż ma.

        > Pozdrawiam
        Również Cię pozdrawiam,
        Sz
        • metamorfoza1 Re: Witam wszystkich czy mogę tu być :) 18.03.05, 11:53
          Dzięki za powitanie w waszym gronie.
          Na mnie tez wyobrażenia nie działają,
          Próbowałam wyobrażać siebie jako piękną szczupła bez halluksów rozstepów itd,
          Niestety pomaga to na kilka dni i potem wracam do słodyczy i innego żarcia.
          Chyba nigdy nie jestem głodna.
          Moje problemy są bardzo rozległe i hm niestarczyło by miejsca
          po krótce
          - horendalne długi
          - niepełnosprawne dziecko
          - mąż który nie kocha
          - niska samoocena
          - DDA
          i dużo by wymieniać
          Łaziłam po psychologach grupach terapiach
          Ale jestem strasznie niecierpliwa
          Jeeli nie ma efektów odrazu to rzucam to co zaczełam
          Własnie piszę to i jem
          Z jednej strony sprawia mi to przyjemnośc
          Z drugiej jak pomyślę że znów nie wlezę w spodnie to robi mi się nie dobrze.
          Ciągle moje mysli krążą wokół jedzenia
          szukam okazji normalnie jak alkoholik wiem bo mój tato jest trzeźwym
          alkoholikiem
          Nie palę nie piję i jestem zagorzałą przeciwniczką tego typu uzależnien
          A tu masz sama jestem uzależniona on jedzenia.
          Czasem moze lepiej że nie ma tyle szmalu bo jak bym miała to bym codziennie
          jadła i jadła i jadła jeszcze wiecej niż jem.
          Myslałam że nie mam z tym problemu i jak powiem sobie dość to tak będzie
          i tak zwlekam jeden tydzień kolejny i nie przestaję dalej się objadam.
          Musze poczytać wasze posty bo tafiłam tu z "powietrza"
          może to coś pomoże i znajdę jakąś receptę
          Szkoda że nie wiedziałam wcześniej o tym forum.
          Podrawiam
          Metamo
          • szczesliwawa Re: Witam wszystkich czy mogę tu być :) 18.03.05, 13:00
            Poczytaj forum, poczytaj. Wydaje mi się, że jest dość ciekawe ;)
            Kiedy je znalazłam, czytałam non stop przez kilka dni :) i ciągle miałam 'ooo,
            to tak jak ja'
            I wiesz, pomogło mi to forum (dziękuję, Agato). Wiele rzeczy zrozumiałam, do
            kilku decyzji dojrzałam. może dzięki pisaniu tutaj... bo pisanie też pomaga -
            łatwiej jest doprecyzować myśli.


            > Moje problemy są bardzo rozległe i hm niestarczyło by miejsca
            > po krótce
            > - horendalne długi
            > - niepełnosprawne dziecko
            > - mąż który nie kocha
            > - niska samoocena
            > - DDA
            > i dużo by wymieniać

            O dda chyba wrzuciłam kiedyś sznurek na forum. witaj w klubie ;)
            ale jak by nie patrzeć, Twoje problemy nie rozwiążą się same. Ani nie rozwiążą
            sie gdy będziesz je zajadać. ani jedzenie nie pomoże ich rozwiązać.


            > Łaziłam po psychologach grupach terapiach
            > Ale jestem strasznie niecierpliwa
            > Jeeli nie ma efektów odrazu to rzucam to co zaczełam

            Oj, to chyba chociaż raz daj sobie i terapii szansę. a może trafialaś na
            nieodpowiednich lekarzy? wiesz, bo tak naprawdę, to za dużo masz problemów, bez
            terapii moze być bardzo rtudno jednak.

            > Własnie piszę to i jem
            > Z jednej strony sprawia mi to przyjemnośc

            Bo jedzenie jest przyjemne, nie oszukujmy się.

            > Z drugiej jak pomyślę że znów nie wlezę w spodnie to robi mi się nie dobrze.

            Trudno, wciągniesz brzuch albo poszerzysz spodnie. w otateczności kupisz
            większe. Słuchaj, wydaje mi się, że nadwaga nie jest problemem. jest edynie
            objawem problemów. skupianie się na wadze, na chudnięciu i tyciu również
            sprawia, że nie myślimy o prawdziwych problemach, czy to psychicznych, czy
            życiowych. w gruncie rzeczy to BED jest szalenie wygodne. jedzenie jest
            przyjemne, jedząc nie trzeba myśleć o niczym oprócz jedzenia (jeszcze
            najfajniej jest jeść z telewizorem i/albo internetem). jak się duzo i często
            je, to się tyje, wiec można sobie myśleć i o jedzeniu i o problemach z
            wygladem, z jego nieakceptacją. potem mozna troche się poodchudzać, ale żeby
            nie było za łatwo, nasze myśli zamiast pracować nad rozwiązywaniem problemów,
            krążą wokół jedzenia, którego na dodatek mamy za mało (bo sie odchudzamy).
            wreszcie zaczynamy jeść. i błędne koło.

            > Ciągle moje mysli krążą wokół jedzenia

            O właśnie. o tym wyżej ;)

            > szukam okazji normalnie jak alkoholik wiem bo mój tato jest trzeźwym
            > alkoholikiem
            > Nie palę nie piję i jestem zagorzałą przeciwniczką tego typu uzależnien
            > A tu masz sama jestem uzależniona on jedzenia.

            Niom. To sama widzisz, jak jest. jeszcze raz, poszukaj tego wątku o dda a
            kompulsywne objadanie się.
            moja teoria (bo ja mam zamiłowanie do tworzenia dziwnych teorii ;)) - nam się
            wydaje, że nie będziemy takie jak pijący, uzależniony rodzic wiec się
            wystrzegamy, uważamy na alkohol itp. a jedzenie przecież wydaje się być takie
            bezpieczne. I do tego, ja się w jedzeniu czułam bezpieczniej, troche bo nie
            musiałam myśleć o prawdziwym problemie. Teraz załatwiam powoli swoje sprawy,
            problemy, nie uciekam od nich (na ile mogę, nie wszystko naraz) i jem inaczej.
            Trudno to 'inaczej' opisać. w każdym razie, czuję głód w żołądku, nie w głowie.
            i jem, chyba normalnie. Ostatnio nawet ostrożnie próbuję się odchudzić (bo
            lekarz i kręgosłup). Tzn, nie pojadam między posiłkami i nie zjadam drugiego
            obiadu 'próbując' przy gotowaniu.
            Pozdrawiam ciepło,
            Sz
    • theniebiesky Re: Witam wszystkich czy mogę tu być :) 18.03.05, 10:56
      ojej, ja też jestem z Wrocławia!
      Mam 26 lat (noo, wlasciwie prawie 27) i choruję na bulimię od mniej więcej 16
      roku życia, całe szczescie - z przerwami (nawet rocznymi) - z tym, ze
      oczywiscie przerwy dotyczyly tego iz po prostu nie wymiotowalam, obsesja ciagle
      byla. Ale teraz jak sie zastanawiam nad soba to widze wyraznie ze od dziecka
      bylam lakoma, lubilam slodycze (inna sprawa ze z drugiej strony wg mamy bylam
      niejadkiem bo nie lubilam jej obiadow). Przpomnial mi sie pewien zwyczaj, ktory
      to uprawialam. Otoz czasem chodzilam na zakupy do sklepu z lista sprawonkow
      (mialam jakies 6-7 lat)i kupowalam dla calej rodziny paczki po jednym na
      kazdego. A także jeszcze jeden dla mnie, ktorego zjadalam po drodze i do
      ktorego to sie nie przyznawalam (lukier bardzo starannie scieralam z buzi i
      lapek) Ha, i co o tym myslicie? Taka obsesja zgrabnej sylwetki zaczela sie u
      mnie b. wcześnie (chodzilam na balet, gdzie preferowane były naprawde wiotkie
      dziewczynki, a ja cóż... to ze dobrze tańczylam nie mialo nic do rzeczy)Jakoś
      tak w szkole podstawowej gdy mialam 13, 14 lat zaczelam bacznie zwracac uwage
      na to jak wygladam, jak moglabym wygladac jak postrzegaja mnie inni.... a dalej
      to juz poszło. W Filipince przeczytalam o rzyganiu (bo kiedys sie tylko
      opychalam) no i zaczelam to stosowac. Z miernym skutkiem na poczatku i
      sporadycznie, a potem weszło mi to w zgubny nawyk, a pozniej stracilam nad tym
      kontrolę. Choc czasami sie oszukuje, ze oczywiscie ja mam.
    • szczesliwawa Re: Witam wszystkich czy mogę tu być :) 18.03.05, 11:18
      Witaj na forum.
      Rozważasz terapię? Piszesz, że jedzenie 'jest lekiem na problemy'. nie jest.
      lek z definicji leczy. jedzenie problemy zagłusza a nie eliminuje, jak
      narkotyk, alkohol, zakupy itp.
      Jakie problemy zagłuszasz? skąd sie wzięły? Jak sobie z nimi radzić w inny
      sposób? Może lekarz mógłby Ci pomóc odpowiedzieć na te pytania.

      Pozdrawiam,
      Sz
      • dlaczegoj Re: Witam wszystkich czy mogę tu być :) 11.10.05, 14:35
        czy sa na tym forum jeszcze osoby ktore to pisały?
        • szczesliwawa Re: Witam wszystkich czy mogę tu być :) 16.10.05, 17:38
          czasem zaglądam, a co?
    • elinetta Re: Witam wszystkich czy mogę tu być :) 11.10.05, 17:06
      hej!!ja tez mam taki sam problem, zreszta każda z nas turtaj.jedne radzą sobie
      mniej, innej bardziej,choroba kazdej z nas ma rózne podłoża.ja mam 24 lata,
      choruję(ładnie to brzmi niż obżeram się) od 12 lat, .narazie wciąż jem i jem,
      ale o jakis krok juz sie przesunęłam na przód.przynajmniej uświadomiłam sobie,
      nże choroba ma podłoże psychiczne, że nie jestem obżartusem, a jaestttem
      chora.chcialabym, żeby nasze problemy się skończyły.i mam nadzieje że jakoś
      bedziemty sobie nawzajem pomagac , wspaierać, pisac o swoich doswiadczeniach,
      odczuciach, ale wiem tez że powqinnyśmy poddac sie terapii.myśle ,że
      warto...pozdrawiam cie serdecznie!!i tzraymaj sie mimo przeciwności!!!!1
      • zielona79 Re: Witam wszystkich czy mogę tu być :) 13.10.05, 22:37
        Hej,mam 26 lat i ponieważ ten problem totalnie przejął wszelką kontrolę nad
        moim życiem, jakiś czas temu rozpoczęłam terapię. Ostatnio psycholog poradził
        mi zwrócić za kazdym razem uwagę na to, jakie emocje mnie do tego prowadzą.
        Strach, złość, smutek - to najczęściej, ale przeraziło mnie najbardziej to, że
        czasem nie potrafiłam nazwać emocji - to jest po prostu przyzywczajenie,
        zwyczaj, nałóg - to straszne, ale ja po tylu latach stałam się po prostu
        uzależniona (nawet objawy są podobne - ręce zaczynają mi drżeć, kiedy już nie
        mogę wytrzymać...). Nad emocjami może można jeszcze jakoś zapanować (podobno),
        odreagować w inny sposób, ale co zrobić, jeśli to po prostu mój nałóg???
        Alkoholicy mogą przestać pić, palacze - odstawić papierosy, ale my jedzenia nie
        możemy odstawić, a przerwać w odpowiednim momencie po prostu nie umiem. Wolę w
        ogóle nie zaczynać jeść, ale tak sie nie da... dlatego uważam, że uzależnienie
        od jedzenia, jest dużo trudniejsze do pokonania od wielu innych nałogów...
        Życzę Wam duuuużo pozytywnego myślenia, mi ostatnio tego brakuje...
        • elinetta Re: Witam wszystkich czy mogę tu być :) 17.10.05, 13:22
          hej zielona!!!!napisz czy skutkują wizyty u psychologa.od kiedy do niego
          chodzisz??od ilu lat chorujesz??jak radzisz sobie z tym nałogiem ?czy chodzisz
          na terapie grupowe, czy tylko do samego pscychologa????pozdrawiam
          • zielona79 Re: Witam wszystkich czy mogę tu być :) 17.10.05, 20:00
            Hej, chodzę na spotkania indywidualne, raz w miesiącu od czerwca, czyli przede
            mną piąte spotkanie. Cała terapia składa sie z 10 takich wizyt (ok. 60 min),
            więc jeste w zasadzie na półmetku. Od kiedy choruję...hm... w zasadzie trudno
            stwiewrdzić. Początek problemu pojawił się jeszcze w liceum, jak miałam 16 lat
            teraz mam 26), wtedy po raz pierwszy wpadłam na pomnysł, żeby się odchudzać
            (ważyłam ok. 52 kg, w zasadzie to chciałam chyba tylko towarzyszyć
            koleżankom..., boże jaka ja byłam ghłupia!!!). Ale takie prawdziwe bagno, kiedy
            zdałam sobie sprawę, że nie panuje nad swoim życiem, to chyba trwa od 2-3 lat.
            Nie wiem czy skutkuje terapia, o jakiejs drastycznej zmianie to chyba niestety
            na razie nie mogę powiedzieć. Co chwilę są nawroty i to mnie załamuje, był
            moment, kiedy było już naprawdę ok. Okresy "normalności" były coraz dłuższe,
            potem znowu dół, straciłam nadzieję, poszłam na kolejne spotkanie i znów było
            lepiej. Teraz jestem znowu zrezygnowana... Nie wiem czy kiedykolwiek
            wyzdrowieje, ale postanowilam sobie, że dotrwam do konca terapii, że nie będę
            jej przerywać, może ta dziesiąta wizyta będzie jakimś przełomem... Zobaczymy...
            pozdrawiam i życzę powodzenia
    • kruszynka1111 Re: Witam wszystkich czy mogę tu być :) 24.10.05, 18:28
      Witaj, nie wiem, jak zacząć, ale chyba po prostu z grubej rury ;))
      Mam 26 lat, jestem z Wrocławia, problemy z jedzeniem mam od II roku studiów (więc już dłuuugie 5 lat). Nie wnikając teraz w szczegóły: moja historia zawiera wiele elementów, o których niejedna z Was pisała. "Przerabiałam" anoreksję, kompulsy, obsesyjne uprawianie sportu, multum cudownych środków i diet, terapię indywidualną i grupową, i cały czas była to walka ze sobą. Mimo, iż niektóre metody działania niosły poprawę (grupówka), to było to dość niestabilne i brakowało mi utrwalenia, ciągłego wsparcia, które skończyło się wraz z terapią w grupie.
      Czytałam to forum - tłumacząc sobie, że będzie dla mnie wsparciem, a równocześnie wcinałam słodycze i oszukiwałam samą siebie.
      Całe szczęście wpadła mi w ręce znakomita książka Judy Hollis "Nadwaga jest sprawą rodziny" (Gdańskie Wyd.Psychologiczne), i postanowiłam spróbować jeszcze jednej, ostatniej rzeczy.
      Rzecz jasna, minął rok (długi, kolejny zmarnowany,zajedzony rok...) zanim zdecydowałam się uderzyć w ostatnią deskę ratunku. Jest to grupa AŻ.
      Jeszcze miesiąc temu, wchodząc na stronę Anonimowych Żarłoków, pomyślałam, że umarłabym ze wstydu, jak znalazłabym się na zapowiadanym właśnie Zlocie Anonimowych Żarłoków. 2 tygodnie później po prostu tam wylądowałam (dzięki Staszkowi z wrocławskiej grupy), i była to najszczęśliwsza decyzja od lat.:)
      Uwierzyłam, że wyjdę z tego koszmaru. Zobaczyłam i usłyszałam osoby - dziewczyny, starsze kobiety, mężczyzn - na różnych etapach zdrowienia, dostałam potężny zastrzyk wiary, nadziei, że można coś z TYM zrobić, że mogę być WOLNA od nałogu, szczęśliwa, pewna swojej wartości, kochająca i akceptująca siebie....
      Mimo obiekcji z wcześniejszych postów - zaręczam, że AŻ nie jest sektą, ani też nie zmusza nikogo do przyjęcia żadnej wiary i religii.
      Przesłanki ma jak najbardziej racjonalne, i nie obiecuje cudów. Obiecuje jedno - że dzięki pracy nad sobą i przyznaniu, że zaburzenia jedzenia są CHOROBĄ i nie możemy tej CHOROBY zwalczyć po prostu siłą woli, otrzymamy szansę wyzdrowienia (tj. zaprzestania kompulsywnego jedzenia).
      Mimo, iż od jakiegoś czasu działa już we Wrocku jedna grupa, to nie jest to jednak grupa stricte AŻowska, ponieważ przychodzą na nią głównie starsze babki ;), które chcą sobie pogadać o dietach i odchudzaniu. Sednem AŻ jest założenie, że to nie ciało wymaga naprawy, tylko w pierwszej kolejności trzeba się zająć chorym umysłem i duszą, a schudnięcie (przytycie - anorektyczki) będzie wynikiem osiągnięcia równowagi ducha, umysłu i ciała.
      Postuluję więc, żebyście dały sobie szansę i zobaczyły, czy warto jest zacząć uczęszczać na mityngi, aby uzyskać zdrowie i wolność. Utworzyliśmy ze Staszkiem i Arturem nową grupę, i zależy nam, aby pojawiły się na niej nowe osoby. Im więcej nas będzie, tym więcej doświadczeń będziemy mogli wymieniać, i tym większe wsparcie możemy dać sobie nawzajem.
      Chciałabym, abyście wszystkie z Was - Metamorfoza, Theniebiesky, mokra_jane - i inne Wrocławianki, rozważyły przyjście chociaż na jeden mityng, aby sprawdzić, czy warto mieć grupę ludzi, która jak nikt rozumie Wasze problemy, bo wszyscy przechodziliśmy to samo...
      W imieniu swoim i całej społeczności AŻ zapraszam Was w czwartki o 18.00 w Kościele Św.Maurycego.
      Pozdrawiam ciepło Was wszystkie,

      Kasia
      • dlaczegoj Re: Witam wszystkich czy mogę tu być :) 25.10.05, 10:37
        Ja sie zgłaszam jako chetna.Ja mam co prawda anoreksje przeplatajaca sie z
        BED,ale mamnadzieje ze tonie bedzie wam przeszkadzac.Boje sie ze wpadne w
        bulimie,a naprawde nie chce wpadac w kolejne błedne kolo.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka