niepewna1
03.02.03, 11:33
Poznalam na necie wiele osob
Obu plci
Mam niezwykle sympatyczne kontakty z niektorym
Pewnego dnia kolezanka mi powiedziala : jak sobie troche zycie uporzadkuje to
dam anons towarzyski, czemu nie ?
Przyszlam do domu i niewiele myslac poszukalam stron matrymonialno-
towarzyskich i wystukalam swoj profil
Dostalam mnostwo odpowiedzi i grzecznie na kazda odpisalam
W wiekszosci byly to uprzejme odmowy bo te osoby nie wydawaly mi sie
atrakcyjne (nie te zainteresowania)
No i pewnego dnia wpadlam na cud mezczyzne. Pierwsza moja mysla bylo :
trzymaj sie ode niego z daleka : za przystojny, za inteligentny , za
dowcipny, za ….uwodzicielski.
Teraz jest za pozno. Jestem oczarowana jego osoba i mimo ze proponuje mi
tylko ( ?) « przyjacielskie » relacje nie potrafie zerwac kontaktu.
Ma zone i nigdy sie nie rozwiedzie (tak mowi).
Oprocz tego zyje jak mu sie podoba – podrozuje sam, ma przyjaciolki lecz na
zasadzie wolnych zwiazkow bez zobowiazan, wielu znajomych, czesto jest
zapraszany (dusza towarzystwa).
Dzwonimy do siebie, pisujemy prawie codziennie, zalezy mu na mnie (« lata »
za mna gdy w chwilach zlosci i beznadziei uciekam – komputer mozna wylaczyc
tak jak trzaska sie drzwiami)
Mielismy sie zobaczyc poraz pierwszy w przyszlym tygodniu i wlasnie odmowilam
spotkanie. Nie chce zeby przyjezdzal specjalnie dla mnie. Nie mam ochoty
dolaczyc do szeregow.
Oczywiscie moja decyzja byla podyktowana rozsadkiem bo w rzeczywistosci
bardzo pragne go zobaczyc. Ile wytrzymam w takim postanowieniu ?
Co robic ? Czy brac przyjemne chwile nie myslac o jutrze ? Czy uciekac gdzie
pieprz rosnie w strachu przed ewentualnym bolem i frustracja ?
jestem w rozterce...