03.02.03, 11:33
Poznalam na necie wiele osob
Obu plci
Mam niezwykle sympatyczne kontakty z niektorym
Pewnego dnia kolezanka mi powiedziala : jak sobie troche zycie uporzadkuje to
dam anons towarzyski, czemu nie ?

Przyszlam do domu i niewiele myslac poszukalam stron matrymonialno-
towarzyskich i wystukalam swoj profil
Dostalam mnostwo odpowiedzi i grzecznie na kazda odpisalam
W wiekszosci byly to uprzejme odmowy bo te osoby nie wydawaly mi sie
atrakcyjne (nie te zainteresowania)

No i pewnego dnia wpadlam na cud mezczyzne. Pierwsza moja mysla bylo :
trzymaj sie ode niego z daleka : za przystojny, za inteligentny , za
dowcipny, za ….uwodzicielski.
Teraz jest za pozno. Jestem oczarowana jego osoba i mimo ze proponuje mi
tylko ( ?) « przyjacielskie » relacje nie potrafie zerwac kontaktu.
Ma zone i nigdy sie nie rozwiedzie (tak mowi).
Oprocz tego zyje jak mu sie podoba – podrozuje sam, ma przyjaciolki lecz na
zasadzie wolnych zwiazkow bez zobowiazan, wielu znajomych, czesto jest
zapraszany (dusza towarzystwa).
Dzwonimy do siebie, pisujemy prawie codziennie, zalezy mu na mnie (« lata »
za mna gdy w chwilach zlosci i beznadziei uciekam – komputer mozna wylaczyc
tak jak trzaska sie drzwiami)
Mielismy sie zobaczyc poraz pierwszy w przyszlym tygodniu i wlasnie odmowilam
spotkanie. Nie chce zeby przyjezdzal specjalnie dla mnie. Nie mam ochoty
dolaczyc do szeregow.
Oczywiscie moja decyzja byla podyktowana rozsadkiem bo w rzeczywistosci
bardzo pragne go zobaczyc. Ile wytrzymam w takim postanowieniu ?

Co robic ? Czy brac przyjemne chwile nie myslac o jutrze ? Czy uciekac gdzie
pieprz rosnie w strachu przed ewentualnym bolem i frustracja ?
jestem w rozterce...

Obserwuj wątek
    • Gość: plutonka Re: w matni IP: *.acn.waw.pl 03.02.03, 11:40
      Nie wierzę. Po prostu brak mi słów. Piszesz jakbyś miała 15 lat.dochodzę do
      wniosku, że każdy ma to na co zasłużył... Na co liczysz? Na happy end?
      :((((((((((
    • Gość: soso Re: w matni IP: 195.41.66.* 03.02.03, 11:57
      Radze Ci jak i poprzedniczka - zapomnij!!! Jak facet na wstepie deklaruje, ze
      nigdy sie nie rozwiedzie ale dla przyjemnosci to zrobi wszytko to czego Ty
      szukasz? Chcesz byc kolejna kreska wycieta kozikiem na jego lozku?
      Swoja droga to cos mi nie pasuje. Niby taki zaganiany a pisze i wydzwania? Moze
      on tylko tak siebie przedstawia jako jakiegos macho by dziewczyny na niego
      lecialy a w rzeczywistosci kapcie, piwo i soap-operas? Moze faktycznie szuka
      odmiany na zawsze? Jeszcze jak sie z nim spotkasz to sie nie opedzisz od niego
      tak Cie omota!!!
      Ile Ty masz lat, dziewczyno? Tak z ciekawosci, bo podejscie do zycia masz
      nastoletnie.

      pzdrw

      soso
      • niepewna1 Re: w matni 03.02.03, 12:25
        jestem zaszokowana, dlaczego obydwoje piszecie o wieku ? Jestem dojrzala
        kobieta, po przejsciach i zastanawiam sie ile lat jeszcze spedze bez
        najmniejszego sladu mezczyzny na horyzoncie ?
        • ann.k Re: w matni 03.02.03, 12:38
          jesli jestes taka dorosla, zastanow sie czego naprawde chcesz? dobrej zabawy
          czy faceta na stale? bo chyba pomimo swej dojrzalosci, jeszcze nie umiesz tego
          jasno okreslic;
          opisany przez Ciebie czlowiek, to typ do dobrej zabawy, w ktorej obie strony
          jasno sobie mowia czego chca i sie tego trzymaja;
        • Gość: Sławek Re: w matni IP: 212.160.66.* 03.02.03, 12:43
          niepewna1 napisała:

          > jestem zaszokowana, dlaczego obydwoje piszecie o wieku ? Jestem dojrzala
          > kobieta, po przejsciach i zastanawiam sie ile lat jeszcze spedze bez
          > najmniejszego sladu mezczyzny na horyzoncie ?

          Więc może szok pozwoli ci chociaż na chwilę otrząsnąć się ze zgubnego dla
          ciebie zauroczenia i spojrzeć bardziej trzeźwo na cały problem.
          • niepewna1 Re: w matni 03.02.03, 13:22
            no wiec patrze trzezwo na problem i widze samotna od lat kobiete, kolo ktorej
            kreci sie kilku facetow do ktorych ona nic nie czuje. Widze kobiete z
            wysychajacym sercem i widze ze nagle dzieki jakiemus tam przebrzydlemu
            adonisowi swiat staje sie dla niej piekniejszy, zaczyna ponownie sie ubierac i
            chodzic do fryzjera, patrzy z radoscia w pogodne niebo gdy jest pogodne a gdy
            pochmurne to i tak jej sie podoba.
            I ta trzezwo patrzaca kobieta (z szara przeszloscia i zyciem wypelnionym od lat
            obowiazkami i dojrzalymi sprawami - praca, praca, praca, rachunki, rachunki,
            rachunki, dom, dzieci, pies i kanarek )mowi sobie ze wie co chce. Ale niestety
            nie moze chciec w tym wypadku. A innych wypadkow nie ma.
            Chyba zaczne pic.
            • Gość: Beta Re: w matni IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.02.03, 13:31
              Hej, ale skąd nagle ten entuzjazm u Ciebie? Z powodu wystukiwanych literek i
              tego, że otrzymujesz podobne?? Skoro uskrzydlają Cię same słowa, to powiem Ci
              coś na ochłodę. Pomyśl o tym, ze gdybyć go zobaczyła to po pierwsze może okazać
              się, że jest to zupełnie przecietny facet, na którego nigdy nie zwróciłabyś
              uwagi... A poza tym, dojrzała kobieto, skoro jest Ci żle tylko dla tego, że
              chwilowo nie masz kochającego mężczyzny, to angazując sie w znajomość z żonatym
              rządnym przygód przystojniakiem, lada dzień możesz mieć tych problemów kilka
              razy więcej.
              Zapomnij o tym facecie. Bądż cierpliwa.
              Pozdrawiam.
              • Gość: radca Re: w matni IP: 195.41.66.* 03.02.03, 13:36
                A co jak on okaze sie jednak wspanialy i lepszy niz sie wydaje?

                Moze dobrze by bylo spotkac sie 'na probe' i potem niech sie dzieje wola nieba.
                Jezeli kobieta po przejsciach to moze sobie pozwolic na kolejne przejscia. Tak
                mysle.
                • Gość: Beta Re: w matni IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.02.03, 13:43
                  Jeśli tak sie okaże to jeszcze gorzej!! Autorka wątku się zakocha, a facet? Nie
                  zapomniałaś, że jest żonaty i "nigdy sie nie rozwiedzie"??
                  Widzisz tutaj jakąś szansę na szczęście?
              • Gość: Agnes Re: w matni IP: *.lodz.dialog.net.pl 03.02.03, 13:38
                Moje poprzedniczki maja racje. Nic dobrego z tego nie bedzie. Ja juz to
                przeszlam i skonczylo sie jak skonczylo... czyli zle.
              • niepewna1 Re: w matni 03.02.03, 14:00
                zobaczyc to go juz zobaczylam - mam pelno zdjec. Znam glos przez telefon i
                zapewniam cie ze obojetnie przejsc nie moge. Ma wszelkie zalety
                oprocz ...wolnosci.Tzn jeszcze gorzej - on jest wolny, nawet ZA wolny zwazywszy
                stan cywilny. I szczerze mowiac naprawde taka babka jak ja (fizycznie zupelnie
                przecietna) nie brakuje mu do kolekcji - cos mi sie wydaje ze moglby miec co mu
                sie zywnie podoba. Wiec moze to nie zwyczajne "polowanie" ?
                • Gość: gb Re: w matni IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 03.02.03, 14:18
                  Zobacz się z nim :) Na pewno Cię nie zje :) A może nie posiada w realu takiego
                  uroku jak w Twojej wyobrażni. Spotkanie konieczne i to jak najszybciej.
                  Trzymaj się i nie przejmuj, kobiety po przejściach tak szybko się nie
                  zakochują. Tylko się nie nakręcaj! Powodzenia:)
              • Gość: harpia Re: w matni IP: *.chello.pl 03.02.03, 21:36
                Chcesz zabawić się z żonatym ? On łże , to pewne.Sama mówisz, że nie masz
                pojęcia, co w Tobie widzi.Jak to co - jeszcze jedną łatwą zdobycz.
                • niepewna1 Re: w matni 03.02.03, 21:43
                  sluchaj, jakbys tego faceta zobaczyla to bys zrozumiala ze i claudie schiffer
                  moze miec - on nie potrzebuje latwych zdobyczy i naprawde moja glowa do
                  kolekcji trofeum mu nic nie wniesie.
                  • agniecha3 Re: w matni 04.02.03, 16:39
                    niepewna1 napisała:

                    > sluchaj, jakbys tego faceta zobaczyla to bys zrozumiala ze i claudie schiffer
                    > moze miec - on nie potrzebuje latwych zdobyczy i naprawde moja glowa do
                    > kolekcji trofeum mu nic nie wniesie.

                    piszesz, ze moze miec kazda? no to Cie rozczaruje - ladna buzia u faceta to nie
                    wszystko. Wiesz, to w sumie przykre, ze imponuje Ci facet, ktory majac zone,
                    miewa 'przyjaciolki' i nie widzi w tym niczego nie na miejscu.

                    Ale Twoja wola, widac wyznajecie podobny system wartosci.
                    • niepewna1 Re: w matni 04.02.03, 17:28
                      mi tez z tego powodu przykro ale ja nawet i w te zone watpie - juz pisalam.
                      i kto to wie co za uklady miedzy ludzmi sa ?
                      Mam kolege w pracy, zona jest w domu mniej wiecej 5 dni na przestrzeni szesciu
                      miesiecy, czasem w week endy - caly czas w szpitalu psychiatrycznym albo na
                      odwykowce. Ma zone - to prawda. I ma tez od kilku miesiecy przyjaciolke. Nikt
                      kamieniem w niego nie rzucil i nie rzuci, wprost przeciwnie po latach gehenny
                      cos mu sie od zycia nalezy...to mily chlopak. I od lat odpowiedzialny.
        • human3 Re: w matni 05.02.03, 16:00
          niepewna1 napisała:

          > jestem zaszokowana, dlaczego obydwoje piszecie o wieku ? Jestem dojrzala
          > kobieta, po przejsciach i zastanawiam sie ile lat jeszcze spedze bez
          > najmniejszego sladu mezczyzny na horyzoncie ?


          taka Ty i jestes dojrzala !
          powiem Ci, ze jestes niedojrzla i infantylna jak czternastolatka, i dlatego
          jestes wciaz sama, niestety
    • Gość: kamfora Re: w matni IP: 62.29.248.* 03.02.03, 13:50

      Sytuacja jest jaka jest :-(

      A jak Ty byś chciała, żeby się ułożyło?
      Mając takie klocki do tej układanki, jakie masz?

      :-))
      Ba.
      • niepewna1 Re: w matni 03.02.03, 14:28
        no, nie moge powiedziec, kamforo, ze te dwa zdania o geometrii w czyms mi
        pomagaja. Powyzej mi napisano ze z kilku slow wymienionych robie cala historie.
        to jak to jest ? mam te klocki czy nie ?
        wlasnie sobie mysle ze moze nie posiadam wszystkich elementow...
        a moze on nie ma zony ? moze to taka protekcja zeby sie niezaangazowac...?
        • kamfora Re: w matni 03.02.03, 21:50
          niepewna1 napisała:

          > wlasnie sobie mysle ze moze nie posiadam wszystkich elementow...
          > a moze on nie ma zony ? moze to taka protekcja zeby sie niezaangazowac...?

          Przez chwilę pomyślałam, że to może kolejny wątek z okienkiem w tle...;-)


          Ale...przypuśćmy, że to wszystko prawda.
          Piszesz "może on nie ma żony?"
          To tak, jakbyś z puzzli w pudełku z napisem "ułóż tygryska"
          spodziewała się ułożyć ...Tower Bridge ;-)

          Myślę, że powinnaś się z nim spotkać.
          Inaczej nigdy się od tego nie uwolnisz.
          (tak jak należy wyjąć wreszcie te klocki z pudełka, żeby się
          przekonać, że tygrysek też fajny ;-) a most ułoży się następnym
          razem, z innych klocków :-)
        • human3 Re: w matni 21.02.03, 18:43
          niepewna1 napisała:

          > no, nie moge powiedziec, kamforo, ze te dwa zdania o geometrii w czyms mi
          > pomagaja. Powyzej mi napisano ze z kilku slow wymienionych robie cala
          historie.
          >
          > to jak to jest ? mam te klocki czy nie ?
          > wlasnie sobie mysle ze moze nie posiadam wszystkich elementow...
          > a moze on nie ma zony ? moze to taka protekcja zeby sie niezaangazowac...?


          protekcja ?
      • Gość: xyz:-)) Re: w matni IP: *.bos.east.verizon.net 03.02.03, 14:35
        rozumiem co przechodzisz
        to cudowne zauroczenie
        sciskanie w dolku i...
        swiat znowu jest piekny!
        ale...
        znasz wszystkie ale
        wiec radze:
        daj kolejny anons!
        bedzie pare rozczarowan, bedzie kolejne zauroczenie..
        moze bez "ale" tym razem (?)

        to, co teraz przezywasz, potraktuj jak prezent od losu (Twoje przezywanie), bo
        przeciez to milsze niz smutek
        :-))
        tyle, ze zamiast randki, daj nowy anons
        :-))
        • niepewna1 Re: w matni 03.02.03, 14:55
          mam wrazenie ze to bardzo dobra rada, w kazdym razie inna niz "a ile ty masz
          lat, 15 ?"
          nie wiem jak u was ale wydaje mi sie ze rozsadek i emocje nie funkcjonuja u
          mnie razem. Znam wszystkie racje na "nie" i ...cos mnie pcha do tej relacji.
          Pewnie to ta pustka okropna i samotnosc, tyle jest miejsca wolnego w moim sercu
          i moim zyciu ze jak sie ktos przyjemny mna zainteresuje to zaraz wpadam po uszy.
          I wcale nie jestem pewna ze ZA DLUGO po przejsciach tak latwo sie nie
          zakochuje...
          • ann.k Re: w matni 03.02.03, 17:06
            niepewna, co Ty chcesz tu przeczytac? wszystko wskazuje na to, ze czekasz na
            slowa: "tak, zrob to; spotkaj sie z nim; w koncu lepiej grzeszyc i zalowac niz
            zalowac, ze sie nie grzeszylo";

            ja sie dziwie, ze w ogole poruszasz taki problem; wyglada to tak, jakbys nie
            umiala sama ocenic sytuacji; a przeciez nikt nie moze podjac za Ciebie decyzji
            czy sie wiazac z nim czy nie; na to pytanie musisz sobie sama odpowiedziec,
            skoro wiesz, ze moze sie dla Ciebie ona skonczyc bolem i lzami;

            bo widzisz ja sie kiedys tez w cos takiego via siec wplatalam; mialo byc dla
            jaj, wyszlo... zerwane zareczyny, czarna rozpacz w domu, dwa miesiace klotni,
            cichych dni, omijania sie bez slowa na korytarzu; zagadalam go ot tak... znajac
            go wczesniej z widzenia, nie wiedzac niz poza tym jak sie nazywa; dzien pozniej
            juz czulam sie jak zakochana pietnastolatka i co gorsza nie chcialam tego
            zmieniac; i nie zmienilam; wiedzialam, od tego pierwszego dnia, w ktorym
            poczulam jak glupieje z jego powodu, ze zniszcze wiele ta znajomoscia, ze
            zaplace za nia zbyt wysoka cene, jak na jej wartosc, ze beda jeszcze noce,
            ktore przeplacze w samotnosci wiedzac, ze nie mam na kogo liczyc, bo w oczach
            wszystkich wokol bede widziala tylko nieme wyrzuty i slowa: a nie mowilea/am?

            nie pomylilam sie ani troche; bylo dokladnie tak beznadziejnie jak sie tego
            spodziewalam; a moze i jeszcze gorzej; ale nie zaluje tego; nie myslalam o nim,
            jak o facecie na cale zycie, chociaz teoretycznie mogloby tak byc - byl i jest
            wolny, niewiele ode mnie starszy; a mnie cos ciagnelo... tak jak juz dawno do
            nikogo, juz dawno nikt mnie tak nie zauroczyl; przezylam miesiac cudownego
            seksu, noszenia na rekach, czulych slow i cholernych obietnic i chociaz
            wiedzialam, choc rozsadek krzyczal: ON ŁŻE, ja robilam wszystko to, co kazalo
            mi serce; i bylo cudownie; i chcialam tych lez i tego bolu, ktorego nie chce
            juz wiecej przezywac, choc wczesniej juz raz to mialam i leczylam sie z tego
            cztery lata;

            tylko wiesz, jesli sie zdecydujesz, pamietaj o tym, ze w tym bolu bedziesz
            sama; ze zadna przyjaciolka, ze zadna dziewczyna na tym forum, nie powie Ci nic
            cieplego; chcesz tego? spotkaj sie z nim; byc moze sie zawiedziesz, a byc moze
            poruszysz lawine, ktorej juz nie zatrzymasz;

            na ucho Ci powiem, ze gdybym miala tamto przezyc jeszcze raz, zgodzilabym
            sie :) moze juz nie teraz, bo mam cudownego meza, ale gdyby mozna bylo cofnac
            czas...
    • taka_tam Re: w matni 03.02.03, 15:01
      nigdy wiecej uczuc via internet... potem boli...
      • niepewna1 Re: w matni 03.02.03, 15:11
        czy moglabys cos napisac o twoich doswiadczeniach ? bedzie mi (moze) pomocne ...
        (?)
      • tribeca Re: w matni 05.02.03, 15:55
        taka_tam napisała:

        > nigdy wiecej uczuc via internet... potem boli...

        co za bzdura!!! jakie to ma znaczenie, czy poznasz kogoś przez Internet, czy w
        bibliotece??? mniej boli??
    • taka_tam Re: w matni 03.02.03, 15:19
      nieprawdopodobna, kilkumiesieczna zagadka - czarujaca, wzruszajaca,
      romantyczna, zaskakujaca, ciepla, serdeczna, frapujaca, momentami irytujaca...
      nierozwiazana... odeszlam... wciaz boli...
      • Gość: harpia Do niepewnej IP: *.chello.pl 03.02.03, 21:58
        W jakich okolicznościach weszłaś w posiadanie jego zdjęć?
        A co do wartości potencjalnych "trofeów" - nigdy nie wiadomo, na jakiego
        zwierza aktualnie jest sezon łowiecki. Może masz ( albo obiecałaś)coś
        niespotykanego, co go zaintrygowało ?
        A może po prostu od czasu do czasu lubi schrupać dla odmiany szarą myszkę - w
        końcu jak długo można opychać się tylko kawiorem ?
        • niepewna1 Re: Do niepewnej 03.02.03, 22:05
          no przeciez wymienilismy zdjecia i przysylamy sobie wzajemnie w dalszym ciagu -
          zreszta jego anons byl ilustrowany zdjeciem - czy zonaty mezczyzna zamieszcza
          fotografie swoje na matrym/towarzystkich stronach ?
          Dzwoni do mnie z lotnisk gdy go praca po swiecie gna, przyslal mi nawet maly
          upominek.
          Dlaczego mialby to byc potwor gotow do schrupania Czerwonego Kapturka (o !
          jaki to bylby ladny nick !)
          Czego mam sie bac ? przeciez nic nie mam wiec nic nie moge stracic ? Iluzje ?
          juz dawno stracone.
          • Gość: harpia Re: Do niepewnej IP: *.chello.pl 03.02.03, 22:22
            Z tą żoną rzeczywiście dziwne.Pytałaś?
            Czy to nie aby Hannibal Lecter?
          • jadwiga.z Re: Do niepewnej 03.02.03, 23:09

            Niewiele można wywnioskować z tak małej ilości informacji,
            aczkolwiek nie jest to n iemożliwe.

            Są die możliwości wedle mnie: albo on jest faktycznie naciagacz
            i chce miec jak marynarz w każdym porcie dziewczynę,
            (a on wuybiera potry lotnicze)
            albo jest to były naciągacz, któty zosyał pozbawiony męskości
            przez kolejną swóją zdobycz.
            Czy nie zauważyłaś u niego objawów podepresyjnych?
            Może wspominał coś o leczeniu?

            myśłę, że powinnaś zgodzić się na spotkanie a zobnaczysz, ze
            nagle coś mu wypadnie. Jeśli tak będzie to wspomnisz mije słowa!

            Pozdrawiam

            Jadwiga
    • Gość: Wenus Dlaczego ja zawsze wszystkich rozumiem? ;-) IP: *.lodz.dialog.net.pl 03.02.03, 22:58
      Hej, niepewna, zdaje sie ze u wiekszosci rozsadek i emocje nie chodza parami,
      wiec nie dotyczy to tylko ciebie!. To raczej normalka! :-) Gorzej, bo u
      niektorych tu osob emocje dawno wymarly, a glos rozsadku krzyczy: "ile masz lat
      dziecko? moze 15?" Taaaak, komentarze w tym stylu rozbawiaja mnie do
      lez! Wychodzi na to, ze tylko 15-latki maja prawo do szalenstw, uczuc,
      czegos spotanicznego, nieprzewidywalnego:-)))))) Jestes starsza? Sorry,
      Winetou! Czas juz minal. Teraz czas tylko siedziec w kuchni, dzieci bawic
      i robic na drutach! Jakie to my mamy porzadne, "dojrzale" spoleczenstwo
      i przy okazji.....MARTWE! :-))))))))))))
      Nie powiem, zeby co niektorzy glupio gadali, bo ich przestrogi sa dla twojego
      dobra - sama zaliczylam "zwiazek internetowy" i co tu kryc niestety nie
      skonczylo sie najlepiej - zdaje sie, ze gdzies to juz tu slyszalam ;-)
      W moim wypadku roznica byla tylko taka, ze facet byl wolny, ale nie okazal sie
      przez to madrzejszy! :-))))))) Okazal sie totalnym fiutem, totez wykopalam go
      ze swojego zycia czem predzej. To byl fiut bez jaj....... a ja gustuje we
      fiutach z jajami i spora iloscia szarych komorek - trzeba sie weic nam bylo
      rozstac. Twoj facet wyglada mi tez niestety na fiuta bez jaj, ale wybor
      pozostawiam juz Tobie! Trzymaj sie!

      pozdrawiam

      P.S. Gdybys chciala czasem pogadac, ale juz nie na forum,
      moje namiary: koala_jazz@gazeta.pl

      • niepewna1 w matni 03.02.03, 23:48
        nie bardzo wiem co myslec o wypowiedziach typu hannibal lecter lub tez
        wykastrowany przez wielbicielki uwodziciel - chyba sobie ze mnie jaja robicie.
        W kazdym razie dziekuje za kazdy komentarz.

        Moze faktycznie powinnam sie z nim jak najszybciej spotkac zeby ...no zeby
        co ? rozwiac watpliwosci co do jego stanu fizycznego ?
        tym niemniej w dalszym ciagu zastanawiam sie jak zonaty mezczyzna moze
        umieszczac swoje zdjecie ?

        Dziekuje szczegolnie Wenus za zrozumienie, takie wczucie sie w moja sytuacje.

        Po tych postach pelnych ostrzezen nie bede juz chyba miala odwagi
        jakiakolwiek znajomosc na internecie nawiazywac ...
        • Gość: harpia Re: w matni IP: *.chello.pl 04.02.03, 16:17
          A jak się już z nim spotkasz, nie zapomnij nam tutaj opowiedzieć- koniecznie!
          Chcemy z tego wyciągnąć jakieś wnioski na przyszłość- wszak forum do tego też
          służy
          Pozdrowienia i powodzenia !
    • Gość: farsa Re: w matni IP: *.dtvk.tpnet.pl 04.02.03, 17:01
      swoją sytuację już teraz określaśz jak wyżej, jak w tytule wątku "w matni".
      gorzej, jeśli w istocie zakochasz się.
      wiesz, bądź rozsądna i dbaj o siebie - w sferze uczuć również.
      pozdrawiam ciepło.

      farsa
      • niepewna1 Re: w matni 04.02.03, 17:31
        chyba sama jestem w matni - nikt mnie tam nie pchal. Rozsadek mowi nie a
        emocje swoje. Dzieki za cieple slowa.
        Pewnie faktycznie trzeba spotkania (???) i....albo w te albo ...
        Zastanawiam sie czy to nie z tchorzostwa omowilam te randke ?
    • ondrea Re: w matni 04.02.03, 21:40
      Jakze my lubimy komplikowac sobie zycie!
      Romans z zonatym facetem to nie jest dobre lekarstwo na Twoje niespelnienie
      zyciowe. Ale Ty i tak sie spotkasz. To jest dla mnie akurat pewne.

      Nie rozpatruj tego swojego ewentualnego spotkania w zadnych kategoriach
      (slusznie, nieslusznie, zle, dobrze). Twoje zycie jest akurat takie jakie jest.
      Moze potrzebujesz akurat takiego a nie innego doswiadczenia zeby zrozumiec o co
      tak naprawde w nim chodzi?


    • eremka Re: w matni 04.02.03, 23:43
      Alle o ssso chodzi? Niepewna, spotkaj sie z nim - jest duza szansa, ze albo Ty
      jemu, albo on Tobie w realu nie przypasujecie ;))) Moze chemia nie zadziala?
      Poza tym, sam jak widze watpisz w jego malzenstwo - a jesli okaze sie
      zniewalajacy i boski... coz, bedziesz musiala zdecydowac, czego chcesz.
      Cokolwiek, masz moje blogoslawienstwo.
      Spadam, bo mnie glowa nap...la od tych zonatych internetowych i biednych
      dziewic, po przejsciach, ktore nie chca (ale musza).
      • niepewna1 Re: w matni 04.02.03, 23:53
        jestem dobita !
        • Gość: baba z jajami Re: w matni IP: *.chello.pl 05.02.03, 00:39
          Jeszcze nie jesteś dobita - byłabyś, gdyby twój facet był moim mężem, a ja bym
          cię namierzyła.Namierzenie zaś, jak wiesz, jest w dzisiejszych czasach kwestią
          czasu i pieniędzy.
          Z Twoich postow wynika jednak, że w tym wypadku rąk sobie jednak nie musze
          brudzić. Uważaj na innych żonatych !
          To na razie, pa.
          • niepewna1 Re: w matni 05.02.03, 00:45
            minority report albo i gorzej
            czlowiek jeszcze mezczyzny nie widzial a juz namierzony
            pilnuj meza Moniko-Malgorzato pilnuj
            to wsciekle bestie te chlopy i bez mozgu w dodatku
            dobrze ze masz jaja
            ktos w malzenstwie musi miec
            • Gość: soso Re: w matni IP: 195.41.66.* 05.02.03, 11:14
              Typowa kobieta - sama nie wie, czego chce!!

              A baba z jajami to chyba facet? Czy sie myle? :-)

              pzdrw

              soso
              • niepewna1 Re: w matni 05.02.03, 11:26
                sluchajcie, nie wiem co odpowiedziec...:-(
                on pisze i pisze i bardzo nalega aby sie ze mna zobaczyc...
                jednoczesnie mowi ze jego wolnosc (!!!!????) jest mu droga a nawet bezcenna.
                Jaka wolnosc ? przeciez zonaty ! nic z tego nie rozumiem :-(
                • Gość: harpia Re: w matni IP: *.chello.pl 05.02.03, 12:22
                  Myślę, że pieprzy.
                  Ale zobacz się z nim - tylko bądź dociekliwa, i daj nam znać, jak było.
                • atlantis75 Re: w matni 05.02.03, 14:06
                  niepewna1 napisała:

                  > sluchajcie, nie wiem co odpowiedziec...:-(
                  > on pisze i pisze i bardzo nalega aby sie ze mna zobaczyc...
                  > jednoczesnie mowi ze jego wolnosc (!!!!????) jest mu droga a nawet bezcenna.
                  > Jaka wolnosc ? przeciez zonaty ! nic z tego nie rozumiem :-(



                  Niepewna... nie musisz pytać się, co robić. Ty to zrobisz:
                  spotkasz się z nim. Jeżeli chodzi o samotność, emocje i
                  rozum - to one się kupy nie trzymają. Chciałbym ci
                  powiedzieć: nie rób tego, bo to nie ma sensu. Ale wiem, że
                  i tak zrobisz swoje. Przechodziłam przez to 4 lata temu.
                  Nie była to znajomość internetowa, ale facynacja w realu
                  człowiekiem, który na każdym kroku podkreślał właśnie, jak
                  ważna jest dla niego wolność... Myślałam, że to odmienię,
                  jednak jemu było dobrze - nie chciał się zmieniać. Po 2
                  mies. ekscytującego romansu (zaznaczam, że to on nalegał,
                  pisał listy, dzwonił, ja na początku byłam zdystansowana)
                  skończyło się. Brutalnie, nagle... o tak, pewnego wieczoru
                  powiedział, że nie chce się z nikim wiązać na stałe...
                  Depresja, ból, poczucie winy, a potem wściekłość na
                  siebie: "przecież sama tego chciałaś!?". Teraz mam to
                  dawno za sobą, przy boku kochającego faceta, dla którego
                  związek nie jest utratą wolności, tylko wspólnym jej
                  przemierzaniem :)
                  Warto jednak było przeżyć tamtą historię, bo teraz wiem
                  jedno: nigdy nie będę udawała, że czegoś nie widzę.
                  Z tego co piszesz, domyślam się, że ty to robisz... spójrz
                  się realistycznie. Czy twoja godność i sumienie (w końcu
                  ma żonę) są warte podeptania przez desperacką samotność?
                  Postaraj się wyjś z tego z twarzą. Będziesz z siebie
                  dumna. Trzymam kciuki :)
                  Atlantis
    • taka_tam Re: w matni 05.02.03, 13:34
      koniecznie spotkaj sie z tym czlowiekiem i... skonfrontuj z rzeczywistoscia...
      wybor swiata wirtualnego jedynie cie oddala od prawdy - o tym czlowieku i
      twoich emocjach wzgledem waszej relacji... i wyglada na to, ze w jakis
      przedziwny sposob lubisz ta matnie, odpowiada ci ten stan zawieszenia... czego
      sie boisz? ze okaze sie nie takim, jakim go sobie wymyslilas? jakim chcial,
      zebys go stworzyla w swojej glowie? ze pociagnie cie do lozka? to dopiero
      bedzie prawda miedzy wami! a nie te internetowe czary-mary... przezylam kilka
      miesiecy takiego "zwiazku" - od zupelnie niezobowiazujacej znajomosci "na
      otarcie lez" po skonczonym, waznym zwiazku, przez zaciekawienie, bliskosc, po
      uczucie... w pewnym momencie poczulam sie jak mysz wpuszczona w labirynt, ktory
      wciaz sie rozrasta, ale zaangazowanie emocjonalne nie pozwalalo mi z tym
      skonczyc... a on czekal ze zmaterializowaniem sie na bog wie co... moglo to
      trwac kolejne pol roku... a ja uwielbiam to, co prawdziwe, realne i namacalne,
      i takie, jakim jest w istocie, z cala nieatrakcyjnoscia tej banalnej
      rzeczywistosci...
      bierz swoje zycie w swoje rece...
      • niepewna1 Re: w matni 05.02.03, 14:35
        jestem poruszona tymi dwoma ostatnimi postami
        do tego stopnia zreszta ze chcialabym poznac ich autorki :-)
        macie calkowita racje
        mam 15 lat emocjonalnie i chyba juz nie urosne
        • atlantis75 Re: w matni 05.02.03, 14:55
          niepewna1 napisała:

          > jestem poruszona tymi dwoma ostatnimi postami
          > do tego stopnia zreszta ze chcialabym poznac ich autorki :-)
          > macie calkowita racje
          > mam 15 lat emocjonalnie i chyba juz nie urosne


          Prosiłaś o opinię, nie chciałam cię urazić. Nie uważam
          też, że tylko 15-latkom zdarzają się zawirowania
          emocjonalne :) Bez względu na wiek, czasami wpadamy w
          pułapkę własnych uczuć.
          Atlantis
    • taka_tam Re: w matni 05.02.03, 15:06
      no to pisz na: taka_tam@gazeta.pl
      pozdrawiam
    • tribeca Re: w matni 05.02.03, 15:46
      mysłałam, ze się już z nim spotykasz i stąd te rozterki, tytuł też dramatyczny -
      "w matni" co to za matnia? nie stwarzaj problemów tam, gdzie ich nie ma
      czego oczekujesz od tego faceta? tego, że się rozwiedzie? że dla dziewczyny, z
      którą się jeszcze nie spotkał, zmieni swoje życie? sprawa jest prosta - albo
      się godzisz na taki układ, w kórym jesteś kolejną przyjaciółką, albo nie
      • niepewna1 Re: w matni 05.02.03, 16:03
        matnia jest moja wlasna - wiem co i wy wiecie i nie potrafie zerwac kontaktu a
        czuje ze to jedyna rzecz do zrobienia. Zreszta matnia jest zawsze rezultatem
        wlasnych poczynan, nieudolnosci, wahan.
        Jestem pod urokiem.
        No ale pewnie dam sobie rade. Spotkam sie i napisze wam co z tego wyniklo...
        • Gość: unknown10 Re: w matni IP: *.travelers.com 05.02.03, 16:10
          niepewna1 napisała:

          Spotkam sie i napisze wam co z tego wyniklo...

          spotykaj sie, lecz w miejscu PUBLICZNYM, dobrze oswietlonym itd. Nie zgadzaj
          sie na zadne sam na sam z nim. Cholera wie co ci moze grozic ze strony tego
          faceta.
          Ty chyba nie masz instynktu samozachowawczego.
          • niepewna1 Re: w matni 05.02.03, 16:14
            grozi mi to samo co ze strony obojetnie jakiego przechodnia na ulicy.
            bez paniki - ufam ludziom
            • Gość: unknown10 Re: w matni IP: *.travelers.com 05.02.03, 16:20
              niepewna1 napisała:

              > grozi mi to samo co ze strony obojetnie jakiego przechodnia na ulicy.
              > bez paniki - ufam ludziom

              przypadkowych przechodniow chyba nie zapraszasz do domu,

              ufaj, ufaj ale nie wylaczaj swojej ostroznosci - niektore z takich spotkan
              rozpoczetych przez internet konczyly sie bardzo nieciekawie dla tych ufajacych
              nadmiernie... prasy nie czytasz?

              • niepewna1 Re: w matni 05.02.03, 16:27
                prasy nie czytam, telewizji nie ogladam, panice sie nie poddaje
                do domu nie zapraszam
                bedzie restauracja w samym centrum
                • Gość: P. Re: w matni IP: proxy / 134.65.212.* 05.02.03, 17:38
                  Zycze udanego spotkanie, choc chyba lepiej by bylo dla wszystkich
                  zainteresowanych, gybys sobie znalazla kogos bez zobowiazan :)
                  Powodzenia w zyciu i madrych decyzji!
                  P.
        • tribeca Re: w matni 05.02.03, 16:31
          niepewna1 napisała:

          Zreszta matnia jest zawsze rezultatem
          > wlasnych poczynan, nieudolnosci, wahan.

          no własnie - nieudolność, wahania - sama się tak oceniasz. Czy i przed nim
          okazujesz wszystkie swoje słabości? on dla Ciebie jest czarującym uwodzicielem
          o nieodpartym uroku, a Ty dla niego? niepewną, samotną i słabą kobietą, w
          dodatku niezdecydowaną? pomysł, w jakiej to Cię stawia sytuacji - od razu
          jesteś na gorszej pozycji
          a bycie z żonatym facetem ni jest latwe, wymaga dużó siły i niezależności -
          wiem z własnego doświadczenia, nawiasem mówiąc, poznaliśmy się przez Internet:)
          • Gość: P. Re: w matni IP: proxy / 134.65.212.* 05.02.03, 17:24
            Przepraszam, ale jakiej sily i niezaleznosci??? Chyba raczej myslenia tylko o
            sobie. A czasami wystarczy tylko sprobowac stanac po drugiej stronie,
            zastanowic sie, czy samemu chcialoby sie zostac tak potraktowanym przez innego
            czlowieka. Po prostu "nie czyn drugiemu, co tobie niemile"! Zwlaszcza swiadomie.
            • niepewna1 Re: w matni 05.02.03, 21:58
              cos mi sie wydaje ze osobiste bolesne doswiadczenia nie pozwalaja myslec o
              wszystkich mozliwych istniejacych przypadkach - sa (bo spotkalam) malzenstwa
              tylko i wylacznie dla formy i kazde zyje wlasnym zyciem.
              Cos mi sie wydaje ze mam do czynienia z takim cazusem.
              Jesli ta jego niby zona w ktora nie wierze, cierpi(-ala) to napewno nie
              przeze mnie
              • tepe3 Re: w matni 06.02.03, 07:33
                niepewna1 napisała:

                > Jesli ta jego niby zona w ktora nie wierze, cierpi(-ala) to napewno nie
                > przeze mnie

                jesli zniosla 100 uderzen to zniesie i twoje sto pierwsze.
                smialo. nie czekaj- to takie przyjemne byc po stronie zwyciezcow!
                • niepewna1 Re: w matni 06.02.03, 08:51
                  dostanie tyle uderzen na ile sobie pozwoli ! skonczmy z ta martyrologia
                  zdradzanych kobiet i moralnoscia za trzy grosze !
                  tak jak powiedzieliscie mi powyzej : ma sie takiego mezczyzne na jakiego sie
                  zasluguje.
                  • carduus Re: w matni 06.02.03, 09:05
                    No to w takim razie, kiedy już go będziesz miała i kiedy zostawi Cię dla innej
                    szarej myszki wspomnij te słowa. I reklamację zaadresuj do siebie. Powodzenia.

                    carduus
                    • niepewna1 Re: w matni 06.02.03, 09:16
                      dziekuje , tak uczynie.
                      jesli bede go kiedys miala ...
                      • Gość: harpia Re: w matni IP: *.chello.pl 06.02.03, 09:37
                        Miała to go może nigdy nie będziesz - ale on będzie z parę razy miał ciebie.
                        No chyba,że go wykorzystasz, a gdy przypadkiem się w tobie zakocha -
                        bezceremonialnie porzucisz.
                  • patrycja74 Re: w matni 06.02.03, 10:17
                    Wiesz na co to wygląda? Na uciekanie od odpowiedzialności za własne czyny. To
                    tak, jakbys powiedziala, ze czlowiek, ktory przypadkowo zginal w strzelaninie,
                    sam sobie jest winien, bo wszedl po kulę. A to nie tak przecież. Winien jest
                    ten, który strzela, wiedząc, do czego może to doprowadzić. Niestety, nie można
                    powiedzieć, że jest się niewinnym, kiedy świadomie wyrządza się komuś krzywdę.
                    Fakt, że nie zna się tej osoby, niczego nie usprawiedliwia.
                    • niepewna1 Re: w matni 06.02.03, 10:52
                      chcesz przez to porownanie powiedziec ze on zupelnie przypadkowo wpadl na mnie
                      (ja = ta kula lecaca w slepo ktora go ugodzila) ?
                      ze jestem odpowiedzialna za stan jego malzenstwa i sposob jego zycia ?
                      Nie za latwe takie rozumowanie ?
                      musze cie zawiesc - nie czuje sie zupelnie odpowiedzialna za cokolwiek co
                      dotyczy dwojga osob i nie ja decyduje o naturze ich relacji. Nie moja sprawa.
                      I tym bardziej nie moja ze w profilu nie napisal "zonaty" !
                      Nie poluje na zonatych. Zawarlam znajomosc internetowa z mezczyzna ktory OKAZAL
                      sie zonaty - niuans.
                      • alfika Re: w matni 06.02.03, 11:20
                        ALE TERAZ JUŻ WIESZ! Na litość boską, od jakiś 70-ciu postów ludzie próbują Ci
                        to powiedzieć!!!
                        • niepewna1 Re: w matni 06.02.03, 11:50
                          alez jesli z niego zrezygnuje to tylko i wylacznie z troski o sama siebie a nie
                          z powodu jakiejs odpowiedzialnosci i moralnosci do ktorej sie nie poczuwam.
                          Moj ostatni dlugotrwaly zwiazek byl z zonatym mezczyzna (to on za mna latal)
                          A poniewaz z zasady nie bardzo wierze w zapewnienia typu "ja i zona to tylko
                          formalnosc nic nas nie laczy" poinformowalam sie "u zrodla" - uwierzycie czy
                          nie - babka wypchnela go z radoscia z domu i prawie mi kokarde zawiazala jak na
                          prezencie !
                          (nawiasem mowiac powinnam byla sie nad tym zastanowic no ale ze milosc jest
                          slepa...)
                          I tym sposobem uszczesliwilam dwoje osob
                          nie ma "typowego przypadku" - sa ludzie i ludziska...
                          • alfika Re: w matni 06.02.03, 13:10
                            A kto tu mówi o typowych układach??? Każdy jest inny!
                            A tu się nie poinformowałaś u źródła i przestań pleść o uszczęśliwianiu
                            małżeństw przez pakowanie się na trzeciego!
                            Jak dwojgu źle razem, to sami zadbają o rozstanie (zresztą czy są w formalnym
                            małżeństwie czy nie, dotyczy to każdej pary).

                            Jak facet twierdzi, że nie życzy sobie stałych związków to co? Masz nowe
                            zadanie życiowe i właśnie Ty sprawisz, że nagle zachce??? A jeśli z jego strony
                            to kokieteria, to chyba jednak czas, żeby dorósł? (o ile dobrze wiem
                            dorastający chłopcy nie miewają kochanek, żon itp.).
                            Rzeczywiście, bardzo mu na tobie zależy :)))

                            Może szanuj to czego chcą lub nie chcą inni ludzie (np. ten strasznie-super-
                            men).
                            I trochę myśl.
                            • niepewna1 Re: w matni 06.02.03, 13:21
                              "Jak dwojgu źle razem, to sami zadbają o rozstanie"

                              kompletnie falszywe - jest wiele par malzenskich ktorym zle razem i ktore sie
                              nie rozwodza.
                              I znam wiele osob na tym forum mogacych powyzsze potwierdzic.

                              Natomiast masz racje co do mojej "misji"
                              pojde myslec :-)
                              • patrycja74 Re: w matni 06.02.03, 13:44
                                Owszem, jest mnostwo takich par, ale nie wydaje mi sie, zeby bylo Twoja rola,
                                ani tez kogokolwiek spoza zwiazku, rozwiazywanie problemow takich par. Lepiej
                                bedzie, jak przestaniesz udawac idiotke i wezmiesz odpowiedzalnosc za WLASNE
                                postepowanie, przestajac udawac, ze nie ma czegos, co sama widzisz.
                                Pozdrawiam i zycze trzezwego spojrzenia
                                • alfika Re: w matni 06.02.03, 13:54
                                  Pytanie tylko, czy niepewna przyswaja ten tok rozumowania. Byłoby miło.
                      • patrycja74 Re: w matni 06.02.03, 13:34
                        Naprawde nic nie rozumiesz, czy tylko udajesz?
                        Nie napisalam, ze jestes odpowiedzialna za stan jego malzenstwa, ani tez za
                        jego postepowanie, przeciez to by byla jakas bzdura! Jego zycie i jego
                        malzenstwo sa jego sprawa. Chodzilo mi o to, ze to Ty musisz brac
                        odpowiedzialnosc za wlasne postepowanie, bo to Ty chcesz wlasnie, calkowicie
                        swiadomie (!), wejsc w czyjes malzenstwo. Jesli czyjes rozumowanie jest tutaj
                        zbyt proste, to juz raczej Twoje. I nie napadam na Ciebie, nie probuje osadzac,
                        mowie tylko, zebys pomyslala trzezwo, zanim narobisz glupstw.
                        Owszem, nie Ty decydujesz o naturze relacji miedzy nim i jego zona i tak
                        powinno pozostac. Jesli wejdziesz miedzy nich, to zaczniesz w ten sposob miec
                        wplyw na te relacje - nie rozumiesz tego? Nie widzisz???
                        Czy jego zone, zywego czlowieka z krwi i kosci, majacego uczucia uwazasz za
                        niuans? Przeciez wiesz, ze ona istnieje. Jesli wejdziesz w jej malzenstwo, tym
                        samym swiadomie ja skrzywdzisz. Jesli nawet nie jest im razem dobrze, to ich
                        sprawa i sami miedzy soba powinni to rozwiazac. Nie sadze, abys byla im w tym
                        pomocna albo potrzebna. Moze jedynie do zaspokojenia ambicji tego pana.
                        • Gość: harpia Re: w matni IP: *.chello.pl 06.02.03, 13:49
                          Poproś go na pierwszej randce o numer telefonu zony - skoro ich związek jest
                          formalnością, na pewno żona nie ma nic przeciwko przyjaciółkom męża.
                          Spróbuj to potwierdzić.Wtedy oboje będziecie w porządku wobec tej tajemniczej
                          pani .Zrobisz to?
            • tribeca Re: w matni 06.02.03, 10:23
              Gość portalu: P. napisał(a):

              > Przepraszam, ale jakiej sily i niezaleznosci??? Chyba raczej myslenia tylko o
              > sobie.

              czy to się wyklucza?

              > A czasami wystarczy tylko sprobowac stanac po drugiej stronie,
              > zastanowic sie, czy samemu chcialoby sie zostac tak potraktowanym przez
              innego czlowieka. Po prostu "nie czyn drugiemu, co tobie niemile"! Zwlaszcza
              swiadomie

              byłeś/byłaś kiedyś w takiej sytuacji? jeśli tak, to masz pojęcie o takich
              układach, choć każdy jest inny, jeśli nie - nie moralizuj, bo nie wiesz, czy i
              Tobie się taka sytuacja nie przytrafi, znam zbyt wielu ludzi, korzy mowili: "ja
              bym niegdy taknie zrobił(a)"
              • patrycja74 Re: w matni 06.02.03, 10:28
                Tak, doskonale wiem o czym mówie. Nie moralizuje.
                Pozdrawiam
                • Gość: soso w matni wychowania IP: 195.41.66.* 06.02.03, 14:13

                  Co to za zawracanie gitary jakas zona. Sytuacja jest chyba jasna. Facet nie
                  czuje, ze ma zobowiazania wiec dlaczego niepewna ma czuc zobowiazana? Czy ma
                  byc moralna za wszystkich troje czy ile ich tam jest tych wplatanych w sprawe.
                  Chyba za duzo myslicie panie moralizatorki. A moze ta jego zona to jest z nim
                  bo facio ma pieniadze i gwarantuje jej jakas tam stabilizacje, ktora jej
                  wystarcza i nie obchodzi ja, co on robi jak sie drzwi za nim zamykaja ale co
                  robi jak przychodzi do domu. Zdaje sie, ze wpdacie w dewocje!
                  Jakby tak kazdy mial myslec 'a moze ja wchodze z butami do czyjegos zycia' to
                  nikt nigdy nikogo by nie poznal i chodzilibysmy po tym swiecie tylko
                  usmiechajac sie do siebie przymilnie a dzieciaki rodzily by sie tylko te co to
                  poczete po pijaku na kamieniu pod wierzba.

                  pzdrw

                  soso
                  • Gość: harpia Re: w matni wychowania IP: *.chello.pl 06.02.03, 14:39
                    No to niech niepewna zyska tą
                    pewność, że jego zony nie obchodzi, co robi mąż.
                    Poza tym czy przestrzeganie dziesięciu przykazań to zbyt wiekie wymagania w
                    stosunku do przeciętnego, myslącego człowieka?
                    To właśnie brak powszechny empatii u ludzi powoduje,że ten świat jest taki
                    paskudny.Ciężko wyobrazić sobie jak byłoby nam dobrze na miejscu drugiej
                    osoby ? Dla niektórych widać tak.
                    • alfika Re: w matni wychowania 06.02.03, 14:48
                      Harpio, jeśli dla soso zwykła empatia to dewocja, to ja mam zamiar być
                      dewotką ;)
                      A jak już soso kiedyś kogoś pokocha, a potem zacznie mu się jakiś koleś mieszać
                      w związek, to - o ile skleroza nie stanie na przeszkodzie - przypomni sobie, że
                      nie powinien być dewotką tylko dać się swojej pani nacieszyć życiem. Bo jest
                      nowoczesny i tolerancyjny :)))
                      • tribeca Re: w matni wychowania 06.02.03, 17:04
                        alfika napisała:

                        > A jak już soso kiedyś kogoś pokocha, a potem zacznie mu się jakiś koleś
                        mieszać
                        >
                        > w związek, to

                        typowe - winna jest oczywiście "ta trzecia":))) on nie jest winny, tak?
                        przecież to nie jest tak, że nagle przychodzi jakaś uwodzicielka z zamiarem
                        rozbicia czyjegoś szczęścia rodzinnego, coś się wcześniej złego musi dziać w
                        takim małżeństwie, że któras ze stron szuka pokus, okazji, jest na nie
                        poddatna, korzysta z nich. W normalnym, zdrowym związku żadnen koleś nie
                        namiesza - to się nie dzieje samo, w tym biora udział ludzie
                        • alfika Re: w matni wychowania 07.02.03, 10:14
                          Przeczytaj dobrze jeśli nie całą wypowiedź, to chociaż to, co cytujesz :)
                          Gdzie jest napisane, że coś "się samo"? Myślę, że wyraźnie piszę o działaniach
                          konkretnych ludzi.
                          I gdzie jest mowa o tym, że winna jest tylko ta trzecia???
                          Dziwna interpretacja...
                  • patrycja74 Re: w matni wychowania 06.02.03, 14:51
                    Wystarczy, jesli kazdy bedzie dbal o swoja wlasna moralnosc. Naprawde w
                    zupelnosci wystarczy. Skoro Niepewna zastanawia sie, co zrobic, chyba jednak ma
                    jakies watpliwosci co do slusznosci wlasnego postepowania? Choc w ostatnich
                    wypowiedziach zachowuje sie troche jak dziecko, ktore "na zlosc mamie odmrozi
                    sobie uszy" ;)
                    • Gość: soso Re: w matni wychowania IP: 195.41.66.* 06.02.03, 15:19


                      Malo chyba wiecie o swiecie lub bierzecie historie zaslyszane jako prawdziwe
                      tylko wtedy, kiedy pasuje do waszego sposobu ogladania swiata.
                      Ja spotkalem sie i to nie raz ze stwierdzeniem 'wole nie wiedziec, co on robi
                      za moimi plecami' i wierzcie mi, jest to powszechniejsze niz sie wydaje. Ba,
                      osmiele sie twierdzic, ze czasami jest to nawet calkiem racjonalne i rzeczowe
                      podejscie do bycie zona czy mezem. Zebrane tu niektore panie ladnie sie
                      prezentuja z gor moralnosci ale zycie zyciem i roznie bywa. 10 przykazan ladnie
                      brzmi ale ktora z Was jest w stanie zapewnic, ze nigdy ich nie przekracza?
                      Empatia ma to do siebie, ze szyta jest wlasna miara i jest tylko zalozeniem. A
                      co, jezeli tamta pani ma w nosie skoki w bok swego meza? 30 czy 40 przelotnych
                      zwiazkow, co za roznica?
                      Chcecie byc swietsze od papieza i latwo o to na forum. W koncu kto sprawdzi czy
                      samemu nie sprzeniewierzylo sie jakiejs przysiedze w ten czy inny sposob.

                      Z jednym sie tylko moge zgodzic. Takie zalozenie w tej sytuacji, ze jednak moze
                      sie komus wchodzi z butami do lozka jest w jakims sensie bezpiecznym zalozeniem
                      bo wlasciwie nic takiego sie nie dzieje jezeli powiemy chlopcu 'nie'. Cos w
                      rodzaju 'zakaldu Pascala'. No ale wlasnie jest pewne ale. A co, jezeli tak
                      naprawde nie ma sprawy? A tak naprawde moze byc.

                      pzdrw

                      soso
                      • Gość: harpia Re: w matni wychowania IP: *.chello.pl 06.02.03, 15:37
                        Równie częste są sytuacje, gdy zona domyśla się wyskoków pana męża - ale nic mu
                        nie może udowodnić, taki z niego spryciarz.Dręczy się tym strasznie , chciałaby
                        to skończyć w jedną albo druga stronę - ale nie ma dowodow na jego zdradę, on
                        zapewnia,że ja kocha, sypiają ze sobą jak gdyby nigdy nic itd.Jedyne, czym
                        dysponuje, jest intuicja.W takiej sytuacji kochanka męża jest wspólniczką jego
                        podłości, jeśli pomaga mu ukrywać ich romans w tajemnicy przed zoną.Bo jej np.
                        powiedział,że gdy straci zonę, straci mieszkanie i stały dopływ gotowki z
                        którego kochanka też korzysta.Czy można wtedy smiało nazwać taką damę - suką ?
                        • niepewna1 Re: w matni wychowania 06.02.03, 16:08
                          nie mowilam bo to dla mnie nie istotne ale skoro o forsie mowa to dorzuce ze
                          facet jest nia napchany do nieprzyzwoitosci - wlasna forsa.
                          Czy zone ktora wie (no bo zadajemy sobie pytania w proznie to juz na calego) o
                          milostkach meza a zostaje z nim tylko i wylacznie z powodow finansowych, mozna
                          nazwac suka ?
                          (co za slownik ! co za pojecia ! nie moge wyjsc ze zdumienia !)
                          • Gość: harpia Re: w matni wychowania IP: *.chello.pl 06.02.03, 16:26
                            No nie, jeśli go nie kocha i nie daje rozwodu z przyczyn finansowych- nie jest
                            w porządku , ale jednak określiłabym ją nieco delikatniej.
                            Niepewna, nie trać zimnej krwi , opanowanie może ci się przydać !
                            Tamto określenie nie było dla ciebie - przecież nigdy nie uczestniczyłas w
                            takiej sytuacji jak wyzej opisana ?
                    • Gość: czyjaś żona Re: w matni wychowania IP: proxy / 217.8.186.* 06.02.03, 16:02
                      patrycja74 napisała:

                      > Wystarczy, jesli kazdy bedzie dbal o swoja wlasna moralnosc. Naprawde w
                      > zupelnosci wystarczy. Skoro Niepewna zastanawia sie, co zrobic, chyba jednak
                      ma
                      >
                      > jakies watpliwosci co do slusznosci wlasnego postepowania? Choc w ostatnich
                      > wypowiedziach zachowuje sie troche jak dziecko, ktore "na zlosc mamie odmrozi
                      > sobie uszy" ;)

                      Czytam i czytam i widzę, że z każdym postem Niepewna staje się coraz bardziej
                      pewna i myślę, że się spotka z tym facetem.
                      Jedno spotkanie to nie zbrodnia, jeśli jednak sama siebie nazwała "Niepewną",
                      to czy znajdzie dość siły, żeby nie zrujnować życia sobie i przy okazji jeszcze
                      paru osobom? Bo facet okaże się bardziej "boski" niż głos rozsądku.

                      A swoją drogą, czy to jakaś tendencja, że żonaci faceci są "bogami" dla tych
                      potencjalnych lub aktualnych kochanek? (z autopsji, ale z pozycji żony)
                      • niepewna1 boskosc 06.02.03, 17:48
                        tak z ciekawosci : czesto spotykacie ludzi w tym mezczyzn z ktorymi mozecie
                        usiasc i gadac z przyjemnoscia przez caly bity tydzien ? i jest o czym ?
                        • patrycja74 Re: boskosc 06.02.03, 18:06
                          A i owszem, czasami spotykacie :))) Zdarzają się tacy. Zwłaszcza w sieci - tu
                          każdy może być taki, jaki chce być. Włącznie z wyglądem. Zwłaszcza, że nie
                          ogląda się ich w kapciach, wyciągniętym swetrze, itd. Łatwo się zapędzić. W
                          końcu w takich sytuacjach widzimy tylko dobre strony drugiej osoby, bo chyba
                          trudno się spodziewać, że ktoś od razu powie o swoich wadach. To oglądanie
                          jednej strony medalu i lepiej nie zapominać, że jest druga. Tak dla własnego
                          bezpieczeństwa choćby.
    • mathias_sammer Re: w matni 06.02.03, 16:30
      Niepewna1, wpadlem na chwile do netu sciagnac troche materialow i przy okazji
      przeczytac kilka tematow (taka odskocznia, przerwa od pracy) i powiem krotko:
      tiaa..... i nic wiecej -reszta stoi powyzej.

      M.S.
    • Gość: facet do niepewnej IP: *.acn.waw.pl 06.02.03, 16:58
      Niepewna, a jak juz z nim skończysz to proponuję siebie.Tez jestem boski, z
      kupą kasy i mógłbym mieć każdą.Ale najbardziej lubię pobawić się takimi
      pustymi, niewydymanymi idiotkami jak ty.
      • Gość: harpia Re: do niepewnej IP: *.chello.pl 06.02.03, 17:17
        No nie, Niepewna nie jest pusta, wręcz przeciwnie, skoro to nie jej zewnetrzna
        powłoka zwabiła tego księcia z bajki to na pewno nieprzeciętna osobowość.
        Tak mi to jakoś jednak wszystko wygląda nierealnie - jak wymyslona historyjka.
        A swoją drogą, Niepewna , tak z czystej ciekawości - jakie były okoliczności
        rozstania z Twoim mężem, bo przecież masz dom i dzieci ?
      • niepewna1 facet 06.02.03, 17:46
        takich na kopy - zadna atrakcja
        a juz ta forsa to minus kompletny - oddaj organizacjom charytatywnym to
        pogadamy
        no ale jak mi kiedys w magazynie zabraknie to zagwizdze na ciebie
        (od kiedy az tyle do dmuchania trzeba ? z idiotami jest tak jak z idiotkami -
        nie sieja ich - sami sie rodza)
        • soso_soso uwielbiam harpie! 07.02.03, 07:33
          No to sie posmialem. Z harpii! Jej facet ja zdradza i jej intuicja jej to
          podpowiada ale, cholera, nie ma dowodow. Przeglada jego kieszenia, portfel,
          gacie, samochod, i... nic. Na dodatek facet w lozku wciaz wydajny, zadnego
          haka, taki spryciarz. Ale intuicja mowi harpii, ze jest cos na rzeczy i jak by
          go tylko na czyms przylapala to nozem i w morde.
          Intuicja takze mowi harpii, ze kochanka i maz to wspolnicy w podlosci jak pies
          i suka.
          A do glowy Cie nie przyszlo, harpio, ze moze to wlasnie ta zona co to sypia dla
          sprawdzenia, czy on jeszcze moze bo moze nie moze bo mogl z ta suka, moze ona
          (zona!) jest wlasnie suka?

          pzdrw

          soso
          • kamfora Re: uwielbiam harpie! 07.02.03, 08:02
            soso_soso napisał:

            >> A do glowy Cie nie przyszlo, harpio, ze moze to wlasnie ta zona co to sypia
            dla sprawdzenia, czy on jeszcze moze bo moze nie moze bo mogl z ta suka, moze
            ona (zona!) jest wlasnie suka?

            Ale to można również dalej ciągnąć (w nieskończoność prawie...)

            Kim jest mąż, który podejrzewa, że jego żona sypia z nim jedynie dla
            sprawdzenia, czy on jeszcze może bo może nie może bo mógł z tą suką, i dlatego
            właśnie sypia (ten mąż z tą żoną), żeby ona tego nie mogła być pewna (ta
            żona)??

            A problem, chociaż wygląda na wydumany - to prawdopodobnie bardzo
            częsty. Jeśli wymagamy szczerości od kogoś, a od siebie niekoniecznie
            - to właśnie takie bzdurne piramidki można budować.

            (przejrzałam Cię, soso-soso ;-)
            • Gość: soso Re: uwielbiam harpie! IP: 195.41.66.* 07.02.03, 10:05

              Kim jest maz to juz stwierdzono uprzednio i nie zamierzam ciagnac niczego co
              nic nowego nie dodaje do sprawy. :-)

              Moim zamiarem bylo tylko zastanowienie sie nad tym, co pisze harpia - swieta
              mscicielka. Mnie mierzi jak ktos sobie przypisuje swietosc bo wydaje mu sie, ze
              jest w porzadku jezeli tylko nie zdradza i ze ten fakt uprawnia go do
              moralizatorstwa, przesladowan, domyslow, podejrzen, itd. Zemsta w imie lepszej
              sprawy. A tak naprawde to kij ma 2 konce i moze jest cos na rzeczy kiedy to
              faceci szukaja nie tego, co jest pod reka, moralne i bezpieczna ale wdaja sie
              kosztowne pod kazdym wzgledem przedsiewziecia. O to mniej wiecej mi chodzilo.
              Wiele zon wyznaje zasade 'wystarczy byc'. Tymczasem nie! Zycie wymaga czasami
              czegos wiecej niz grzecznego szydelkowania, przewijania pieluszek i latania ze
              szczotka po pokojach. Czy wierna zona to idealna zona? Jezeli ktos sprowadza
              wszystko tylko do wiernosci to popelnia blad. Rachunek przynosi listonosz z
              koperta z sadu: 'pozwanie o rozwod'. Tak bywa :-(

              pzdrw

              soso
              • alfika Re: uwielbiam harpie! 07.02.03, 10:28
                Soso, albo bardzo się zapętliłeś, albo jesteś bardzo młody.

                • niepewna1 w matni 07.02.03, 10:32
                  alfika napisała:

                  > Soso, albo bardzo się zapętliłeś, albo jesteś bardzo młody.

                  gdybys wiedziala do jakiego stopnia jestesmy mlodzi to bylabys b zdziwiona.
                  Zycze takiej mlodosci wszystkim ;-)))
                  • alfika Re: w matni 07.02.03, 10:43
                    TAKIEJ???
                    Pełnej chęci na wdepnięcie w romansik z facetem, który chce się zabawić,
                    zdradzić żonę, a w najlepszym razie boi się zobowiązań?
                    Czy takiej jak u soso - ze złośliwymi wycieczkami pod adresem ludzi mających
                    inne zdanie???
                    Nie sądziłam, że aż tak Ci podpadłam, żeby tak źle mi życzyć :)))
                    Pozostanę przy mojej młodości, jeśli pozwolisz. Jest dużo bardziej radosna.
                    • niepewna1 w matni 07.02.03, 10:51
                      jestem umowiona na przyszly tydzien
                      cdn
                      (radosna mimo wszystko i coraz bardziej pewna ze - jak tu ktos pisze- w zyciu
                      licza sie tylko chwile)
                      • Gość: soso Re: w matni IP: 195.41.66.* 07.02.03, 12:19
                        No tak, jezeli jestem mlody to znaczy, ze glupi a jezeli stary to znaczy, ze
                        sie zapetlilem. No ladnie!
                        Pisze tylko, ze wszytko jest relatywne i nie mozna przykladac jednej miarki
                        (swojej) do wszystkiego. Nawet nie przypuszczamy jakie uklady miedzy ludzmi
                        powstaja i jak oni sie z tym czuja i co jest dla nich wazne. Teorie o empatii,
                        ktora jest dobra na wszystko rozbijam o mur bo tyle jest warta. Szczegolnie
                        jezeli wiemy to co wiemy a wiemy niewiele. Toz ta zona z tego co czytalem
                        powyzej jeszcze sie nie wypowiedziala :-)

                        pzdrw

                        soso
                        • patrycja74 Re: w matni 07.02.03, 12:46
                          Żona może jest, a może jej nie ma. Trudno stwierdzić tak naprawdę. Równie
                          dobrze może być tylko wymyśloną przyczyną niechęci do jakichkolwiek zobowiązań.
                          Jeśli jednak istnieje, to raczej nie ma możliwości wypowiedzenia się :)
                          Co do empatii, to masz trochę racji. Raczej nie sposób przewidzieć, co ktoś
                          myśli tak naprawdę, bo zawsze patrzy się na wszystko przez pryzmat własnej
                          osobowości i własnych doświadczeń, a każdy przypadek jest inny. Nie chcę nikogo
                          potępiać. Każdy z nas popełnia swoje błędy - to pewne. Jedyne, co mi się
                          naprawdę nie podoba, to brak szacunku dla innych ludzi, a czasami nawet dla
                          samego siebie. Wszyscy niby wiedza, ze nie powinno sie swiadomie krzywdzic
                          innych ludzi, ale jednoczesnie dokladaja do tego dodatkowy warunek - znajomych
                          ludzi, czyli jesli kogos nie znam, to prawie tak, jakby go nie bylo. I jeszcze
                          dazenie do celu po przyslowiowych trupach, bo skoro czegos chce, to juz tym
                          samym nalezy mi sie to, a jesli sie komus nie podoba, jesli kogos przy okazji
                          skrzywdze, to juz jego problem. A przeciez to nie tak!
                      • patrycja74 Re: w matni 07.02.03, 13:02
                        niepewna1 napisała:

                        > jestem umowiona na przyszly tydzien
                        > cdn
                        > (radosna mimo wszystko i coraz bardziej pewna ze - jak tu ktos pisze- w
                        zyciu
                        > licza sie tylko chwile)

                        "W zyciu piekne sa tylko chwile". Zycie to nie zbior nie zwiazanych ze soba
                        opowiadan, ale jedna dluga historia. Wszystko, co sie zdarza, ma wplyw na to,
                        co dzieje sie pozniej. Nie zawsze zly, rzecz jasna. Milego spotkania i duzo
                        rozsadku mimo wszystko! Pozdrawiam
                  • indiana1 Do niepewnej 07.02.03, 18:22
                    To ty i soso jesteście jedno w dwóch osobach?
                    • niepewna1 Re: Do niepewnej 07.02.03, 18:30
                      nie :-) ale jakby mnie ktos pytal to nie mialabym nic przeciwko temu :-)))
                  • indiana1 Re: w matni 07.02.03, 19:55
                    A dlaczego mówisz o sobie "my"?
                    Wiesz, zaciekawił mnie ten Twój facet.
                    Chętnie bym go sobie z daleka obejrzala, gdy się z nim juz spotkasz.
                    Dasz mi namiary na ten lokal w centrum?
                    • re_ne Re: w matni 07.02.03, 21:41
                      indiana1 napisała:

                      > A dlaczego mówisz o sobie "my"?
                      > Wiesz, zaciekawił mnie ten Twój facet.
                      > Chętnie bym go sobie z daleka obejrzala, gdy się z nim juz spotkasz.
                      > Dasz mi namiary na ten lokal w centrum?

                      O! To moze i ja sie zalapie!? :)))) Chociaz sam jestem facetem, jestem bardzo
                      ciekaw tego indywidum. Bo niedawno pewna wirtualna znajoma okreznie powiedziala
                      mi, ze jestem za stary i za brzydki, bym godny byl znajomosci z nia.

                      :))))))))) ....smiechu warte!
                      • indiana1 Re: w matni 07.02.03, 22:24
                        No co, chyba Niepewna nie ma jeszcze o co byc zazdrosna?
                        • niepewna1 w matni 09.02.03, 01:37
                          a co myslicie o facecie ktory (cytuje) mowi o swoich dzieciach : sa wspaniale
                          i to TYLKO I WYLACZNIE moja zaluga ??? Podkreslajac.
                          Bo ja naprawde juz nie wiem.
                          O zonie (?) wyraza sie "matka moich dzieci" !!!
                          Ani razu nie napisal "zona"
                          W profilu stan cywilny wystukal : widuje kilka osob (?)
                          ja tez, no i co ?
                          • latynka Re: w matni 09.02.03, 14:03
                            Sama dobrze wiesz, co mysleć... i masz rację.
                      • sheana Re: w matni (do re_ne i niepewnej) 09.02.03, 23:43
                        re_ne napisał:

                        > indiana1 napisała:
                        > O! To moze i ja sie zalapie!? :)))) Chociaz sam jestem facetem, jestem bardzo
                        > ciekaw tego indywidum. Bo niedawno pewna wirtualna znajoma okreznie
                        powiedziala
                        > mi, ze jestem za stary i za brzydki, bym godny byl znajomosci z nia.
                        > :))))))))) ....smiechu warte!
                        -------------

                        Nie rozumiem , co "to indywiduum" ma wspólnego z Twoją wirtualną znajomą?
                        Okazała się być mężatką?
                        A w dodatku jakie to ma znaczenie dla meritum dyskusji że powiedziała Ci
                        że jesteś za stary i za brzydki na znajomość z nią?
                        Może jesteś za stary i za brzydki na znajomość z nią. Jeśli tak
                        jest co wówczas mogła powiedzieć?
                        "Kochanie , jesteś piękny i młody. Chcę z Tobą być na wieki????"
                        To dopiero byłoby śmiechu warte , nieprawdaż re_ne?
                        sheana
                        ps.
                        Ostatnio straszne rzeczy wypisujesz , re_ne , o kobietach. Ugodziła Cię
                        jakaś boleśnie? Kto sieje wiatr ten zbiera burzę!
                        Wystawiając się na "pokaz" powinniśmy spodziewać się oceny. Dla Ciebie ,
                        niepewna , spotkanie to podobne ryzyko. Możliwość rozczarowania sobą
                        jest tym większa im większym Casanovą jest Twój znajomy ale kto nie
                        ryzykuje ten nie żyje , on the other hand!



                        • Gość: onna Re: w matni (do re_ne i niepewnej) IP: 62.233.233.* 14.02.03, 23:33
                          No i jak po spotkaniu? Niepewna, odezwiesz się?
                          • re_ne Re: w matni (do re_ne i niepewnej) 14.02.03, 23:49
                            Gość portalu: onna napisał(a):

                            > No i jak po spotkaniu? Niepewna, odezwiesz się?


                            Jak to!? To juz po spotkaniu????? Dlaczego mnie nikt o nim nie powiadomil?????
                            Przeciez spogladnalbym ino ukradkiem, wiec nie ma mowy zebym goscia
                            przestraszyl?


                            • Gość: onna Re: w matni (do re_ne i niepewnej) IP: 62.233.233.* 15.02.03, 00:05
                              ZAWSZE - no, może w 90%, nie przesadzajmy - rozśmieszają mnie Twoje komentarze,
                              ale to do tego stopnia, że śmieję się w głos - "jak łysy do sera".

                              Dzięki Ci!
                              • indiana1 Re: w matni (do re_ne i niepewnej) 17.02.03, 12:44
                                Czekamy z niecierpliwością na wrażenia autorki watku ze spotkania z
                                internetowym przyjacielem !
                                • alfika Re: w matni (do re_ne i niepewnej) 17.02.03, 13:06
                                  O ile niepewna przeżyła tę randkę. A może ten pan ze swoją małżonką rozprawiają
                                  się skutecznie z chętnymi na trzecią? I na umówione spotkanie przychodzi jego
                                  żona, robi wstęp psychologiczny (zależny od psychiki ofiary), pani chętna
                                  ucieka, w tym momencie na jej drodze pojawia się opisywany intrygant, z
                                  aparatem fotograficznym w ręku...
                                  No dobrze :)))
                                  Niepewna, jak amory?
                                  • calusna Re: w matni 17.02.03, 13:26
                                    eee .. tam , alfiko , Twoja wizja spotkania jest dość optymistyczna.
                                    Ja sądzę ,że odbyło się dużo bardziej dramatycznie! Opisywany intrygant jest
                                    zdradzonym w przeszłości psychopatą. Na umówionym spotkaniu jest przemiły,
                                    sprawia najlepsze wrażenie i proponuje spacer , za miastem. Wsiadają do
                                    jego samochodu , odjeżdżają i .. policja odnajduje poćwiartowane ciało
                                    niepewnej.
                                    Taaaaak .. to o wiele bardziej prawdopodobna wersja niż Twoja , alfiko.;-))

                                    A tak a propos , co tam u Ciebie niepewna , jak Ci poszło? :-)
                                    pozdrawiam
                                    calusna
                                    • alfika Re: w matni 17.02.03, 13:47
                                      Calusna, i tak prześwituje optymizm. Możliwe przecież, że policja nigdy nie
                                      znajdzie ciała niepewnej. I nawet jeśli trafią na ślad uczestników forum,
                                      każdego z nas przepytają, czy nie wiedzieliśmy o sprawie czegoś więcej, nikt z
                                      nas nie będzie umiał pomóc... A po wielu, wielu latach, pewien
                                      umierający "dżentelmen", wezwie swoje udane (CO JEST TYLKO JEGO ZASŁUGĄ) dzieci
                                      i przekaże im kluczyk do tajemnej piwnicy w opuszczonym domu za miastem (lub za
                                      wsią, nie wiadomo)- z prośbą o pozbycie się szczątków, które tam odnajdą.
                                      Bo wcześniej nie miał czasu pomyśleć, co z tymi niezbyt żywymi paniami zrobić.
                                      Miłego dnia!
                                      • niepewna1 Re: w matni 17.02.03, 13:57
                                        dziewczyny ! dobilyscie mnie ! pocwiartowalyscie na kawalki jak to prosie !
                                        a ja mam jutro randke !
                                        jestem niezywaaaaa....
                                        • alfika Re: w matni 17.02.03, 14:05
                                          O, czyli wszystko przed Tobą :)
                                          • calusna Re: w matni 17.02.03, 14:12
                                            Nie martw się niepewna , będziemy zeznawać przeciwko psychopacie-mordercy
                                            i dopilnujemy żeby poniósł odpowiednią karę. Pomścimy Cię!
                                            • niepewna1 Re: w matni 17.02.03, 14:39
                                              tylko ani kwiatow ani wienca
                                              (wy sie tak wyglupiacie ale jakby WASZA reakcje przeanalizowac to .... ho ho !)
                                              • alfika Re: w matni 18.02.03, 07:38
                                                I słusznie! Po to niektórzy piszą w Twoim wątku, żebyś zaczęła analizować :)
                                                A z tym pomszczeniem - nie jestem pewna, czy to ma sens, kiedy ktoś na własne
                                                życzenie staje w kolejce po kłopoty...
                                                Szybkiego powrotu do równowagi po wszystkim i nauki z tych kłopotów jak
                                                najmniejszym kosztem życzę.
    • ciiekawa niepewna, prosze o stronke matrymonialna :)))) 18.02.03, 09:38
      chce kogos poznac. pozdrawiam.
    • ciiekawa Prosze o podanie tej strony matrymonialnej 18.02.03, 10:18
      tez chcialabym kogos spotkac, jestem sama:((((
      • indiana1 A ja poproszę o kolejny odcinek... 18.02.03, 21:54
        ...mojego ulubionego harlequina !!! Niech się pisarka nie ociąga, bo czytelnicy
        czekają !
        • niepewna1 odcinek jest 19.02.03, 00:50
          ale wlasnie wrocilam z calodziennego spotkania (bylo o czym mowic !) i nie mam
          sil opowiadac
          wiec do nastepnego razu ...
          • Gość: ax Re: odcinek jest IP: *.proxy.aol.com 19.02.03, 01:04
            przeczytalem poczatek dyskusji, jak to wszystko sie skonczylo?
            • niepewna1 Re: odcinek jest 19.02.03, 23:13
              zyskalam PRZYJACIELA
              • Gość: ax Re: odcinek jest IP: *.proxy.aol.com 20.02.03, 01:43
                gratuluje, rozumiem ze spotkaliscie sie
              • anahella Re: odcinek jest 20.02.03, 07:20
                niepewna1 napisała:

                > zyskalam PRZYJACIELA

                Przeczytalam ten watek jednym tchem. Troche nie zalapalam: jak to przyjaciela?
                Mozesz na nim polegac? Ufasz mu? Po jednym spotkaniu? Chyba ze przyjaciel to
                taki eufemizm od kochanka? pozdrawiam
                • niepewna1 Re: odcinek jest 20.02.03, 10:27
                  znam go od wiekow - takie mam wrazenie - jest piekny "w srodku". Mam zaufanie
                  kompletne i moge na nim polegac.
                  A seks, czy to takie wazne ...?
                  • tribeca Re: odcinek jest 20.02.03, 10:47
                    tak sie sensacyjnie zapowiadało...
                    wiele hałasu o nic:)
                    • alfika Re: odcinek jest 20.02.03, 11:04
                      Jak to nic? W końcu dziewczyna i żonkoś wybrali się na tę swoją randkę?

                      Tyle że teraz zamiast udowadniać, że taka randka to nic złego, będzie
                      udowadnianie pięknej niewinności takich schadzek i godnych polecenia ich
                      efektów :)))

                      • indiana1 Re: odcinek jest 20.02.03, 13:48
                        No nie.... Żadnej randki nie było, i żonkosia też.Za bardzo było to
                        nieprawdopodobne psychologicznie i statystycznie od samego początku.
                        Szkoda, wątek byl taki wciągający.....
                        • niepewna1 nic nie zrozumialyscie 20.02.03, 16:17
                          wlasnie wsadzilam go w samolot.(bo zapomnialam wam powiedziec ze kilka wod nas
                          dzieli :-)
                          Historia nie jest z tych pikantnych i sensacyjnych. Ale skoro uwazacie ze miec
                          gdzies na swiecie bratnia dusze i kogos na kim zawsze bedziecie mogly polegac
                          to nic - no to faktycznie nic sie nigdy nie zdarzylo.
                          Dla mnie : zle sie zaczelo i dobrze skonczylo :-)))
                          a wlasciwie wcale nie skonczylo ...
                          • Gość: ax Re: nic nie zrozumialyscie IP: *.proxy.aol.com 21.02.03, 04:02
                            ja tam przeczytalem poczatek i koncowke i moj ograniczony chlopski rozum mowi
                            mi ze oboje udajecie kogos innego a jest to tak fajne ze szkoda spojrzec
                            prawdzie w oczy /ona wam spojrzy i zbudzicie sie z reka w nocniku/ gosc
                            zonaty , ty po przejsciach? eee, tam i jeszcze to, ze komus ufasz bez
                            ograniczen, ja sam sobie nie ufam....ale zycze sukcesow
                          • carduus Re: nic nie zrozumialyscie 21.02.03, 08:23
                            Poczekaj za pół roku, rok, może nawet krócej, jak się skończy. Będzie płacz i
                            zgrzytanie zębów. O ile wcześniej Ci te żeby ze zgryzoty same nie powypadają.
                            Ja Ci źle nie nie życzę, ale nie podoba mi sie to bardzo. I fakt, że mnie nie
                            musi, bo to Twoje życie i mnie nic do tego, ale już się nauczyłam, że jak mi
                            coś smierdzi, to śmierdzi naprawdę.
                            No a poza tym, to chyba skrajna naiwność (żeby nie powiedzieć ostrzej) po
                            jednym spotkaniu (chocby i całodziennym) twierdzić, że zyskało się przyjaciela.

                            carduus
                            • niepewna1 Re: nic nie zrozumialyscie 21.02.03, 13:41
                              no to napisze czarno na bialym : reki w nocniku nie bedzie bo historia sie
                              skonczyla i zadnych tam dalszych ciagow milosno-cierpietniczych !
                              Gra wam ? Bo mi tak.
                              "Naiwna" pewna
                              • carduus Re: nic nie zrozumialyscie 21.02.03, 14:55
                                niepewna1 napisała:

                                reki w nocniku nie bedzie bo historia sie
                                > skonczyla i zadnych tam dalszych ciagow milosno-cierpietniczych !

                                No to się zdecyduj. Bo raz piszesz (post z 20-02-2003 godz. 16:17), że "Wcale
                                się nie skończyło, a potem, co powyżej, czyli, że własnie finito. dostrzegasz
                                sprzeczność? Bo ja tak.

                                Nie dość, że pewna "niepewna", naiwna to jeszcze niezdecydowana...Co za
                                gatunek:-))))

                                carduus
                                • niepewna1 kropka nad i 21.02.03, 15:24
                                  nie bedzie zadnej milosnej i tragicznej historii , zapewniam cie. Nie jestem
                                  zakochana z tysiaca powodow (miedzy innymi absolutnie niepojetej sytuacji
                                  malzenskiej). Lubuje sie w sprawach skomplikowanych ale istnieja pewne
                                  granice.:-)

                                  Natomiast gdyby facet kiedykolwiek mnie potrzebowal to wie gdzie jestem. Po
                                  prostu przyjazn.
                                  I co ja na to poradze ze sie wam w glowach nie miesci ...?
                                  • carduus Re: kropka nad i 21.02.03, 15:43
                                    To nie tak, że się nie mieści. Tylko niejasno się wypowiadałaś.
                                    Kropka.

                                    carduus
                                    • Gość: ax Re: kropka nad i IP: *.proxy.aol.com 23.02.03, 04:22
                                      no wlasnie, tez mialem watpliwosci, zycze powodzenia, choc moj prosty chlopski
                                      rozum....pamietaj lepiej sie milo rozczarowac niz przykro zawiesc, zaloz lepiej
                                      gorszy scenariusz a co bedzie zycie pokaze...
    • quba Re: w matni 21.02.03, 17:29
      w jakiej matni ? co Ty piszesz?
      nie masz wyjścia ? masz wyjście i sama je wybierzesz, chyba nie jesteś za
      bardzo dorosła, skoro sie radzisz w takiej sprawie
      • niepewna1 Re: w matni 21.02.03, 18:01
        no chyba nieporozumienie bo historia jest skonczona i niepewnosc tez.
        Wniosek : spotykac sie z osobami z internetu :-) jak najszybciej.
        Nawiasem mowiac jak na watek ktory nie powinien istniec niezle tych odpowiedzi
        sie nazbieralo ;-)
        • chybazglupieje Re: w matni 08.03.03, 02:03
          to znow ja, byla niepewna
          jest lepiej a moze i gorzej
          tzn zaakceptowalam bardzo dziwny zwiazek - on prowadzi swoje zycie, niewierny
          od kolyski, uwodziciel okrutny, a mi to ....nie przeszkadza. Czuje sie z nim
          dobrze, tak dobrze jak z nikim, zazdrosc mnie nie zzera wcale i tak sobie
          mysle ze pewnie nie jestem normalna...Wszyscy cierpia z tego powodu a ja nie.
          Do czego to podobne ? jak nazwac takie uczucie ? zaznaczam ze seks nie jest
          powodem utrzymywania tego zwiazku.
          • Gość: amantka Re: w matni IP: *.chello.pl 08.03.03, 23:26
            A rób sobie co tam chcesz.Ja poderwałam jednego z internetu , zakochał się we
            mnie na zabój juz po tygodniu, a myśli, że mam 15 lat mniej niż mam.Wcale nie
            mam mu się zamiaru przyznawać do wieku - to mój rówieśnik.I tak się pewnie
            nawet przy bezpośredniej konfrontacji nie domyśli mojej daty urodzenia.Co tam ,
            grunt to dobra zabawa !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka