przysięga małżeńska

13.02.03, 15:59
Witam,

większość z Was albo brała ślub cywilny, albo przynajmniej była gościem
takiej uroczystości. Pamiętacie początek przysięgi?:
"Świadoma/świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny..."

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, jakie właściwie są te prawa i
obowiązki? Nie mam na myśli rzeczy oczywistych - miłość, wierność, uczciwość
małżeńska - choć czytając wątki na forum, nie mam pewności, czy to dla
wszystkich takie oczywiste.
Ale czy to jest gdzieś zapisane, usystematyzowane? Czy biorąc ślub cywilny
podpisywaliście oświadczenie typu: "Z prawami i obowiązkami zapoznałam/łem
się i przyjmuję do wiadomości i stosowania"?
Czy te prawa i obowiązki są równe dla obu współmałżonków? I czy nie jest tak,
że z czasem dla siebie pragniemy więcej praw, a wypełniania obowiązków
oczekujemy bardziej od drugiej strony?
I nie chodzi mi absolutnie o dyskusję nt. kto ma w małżeństwie gorzej -
kobieta, czy mężczyzna - bo nie brali przecież ślubu, żeby było gorzej, tylko
lepiej.
Chodzi mi o definicję (czy to się da zdefiniować?)
    • Gość: Malwina Re: przysięga małżeńska IP: *.abo.wanadoo.fr 13.02.03, 16:02
      w kodeksie rodzinnym (prawo cywilne)
      • Gość: skor_pion Re: przysięga małżeńska IP: 217.8.186.* 13.02.03, 16:20
        Gość portalu: Malwina napisał(a):

        > w kodeksie rodzinnym (prawo cywilne)

        Ile osób czyta kodeks cywilny przed ślubem? A i po ślubie pewnie nie sięgają do
        niego, dopóki nie muszą się rozwieść. Jeśli nie jest się prawnikiem, to
        przepisy wydają się skomplikowane, język prawniczy nie jest językiem
        przeciętnego pana/panny młodej.
        Chyba masz większą wiedzę na ten temat niż ja. Powiedz, ale tak "po ludzku", co
        prócz obowiązków wymienionych w przysiędze kościelnej, jeszcze tam się
        znajduje. A co z prawami? Wiem, że mogę zajrzeć do pierwszego z brzegu serwisu
        prawnego i poczytać. Ale nie o to mi chodzi.
        I interesuje mnie również Twoje prywatne zdanie - odpowiedź na pytania
        postawione w pierwszym poście.

        Pozdrawiam Cię ciepło (jaka pogoda we Francji, bo u nas mróz jak się patrzy):)
        • Gość: Malwina Re: przysięga małżeńska IP: *.d1.club-internet.fr 13.02.03, 16:56
          we fr brzydko
          u mnie ladnie :-)
          wszystkie majetne osoby siegaja do kodeksu rodzinnego przed slubem
          tylko my maluczcy tacy glupiiiii
          instytucja malzenstwa jest instytucja prawna i sluzy do scislego okreslenia
          prawa spadkowego, ot co
          zapewnia tez finansowo utrzymanie malzonkow i dziecka po rozwodzie - zawsze
          mniej socjal panstwowy bedzie placil...
          zupelnie nie romantycznie :-((((
          • Gość: Terry Malwina jak zwykle kulą w płot IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.03, 23:45
            Postaraj sie choć raz cos sensownego napisać, co ? Jak widze twojego nicka to
            moge przyjmować zakłady co jest w poście. Rzadko takie wypociny się trafiają.
            Ty to specjalnie studiujesz ? A Francja jak Francja. Kupę kolorowych, brud na
            ulicach, nie wszędzie jest pięknie. A ty co tam robisz ? Studiujesz gruntownie
            zmywanie naczyń w jakiejś knajpie ?
    • Gość: magmax Re: przysięga małżeńska IP: *.dip.t-dialin.net 13.02.03, 16:57
      Ciekawe ilu ludzi sie wogole zastanawia wypowiadajac slowa tej przysiegi.
      Mysle ,ze zaczynamy je analizowac dopiero jak cos sie zaczyna psuc w
      malzenstwie.Pozdrawiam
      • Gość: skor_pion Re: przysięga małżeńska IP: 217.8.186.* 14.02.03, 12:42
        Gość portalu: magmax napisał(a):

        > Ciekawe ilu ludzi sie wogole zastanawia wypowiadajac slowa tej przysiegi.
        > Mysle ,ze zaczynamy je analizowac dopiero jak cos sie zaczyna psuc w
        > malzenstwie.Pozdrawiam


        No właśnie, o to mi chodzi. Czy składamy przysięgę, nie zdając sobie do końca
        sprawy z tego, co oznacza, co za sobą pociąga? Czy też przysięgamy z pełną
        świadomością, że i tak nie dotrzymamy tej przysięgi?
        Żeby zacząć pracę, czy nawet założyć konto mailowe, trzeba podpisać
        oświadczenie, że przyjmuje się do wiadomości różne warunki.
        A do założenia rodziny - w końcu czegoś ważniejszego niż zatrudnienie i e-
        poczta - wystarczy zgodne oświadczenie, że są "świadomi..."
        A wspólne życie weryfikuje tę "świadomość", często na niekorzyść
        zainteresowanych.
        Czy wystarczy obserwowanie innych małżeństw, rodziców, by mieć pewność, na czym
        polegają prawa i obowiązki?
        Przecież nikt nie da mi prawa jazdy, jeśli powiem, że wieloletnie przyglądanie
        się innym kierowcom umożliwi mi bezpieczne kierowanie samochodem i nie zrobię
        krzywdy sobie i innym.
        Pozdrawiam:)
        • Gość: magmax Re: przysięga małżeńska IP: *.dip.t-dialin.net 14.02.03, 13:47
          Gość portalu: skor_pion napisał(a):

          > Gość portalu: magmax napisał(a):
          >
          > > Ciekawe ilu ludzi sie wogole zastanawia wypowiadajac slowa tej przysiegi.
          > > Mysle ,ze zaczynamy je analizowac dopiero jak cos sie zaczyna psuc w
          > > malzenstwie.Pozdrawiam
          >
          >
          > No właśnie, o to mi chodzi. Czy składamy przysięgę, nie zdając sobie do końca
          > sprawy z tego, co oznacza, co za sobą pociąga? Czy też przysięgamy z pełną
          > świadomością, że i tak nie dotrzymamy tej przysięgi?
          > Żeby zacząć pracę, czy nawet założyć konto mailowe, trzeba podpisać
          > oświadczenie, że przyjmuje się do wiadomości różne warunki.
          > A do założenia rodziny - w końcu czegoś ważniejszego niż zatrudnienie i e-
          > poczta - wystarczy zgodne oświadczenie, że są "świadomi..."
          > A wspólne życie weryfikuje tę "świadomość", często na niekorzyść
          > zainteresowanych.
          > Czy wystarczy obserwowanie innych małżeństw, rodziców, by mieć pewność, na
          czym
          >
          > polegają prawa i obowiązki?
          > Przecież nikt nie da mi prawa jazdy, jeśli powiem, że wieloletnie
          przyglądanie
          > się innym kierowcom umożliwi mi bezpieczne kierowanie samochodem i nie zrobię
          > krzywdy sobie i innym.
          > Pozdrawiam:)
          Wiesz powszechnie to prawo jest po to aby je lamac a obowiazki staja sie z
          czasem niewygodne .Mysle , ze malo kto mysli o konsekwencjach takiej
          przysiegi..... pozdrowionka
          • Gość: skor_pion Re: przysięga małżeńska IP: 217.8.186.* 14.02.03, 15:33
            Gość portalu: magmax napisał(a):

            > Wiesz powszechnie to prawo jest po to aby je lamac a obowiazki staja sie z
            > czasem niewygodne .Mysle , ze malo kto mysli o konsekwencjach takiej
            > przysiegi..... pozdrowionka


            A przecież profilaktyka jest prostsza niż leczenie. Nie pisałoby na forum tyle
            zdradzonych, rozczarowanych, skrzywdzonych osób.
            Mimo wszystko :-)
            • Gość: magmax Re: przysięga małżeńska IP: *.dip.t-dialin.net 14.02.03, 16:20
              Gość portalu: skor_pion napisał(a):

              > Gość portalu: magmax napisał(a):
              >
              > > Wiesz powszechnie to prawo jest po to aby je lamac a obowiazki staja sie z
              >
              > > czasem niewygodne .Mysle , ze malo kto mysli o konsekwencjach takiej
              > > przysiegi..... pozdrowionka
              >
              >
              > A przecież profilaktyka jest prostsza niż leczenie. Nie pisałoby na forum
              tyle
              > zdradzonych, rozczarowanych, skrzywdzonych osób.
              > Mimo wszystko :-)
              Gdyby wszyscy leczyli sie profilaktycznie to wiekszosc szpitali bylaby
              nieczynna , a jesli kazdy by dokladnie analizowal slowa przysiegi malzenskiej
              przed ich wypowiedzeniem to mysle ze nie byloby az tak duzo slubow:))))
              • Gość: skor_pion Re: przysięga małżeńska IP: 217.8.186.* 14.02.03, 17:13
                Gość portalu: magmax napisał(a):

                jesli kazdy by dokladnie analizowal slowa przysiegi malzenskiej
                > przed ich wypowiedzeniem to mysle ze nie byloby az tak duzo slubow:))))

                Zdradzanych mężów, porzuconych żon, rozwodów, walk o dzieci (o czym w innym
                wątku) - również.
                A ja marzę o świecie bez szpitali, policjantów i rozwodów - żeby wszyscy byli
                zdrowi, bezpieczni i kochali się. Ale to utopia...
                Mam nadzieję, że przynajmniej profilaktyka zdrowotna w moim przypadku da
                efekty, na więcej nie liczę ;-))
        • ann.k Re: przysięga małżeńska 14.02.03, 17:08
          Twoje porownania wskazuja na to, ze chcialabys aby malzenstwo zostalo
          poprzedzone jakims egzaminem czy testem; nie sadzisz, ze to troche chore? czy
          posiadanie prawa jazdy gwarantuje, ze nigdy nie spowodujesz lub nie wezmiesz
          udzialu w wypadku samochodowym?

          a jaka jest roznica miedzy zyciem z drugim czlowiek majac podpisany papier i go
          nie majac? czy zycie z kims bez papieru zwalnia Cie ze wszystkich obowiazkow
          wzgledem tej osoby, zwlaszcza obowiazkow moralnych? moim zdaniem nie; czy
          sadzisz, ze lekcja w szkole jest w stanie nauczyc dziecko szacunku dla drugiego
          czlowieka, a zwlaszcza jego uczuc?

          zycie to rosyjska ruletka, a malzenstwo to juz wersja hardcore tej gry; nie
          wiesz jak bedzie, nie mozesz ocenic, ze za 30 lat nadal bedziesz te druga osobe
          tak samo kochala i ze nic sie miedzy wami nie zmieni;
          nie wiem czy w przysiedze "cywilnej" jest jakis odpowiednik tego, ale w
          kosciele slowa przysiegi sie koncza: tak mi dopomoz Panie Boze wszechmogacy
          (...); nie mozesz komus obiecac, ze za 30 lat bedzie tak samo, ale mozesz
          obiecac, ze zrobisz wszystko, zeby tak bylo; i o to w tym chodzi;

          a swiadomosc tego czym jest rodzina i czym jest malzenstwo wynosi sie wlasnie z
          domu, przy zalozeniu, ze byl to dom normalny, z obojgiem rodzicow; i nie mozna
          odpowiedzialnosci za te czesc edukacji zrzucac na szkole; czy rowniez szkola ma
          nas nauczyc jak okazywac uczucia, jak kochac? niektorzy to sprawiaja wrazenie
          jakby dla nich rodzicielstwo konczylo sie na splodzeniu dziecka; ale nie ma tak
          dobrze - czlowieka ksztaltuje i dom i szkola i smiem twierdzic, ze to rola domu
          powinna byc jak najwieksza w edukacji, hmmm...., emocjonalnej;
          • Gość: skor_pion Re: przysięga małżeńska IP: 217.8.186.* 14.02.03, 17:55
            ann.k napisała:

            > Twoje porownania wskazuja na to, ze chcialabys aby malzenstwo zostalo
            > poprzedzone jakims egzaminem czy testem; nie sadzisz, ze to troche chore? czy
            > posiadanie prawa jazdy gwarantuje, ze nigdy nie spowodujesz lub nie wezmiesz
            > udzialu w wypadku samochodowym?


            Egzamin w przypadku małżeństwa, to może nie najlepsze rozwiązanie. Ale czemu
            człowiek zakładając firmę zapoznaje się z przepisami, czyta ustawy, konsultuje
            się z prawnikiem, a zakładając rodzinę ( w końcu coś ważniejszego) wystarcza mu
            formułka w USC, czy w kościele. Mnie to zastanawia, nie chcę robić rewolucji
            kulturalno-obyczjowej.

            > a jaka jest roznica miedzy zyciem z drugim czlowiek majac podpisany papier i
            go nie majac? czy zycie z kims bez papieru zwalnia Cie ze wszystkich obowiazkow
            > wzgledem tej osoby, zwlaszcza obowiazkow moralnych? moim zdaniem nie;

            Małżeństwo to związek usankcjonowany - prawem koscielnym, bądź świeckim.
            Życie z kimkolwiek (małżonek, kochanka, przyjaciel, współpracownik) nie zwalnia
            z obowiązków moralnych. Ale sądzę, że z wolnego związku mam prawo odejść lub
            starać się go ulepszyć, a w przypadku małżeństwa najpierw muszę zrobić
            wszystko, żeby naprawić coś, co jest nie tak, a dopiero na końcu odejść.
            Ślub cywilny, czy kościelny nie jest moim pomysłem. Ustanowił to ktoś
            mądrzejszy ode mnie.



            > czy sadzisz, ze lekcja w szkole jest w stanie nauczyc dziecko szacunku dla
            drugiego czlowieka, a zwlaszcza jego uczuc?

            Przede wszystkim rodzina, również lekcja w szkole. Powszechnego obowiązku
            wychowania w poszanowaniu drugiego człowieka nie ma, ale powszechny obowiązek
            edukacyjny jest.


            > zycie to rosyjska ruletka, a malzenstwo to juz wersja hardcore tej gry; nie
            > wiesz jak bedzie, nie mozesz ocenic, ze za 30 lat nadal bedziesz te druga
            osobe tak samo kochala i ze nic sie miedzy wami nie zmieni;

            Ja już teraz kocham inaczej, już między nami się zmieniło. To naturalna kolej
            rzeczy, inaczej kocha się w wieku lat 15-tu, 25-ciu, a inaczej, jak się ma... i
            dzieci. Inaczej, nie znaczy mniej.



            > nie wiem czy w przysiedze "cywilnej" jest jakis odpowiednik tego, ale w
            > kosciele slowa przysiegi sie koncza: tak mi dopomoz Panie Boze wszechmogacy
            > (...); nie mozesz komus obiecac, ze za 30 lat bedzie tak samo, ale mozesz
            > obiecac, ze zrobisz wszystko, zeby tak bylo; i o to w tym chodzi;

            Jest: "...i uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i
            trwałe."
            Czyli na małżonkach spoczywa odpowiedzialność, a nie na Bogu, czy urzędniku.
            Więc z tej samej beczki - zastanawiam się, kto naprawdę zdaje sobie sprawę z
            tej odpowiedzialności, biorąc ślub.


            > a swiadomosc tego czym jest rodzina i czym jest malzenstwo wynosi sie wlasnie
            z domu, przy zalozeniu, ze byl to dom normalny, z obojgiem rodzicow;

            A co to jest dom normalny, czy obecność w nim obojga rodziców jest panaceum na
            wszystkie przyszłe problemy? Ile razy komentuje się czyjeś zachowanie (zdradę,
            rozwód) - a pochodził z takiej normalnej, kochającej rodziny?




            - i nie mozna odpowiedzialnosci za te czesc edukacji zrzucac na szkole; czy
            rowniez szkola ma nas nauczyc jak okazywac uczucia, jak kochac?

            Ale w zastępstwie rodziny (bo nie żyją, piją, biją, rozwodzą się) mądry
            nauczyciel, katecheta może wskazać źrodło takiej wiedzy (niech tylko sam nie
            uczy, bo to może oznaczać coś innego).

            - niektorzy to sprawiaja wrazenie jakby dla nich rodzicielstwo konczylo sie na
            splodzeniu dziecka; ale nie ma tak dobrze - czlowieka ksztaltuje i dom i szkola
            i smiem twierdzic, ze to rola domu powinna byc jak najwieksza w edukacji,
            hmmm...., emocjonalnej;

            Absolutnie się z Tobą zgadzam (mam nadzieję, że nie zaliczasz mnie do tej
            grupy, która tylko płodzi).
            Dom jest najważniejszy, jeśli jest.
            Ale chwila głębszej refleksji nad słowami przysięgi małżeńskiej chyba nikomu
            krzywdy nie zrobi? Nie będę egzaminować:-))

            • mrouh Re: przysięga małżeńska 14.02.03, 19:52
              Prawie wszsytkie moje koleżanki szkolne powychodziły za
              mąż (miałam prawie zawsze same baby w klasie), na ślubach
              wielu z nich byłam. I zawsze się zastanawiałam, kiedy oni
              powtarzali za księdzem/urzędnikiem formułki, czy wiedzą,
              co robią...Chyba bardziej się przejmowałam tym, co oni
              mówią, niż większość z nich. I dlatego śluby to dla mnie
              smutne, dramatyczne jakieś wydarzenie...Raz byłam nawet
              "świadkową", a dwa lata potem był rozwód, już bez mego
              udziału. Moim najbliższym też małżeństwa "nie wyszły",
              delikatnie mówiąc.Może dlatego jestem w tym względzie
              taka ostrożna. Jestem ósmy rok w szczęśliwym związku bez
              ślubu, nie składałam oficjalnej przysięgi przed żadnym
              urzędnikiem, ale sama sobie obiecuję bardzo często, że
              zrobię wszystko, żeby ten związek mógł przetrwać jeszcze
              długo- najczęściej w chwilach kolejnej euforii miłosnej
              (jeszcze się zdarzają!), ale i w "gorszych" momentach,
              chwilowych kryzysach. Może to dlatego, że zawsze wydawało
              mi się oczywiste, że nie wystarczy kochać EMOCJAMI,
              PASJĄ, trzeba jeszcze KOCHAĆ SIŁĄ WOLI - chcieć kochać,
              postarać się po prostu, nawet jeśli na twarzy TŻ pojawiła
              się zmarszczka, czy TŻ ubyło włosów...
              To może trochę niemodne w ten walentynkowy dzień, co
              napisałam, ale przynajmniej jak dotąd w moim przypadku
              skuteczne. Wszsytkim dużo szczęścia w miłości życzy

              mrouh
              Świat jest to szaleństwo pewnego Supermózgu, co się na
              własnym tle wściekł w sposób bezkresny.
              S.Lem
    • aiko11 Re: przysięga małżeńska 14.02.03, 15:53
      Skor_pionie Gratuluję. Zalozyles bardzo fajny watek, watek jakich malo. W
      odroznieniu od calej plejady banalnych watkow typu kocha, nie kocha, zdradza,
      nie zdradza itd. (oczywiscie nikogo nie mialam zamiar urazic).
      Ja nie wypowiadalam nigdy slow przysiegi, ale czesto bylam swiadkiem jak je
      wypowiadano. Z mojej obserwacji wynika, iż raczej nikt ich nie analizowal. Po
      prostu formułka, która trzeba powtórzyc, Uwaga skupiona zazwyczaj była na
      doborze menu, ubiorze czy gosciach.

      Podobnie jest z jak chcesz adoptowac dziecko, przechodzisz najrozniejsze testy,
      sprawdzaja czy nadajesz sie na rodzica, jaki mozesz zapewnic socjal i itd, ale
      nikt nie "testuje" całej rzeszy osob, które zostali rodzicami przez przypadek,
      zwyczajna wpadka. Czy oni beda w stanie wychowac dziecko? Kogo to obchodzi. A
      pozniej słyszy sie o znecaniu sie nad dziecmi. Jacy wszyscy sa wtedy oburzeni,
      padaja pytania "Jak do Tego mogło dojsc...

      Ot takie przemyslenia w Walentykowy Dzien
      Pozdrawiam
      • Gość: skor_pion Re: przysięga małżeńska IP: 217.8.186.* 14.02.03, 16:35
        aiko11 napisała:

        Z mojej obserwacji wynika, iż raczej nikt ich nie analizowal. Po
        > prostu formułka, która trzeba powtórzyc, Uwaga skupiona zazwyczaj była na
        > doborze menu, ubiorze czy gosciach.


        Co jakiś czas pojawia się dyskusja, czy w szkole ma być "Wychowanie
        seksualne", "Przygotowanie do życia w rodzinie", czy jeszcze coś innego.
        A przecież dobrze przygotowany program mógłby skłonić do zastanowienia, do
        podejmowania lepszych decyzji w przyszłości. Kto ma dobre wzorce w domu,
        ugruntowałby swoje przekonania, komu nie poszczęściło się - miałby szanse
        stworzyć lepszy związek w dorosłym życiu.
        Ja ze szkoły pamiętam tylko pojedyńcze lekcje, dot. wyłącznie seksualności
        człowieka. Trochę o poczęciu, trochę o zapobieganiu, nic o odpowiedzialności za
        siebie, współmałżonka, dzieci. A w domu było tak sobie...
        Mam nadzieję, że swoje dzieci uda mi się lepiej przygotować.

        A z adopcją też masz rację.

        Pozdrawiam :)

    • aiko11 Re: przysięga małżeńska 18.02.03, 13:16
      skor_pion napisał:

      > Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, jakie właściwie są te prawa i
      > obowiązki?

      Oto co nam donosi dzisiejsza Gazeta Prawna....
      Rozwód nie chroni

      Nawet po rozwodzie były małżonek odpowiada za zaległości podatnika. Taka sama
      odpowiedzialność spoczywa również na małżonku w separacji oraz osobie, wobec
      której wydano orzeczenie o unieważnieniu małżeństwa. Nowe kategorie osób
      odpowiedzialnych za zobowiązania podatnika wprowadziła obowiązująca od początku
      2003 roku zmieniona Ordynacja podatkowa (Dz.U. z 1997 r. nr 137, poz. 926 z
      późn. zm.).

      Wynika z niej, że za zaległości podatkowe podatnika odpowiada, jako osoba
      trzecia, rozwiedziony małżonek podatnika, małżonek pozostający w separacji oraz
      osoba, wobec której wydano orzeczenie o unieważnieniu małżeństwa. Osoba
      trzecia, czyli każda z wcześniej wspomnianych, odpowiada całym swoim majątkiem
      solidarnie z byłym małżonkiem za zaległości podatkowe z tytułu zobowiązań
      podatkowych powstałych w czasie trwania wspólności majątkowej. Należy jednak
      pamiętać, że odpowiedzialność ogranicza się tylko do wysokości wartości
      przypadającego byłemu małżonkowi udziału w majątku wspólnym.

      Odpowiedzialność byłego małżonka można jeszcze bardziej zawęzić, ponieważ nie
      dotyczy ona:
      podatków niepobranych oraz pobranych, a niewpłaconych przez płatników i
      inkasentów,
      odsetek za zwłokę od zaległości podatkowych,
      odsetek za zwłokę oraz kosztów egzekucyjnych powstałych w dniu uprawomocnienia
      się orzeczenia o rozwodzie.

      pozdrawiam
      • Gość: skor_pion Re: przysięga małżeńska IP: 217.8.186.* 18.02.03, 15:18
        aiko11 napisała:

        > skor_pion napisał:
        >
        > > Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, jakie właściwie są te prawa i
        > > obowiązki?
        >
        > Oto co nam donosi dzisiejsza Gazeta Prawna....
        > Rozwód nie chroni
        >
        > Nawet po rozwodzie były małżonek odpowiada za zaległości podatnika. Taka sama
        > odpowiedzialność spoczywa również na małżonku w separacji oraz osobie, wobec
        > której wydano orzeczenie o unieważnieniu małżeństwa. Nowe kategorie osób
        > odpowiedzialnych za zobowiązania podatnika wprowadziła obowiązująca od
        początku
        >
        > 2003 roku zmieniona Ordynacja podatkowa (Dz.U. z 1997 r. nr 137, poz. 926 z
        > późn. zm.).


        Chodziło mi raczej o prawa i obowiązki małżonków wobec siebie nawzajem, a nie
        wobec urzędu skarbowego i raczej w czasie trwania związku, a nie po rozwodzie.
        Ale takiej ewentualności nie można wykluczyć, więc lepiej wiedzieć, co nas
        czeka, jeśli się nie uda i jak się zabezpieczyć. To wymaga raczej konsultacji z
        prawnikiem, niż refleksji. Potrzebne jest pewnie jedno i drugie, żeby dobrze ze
        sobą być i dobrze się rozstać.
        :-)
Pełna wersja