Dodaj do ulubionych

Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prowadzic

11.08.06, 11:43
Jestesmy oboje troche po 30 tce. Znamy sie dlugo z czego malzenstwem jestesmy
od 7 lat ( niestety z przyczyn od nas niezaleznych wciaz nie mamy dzieci).
Niedawno przezywalismy bardzo powazny kryzys w malzenstwie. I wtedy pojawila
sie ona przy ktorej moj maz poczul sie znow jakby sie zakochal. Spotkali sie
tylko raz ale od razu zrozumieli ze bardzo dobrze sie rozumieja i spelniaja
swoje potrzeby i wyobrazenia. w ciagu miesiaca znajomosc tak sie intensywnie
rozwinela ze moj maz stwierdzil ze chyba sie zakochuje. Z tego co wiem on tez
bardzo sie zaangazowala - byc moze stwierdzila ze to ten..
Maz chcila byc fair wobec mnie i powiedzial mi o wszystkim. Jak mowil sam sie
siebie przestraszyl.Postanowil powiedziec tej dziewczynie ze z tej znajomosci
nic nie wyniknie bo on ma zone i powinien byc przy niej. Ona ponoc przyznala
mu racje i stwierdzila ze nie chcialaby niekogo skrzywdzic.
Niby uklad jest teraz jasny ale znajomosc ta jest nadal kontynowana (z tym ze
nie tak intensywnie - w naszym malzenstwie tez drgnelo jakby ku lepszemu).
Moj maz twierdzi ze nie ma w tym problemu: odkad mi o niej powiedzial jej
czar i intensywna fascynacja minely) Ona niby tez to rozumie. Ale ja w to do
konca nie wierze. Jezeli dwoje ludzi wzajemnie sie przyciagajacych i swietnie
sie rozumiejacych nadal kontynuuje znajomosc i naturalnym torem z biegiem
czasu ona sie poglebia to twierdzenie ze nic z tego nie bedzie (bo on ma
zone) chyba w pewnym momencie moze sie nie sprawdzic. Przeciez nie zawsze w
malzenstwie jest kolorowo. ale zawsze na pod reka bedzie ona ktora go
pocieszy i rozbawiw takiej chwili. Poza tym nie jestem przekonana ze ona to
rozumie ze z tego nic nie bedzie. Moze bedzie chciala przeczekac twierdzac
miedzy czasie ze rozumie ze nic tego nie bedzie ale majac nadzieje na co
innego. Czy ja histeryzuje?? Czy powinnam obawiac sie tej znajomosci i
poprosic aby ja skonczyl (zeby nie kusic losu). z drugiej strony zle bym sie
czula proszac go o calkowite zerwanie tego (no bo jakim prawem ja moge
wybierac mu znajomych?) Uprzedzajac komentarze wiem ze to nie wzielo sie z
niczego. Ona dala/daje mu to czego zabraklo mu ode mnie. Staram sie to
zmienic. Ale nie wiem czy mam szanse przy calkowicie nowej/fascynujacej
osobie kiedy my oboje znamy sie juz tak dlugo. W kazdym razie robie co moge.
Nie potrafie jednak opanowac poczucia zagrozenia jaka niesie ta nowa
znajomosc mojego meza. Doradzcie prosze
Obserwuj wątek
    • wiu Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 11.08.06, 11:57
      Rozumiem cię, Vin, chociaż jestem jakby w trochę innym temacie. Mój mąż lubi
      spotykać się z osoba z rodziny, której ja (na razie) nie cierpię. I - na zdrowy
      rozum - nie mogę mu zabronić tych kontaktów. Z drugiej strony, on nie
      podziela/nie rozumie do końca mojej niechęci...

      Tez jestem mężatką od kilku lat i też bywają u nas lepsze i gorsze dni...
      Zastanawiam się, jak szybko dotknie mnie taki problem, jak twój ...

      Póki co, trzymaj się.
      • vin Re: Fascynacja pozamalzenska - do wiu 11.08.06, 14:12
        No wlasnie mowi sie ze nic na sile bo efekt wprost przeciwny. Tylko chcilabym
        byc taka madra i wiedziec czy ma to tez zastosowanie do mojej sytuacji. Trzymam
        kciuki zebys polubila ta druga osobez rodziny!
    • nostra_damus Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 11.08.06, 11:58
      Twój maz był potrojnie nieuczciwy: względem siebie, ciebie i tej kobiety. Przez
      to, ze byl nieuczciwy wzgledem siebie unieszczesliwiał trzy osoby.
      • vin Re: Fascynacja pozamalzenska - do Nostra- damus 11.08.06, 12:10
        Co masz na mysli mowiac ze byl nieuczciwy wobec siebie? Czy mozna prosic o
        rozwiniecie tej mysli.
    • alfika Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 11.08.06, 14:29
      nie jestem tak do końca pewna, czy ew. kochanka to zwykła znajoma
      i o ile mąż wyraził chęć pozostania w małżeństwie, to chyba nie musisz sie
      dręczyc w temacie dobierania mu znajomych; jak ktoś usiłuje mieszać w
      małżeństwie (czy to Twoja koleżanka, czy jego kolega, czy ktoś fascynujący dla
      któregokolwiek z Was), to chyba nie musi być Ci to obojętne?

      on i tak jest wolny i on decyduje - i tylko on,
      a Ty masz prawo powiedzieć swoje zdanie w kwestii, która związku dotyczy

      nie ma sensu uprawiać przesadnej i nieszczerej powściągliwości :)
      • muszla7 Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 11.08.06, 14:37
        Nie godz sie na taki uklad.Bylam wpodobnej sytuacji.
        Niech wybiera:ona albo Ty.Zawsze faceci gadaja "to tylko "kolezanka" ",
        badz co gorsze:to tylko "przyjaciolka".Nie badz glupia i naiwna!Nie dawaj sobie
        mydlic oczu i nie daj obie wciskac tych glupich banalow i kitow.
        • alfika Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 11.08.06, 14:39
          przecież autorka wątku pisze, że wybrał
          • vin Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 11.08.06, 14:42
            Wybral. Ale ze znajmosci nie zrezygnowal i chyba nie zamierza. znaja sie
            dopiero miesiac.
            • alfika Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 11.08.06, 14:45
              no nie wiem tylko, czy w Twojej sytuacji stawianie sprawy jak tradycyjnie
              czynią zdradzane żony "albo ona, albo ja!" ma jakiekolwiek podstawy...

              ale sama zdecydujesz
      • vin Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 11.08.06, 14:38
        Ja mu juz swoje zdanie na ten temat powiedzialam. Nie chce aby moj niepokoj o
        to ze moze sie zdarzyc cos co nas przerosnie burzylo moja radosc i wiare w to
        malzenstwo. On sie nie upiera ze skoro sobie wszystko wyjasnili to nie ma sie
        czego obawiac. Ale przeciez czasami bywa tak ze to co nie wydaje sie nam na
        poczatku problemem urasta do takiego pomimo naszych checi i zapewnien ze tak
        nie bedzie (chocby trywialny przyklad uzeleznien) . a moze ja histeryzuje. Nie
        wiem co powinnam z tym zrobic.
        • alfika Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 11.08.06, 14:40
          no teraz powiedz to, co teraz Cię gryzie
          i tyle

          szczerość w związku sama widzisz - jak jest cenna
    • justyna41 Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 11.08.06, 16:04
      Raczej nic nie da zabranianie kontaktu z tą osobą (niewielki mamy wpływ na
      innych), ale możesz powiedzieć, że wolałabyś, żeby się z nia nie kontaktował,
      chociaż to niczego nie gwarantuje.

      Myślę, że dla szczęscia związku w którym jesteś nie jest korzystne
      kontynuowanie tej znajomości przez Twojego męża.
    • gszesznica Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 11.08.06, 16:11
      nic nie da poproszenie o zerwanie kontaktow z tamta..
      zmienic siebie sama troszeczke..zeby Cie zauwazyl na nowo.
    • blue_as_can_be Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 11.08.06, 17:15
      masz rację, utrzymywanie tej znajomości przez Twojego męża rzeczywiście jest
      kuszeniem losu. ale masz rację też i w tym, że nie możesz dobierać mu
      znajomych. to trudna sytuacja, szczerze Ci współczuję. jedyne wyjście to zmusić
      się do spokoju, w żadnym razie nie pozwolić, aby Twój lęk i zazdrość oddaliły
      Cię od niego lub zmieniły Cię w jego oczach w jędzę.

      to on musi wybrać. nie masz na to wpływu - jedynie taki, żeby nie "ułatwiać" mu
      decyzji ciężką atmosferą w domu. może postaraj sobie jeszcze przypomnieć, co
      najbardziej lubił u Ciebie, co go pociągało na początku Waszego związku i
      spróbuj zadbać o to?

      trzymaj się mocno
      • vin Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 11.08.06, 17:28
        Dziekuje
    • croyance Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 11.08.06, 18:27
      z drugiej strony zle bym sie
      > czula proszac go o calkowite zerwanie tego (no bo jakim prawem ja moge
      > wybierac mu znajomych?)

      E tam. Ja bym mu wyraznie powiedziala, ze sobie nie zycze, zeby sie z nia
      spotykal, i koniec.
      A powiedzialabym tak:
      Kochanie, absolutnie nie akceptuje Twojej znajomosci z Pania X i nie zycze
      sobie, zebys sie z nia spotykal. Jest to dla mnie bolesne/budzi moj niepokoj
      etc. etc. Oczywiscie nie moge Ci tego zabronic, ale miej swiadomosc, ze za
      kazdym razem, kiedy sie z nia spotykasz, mnie to bardzo boli.

      I wystarczy, zeby poczul sie nieswojo i - byc moze - sam z siebie ograniczyl
      kontakty.
      Jesli jest tak uczciwy, za jakiego sie uwaza, oczywiscie.
    • huankaa Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 13.08.06, 19:58
      Vin, mam dla ciebie małą radę bo wiem jak to jest być w ciele tej drugiej,
      powiem Ci jedno, jeżeli dziewczyn ni chciala zerwać "przyjaźni" z Twoim mężem to
      znaczyć może że nie stracila nadziei na to, że kiedyś jej coś z tego jednak
      wyjdzie. My kobiety jesteśmy rzewrotne ale panicznie pragniemy bycia z kimś,
      zainteresowania kogoś, a jesli widzimy, ze budzimy czyjeś zainteresowania to
      czasem etyczne wartości w postaci: "przecież on ma żonę" trochę zawodzą. nie
      zabronisz mu tej znajomości, a jesli bedziesz się udsilnie domagać zerwania tej
      znajomości możesz doprowadzić do tego, że on będzie ją staranniej ukrywał. To
      nie znaczy, że masz mu dac przyzwolenia na ta znajomość, ale tak przynajmniej
      możesz choć troche trzymać rękę na pulsie. Powiem Ci skąd może wynikać to jesgo
      zainteresowanie inną dziewczyną- z nudy. wiem, że brzmi to brutalnie, ale kiedy
      jesteście ze soba za długo, znacie się na wylot, znacie swoje reakcje, nie
      sposób nie przewidzieć wam jak się zachowa to drugie...ta monotonia może
      zmęczyc, dlatego postaraj sie pokazać mężowi, że tak nie jest. Zmień coś w
      sobie, znajdź sobie nowe zainteresowania choćby glupie, może tnauka tańca (w
      męskim towarzystwie), to brzmu jak banala ale może pomóc, niech się przekona, że
      wcale nie zna cię tK DOBRZE i że Zycie z Tobą wcale nie musi być nudne. nie
      czekaj na to co będzie, nie męcz siebie i jego zamartwianiem się czy
      oskarżeniami, zajmij się soba całkowicie...może to coś da.
      • vin Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 14.08.06, 11:58
        Dziekuje z calego serca za rade ! zaczynam sie zabierac za siebie. Te
        wszystkie wydarzenia uswiadomily mi jak bardzo zatracilam siebie w tym naszym
        zwiazku. Moja rodzina usilowala mi to uzmyslowic wielokrotnie ze ja mysle tylko
        o nim zapominajac o sobie. Tylko ze ja nie chcialam tego zauwazyc. Dopiero
        wydarzenia takie jak te obecnie w moim zyciu pokazuja cala prawde jak na tacy.
        Chcialabym bardzo zeby udalo sie to wszystko zmienic.Mam nadzieje ze nie jest
        na to juz za pozno i jest jeszcze szansa dla naszego malzenstwa.
        A co do tej drugiej to wydaje sie wszystko zgadzac z Twoim zdaniem. Po
        poczatkowym twierdzeniu ze ona to rozumie, ze nie chcialaby nikogo skrzywdzic
        i zyczy jak najlepiej naszemu malzenstwu przystapila do zmasowanego "ataku". I
        coz to dodac.
        • meg-ann Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 14.08.06, 15:09
          Mam nadzieję, że uda Ci się utrzymać małżeństwo. Nie ma złotego zaradczego
          środka w takiej sytuacji, jednak miej oczy szeroko otwarte...
          W moim przypadki zle się skończyło - dawałam mężowi dużo swobody, nie
          kontrolowałam go, a mimo to znalazł sobie "koleżankę", i to w naszym wspólnym
          środowisku :(
          Wiedziała, ze mam rodzinę, znała moje dziecko, ale że w jej związku było żle+
          brak pieniędzy, weszła z butami w moje życie. Na początku "tylko się
          przyjażniła i doradzała mojemu mężowi w kłopotach", ale potem chciała coś
          więcej...I rezultacie dziecko straciło rodzinę :(
          Mąż chciał być i z nią i ze mną...podobno "była mu bliska", w dodatku chodził z
          nią pózniej na nasze RODZINNE uroczystości oraz na imprezy /gdzie "jej"
          towarzystwo brało prochy i piło wódkę/, a mnie z dzieckiem zostawiał w domu.
          Miałam dość i postawiłam go pod scianą, niestety ona była bardziej bezwzględna
          i bardziej bezczelna, a taka wydawała się miła i spokojna...

          Przestrzegam Cię przed tą "koleżanką" męża.
          Trzymaj się
        • lune Vin 15.08.06, 16:40
          vin napisała:

          > zaczynam sie zabierac za siebie. Te
          > wszystkie wydarzenia uswiadomily mi jak bardzo zatracilam siebie w tym naszym
          > zwiazku.

          Zrob to. Bez wzgledu na to jakie sa szanse uratowania waszego zwiazku. Zle gdy
          kobieta koncentruje sie wylacznie na swoim partnerze i mocno sie stara by
          ratowac malzenstwo. Gdy sie nie udaje - pozostaje jej tylko popiol :(

          Tylko blagam cie - nie gadaj z ta dziewczyna ! Zostaw to.
          I zajmij sie soba. Byc moze to pozwoli ci na pewien dystans do tej sytuacji.

          lune
          • patrycja033 Re: Vin 15.08.06, 16:43
            lune napisała:

            > Tylko blagam cie - nie gadaj z ta dziewczyna ! Zostaw to.
            > I zajmij sie soba. Byc moze to pozwoli ci na pewien dystans do tej sytuacji.
            >
            > lune


            Jezeli dziewczyna jest mądra, na pewno nie zdecyduje się na rozmowe, pomimo, że
            ona będzie nalegać.
    • braun_f znow 15.08.06, 11:51
      zenada
      ja czytam jak to kolejna kobieta dostosowuje sie do potrzeb meza,
      jak to zaczyna zmieniac siebie - zeby uszczesliwic nieszczesnika,
      straszny zywot maja te baby...

      ten facet i tak poleci na dupy
      jak mu sie zachce, Twoj trud nie bedzie przeszkoda
      trzymaj sie! :)
      • patrycja033 Re: znow 15.08.06, 11:54
        Bzdura, nie na żadne dupy, tylko facet pewnie pozna kogos zupełnie nowego, dla
        kogo straci głowe i i tak odejdzie od zony. Moim zdaniem, tak naprawde odszedł
        od niej duzo wczesniej.
      • meg-ann Re: znow 15.08.06, 14:22
        Żenada???
        Tyle mężczyżni piszą o zaborczych i zazdrosnych kobietach...czy ZAUFANIE w
        związku jest żenujące? Ja się nie dostosowywałam do jego potrzeb, ufałam mu.

        Jeśli jest to złe, to może rzeczywiście dla małżeństwa jest lepsze trzymanie
        partnera "za mordę"
        SOOORY.

      • vin Re: znow 15.08.06, 16:12
        Czy odnalezienie swojego innego ja / odzyskanie swojego niezaleznego
        zycia/rozwiniecia pasji w zwiazku jest dostosowniem sie do potrzeb partnera ?
        Ja zdaje sobie sprawe ze wczesniej czy pozniej problem moze powrocic/ze bedac z
        kims bardzo dlugo jest bardzo latwo zachlystnac sie nowoscia innej osoby (ktora
        jeszcze dodatkowo zaspakaja te Twoje potrzeby ktore akurat zaniedbuje Twoj
        partner) ale czy to oznacza ze mam wszystko odpuscic sobie juz teraz i
        powiedziec nie nie chce mi sie nic robic zreszta czy to warto ? Ja mysle jednak
        ze warto chociazby i przede wszystkim dla siebie samego. Moze sie myle..
        • assami1 Re: znow 15.08.06, 22:24

          Miałam 3 tygodnie temu bardzo podobną sytuację. Coś mnie mianowicie bardzo
          zaniepokoiło, niby taka zwykła rozmowa przez telefon mojego męża z koleżanką z
          pracy, ale ton jego głosu był jakiś taki... miękki....
          Zaniepokoiło to mnie na tyle, że przyznaję - przetrzepałam mu póżniej komórkę.
          Pierwszy raz w życiu to zrobiłam bo wcześniej - o naiwności- dawałam mu wiele
          swobody i - zaufania.
          I baaaaardzo się zdziwiłam gdy przeczytałam te wszystkie smsy. BARDZO.
          To nie tylko miękkość w głosie, ale też czułośc w smsach.
          Wkurzyłam się. Zdenerwowałam. I płakałam.
          A potem wzięłam się z garść.
          Najzwyczajniej w świecie zapytałam kto to jest i zażądałam wyjaśnień.
          Okazała się być koleżanką z pracy, z którą ponoć "fantastycznie mu się
          rozmawia". Nie uwierzyłam. Ponoć ona za miesiąc wychodzi za mąż.
          I tylko wg zapewnień mojego męża od czasu do czasu wysyłają sobie takie tam
          smsy, czasem po pracy do siebie dzwonią.
          Powiedziałam mężowi więc bardzo wyraźnie, ŻE TEGO SOBIE NIE ŻYCZĘ!
          ŻADNYCH SMSÓW I ŻADNYCH TELEFONÓW do niej.

          Dodam, że jestem raczej osobą tolerancyjną, może nawet trochę naiwną więc moja
          reakcja trochę go zdziwiła.
          Na razie mam więc spokój. Ta nasza rozmowa w jakiś sposób nam nawet pomogła bo
          uświadomiła mi, że może od jakiegoś czasu faktycznie sie od siebie oddaliliśmy
          więc może to jakiś sygnał żeby popracować nad naszym związkiem.
          On oczywiście zapewniał, że nic go z nią nie łączy i takie tam.
          Ja znalazłam w sobie odwagę, żeby powiedzieć co mi tak naprawdę w naszym
          związku nie odpowiada. I że nie będę tolerowac takiego jego zachowania. że
          nigdy sobnie nie pozwoplę być tą drugą.
          Za wiele mam szacunku do własnej osoby.
          Ustaliliśmy, że chcemy być razem i to jest dla nas najważniejsze.
          Nie zamierzam mu na razie wiecej zaglądać do telefonu, nie będę sprawdzać
          listów, spisów połączeń. Nie.
          Ale też wiem, że jeżeli znów będzie coś co mnie zaniepokoi to po prostu
          najnormalniej w świecie to skończę.

          • mi64 Re:Nie ma co się czarować! 16.08.06, 09:40
            Taka sytuacja jesli trwa długo,nieuchronnie prowadzi do rozwodu.
            Prędzej czy póżniej, ale prowadzi!
          • justyna41 Re: znow 16.08.06, 09:49
            Można rozmawiać, ale żadna kontrola nie pomoże.

            Pracuję z cała masą facetów i mam okazję obserwować niejedno. Żona w domu
            nieświadoma, a oni w najlepsze flirtują z koleżankami z pracy, a na dodatek nie
            widzą w tym nic złego.
    • vin Re: Fascynacja pozamalzenska - CD!!!! 28.08.06, 14:04
      Coz jak mozna bylo chyba przewidziec. znajomosc pomimo zapewnien sie nie
      zakonczyla i wkroczyla we faze wyznawania sobie milosci. Pomiomo iz widzieli
      sie tylko raz i to moze nie dluzej niz godzine. Reszta to byly telefony, smsy ,
      gg. Maz twierdzi ze nie potrafi przestac bo cos mu wewn. mowi ze powienien
      kontynuowac to. Mowi ze o wiele bardziej wolalby to odczuwac to co czuje do
      niej wobec mnie. Ale nic na to nie poradzi ze jest inaczej. On nie wie czy to
      co czuje do mnie do wciaz milosc. Choc przyznaje ze kiedy robimy cos nowego
      razem to jest fantastycznie i wcale mu nie w glowie zadne inne. Jestem
      zalamana bo wierzylam ze laczy nas cos wielkiego ze jestesmy dwiema polowkami.
      Nie wiem czy powinnam w tej sytuacji od razu odejsc czy tez powinnismy
      rozmawiac. Juz o tym rozmawialismy i jakos nie dalo to rezultatu na dlugo bo
      nie minely dwa tygodnie i znajomosc sie znowu rozgrzala. Czy walczyc czy od
      razu dac za wygrana. Moze gdybym chciala odejsc to zrozumialby co moze stracic?
      A moze wprost przeciwnie sam podsunelabym mu wybor tego co w tej chwili
      bardziej fascynujace dla niego czyli ja??/ Nie wiem juz co mam robic. Pomozcie
      • vin Re: Fascynacja pozamalzenska - CD!!!!- sprostowani 28.08.06, 14:06
        W ostatnim zdaniu to oczywiscie pomylka ze bardziej fascynujaca jestem ja.
        oczywiste jest ze to jest ONA
    • paco_lopez Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 28.08.06, 14:22
      zacznij więc częściej mówic mu, ze jest supermanem i świetnie w łózku ci robi,
      a wtedy on i tamta trzecia znów przestana sie sobą fascynować. no chyba ze siła
      przyciągania mierzona jej brakiem tego i owego bedzie tak wielka, że twoje
      niedostaki będą wystarczające, by on szczerze i uczciwie do bólu pożegnał sie z
      tobą. nie macie dzieci, macie byc moze luz materialny, to wiesz, możesz sobie
      nagwizdać w pewnym momencie.
    • foamclene Re: Fascynacja pozamalzenska - do czego moze prow 28.08.06, 15:16
      skoro on tak skutecznie leczy Wasze problemy malzenskie angazujac sie w zwiazki
      z innymi kobietami
      uwazam, ze Ty takze powinnas zastosowac te terapie...
      jezlei dwie strony bede pracowaly na umocnienie wiezi na pewno sie uda ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka