alba27
23.08.06, 11:22
mój mąż pochodzi z rodziny gdzie był problem alkoholowy. Sam nie pije wcale,
nigdy w życiu nie spróbował żadnego alkoholu, taką ma zasadę. Jest fajnym
facetem, świetnym tatą, pracuje, troszczy sie o nas ale niestety posiada
cechy charakterystyczne dla osób z takich domów. Brak mu wiary w siebie, nie
dopuszcza do siebie uczuć których sie boi, wszędzei widzi zagrożenie. Podam
przykład. Układa nam sie dobrze ale... jak mojego męża coś męczy, np czuje
sie o mnie zazdrosny bo chcę iść do pracy ( a tam przecież mogę kogoś poznać)
to wyrzywa sie na mnie, mówi mi przykre słowa bo tak naprawdę nie umie
zrozumieć swoich uczuć, swojego strachu. Jak mija zagrożenie to znowu jest
kochający i miły. Był czas kiedy krzyczałam, kłóciłam sie z nim ale wiem że
to nie przynosi rezultatu, teraz nie reaguje wcale, niech mówi co chce, nie
okazuje że mnie rani. Wiem, że miał trudne dzieciństwo, jak kilka lat temu mi
o tym opowiadał, to płakał ( pierwszy i jedyny raz w życiu przy mnie)ale jak
ja chcę łągodnie porozmawiać o jego problemie to mówi, że problemu nie ma,
dzieciństwo miał ok, rodzice są ok itp. Jak sobie radzicie z takimi osobami
jeśli są to dla was bliskie osoby? Czy moja cierpliwość i miłość go zmienią?