Dodaj do ulubionych

wysokie obcasy

09.03.03, 20:59
sprawa jest dość złożona i psychologicznie skomplikowana ale...
posłuchajcie... mój kolega zwierzył mi sie, że lubi zakładac damskie ciuszki
i ma schizę na damskie buciki (podniecają go u pani po pićdziesiątce jeśłi
tylko są "czadowe")... niebardzo wiedziałam jak się zachować, gdyż powiem
wam szczerze, ze uważam, ze jest to dewjacja, ponado on rzeczywiście jest
rozkołatany, depresyjny, stroni od seksu a lubi patrzeć i fatałaszki... nie
wiedziałam co powiedzieć żeby go nie zranić, spłoszyć, gdyż on mi się nie
zwierzał, on raczej szukał osoby, która zaakceptowałaby jego upodobania, a
nawet je podzielała czy się nimi fascynowała, gdyz głównie o tym ze mną
chciałby konwersować o fatałaszkach, formie, blyskotkach, głównie
rzeczach... nie wytrzymałam powiedziałam, że to chore, bezwartościowe, że
trąci zgnilizną i dewiacją, podniecanie się młodego faceto bardziej szpilka
niż nawet ciałem (golizny jak się wyraził nie lubi)... ale mam trochę
wyrzuty... nie lubie ludzi potępiac a tutaj trochę tak zrobiłam, że on to
niby ten gorszy a ja taka wartościowa... co sądzicie??
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: wysokie obcasy 09.03.03, 21:10
      Slusznie masz wyrzuty, bo wykazalas sie totalnym brakiem taktu, zrozumienia i co gorsza, wiadomosci.
      Tego typu zachowania sa niezalezne od woli zainteresowanego (np. transwestyta nie przebiera sie w damskie laszki bo lubi, ale dlatego ze MUSI). Zdaje sie, ze nie ma sposobu by sie takiej potrzeby pozbyc.

      Sa dwa wyjscia - znienawidzic siebie, albo zaakceptowac to, ze ma sie taka "dewiacje" - jak to ladnie ujelas.

      Natomiast wyklady o zgniliznie dewiacji i innych takich to troche tak, jakbys zbluzgala kogos za to, ze jest niewidomy od urodzenia.

      Slowem - zachowalas sie bardzo nie pieknie.
      • arriga Re: wysokie obcasy 09.03.03, 21:43
        Ok. ZGodziłabym się z Tobą w 100% gdyby... no własnie... gdyby niewidomy
        zwierzał mi się ze swojej przypadłości, gdyby kolega, o którym mówię szczerze
        opowiadał, że tak a tak to wygląda ale... ten kolega nie chciał mi się
        zwierzać, nie chciał słów wsparcia czy zrozumienia, chciał abym razem z nim
        podzielała jego fascynacje na przykład do butów... właściwie rozmowy duchowe,
        które ja inicjowałam traktował "służbowo" a na dzień dobry pisał do
        mnie "cześć, ja wyglądasz" a gdy pisałam, ze niepięknie to nie był
        zainteresowany na przykłąd dlaczego... ok on ma takie upodobania i ja jestem w
        stanie to zrozumieć ale ja z kolei nie chciałam sie w to wciągać żeby mu
        opowiadać, co mam na sobie aby w ten sposób dostarczać mu satysfakcji... czuła
        się wykorzystywana... zaproponowałam rozmowy bez tego, o filimie, teatrze,
        książce itditp... napisał, że przestaliśmy odbierać na tych samych falach...
        • kwieto Re: wysokie obcasy 09.03.03, 21:51
          arriga napisał(a):

          > Ok. ZGodziłabym się z Tobą w 100% gdyby... no własnie... gdyby niewidomy
          > zwierzał mi się ze swojej przypadłości, gdyby kolega, o którym mówię szczerze
          > opowiadał, że tak a tak to wygląda ale... ten kolega nie chciał mi się
          > zwierzać, nie chciał słów wsparcia czy zrozumienia, chciał abym razem z nim
          > podzielała jego fascynacje na przykład do butów...


          A nie uwazasz, ze w ten sposob moze pojawiac sie potrzeba wsparcia i zrozumienia? " Jesli jest jeszcze ktos taki jak ja, to we dwojke bedziemy sie wspierac i razem bedziemy silniejsi" - nie jest to wlasnie szukanie wsparcia przypadkiem?


          właściwie rozmowy duchowe,
          > które ja inicjowałam traktował "służbowo" a na dzień dobry pisał do
          > mnie "cześć, ja wyglądasz" a gdy pisałam, ze niepięknie to nie był
          > zainteresowany na przykłąd dlaczego... ok on ma takie upodobania i ja jestem w
          > stanie to zrozumieć ale ja z kolei nie chciałam sie w to wciągać żeby mu
          > opowiadać, co mam na sobie aby w ten sposób dostarczać mu satysfakcji... czuła
          > się wykorzystywana... zaproponowałam rozmowy bez tego, o filimie, teatrze,
          > książce itditp... napisał, że przestaliśmy odbierać na tych samych falach...


          I na tym IMO trzeba bylo zakonczyc.
          Rozni ludzie roznie radza sobie z wlasnymi problemami - jedni przejmuja sie i wrecz sami uznaja sie za dewiantow (i sami sie probuja za to "karac"), inni udaja, ze to normalne, jeszcze inni sie tym ekscytuja.

          Jesli jestes w stanie w 100% stwierdzic, ze ten ktos jest zwyczajnie zblazowany i szuka nowej podniety, to taki komentarz jaki powiedzialas moze byc uzasadniony
          Pytanie czy jestes w stanie miec 100% pewnosci? Albo choc 99%?
          • arriga Re: wysokie obcasy 09.03.03, 22:05
            Pominąłeś jeden wątek, który starałam się zasygnalizować, że ten facet
            potrzebował mnie do zaspokojenienia swoich potrzeb "seksualnych", rozmawiac o
            tym ze mną, oglądać mnie, buciki, snuć tego typu historyjki, tego jestem pewna
            w 100%, dlatego, gdy zaproponowałam kumpelstwo w czystej formie bez tych
            rozmów z podekstami pod moim adresem to odpowiedział, że przestaliśmy odbierac
            na tych samych falach... nie mam złudzęn co do jego intencji ale to była długa
            znajomość i jednak mi żal, myślę, rozważam, że może mogłam inaczej to
            rozstrzygnąć a mnie poniosły emocje, powiedzialam co myślę dość dosadnie i
            słowa stały się ciałem...
            • kwieto Re: wysokie obcasy 09.03.03, 22:17
              Cos takiego chcialem mniej wiecej powiedziec, moze nie do konca wyraziscie. Ujme to tak - jest roznica miedzy powiedzeniem "nie chce sluzyc jako obiekt sluzacy zaspokajaniu zadz" a nazwaniem tych zadz "zgnilizna".

              Tak samo jak to ze akceptuje homoseksualistow nie musi oznaczac, ze sam chce w takie relacje wchodzic. A jesli ktos proponuje tylko taka relacje, odcinajac sie totalnie gdy zaprotestuje - to tylko i wylacznie jego strata.
            • Gość: mjabol Re: wysokie obcasy- kobiety nie rozumieją! IP: *.acn.waw.pl 10.03.03, 00:33
              arriga napisał(a):

              > Pominąłeś jeden wątek, który starałam się zasygnalizować, że ten facet
              > potrzebował mnie do zaspokojenienia swoich potrzeb "seksualnych", rozmawiac
              o
              > tym ze mną, oglądać mnie, buciki, snuć tego typu historyjki, tego jestem
              pewna
              > w 100%, dlatego, gdy zaproponowałam kumpelstwo w czystej formie bez tych
              > rozmów z podekstami pod moim adresem to odpowiedział, że przestaliśmy
              odbierac
              > na tych samych falach... nie mam złudzęn co do jego intencji ale to była
              długa
              > znajomość i jednak mi żal, myślę, rozważam, że może mogłam inaczej to
              > rozstrzygnąć a mnie poniosły emocje, powiedzialam co myślę dość dosadnie i
              > słowa stały się ciałem...

              Czytając Twoje posty, arrigo, odnosze wrażenie, że nie łączyło was zwykłe
              kumpelstwo, a to za sprawą faktu iż jest małe prawdopodobieństwo aby dorosły,
              żonaty facet zwierzał się zwykłej koleżance z rzeczy które dla większości
              mężczyzn są często najsilniej strzeżoną tajemnicą. A to całkowicie zmienia
              postać rzeczy.
              Zakładając, że facet jest " normalny" ( tzn że nie afiszuje się ze swym
              problemem na prawo i lewo )dostrzegł szansę nawiąznia kontaktu z osobą ktora w
              jego mniemaniu jakoś mogła by mu pomóc chociażby poprzez nawiązanie jakiejś
              gry, itp..Daleki jestem od moralizowania ale puszczając taką moralizatorską
              gadkę o zgniliźnie, kopnęłaś go w podbrzusze.
              Z własnego doświadczenia wiem, że mężczyzna ujawniając kobiecie jakiekolwiek
              fetyszystyczne czy dewiacyjne ( w pojęciu ogółu) zachowania naraża się
              poprostu na samobója. A on Ci zaufał, jak widać oczekiwał od Ciebie zbyt wiele,
              chociaż monotematyczność jego potrzeb ( rozmowa tylko o fetyszach) jest dla
              Ciebie obroną.
              Mało jest zreztą kobiet które rozumieją jakiekolwiek odstępstwa od ogólnie
              przyjętych społecznie norm zachowań seksualnych.
              Przytocze tu cytat ze starej ale w wielu sprawach jakże aktualnej książki
              pt. "Sztuka kochania" Michaliny Wisłockiej : "póki obydwie strony wyrażają na
              to zgode i czerpią z tego satysfakcje, to nawet najdziwniejsze zachowanie nie
              może być uznane za zboczenie". No właśnie, póki fetyszysta dostrzega poza
              szpilką jeszcze kobiete i jej potrzeby nie ma się czym martwić ani przerażać.
              Tylko jak to wytłumaczyć kobiecie?
              • arriga Re: wysokie obcasy- kobiety nie rozumieją! 10.03.03, 10:02
                Gość portalu: mjabol napisał(a):

                > arriga napisał(a):
                >
                > > Pominąłeś jeden wątek, który starałam się zasygnalizować, że ten facet
                > > potrzebował mnie do zaspokojenienia swoich potrzeb "seksualnych", rozmawia
                > c
                > o
                > > tym ze mną, oglądać mnie, buciki, snuć tego typu historyjki, tego jestem
                > pewna
                > > w 100%, dlatego, gdy zaproponowałam kumpelstwo w czystej formie bez tych
                > > rozmów z podekstami pod moim adresem to odpowiedział, że przestaliśmy
                > odbierac
                > > na tych samych falach... nie mam złudzęn co do jego intencji ale to była
                > długa
                > > znajomość i jednak mi żal, myślę, rozważam, że może mogłam inaczej to
                > > rozstrzygnąć a mnie poniosły emocje, powiedzialam co myślę dość dosadnie i
                >
                > > słowa stały się ciałem...
                >
                > Czytając Twoje posty, arrigo, odnosze wrażenie, że nie łączyło was zwykłe
                > kumpelstwo, a to za sprawą faktu iż jest małe prawdopodobieństwo aby dorosły,
                > żonaty facet zwierzał się zwykłej koleżance z rzeczy które dla większości
                > mężczyzn są często najsilniej strzeżoną tajemnicą. A to całkowicie zmienia
                > postać rzeczy.
                > Zakładając, że facet jest " normalny" ( tzn że nie afiszuje się ze swym
                > problemem na prawo i lewo )dostrzegł szansę nawiąznia kontaktu z osobą ktora
                w
                > jego mniemaniu jakoś mogła by mu pomóc chociażby poprzez nawiązanie jakiejś
                > gry, itp..Daleki jestem od moralizowania ale puszczając taką moralizatorską
                > gadkę o zgniliźnie, kopnęłaś go w podbrzusze.
                > Z własnego doświadczenia wiem, że mężczyzna ujawniając kobiecie jakiekolwiek
                > fetyszystyczne czy dewiacyjne ( w pojęciu ogółu) zachowania naraża się
                > poprostu na samobója. A on Ci zaufał, jak widać oczekiwał od Ciebie zbyt
                wiele,
                > chociaż monotematyczność jego potrzeb ( rozmowa tylko o fetyszach) jest dla
                > Ciebie obroną.
                > Mało jest zreztą kobiet które rozumieją jakiekolwiek odstępstwa od ogólnie
                > przyjętych społecznie norm zachowań seksualnych.
                > Przytocze tu cytat ze starej ale w wielu sprawach jakże aktualnej książki
                > pt. "Sztuka kochania" Michaliny Wisłockiej : "póki obydwie strony wyrażają na
                > to zgode i czerpią z tego satysfakcje, to nawet najdziwniejsze zachowanie nie
                > może być uznane za zboczenie". No właśnie, póki fetyszysta dostrzega poza
                > szpilką jeszcze kobiete i jej potrzeby nie ma się czym martwić ani przerażać.
                > Tylko jak to wytłumaczyć kobiecie?

                no właśnie i pozwolę sobie Cię tutaj zacytować "póki fetyszysta dostrzega poza
                > szpilką jeszcze kobiete i jej potrzeby nie ma się czym martwić ani przerażać"
                ja tak się nie czułam mimo, że próbowałam kierować rozmowy tez na inne tory,
                poruszać inne wątki... bez skutku najczęściej... wiem, że jest zblokowany i ma
                problemy ze sobą i myślę dlatego asekuracyjnie wolał nie szukac "drugiego dna"
                a celowo spłycał naszą więź do zabawy w formę aż poczułam przesyt i nastąiła
                eskalacja, zaproponowałam układ bez tego obraził się i odmówił...
                z drugiej strony interesuje mnie kiedy bliskie osoby powinny reagować i budzić
                mówiąc prawdę, co myślą a kiedy rozumieć, akceptować, wspierać... kiedy
                upodobanie staje się dewiacją? a kiedy jest zwykłym "smaczkiem" do rutyny życia
                codziennego??:-)
      • arriga Re: wysokie obcasy 09.03.03, 21:50
        a swoją drogą piękny wierszyk... i nie myśl sobie, że jestem taka święta...
        wcale nie jestem... Twój list sugerowałby, że znasz się na rzeczy więc
        uważasz, że jeśłi młody facet ubiera sie w damskie fatałaszki to jest
        jak "niewidomy" i należy podać mu laskę (akceptować, rozmawiać z nim na ten
        temat, podniecac się razem z nim ?)aby łatwiej było mu iśc przez życie... tak?
        bo ja rzeczywiście mało wiem na temat tego zjawiska ale osoba, o której mówię
        na pewno nie jest transwestytą, to żonaty facet, lubiący dziewczyny a
        fatałszki po prostu go "kręcą" ponad sądzę norme...
        • Gość: Malwina Re: wysokie obcasy IP: *.d1.club-internet.fr 09.03.03, 22:11
          czujesz sie wykorzystywana przez wszystkich facetow na swiecie podniecajacych
          sie ogladaniem twojego dekoltu lub pupy ?
          jak tak - tzn ze to ty masz problem a nie twoj fetyszysta
          zabil kogos ?
          M.
          uwielbiam facetow ktorzy uwielbiaja szpilki w kazdej okolicznosci :-) no ale
          wiadomo - jestem dewiantka
          • arriga Re: wysokie obcasy 10.03.03, 10:23
            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > czujesz sie wykorzystywana przez wszystkich facetow na swiecie podniecajacych
            > sie ogladaniem twojego dekoltu lub pupy ?
            > jak tak - tzn ze to ty masz problem a nie twoj fetyszysta
            > zabil kogos ?
            > M.
            > uwielbiam facetow ktorzy uwielbiaja szpilki w kazdej okolicznosci :-) no ale
            > wiadomo - jestem dewiantka

            witam malwino:-)
            nie, absolutnie nie czuję się wykorzystywana przez wszystkich facetów na
            świecie tym bardziej (chociaz nie mam az takiego powodzenia) podniecających się
            oglądaniem mojego dekoltu czy pupy:-)
            a poza tym ja przecież nie pisałam o wszystkich facetach na świecie:-)
            ja też lubię facetów, którzy lubią na mnie patrzeć i na fatałaszki, w których
            biegam, dlatego nie uważam Cię za dewiantkę:-)
            pisałam o jednej realcji, mojej osobistej, z kimś mi bliskim, kogo mimo, iż
            podejrzewam o dewiację lubię i tęsknię:-)

            pozdrawiam
        • kwieto Re: wysokie obcasy 09.03.03, 22:12
          Sek w tym, ze mozna miec normalna rodzine, zone, dzieci, a na przyklad w piwnicy schowany komplet damskich ciuchow w ktore przebiera sie gdy nikogo nie ma w domu...

          Problem ma zona, bo jesli dowie sie o takim zachowaniu, to lekarze najpewniej powiedza jej cos takiego - trzeba nauczyc sie to zaakceptowac.

          Swego czasu byl duzy artykul w Magazynie Wyborczej, wlasnie na temat takich osob.
          • arriga Re: wysokie obcasy 10.03.03, 10:15
            kwieto napisał:

            > Sek w tym, ze mozna miec normalna rodzine, zone, dzieci, a na przyklad w
            piwnic
            > y schowany komplet damskich ciuchow w ktore przebiera sie gdy nikogo nie ma w
            d
            > omu...
            >
            > Problem ma zona, bo jesli dowie sie o takim zachowaniu, to lekarze najpewniej
            p
            > owiedza jej cos takiego - trzeba nauczyc sie to zaakceptowac.
            >
            > Swego czasu byl duzy artykul w Magazynie Wyborczej, wlasnie na temat takich
            oso
            > b.

            "Problem ma zona, bo jesli dowie sie o takim zachowaniu, to lekarze najpewniej p
            > owiedza jej cos takiego - trzeba nauczyc sie to zaakceptowac"

            no własnie skąd wiesz, że lekarze tak powiedzą??
            czytałam fragmenty "fetyszysty" sławomira łuczaka (interesuje mnie problem:-) i
            tam głowny bohater fajnie powiedział, że nie może powiedzieć tego żonie, bo
            uznałaby go za dewianta a tego oboje z pewnością by nie znieśli... może tak się
            stało ze mną i moim przyjacielem?? fetyszysta z książki łuczaka trafił na
            kozetkę do psychoanalityka a wszystko zaczęło się od tego, ze żona go
            zdradzała... czy nie jest tak, że wszystko ma jakąś przyczynę? że jakieś braki
            rekompensujemy sobie czyms innym nie chcąć leczyć prawdziwej przyczyny,
            spojrzeć prawdzie w oczy mówimy racjonalizujemy sobie, że przecież to takie
            moje upodobanie... ale czy nie jest to kolejne oszustwo, szalenstwo, ktore
            pielęgnujemy???
            >
            • Gość: mjabol Re: wysokie obcasy IP: *.acn.waw.pl 10.03.03, 16:35
              arriga napisała:

              > >> "Problem ma zona, bo jesli dowie sie o takim zachowaniu, to lekarze
              najpewniej
              > p
              > > owiedza jej cos takiego - trzeba nauczyc sie to zaakceptowac"
              >
              > no własnie skąd wiesz, że lekarze tak powiedzą??
              > czytałam fragmenty "fetyszysty" sławomira łuczaka (interesuje mnie problem:-
              ) i
              >
              > tam głowny bohater fajnie powiedział, że nie może powiedzieć tego żonie, bo
              > uznałaby go za dewianta a tego oboje z pewnością by nie znieśli... może tak
              się
              >
              > stało ze mną i moim przyjacielem?? fetyszysta z książki łuczaka trafił na
              > kozetkę do psychoanalityka a wszystko zaczęło się od tego, ze żona go
              > zdradzała... czy nie jest tak, że wszystko ma jakąś przyczynę? że jakieś
              braki
              > rekompensujemy sobie czyms innym nie chcąć leczyć prawdziwej przyczyny,
              > spojrzeć prawdzie w oczy mówimy racjonalizujemy sobie, że przecież to takie
              > moje upodobanie... ale czy nie jest to kolejne oszustwo, szalenstwo, ktore
              > pielęgnujemy???
              > >
              Dewiacja zaczyna się w momencie w którym osoba nią dotknięta nie jest w
              stanie prowadzić normalnego współżycia seksualnego w szpilkach czy bez.
              Fetyszyzm nie rodzi się sam, nie dziedziczy się go w genach, jest rzeczą
              oczywistą iż jest ułomnością nabytą w drodze jakiś podświadomych
              przeżyć,nieraz bardzo głębokich i bardzo wczesnych. Jeśli rujnuje to Waszą
              przyjaźń, a temu człowiekowi i zdrowie ( bo brak dobrego seksu ), to radzę
              wyciągnąć prawice i mu pomóc.
              Nie wiem jakie są Wasze relacje ( co na to żona ) ale w tym przypadku może
              pomóc seksuolog i to dobry.Wiem iż w polskim społczeństwie to sprawa wstydliwa
              no ale cóż .Problem w tym czy pacjęt będzie chciał się leczyć.
              A fetyszyzm jest szaleństwem, takim oszustwem i to słodkim w który się wpada
              jak osa w miód. Racjonalizujemy bo nie rozumiemy własnego umysłu, bo się boimy
              odrzucenia przez społeczeństwo," bo jest nam " z tym dobrze, bo liczymy że
              jakoś to będzie, bo nie chcemy pozbywać się rozkoszy, marzeń, spełnienia.
              I to jest największym problemem. Bo kto chcę pozbywać się marzeń..
              • arriga Re: wysokie obcasy 10.03.03, 17:33
                Gość portalu: mjabol napisał(a):

                > arriga napisała:
                >
                > > >> "Problem ma zona, bo jesli dowie sie o takim zachowaniu, to lekar
                > ze
                > najpewniej
                > > p
                > > > owiedza jej cos takiego - trzeba nauczyc sie to zaakceptowac"
                > >
                > > no własnie skąd wiesz, że lekarze tak powiedzą??
                > > czytałam fragmenty "fetyszysty" sławomira łuczaka (interesuje mnie problem
                > :-
                > ) i
                > >
                > > tam głowny bohater fajnie powiedział, że nie może powiedzieć tego żonie, b
                > o
                > > uznałaby go za dewianta a tego oboje z pewnością by nie znieśli... może ta
                > k
                > się
                > >
                > > stało ze mną i moim przyjacielem?? fetyszysta z książki łuczaka trafił na
                > > kozetkę do psychoanalityka a wszystko zaczęło się od tego, ze żona go
                > > zdradzała... czy nie jest tak, że wszystko ma jakąś przyczynę? że jakieś
                > braki
                > > rekompensujemy sobie czyms innym nie chcąć leczyć prawdziwej przyczyny,
                > > spojrzeć prawdzie w oczy mówimy racjonalizujemy sobie, że przecież to taki
                > e
                > > moje upodobanie... ale czy nie jest to kolejne oszustwo, szalenstwo, ktore
                >
                > > pielęgnujemy???
                > > >
                > Dewiacja zaczyna się w momencie w którym osoba nią dotknięta nie jest w
                > stanie prowadzić normalnego współżycia seksualnego w szpilkach czy bez.
                > Fetyszyzm nie rodzi się sam, nie dziedziczy się go w genach, jest rzeczą
                > oczywistą iż jest ułomnością nabytą w drodze jakiś podświadomych
                > przeżyć,nieraz bardzo głębokich i bardzo wczesnych. Jeśli rujnuje to Waszą
                > przyjaźń, a temu człowiekowi i zdrowie ( bo brak dobrego seksu ), to radzę
                > wyciągnąć prawice i mu pomóc.
                > Nie wiem jakie są Wasze relacje ( co na to żona ) ale w tym przypadku może
                > pomóc seksuolog i to dobry.Wiem iż w polskim społczeństwie to sprawa
                wstydliwa
                > no ale cóż .Problem w tym czy pacjęt będzie chciał się leczyć.
                > A fetyszyzm jest szaleństwem, takim oszustwem i to słodkim w który się wpada
                > jak osa w miód. Racjonalizujemy bo nie rozumiemy własnego umysłu, bo się
                boimy
                > odrzucenia przez społeczeństwo," bo jest nam " z tym dobrze, bo liczymy że
                > jakoś to będzie, bo nie chcemy pozbywać się rozkoszy, marzeń, spełnienia.
                > I to jest największym problemem. Bo kto chcę pozbywać się marzeń..


                Oj bardzo się z kolegą zgadzam... bardzo mocno... podobno istynktownie unikamy
                cierpienia a dążymy do przyjemności... stąd racjonalizacje bo jak powiedziałeś
                płynie stąd przyjemność... napisałeś, że wpada się jak osa w miód... z tym tez
                się zgadzam i to bardzo... między innymi obawą, ze sama w to "wpadam" był
                spowodowany mój "świętoszkowaty bunt" albo sama sobie chciałm powiedzieć
                stop... nie wiem... bo pewna jestem, że u mojego przyjaciela to jest substytut
                normalnego współżycia seksulanego (jego stwierdzenia, że on lubi patrzeć niż to
                robić lub,że z jego partnerki opadły fatałaszki a wraz z nim całe podniecenie
                itditp)... jednak myślę, że on nie dojrzał jeszcze do decyzji o pójściu do
                seksuologa niestety czy do innego terapeuty, co by mu sie przydało również...
                jak napisałeś on cierpi ale jeszcze chwyta się protez, chyta się iluzji,
                przyjemności ale to jak obserwuję na jego przypadku są środki doraźne...
                co na to żona pytasz... hm zona udaje, że też seks jej nie jest potrzebny (mają
                pod trzydziestkę czyli "w sile..." ale nie dziwię się bo sama nie wiem jakbym
                się zachowała, gdyby mojego partnera seskualnego do mnie nie ciągnęło...
                podobno kobiety reagują depresyjnie i też uciekają od spojrzenia prawdzie w
                oczy, racjonalizują, że to nieważne, że im się nie chce itpitd
                mowisz podać prawicę... jak? on chciał żebym podzielała jego upodobania, chciał
                żebym wpadła w ten jak to nazwałeś "miód" a gdy zaprotestowałam schował się
                głeboko do swojej coraz i dla mnie grubszej skorupy... przeprosiłam za
                wybuch... mówiłam szczerze coś o samooszukiwaniu, prawdzie, konsekwencjach,
                terapii, powoli, spokojnie, powiedziałam, że zawsze może na mnie liczyć ale
                mrozi mnie takim chłodem, że spływa to czystem lodem po moim sercu... nie
                pozostaje mi nic innego jak siedzieć cicho... każdy ma prawo do własnych
                wyborów i nie da się przecież ratować nikogo na siłę... a moze trzeba sięgnąć
                dna a on jeszcze nie spadł tam (a moje współuczestnictwo w tej apoteozie
                fetyszu myślę pogębiało tę słodką iluzję prawda...?) pozdrawiam ciepło i dzięi
                za Twoje słowa, bardzo one do mnie trafiają:-)
            • kwieto Re: wysokie obcasy 10.03.03, 19:34
              W owym artykule (aczkolwiek podkreslam, byl on nie tyle o fetyszystach co o transwestytach - mezczyznach lubujacych sie w zakladaniu damskich laszkow), rozmawiano tez ze specjalista od takich spraw. Ladnie to bylo ujete puenta brzmiala mniej wiecej tak - "Kochanie, kupilam NAM biustonosze..."
              :")
    • Gość: ruda Jestem czadowa IP: 209.112.25.* 10.03.03, 00:39
      Nie mam zebow, no moze trzy.Waze 126 kg.Mam 145 cm wzrostu i jestem
      czadowa.Chlopy sie za mna ogladaja.Co mam zrobic????????Pomocy!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Malwina Re: Jestem czadowa IP: *.d1.club-internet.fr 10.03.03, 00:58
        za pozno - zostalas wykorzystana
        • Gość: Ruda Re: Jestem czadowa IP: 209.112.25.* 10.03.03, 01:05
          A ty Malwinka tez masz duzo czadu?????????????/
          • Gość: Malwina Re: Jestem czadowa IP: *.d1.club-internet.fr 10.03.03, 02:12
            mnie w ogole nie ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka