Dodaj do ulubionych

prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie zrobić

19.09.06, 00:22
Niebardzo wiem, jak zacząć, a poprostu czuje że muszę to z siebie
wyrzucić.Oczywiscie wiem, ze zaraz poleci na mnie błoto ze strony strazników
moralnosci, którzy samo nic nie maja na sumieniu i maja prawo rzucic kamieć-
juz się updporniłam.
Wiec... od jakiegos czasu spotykam się, jeśli tak to mozna nazwać z żonatym
mężczyzna (tak,tak klasyka gatunku). Naturalnie,żeby było typowo jest On ode
mnie o 10 lat starszy. Jedyne co odróżnia moją sytuację od typowego romansu,
to fakt,ze ja zdaję sobie sprawe z tego, ze jestem dla Niego tylko zabawką:(
Nie łudzę sie, ze dla mnie zostawi żonę, że powie ze mnie kocha itd. Tzn.
kiedys próbował mówic mi o jakiś uczuciach ale zabroniłam mu.. pewnie
dlatego,ze sama nie potrafie o uczuciach mówic.
A do czego zmierzam?? Do tego, ze tak bardzo chciałbym móc powiedzieć mu
"koniec" powiedzieć,jak mnie straszliwie denerwuje skraje olewanie mojej
osoby, szczególnie ze jest pierwszym facetem,który tak źle mnie traktuje,
chciłabym mu powiedzieć, ze mam dosyc!! Że męcze sie czekajac cały tydzień na
sms, który nie przychodzi, bo On "ma duzo pracy", ze wiem kim, a moze raczej
czym dla Niego jestem i ma przestać sciemniać, ze nie mam racji!!
I co nie moge!! Nie potrafie tego zrobic!! A dlaczego?? Bo za każdym razem,
kiedy zaczynam cos mówić, On zapiera sie rękami i nogami, ze nie mam racji, ze
nie mogę tak mysleć, ze On NAPRAWDE NIE MA CZASU, że tak bardzo chciałby sie
spotkac, ale nie moze.... czy nie mógłby mi pomóc i powiedzieć "zaliczyłem
Cie, znudziłaś mi sie koniec, spadaj mała" moze to pomogłaby mi Go
znienawidzieć, albo przynajmniej otwarło oczy, ale nie!!!
Drodzy Panowie "posiadacze" kochanek, jeśli takowe juz Wam sie znudzą zróbcie
Im tą przysługę i pozwólcie odejsc. Jeśli macie dziewczynę w głębokim
poszanowaniu, powiedzcie jej to!! Nie zapewniajcie o jakiś blizej
niezidentyfikowanych uczuciahc, gdy widziecie,ze juz prawie udało jej sie
powiedzieć "KONIEC" Chyba choć tyle mozecie dla niej zrobić??
...a ja dla Niego porzuciłam wszystko, całe moje życie...
Obserwuj wątek
    • issey_miyake Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 19.09.06, 00:44
      Kochana Konwalio. Dlaczego uważasz, że mu się najzwyczajniej w świecie
      znudziłaś? Myślę, że jeśli masz świadomość tego, że jesteś TYLKO dodatkiem do
      jego normalnego, codziennego życia to wiesz, że gdyby tak było powiedziałby
      Tobie o tym.. Wiesz, że nie ma dla Ciebie czasu.. Mówisz tak, że znudziłaś mu
      się, bo chciałabyś mieć go dla siebie. By więcej jego było dla Ciebie. Mówisz,
      że nie potrafisz mówić o uczucia..ale w tym co piszesz, wiesz ile dajesz uczuć!
      Nie potrafisz o nich mówić, ale potrafisz je czuć, odczuwać, przeżywać. I jak to
      robisz to jest tylko i wyłącznie Twoja sprawa i za to Ci chwała. Mówiąc, że Ci
      się znudził nakręcasz się w środku. Dlaczego tak wiele myślisz? Zapytaj się go
      poprostu.. A co to znaczy, że Cię olewa? Przecież sama się na to zdecydowałaś..
      podejmująć tę znajomość.. Uśmiechnij się czasem do siebie i nie oceniaj go za
      często. Jesteście tylko ludźmi. Porozmawiaj z nim, jeśli źle Tobie.
      • kornelia80 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 19.09.06, 09:48
        Mam bardzo sprzeczne uczucia, napewno masz rację pisząc, ze chciłabym mieć Go
        dla siebie. Na początku znajomosci to była dla mnie tylko przygoda, zabawa,
        wiedziłam na czym stoje i postanowiłam odciać się od wszelkich uczuc. Jego
        zresztą też w ten sposób nastawiłam "Zero uczuc" ale nie udało sie:(
    • marian.s4 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 19.09.06, 08:23
      Sama napisałaś, że wiesz że on traktuje cie jak "zabaweczkę"...A zabaweczka to
      przedmiot, który służy do zabawy, do zaspokojenia JEGO potrzeb, a nie Twoich.
      On wie, że Ty cierpisz, ale ma to gdzieś, nie widzisz tego? Kto przejmowałby
      się uczuciami "przedmiotu-zabaweczki"? Ty mu służysz do zaspokajania jego
      potreb, dlatego nie pozwala ci odejsc... Ale twoje odczucia nic go nie
      obchodzą. Więc nie licz, że pozwoli ci odejść, no chyba, że się mu znudzisz
      jako obiekt seksualny. To twoj wybór: jeśli odpowiada Ci rola przedmiotu, to
      nie domagaj się od niego uczuć czy zrozumienia. Przedmiotom sie ich nie
      okazuje.
      Zacznij się szanować, taka moja rada.
      • piekielnica1 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 19.09.06, 09:34
        marian.s4 napisał:

        > To twoj wybór: jeśli odpowiada Ci rola przedmiotu, to
        > nie domagaj się od niego uczuć czy zrozumienia. Przedmiotom sie ich nie
        > okazuje.
        > Zacznij się szanować, taka moja rada.

        To dobra rada, tylko co zrobić z niezaspokojoną bezdenną potrzebą miłości?.
      • kornelia80 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 19.09.06, 09:52
        Zaczne od konca, dlaczego uważasz,że sie nie szanuje?? Niestety z uczuciami
        ciezko wygrać, ciezko w pewnym momencie powiedzieć, źle mnie traktuje- koniec.
        Chociaż musze przyznać, ze jeszcze żadnego mezczyńnie nie pozwoliłam, żeby tak
        sie wobec mnie zachowywał.
        Co do reszty musze sie niestaty z Tobą zgodzic, jestem dla Niego ładnym
        dodatkiem i tyle:( Ostatnio powiedział "..ale Ty ślicznotka ejstes" niby
        fajnie-komplement, ale mnie to tylko utwierdziło w teori, ze dla Niego tym
        właśnie ejstem-ślicznotka i nikim/niczym wiecej:(
    • facettt W pelni Cie popieram 19.09.06, 09:40
      Kochankom (jak i zonom zreszta) nalezy sie szacunek...
      Juz wczesniej powinnas probowac ustalic, jak czesto bedziecie sie spotykac,
      jak czesto bedzie sie do Ciebie odzywal itd...

      Jestes nie tylko kobieta, ale CZLOWIEKIEM i masz prawo do pewnych oczekiwan
      i regul.

      Kochanka - to nie zabawka.
      To tez obowiazek.
      Zabawka - to tylko przygoda...

      PS. To co pisze - to nie ironia.

      • borys.m Rola kochanki 19.09.06, 14:48
        Oczywiście, ze kochankom nie nalezy się zaden szacunek, bo jak mozna szanować
        kogoś, kto sam sie nie szanuje.
        Kochanka to TYLKO zabawka i przygoda.
        Kochanka nie ma prawa stawiac zadnych wymagań , ani żądań.
        Ma siedzieć cicho, aby sie nie wydało i posłusznie dostosowywać się do sytuacji.
        Ma być w kazdej chwili gotowa, podmyta, chętna i miła uśmiechnięta i
        szczęśliwa, ze jakiś facet ją chce.
        • facettt nie. 19.09.06, 15:10
          borys.m napisał:

          > Oczywiście, ze kochankom nie nalezy się zaden szacunek, bo jak mozna szanować
          > kogoś, kto sam sie nie szanuje.
          > Kochanka to TYLKO zabawka i przygoda.
          > Kochanka nie ma prawa stawiac zadnych wymagań , ani żądań.
          > Ma siedzieć cicho, aby sie nie wydało i posłusznie dostosowywać się do
          sytuacji
          > .
          > Ma być w kazdej chwili gotowa, podmyta, chętna i miła uśmiechnięta i
          > szczęśliwa, ze jakiś facet ją chce.

          Obojetnie, czy piszesz zartem ,czy powaznie, pozwole sobie raz jeszcze
          zaprzeczyc. przypoda, to przygoda... na jeden lub kilka razy.

          Dluzszy romans, czyli STALA Kochanka, to Uklad ze wzajemnymi zobowiazaniami,
          ktore rzecz jasna trzeba wspolnie ustalic.
          • borys.m Co "nie" ? 19.09.06, 15:24
            TAK,
            romans to przygoda z wieloma razami i z jednostronnym zobowiązaniem, ze
            kochanka ma sie podporzadkować facetowi i jego zyciu rodzinnemu!!!
            • facettt No nie... 19.09.06, 15:28
              To raczej oczywiste. Tym niemniej ma rowniez prawo wiedziec i ustalic
              - jak czesto beda spotkania i telefony.

              Co drugi dzien, raz na tydzien, czy raz na miesiac.

              To nie jest tak, ze kochanka tylko czeka na telefonie.
              To tez czlowiek i ma wlasne plany zyciowe.
              nie kpij.
              • borys.m Re: No nie... 19.09.06, 15:32
                prawo to ona moze sobie mieć, a rzeczywistość i praktyka wskazują na to, ze
                musi czekać , bo nie ma z gory ustalonych spotkan i tego typu dupereli.
                • facettt Re: No nie... 19.09.06, 15:36
                  Zdaje sie nie za bardzo wiesz, jak takie uklady funkconuja...?

                  Zadna kobieta nie zgodzi sie (na dluzsza mete) na czekanie - nie wiadomo na co.

                  Jak umawiasz sie na czwartek, to przychodzisz w czwartek.
                  A gdy Ci cos z nienacka wypadnie (np. musisz odwiezc zone, czy dziecko do
                  szpitala, bo zachorowaly)) - to obowiazkowo dzwonisz i przepraszasz.
                  • borys.m O naiwności !! 19.09.06, 15:44
                    zadna się nie zgodzi ????
                    haha
                    większość się godzi na czekanie na niewiadomo co i latami w to brnie , pani
                    teoretyk.
                    • facettt gratuluje ekspedientek ze sklepu. 19.09.06, 15:46
                      Ja jednak zajmuje sie (jezeli juz) wylacznie kobietami po studiach
                      i na poziomie, wiec zapewniam, ze dobre obyczaje i zasady, sa tu tak samo
                      niezbedne, jak wszedzie indziej w kulturalnym towarzystwie.
                      • qw5 Re: gratuluje ekspedientek ze sklepu. 19.09.06, 15:49
                        Studia i poziom nie mają tu nic do rzeczy.
                        • facettt Re: gratuluje ekspedientek ze sklepu. 19.09.06, 15:56
                          byla to, rzecz jasna, pewna przenosnia literacka.

                          studia rzecz jasna - nie.

                          poziom kultury - jak najbardziej tak.
                          kochanka to taki sam czlowiek, jak zona i zasluguje na taki sam szacunek,
                          szczegolnie np. przez wczesniejsze ustalanie terminu spotkan...

                          To tylko niespodzewana przygoda wypada "znienacka" . W dluzszym romansie,
                          wlasnie m.in. z wzgledu na zone (i przezornosc) spotkania sie starannie planuje
                          z wyprzedzeniem.
                      • borys.m Re: gratuluje ekspedientek ze sklepu. 19.09.06, 15:51
                        dobrym zwyczajem i kulturalnym jest nie pie....ć się na bokach.
                        • facettt nie wiesz, o czym piszesz. 19.09.06, 15:59
                          posiadanie kochanki nie ma nic wspolnego ze dobrymi obyczajami.

                          Dla konserwatysty - to oczwiscie niemoralne.
                          Dla obyczajowego liberala - to normalne i moralne.

                          Tym niemniej w obejsciu z kochanka - obowiazuja zasady savoir vivreu,
                          czyli kultury osobistej - jak z kazdym innym czlowiekiem.
                          • borys.m facettt 19.09.06, 16:13
                            zacznij kulturalnie i etycznie oraz z szacunkiem traktować własną zonę, a
                            kochankę i tak jest przecież od kultury ....fizycznej
                            • facettt dalej widze, ze nie zrozumiales przeslania 19.09.06, 16:18
                              1. Dla obyczajowego liberala posiadanie zony i kochanki, jest normalne, etyczne
                              i moralne.

                              2. Widac, ze w zyciu nie zakochales sie w Kochance, wiec nawet nie wiesz,
                              co to oznacza i ze to nie tylko, a moze nawet nie przede wszystkim seks.
                              • borys.m Re: dalej widze, ze nie zrozumiales przeslania 19.09.06, 16:33
                                " moralny liberał" ? dobreee
                                czyli po naszemu jeb...i sqr....



                                • facettt Re: dalej widze, ze nie zrozumiales przeslania 19.09.06, 16:35
                                  obracam sie, hloopcze, tylko w kulturalnym towarzystwie,
                                  wiec badz uprzejmy nie uzywac slow, ktorych w moim kregu sie nie uzywa.

                                  inaczej: desinteressement.
                                  • borys.m Re: dalej widze, ze nie zrozumiales przeslania 19.09.06, 16:39
                                    Naprawdę?
                                    ale zrozumiałeś i wiesz jakie to słowa,bo je znasz, czyli nie ze słownika
                                    wyrazów obcych.
                                    • facettt Re: dalej widze, ze nie zrozumiales przeslania 19.09.06, 16:41
                                      znam, gdyz bedac tlumaczem, to moj obowiazek,
                                      jednakze tylko ze slownika wyrazow obcych.
                                    • kornelia.80 Panie Borys, Pan bredzi... 19.09.06, 18:02
                                      Wydaje mi sie, ze jkakolwiek dalsza dyskusja z kolega Borysem nie ma sensu, bo
                                      niedorasta On poziomem do rozmowy.
                                      Powodem tego moze byc fakt,ze:
                                      a. jest to 15-latek ktory niebardzo rozumie, o czym rozmawiamy, a bardzo chial
                                      zabrac glos
                                      b. jest znacznie starszy, niz osoba z pkt. powyzej niestety jego rozoj
                                      psychiczny zatrzymal sie na poziomie oseska
                                      c. obcowal do tej pory tylko i wylacznie z kobietami, ktore pozwalaly sie
                                      traktowac w taki sposob, co zreszta jest zupelnie zrozumiale, ze zadna
                                      kobieta "na poziomie" raczej by znajomosci z takowym Panem nie zaryzykowala
                                      d. Pan Borys jest zdradzona zona, ktora krazy po wszelkich forach i obrzuca
                                      blotem zarowno innych niewiernych mezow, jak i kochanki ot tak dla poproswy
                                      samopoczucia.
                                      W kazdym z wymienionych przypadkow- wspolczuje.

                                      I prosze mi Panie Borys nie mowic, ze mam sie podmywac i czekac, az ktos bedzie
                                      mnie chcial, bo nie mam problemy "nikt mnie nie chce" Chyba,ze Pan nie
                                      przeczytal co napisama na poczatku tylko postanowil napisac cos,zeby bylo.

                                      PS. nie uzywam polskich znakow, nie dlatego ze nie potarfie wladac jezykiem
                                      ojczystym,ale niestety w danym momencie dysponuje "niepelnosprawna" klawiatura.
                                      • facettt zostaw, go 19.09.06, 18:17
                                        to obyczajowa konserwa.
                                        w oczach innych chcial po prostu zohydzic Twoje i moje liberalne poglady...
                                        • kornelia.80 Re: zostaw, go 19.09.06, 18:44
                                          Tymczasem wyszedł na chama jakich mało:/
                          • tadaam nie wiesz, o czym piszesz. 20.09.06, 15:05
                            no nie wiesz chłopie, nie wiesz... przyjmij moje szczere i serdeczne zyczenia,
                            abyś prędzej czy później trafił na zonę - obyczajowego liberała :)
                  • qw5 Re: No nie... 19.09.06, 15:45
                    Wiesz co jest najgorsze, że sie godzą, właśnie na dłuższą metę.
                  • croyance Re: No nie... 21.09.06, 21:52
                    Przeczytaj sobie ksiazke "Kochanka - motywy i konsekwencje" (autorka jest Maja
                    Langsdorff, niemiecka psycholog).
                    Przeczytasz sobie, jak wyksztalcone kobiety rezygnuja z urlopow, przyjaciol,
                    jakiegokolwiek zycia poza praca, warujac przy telefonie, bo moze on
                    zadzwoni ... Bardzo trafnie opisane.
                    • alfika Re: No nie... 11.11.06, 16:00
                      kobieta na poziomie i z klasą nigdy sobie na to nie pozwoli - a jeśli, to nie
                      obwini świata z kochankiem na czele, ale wybierze rozmyślnie to, na co ma
                      ochotę - i na własną odpowiedzialność

                      jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś kogoś w romans wciągnął bez zgody
                      wciąganego (celowo pomijam przypadki choroby psychicznej wykluczającej
                      samoświadomość)
    • kornelia80 Więc?? Jak mam odejsć?? 19.09.06, 09:58
      Zdaję sobie sprawe z tego,że cos zrobic musze i to szybko. Nie chce marnować
      sobie zycia, a i tak juz zbyt wiele poswieciłam.
      Zastanawia mnie tylko jak to zrobic, czy po raz pierwszy sie odważyc i
      powiedzieć o uczuciach?? Powiedzieć mu,że to koniec, bo poczułam coś do Niego,
      mimo że przez cała naszą znajomośc wypierałam sie wszelkich uczuc i tego samego
      chciałm od Niego. I ewentualnie pozwolić, żeby mnie zranił.
      Czy poprostu jak do tej pory niczego nie wyjaśniac, nic nie dać po sobie poznać
      i pod jakims głupim pretekstem odejsć z podniesioną wysoko głową i nie dać mu
      się zranić- wtedy zranie sama siebie.

      I dzieki z rady i zainteresowanie, a przede wszystkim za nie zmieszanie mnie z
      błotem:)
      • facettt Czytalas, co napisalem powyzej? 19.09.06, 10:07
        A jestem zwolennikiem posiadania i Zony i Kochanki...

        Czy odejdziesz, czy nie... - to Twoja decyzja...

        Jezeli jednak zostaniesz...
        To masz prawo na jakies okreslenie minimum spotkan...
        minimum telefonow.
        minimum uczuc...

        sprobuj ustalic, czy da sie to osiagnac.
        • kornelia80 Re: Czytalas, co napisalem powyzej? 19.09.06, 10:16
          Problem w tym,że to On chciał na poczatku uczuc, a przynajmniej tak mówił. Jeśli
          masz w tej matrii doswiadczenie, to moze mi powiesz, czy facet chcący TYLKO sexu
          mówi, o co mu chodzi, czy raczej przez 3 miesiace nawija o uczuciach??
          Ja z wrodzonym sobie sceptycyzmem przyjełam,że całe to Jego gadanie o uczuciach,
          o bliskości itd. za chwyt majacy na celu zaciągnięcie mnie do łóżka, więc
          chłodno odpowiadałam na wszystko co miało zwiazek z uczuciami.... no i się
          doigrałam.
          A teraz się głowie, a co jesli, to nie był tylko chwyt?? Co jesli On chciał
          czegos wiecej?? Co jeśli ja Go tak nastawiłam do siebie???
          • herkuleska Re: Czytalas, co napisalem powyzej? 19.09.06, 10:43
            Problem w tym,że to On chciał na poczatku uczuc, a przynajmniej tak mówił. Jeśli
            masz w tej matrii doswiadczenie, to moze mi powiesz, czy facet chcący TYLKO sexu
            mówi, o co mu chodzi, czy raczej przez 3 miesiace nawija o uczuciach??
            Ja z wrodzonym sobie sceptycyzmem przyjełam,że całe to Jego gadanie o uczuciach,
            o bliskości itd. za chwyt majacy na celu zaciągnięcie mnie do łóżka, więc
            chłodno odpowiadałam na wszystko co miało zwiazek z uczuciami.... no i się
            doigrałam.
            A teraz się głowie, a co jesli, to nie był tylko chwyt?? Co jesli On chciał
            czegos wiecej?? Co jeśli ja Go tak nastawiłam do siebie???

            Wtrace sie,bo chcesz odpowiedzi od Faceta ktory jak pisze jest zwolennikiem
            posiadania zony I kochanki.
            To o czyms swiadczy,mianowicie o egoizmie mezczyzny I checi bycia wygodnym w
            zyciu..
            Jesli chodzi o Twoje pytanie ,czy Twoj facet na poczatku chcial
            uczuc..oczywiscie ze nie..
            Chcial uludy ze takowe uczucia zaistnialy..chcial ubrac powstale miedzy Wami
            pozadanie
            w romantyzm.Mezczyzni uwazaja ,maja wpojone ze kobiety lubia czule slowka.
            Im bardziej sie upierasz ze Tobie na nim nie zalezy tzn,ze go nie kochasz tym
            bardziej bedzie sie staral,
            abys w koncu go pokochala wystarczy ze spotykasz sie z nim,jestes do jego
            dyspozycji. I on jest juz bohaterem,w jego mniemaniu. Po jakims czasie bedzie
            pewny ze go kochasz pomimo ze zaprzaczasz.Pamietaj o przyslowiu,ktorym oni
            chetnie sie posluguja „kiedy kobieta mowi ,nie oznacza ze sie zgadza“ czy cos w
            tym guscie..

            Ja sama jestem druga zona mojego meza,znam Twoje uczucia ,i tez najpierw byl
            sex.w moim przekonaniu..
            Oklamywalam sie,taraz to wiem..

            Nie mam pojecia co Ci poradzic ,wiem jak jest ciezko z takiej sytuacji wyjsc..
            Ale zastanow sie ,czy nawet jak sie zdecydujecie na wspolne zycie,to bedziesz
            umiala byc zawsze ta druga..
            Jesli nadal bedziesz z nim dla sexu,jak mowisz to nie zal Ci Twojego
            czasu..pewnie chcesz kiedys miec chocby dziecko.
            Ktos Ci napisal „szanuj siebie“ –to znaczy badz troche bardziej
            egoistka..Pomysl o sobie..
            • kornelia80 Re: Czytalas, co napisalem powyzej? 19.09.06, 11:23
              czasu już teraz mi żal. Bo cały czas na cos czekam, sama nie wiem na co. Bycie
              drugą, cóż myśle nie byłoby to takie straszne, szczególnie że w pierwszym
              związku nie ma dzieci, jedyne czego bym się bała, że w pewnym momencie
              podzieliłabym los pierwszej zony- znudziłabym mu się.
              Wiesz, co najbardziej mnie w tym wszystkim boli?? Kłamstwa!! Dlaczego On nie
              moze normalnie powiedzieć o co mu chodzi, dlaczego jak przez prawie tydzień nie
              daje znaku życia, to zwala to na ilośc pracy i stres?? Wiem,że dużo pracuje, ale
              chyba nie sądzi,że uwierze,że nie ma czasu smsa napisac??
              Mam jeszcze jedno podejrzenie- mści sie na mnie za moje zachowanie, zanim
              pojawiły sie uczucia, a raczej zanim sama sie do nich przed soba przyznałam.
              • brak.polskich.liter Re: Czytalas, co napisalem powyzej? 19.09.06, 15:13
                On sie nie msci. On po prostu ma Cie w doopie.
                Wiesz, z zonatymi to mozna sypiac czysto rekreacyjnie. To znaczy: zadnych
                zakochan, zadnych oczekiwan, zadnej nadziei, ze zostawi zone/zakocha sie w
                Tobie/bedzie z Toba na dobre i zle. Zakochanie sie w zonatym jest, jak sama
                widzisz, niefajne.
                Nie sluchaj tego, co koles gada. Panowie opowiadaja niestworzone rzeczy po to,
                zeby sobie spokojnie pofikac na boku. Ten kawalek o nawale pracy i stresie to
                klasyka gatunku. A co ma Ci mowic? Ze boi sie zony, bo moze ona cos podejrzewa?
                Jasne, ze bedzie sciemnial i szedl w zaparte. Ma na boku dupencje gratis -
                dlaczego mialby to konczyc? Tacy, jak ten facet beda pitolic o wielkiej milosci
                i robic rzewna minke, jesli tylko zorientuja sie, ze kochanka ma zamiar odejsc.
                Facet nic Ci nie bedzie ulatwial, nie ludz sie. Wiej z tego ukladu, happy endu
                nie bedzie.
                • facettt niekoniecznie 19.09.06, 15:25
                  Bywa i tak, ale napisalem w poscie powyzej, ze bywa zupelnie odwrotnie i nie
                  jest prawda, ze kazdy zonaty sciemnia.

                  Zrobilem kiedys sondaz wsrod moich znajomych miewajacych kochanki
                  (akurat obracam sie w takim srodowisku). "Sciemnia" to sie zonie
                  (z koniecznosci rzecz jasna). Kochance zaden z nich nie sciemnial.
                  Jedni spotykali sie z dziewczyna tylko dla zabawy, inni z zakochania,
                  ale zaden z nich nie sciemnial. Mowili swoim kochankom prawde.

                  Oczwiscie mozesz zarzucic, ze mnie sciemniali. To raczej niemozliwe. To moi
                  dlugoletni, dobrzy znajomi... Nie mieli zadnego interesu , by mnie oklamywac.
                  • borys.m facettt, ty kochanka jesteś 19.09.06, 15:28
                    Naiwna kochanka " facettt" jesteś i dorabiasz sobie teorię do zwykłego
                    dupczenia na boku.
                    Tiaaa, "mówi się kochnkom prawdę" , to trzecią prawdę, czyli "gó.. prawdę".
                    • facettt sluchaj , dziecie... 19.09.06, 15:37
                      sluchaj dziecie, twoje dziecinne uwagi oznaczaja tylko, ze nie masz pojecia,
                      o problemie, na ktory usilujesz cos wystekac :)
                      • borys.m Re: sluchaj , dziecie... 19.09.06, 15:50
                        jezeli o mnie chodzi to jestem chłop z jajami a nie romantyczną baba, która
                        marzenia o " wielkiej miłości" stara się wykreować w rzeczywistość.
                        Życie jest brutalne, a szczęśliwe romanse mozna tylko ogladać w filmach z
                        Bolivood lub hareqinach.
                        • facettt sluchaj... 19.09.06, 16:01
                          zapewniam, ze bywa czasem zupelnie odwrotnie.
                          Zmien moze prace, miejsce zamieszkania i srodowisko :)
                          sa takie miejsca , gdzie sporo pieknych i samotnych kobiet :)
                  • brak.polskich.liter Re: niekoniecznie 19.09.06, 15:34
                    Kazdy przypadek to insza inszosc. Bywa, ze zonaty facet sie zakocha w kochance,
                    bywa, ze oboje traktuja to jako czysto rekreacyjny uklad i jest git. Tu mamy
                    okaz, ktory jest zbyt zajety, zeby np. wyslac sms-a do kobiety, na ktorej mu
                    rzekomo zalezy. Nie ma rowniez czasu sie spotkac. Pytany wprost pieprzy, za
                    przeproszeniem, jak potluczony.
                    Jedna wielka sciema i nic ponad to.
                    • facettt Re: niekoniecznie 19.09.06, 15:39
                      przeciez napisalem, ze bywa roznie.
                      Nie wiem tez , jak jest w tym wypadku.

                      ale pomoc moze tylko uczciwa rozmowa, a nie placz i domysly.
                      • brak.polskich.liter Re: niekoniecznie 19.09.06, 15:43
                        facettt napisał:
                        > ale pomoc moze tylko uczciwa rozmowa, a nie placz i domysly.

                        Zgadzam sie w calej rozciaglosci. Ale jest szansa, ze przy probie wyjasnienia
                        czegokolwiek pan bedzie w dalszym ciagu szedl w zaparte, wygadywal bzdury o
                        uczuciach i o tym, jaka to ona jest wazna, a on bardzo zajety, pierdu-pierdu...
                        Moze nawet sie poplacze. Sa tacy.
                        IMO - szkoda czasu i energii na typa.
                        • kornelia.80 Re: niekoniecznie 19.09.06, 18:09
                          I tego wlasnie sie obawiam. Juz probowalam zaczac rozmowe tego typu, to On
                          stwierdzil,ze przeciez wiem,ze to nieprawda, ze nie mam tak myslec i takie tam.
                          Poza tym, On najzwyczajniej wstydzi sie przyznac,ze boji sie zony. Tzn. o Niej
                          nie mowi nic. Przecie gdyby powiedzial "w weekend sie nie odzywamy, bo Ona moze
                          cos zobaczyc" OK, rozumiem, ale nie gadanie, ze tak mu szybko czas leci,ze nie
                          wie, gdzie mu sie tydzien podzial. Zachowuje sie tak,jakby zona nie istniala...
                          a wszyscy wiedza,ze jest...
                          • facettt Re: niekoniecznie 19.09.06, 18:13
                            chyba jeszcze psychicznie nie dorosl do posiadania kochanki...
                            zapewniam Cie, ze dlugo sie do tego dorasta...
                          • brak.polskich.liter Re: niekoniecznie 19.09.06, 18:19
                            Slowem trafilas na zalosnego, tchorzliwego sukinsyna. Powtorze sie i napisze
                            jeszcze raz: zakoncz te znajomosc. Zrob to poki masz jeszcze odrobine szacunku
                            do samej siebie. Nawet za cene post-rozstaniowego bolu serca, mimo poczucia
                            winy, w ktore koles bedzie Cie - moge isc o zaklad - probowal wmanewrowac.
                            Bol serca minie o ile nie bedzie pielegnowany, szacunek dla wlasnej osoby
                            zostanie.
                            Trzymaj sie
                            • kornelia.80 a i owszem 19.09.06, 18:48
                              tak, wiem,wiem musze to zakonczyc i to jeszcze zanim serce bedzie mnie naprawde
                              bolalo. Poki co wiem tylko,ze sa jakie suczucia, ze nie jest mi obojetny, ze
                              czekam, ze tesknie. Poki co to nie milosc, to nie zakochanie, ale wiem,ze jesli
                              juz tesknie, a nawet zaczynam byc zazdrosna, to prowadzi w kierunku glebszych
                              uczuc. Wiec... zakoncze... do konca tego miesiaca- takie mam postanowienie.
                              Naturalnie jesli "moj" bedzie mial sie ze mna czas spotkac, zebym mogla to
                              zakonczyc...
            • facettt stek bzdur. 19.09.06, 15:05
              herkuleska napisała:
              > Wtrace sie,bo chcesz odpowiedzi od Faceta ktory jak pisze jest zwolennikiem
              > posiadania zony I kochanki.
              > To o czyms swiadczy, mianowicie o egoizmie mezczyzny I checi bycia wygodnym
              w zyciu..

              - przeciwnie. jest to wprawdzie bardzo przyjemne, ale zyciowo
              bardzo "NIEWYGODNE" i meczace.


              > Jesli chodzi o Twoje pytanie , czy Twoj facet na poczatku chcial
              > uczuc... oczywiscie ze nie..

              - skad wiesz? to roznie bywa...
              czasami ma sie ochote tylko na kobiete, a niekiedy czlowiek sie po prostu
              zakochuje...tak najzwyczajniej...
              tylko poczucie odpowiedzialnosci nie pozwala zostawic zony i dzieci.

              > Mezczyzni uwazaja , maja wpojone ze kobiety lubia czule slowka.

              - nikt mi tego nie wpajal, Zlotko :)))

              > Im bardziej sie upierasz, ze Tobie na nim nie zalezy tzn, ze go nie kochasz
              tym bardziej bedzie sie staral,

              - bzdury. nie ma zadnej takiej reguly.

              Pomysl o sobie..
              >
              - o sobie kazdy zawsze mysli... smieszny ten apel...
          • facettt Re: Czytalas, co napisalem powyzej? 19.09.06, 14:56
            kornelia80 napisała:
            Co jesli On chciał czegos wiecej?? Co jeśli ja Go tak nastawiłam do siebie???


            Ja nigdy nie oszukiwalem i zawsze mowilem, czego chce, chociaz, rzecz jasna to
            sie zmienia... z przygody bez znaczenia - robi sie czasem romans, a niekiedy
            uczucie samo sie wypala... jak w kazdym "normalnym" kontakcie mesko-damskim...

            Porozmawiaj i spytaj... Na rozmowe i wyjasnienie sobie oczekiwan, nigdy nie
            jest za pozno...
        • tadaam posiadania, dobre sobie 20.09.06, 15:09
          hi hi hi
          posiadać to ty mozesz srebrny komplet sztućców, albo srubokret z bajerami...
          kultura to tak naprawdę BARDZO obce ci słowo, prawda?
          tylko słoma z butów czasmi wychodzi...
          • facettt umiesz czytac ze zrozumieniem? 20.09.06, 16:35
            to przeczytaj ten post raz jeszcze, skoro za pierwszym razem nie dotarlo:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=48841398&a=48940895
            • tadaam Nie wysilaj się, chłoptasiu, 21.09.06, 08:25
              bo moja umiejętnosc czytania ze zrozumieniem najwyraźniej przerasta twoją. I to
              znacznie.
              Wydaje ci się, że taki boski jestes, co? Tak naprawdę to jesteś taki, taki,
              taki malusi...
              • tadaam Re: Nie wysilaj się, chłoptasiu, 21.09.06, 08:27
                tadaam napisała:

                > bo moja umiejętnosc czytania ze zrozumieniem najwyraźniej przerasta twoją. I
                to
                >
                > znacznie.
                > Wydaje ci się, że taki boski jestes, co? Tak naprawdę to jesteś taki, taki,
                > taki malusi...

                PS
                Dziwnym trafem jestem językoznawcą. Ale niech ci bedzie :)
                • tadaam Re: Nie wysilaj się, chłoptasiu, 21.09.06, 08:32
                  tadaam napisała:

                  > tadaam napisała:
                  >
                  > > bo moja umiejętnosc czytania ze zrozumieniem najwyraźniej przerasta twoją
                  > . I
                  > to
                  > >
                  > > znacznie.
                  > > Wydaje ci się, że taki boski jestes, co? Tak naprawdę to jesteś taki, tak
                  > i,
                  > > taki malusi...
                  >
                  > PS
                  > Dziwnym trafem jestem językoznawcą. Ale niech ci bedzie :)

                  PS 2 - To moze ci wyjasnię te zawiłosci... najprosciej rzecz ujmując: MAm a
                  POSIADAM to kompletnie dwie RÓŻNE rzeczy. Resztę, jak jestes zainteresowany,
                  doczytaj sobie ...
                  • facettt Nie wysilaj się, dziewcze :))), 21.09.06, 14:01
                    > > Dziwnym trafem jestem językoznawcą.

                    Ja "nie dziwnym trafem" jestem tlumaczem, no i co?

                    Slowa "mam" i "posiadam" uzywa sie w potocznym polskim ZAMIENNIE.
                    i takim jezykiem tu rozmawiamy.
                    I jest to dopuszczalne, chociaz, rzecz jasna niedokladnie to samo znacza...

                    Jezli chcesz rozmawiac jezykiem literackim, z zachowaniem dyscypliny logicznej,
                    to zamelduj to wyraznie - a krec.

                    Twoja proby dokopywania z boku, komus, za to , ze popiera romanse ,
                    nie potrafiac dokopac wprost, sa doprawdy smieszne :)))

                    • tadaam taaa 21.09.06, 14:26
                      Romanse a POSIADANIE kochanki/kochanka/zony/męża to dwie rózne rzeczy. To, że
                      MIEĆ i POSIADAĆ to też dwie rózne rzeczy, juz przyznałeś. I nie sil się na
                      komentarze w stylu co autor mial na mysli, bo w tym wypadku autorem jestem ja i
                      akurat co miałam na mysli wiem.
                      Wyraziłam swoje zdanie na temat "ludzi", którzy POSIADAJĄ innych ludzi. Nie na
                      temat romansu. ALe to chyba ty mi proponowałeś naukę czytania ze zrozumieniem?
                      • facettt piszesz po prostu nieprawde, dziewcze :))) 21.09.06, 14:33
                        Albowiem, jak juz napisalem, slowa "mam" i "posiadam" stosowane sa w potocznym
                        polskim zamiennie, mimo, ze niezupelnie to samo znacza. I jest to dopuszczalne.

                        Twoja taktyka gryzienia "po kostkach", z braku mozliwosci ataku od frontu,
                        jest doprawdy smieszna :)))

                        Urzednik w urzedzie pyta Cie np. : czy posiada Pani meza i dzieci?

                        Tez udajesz wtedy obrazona i go poprawiasz? :)))

                        • tadaam to ty się tu produkuj 21.09.06, 14:39
                          a ja pójdę sobie cos zjeść
                          bo nie lubie polemik bez sensu
                          swoje juz powiedziałam
                          i tyle
                          pa kochaniutki
                          • facettt cieszy mnie, ze przyznalas mi w koncu racje :))) 21.09.06, 14:49
                            logicznie biorac - nic innego (w ramach dobrych obyczajow)

                            Ci nie pozostalo.

                            A zatem: smacznego "dinnera" :)))
                    • tadaam Re: Nie wysilaj się, dziewcze :))), 21.09.06, 14:28
                      facettt napisał:
                      > Twoja proby dokopywania z boku, komus, za to , ze popiera romanse ,
                      > nie potrafiac dokopac wprost, sa doprawdy smieszne :)))
                      >

                      A wprost też było... z zyczeniami liberalnej zony/partnerki. Ale tylko wtedy
                      kiedy naprawdę mocno będziesz ją kochał :)
    • yuka4 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 19.09.06, 12:21
      a może juz mu się znudziłaś? poluje na jakąś inną? a ciebie zostawił w razie
      niewypału, żeby było gdzie wrocić
      nie wierze w brak czasu, jeżeli komuś na kimś zależy - to pisze , dzwoni, tęskni
      i czeka na spotkanie
      rozważ wszystko kornelio
      • kornelia.80 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 19.09.06, 18:12
        tak, tez tak mysle. Od miesiaca tak sie zachowuje, ja wiem,ze to dla Niego
        ciezki miesiac, wiem,ze On naprawde duzo pracuje (jestesmy powiazani
        zawodowo,wiec wie o czym mowie) ale chyba kazdy czlowiek wie,ze n napisanie
        smsa nie potrzeba zbyt wiele czasu.
        Zastanowilam sie, wiem co zrobie, powiem mu co o tym mylse... zobaczymy co
        zrobi.
    • mathias_sammer Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 19.09.06, 12:29
      przepraszam, ze pytam, ale musze zapytac, bo jestem bardzo ciekawy. lubisz od
      tylu?:)
      m.s.
      • kornelia.80 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 19.09.06, 18:14
        nie widze zwiazku, jesli bedzie kiedys takowy temat na forum i bede chciala sie
        wypowiedziec na temat "preferowanych pozycji sexualnych" wowczas odpowiem.
    • brasil5 Durne jesteście baby 19.09.06, 13:06
      i taaaaakie powtarzalne... że aż się naprawdę tzreba czasami zmuszać, żeby taką
      przelecieć, nawet o 10 lat młodszą!!!!
      • gszesznica Re: Durne jesteście baby 19.09.06, 13:15
        brasil5 napisał:

        > i taaaaakie powtarzalne... że aż się naprawdę tzreba czasami zmuszać, żeby
        taką
        >
        > przelecieć, nawet o 10 lat młodszą!!!!

        "Pyta sie mezczyzna Pana Boga
        -Boze czemu stworzyles Kobiete taka piekna
        P.B.-zebys mial co podziwiac.
        M.:
        -Panie Boze ,ale czemu kobiety sa takie glupie?
        P.B:
        -zeby mogly Cie pokochac:))
      • kornelia.80 Re: Durne jesteście baby 19.09.06, 18:15
        Czy Pan chcial nam sie zwierzyc z impotencji??
        Szanujemy Pana za to odwazne wyznanie!! Czapki z glow!!
    • qw5 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 19.09.06, 15:06
      A jeśli on mówi prawdę, jeśli mu naprawdę na Tobie zależy, jeśli serio nie ma
      czasu, bo praca, bo rodzina ? Dlaczego od razu zakładasz, że on ściemnia.

      A może to jest tak, że to Ty ściemniasz samą siebie? Że żyjesz złudzeniami? Że
      de facto marnujesz swój czas a co za tym idzie życie?

      On owszem może Cię powstrzymywać, bo faktycznie na tym mu zalezy, żeby taki
      układ trwał. Ale to ostatecznie Twoje życie i Twoja decyzja i kiedy powiesz
      KONIEC to będzie koniec. Może na początku formalny, ale z czasem pozostaną po
      tym już tylko wspomnienia, o ile będzesz miała na nie czas.

      PS
      Użyłam powyżej słowa "układ". Zapewniam, że jest to tylko przypadek i nie
      należy ono do repertuaru moich ulubionych:)
    • witch-witch Re: Błoto? Od strażników moralności? Hęł :)))) 19.09.06, 16:45
      Jakoś mi cię moja egzaltowana panno nie ŻAL. Owszem życie cię nie pieści,
      facet 'zmusza' cię do TAKIEJ CHOLERNEJ udręki..Czekać...na ru..ko, łożesz ty.
      Ta LOVE udręka dla takich małych kobietek jak ty.

      Kobieto o ile jesteś nią, masz problem z sobą samą przez swoją głupotę zrobiłaś
      z siebie to kogo zrobiłaś. Po co pozwalasz małym ludziom deptać po sobie.
      Przecież wiesz,że kochanki mają małe szanse na szczęsliwy romans,są dodatkiem
      do męskiego ego, w którym on mysli jedynie o zaspokojeniu swoich potrzeb.

      Obudź się i zajmij się sobą...już bez niego.
      • facettt Kochanka jest najpiekniejszym Kwiatem do Kozucha 19.09.06, 16:51
        I zadne twoje umoralniajaco- destrukcyjne apele
        tej PIEKNEJ prawdy nie zmienia :)))
        • witch-witch Re: "Sorry... 19.09.06, 16:58
          ja nie umoralniam, nie stac mnie na to. jedynie podpowadam ogolny sens spray.

          Szkoda ze twoja zona nie jest taka piekna.
          Ja wyszlam za maz za bardzo przystojnego faceta,´wiec nie ogladam sie za innymi
          facetami wystarczy mi ten ktory jest.

          Moze nie boj sie, znajdz sobie piekna kobiete i poslub ja, bedziesz mial ja na
          codzien....i pzrestaniesz ogladac za innymi, jak wiesz ze slicznotrka czeka w
          domu...
          • facettt Musze Ci zmartwic 19.09.06, 17:01
            Mam piekna i madra zone.

            Bedac jednak urodzonym kobieciarzem, Kochanka jest dla mnie rownie Piekna
            wartoscia sama w sobie :)
            • witch-witch Re: Dobry kochanek nie uzywa slowa..."Musze" 19.09.06, 17:03
              umie je zastapic bardziej dyplomatycznym frazesem..;=)))
              • facettt naturalnie... 19.09.06, 17:06
                Kajam sie i Przyznaje sie do przejezyczenia (z pospiechu).

                powinno byc : - pragne :)))

                Ten co "musi" - to zwykly poligamista :)))
                • witch-witch Re: naturalnie... 19.09.06, 17:10
                  Wyczuwam, ze u was w zwiazku i zona syta i kochanka cala w skowronkach, czy
                  jak...;=)))
                  • facettt Re: naturalnie... 19.09.06, 17:12
                    To raczej zrozumiale, ze dobry gospodarz zawsze dba o to,
                    by wilk byl syty i owca cala :)))
                    • witch-witch Re: naturalnie... 21.09.06, 17:17
                      facettt napisał:

                      > To raczej zrozumiale, ze dobry gospodarz zawsze dba o to,
                      > by wilk byl syty i owca cala :)))

                      .....

                      Tak dobry gospodarz tak jak ty dba o trzodę. Dla niego bez różnicy czy dziś z
                      kobietą pod kołdrą, czy z kozą. Tak jak widać dla ciebie, czytajac te twoje
                      filozoficzne wywody, człowiek się jedynie uśmiać moze......:))))
          • kornelia.80 Re: "Sorry... 19.09.06, 18:39
            tyle tylko, ze nie zawsze najwazniejszy jest wyglad... a poza tym wszystko jest
            sie w stanie znudzic. Jesli naprawde uwazasz,ze facet ktory ma piekna, nawet
            najpiekniejsza zone pod Sloncem bedzie jej wierny tylko dlatego,ze jest piekna,
            to jestes wyjatkowo powierzchowna. Bo w kims "pieknym" mozna sie zauroczyc, ale
            zakochujesz sie nie zawsze w kims kto jest taki piekny.
    • lune do faceta z jajami czyli Borysa ;) 19.09.06, 16:56
      "Oczywiście, ze kochankom nie nalezy się zaden szacunek, bo jak mozna szanować
      kogoś, kto sam sie nie szanuje."

      Swietna filozofia :)
      zonatemu 'posiadaczowi' kochanki - nalezy sie szacunek czy nie ? czy godny
      szacunku jest czlowiek ktory oklamuje swoja zone, zdradza ja ?

      'Kochanka to TYLKO zabawka i przygoda.'

      A zona to tylko zona no nie ? No i dla kompletu ... maz to tylko maz - mozna go
      oklamac, zdradzic itd. ?

      'Kochanka nie ma prawa stawiac zadnych wymagań , ani żądań.
      Ma siedzieć cicho, aby sie nie wydało i posłusznie dostosowywać się do sytuacji.
      Ma być w kazdej chwili gotowa, podmyta, chętna i miła uśmiechnięta i
      szczęśliwa, ze jakiś facet ją chce.'

      Ktos kto w tak przedmiotowy sposob chce traktowac innego czlowieka - zasluguje
      na to by byc DOKLADNIE TAK potraktowany. Nie zycze ci tego - bo w jednej chwili
      stracilbys te swoje 'jaja' ... ktore w mojej opinii i tak sa dosc dyskusyjne ;)

      lune
      • facettt Tu nie masz racji, Lune 19.09.06, 17:04
        Filozofia Borysa, byla czytelna: - przez sprowadzenie sytuacji kochanki do
        absurdu (ze to tylko seks,, zeszmacenie itd...) chodzilo mu o zochdzenie
        sytuacji, gdy zonaty mezczyzana zadaje sie z kobieta.

        Moja filozofia jest zupelnie odwrotna:
        posiadanie zony jest piekna rzecza.
        dom, cieplo, rodzina...

        Posiadanie do tego Kochanki czyni zycie jeszcze piekniejszym:
        to burza uczuc, dodanie zyciu kolorow itd...:)))
        • lune nie mam racji ? 19.09.06, 17:29
          facettt napisał:

          > Moja filozofia jest zupelnie odwrotna:
          > posiadanie zony jest piekna rzecza.
          > dom, cieplo, rodzina...

          Posiadanie meza jest rzecza piekna : dom, cieplo, rodzina ...

          > Posiadanie do tego Kochanki czyni zycie jeszcze piekniejszym:
          > to burza uczuc, dodanie zyciu kolorow itd...:)))

          Posiadanie do tego Kochanka czyni zycie jeszcze piekniejszym : to burza uczuc,
          dodanie zyciu kolorow itd ... ;)))

          Ciekawe ze faceci - gdy role sie odwroca - jakos zmieniaja zdanie ; ale zanim
          tak sie stanie - do glowy im nie przyjdzie ze to mozliwe ; czuja sie 'wladzami
          zwierzat' i troche mnie to smieszy ;

          Byc moze nie zrozumialam intencji Borysa /jesli tak - to przepraszam Borysa:)/

          lune



          • facettt wlasnie :))) 19.09.06, 17:35
            lune napisała:
            > Byc moze nie zrozumialam intencji Borysa /jesli tak - to przepraszam Borysa:)/

            I oto chodzilo.
            On mial klasyczne
            konserwatywne poglady.
            zadnych kochanek!

            A ja, jak widzisz, mimo, ze obyczajowy liberal, tez mam swoje zasady
            (nigdy np. nie zabieram sie za mezatki i nie rozbijam rodzin)

            I tutaj , jak prawdziwy facet, honorowo i bezinteresownie stanalem
            w jego obronie :)))
            by wykazac jego dobre intencje :)))
            • lune Re: wlasnie :))) 19.09.06, 17:48
              facettt napisał:


              > A ja, jak widzisz, mimo, ze obyczajowy liberal, tez mam swoje zasady
              > (nigdy np. nie zabieram sie za mezatki i nie rozbijam rodzin)

              Ale mi zasady - lamanie zasad :) przeciez zdrada jest zlamaniem zasad - czy
              nie ? i nie wkrecaj mi tu liberalizmu ;)))

              A co do dobrych czy zlych intencji Borysa czy Twoich - serio czy pol-serio czy
              z przekasem czy z ironia ... konserwatysta czy liberal - i tak zawsze wylazi
              troche prawdy ;)

              lune

              • facettt absolutnie :))) 19.09.06, 17:51
                lune napisała:
                > Ale mi zasady - lamanie zasad :) przeciez zdrada jest zlamaniem zasad.

                absolutnie nie.
                gdy sie nie przysiegalo wiernosci, to nie ma i zdrady :)
                gdyz nie lamie sie zadnej zasady.
                • lune tak tak 19.09.06, 17:55
                  i pewnie zyczylbys sobie aby TWOJE kobiety wyznawaly podobny poglad ?

                  "nie przysiegalam - no to moge sie bzykac z kim chce, przeciez nie bedzie mial
                  o to pretensji moj kochany mis"

                  nie bedzie mial pretensji ? naprawde ? bedzie trwal w takim ... liberalnym
                  zwiazku ?

                  lune
                  • facettt Re: tak tak 19.09.06, 17:57
                    znasz pierwsza zasade kultury osobistej i dyskrecji?

                    - czego oczy nie widza, tego sercu nie zal...
                    • lune Re: tak tak 19.09.06, 18:04
                      facettt napisał:

                      > znasz pierwsza zasade kultury osobistej i dyskrecji?
                      >
                      > - czego oczy nie widza, tego sercu nie zal...

                      ............. a gdy 'cudze' oczki widza - i usluznie podpowiedza to serduszko w
                      zaparte idzie i nadal nie widzi ?

                      Oj Facettt :) ja juz duza dziewczynka jestem ; troche sie naogladalam zycia z
                      roznych stron ; tak latwo to nie jest ;)))

                      ale zycze ci oczywiscie wszystkiego dobrego

                      lune
                      • facettt Re: tak tak 19.09.06, 18:07
                        lune napisała:
                        > Oj Facettt :) ja juz duza dziewczynka jestem ; troche sie naogladalam zycia z
                        > roznych stron ; tak latwo to nie jest ;)))

                        Ja tez duzy chlopczyk jestem i przez wszystkie te lata dostalem
                        tylko raz "latajacym talerzem" - wiec nie jest i tak zle :)))
                        • lune szczescie czy 19.09.06, 18:08
                          talent do unikow ? ;)

                          lune
                          • facettt Re: szczescie czy 19.09.06, 18:10
                            szczescie :)
              • lune poironizujemy ? 19.09.06, 17:51
                wpis Borysa z innego watku :

                'racja, jak kochanka sie nie sznuje, to żona musi się szanować.
                Jak panience nie przeszkadza bzykanie się z cudzym facetem, wiedząc, ze on
                zonaty, to przynajmniej żona powinna miec honor.'

                No i znow nie widzimy jakos 'honoru' faceta ktory zdradza ;)

                lune
                • facettt Ty sie, Dobra Kobieto 19.09.06, 17:55
                  nie smiej z Borysa...:)))

                  On chcial poironizowac i mnie obsmiac, ale ze jest troche "niepisaty",
                  to mu ta ironia niespecjalnie wyszla :)))

                  Ja tam cenie spokojnych mezow, co nie lataja za babami i bede go bronil.

                  Nie lubie bowiem konkurencji na rynku :)))

                  • lune Re: Ty sie, Dobra Kobieto 19.09.06, 18:07
                    facettt napisał:


                    > Ja tam cenie spokojnych mezow, co nie lataja za babami i bede go bronil.

                    Szanuje ludzi ktorzy maja zasady szanujace innych ludzi :)

                    > Nie lubie bowiem konkurencji na rynku :)))

                    Liberal i jakies obawy przed konkurencja ??? przeciez wygrywa najlepszy :)

                    lune
                    • facettt Re: Ty sie, Dobra Kobieto 19.09.06, 18:11
                      a liberal, to nie moze byc leniwy i nie lubiacy wokol tloku? :)
                • kornelia.80 Re: poironizujemy ? 19.09.06, 18:51
                  Moim zdaniem Pan Borys przeniosl sie w czasie ze sredniowiecza i prubuje siac
                  zamieszanie na forum przez chamstwo,kiepskie wyrazanie mysli (MYŚLI-hahaha) ,
                  oraz zle zrozumiane poczucie moralnosci.
        • kornelia.80 posiadanie??? 19.09.06, 18:43
          To "posiadanie", to nie brzi dobrze:/ Posiadanie żony, posiadanie kochanki...
          troche sie czepiam;)
        • tadaam Re: Tu nie masz racji, Lune 20.09.06, 15:15
          Moja filozofia jest zupelnie odwrotna:
          > posiadanie zony jest piekna rzecza.
          > dom, cieplo, rodzina...
          >
          > Posiadanie do tego Kochanki czyni zycie jeszcze piekniejszym:
          > to burza uczuc, dodanie zyciu kolorow itd...:)))

          Gosciu, ty z tym swoim posiadaniem........ ehhh
          • facettt dziewcze, ty z tym czepianiem..:) i nieco wykladu. 20.09.06, 15:27
            tadaam napisała:
            > Gosciu, ty z tym swoim posiadaniem........ ehhh

            dziewcze, ty z tym czepianiem... eeh...

            Jasne jest , ze ludzi sie nie posiada, tylko z nimi sie jest.
            kogo i czego uczysz?

            tym niemniej - w jezyku polskim - utarlo sie mowic:
            mam zone, mam kochanke...

            I jest to forma obyczajowo i jezykowo poprawna...
            natomiast mowienie: jestem z zona i z kochanka byloby cokolwiek smieszne,
            gdyz nie mozna byc jednoczesnie z jedna i druga :)))

            To tyle mojego wykladu z obyczajow, jezykoznawstwa i logiki :)))



    • solaris_38 .przynajmniej tyle mozecie zrobić 19.09.06, 18:18
      powinna być taka gra pt "przynajmniej tyle mozecie zrobić"
      głupia

      jak ktos w nią zaczyna grac to nie powinien narzekac bo otrzymał swoją porcję
      usprawiedliwionego gniewu

      tylko .. czy nie szkoda czasu?
      • facettt nie. 19.09.06, 18:21
        solaris_38 napisała:
        > tylko .. czy nie szkoda czasu?

        lepiej byc kochanka zonatego i kogos wolnego szukac, niz byc po prostu sama.
        • solaris_38 niespójność 19.09.06, 18:47
          1. jesli kogoś MASZ -to jaka jest twoja motywacja aby szukac ? powiedzmy że ..
          nieco mniejsza
          2. masz na to mniej czasu i okazji badąc z kims i spędzajac z nim zcas
          3. kobiecie moze totalnie nie odpowiadac "posiadanie" kochanka na poziomie
          zwierzęcia czyli do seksu (kobeity sa pod tym wzgledem nieco głębsze zazwyzcaj)
          po co "mieć" żonatego który nie kocha

          uprawuianie seksu bez uzycia uczuc i ducha jest po prosru marne i jest
          stratą czasu c.b.d.u
          • facettt spójność :) 19.09.06, 20:07
            solaris_38 napisała:
            3. kobiecie moze totalnie nie odpowiadac "posiadanie" kochanka na poziomie
            > zwierzęcia czyli do seksu (kobeity sa pod tym wzgledem nieco głębsze zazwyzcaj

            moze...
            ale innej moze odpowiadac , prawda?

            > po co "mieć" żonatego który nie kocha

            z powyzej podanego powodu.

            a takiego, ktory KOCHA warto miec jeszcze z tego dodatkowego powodu:)))
            • solaris_38 (zakładam 19.09.06, 20:15
              że miłośc jest czymś dobrym odzywczym i głęboko pozytywnym a jej brak odwrotnie)

              1.sa kobiety kóre lubią byc bite i poniżane ale toże im to w jakiś sposób
              odpowiada nie czyni aktu poniżania kobiety dla żadnej ze stron dobrym


              2.zakąłdasz że żonaty a kocha kochankę a ja w to nie wierzę . myslę że faceci
              kochają żony od kórych nei opdchodzą niby ich (nawet wobec siebie neinawidząc)
              a kochanki jedynei wykorzystują do niejako "uzupełnienia " brakó i niedoborów
              żony

              ale to nieco pzrewrtona prowaokacja

              w kadym razie już bez prowokacji wierzę w miłośc
              ona zawsze znajdzie dobrą drogę bez kombinacji i labiryntów
              prostą i życiodajną jak ona sama :)

              nigdy nie martwie sie o nikogo kto prawdziwie kocha
              miłość bowiem nikogo nie może skrzywdzić

              ale nie będę tu wchodzić w polemikę

              niech każdy zostanie przy swojej wizji miłosci
              i tym czego sie od zycia pragnie

              • facettt ja tez zakładam 19.09.06, 20:22
                solaris_38 napisała:

                > że miłośc jest czymś dobrym odzywczym i głęboko pozytywnym,
                a jej brak odwrotnie)


                - oczywiscie...

                >> 2.zakładasz, że żonaty, a kocha kochankę a ja w to nie wierzę .
                myslę że faceci kochają żony od kórych nei odchodzą niby ich
                (nawet wobec siebie neinawidząc)

                - sa faceci, ktorzy kochaja swoje dzieci...
                a odchodzic od zon, nie kochajac ich, nie zamierzaja,
                gdyz nie chca zrobic im krzywdy.

                > a kochanki jedynei wykorzystują do niejako "uzupełnienia " braków i
                niedoborów żony

                - tak tez niekiedy bywa...
                - a niekiedy w tych kochankach sie zakochuja...
                moze byc roznie.

                > w kadym razie już bez prowokacji wierzę w miłośc
                > ona zawsze znajdzie dobrą drogę bez kombinacji i labiryntów
                > prostą i życiodajną jak ona sama :)
                >

                - ja rowniez.
                ale jest milosc i jest tez odpowiedzialnosc za bledy, ktore sie wczesniej
                zrobilo :)))
                • solaris_38 Re: ja tez zakładam 19.09.06, 20:34
                  dlazcego uważasz że zrobisz krzywde niekochanej kobeicie odchodzać od niej
                  czyż ona nie zasługuje na miłosc
                  dlaczego zakłądasz że robisz krzywdę dzieciom odchodzac ze związku w kórym nei
                  ma miłości ?

                  czy raczej nie ejst to strach i ból pzred rozstaneim z dziećmi

                  czy facet kóry odchodzi od kobiety niekochanej i daje jej szanse na
                  znalezienie partnera kóry będzie ją kochał prawdziwie - jest złe?
                  czy walka o wagę miłosci we własnym zyciu jest zła?

                  wyobraźmy sioebie że facet odchodzi od niekochanej żony i pokonuje ból rozstania
                  siue z dziećmi i ich równei mocne chwilowo cierpienie rozstania

                  jakei sa długofalowe skutki ?

                  zona znajduje kogoś kochanego i razem stanowią dla dzieci własciwy wzorzec
                  facet znajduje tworzy wartościowy związek oparty na miłości - także jest dla
                  długie lata dla dzieci żywya nauką JAK kochac

                  skad dziecko nauczy sie miłości jeśli nei będzie jej w domu
                  pozbawiani dziecka potęznej siły miłosci jest być może wiekszyą krzywda niż
                  męczenie się wszystkich naraz

                  znam związk=i kóre rozpadły sie i nawiązały nowe związki
                  dobre

                  i znam kiedy tylko jedna ze stron zdołała nawiązac zwiazek oparty na miłosci -
                  a i to było dla dzieci piekną lekcją JAK TO SIĘ ROBI

                  bo miłosci wbrew pzoorom sie uczymy i wzorce mają znaczenie

                  odejscie nei musi być zatem objawem nieodpowedzialnosci lecz aktem szacunku
                  dla miłości


                  ja nei chciałabym aby ktoś pozostawał ze mna dla dzieci
                  nic nie upokarzałoby mnie bardziej wobec dzieci jak fakt że matka jest niekochana
                  • facettt Re: ja tez zakładam 19.09.06, 20:46
                    solaris_38 napisała:

                    > dlazcego uważasz że zrobisz krzywde niekochanej kobeicie odchodzać od niej
                    > czyż ona nie zasługuje na miłosc
                    > dlaczego zakłądasz że robisz krzywdę dzieciom odchodzac ze związku w kórym
                    nei ma miłości ?

                    - wystarczy, ze jest zgoda, spokoj i zrozumienie. to juz duzo...
                    najwyrazniej nie rozumiesz problemu
                    >
                    > czy raczej nie ejst to strach i ból pzred rozstaneim z dziećmi

                    - to glownie. napisalem o tym wyraznie.
                    >
                    > czy facet kóry odchodzi od kobiety niekochanej i daje jej szanse na
                    > znalezienie partnera kóry będzie ją kochał prawdziwie - jest złe?
                    > czy walka o wagę miłosci we własnym zyciu jest zła?

                    - nie jest zle. ale i nie jest obowiazkowe.
                    >
                    > wyobraźmy sioebie że facet odchodzi od niekochanej żony i pokonuje ból
                    rozstania sie z dziećmi i ich równei mocne chwilowo cierpienie rozstania
                    >
                    > jakei sa długofalowe skutki ?

                    - rozne. zycie jest nieodgadnione.
                    >
                    > zona znajduje kogoś kochanego

                    - zawsze moze... czy ktos jej broni?
                    jej widac tez taka sytuacja odpowiada.

                    > skad dziecko nauczy sie miłości jeśli nei będzie jej w domu

                    - wystarczy, ze nauczy sie wzajemnego szacunku obojga rodzicow.

                    > pozbawiani dziecka potęznej siły miłosci jest być może wiekszyą krzywda
                    niż męczenie się wszystkich naraz

                    - dyskusyjne, czy nie wieksza krzywda jest pozbawianie go ojca.
                    grzecznego i je kochajacego.
                    >
                    > znam związk=i kóre rozpadły sie i nawiązały nowe związki
                    > dobre

                    - w zyciu bywa roznie. to oczywiste.
                    >
                    > odejscie nei musi być zatem objawem nieodpowedzialnosci,
                    lecz aktem szacunku dla miłości
                    >

                    - lubie szpagaty intelektualne, ale az tak gietki nie jestem :)))
                    >
                    > ja nei chciałabym aby ktoś pozostawał ze mna dla dzieci
                    > nic nie upokarzałoby mnie bardziej wobec dzieci jak fakt że matka jest
                    niekochana

                    - dzieci tego w ogole nie widza.
                    kultura osobista mozna zakryc wszystko.
                    najwyrazniej nie masz pojecia o "angielskim" stylu zycia.
                    • solaris_38 ano najwyraźniej nie ma pojęcia 19.09.06, 20:59
                      a angielskim życiu

                      ale jak już pisałam każdy ma swoją bajkę
                      ty masz angielską z jej plusami i minusami

                      mnie sie ona nie podoba

                      dla mnie byłaby za trudna

                      zarówno gdybym była dzieckiem i zoną i mężem

                      ale każdy jest inny

                      zycze Ci wszak szczescia i miłości jak najwiecej
                      • facettt ja Tobie takze. 19.09.06, 21:01
                        Ja tobie takze...
                        Zwlaszcza, ze przez (chyba) nadmiar zasad
                        Tej Milosci (mam wrazenie) brakuje Ci bardziej, niz mnie.
                        • solaris_38 miłości nigdy za mało ;) 19.09.06, 21:07
                          ale nie jestem wyznawcą zasad
                          zasady są sztuczne i ledwo je jako konieczne do pewnego stopnia toleruję (np
                          zasady przechodzenia przez ulicę)

                          przyznam jednak ze intensywnie odczuwam miłośc jako taką i byc mozę dlatego
                          czuję sie wdzięczna za jej ogrom wokół mnie

                          być moze przychodzi do nas w życiu to czemu dalismy w zyciu priorytet
                          • klonn3 Re: miłości nigdy za mało ;) 19.09.06, 21:12
                            iiii tam słoneczko
                            a pedofilia?
                            nie chrzań jak potłuczona
                            • solaris_38 nigdy za mało 20.09.06, 20:18
                              pedofilia nie ma nic wspólnego z miłością
                              twoje skojarzenia sa smutne
                              • klonn3 Re: nigdy za mało 20.09.06, 20:48
                                skojarzyło mi sie z paskudnym artykułem z gazety o 'misiaczku' co to właśnie
                                dzieci kochał jego zdaniem. brrrrrrrrr
                                solaris, ludzie dziwne rzeczy nazywają miłością
                                • solaris_38 Re: nigdy za mało 20.09.06, 20:54
                                  czy stół stanie się ptakiem poniewaz inaczej go nazwą ?

                                  a pedofilia jest jak zjadanie samego siebie
                                  samozjedzenie ZYWCEM
                                  z wymazanaiem przyszłości

                                  i nie wiadomo jak uleczyć którąkolwiek ze zranionych stron

                                  • klonn3 Re: nigdy za mało 20.09.06, 21:16
                                    bo zdarzenia trzeba nazywać po imieniu, wtedy tylko można wyleczyć ludzi
                                    wykorzystanie jest wykorzystaniem, a nie miłością czy romansem
          • tadaam kolejna 20.09.06, 15:19
            Ludzi się nie MA, ani się ich nie POSIADA. Z ludźmi się JEST.
            Nic to... na szczęście tak to już jest zorganizowane, że to co oddajemy
            przyrodzie, ona predzej czy później nam zwraca, często z naddatkiem :)
        • kornelia.80 What you can't have, you can't resist 19.09.06, 18:55
          No tak, ale co jesli nie chce sie nikogo innego?? Bo ja np. nikogo nie szukam,
          zreszta nigdy nie szulakam, raczej pozwalam sie odszukac;) Nie nazekam na brak
          zainteresowania, na samotnosc, nie spotykam sie z zonatym facetem dlatego, ze
          zaden wolny mnie nie chce. J sie z Nim spotykam, bo chce Jego, a nie kogos
          innego... i tu caly problem:/
          -What you can't have, you can't resist-
          • solaris_38 Re: What you can't have, you can't resist 19.09.06, 18:59
            mówisz tak "ale co jesli ja mam ochotę być poniewierana ?"
            ok
            nic
            tylko tyle że skoro tego chcesz to to dostaniesz czyli będziesz poniewierana

            ale skoro tego chcesz to sie na to nei skarż tylko weź to chego chcesz lub ..
            chciej czegoś innego - na co nie będziesz się żałoście skarżyć
    • w.e Re: Dla ciebie bycie kochanką to zwykła, 19.09.06, 20:17
      szara codzienność?!Co? I ty uważasz siebie za głębię mądrości? Aż sika ci ona po kolanach, szkoda tylko ze chcesz uchodzić tutaj na forum za 'siódmy cud świata' sadząc takie podstawowe błędy ortograficzne.

      Skoro już tak wiele wiesz o tym jacy to 'są' mężczyźni, dlaczego nie weźmiesz zwyczajnie i się nie o d p i e r d o l i s z tylko jak ta durna gąska wypisujesz pozew na forum co i czego męzczyźni nie powinni robić, takim jak ty dupodajkom.

      Skoro tak bardzo masz w tej łepatynie poukładane to sobie sama ten problem z łajdusem rozwiąż.Czego w ogóle oczekujesz od niego, przecież on niczym szczególnym nie odbiega od twojego medelu jaki posiadasz w swojej 'mądrej' głowie.
      Nie wyobrażaj sobie, że znajdziesz wielu na forum, których wzruszysz swoim losem.
      Dla mnie jesteś obrzydliwą, zaruzumiałą, babą, bez zasad i norm moralnych, której brak wychowania i empatii wobec innych ludzi...pfffuujjj ci na drogę!
      • facettt nie denerwuj, sie Aniele. 19.09.06, 20:25
        ze jestes konserwa obyczajowa, to ja rozumiem.

        ale nie wytykaj bledow jezykowych innym , skoro robisz je sama :)))
      • kornelia.80 Re: Dla ciebie bycie kochanką to zwykła, 19.09.06, 20:28
        No i po co sie odzywasz wogole?? Jesli nie masz nic do powiedzenia na temat, to
        moze poprostu sie nie odzywaj...
        Nie oczekuje od nikogo wspolczucia, nie chce nikogo wzruszac, jedyne czego
        oczekuje od ludzi to odrobina kultury osobistej i podstawowych zasad dobrego
        zachowania. A ty (to nie przypadek,ze z malej litery "Ty" pisze) co masz do
        powiedzenia?? Przeklinasz, obrazasz mnie, a nawet mnie nie znasz... oszczedz
        sobie umoralnianie mnie na takie jak ty (znow celowe) wsciekle na caly swiat,
        czepiajace sie wszystkiego osoby juz sie dawno uodpornilam, ale jesli ma ci (i
        znow to samo) w jakikolwiek sposob ulzyc- smialo pokrzycz sobie.
        • kornelia.80 Re: Dla ciebie bycie kochanką to zwykła, 19.09.06, 20:30
          aaaa i sama siebie poprawie zanim naskoczysz na moja inteligencje, naturalnie
          mialo tam sie pojawic "dobre wychowanie" nie "dobre zachowanie"
          • klonn3 Re: Dla ciebie bycie kochanką to zwykła, 19.09.06, 20:33
            ble ble ble
          • w.e Re: 'Błędów' tobie nie będę poprawiać. 19.09.06, 20:34
            Życie samo zmusi cię do zaglądnięcia w swój 'środek' o ile go w ogóle posiadasz.
            • klonn3 Re: 'Błędów' tobie nie będę poprawiać. 19.09.06, 20:38
              nie ma nie ma woooooooooooooody na pustyyyyyyyyyyyyni
              a wielbłąby nie kcom dalej iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiść
              • kornelia.80 Re: 'Błędów' tobie nie będę poprawiać. 19.09.06, 22:22
                taaaa, wspaniale
            • kornelia.80 Re: 'Błędów' tobie nie będę poprawiać. 19.09.06, 20:40
              tak, posiadam, jest obecny
              • klonn3 Re: 'Błędów' tobie nie będę poprawiać. 19.09.06, 20:43
                kornelia.80 napisała:

                > tak, posiadam, jest obecny

                masz wielbłąda????????
                aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaale suuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper!!!!!!!
            • facettt bzdury :))) 19.09.06, 20:59
              w.e napisała:
              > Życie samo zmusi cię do zaglądnięcia w swój 'środek' o ile go w ogóle
              posiada

              Bzdury. Mam swoje lata, a ani mi sie sni zagladac w MOJ srodek :)
              Wole zagladac w srodek duszy (i nie tylko duszy) interesujacym kobietom :)))
              • klonn3 Re: bzdury :))) 19.09.06, 21:02
                podglądacz
                a skopofilia to zboczenie!!!!!!!!!
                aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!
                • facettt no moze ... 19.09.06, 21:10
                  no moze...
                  ale jakze przyjemne...
                  i niekaralne :)))
                  • klonn3 Re: no moze ... 19.09.06, 21:12
                    szpie..j :)
                    • klonn3 Re: no moze ... 19.09.06, 21:13
                      szpier.dalaj :)
                      • klonn3 Re: no moze ... 19.09.06, 21:13
                        o, poszło :)
                      • facettt a jak nie, to co? 19.09.06, 21:19
                        klonn3 napisała:

                        > szpier.dalaj :)

                        pobijesz mnie ? :)))
                        nie radze...
                        moge zgwalcic w obronie wlasnej :)))
                        • klonn3 Re: a jak nie, to co? 19.09.06, 21:22
                          wykastruję w obronie własnej :)
                          • facettt Re: a jak nie, to co? 19.09.06, 21:23
                            spokojnie.
                            przed gwaltem zrewiduje na obecnosc ostrych narzedzi :)))
                            • klonn3 Re: a jak nie, to co? 19.09.06, 21:25
                              ząbki wpierw też wybijesz?
                              • facettt nie gustuje w tej formie satysfakcji 19.09.06, 21:33
                                wiec nie bede musial :)

                                PS. W tej innej - tez nie :)))

                                Pozostaje nam Muzyka klasyczna :)))
                  • monikinha Re: no moze ... 20.09.06, 09:29

                    jest to straszne świństwo, dla mnie to się podciaga pod naruszenie miru
                    domowego - jeśli powodujesz, że ktoś nie może się czuć bezpiecznie we własnym
                    domu albo w odosobnieniu to robisz okropne świństwo
                    jak dla mnie jest to poza tym naruszenie konstytucyjnego prawa do godności
                    (art. 30) chronionego konstytucyjnie życia prywatnego i rodzinnego (art. 47)

                    ale ciekawość to pierwszy stopień do piekła i myślę że kto jak kto ale ty sobie
                    już świetnie zdajesz z tego sprawę
                    • facettt to powiadasz ..., Droga M... 20.09.06, 15:07
                      monikinha napisała:

                      > > jest to straszne świństwo, dla mnie to się podciaga pod naruszenie miru
                      > domowego - jeśli powodujesz, że ktoś nie może się czuć bezpiecznie we własnym
                      > domu albo w odosobnieniu to robisz okropne świństwo
                      > jak dla mnie jest to poza tym naruszenie konstytucyjnego prawa do godności
                      > (art. 30) chronionego konstytucyjnie życia prywatnego i rodzinnego (art. 47)

                      - to powiadasz, ze zagladanie komus w dusze, to przestepstwo?
                      czego to sie czlowiek nie dowie w Necie :)))
                      A myslalem, ze poznawanie Ciekawych Dusz vel Duszyczek to zwykla
                      Eksploracja :)))
                      PS. Brak Ci wiedzy Prawniczej. Forum jest domem wspolnym, a nie wlasnym,
                      ani tez nie jest odosobnieniem, wiec te paragrafy odpadaja, Kochanie :)))
                      >
                      ale ciekawość to pierwszy stopień do piekła i myślę że kto jak kto ale ty sobie
                      już świetnie zdajesz z tego sprawę

                      - istotnie.
                      Ale przeciez dla Ciebie pieklo nie istnieje, wiec nie bardzo rozumiem
                      te uwage :)))
                      • facettt I kontynuujac... 20.09.06, 19:39
                        I kontynuujac...
                        Poniewaz jestes spesjalistka od udawania, ze nie rozumiesz
                        (gdy Ci to niewygodne... - choc to normalna i logiczna postawa :)))

                        Forum GW, chociaz formalnie prywatne, dziala na terenie publicznym i podlega
                        prawu publicznemu...

                        Kazdy moze tu pisac, co chce i do kogo chce, pod warunkiem, ze przestrzega
                        2 spraw:
                        1. Netetykiety
                        2. Prawa polskiego.

                        Dotyczy to zarowno wypowiedzi publicznych, jak i prywatnych emaili (na boxy).
                        Reklamy sa przeciez zazwyczaj niechciane, lecz jednak docieraja do adresatow
                        na ich skrzynki...
                        Podobnie z emailami.

                        Tak dlugo sa one legalne, jak dlugo nie stoja w sprzecznosci z prawem,
                        a wiec nie zawieraja np. grozb karalnych...

                        Chyba tego na studiach powinni uczyc?
                        Nie kompromituj sie wiec ponad potrzebe :)))
                        • monikinha Re: I kontynuujac... 20.09.06, 20:47
                          Drogi facecie, poczucie humoru cosik zaszwankowało?
                          Powiew absurdu nie był odświeżający?
                          Czy też może tego na studiach Cię nie uczyli?
                          • facettt eeh...nie... 20.09.06, 20:56
                            monikinha napisała:
                            Powiew absurdu nie był odświeżający?

                            nie...
                            mam swoje doswiadczenia z grozenia mi paragrafami za czasow komuny jeszcze.
                            ciezki byl to dowcip.

                            fruwaj wyzej, Piekna :)))
                            • monikinha Re: eeh...nie... 20.09.06, 21:13
                              Nie paragrafy tylko artykuły... jesteś fanem Magdy M. ? :D

                              PS Mój dowcip jest leciutki. To tylko Twoja mroczna przeszłość uniemożliwia Ci
                              delektowanie się jego finezją.
                              • facettt Re: eeh...nie... 20.09.06, 21:32
                                monikinha napisała:
                                > PS Mój dowcip jest leciutki. To tylko Twoja mroczna przeszłość uniemożliwia
                                Ci delektowanie się jego finezją.

                                Jaaasne..:) Przeciez wiem, ze z Toba przegrac, to jak z inna wygrac...:)
                                Co do finezji wskaze Ci jednak przy najblizszej okazji ciekawsze wzory,

                                badz tylko, Szanowna M., cierpliwa :)))

                                bye.

                              • facettt W koncu wiem, kto to ta Magda M :))) 11.11.06, 15:33
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=433&w=51268595
                                monikinha napisała:

                                Jesteś fanem Magdy M. ?

                                1. Odpowiem Ci przy okazji...
                                2. Twoj dowcip byl istotnie ciezki.

                                Nie paragrafy tylko artykuły...

                                3. Za artykulami stoja paragrafy... - tak to juz jezd :)))


                    • karielcia Re: no moze ... 30.10.06, 17:34
                      @
    • emparia Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 20.09.06, 14:43
      Ja te kobiety się nie sznują, dla byle rozporka, tracą poczucie godności i
      honoru.
      I nie dziwota, ze faceci mają takie tylko za materace.
      • facettt bzdury. 20.09.06, 15:12
        emparia napisała:
        > I nie dziwota, ze faceci mają takie tylko za materace.

        typowa bzdura malolata, lub tez konserwy obyczajowej niechetnej Kochankom.

        W zyciu jednakze bywa roznie.
        Zdarzaja sie sie sytuacje, ze chodzi tylko o erotyke, a zdarzaja sie takie,
        ze jest to normalna milosc.
        • elisa-lena Re: Jaka przykra jest lektura twoich postów. 20.09.06, 15:43
          W których chcesz pokazać jaki ty to niby liberalny i 'ultra nowoczesny'. I
          czym ty się tu chwalisz, tym ze zonę oszukujesz i zdradzasz? To w tym jestś
          taki dobry? To szczyt twoich ambicji? To tobie chłopcze brak charakteru i woli.
          Bo trzeba mieć wole, aby móc widząc dookoła wiele pięknych ludzi i pozwolić im
          być, nie wczynając durnych romansów.

          Na czym polega twój 'liberalizm',ze taki facet jak ty, ktoremu brak zasad
          moralnych i szacunku wobec drugiego człowieka, powiela na nowo patriarchat, w
          starym sczezłym wydaniu, który córy Koryntu już dawno przed wiekami znały?

          Jestem ciekawa jaką byś miał minę gdyby na innym forum twoja współmażonka
          wychwalała zalety posiadania mężą i kochanka. Co wtedy byś czuł mały koguciku?
          • facettt Romanse nie maja nic wspolnego z corami "Koryntu" 20.09.06, 15:48
            Najwyrazniej - jak strus - lubisz chowac glowe w piasek przed rzeczywistoscia...
            Nie kreuje rzeczywistosci, tylko uczciwie i rzetelnie ja opisuje.
            manipuluja tu inni, probujac kwestie romansow zohydzic i sporowadzic do seksu -
            co nie odpowiada rzeczywistosci.

            Romanse to normalne relacje miedzyludzkie
            czasem chodzi tylko o seks, czasem o fascynacje, czasem wrecz o milosc.
            I majac szcunek dla obiektywizmu, tej prawdy bede bronil :)))


            • elisa-lena Re: Owszem córy koryntu jak najbardziej 20.09.06, 16:08
              odczuły na swojej skórze partiarchat. Ale nie tylko one, zajrzyj w historię i
              poczytaj choćby o zyciu starożytnych greków, czy rzymian. Ile w tych kulturach
              było przemocy psychicznej i moralnej wobec kobiet. Mężczyzna mógł sypiać
              zarówno z żoną, niewolnicą, kochanką i własną córką....a wszystko w imię woli i
              chuci męskich hormonów.
              Nadal mi nie odpowiedziałeś na pytanie, a jak z twoją żoną? Co ona na to? Czy
              też tak jak ty szuka romansów poza ciepełkiem rodzinnego domu? Bo jeżeli tak,
              to macie w połowie tzw. otwarty związek. W całości będzie otwarty, jak oboje
              jesteście wobec siebie uczciwi i mówicie o swoich roamnsach i miłosciach jakie
              przeżywacie z innymi osobami...Wtedy żyjecie w 'otwartym związku' i jeżeli
              obojgu tak dobrze, to ludziom nic do tego. Jednak czy tak jest w twoim wypadku?
              Sam sobie odpowiedz.
              Uczciwość wobec drugiego człowieka ma dużo wspólnego z jego miłością i tym
              faktem jaki człowiek jest jako jednostka.

              Inaczej kocha kłamliwy łajdak i niechluja, a inaczej zyje człowiek porządny i
              etyczny, dbajacy o uczcuia zarówno u siebie jak i u innych.
              • facettt Nie zajmuje sie tu strona etyczna romansow 20.09.06, 16:17
                elisa-lena napisała:
                > Uczciwość wobec drugiego człowieka ma dużo wspólnego z jego miłością i tym
                > faktem jaki człowiek jest jako jednostka.
                >
                > Inaczej kocha kłamliwy łajdak i niechluja, a inaczej zyje człowiek porządny i
                > etyczny, dbajacy o uczcuia zarówno u siebie jak i u innych.

                Piszesz nie na temat.
                I Dalej mowimy, na rozne tematy.
                Nie zajmuje sie strona etyczna romansow, gdyz dla obyczajowego konserwatysty
                beda one niemoralne, a dla obyczajowego liberala normalne i moralne.

                O etyce mozna porozmawiac na forum etyka i tam je z tego punktu widzenia
                probowac oceniac.

                Tu zajmuje sie psychologicznymi aspektami romansow - wskazujac, ze czesc
                dyskutantow dopuszcza sie tu prob manipulacji, probujac celowo romanse zohydzic.

                Powracamy zatem do meritum sprawy: nieprawda jest , ze romanse, to tylko seks.

                Przyczyn romansow sa setki, natomiast cele romansow, to niekiedy seks, niekiedy
                fascynacja, a niekiedy wrecz "zwyczajna" milosc - i nie probuj zaprzeczac,
                ze tak nie jest.



                • elisa-lena Re: Nie zajmuje sie tu strona etyczna romansow 20.09.06, 16:48
                  facettt napisał:

                  > Piszesz nie na temat.
                  __________
                  Nie na temat? W takim razie udowodnij mi,że piszę nie na temat. Piszę jak
                  najbarzdiej na temat! I ty o tym dobrze wiesz.
                  _______________
                  > I Dalej mowimy, na rozne tematy.
                  Mówimy na ten sam temat, ale ty skracasz, upraszczasz temat i nadal nie
                  odpowiadasz na podstawowe pytania, które ci postawiłam. Np. Jak reaguje twoja
                  żona na twoje romanse z innymi kobietami?

                  > Nie zajmuje sie strona etyczna romansow, gdyz dla obyczajowego konserwatysty
                  > beda one niemoralne, a dla obyczajowego liberala normalne i moralne.

                  __________
                  Tu widac ze masz zachwianie w poglądach i brak ci wyraźnie gruntów do dalszej
                  dyskusji. W sprawach gdzie 'zdrada' wchodzi w temat trudno jest chować się za
                  etykietką 'jestem obyczajowym liberałem...' Bo wielu nawet tak jak ich
                  określasz 'konserwatywnych' ludzi, umie czytać między wierszami i dla nich
                  będziesz szczątkiem prehistorycznego już w wielu zakątkach
                  swiata 'partriarchatu' groteskowo powielanego. A dla wielu innych człowiekiem,
                  któremu po prostu brak wychowania. Który boryka się z poważnymi problemami
                  psychicznymi.
                  Ludzie myślą samodzielnie i jeżeli się kogoś chce przekonać o swoich racjach,
                  to trzeba umieć argumentować. A tobie zwyczajnie brak argumentów, chcesz
                  prowadzić monolog z sobą samym, to go prowadź i załuż bloga. Tu na forum jak
                  się zdązyłam zorientować, ludzie w bardziej udany lub mniej udany sposób chcą
                  rzeczowo podyskutować, nawet na tak nudne tematy jak etyka związana z romansami.

                  > O etyce mozna porozmawiac na forum etyka i tam je z tego punktu widzenia
                  > probowac oceniac.
                  >
                  > Tu zajmuje sie psychologicznymi aspektami romansow - wskazujac, ze czesc
                  > dyskutantow dopuszcza sie tu prob manipulacji, probujac celowo romanse
                  zohydzic

                  ____________
                  Ręce opadają jak się czyta taki groch z kapustą, zadam ci jedynie pytanie, czy
                  wiesz, że jezeli ludzie kierowaliby się bardziej etyką,normami społecznymi,
                  zasadami, niż się kierują, to zniknęłoby 90 % chorób psychicznych z naszego
                  społeczeństwa?
                  >
                  > Powracamy zatem do meritum sprawy: nieprawda jest , ze romanse, to tylko seks.
                  >
                  > Przyczyn romansow sa setki, natomiast cele romansow, to niekiedy seks,
                  niekiedy
                  >
                  > fascynacja, a niekiedy wrecz "zwyczajna" milosc - i nie probuj zaprzeczac,
                  > ze tak nie jest.

                  W wypadku dziewczyny, która założyła wątek...raczej jedynie seks, wygoda i brak
                  odpowiedzialnosci.Albo w innej kolejności.
                  >
                  >
                  • facettt Re: Nie zajmuje sie tu strona etyczna romansow 20.09.06, 17:05
                    Raz jeszcze powtarzam, ze nie zajmuje sie tu moralna strona romansow,
                    gdyz tu , nie czas i miejsce na to.
                    Nie oceniam rowniez osobistej sytuacji autorki watku i jej romansu, gdyz ta wie
                    to zapewne lepiej od nas - o co konkretnie w jej sytuacji chodzi.

                    Wracajac zas do romansow - jako takich - podkreslam, ze ty wystepujesz z
                    pozycji tradycyjno-konserwatywnych, a ja z pozycji liberalizmu obyczajowego i
                    ten sam problem widzimy inaczej, gdyz NIE MA jednej moralnosci i jednej etyki.
                    Nie zamierzam wiec tu na temat aspektow moralnych romansow dyskutowac, gdyz
                    jak powiedzialem - nigdy sie tu nie dogadamy.

                    A jezeli wiesz, ze sie ze mna nie zgadzasz , to po wyrazeniu pogladow, mozesz
                    to smialo powiedziec i dyskusje zakonczyc.

                    Natomiast Twoje uwagi, ocierajace sie o ataki ad personam , nie robia na mnie
                    wrazenia.

                    Powracam do PSYCHOLOGICZNYCH aspektow romansow.
                    jest ich wiele i tylko ten problem nie interesuje.

                    Tu niestety nie masz zadnych argumentow, by mi zaprzeczyc, ze przyczyn romansow
                    jest wiele:
                    i ze sa to najczesciej:
                    - seks
                    - fascynacja
                    - milosc

                    po stronie pozytywnej.

                    a po stronie negatywnej:
                    - seksualne, czy uczuciowe niespelnienie w malzenstwie
                    - nuda
                    - sklonnosci poligamiczne.

                    Trzymaj sie zatem dyscypliny logicznej, gdy chcesz rozmawiac ze mna na temat
                    aspektow psychologicznych romansow, gdyz jak powiedzialem dla aspektow
                    moralnych tego problemu wyrazam tu i teraz swoje - desinteressement :)))
                    • elisa-lena Re: Ja tobie zadałam jedynie pytanie 20.09.06, 17:34
                      gdzie jest takze odpowiedź na temat tej beznadziejnej dyskusji. Jeśli nie
                      pamiętasz, bo nie doczytałeś, to ci je przypomnę:" Czy twoja żona wie, o twoich
                      romansach z innymi kobietami?"

                      Nic wiecej do ciebie nie mam i nie chcę mieć. Bo owym tzw. liberalizmem
                      obyczajowym posługują się wszyscy... nawet zboczeńcy.
                      • facettt powtarzam Ci po raz kolejny, ze na temat aspektow 20.09.06, 17:38
                        moralnych romansow nie zamierzam dyskutowac.
                        Interesuja mnie tylko aspekty psychologiczne romansow, ich przyczyny i skutki.
                        Ile razy mam Ci to mowic, bys zrozumiala?

                        Niestety (dla Ciebie) liberalizm obyczajowy nie jest zboczeniem, lecz
                        normalnoscia. Zarowno z punktu widzenia psychologii, jak i prawodawstwa.
                        • elisa-lena Re: Albo do ciebie nie dociera albo... 20.09.06, 18:02
                          oczywiście dyskusja z tobą nie wiedzie daleko, jak jedynie do wysłuchiwania
                          twojego monologu, albo jesteś aż tak zapatrzony w siebie, że nie widzisz nikogo
                          dookoła, albo tak ograniczony? A moze mieszanka narcyzmu i ograniczenia,
                          bezkytycyzmu?
                          Nie można oddzielić wszystkich aspektów moralnych od psychologicznych. Chocby
                          dlatego,ze wiele pzrestępstw, kryminalnych wydarzeń w społeczeństwie,
                          popełniają ludzie chorzy psychicznie. Psychopatia, czy socjopatia to tez
                          choroba psychiczna. Bardzo często poziom okrucieństwa przestępcy równa się z
                          poziomem jego niskich morali i niedorozwoju umysłowego,część płatów mózgowych u
                          psychopatów rozwija się po 40 roku życia. Do tego czasu taki osobnik wykona
                          wiele niemoralnych, nieetycznych czynów.
                          Jest jedna moralność! Jedna dla wszystkich.
                          A teraz odpowiedz, po raz ostatni pytam, na pytanie:"Czy twoja zona wie o
                          twoich romansach z innymi kobietami?"

                          Dalsza dyskusja z tobą dla mnie, nie przedstawia wiekszej wartości...

                          • facettt ataki ad personam nie robia na mnie wrazenia :))) 20.09.06, 18:11
                            elisa-lena napisała:
                            > Nie można oddzielić wszystkich aspektów moralnych od psychologicznych.

                            Dalsza dyskusja z tobą dla mnie, nie przedstawia wiekszej wartości...
                            >
                            - Wiec nie odpowiadaj, przeciez nikt Ci nie kaze?

                            Niestety, nie rozmawiamy o przestepcach, tylko o normalnych zonatych
                            mezczyznach miewajacych kochanki i pychologicznych aspektach (przyczynach i
                            skutkach) tych spraw. jezeli chcesz dyskutowac na inne tematy, to otworz wlasny
                            watek, lub dyskutuj z kims innym.

                            Moralnosci jest wiele i dlatego to temat tak szeroki, ze nie miesci sie w
                            ramach tego watku. Moralnosci, jak i gusty, ludzie maja rozne i jezeli tylko
                            sa one zgodne z obowiazujacym prawem, to wszystko w porzadku...
                            Liberalizm obyczajowy jest zas zgodny z prawem, podobnie jak i zdrady,
                            ktore w Cwilizacji zachodniej karalne nie sa.

                            A ze Ci sie one nie podobaja?
                            Rozmmiem.
                            Ale coz ja na to poradze?

                            • elisa-lena Re: Przykład psychopatów był skrajny 20.09.06, 18:17
                              dla podkreślenia zależności morali i psychologii. Problem w tym, ze zbyt mało
                              wiesz na temat zarówno psychologii i jak i etyki wynikajacej z psychologi
                              stosunków miedzyludzkich, aby mozna było z toba dyskutować.
                              • facettt Re: Przykład psychopatów był skrajny 20.09.06, 18:20
                                Wiem tylko, dziewcze, wystarczajaco duzo na temat psychologicznych aspektow
                                zdrady. A tej wiedzy Ci najwyrazniej brak i dlatego zapewne wypisujesz tu takie
                                piramidalne bzdury zupelnie nie na temat :)
                                • elisa-lena Re: Słuchaj facet, 21.09.06, 12:03
                                  Dziewczę, takowe to ty możesz znaleść na wiejskich traktach, bo widać zarówno
                                  mentalnie jak i intelektualnie tam ci najbliżej.
                                  Piramidalnie będzie, jak weźmiesz się serio za siebie i solidnie podszkolisz w
                                  sprawach etyki, morali i psychologi.

                                  Wtedy będziesz partnerem do możliwej dyskusji.
                                  • facettt Słuchaj dziewcze, 21.09.06, 14:04
                                    elisa-lena napisała:


                                    > Piramidalnie będzie, jak weźmiesz się serio za siebie i solidnie podszkolisz
                                    w sprawach etyki, morali i psychologi.

                                    1. Nie zauwazylem, zebysmy tu dyskutowali.
                                    2. Ja podsmiewam sie nieco z Twojego oburzenia, a ty placzesz mi w rekaw :)
                                    3. Mowilem Ci ,zachowujesz sie NIEETYCZNIE obrazajac interlokutorow bez powodu.
                                    4. Twoje nieudolne ataki ad personam, szczerze mnie bawia, lecz nie ruszaja,
                                    pisalem ci juz to.

                                    5. Co to znaczy "morali" ??? .Nie znam takiego slowa.
                                    • elisa-lena Re: Rzeczywiście nie pomyliłam się co do ciebie. 21.09.06, 16:59
                                      Jedyną pomyłką było wczynać dyskusję z nastoletnim szczawiem, któremu marzy się
                                      i żona i kochanka i który ucieka przed rzeczywistością w świat urojeń. Swój
                                      głosik w sprawie już zabrałeś chłopcze, więc oszczędź ludziom twoich bachomazów.


                                      • facettt wlasnie...pobelkotalas troche bez intelektualnej 21.09.06, 17:03
                                        tresci , wiec oszczedz ludziom twojej dalszej intelektualnej kompromitacji...

                                        pisze jasno, czy uproscic? :)))
                                        • witch-witch Re:Gdyby był tu jeszcze ktoś...:))) 21.09.06, 17:21
                                          facettt napisał:

                                          > tresci , wiec oszczedz ludziom twojej dalszej intelektualnej kompromitacji...
                                          >
                                          > pisze jasno, czy uproscic? :)))

                                          ............

                                          Kto traktuje SERIO wypowiedzi niekjakiego facettta. vel vampirrr, vel 1000
                                          innych ników uprzedzam,że nie warto. SZKODA czasu osobnik, z wyraźną nerwica
                                          natręctw.....niesty nieuleczlny.....
                                          • facettt z wyrazna przykroscia stwierdzam... 21.09.06, 17:28
                                            ze nie mam nic wspolnego z zadnych z podanych przez Cie nickow.
                                            • witch-witch Re: 21.09.06, 17:34
                                              z wyrazna przykroscia stwierdzam...


                                              heheheheheheh Mnie nie ubujasz s k u rw y s y n a spod nick czarnycharakter
                                              oboje pamiętamy. Te same słowa ten sam styl. "Dziewczę" "meritum sprawy" i nnne
                                              pierdoły tylko jeden chory osobnik potrafi wydalić z siebie......


                                              I jeszcze jedno ani "czarnycharakter" ani "facettt" bo to ta sama osoba, nie
                                              ma żadnej zony ani kochanki! Więc pozwólcie mu marzyć choć tyle jego radochy!

                                              A teraz mozesz p i e r d o l i ć tu te swoje chore wywody ty tani p i z d z i o
                                              c h u!
                                              • facettt eeh,nie mam rowniez nic wspolnego z nickiem czarny 21.09.06, 17:44
                                                z nickiem czarny charakter.
                                                pisalem o tym wielokrotnie.

                                                nie uzywam inwektyw - jak ty i on.

      • kornelia.80 kolejna strazniczka moralnosci 20.09.06, 17:08
        no i po co ta zlosc??
        To jest nprawde jakis fenomen, gdybym opisala moja sytuacje nie wspominajc o
        tym, ze "moj mezczyzna" ma zone, reakcje bylyby o wiele inne, nikt nie pisalby
        o materacach, o braku szacunku do siebie itd. Ale tylko wzmianka o zonie i
        zaraz jakies zlosliwosci... no i po co??? Czy naprawde ktos sie ludzi, ze mnie
        to jakos poruszy?? Czy naprawde komus sie wydaje,ze ma taka moc sprawcza,ze
        nagle mnie umoralni??
        Moralnosc, to pojecie szalenie wzgledne, to co dla kogos ociera sie o
        przektoczenie siodmego kregu piekiel dla kogos innego jest normalnoscia.
        Jak chcialm tylko powiedziec, wszystkim ktorzy probowali i probowac beda nadal
        mnie umoralniac, szczegolnie obrazajac mnie, zeby dali spokoj. Naprawde niczego
        nie czuje sie winna i to sie niz zmieni.
        • elisa-lena Re: Problem bywa taki, 20.09.06, 17:28
          że panie twojego pokroju po iluś tam latach swawoli 'mało moralnej' nazwijmy to
          tak bardzo delikatnie, wysiadują kolanka w kościele, dzielnie się spowiadając w
          konfesjonale. Taki bywa koniec dla kochanek, choć ty masz jeszcze X lat przed
          sobą zanim ten moment nastapi.

          Gdybyś kierowała się bardziej moralami w twoim życiu prywatnym, nie
          pozwoliłabyś sobie na to 'cierpienie duszy' jakie dziś przeżywasz.

          I ciesz się, ze są jeszcze strażnicy moralności, bo gdyby ich nie było ciężko
          by było żyć pomiędzy luźmi. Moralność towarzyszy wielu innym cechom dodatnim u
          ludzi. Powiedzmy żona owego kochanka nie jest osobą na 'straży morali', wiesz
          co od niej cię może spotkać? Ja bym się bała nawet pomyśleć, czy jej nie wolno
          byc niemoralną w tej sytuacji jakiej jest i napuścić paru zbirów, aby
          poturbowali głuptaskę? Przecież jest 'liberalizm obyczajowy'....

          W innej szerokości geograficznej, ludzie mniej są tolerancyjni wobec zdrad.
          Twój zonaty kochanek dostałby karę 200 batów na gołe plecy, a
          ciebie 'rozbawione' towarzycho ukamieniowałoby bezlitośnie.Straciłabyś zycie w
          okrutny sposób. Więc schowaj te swoje poglądy na temat tolerancji i skoro
          chcesz być taka 'liberalna' to pokaż to teraz i pozwól bez ceregieli facetowi
          wrócić do jego rodziny.

          • facettt islamskie bzdury. 20.09.06, 17:34
            elisa-lena napisała:

            > że panie twojego pokroju po iluś tam latach swawoli 'mało moralnej' nazwijmy
            to tak bardzo delikatnie, wysiadują kolanka w kościele, dzielnie się
            spowiadając w konfesjonale. Taki bywa koniec dla kochanek, choć ty masz jeszcze
            X lat przed sobą zanim ten moment nastapi.

            - normalna i czesta kolej rzeczy. I co w tym dziwnego?
            >
            > Gdybyś kierowała się bardziej moralami w twoim życiu prywatnym, nie
            > pozwoliłabyś sobie na to 'cierpienie duszy' jakie dziś przeżywasz.

            - bzdury. Milosc jest slepa i beznadziejne zakochanie sie w zonatym dotyka
            niekiedy i "porzadne" osoby

            Powiedzmy żona owego kochanka nie jest osobą na 'straży morali', wiesz
            > co od niej cię może spotkać? Ja bym się bała nawet pomyśleć, czy jej nie
            wolno byc niemoralną w tej sytuacji jakiej jest i napuścić paru zbirów, aby
            > poturbowali głuptaskę? Przecież jest 'liberalizm obyczajowy'....

            - nie myl moralnosci z prawem. Moralnosci moga byc rozne. Prawo jest jedno.
            Wedlug prawa zdradzac wolno. Bic, obojetnie z jakiej przyczyn nie wolno.
            To przestepstwo zagrozone kara.
            >
            > W innej szerokości geograficznej, ludzie mniej są tolerancyjni wobec zdrad.
            > Twój zonaty kochanek dostałby karę 200 batów na gołe plecy, a
            > ciebie 'rozbawione' towarzycho ukamieniowałoby bezlitośnie.Straciłabyś zycie
            w okrutny sposób. Więc schowaj te swoje poglądy na temat tolerancji i skoro
            > chcesz być taka 'liberalna' to pokaż to teraz i pozwól bez ceregieli facetowi
            > wrócić do jego rodziny.

            - cale szczescie zyjemy na Zachodzie. Prymitywizm swiata islamskiego nie ma w
            tym momencie dla nas zadnego znaczenia. Wiec schowaj swoje dygresje na ten
            temat i jesli juz to pisz na temat.
            • elisa-lena Re: islamskie bzdury. 20.09.06, 17:46
              Dla wielu milionów ludzi nie są to bzdury.

              Dygresji nie lubisz czytać, ale twoje to co innego?
              • facettt Re: islamskie bzdury. 20.09.06, 17:55
                elisa-lena napisała:

                > Dla wielu milionów ludzi nie są to bzdury.

                - piszac o zdradzie, rozmawiamy o niej i jej aspektach w miejscu, gdzie zyjemy.
                Czyli w obrebie cywilizacji zachodniej. To chyba rozumie sie samo przez sie.

                Gdy chcesz dyskutowac o roznej moralnosci na swiecie zapraszam na forum Swiat.
                Tam tez niekiedy pisuje.

                Dla nas - zabijanie za zdrade - zdarzajace sie w pyrmitywnym islamie
                jest zwyklym barbarzynstwem.


                Dygresji nie lubisz czytać, ale twoje to co innego?

                Lubie, ale twoje sa dosc pokraczne. Chwytasz sie wszystkiego,
                aby Twoje bylo na wierzchu...
                Nie uda Ci sie :)))

                Nie posluguje sie dygresjami (przynajmniej tutaj). zakreslilem scisle temat:
                Rzeczywiste i psychologiczne aspekty zdrady.
                I tego sie twardo trzymam.
          • kornelia.80 Re: Problem bywa taki, 20.09.06, 17:59
            Rozumiem Twoje poglady,ale dlaczego mnie obrażasz?? Dlaczego nazywasz mnie
            głuptaska?? Tego nie rozumiem. Jesli chodzi o kosciol, to raczej mi nie grozi,
            bo nie jestem katoliczka (nie, nie dlatego,ze zerwalam z kosciolem- poprostu
            nie jestem katolikiem) jesli chodzi natomiast o pozwalanie kochankowi na
            wracanie do rodziny, to ani przez chwilke Go nie powstrzymywalam. To zalezy od
            Niego,jesli chce- smialo. A i w drodze wyjasnienia, Jego rodzina sklada sie
            tylko z zony... nie krzywdze nikomu dzieci.
            • elisa-lena Re: Głupiutka, poczytaj siebie za 10 lat.. 20.09.06, 18:12
              co wtedy przeczytasz? Co bedziesz czuła czytając te posty.
              Nadzieja w tym, ze jego żona to 'straznik morali' kornelio80.Bo gdyby był to
              ktoś twojego pokroju albo facettt, to ryzyko duże, ze taka osoba z liberalnymi
              obyczajami postąpi bardzo nieliberalnie w sytuacji stresowej, ponieważ ma słabe
              hamulce moralne i słabą wolę.
              • facettt To forum psychologia, mowimy o psychologicznych... 20.09.06, 18:19
                aspektach zdrad, a ty ciagle probujesz zepchnac dyskusje na poziom moralnosci,
                widzac przeciez, ze nikt nie ma ochoty z Toba na ten temat dyskutowac...

                Poglady, takze na moralnosc, z wiekiem i okolicznosciami sie zmieniaja
                i byc moze za 10 lat autorka watku bedzie myslala inaczej.

                teraz jednak, jest jaka jest, i poniewaz postepuje zgodnie z prawem, To TY nie
                masz zadnego moralnego prawa, by ja obrazac, tylko dlatego, ze jej postepowanie
                Ci sie nie podoba.

                Obrazajac ja, postepujesz nieetycznie, skoro juz chcesz cos ode mnie o etyce
                uslyszec :)))
              • kornelia.80 Głupiutka? brak Ci argumentow, wiec mnie wyzywasz 20.09.06, 18:32
                Nie zrozumiałaś co napisałam?? Nie nazywaj mnie w taki sposób, nie masz pojecia
                kim jestem, wiec osądy dotyczące mojej inteligencji możesz zachować dla siebie,
                szczegolnie,ze od jakiegos czasu piszesz zupelnie nie na temat.
                My tu naprawde nie rozmaiamy o moralnosci, zreszta taka rozmowa nie mialaby
                senu, chocby tylko dlatego,ze (jak juz pisalam) moralnosc to pojecie wzgledne,
                a poza tym zawsze znajda sie tacy, jak Ty ktorzy beda obrzucac blotem tych,
                ktorzy wedle ich mniemania sa zli, oraz tacy,jak ja, ktorzy takich jak Ty maja
                w glebokim poszanowaniu i nie maja zamiaru zastanawiac sie, czy "jestem dobra,
                czy zla"
    • adonis1970 facettt 20.09.06, 18:23
      ozen sie, znajdz sobie kochanke, moze bedziesz mniej monotematyczny. od kilku
      lat nic bardziej nie interesuje cie na forum, niz fakt posiadania zony i
      kochanki

      just do it:)
      • facettt And so quickly, like possible:))) 20.09.06, 18:27
        Kazdy ma swoja specjalizacje forumowa :)
        Nie czytaj, skoro Cie to nudzi.
        Uwaga niestety, nie dosc, ze nie na temat, to jeszcze nietrafiona :)))
        • lalka-mi Re: And so quickly, like possible:))) 20.09.06, 19:03
          Zaczęłam czytać wątek, ale po kilku Waszych wpisach byłam naprawdę
          zdegustowana.Założycielka wątku płacze w mankiet forumowiczom, że dała się
          sprowadzić do roli przedmiotu, a jakiś (ponoć) liberał pociesza ją i całkiem
          poważnie, że kobiety-przedmioty trzeba traktować z szacunkiem.
          Jestem ciekawa jaka inteligentna kobieta chce się z kimś takim spotykać, kto
          tak bredzi???
          • facettt Re: And so quickly, like possible:))) 20.09.06, 19:31
            Zycie kryje wiele tajemnic...:)
            wszakze Milosc jest slepa...


            PS. Zadna kobieta nie jest przedmiotem...
            nawet ta "pracujaca" w Agencji Uciech...

            ma prawo do opieki zdrowotnej..
            i wczesniejszego przejscia na emeryture
            ze wzgledu na ciezkie warunki pracy...
            • lalka-mi Re: And so quickly, like possible:))) 20.09.06, 19:51
              Może i żadna kobieta nie jest przedmiotem, ale niektóre koniecznie chcą być tak
              traktowane.
              Nie przekonasz mnie do wielu rzeczy, o których piszesz powyżej, więc nie będę
              się zagłębiać w tajemnicę życia i ślepotę miłości...Takie slogany może są i
              odkrywcze, ale na poziomie pań ze wspomnianej agencji.
              • kornelia.80 And AS quickly, AS possible:))) 20.09.06, 20:12
                ja nie chce
                • lalka-mi Re: And AS quickly, AS possible:))) 20.09.06, 20:20
                  Wierzę, więc nie pozwól na to.
                  • kornelia.80 Re: And AS quickly, AS possible:))) 20.09.06, 20:23
                    wlasnie zamierzam, tzn. zamierzam "zalatiwc sprawe" w jedna badz druga strone:)
              • facettt and therefore :))) 20.09.06, 20:26
                nie zaglebiaj sie tajemnice Slepej milosci
                i w tajemnice Zycia...
                ten temat Ci po prostu nie sluzy :)))
                • lalka-mi Re: and therefore :))) 20.09.06, 20:30
                  Jesteś tego pewien?Czy nie wysnuwasz zbyt szybko, zbyt pochopnych wniosków?

                  Wyglądasz jak gdybyś był urażony.Przecież to nie Ty jesteś kochanką czekającą
                  na telefon, skąd więc ten zły nastrój?
                  • facettt Re: and therefore :))) 20.09.06, 20:31
                    meska kokieteria... tym sie rozni od babskiej
                    ze pachnie...
                    innymi perfumami :)))
                    • lalka-mi Re: and therefore :))) 20.09.06, 20:36
                      Słowa "kokieteria" i "mężczyzna" tak pasują do siebie jak przysłowiowy wół do
                      karety...

                      Męskie perfumy tym się różnią od damskich, że przede wszystkim są mocniejsze,
                      podobnie jak ponoć mężczyźni są mocni, a kobiety delikatne jak ich perfumy.
                      Ale o czym ja Ci tutaj, przecież wiesz, bo jak zdążyłam przeczytać wiesz jak to
                      jest z eleganckimi kobietami i może ...szarmanckimi mężczyznami...
                      • facettt Re: and therefore :))) 20.09.06, 20:54
                        lalka-mi napisała:

                        > Słowa "kokieteria" i "mężczyzna" tak pasują do siebie jak przysłowiowy wół
                        do karety...

                        inpossible :))) nie znasz zycia, gdyz nie sluzylas nigdy w Marynarce :)))

                        > Ale o czym ja Ci tutaj, przecież wiesz, bo jak zdążyłam przeczytać wiesz jak
                        to jest z eleganckimi kobietami i może ...szarmanckimi mężczyznami...

                        - Nie martw sie :) Co sie odwlecze, to nie uciecze...
                        Zwlaszcza okrutna zdrada, ktora wszedzie czyha :)))
                        z szarmanckimi mężczyznami, wylacznie :)))
                        • lalka-mi Re: and therefore :))) 20.09.06, 21:01
                          Strzelasz w ciemno i nie wiesz jak pudłujesz, pewnie mogłabym w tej marynarce
                          być Twoim bosmanem:)

                          Twoja ironia co do zdrady jest bezcelowa, zazwyczaj mam to gdzieś kto z kim
                          śpi i nie opowiadam na prawo i lewo z kim śpię ja, gdyż sprawy te należą do
                          intymnych, a wydaje mi się, że w eleganckim towarzystwie te pomija się
                          dyskretnym milczeniem.Popraw mnie jeśli się mylę.
                          Wyjaśniam, bo widzę, że błądzimy-nie jestem strażniczką moralności, zwłaszcza
                          czyjejś:PPP
                          Natomiast śmieszą mnie faceci co upominają się o medal za to, że są ludzkim
                          panem dla żon i kochanek:)
                          • facettt Re: and therefore :))) 20.09.06, 21:10
                            lalka-mi napisała:
                            > Natomiast śmieszą mnie faceci co upominają się o medal za to, że są ludzkim
                            > panem dla żon i kochanek:)

                            No coz...
                            nie kazdy lubi cieple podusie :)))

                            mnie smiesza nieludzkie kobiety...
                            niezaleznie od ich motywacji.
                            nawet, gdy nie upominaja sie o medal :)))
                            • lalka-mi Re: and therefore :))) 20.09.06, 21:16
                              Przepraszam, że pytam, ale te ciepłe podusie to podpadają pod żony, kochanki,
                              czy co...?
                              Jeśli znów szybko wysuwasz wniosek, że to niby ja ,ta nieludzka:), jestem
                              ciepłą podusią to Ci gratuluję.
                              Może to tylko zły dzień na celne trafienia???

                              Co do medali, to poproszę-dumnie wypinam pierś:)
                              • facettt Re: and therefore :))) 20.09.06, 21:34
                                lalka-mi napisała:

                                > Przepraszam, że pytam, ale te ciepłe podusie to podpadają pod żony, kochanki,
                                > czy co...?

                                - pod wszystko :)

                                > Jeśli znów szybko wysuwasz wniosek, że to niby ja ,ta nieludzka:), jestem
                                > ciepłą podusią to Ci gratuluję.

                                - jak jestes kobieta nieludzka, to nie mozesz byc ciepla podusia... niestety ...

                                wybieraj :)))

                                pa.
                                • lalka-mi Re: and therefore :))) 21.09.06, 16:06
                                  Nie muszę wybierać, ponieważ tak już jestem skonstruowana, że mogę być
                                  nieludzka i mogę bywać ciepła jak ta Twoja podusia.
                                  Wybory są dla tych, którzy M U S Z Ą ja niczego nie muszę, ja tylko mogę chcieć.

                                  I wcale nie napisałabym tu słowa "niestety":)
                                  • facettt Taki wybor, nie jest wyborem :))) 21.09.06, 16:15
                                    Ze POTRAFISZ byc tym, lub tym, to nie mam najmniejszych watpliwosci ...:)

                                    Wybor polega na tym - kim CHCESZ, (wolisz) byc :)))
                                    • lalka-mi Re: Taki wybor, nie jest wyborem :))) 21.09.06, 18:13
                                      Wybór jest dostosowany do tego Z KIM jestem...:)
                                      • facettt i historia zatoczala kolo... 21.09.06, 22:26
                                        nadajesz sie na Kochanke :)))
                                        • lalka-mi Re: i historia zatoczala kolo... 22.09.06, 13:40
                                          Myślisz, że się obrażę?

                                          Nie, gdyż tego samego zdania jest mój kochanek, kiedy już łaskawie do niego
                                          zadzwonię.Tak, traktuję go po ludzku i w tym jestem do Ciebie podobna:)
                                          • facettt Re: i historia zatoczala kolo... 22.09.06, 14:18
                                            dlaczego mialabys sie obrazic?
                                            nie taki byl cel mojej wypowiedzi.

                                            na Kochanke nadaje sie kazda inteligentna i elastyczna
                                            w oczekiwaniach i obyczajach kobieta ...:)))
                                            • lalka-mi Re: i historia zatoczala kolo... 23.09.06, 17:21
                                              Tak więc teraz wroga podchodzimy komplementam...Widzę, że jesteś dobrym
                                              taktykiem:)
                                              Masz rację, nie można zmarnować takich umiejętności tylko na jedną kobietę.

                                              Nawet nie wiesz jak ja Cię rozumiem...
                  • kornelia.80 Re: and therefore :))) 20.09.06, 20:32
                    To ja jestem ta kochanka, ktora czekal i sie doczekala i.... zignorowala...
                    Tak,tak szalenie to dojrzale...
    • mskaiq Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 24.09.06, 07:51
      Mysle ze kochasz Go i to Ty nie chcesz aby odszedl, potrzebujesz milosci nawet
      takiej jak ta. Dlaczego zabronilas Mu mowic o uczuciach, nie boj sie milosci,
      chcesz jej ale sie jej boisz.
      Co dalej to Twoja decyzja ale swiat nie konczy sie na tej jednej milosci.
      Mozesz znalesc innego czlowieka ale nie boj sie mowic o milosci. Nie zabraniaj
      mowic o niej bo na samym poczatku pozbywasz sie jej a potem za nia tesknisz, za
      dobrym slowem, przytuleniem, cieplym i dobrym uczuciem innego czlowieka.
      • klonn3 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 24.09.06, 08:40
        mskaiqu, pospawało Cię od rana?
        dziewczyna pakuje się w jakiś chory układ, a Ty jej tu o jakiejś miłości
        chrzanisz?
        Nie ma miłości tam gdzie nie ma podstawowych zasad - jak uczciwość i szczerość
        wobec drugiej osoby. A tego nigdy nie dostaniesz jako du.pa jakiegoś
        popaprańca. I jeszcze ma z nim rozmawiać o miłości???
        Zimny prysznic proponuję.
      • monikinha Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 24.09.06, 08:58
        mskaiqu, niezły przykład przewrotności myślenia

        dziewczyna ma mówić o miłości z gościem, który jest z nią tylko dla
        zaspokojenia swoich potrzeb. Nic z siebie nie daje. Uważasz, że mówienie o
        uczuciu, którego nie ma, spowoduje, że potrzeby dziewczyny zostaną zaspokojone.
        Ciekawe.
        To mi się kojarzy z dziewczynką z zapałkami. Wybacz, ale wyobrażanie sobie
        ciepła i miłości nie spowoduje, że ona się pojawi.

        Jeśli go pokochała, to ona wygrała - nie będzie ofiarą tego układu.
        Kwestia zmiany obiektu i PRAWDZIWEGO uczucia, a nie gry na tęsknotach :)
      • klonn3 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 24.09.06, 09:05
        a ja przyznam, że nie jestem w stanie zrozumieć koncepcji kochanki. W cos
        takiego muszą się świadomie ładować tylko osoby bardzo pokrzywdzone przez
        życie -może wtedy nie poczują jak bardzo są krzywdzone. Albo kobiety, które po
        prostu nie stać na dostatnie życie samotnie. Bo nie jestem sobie w stanie
        wyobrazić faceta, który byłby wart wejścia w tak niszczący układ - każda
        manipulacja ma jednak ograniczoną żywotność.
        • facettt Zawsze doradzam kochankom, aby... 24.09.06, 09:34
          Traktowaly ten uklad przejsciowo, i szukaly sobie w miedzyczasie kogos
          wolnego...
          Niewatpliwie bowiem, lepiej spotykac sie z kims zonatym (od czasu do czasu),
          niz byc kompletnie sama...

          Tymczasem niektore z tych Pan uczciwie donosza, ze lepiej byc z ciekawym
          zonatym, niz z nieciekawym wolnym...

          To juz ich wolny wybor :)))
        • kornelia.80 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 24.09.06, 21:54
          Nie dokonca, nie czuje sie pokrzywdzona, moje zycie jest jak najbardziej udane.
          Nikt mnie nigdy nie skrzywdzil, sama bylam jeszcze calkiem niedawno w
          "normalnym" zwiazku,ale go zakonczylam,zeby nie krzywdzic (zdradzac) mojego
          nazeczonego, bo byl)tudziez jest) naprawde dobrym, porzadnym, pelnym milosci
          czlowiekiem.
          A dlaczego wdalam sie w romans? Nie wiem, nie pytam nigdy o zone, nie traktuje
          Go jak czyjegos meza, nawet nie jestem o Nią (zone) zazdrosna....
          • klonn3 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 24.09.06, 22:25
            Kornelio od kiedy to lale z seks shopów mówią? Czy 80 to numer serii?
            • kornelia.80 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 25.09.06, 10:26
              tak,tak to numer serii, podobnie jak Twój nr 3, tylko,że Ty jesteś starszym
              numerem:)
      • vitoria3 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 24.09.06, 09:23
        Każdy człowiek ma jakieś potrzeby tęsknoty i jako dorosła osoba powinien sam
        decydować o sposobie ich zaspokajania. Jeśli decydujesz się na związek z osobą,
        która jest juz z kimś innym, to lepiej jest sprawdzić czy potrzeby są tylko na
        poziomie fizjologicznym. Bo jeśli nie, to lepiej się od razu wycofać i poszukać
        kogoś bardziej 'dyspozycyjnego', bo zakończy się to tylko obopólną frustracją,
        a w najlepszym razie płaskim zadowoleniem strony niezaangażowanej.
        To są zbyt ważne sprawy, zeby się tym bawić, oraz żeby pozwalać innym, żeby sie
        nami bawili.
    • ta Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 11.11.06, 16:35
      kornelia80 napisała:

      >... czy nie mógłby mi pomóc i powiedzieć "zaliczyłem
      > Cie, znudziłaś mi sie koniec, spadaj mała" moze to pomogłaby mi Go
      > znienawidzieć, albo przynajmniej otwarło oczy, ale nie!!!

      Dlaczego miałby ciebie przepędzać skoro ma z tobą hmmm przyjemność łatwą i
      wygodną ? Wcale mu się nie znudziłaś. Po prostu korzysta z usług wtedy, kiedy
      JEMU jest wygodnie, bo ty jesteś dostępna i gotowa cały czas. Obecna sytuacja
      jest dla niego komfortowa ( czytaj uważnie facetta) i po cóż miałby ją
      zmieniać? Jednak sporo czasu musi poświęcić żonie, by skutecznie uśpić;) jej
      czujność.

      > Drodzy Panowie "posiadacze" kochanek, jeśli takowe juz Wam sie znudzą zróbcie
      > Im tą przysługę i pozwólcie odejsc.

      Jeśli mu się znudzisz, lub w inny sposób sytuacja przestanie być dla niego
      wygodna, nie pytając ciebie o zdanie, ani nie wyjaśniając niczego, odejdzie sam.
      Znudzony kochanką facett nie będzie kontynuował znajomości, bo i po co?
      Trzyma cię siłą ? Wierzysz w banialuki, którymi ciebie karmi? W jaki inny
      sposób "nie pozwala odejść"?

      > Jeśli macie dziewczynę w głębokim
      > poszanowaniu, powiedzcie jej to!!

      On ma ciebie tam, gdzie ty już dawno podejrzewasz, tylko niczego z tą wiedzą
      nie chcesz począć. Zastanów się dlaczego nawiązujesz takie toksyczne kontakty i
      za co siebie karzesz takim życiem. Jesteś kochanką ze wszystkimi tego stanu
      konsekwencjami, nic nowego, bądź dorosła i ponoś tego konsekwencje.

      Dałaś "się wziąć" na kochankę, teraz chcesz, żeby cię "wypisano". Decyzje o
      swoim życiu powierzasz innej osobie. Przez całe życie ktoś będzie za ciebie
      decydował? A weźże się dziewczyno wreszcie zbuntuj i wyzwól z uzależnienia od
      innych.
      - nie wpuszczaj go do domu
      - nie odbieraj telefonów, maili, smsów, poczty
      - nie spotykaj się z nim więcej w żadnym innym miejscu
      Proste. Jeśli zrobisz inaczej, nie okłamuj siebie, że chcesz tę znajomość
      zakończyć i nie dziw się, że staus kochanki, jest, jaki jest.

      Ta_

    • kleunia Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 12.11.06, 19:01
      Sama przyznajesz, że doskonale zdajesz sobie sprawę ze swojego położenia i
      sytuacji. Skoro sie tak czujesz odpuśc sobie. Nie wymagaj od faceta żeby Cie
      kochał i szanował skoro sama sie nie kochasz i nie szanujesz, a tak chyba jest
      jesli godzisz sie na taki układ... Napewno zasługujesz na cos lepszego wiec
      odstaw go i uwierz w siebie. Powodzenia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka