Dodaj do ulubionych

Żałujecie czasem...?

IP: 213.25.66.* 16.11.01, 00:28
Ja żałuję wielu rzeczy - tego nie powinnam była robić, nad tym dłużej się
zastanowić, tym niepotrzebnie kogoś zraniłam... Tego człowieka nie powinnam
była nigdy poznawać. A temu wierzyć, chociaż tak bardzo chciałam...
Ale nie o takie żale mi chodzi.
Ja żałuję, że urodziłam się za późno. Że mężczyzna którego kocham najbardziej
na świecie... Że nie ze mną przeżywał tyle rzeczy, które chciałabym mu dać. Że
nie ze mną przeżywał wczesną młodość, nie przy mnie uczył się wszystkiego... Że
to nie ja dawałm mu szczęście przez poprzednie 10 lat. Że tyle straciliśmy...
Wiem, że to absurdalne, bo nawet gdybym go znała - on miałby 20 lat, a ja 11 -
więc raczej szans na związek by nie było :-)
Ale to taki irracjonalny żal do losu, takie rozżalenie czasem, że to nie ja
byłam na Jej miejscu przez te wszystkie lata... Że to nie ja dawałam mu to
wszystko, czemu nie ja byłam sprawczynią jego wszystkich dużych i małych
radości...

Chyba mam jesienną depresję :-(

Kami
Obserwuj wątek
    • Gość: Toi Re: Żałujecie czasem...? IP: *.cm-upc.chello.se 16.11.01, 00:52
      Rozumiem, ze jestescie teraz razem, szczesliwi jak dwa golabki. Jest takie cos,
      co sie po angielsku nazywa 'timing'. O tym jest np film 'Nelly i pan Arnoud'.
      Zwiazek niemozliwy i nigdy niespelniony z powodu roznicy wieku, czasu i
      wszystkiego. Zdaje sie, ze Ciebie to nie dotyczy, wiec doprawdy nie rozumiem w
      czym problem. Ciesz sie jak glupia.
      :-)
      • _kami Re: Żałujecie czasem...? 16.11.01, 01:16
        Jeszcze nie jesteśmy. Ale się staramy :-) Odległość jeszcze nas zjada.
        Pewnie, że się cieszę.
        Tylko czasem się zastanawiam, gdzie to było zapisane, że tak wyszło. Że skoro
        czuję tak mocno, że to On moją połówką jest... To dlaczego tak właśnie?
        Z drugiej strony przeważa fatalizm jakiś - tak po prostu miało być :-)

        Pozdrawiam
        K.
        • toi Re: Żałujecie czasem...? 16.11.01, 01:47
          Wiesz co, kami? Czy potrafisz sobie wyobrazic jak to jest, gdy sie czuje, ze
          jestescie jak te polowki a to nie ma szans? Nie trac energii na planowanie
          przeszlosci. To wlasciwie pasuje do 'mojego' watku 'Skoro wszyscy o tej m.',
          moze cos tam dopiszesz, bo cos on zdycha.
          A gdzie i czy bylo zapisane, to zalezy w co wierzysz... Pytanie pasuje do
          wszystkiego, co w zyciu.
          Ciesze sie Wasza radoscia i zycze powodzenia. Pzdr Toi :-)
          Aha, a na jesienne dobrze robi utarte jablko z rodzynkami i cynamonem
          podduszone w rondelku, a do tego cappuccino i Miles Davis w Trojce.
          • _kami Re: Żałujecie czasem...? 16.11.01, 02:13
            toi napisał(a):

            > Wiesz co, kami? Czy potrafisz sobie wyobrazic jak to jest, gdy sie czuje, ze
            > jestescie jak te polowki a to nie ma szans?

            Wyobraź sobie, że potrafię, bo przez jakiś czas tak właśnie żyliśmy - totalnie
            bez perspektyw. Parszywe uczucie.

            > Nie trac energii na planowanie przeszlosci.

            Zwykle tego nie robię, ale czasem mnie dopada. Mój Mężczyzna - szowinistycznie -
            powiedziałby, że to z powodu burzy hormonów - co on wie o burzy hormonów!!!
            <Kami_groźnie>

            > To wlasciwie pasuje do 'mojego' watku 'Skoro wszyscy o tej m.',
            > moze cos tam dopiszesz, bo cos on zdycha.

            Jak będę umiała coś sensownego napisać, to napiszę :-)

            > A gdzie i czy bylo zapisane, to zalezy w co wierzysz... Pytanie pasuje do
            > wszystkiego, co w zyciu.

            Wierzę w wiele rzeczy, w Absolut, w przeznaczenie...
            Zresztą z nami to był taki zbieg okoliczności, że aż trudno w los nie
            uwierzyć...

            > Ciesze sie Wasza radoscia i zycze powodzenia.

            :-)

            Pzdr Toi :-)

            Zwrotne oczywiście :-)

            > Aha, a na jesienne dobrze robi utarte jablko z rodzynkami i cynamonem
            > podduszone w rondelku, a do tego cappuccino i Miles Davis w Trojce.

            Na razie jestem na etapie szarlotki i pasztecików, ale do jabłuszek z Milesem
            Davisem też pewnie dojdę :-)

            Pozdrowienia
            K.
    • fantasia Re: Żałujecie czasem...? 16.11.01, 03:03
      Nie żałuję...

      A jeśli, to raczej tego, czego nie zrobiłam :-)

      Przerażają mnie wręcz próby rozpamiętywania czegoś, czego (przynajmniej w
      bieżącej "płaszczyźnie" czasoprzestrzennej :-)) odwrócić się nie da... to jest
      bolesne, że "wszystko, co uczynię/ zamieni się na zawsze w to, co uczyniłam",
      ale chyba warto się do tej myśli jakoś przyzwyczaić... żal, skrucha są
      paskudnymi, niszczycielskimi uczuciami... jasne, że wartościowanie własnych
      uczynków się przydaje, ale okraszone żalem staje się swoim własnym
      zaprzeczeniem... ostatecznie żałować można tylko błędów, które niczego nas nie
      uczą, a są takie? nawet jeśli tak, lepiej chyba próbować się na nich jednak
      uczyć aniżeli rozpamiętywać... Tak mi się wydaje.
      • _kami Re: Do Fantasii i Ellen 16.11.01, 13:39
        Ale mnie nie chodzi o taki żal "jakbym wtedy, 17 lipca, powiedziała to zdanie
        inaczej, to moje życie byłoby inne". O żadne próby cofania się i wyrzutów
        sumienia. Chodzi mi o to, że poza tym, że jestem szczęśliwa, mam kogoś, z kim
        dzielę miłość prawdziwą, ale czasem mi (zupełnie irracjonalnie) szkoda tego
        czasu, który nam upłynął osobno. I tego wszystkiego, co On przeżył beze mnie.
        Takie tam, małe żale... Nie konstruktywne, tylko ot, takie sobie...
        Idę na szarlotkę :-)

        Kami
        • ellen Re: Do Kami 16.11.01, 16:31
          Ellen Praktyczna nie pojmuje tego typu żalów w pierwszej połowie cyklu :-)
          Może poczekam na burzę hormonów i zajrzę tu raz jeszcze.
          • _kami Re: Do Kami 16.11.01, 16:50
            ellen napisał(a):

            > Ellen Praktyczna nie pojmuje tego typu żalów w pierwszej połowie cyklu :-)
            > Może poczekam na burzę hormonów i zajrzę tu raz jeszcze.

            O dokładnie, dokładnie!!! :-))))
            A ja za 2 tygodnie będę patrzeć na świat zupełnie inaczej :-))))

            Pozdr.
            K.
    • alka_xx Re: Żałujecie czasem...? 16.11.01, 07:57
      Gość portalu: _kami napisał(a):

      > Ja żałuję wielu rzeczy - tego nie powinnam była robić, nad tym dłużej się
      > zastanowić, tym niepotrzebnie kogoś zraniłam... Tego człowieka nie powinnam
      > była nigdy poznawać. A temu wierzyć, chociaż tak bardzo chciałam...
      > Ale nie o takie żale mi chodzi.
      > Ja żałuję, że urodziłam się za późno. Że mężczyzna którego kocham najbardziej
      > na świecie... Że nie ze mną przeżywał tyle rzeczy, które chciałabym mu dać. Że
      > nie ze mną przeżywał wczesną młodość, nie przy mnie uczył się wszystkiego... Że
      >
      > to nie ja dawałm mu szczęście przez poprzednie 10 lat. Że tyle straciliśmy...
      > Wiem, że to absurdalne, bo nawet gdybym go znała - on miałby 20 lat, a ja 11 -
      > więc raczej szans na związek by nie było :-)
      > Ale to taki irracjonalny żal do losu, takie rozżalenie czasem, że to nie ja
      > byłam na Jej miejscu przez te wszystkie lata... Że to nie ja dawałam mu to
      > wszystko, czemu nie ja byłam sprawczynią jego wszystkich dużych i małych
      > radości...
      > > Chyba mam jesienną depresję :-(
      > Kami

      Wiesz Kami, a ja zaluje ze urodzilam sie za wczesnie.
      Ale poza tym nic mi nie dolega. Mam wrazenie ze Tobie takze, wiec cieszmy sie
      chwila bo" tak mlodo nie spotkamy sie juz nigdy"
      pozdrawiam
      alka

    • Gość: kwieto Re: Żałujecie czasem...? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.01, 10:12
      Nie.

      (Chyba, ze masz na mysli np: "zal" z powodu potracenia kubka i wylania
      herbaty?)
    • ellen Re: Żałujecie czasem...? 16.11.01, 11:37
      A ja nie żałuję. Mogłabym, ale nie chcę. Na błędach się uczę, "strawiam" raz i
      nie rozpamiętuję ich więcej.
      Myślę o tym, co przytrafia mi się dobrego, bo tylko to jest konstruktywne.
      • Gość: Toi Re: Żałujecie czasem...? IP: *.cm-upc.chello.se 17.11.01, 16:31
        Wiem, wiem czego zaluje (ciezkiego wysilku umyslowego musialam dokonac, ale
        udalo sie): zaluje, ze nie doroslam i nie nabralam dystansu wczesniej.
        Zmarnowalam fure czasu ze zwariowanego okresu nazywanego czesto najpiekniejszym
        w zyciu - czasow licealnych mianowicie. No mam zwariowane egzaltowane
        wspomnienia, ale zamiast calego Dickensa przeczytac, zamiast po tych DKF-ach
        jeszcze wiecej, to ja kretynka po nocach (chodzilam do liceum z dowcipow o
        ksiazce telefonicznej) wkuwalam uklad rozrodczy zaby i zalane lzami frustracji
        zeszyty do matematyki o sciane pokoju ciskalam.
    • Gość: nadja Re: Żałujecie czasem...? IP: *.devs.futuro.pl 17.11.01, 16:45
      Ciesz sie, ze przed soba masz wielokrotnosc tych dziesieciu lat
      najpewniej...
      To najlepszy powod, zeby nie myslec o tym,
      co bylo, a zajac sie tym, co jest...


      n.
    • Gość: Kulka Re: Żałujecie czasem...? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 18:17
      ...a ja żałuję że wyszłam za mąż,jedyne czego żałuję w swoim życiu, reszta to
      pestka:)
      • Gość: Czart Re: Żałujecie czasem...? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.11.01, 19:14
        _kami napisał(a):

        > Ale mnie nie chodzi o taki żal "jakbym wtedy, 17 lipca, powiedziała to zdanie
        > inaczej, to moje życie byłoby inne". O żadne próby cofania się i wyrzutów
        > sumienia. Chodzi mi o to, że poza tym, że jestem szczęśliwa, mam kogoś, z kim
        > dzielę miłość prawdziwą, ale czasem mi (zupełnie irracjonalnie) szkoda tego
        > czasu, który nam upłynął osobno. I tego wszystkiego, co On przeżył beze mnie.
        > Takie tam, małe żale... Nie konstruktywne, tylko ot, takie sobie...
        > Idę na szarlotkę :-)
        >
        > Kami

        A ja tam rozumie Kami, pomimo iz jestem z moja luba zonka calkiem dlugo, to tez
        miewam jakies irracjonalne moze zale do losu, iz oszczedzil mi radosci bycia z
        Nia kiedy dorastala; chetnie pobawilbym sie z Nia w piaskownicy w "indian" i
        wpadl w dziki zachwyt gdy Ona powiedzialaby np.: "- patrz, leci elemelek"...
        Lubie smak szarlotki, zwlaszcza kiedy upiecze ja moja ulubienica...
        • mufka Re: Żałujecie czasem...? 17.11.01, 23:08
          Czesc Czart,
          Jeeeeeny, a gdzies Ty sie uchowal?:-)
          Zazdroszcze Twej lubej i TAK TRZYMAJ!!!
          Powodzenia i pozdrawiam.
          • Gość: Iza Re: Żałujecie czasem...? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 23:41
            Dziewczyno, tys sie chyba z choinki urwala, nie wywoluj wilka z lasu i oby to
            byly Twoje najwieksze zmartwienia.
            Zycie jest takie krotkie i nie warto marnowac czasu na glupie zale, ciesz sie
            zyciem bo ono lubi platac figle!
        • _kami Re: Żałujecie czasem...? 18.11.01, 02:40
          Czart napisał dużo rzeczy świadczących, że wie, o co mi chodziło :-)
          No i właśnie - pewnie, że cieszę się każdą chwilą. Korzystam, jak mogę. Ale
          czasem żal mi tego, co nie było. Zresztą nie chodzi tu tylko o tego mojego
          Jedynego...
          Załuję czasem, że będąc nastolatką nie jeździłam na wakacje autostopem, że nie
          miałam cierpliwości chodzić na basen, że nie studiowałam jednocześnie dwóch
          kierunków, że... No, że sporo czasu straciłam, a mogłam przeczytać jeszcze jedną
          książkę, obejrzeć jeszcze jeden film... Rozumiecie?
          Taka nostalgia za straconymi możliwościami również.

          Kami (tłumacząca się :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka