Dodaj do ulubionych

...wyprzeć sie dzieciństwa.

03.01.07, 20:35
Męczy mnie intelektualnie powoływanie się na dzieciństwo, najczyściej ciężkie,
gdy tłumaczymy odbiegające od normy zachowanie. Powielanie problemów.

Czy człowiek jest na tyle odmóżdżony, ze nie potrafi skonfrontować poronionego
dzieciństwa z życiem, w którym może zaznawać szczęścia, zupełnej integracji,
dojrzałości itd.

Przypomina mi się dzieciństwo mojej żyjącej jeszcze babci, która ma 100 lat.
W duchu ją pozdrawiam.
Wiele przeżyła, ma ponad dziesiatkę dzieci i powoli sama je przeżywa. Jej
dzieciństwo? Gdy konfrontuję jej troski z czasów dzieciństwa, dochodze do
wniosku, że za mało każdy dostał w dupę!

Może znęcanie się nad dzieckiem, wykorzystywanie go seksualnie to za mało!?
Może powinniśmy dzieciom kazać pracować od 5 rano na polu ręcznie odkopywać
ziemniaki, potem szkoła z francuskim, łaciną (do dzisiaj babcia pamieta wiele
słów)a potem zajęcia w domu. Może na dokładke dołozymy jedną wojnę, gdzie
własnymie rękami chowało sie członków rodziny, mało? Może opieka nad młodszym
rodzeństwem, mało?
Moja babcia..hm...niedoścignięty wzór moralności i wytrwałości.
Życzę każdemu takiego dzieciństwa jak Ona miała!
Obserwuj wątek
    • brakchmur Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 04.01.07, 08:07
      Cieszę się , że wreszcie ktoś poruszył ten temat.
      Mam podobne przemyślenia i przyznam , że czytając niejednokrotnie na tym forum o
      wydumanych problemach , również myślałam o mojej Babci, która podobnie jak
      wspomniana przez autora wątku ma za sobą ponad 90 lat życia, wojny, repartiację,
      wczesne owdowienie, a jest do dziś dla nas wszytkich wzorem optymizmu i radości
      życia.
      Tak się składa, ze jesteśmy chyba pierwszym od tysiąca lat polskiej państwowości
      pokoleniem , które nie zaznało dramatu wojny. Czy przypadkiem nie tworzymy
      sztucznych problemów, zamiast cieszyć się życiem w poczuciu bezpieczenstwa?
      Czy nie zagłębiamy się niepotrzebnie we własne przeżycia duchowe doszukując się
      demonów tam, gdzie ich nie ma?
      Czy wzorem amatorów tzw "mocnych" filmów nie szukamy zastępczych wrażeń, aby
      poczuć dreszczyk emocji?
      • ja_adam Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 04.01.07, 09:58
        ..nie chodzi o to by zaznawać dramatu, tylko o to by nie tłumaczyć swego uwiądu
        tym, ze miało sie cieżkie dzieciństwo. Starsze pokolenie, które miało z
        pewnościa trudniejsze dzieciństwo jest...itd itp
        • bszalacha Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 04.01.07, 10:40
          a nie przyszło wam namyśl,że to "bohaterskie"dzieciństwo jakoś się ma do
          faktu,że ona przezywa własne dzieci?Że nieprzepracowanie problemu nadużyć wobec
          siebie samej uruchamia psychopatologię w relacjach z własnymi dziećmi?
          Oskarzach innych,ża odwołują się do dzieciństwa a tymczasem twoja babcia już
          zdażyła zaszczepić w Tobie współczucie.Kto wie,może jak nie starczy jej
          własnych dzieci,będziesz wydelegowany jako kolejny do "odkupienia jej
          nieszczęść"
          • meg303 Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 04.01.07, 11:18
            Nie wyprzeć się a zaakceptować takie jakie było,dobre czy bardzo złe.Wybaczyć
            jeśli trzeba,nie hodować w sobie nienawiści,ale i nie idealizować rodziców jeśli
            byli żli.
            Moja Mama miala straszne dzieciństwo,przez swojego ojca,który kiedy owdowiał
            oddał trzy córki na służbę do dalekich krewnych(miały wtedy po 8 i 5lat)Do tej
            pory żadna z nich nie może o tej "służbie"opowiadać bez łez.Ale co ciekawe każda
            wybiela swojego ojca,chociaż ożenił się potem powtórnie i miał jeszcze czworo
            dzieci.Mama i jej siostry mają depresje i problemy emocjonalne.
            • bszalacha Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 04.01.07, 12:13
              I o tym właśnie pisałam.Przecież,jeżeli się gloryfikuje takie krzywdy nazywając
              je hartowaniem czy jakkolwiek inaczej to albo samemu ma sie problemy albo
              projektuje się te trudne emocje na innych,najczęściej tych,którzy nie wyrażają
              oporu.
            • shachar Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 04.01.07, 12:16
              no popatrz adam, prababcia byla jeszcze bardziej wspaniala, bo wiadomo ze po II
              wojnie wszystko zaczelo schodzic na psy
              wegiel slabiej sie pali i zim juz nie ma takich...
              acha i ludzie listy pisza do siebie w dwoch slowach :'nie p****l'
              buahaha



              • kobietazsercem42 Re:Najkochańsza moja Babcia... 04.01.07, 12:51
                mądra, ciepła, współczujaca, nie wymagająca
                wiele dla siebie, cierpliwa, wspaniały słuchacz,
                doradca, przyjaciółka, przewodnik po świecie.Taką ja zapamiętałam,
                dziś miałaby 101 lat, zmarła dokładnie 6 lat temu.
                Przeżyła dwie wojny, głód, ucieczkę z kraju, przymusowe roboty,
                uczyła się w szkole waldorfowskiej, pracowala dla okupanta,
                zaznała wiele złego, ale tez dobrego.Nie projektowała na nikogo
                własnych przezyć z dzieciństwa.Była cudownym, mało powiedziane,
                super cudownym, naj,naj,najcudowniejszym człowiekiem jakiego
                spotkałam w życiu,była i zawsze bedzie moim aniołem.To ona nauczyla
                mnie bycia CZŁOWIEKIEM.
    • arwen8 Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 04.01.07, 13:07
      Poczytaj Alice Miller, być może zrozumiesz o co chodzi z tym "dziecństwem"...
      • kobietazsercem42 Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 04.01.07, 14:01
        arwen8 jesli miałas mnie na myśli,
        pisząc o przeczytaniu Alice...
        musze cie zasmucić, ta i inne pozycje,
        Freud, Piget,Ericson, Wygotski,i inni;
        nie są mi obcy!Nawet oni mieli odmienne poglądy
        na wiele spraw, tak więc czyż ja nie mogę
        mieć wlasnego zdania, właśnie w przypadku
        mojej ukochanej Babci.
        • basiapietrzak Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 04.01.07, 14:21
          ... wyprzeć się dzieciństwa - nie sposób :)
          • ja_adam basia pietrzak 05.01.07, 09:13
            w bardzo łatwy sposób...
            • basiapietrzak Re: basia pietrzak 05.01.07, 09:53
              ja_adam

              < oj, nie jest to łatwe
              < i nadal twierdzę, że niemożliwe
              < sądzę tak, po moim przykładzie
              < można tylko zmienić do niego stosunek
              < po wielu, wielu latach i wcale nie było to łatwe
              < ale w końcu mnie się udało :)
        • arwen8 Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 04.01.07, 15:34
          kobietazsercem42 napisała:

          > arwen8 jesli miałas mnie na myśli,

          Nie wiem, czy zauważyłaś, ale mój post nie był tuż pod Twoim. Ale skoro tak się
          przejęłaś...

          > pisząc o przeczytaniu Alice...
          > musze cie zasmucić, ta i inne pozycje,
          > Freud, Piget,Ericson, Wygotski,i inni;
          > nie są mi obcy!

          Oczywiście można też czytać i NIC z tego nie rozumieć. To dość rozpowszechnione
          zjawisko.

          > tak więc czyż ja nie mogę mieć wlasnego zdania, właśnie w przypadku
          > mojej ukochanej Babci.

          Dlaczego poczułaś się tak bardzo zagrożona? Czy ktoś zabrania Ci mieć
          owe "własne zdanie" na temat Twojej babci? Czy ktoś tu atakuje Ciebie lub Twoją
          babcię? Dość dziwna reakcja...

          Fakt jednak pozostaje faktem - nasze dzieciństwo ma bezpośredni wpływ na rozwój
          naszej osobowości. A traumy, przeżyte w dzieciństwie (szczególnie te wyparte do
          podświadomości), mają szczególnie wielki wpływ.

          Można wyprzec się dzieciństwa. Można nawet wmówić sobie wszystko, co się tylko
          zechce. Ale takie wyparcie zawsze będzie miało tragiczne skutki, jeśli nie dla
          osoby wypierającej, to na pewno dla jej bliskich (i nie tylko), na których ta
          osoba będzie nieświadomie "wyżywać się". A sposobów na takie wyżywanie się jest
          mnóstwo...


    • giovanna8 Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 04.01.07, 14:45
      Chyba wszystko zależy od człowieka? Po jednym najgorsze spłynie jak po kaczce
      (pardon), a drugi załamie się po byle niepowodzeniu.
      Te Babcie (moja też lekkiego życia nie miała) to po prostu żelazne damy. Ci,
      którzy byli słabsi, po prostu wcześniej umarli. Tak myślę, może się mylę...
    • isia244 Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 04.01.07, 16:21
      czy to nie jest przypadkiem tak, że po prostu zawsze szukamy dla siebie
      JAKIEGOŚ usprawiedliwienia? chcemy czuć się dobrze ze sobą, mieć czyste
      sumienie, lub jak kto woli, mieć dobre mniemanie o sobie. I wtedy gdy zrobimy
      coś złego, zawsze próbujemy to na kogoś lub coś zrzucić, np. na trudne
      dzieciństwo. Owszem, często przeżycia kształtują ludzi, ale przecież czynów
      dokonujemy my, nie ci ludzie, którzy nas kształtują.

      A dlaczego tłumaczymy sobie zachowanie innych? Może dlatego, że chcemy wierzyć,
      że człowiek jest dobry z natury?

      Masz rację, że trudne przeżycia hartują. Ale nie uważam, że muszą być normą.
      Wielu ludzi, którzy przeżyli wojnę ma silny charakter, w wielu z nich jest
      jednak ukryta nienawiść do wroga. Tą nienawiść szczepią swoim dzieciom, wnukom
      itd. I jeszcze jedna ważna rzecz - wielu z nich nie może zrozumieć ludzi
      słabszych.
      • zorz_ponimirski Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 04.01.07, 16:34
        wyjatkowe kocopoly tu czytam
        • isia244 Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 04.01.07, 16:37
          a cóż to są "kocopoly", bo nie znam tego słowa
    • taisy Re: A po co sie wypierać. 04.01.07, 16:49
      Mozliwe ze twoja babcia jest jedyną w swoim rodzaju. Jednak Twoja babcia i
      wiele osób w jej przedziale wiekowym to ludzie innej epoki.
      Wszystko było inne w tamtych czasach kiedy twoja babcia był dzieckiem.Nie było
      żłobków do których matki w wielu wypadkach muszą oddawać dzieci, ani
      pzredszkoli,zatłoczonych klas w szkole,hałasu, samochodów tyle nie było,
      prawda, ani ruchu na ulicach,modernizacji, nowoczesnosci, jednym słowem
      zabójczego stresu wspólczesnego nam duchem czasu.
      Była dzieckiem chowanym w rodzinie, przy mamie, rodzeństwie, możliwe, że gdzieś
      na wsi, gdzie natura i spokój, brak negatywnych bodźców, typu stres, co wtedy
      takiemu dziecku szkodzi wstać rano przebrać grzątkę ziemniaków jeżeli i tak
      kładzie się spać razem z kurami...
      Wtedy ludzie żyli bardziej w zgodzie ze swoją naturą. Obecne czasy to czasy
      odczławieczania ludzi.
      Niby wygodniej nam, nowecześnie a jednak dookoła stress gonitwa, walka na zabój
      o podstawowe srodki do bytu, w wielu krajach socjalna pomoc nie istnieje.
      Dzieci oddawane do żlobków i pzrdszkoli w sumie mało pamiętają swoją matkę.Na
      ulicach hałas i pęd. Szczęsciarze mieszkają na wsi.
      Na psychikę człowieka skałada się właśnie jego dziecinstwo, kontakty z matką,
      zależy jaka matka, jego przerobione albo nie przerobione problemy i traumy, a
      najbardziej warunki genetyczne. Mozna być kruchym pzychicznie człowiekeim a
      jednak poprzez sprzyjające okoliczności życiowe stać się bardzo silnym i
      odpornym i na odwrót nadmiar stresu nie przerobionych traum zaburzy kazdą nawet
      b. silna genetycznie osobowość.
      Dlatego to co mówi babcia to nie jest całkiem tak jak tobie i jej się wydaję.
      Babcia jest istotą stworzoną przez inną generację, która miała dużo pozytywnego
      w sobie, ale tez i dużo złego. Wytworem tej epoki byli wszelkiej masci tyrani,
      własnie dzieci, które w dzieciństwie nie zaznały zbyt wiele miłości.
      • basiapietrzak Re: A po co sie wypierać. 04.01.07, 18:48
        < taisy
        < jakże sie cieszę, że napisałaś, to za mnie:)
        • taisy Re: A po co sie wypierać. 04.01.07, 18:57
          basiapietrzak napisała:

          > < taisy
          > < jakże sie cieszę, że napisałaś, to za mnie:)
          ....
          Milo mi to uslyszec..;=)))
          Duzo by na temat pisac, jednak musze po drugiej stronie wkuwac Flash 8 ...tzw.
          nowoczesnosci cywilizacja..)))
          Pa,
          • basiapietrzak Re: A po co sie wypierać. 04.01.07, 19:05
            < jesteś bardzo mądrym i wrażliwym Człowiekiem taisy:)
            < pozdrawiam, życze, Niebanalnego, Szczęśliwego Nowego roku 2007 ! :)
    • solaris_38 BARDZO ciekawy temat 05.01.07, 00:27
      wydaje się ze strategia babci JEST skuteczna
      pewnie właśnie ona pozwloiła jej przetrwać wszystko i zachowac godność zdolność
      do miłości czy jakie skarby w niej widzisz

      ale też wydaje sie ze czasem nie wystarczy przetrwać

      a odcięcie sie od własnego dzieciństwa zahamuje jednak znaczną cześć twojego
      potencjału

      dzieci maja trudniej
      wnukowie będa mieć jeszcze trudniej

      jesteśmy mądzrejsi ale i mamy większe wyzwania
      samo godne przetrwanie już nie stanowi dla nas wystarczajacej motywacji
      chcemy więcej

      rozumieć
      byś świadomi

      mówi sie tez że jesteśmy słabsi

      może i tak jest

      w jakimś sensie na pewno
      ale w jakimś sięgnęliśmy wyżej
    • judyta432 Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 05.01.07, 04:46
      > Męczy mnie intelektualnie powoływanie się na dzieciństwo, najczyściej ciężkie,
      > gdy tłumaczymy odbiegające od normy zachowanie. Powielanie problemów.

      > Może znęcanie się nad dzieckiem, wykorzystywanie go seksualnie to za mało!?

      Za mało do czego? Żeby mieć spie....one życie?
      • shachar Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 05.01.07, 05:15
        judytka, nie doszukuj sie synsu, doszukuj sie case'u
        wtedy wszystko stanie sie bardziej oczywiste
      • ja_adam Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 05.01.07, 09:06
        Obecna moda
        Jestem taki bo:
        ....odziedziczyłem kod DNA i niestety mam skłonność do tycia, zeza, i
        wulgarnego słownictwa, ba! nawet opcja polityczna tez jest zapisana w genach, cóz...

        .... mój ojciec był alkoholikiem

        ....moja mamusia mnie nie przytulała

        ....bo w szkole polonistka była kurwą

        ....bo wieś była zbyt mała

        ....bo wujek onanizował się na moich oczach

        ....bo bo obecna moda to powoływanie się na wszystko prócz własnego lenistwa
        pracy mad sobą!!!!

        Ponad 20 lat jesteśmy wychowywani przez rodziców (najdłużej spośród stworzeń,
        jeszcze chyba słonie...)

        Czy to za mało by uwolnić się od nauczyciela?

        Zamiast wzrastać w stanowieniu własnego życia uwielbiamy tarzać się w
        rodzicielskich błędach przy tym tłumaczyć się, no cóz mam takie dna!

        Wyprzeć się dzieciństwa - w sensie żyć na własny koszt a co do potencjału...Nic
        tak bardzo nie ograbia własnego potencjału jak życie będąc przyssanym do cyca
        rodziców.
        • basiapietrzak Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 05.01.07, 10:15
          ja_adam
          < jakże Ty masz rację,
          < najbardziej trafne jest ostatnie Twoje zdanie
          < straciłam kilkadziesiąt lat
          < aby dojść do tego właśnie wniosku
          < czemu tak długo, nie pytaj?
          < najważniejsze, że wreszcie dostrzegłam drogowskazy, które pewnie stały na
          mojej drodze, ale cóż...nic nie widziałam, widziałam tylko moją krzywdę i mur,
          mnóstwo murów ...
          < nie ma innej drogi, niż wybaczenie, sobie i innym
          < jednak wyprzeć się swojego dzieciństwa, nie potrafię, nie mogę...chyba nikt
          nie może?
          < to tak, jak by się wyprzeć siebie, jednak stanowi o nas, tak sądzę
          < Pozdrawiam serdecznie :)
        • arwen8 Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 05.01.07, 11:52
          ja_adam napisał:

          > Ponad 20 lat jesteśmy wychowywani przez rodziców

          Najważniejsze jednak są pierwsze 5 lat.

          > Czy to za mało by uwolnić się od nauczyciela?

          Większość ludzi umiera i nie uwalnia się. Fizyczne odcięcie się lub
          przeprowadzka na inny koniec świata, wcale nie świadczy o uwolnieniu się od
          toksycznej więzi emocjonalnej. Prawdziwa wolność to coś więcej.

          > Zamiast wzrastać w stanowieniu własnego życia uwielbiamy tarzać się w
          > rodzicielskich błędach przy tym tłumaczyć się, no cóz mam takie dna!

          Jeśli ktoś powołuje się tylko na DNA, to najzwyczajniej nie jest osobą zbyt
          rozgarniętą.

          > Wyprzeć się dzieciństwa - w sensie żyć na własny koszt

          Życie "na własny koszt" wcale nie musi świadczyć o uwolnieniu się od zależności
          od rodziców, lub o ukształtowanej osobowości. Wielu żyje "na własny koszt" z
          czystej przekory.

          Dzieciństwa nie wolno się "wypierać", trzeba się z nim ROZLICZYĆ. "Wyparcie"
          znaczy "wybaczenie", "zapomnienie", "usprawiedliwienie", "pogodzenie się".
          Wyparcie oznacza brak chęci życia świadomie, brak zrozumienia własnych uczuć,
          brak szacunku do siebie oraz ogromną nienawiść do siebie. Tylko rozliczając się
          z własnym dzieciństwem możemy stać się wolni, kochający (siebie i innych) i
          naprawdę dorośli. Jeśli nie rozumiesz tego, co z Tobą się działo w dzieciństwe,
          odrzucasz swoje przeżycia i bolesne wspomnienia, jeśli wmawiasz sobie, że to
          nic istotnego, jeśli usprawiedliwiasz krzywdy wyrządzone małemu dziecku przez
          rodziców i bliskich, jeśli tłumaczysz to sobie tym, że "chcieli jak najlepiej"
          albo "byli najlepszymi rodzicami jakimi mogli być" albo że to wszystko było dla
          twojego "dobra", to tym samym zamykasz usta dziecku, które chce powiedzieć ci o
          swoim bólu i cierpieniu, w ten sposób wypierasz część siebie. I żaden prawdziwy
          rozwój osobowości wtedy nie będzie możliwy, bo skutecznie zamykasz usta własnym
          uczuciom, żyjesz w obłudzie, którą sam tworzysz.

          A przecież chodzi o to, żeby ZROZUMIEĆ swoje własne uczucia i nazwać je po
          imieniu. Chodzi o szczerość przed sobą samym. O przytulenie tego dziecka,
          którym kiedyś byłeś. Tylko wtedy ono będzie mogło wreszcie dorosnąć...
          • ja_adam Arwen 05.01.07, 12:06
            przeczytać jeszcze raz!

            Męczy mnie intelektualnie powoływanie się na dzieciństwo, najczyściej ciężkie,
            gdy tłumaczymy odbiegające od normy zachowanie. Powielanie problemów.


            gdy tłumaczymy odbiegające od normy zachowanie. Powielanie problemów.
            gdy tłumaczymy odbiegające od normy zachowanie. Powielanie problemów.
            gdy tłumaczymy odbiegające od normy zachowanie. Powielanie problemów.
            gdy tłumaczymy odbiegające od normy zachowanie. Powielanie problemów.

            tzn.
            nie uwolnienia się od toksycznej więzi emocjonalnej
            nie potrafimy zrozumieć własnych uczuć
            itd.
            CZAS dziecka już minął!
            • arwen8 Re: Arwen 05.01.07, 13:36
              ja_adam napisał:

              > Męczy mnie intelektualnie powoływanie się na dzieciństwo, najczyściej ciężkie,
              > gdy tłumaczymy odbiegające od normy zachowanie. Powielanie problemów.

              Powielanie problemów jest tylko wtedy, gdy nie jesteśmy świadomi tego, co się
              wydarzyło w dzieciństwie, co wtedy czuliśmy, jak byliśmy skrzywdzeni i jak to
              wszystko wpłynęło na nasze "dorosłe" życie. Powielanie bierze się z wyparcia,
              które tak bardzo "zalecasz".

              > gdy tłumaczymy odbiegające od normy zachowanie. Powielanie problemów.

              Zero logiki. Powielanie jest związane z brakiem zrozumienia i prawidłowej
              oceny "odbiegającego od normy zachowania". Właśnie chodzi o to, by zrozumieć
              PRZYCZYNY takiego zachowania i nazwać je po imieniu. Czyli, jeśli dostawałeś
              klapsy/byłeś bity w dzieciństwie, to chodzi o to, by uświadomić sobie, że takie
              zachowanie rodziców było
              karygodne/kryminalne/krzywdzące/nieuzasadnione/okrutne. Jeśli świadomie
              nazwiesz takie "metody wychowawcze" po imieniu, to już nigdy sam je nie
              zastosujesz wobec swoich dzieci. Natomiast jeśli wyprzesz te wspomnienia,
              wmówisz sobie, że to było dawno i jest już nieistotne, albo jeśli wytłumaczysz
              swoich rodziców tym, że byli "najlepszymi rodzicami" i robili to dla
              twojego "dobra", tym samym utrwalisz takie zachowanie. Nie zdążysz nawet
              zauważyć, jak sam zaczniesz stosować takie same metody wychowawcze wobec swoich
              dzieci, usprawiedliwiając siebie tym, że "wyszedłeś na dobre".

              > CZAS dziecka już minął!

              Nie minął jeśli nie został rozliczony świadomie.
        • solaris_38 Adam ...wyprzeć sie dzieciństwa. 06.01.07, 20:53


          niby sie zgadzam ze ludzie zwalają winę i juz dalej nic z tym nie robią
          sa usprawiedliwieni
          czują sie że to nie oni zawinili

          czuja sie ofiarami pozostają w tej roli która daj im przywilej niewinności
          czują ulge w poczuciu winy

          to jedna cześc

          ale jest i inna


          jesli w dzieciństwie ktoś uszkodzi ci gałkę oczną skrzywi ja
          będziesz już zawsze widziała krzywo

          możesz intelektem dojśc do wniosków że jednak świat nie jest krzywy ale
          intelekt zawsze przegrywa z uczuciem

          w powyższym przykładzie ty (skrzywiony emocjonalnie) WIESZ że jest wina
          krzywda a świat jest do dupy
          kiedyś myślałeś że to ty jesteś do dupy
          po terapii wiesz że to inni

          ale wszystko zostaje po staremu
          jest źle
          zmienili sie tylko winni

          nawet jesli wyprzesz sie dzieciństwa .. jego blizny i skrzywienia ci towarzyszą
          towarzysza twojemu odbiorowi swiata
          • solaris_38 do Adama chyba nie dodałam ? ;) nt 06.01.07, 20:54
          • ja_adam Re: Adam ...wyprzeć sie dzieciństwa. 06.01.07, 20:58
            no własnie, to nie tak...
            to moi rodzice mieli przywilej popełniac błedy wychowawcze a ja moge iśc dalej
            pomimo ich przywileju


            Otrzymałem od rodziców kilka krzywych zwierciadeł, ostatnie (mam nadzieje)
            wymieniłem u szklarza w wieku 23 lat.

            Mam ulgę, że obecne me błędy i wypaczenia sa wyłacznie moim udziałem i wyborem.
            • solaris_38 to pozytywne co piszesz 06.01.07, 21:28
              myślę ze to możliwe ta wymiana szyb i soczewek i rogówki i serca

              ale żeby do tego dojść ...

              mało ludzi do tego dojdzie żeby

              1. pojąc to
              2. uwierzyć ze sie da
              3 mieć dość energii sprytu i uwagi aby choć trochę szyb wymienić
              • ja_adam Re: to pozytywne co piszesz 06.01.07, 21:41
                ...właśnie...:))
                Są szklarze co ze szkła i łabędzia zrobią...witraż religijny, nawet szybe pancerną
                WSZYSTKO
                nawet góry ze szkła (okazała sie że bajka o szklanej górze nie była bajką,
                dawniej wylewana masę szklana by konie, rycerze mieli utrudnione podejście pod
                zaamek)

                kurcze chciałbym zamieszkac w szklanym domu, gdzie nawet czarne chmury byłyby
                dobrze widoczne
                • ja_adam Re: to pozytywne co piszesz 06.01.07, 21:44
                  ludzie kótrzy chcą cierpieć w kńcu znajdą swe męczeńskie cierpienie

                  sa i tacy

                  którzy chcą być władcami, więc życie stwarza im okoliczności, podsuwa ludzi,
                  zarządza tak losem, że w końcu kazdemu udaje się to czego pragną....
                  to dziwne ale wlasnie tacy ludzie mieli najczesciej dziecinstwo lekko mówiąc
                  dramatyczne
                  • solaris_38 przebudzenie 06.01.07, 22:06
                    chyba ze coś ich .. przebudzi
                    kontakt ze śmiercią czasem daje takie przebudzenie sie z dzieciństwa
                    • monikas43 Re: albo Ktoś ;) 07.01.07, 08:56
                  • monikas43 Re: to pozytywne co piszesz 07.01.07, 08:56
                    > ludzie kótrzy chcą cierpieć w kńcu znajdą swe męczeńskie cierpienie

                    Każdego w końcu dopadnie cierpienie, czy tego chce czy nie chce.

                    > którzy chcą być władcami

                    Masz rację.

                    > więc życie stwarza im okoliczności, podsuwa ludzi,
                    > zarządza tak losem, że w końcu kazdemu udaje się to czego pragną....

                    Niestety tak, stają się despotami ;)

                    > to dziwne ale wlasnie tacy ludzie mieli najczesciej dziecinstwo lekko mówiąc
                    > dramatyczne

                    Dziwisz się?
                • monikas43 Re: to pozytywne co piszesz 07.01.07, 08:39
                  > kurcze chciałbym zamieszkac w szklanym domu, gdzie nawet czarne chmury byłyby
                  > dobrze widoczne

                  A ja chciałabym się z niego wyprowadzić.
                • monikas43 Re: to pozytywne co piszesz 07.01.07, 08:53
                  > Są szklarze co ze szkła i łabędzia zrobią...witraż religijny

                  Nie lubisz witraży?

                  Nawet szybę pancerną

                  Tak wygodniej.


        • monikas43 Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 07.01.07, 06:27
          Jestem taki bo:
          > ....odziedziczyłem kod DNA i niestety mam skłonność do tycia, zeza, i
          > wulgarnego słownictwa, ba! nawet opcja polityczna tez jest zapisana w genach,

          No cóż, to tak jest, może poza opcją polityczną ;)

          .... mój ojciec był alkoholikiem

          ....moja mamusia mnie nie przytulała


          Jak nie miałeś traumatycznego dzieciństwa, to racz się w tej kwestii nie
          wypowiadać.

          ....bo w szkole polonistka była kurwą

          Jakby polonistka na maturze bezpodstawnie oblała cię, to może jednak zauważył
          byś jakiś związek.

          ....bo bo obecna moda to powoływanie się na wszystko prócz własnego lenistwa
          > pracy mad sobą!!!!

          Próbuję wydostać sie z matni od ok. 20 lat i dopiero teraz mam szansę, więc nie
          pieprz takich głupot, jeżeli nie masz pojęcia o co chodzi.



          • monikas43 Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 07.01.07, 06:38
            >Czy to za mało by uwolnić się od nauczyciela?

            Nie, ale może ten fakt + stała groźba wylania ze szkoły za prowokacje
            polityczne + próba udupienia na maturze + dyrektorka i polonistka
            współpracujące z tajnymi służbami PRLu to już wystarczy?

            >Zamiast wzrastać w stanowieniu własnego życia uwielbiamy tarzać się w
            >rodzicielskich błędach przy tym tłumaczyć się, no cóz mam takie dna!

            Uwierz mi, to już nie ten case.




            • monikas43 Re: prawica górą 07.01.07, 08:58
    • agi_go Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 05.01.07, 11:27
      Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym , czy twoja babcia była szczęśliwa ?
      • ja_adam Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 05.01.07, 12:01
        Nie muszę się nad tym zastanawiać.
        Tryb życia jaki prowadzi, jej zdrowie...podam przykład

        W wieku ponad 90 lat szła do Kościoła. Była prowadzona przez koleżankę ( w tym
        wieku ma koleżanki!!), niestety poślizgnęła się, złamała staw biodrowy. Dla
        młodych często oznacza to koniec. Ona sama przeszła skomplikowana operację
        wstawienia protezy. 3 miesiące po operacji, będąc niewidomą tańczyła na weselu
        prawnuka!!

        Czy była szczęsliwa? Wiele razy widziałem jej cierpienie, gdy musiała kilka razy
        sie pytać o co chodzi bo słuch ma...ma aparat ale nie zawsze go zakłada,
        zapomina, że ma prawie sto lat... haha, gdy musiała czekać na cos bo sama tego
        nie zrobi. Choc jest zdana na innych to jednak opiekuje się pra, pra wnukami,
        uczy ich tabliczki mnożenia, uwielbia robic prezenty. Widze że w najgorszych
        sytuacjach znajduje dla siebie sens istnienia i nie rozdrabnia się w kwestiach
        egzystencjalnych. Wie, że umrze, ma wykupione miejsce, opłacona trumnę, więc nie
        pozostało nic prócz tego by cieszyć się cholernie z zycia!

        Emanuje szczęściem...
        • shachar Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 05.01.07, 12:41
          ty tez bedziesz emanowal szczesciem i robil prezenty wnukom, bo sie bedziesz
          zastanawial czy to nie ostatni raz
          no dobra, zmusiles mnie do zastanowienia sie nad moja babcia
          sceneria: piekna wies, moja babcia bardzo dzielna,wojne tez przezyla,dzieci
          odchowala, caluje mnie w czolo na powitanie

          wiec dlaczego moja matka, a jej corka taka popieprzona jest? he? any clues?
          .................
          w filmie American Beauty jest taki watek wojskowego, twardziela, co to bardzo
          zasadniczy jest i nie mieczak bynajmniej, pierze syna az tamtemu leb odstakuje
          ale to dla jego dobra, za narkotyki
          no i jak sie okazuje ze sasiad gada z nim jak z czlowiekiem i przytula go w
          pewnym momencie, to naszemu zolnierzowi robi sie tak dobrze, ze caluje tamtego
          w usta
          a potem go zabija za ta swoja chwile slabosci

          tak wiec mozna trzymac fason i isc na wojne z Irakiem i co z tego?
          • ja_adam Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 05.01.07, 13:15

            to tym bardziej dowodzi mojemu wątkowi, że to MY POTRAFIMY decydowac o własnym
            życiu bez wzgledu na rodziców.

            Potrafimy spartaczyć dobrą pracę rodziny jak i całkowicie sie wyprzeć złego
            wychowania pracując nad sobą.

            To działa w dwie strony

            • shachar Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 05.01.07, 13:43
              ty widzisz co chcesz widziec, ale co cie tym bede walic po glowie, ja pewnie tez
              jakiegos zeswirowania dostales nt staruszkow, co za bestia ze mnie ze sie nie
              wzruszam tymi pocalunkami w czolo, ktore otrzymuje, czyli partacze dobra prace
              rodziny
              buahahaha do kwadratu
              ta sama babcia, jedna noga w zaswiatach i wykarmiona organicznym krowim
              mlekiem, pewnie dlatego sie jej kule nie imaly, otoz babcia moja w moje swieto
              komunijne, podpierniczyla mnie do mojej matki, ze sie za duzo obzeram.Mowila o
              mnie tak jakby mnie tam nie bylo, a to byla moja zasrana I komunia.
              Takie nic, taka mala denuncjacja kochanej babci co wojne przezyla i to swiatczy
              o moim parchatym charakterze ze to pamietam, czyli jeszcze raz wyszlo na twoje,
              bo to pewnie dowodzi twojej tezie. Ale jakas glupia ta teza dla mnie jest.
            • brakchmur Re: Bardzo słusznie prawisz Adamie:) 05.01.07, 16:27
              ja_adam napisał:

              >
              > to tym bardziej dowodzi mojemu wątkowi, że to MY POTRAFIMY decydowac o własnym
              > życiu bez wzgledu na rodziców.
              >
              > Potrafimy spartaczyć dobrą pracę rodziny jak i całkowicie sie wyprzeć złego
              > wychowania pracując nad sobą.
              >
              > To działa w dwie strony
              >

              Podpisuję się:)
              • brakchmur Re: A propos... 06.01.07, 14:18
                Klasyfikacja pierwszaków w technikum jest zawsze niełatwym zadaniem. Liczne
                klasy, mnóstwo trudnego materiału, jedna godzina w tygodniu i co za tym idzie
                słaba znajmość rzeczywistych umiejętności uczniów.
                Jednym słowem łatwo kogoś skrzywdzić jak i przewartościować.
                Jedna z klas; aż siedem ocen ndst i z ocen cząstkowych wychodzi tylko jedna piątka.
                Proszę ucznia z piątką , aby upewnić się , że to nie przypadek.
                Podchodzi bardzo skromnie ubrany chłopiec z wyrażną anemią i jakimś strasznym
                smutkiem w oczach.
                Zadaję jedno pytanie, drugie , trzecie a on odpowiada bezbłędnie prezentując
                doskonałe zrozumienie tematu. Jestem pod wrażeniem i wpisuję bdb, ku zazdrości
                pozostałych 34 osób, ale ten jego smutek nie daje mi spokoju.
                Dziś dzwonię do przyjaciółki, naszego szkolnego pedagoga i pytam o niego.....
                Jego matka niedawno popełniła samobójstwo a ojciec przychodzi na wywiadówki pijany.
                • dziki.macho Re: A propos... 06.01.07, 14:24
                  Nie znam tematyki szkolnej w zakresie jezykow obcych, ale z tego co mowila mi
                  znajoma, ktorej syn szedl w tym roku do szkoly sredniej, dzieciaki pisaly test
                  kwalifikacyjny, ktory pozwalal przyporzadkowac je do poziomu od A do D wg
                  stopnia zaawansowania. Klasy jezykowe tworzone sa oddzielnie od pozostalych
                  przedmiotow.
                  • brakchmur Re: A propos...do dzikiego adonisa:) 06.01.07, 14:26
                    Od ponad pół roku usiłuję Ci uzmysłowić, ze mnie mylisz z kimś innym(!)
                    Uczę chemii.
                    • dziki.macho Re: A propos...do dzikiego adonisa:) 06.01.07, 14:26
                      brakchmur napisała:

                      > Od ponad pół roku usiłuję Ci uzmysłowić, ze mnie mylisz z kimś innym(!)
                      > Uczę chemii.

                      Szangri, do niedawna bylas anglistka, mam ci posty przypomniec?
                      • brakchmur Re: A propos...do dzikiego adonisa:) 06.01.07, 14:29
                        Na tym i innych forum napisano wiele kłamstw na mój temat i zapewniam Cię, że
                        wolę o tym wszytkim zapomnieć.
        • monikas43 Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 07.01.07, 08:50
          Masz szczęście adamie, że masz taką babcię.

          Mnie wojna i komuniści pozbawili obu babć i dziadków.

          Jeden dzidek zaginął wypędzony z Warszawy po Powstaniu Warszawski.

          Jego żona, a moja babcia zmarła na gruźlicę w PRLu.

          Drugiego dziadka więzlili Niemcy w oflagu (był polskim lotnikiem).
          Po wojnie nie mógł wrócić do Polski, bo dostał by czapę.

          Nie miałam okazji go poznać, bo zmarł przed moim urodzeniem (dostał azyl w
          Niemczech).

          Brat dziadka zginął w Katyniu.

          Druga babcia uciekła z Polski do Niemiec (pojechała na pogrzeb dziadka).

          Tam zakochała się w jego przyjacielu i wybrała wolność.

          Komuniści przez lata nie wpuszczali Jej do Polski.

          Ja oczywiście też nie mogłam tam pojechać.



    • dziki.macho Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 05.01.07, 16:23
      Adam, kazdy swoje zycie przezywa sam, kazdy widzi wlasne problemy inaczej. Nie
      mozna sugerowac sie dziecinstwem babci czy prababci, ktore zyly w zupelnie
      innych warunkach. Swiat idzie z postepem, wiec intelekt tez powinien.
      • yvona73pol Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 06.01.07, 13:58
        techniczna uwaga - wyprzec sie = zamiesc problemy pod dywan i miec reperkusje i
        wlasnie sie tak zachowywac, jak to opisujesz, nie moc sie rozwijac i isc dalej,
        podejmujac swoje wlasne decyzje....
        a na marginesie - zabiles mnie tm molestowaniem.... znaczy uwazasz, ze gwalt
        (czesto wielkrotny) na dziecku to taki sobie nic nie znaczacy "epizodzik"?
        ciesz sie, ze nigdy nie miales takiego "epizodziku" w swoim zyciu....
        • dziki.macho Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 06.01.07, 14:11
          Czegos nie rozumiem, czy ja wspominalem o gwaltach, molestowaniu? Nie
          Niezaleznie od pokolen, cos takiego mialo miejsce w rodzinach patologicznych,
          nigdy tego nie bagatelizowalem cos ci sie pomylilo.
          Mnie o cos innego chodzilo w zwiazku z dziecinstwem, o wyprzedzanie
          intelektualne naszych przodkow. Podam ci przyklad. Moj ojciec nie mial
          dziecinstwa, rodzina wielodzietna, alkohol, awanturnictwo, bluzgi, przemoc
          przez wiele, wiele lat. Dopiero jak dziad uszkodzil jedno ze swoich dzieci, ze
          lewie uszlo z zyciem, zdecydowal sie na leczenie, babka opamietala sie i
          chciala go w koncu posadzic do wiezienia... ale 5 dzieci do utrzymania.
          Do dzis to pietno ciazy na moim ojcu. Chcial dac naszej rodzinie w dziecinstwie
          wszystko to, czego sam nie mial. W pewnym momencie przesadzil, rozpieszczajac
          za bardzo. Jak poczul zagrozenie, ze dzieciaki sa malo zaradne, zaczal powielac
          zachowanie wlasnego ojca, co przynioslo odwrotne skutki. Nie wiadomo, jak
          dotrzec do tego czlowieka. Czasem odnosimy z rodzina wrazenie, ze ten dobrze po
          50 facet chce poczuc sie jak dziecko, zeby zaopiekowac sie nim jak dzieckiem,
          zeby mu dac to, co on nam dawal przez tyle lat. Dziecinstwo, jakie nam zapewnil
          bylo przedmiotem zawisci wielu rowiesnikow, nauczycieli, wychowawcow
          kolonijnych i innych. Kochamy go za to i chcemy, zeby jego podeszly wiek
          przebiegal tak, jak nasze dziecinstwo, ktorego on nigdy nie zaznal.
          • lsilanow Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 06.01.07, 14:31
            Trudne dziecinstwo ... zobowiązuje.

            Rozliczyc sie z dziecinstwem to właśnie : wybaczyc, pogodzic się (że takie było), itd. Ale żeby to zrobic trzeba 1) zrozumiec je 2)poczuc je, i uczucia, jakie nam wtedy towarzyszyły. Trudno wybaczyc, jeżeli nie odczuwamy krzywdy.
            Bardzo podobał mi sie fragment dot. tego, ze rodzina nam nie tylko robi krzywde. ale tez wiele daje.
            Dojrzałośc to nie tylko intelektualne wyprzedzenie naszch przodków, ale i emocjonalne - co z tego, że coś widzimy, kiedy przed zmianą bronią nas nasze uczucia.
            Miłości nigdy nie za wiele w rodzinie (sprawia, ze swiat postrzegamy jako bezpieczny) ale potrzebne sa tez zasady.
            Czy babcia autorki wątku jest szczęśliwa - nie wiem, 1) z tego co piszesz, może się bac śmierci (nawet panicznie) dlatego czerpie z życia haustami. Nie ma w tym nic złego, ja też tak robię. 2) daje siebie innym - czy robi coś dla siebie? Co robi dla siebie?
    • dziki.macho Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 06.01.07, 14:34
      ja_adam napisał:

      > Moja babcia..hm...niedoścignięty wzór moralności i wytrwałości.
      > Życzę każdemu takiego dzieciństwa jak Ona miała!

      A czy spytales, czy ktos zyczylby sobie takiego dziecistwa?
      Ja na przyklad bym sobie tego nie zyczy i jakies 99,999% rowniez.
      • ja_adam Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 06.01.07, 14:40
        jest zbyt szczęśliwą kobieta by zadawać sobie takie pytania, bo mogłoby sie
        okazać że urodziła by sie jako M.Monroe i ...wiesz jak skończyła... nawiasem
        moja babcia wczesniej sie urodziła...
        • dziki.macho Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 06.01.07, 14:42
          ja_adam napisał:

          > jest zbyt szczęśliwą kobieta by zadawać sobie takie pytania, bo mogłoby sie
          > okazać że urodziła by sie jako M.Monroe i ...wiesz jak skończyła... nawiasem
          > moja babcia wczesniej sie urodziła...

          Z calym szacunkiem Adam, ale jednostkowy przyklad w rodzinie i to bardzo
          bliskiej nie jest wyznacznikiem szczescia. Patrzysz subiektywnie, masz prawo
          jak najbardziej, lecz nie kazdemu odpowiada wlasnie taki model szczescia.
          • ja_adam Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 06.01.07, 14:49
            Uwielbiam byc subiektywny
            - wystarczy mi jeden oprzykład by miec pewność i kazdy z nas może wyprzec sie
            chorego dzieciństwa i samemu z powodzeniem osiągac szczęscie
        • brakchmur Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 06.01.07, 14:43
          M.Monroe i księżna Diana miały bardzo różne dzieciństwo a jednak obie tak samo
          nie potrafiły sobie poradzić ani ze sławą, ani z emocjami , ani z życiem w ogóle....
          • brakchmur Re: ...Znów do dzikiego:) 06.01.07, 14:44
            Babcia Adama nie jest "jednostkowym przykładem":)
            Pisałam też o mojej:)
          • brakchmur Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 06.01.07, 14:47
            brakchmur napisała:

            > M.Monroe i księżna Diana miały bardzo różne dzieciństwo a jednak obie tak samo
            > nie potrafiły sobie poradzić ani ze sławą, ani z emocjami , ani z życiem w ogóle

            Aha i obie równie beznadziejnie inwestowały swoje uczucia , czyli zakochiwały
            się dupkach i szubrawcach, którzy je wykańczali na różne sposoby ....
        • monikas43 Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 07.01.07, 09:03
          jest zbyt szczęśliwą kobieta by zadawać sobie takie pytania, bo mogłoby sie
          > okazać że urodziła by sie jako M.Monroe

          A jakie ty masz prawo moralne, żeby gardzić MM?
          • abasia471 Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 07.01.07, 13:41
            Niczego się nie trzeba wypierać. Wystarczy wyciągnąć wnioski i żyć swoim
            życiem, zależnym od naszych pragnień i decyzji. Mnie też nie podoba się kiedy
            dorosły człowiek paprze sobie życie i ma tylko jedno wytłumaczenie, że to wina
            trudnego dzieciństwa. Nie neguję, że ciężkie przeżycia w dzieciństwie bardzo
            nas okaleczają i borykamy się z nimi najczęściej do końca życia, ale po to mamy
            rozum, żeby jako dorośli ludzie zająć się sobą jak należy, a nie dalej ruinować
            sobie życie, bo mamy dobre wytłumaczenie swoich problemów. Jako małe dzieci
            mamy ograniczone możliwości, ale jako dorośli ludzie powinniśmy brać
            odpowiedzialność za własne życie i emocje. To, że czasami bardzo boli trzeba po
            prostu wliczyć w koszty. Mam prawo tak mówić, bo sama przeżyłam trudne i
            samotne dzieciństwo. Byłam smutnym, zagubionym dzieciakiem, a teraz jestem
            dorosłą kobietą, która umie cieszyć się życiem i doceniać wszystko, co warte
            jest uznania. Czasami w duszy coś zaskowyczy, ale wtedy jako plasterek
            przeciwbólowy przyklejam sobie wyrozumiały uśmiech i żyję dalej, najlepiej jak
            umiem. Wam też to polecam.
    • jan_stereo Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 06.01.07, 20:37
      Skoro proponujesz wyparcie sie dziecinstwa to czemu pokazujesz jego wielce moralne plusy w przypadku
      Twojej babci ?
      • ja_adam Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 06.01.07, 20:42
        mówiłem o WYPARCIU SIE DZIECIŃSTWA tylko w jednym wypadku.

        Gdy dzieciństwo było ciężkim doświadczeniem.

        babcia była przykładem na to ze jej dzieciństwo nie musiało byc wyrocznią a
        wielu ludzi ugina się pod ciężarem swego dzieciństwa.
        Zamiast wyprzeć sie tego co najgorsze, tylko mówią..tak mnie boże stworzyłeś
        wiec jestem taki czy owaki.
        • jan_stereo Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 06.01.07, 20:50
          ciezkie(nie znaczy przykre) dziecinstwo nie zawsze jest obciazajace negatywnie psychike(przyklad
          babci),natomiast nawet lekkie dziecinstwo moze miec bardzo destrukcyjne dla psychiki momenty.
          Jak ktos stracil obie nogi w dziecinstwie trudno aby sie wyparl tego,ze jest kaleka i zaczal biegac,
          natomiast osoba przemeczona chodzeniem za mlodu nie musi nabrac negatywnego stosunku do tej
          czynnosci.

    • lavinka Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 06.01.07, 20:59
      Nie wszystko,co się zdarzyło ma wpływ na naszą psychikę,ale często "przeszłość"
      sama w sobie.
      lav
      • yvona73pol Re: ...wyprzeć sie dzieciństwa. 07.01.07, 04:05
        dziki maczo ;) to o molestowaniu to bylo do zalozyciela, on pisal w sensie:
        przestancie sie mazgaic, to co ze was wujek zgwalcil wiele razy, otrzasnac sie
        prosze i jazda...
        i co , moze jeszcze do wujaszka z kwiatami i podziekowaniem za takie zajebiste
        przezycia w dziecinstwie?
        nie pojmuje....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka