snoepje
07.01.07, 12:38
1,5 roku temu rozstalam sie z mezczyzna po prawie 2 latach. Z mojej strony
byla to milosc od pierwszego wejrzenia...po pol roku juz wiedzialam, ze to
jest ten jedyny, z ktorym chce miec dzieci i spedzic reszte zycia...Przez te
dwa lata myslalam, ze zlapalam diabla za rogi majac tak fantastycznego faceta
u swojego boku...po dwoch latach ni z tad ni z owad uslyszalam "to juz
koniec". W tym momencie swiat mi sie zawalil. Leczylam sie z tego zwiazku
ponad pol roku, a przez pierwsze kilka tyg. od rozstania bylam tylko na
srodkach uspokajajacych...ale nie w tym problem...po pol roku zdecydowalam
ze "life goes on" i na jednym facecie swiat sie nie konczy...wiec zaczelam
umawiac sie z mezczyznami...i tu jest problem...otoz nie jestem w stanie
stworzyc zwiazku z zadnym facetem...jednego rzucilam po miesiacu, bo
usmiechal sie inaczej niz moj byly, kolejnego bo nie gotowal tak dobrze,
ostatniemu chcialam dac szanse, ale jak mnie dotykal to czulam wstret do
niego i marzylam, aby dotykal mnie wlasnie ten, z przed 1,5 roku...jest mi
potwornie ciezko, bo wiem, ze nigdy nie spotkam kogos takiego jak ta moja
jedyna milosc mojego zycia...boje sie tego strasznie, ze do konca zycia bede
odrzucala kolejnych facetow...minelo juz 1,5 roku, a ja nie potrafie
wyobrazic sobie mojego zycia bez niego...juz nie wiem co mam zrobic...moze
ktos moze mi doradzic prosze, bo nie potrafie sobie z tym poradzic...