Gość: Mevillian
IP: *.blich.krakow.pl
16.04.03, 10:11
..we snie.
Juz kiedys o tym wspominalam w watku o snach zalozonym przez Re_ne. teraz
znow mnie "dopadly".
Od dwoch tygodni, codziennie - niemal codziennie, sni mi sie smierc - moich
bliskich, dalszych znajomych, moja. Niekiedy widze, jak ktos umiera; niekiedy
po prostu ktos mnie o tym informuje, niekiedy jestem na pogrzebie lub stypie;
czasem umieram sama.
W tych snach - co dziwne - nie ma emocji negatywnych. Jakbym akceptowala to,
co sie wydarza; wiedziala, ze ta osoba musi odejsc - gdyz skonczyl sie jej
czas bycia na ziemi wsrod zywych. Jedynie w przypadku snu o smierci mojej
mlodszej siostry bylo inaczej - naprawde bylo mi zle i we snie i po
przebudzeniu.
Wczoraj, jak mi sie zdaje, znalazlam chyba klucz do tych snow. To byl sen o
mojej smierci na wskutek... zawalu. Umieralam w szpitalu; slyszalam rozmowe
lekarza z moja Mama, gdzie lekarz ow nie dawal mi szans; wokol lozka
natomiast stalo trzech z moich znajomych - a raczej jeden bliski przyjaciel,
jeden kumpel, i jeden znajomy - z kazdym z nich mam inne relacje, nie do
konca pozytywne. Kazdy z nich tez umarl w jakis sposob [smierc na stole
operacyjnym, samobojstwo, wypadek] w moich snach.
Powod mojego zawalu byl czysto emocjonalny; nie poradzilam sobie z pewna
wiadomoscia [zdrada]; z kolei kazdy z tych znajomych w swiecie realnym mial
swego czasu duze problemy na tle emocjonalnym i zwiazkow z kobietami. Tak
wiec przyszli sie pozegnac [nikt ich nie zauwazal w tym szpitalu..] - a moze
przywitac? - a do mnie doszlo, ze popelniam bledy podobne do ich bledow. Albo
sie angazuje za mocno, albo nie potrafie sie zaangazowac, albo usiluje kogos
zmienic, albo zlewam to zupelnie, jaki ktos jest i oddaje mu sie sercem i
dusza, calkowicie sie podporzadkowujac - a w zadnej z tych "rol" nie czuje
sie dobrze.
Jesli ktos mialby jakies spostrzezenia, jakies wnioski - prosze o
odpowiedz :> sadze, ze pomogloby mi to bardziej w interpretacji owego cyklu
snow. Z gory dziekuje :)
Mevillian