wichrowe_wzgorza
17.02.07, 23:03
Droga serca jest droga tworzenia, a stworzenie to cala seria narodzin i
smierci, przeobrazen, teraz to rozumiem i akceptuję. Jest mi dobrze z ta wiedzą.
Nie wiem, czemu zezloscilam sie na Siebie za to, ze szlam za glosem serca, ale
na pewno asekuranctwo, samolubstwo, wrzaski - nie tworza niczego...
Może to brzmi, jak afirmacja, tego potrzebuję - na teraz - afirmacji. I czekam
na łzy wzruszenia, które spłyna wtedy, gdy powiem sobie "przyjmuję swoje
rany", wszystkie - rany dziecka, rany matki, kochanki, kobiety
przyjmuję - bo tylko w ten sposób jestem w stanie je uleczyć...