Dodaj do ulubionych

unieważnienie ślubu kościelnego

IP: 212.160.146.* 05.05.03, 12:22
Witam serdecznie :-)
Podzielcie sie proszę Waszymi doświadczeniami w kwestii ubiegania się o
unieważnienie ślubu kościelnego. Jak to przebiega, jak długo się czeka, ile
to kosztuje i jakie są szanse?

Pozdrawiam,
Ola
Obserwuj wątek
    • alfika Re: unieważnienie ślubu kościelnego 05.05.03, 12:57
      Z tego, co wiem, należy zacząć od wizyty w Kurii, w Sądzie Duchownym. Tam po
      rozmowie wstępnej otrzymuje się wzór wniosku o wniesienie sprawy, który potem
      się składa w tym Sądzie.
      Na tej podstawie określa się, czy są podstawy do unieważnienia.
      A potem krok po kroku sprawa trwa.
    • Gość: margo Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.03, 21:49
      Zaczelabym od rozmowy z ksiedzem, nie po to zeby Cie odwodzil, tylko zeby
      sprawdzic czy w ogole masz podstawy do wystapienia o UZNANIE MALZENSTWA ZA
      ZAWARTE NIEWAZNIE, a nie uniewaznienie malzenstwa. To zasadnicza roznica, nie
      tylko leksykalna, w prawie kanonicznym nie ma czegos takiego jak uniewaznienie
      sakramentu, mozliwe jest - pod pewnymi warunkami, uznanie malzenstwa za zawarte
      niewaznie.
      Procedura jest dluuuuuga, duzo bardziej skomplikowana niz rozwod, duzo bardziej
      raniaca i w ogole - smutna.
      Pozdrawiam
      • alfika Re: unieważnienie ślubu kościelnego 06.05.03, 08:20
        Gość portalu: margo napisał(a):

        > Zaczelabym od rozmowy z ksiedzem, nie po to zeby Cie odwodzil, tylko zeby
        > sprawdzic czy w ogole masz podstawy do wystapienia o UZNANIE MALZENSTWA ZA
        > ZAWARTE NIEWAZNIE, a nie uniewaznienie malzenstwa. To zasadnicza roznica, nie
        > tylko leksykalna, w prawie kanonicznym nie ma czegos takiego jak
        uniewaznienie
        > sakramentu, mozliwe jest - pod pewnymi warunkami, uznanie malzenstwa za
        zawarte
        >
        > niewaznie.


        A to szalenie ciekawe, co piszesz, bo Kościół sam określa proces jako
        unieważnienie małżeństwa :)

        Przed rozmową z księdzem należałoby się dobrze zastanowić, są tacy, którzy
        odwodzą od pomysłu dla własnych źle pojętych idei.
        Po to jest rozmowa wstępna w Kurii.
        Pozdrawiam.
        • Gość: lefkara Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: 212.160.146.* 06.05.03, 12:14
          Hallo :-)

          no właśnie ... niby temat stary jak świat - a tyle różnych opinii ;-)

          Sprawa unieważnienia ślubu kościelnego dotyczy bardziej mojego Lubego.
          Skontaktował się ze swoją parafią, ale ci odesłali Go do sądu
          metropolitańskiego. Tam przedstawił sytuację, dostał mnóstwo dokumentów do
          wypełnienia - uzyskaliśmy odpowiedź jakie są szanse i czy w ogóle warto.
          Bardzo się ucieszyłam, gdyż szanse do uzyskania unieważnienia w naszej sytuacji
          są duże, tylko ten czas... Sprawa ma trwać z rok... niestety :-( Ale warto
          poczekać.

          Nigdy nie miałam z tym do czynienia, dlatego każde Wasze doświadczenia są dla
          mnie cenną wskazówką.

          Pozdrawiam :-)
          Ola
          • alfika Re: unieważnienie ślubu kościelnego 06.05.03, 13:36
            Gość portalu: lefkara napisał(a):

            > Hallo :-)
            >
            > no właśnie ... niby temat stary jak świat - a tyle różnych opinii ;-)
            >
            > Sprawa unieważnienia ślubu kościelnego dotyczy bardziej mojego Lubego.
            > Skontaktował się ze swoją parafią, ale ci odesłali Go do sądu
            > metropolitańskiego. Tam przedstawił sytuację, dostał mnóstwo dokumentów do
            > wypełnienia - uzyskaliśmy odpowiedź jakie są szanse i czy w ogóle warto.
            > Bardzo się ucieszyłam, gdyż szanse do uzyskania unieważnienia w naszej
            sytuacji
            >
            > są duże, tylko ten czas... Sprawa ma trwać z rok... niestety :-( Ale warto
            > poczekać.
            >
            > Nigdy nie miałam z tym do czynienia, dlatego każde Wasze doświadczenia są dla
            > mnie cenną wskazówką.
            >
            > Pozdrawiam :-)
            > Ola


            Olu, rok to i tak krótko. Trzymajcie się ciepło :)
          • kropkaa1 Re: unieważnienie ślubu kościelnego 16.05.03, 16:42
            Ola,
            niedawno weszłam na forum i jak rozumim ubiegasz się o "rozwód kościelny", mój
            były mąż też ma zamiar to zrobić, co jest mi jak najbardzij na rękę. Jesteśmy
            już po rozwodzie cywilnym.
            Proszę napisz mi jakieś szczegóły, jak to się odbywa? Czy mamy szansę jeśli
            jest dziecko? Ile to trwa i czy jest przykre?

            pozdrawiam,
            kropka
        • Gość: margo Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: *.rp.pl / 10.140.100.* 06.05.03, 15:21

          > A to szalenie ciekawe, co piszesz, bo Kościół sam określa proces jako
          > unieważnienie małżeństwa :)

          uwierz mi na slowo, Kosciol tak tego nie okresla. Nie da
          sie uniewaznic malzenstwa, jesli zostalo zawarte w sposob
          wazny. Byc moze jakis malo wyedukowany ksiadz w parafii
          jest w stanie uzyc takiego sformulowania, w kurii juz
          raczej nie. Prawo kanoniczne sie nie zmienia tak czesto,
          choc przyznaje ze nauki w tej sprawie pobieralam dobrych
          kilka latek temu
          • saana Re: unieważnienie ślubu kościelnego 06.05.03, 20:19
            kiedys przyszedl ksiadz po kolendzie do znajomych zyjacych na kocia lape i sam
            im sugerowal wystapienie o uniewaznienie malzenstwa. To bylo przed
            konkordatem , wiec nie wiem moze sie zmienilo. Znam jedna osobe ktora otrzymala
            takie uniewaznienie. Juz wtedy bylo to bardzo nieprzyjemne i trwalo pare lat.
            Kosztowalo sporo i swiadkowie naprawde byli przesluchiwani.
            Moim prywatnym zdaniem jezeli dwoje ludzi nie chce razem wychowywac dzieci to
            chyba to powinien byc wystarczajacy dowod dla kosciola.w koncu kazdy kto sie
            pobiera nie pobiera sie po to zeby sie rozwodzic. Szkoda ze tego nie moze
            kosciol zrozumiec.
            zycze powodzenia.
            PS ten ksiadz tez mowil zeby najpierw przyjsc do niego. W kazdym miescie chyba
            znajdzie sie jakis normalny ksiadz ktory udzieli normalnej porady.
            • Gość: Terry Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: 167.178.112.* 07.05.03, 16:27
              saana napisała:

              > kiedys przyszedl ksiadz po kolendzie do znajomych zyjacych ...
              .. Chyba ci chodzi o kolędę ?
              > Moim prywatnym zdaniem jezeli dwoje ludzi nie chce razem wychowywac dzieci to
              > chyba to powinien byc wystarczajacy dowod dla kosciola.
              .. Ja b ym poszedł dalej: każdy kto się pokłóci o przesoloną zupę powinien
              uzyskiwać w ten sposób wystarczający dowód dla kościoła.

              > w koncu kazdy kto sie pobiera nie pobiera sie po to zeby sie rozwodzic.
              .. To dlaczego się jednak rozwodzą ? O co ci chodzi ?
              > Szkoda ze tego nie moze kosciol zrozumiec.
              .. Czego znowu kościół nie rozumie ? Jak się pobierasz nie żeby się rozwodzić
              to ten rozwód ma być pstryknięciem w palce z byle powodu ? Pobierasz się
              na dobre i na złe. Co ty bredzisz.
              > zycze powodzenia.
              .. Powodzenia w czym ? W rozbiciu rodziny do końca ?
              > W kazdym miescie chyba znajdzie sie jakis normalny ksiadz ktory udzieli
              > normalnej porady.
              .. A wioski to co ? Tam nie ma normalnych ? Zgłoś może na pogotowie ratunkowe
              tych nienormalnych a przede wszystkim siebie.
              • saana Re: unieważnienie ślubu kościelnego 07.05.03, 18:14
                miasto daje anonimowosc!!!
                po drugie jesli ktos jest wierzacy a nie moze trwac w zwiaku to co ma do konca
                zycie tkwic , byc na przyklad bity itd.
                Mysl troche!!
                • Gość: Terry Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.03, 22:22
                  saana napisała:

                  > miasto daje anonimowosc!!!
                  > po drugie jesli ktos jest wierzacy a nie moze trwac w zwiaku to co ma do
                  > konca zycie tkwic , byc na przyklad bity itd.
                  .. Chyba do końca życia - chciałas napisać ?
                  > Mysl troche!!
                  .. W tym problem, że ty tylko troche myślisz.
                • Gość: Sławek Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: *.telpol.net.pl / 172.16.2.* 08.05.03, 00:02
                  saana napisała:


                  > po drugie jesli ktos jest wierzacy a nie moze trwac w zwiaku to co ma do
                  konca
                  > zycie tkwic , byc na przyklad bity itd.

                  Jak ktoś jest bity to nie powinien trwać w związku ale obawiam się że nie jest
                  to powód dla kościoła do cofnięcia udzielonego sakramentu. Ale kościół zna
                  pojęcie separacji.
                • Gość: moi Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: *.umwo.opole.pl 08.05.03, 10:29
                  Kościół uznaje separację, jeżeli jedna ze stron w sposób widoczny łamie
                  przysięgę małżenską. Z tym, że separacja oznacza dalsze zycie w samotności.
                  Osoby wierzące, jeżeli chcą żyć w zgodzie z zasadami religijnymi, nie mogą
                  wiązać się z nowym partnerem (partnerką). Choć nie wiem czy jest dopuszczalny
                  nowy związek oparty na wzajemnej pomocy, ale bez współżycia seksualnego.
              • saana Re: unieważnienie ślubu kościelnego 07.05.03, 18:26
                przeczytalam sobie kilka Twoich wypowiedzi na forum, i uwazam ze nie warto bylo
                odpisywac.

                Gość portalu: Terry napisał(a):

                > saana napisała:
                >
                > > kiedys przyszedl ksiadz po kolendzie do znajomych zyjacych ...
                > .. Chyba ci chodzi o kolędę ?
                > > Moim prywatnym zdaniem jezeli dwoje ludzi nie chce razem wychowywac dzieci
                > to
                > > chyba to powinien byc wystarczajacy dowod dla kosciola.
                > .. Ja b ym poszedł dalej: każdy kto się pokłóci o przesoloną zupę powinien
                > uzyskiwać w ten sposób wystarczający dowód dla kościoła.
                >
                > > w koncu kazdy kto sie pobiera nie pobiera sie po to zeby sie rozwodzic.
                > .. To dlaczego się jednak rozwodzą ? O co ci chodzi ?
                > > Szkoda ze tego nie moze kosciol zrozumiec.
                > .. Czego znowu kościół nie rozumie ? Jak się pobierasz nie żeby się rozwodzić
                > to ten rozwód ma być pstryknięciem w palce z byle powodu ? Pobierasz się
                > na dobre i na złe. Co ty bredzisz.
                > > zycze powodzenia.
                > .. Powodzenia w czym ? W rozbiciu rodziny do końca ?
                > > W kazdym miescie chyba znajdzie sie jakis normalny ksiadz ktory udzieli
                > > normalnej porady.
                > .. A wioski to co ? Tam nie ma normalnych ? Zgłoś może na pogotowie ratunkowe
                > tych nienormalnych a przede wszystkim siebie.
                • Gość: Terry Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.03, 22:25
                  saana napisała:

                  > przeczytalam sobie kilka Twoich wypowiedzi na forum, i uwazam ze nie warto
                  > bylo odpisywac.
                  .. Ja myślę. Nie dośc, że wykazuję ci zwykłą głupotę to jeszcze
                  podkreślam błędy ortograficzne. Pewnie powiesz, że to bezczelność, co ?
                  Internet daje niestety możliwość wypisywania różnych bzdur w czym celują
                  takie jak ty. Zanim odpiszesz weź do ręki jakis poradnik jak pisać z sensem
                  i bez byków ortograficznych.
                  • saana Re: unieważnienie ślubu kościelnego 08.05.03, 15:13
                    skoro napisalam to i sie podpisalam to nie uwazam tego za bzdure, natomiast
                    uwazam, ze albo nie rozumiesz co napisalam albo jestes ograniczony. jezeli
                    chodzi o bledy ortograficzne...Rozumiem ,ze osoba obdarzona dysleksja ale
                    Ciebie bedzie kims gorszym. No ale zebys sie nie czerwienil wyjasnie Ci ze
                    powod moich bledow jest inny. Korzystanie z internetu bez polskich liter plus
                    nieuzywanie jezyka polskiego w mowie a zwlacza w pismie w zyciu codziennym
                    wyraznie uwstecznil moja ortografie. I rzeczywiscie zdarza mi sie popelnic
                    blad. Jest to niestety typowe dla wielu osob mieszkajacych zagranica. Jezeli
                    czytasz listy na forum polonii tam czesto pojawiaja sie 'kwiatki'. Niestety te
                    bledy czasto dla nas samych sa niezauwazalne. np. ostatnio mialam problem czy
                    Dobra Noc czy Dobranoc. W zwiazku z tym trudno siegnac dla slownika.
                    Mam nadzieje, ze potrafisz rozwinac swoja tolerancja na tyle zeby wiecej sie
                    nie czepiac.
                    Gość portalu: Terry napisał(a):

                    > saana napisała:
                    >
                    > > przeczytalam sobie kilka Twoich wypowiedzi na forum, i uwazam ze nie warto
                    >
                    > > bylo odpisywac.
                    > .. Ja myślę. Nie dośc, że wykazuję ci zwykłą głupotę to jeszcze
                    > podkreślam błędy ortograficzne. Pewnie powiesz, że to bezczelność, co ?
                    > Internet daje niestety możliwość wypisywania różnych bzdur w czym celują
                    > takie jak ty. Zanim odpiszesz weź do ręki jakis poradnik jak pisać z sensem
                    > i bez byków ortograficznych.
                    • Gość: Terry Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: 167.178.112.* 08.05.03, 18:17
                      saana napisała:

                      > skoro napisalam to i sie podpisalam to nie uwazam tego za bzdure, natomiast
                      > uwazam, ze albo nie rozumiesz co napisalam albo jestes ograniczony.
                      .. Piszesz "albo nie rozumiesz ... albo jesteś ograniczony". No źle !
                      To nie jest sprawa ortografii, stylistyki, to sprawa głupoty, braku logiki.
                      Pomyśl: jak jestem ograniczony to nie rozumiem. Jak nie jestem ograniczony
                      to właśnie rozumiem. Załapałaś ?
                      > jezeli chodzi o bledy ortograficzne...Rozumiem ,ze osoba obdarzona dysleksja
                      > ale Ciebie bedzie kims gorszym.
                      .. Kiedyś mówiło się nieuk albo głąb a teraz wymyślono dysleksję.
                      > No ale zebys sie nie czerwienil wyjasnie Ci ze
                      > powod moich bledow jest inny. Korzystanie z internetu bez polskich liter plus
                      > nieuzywanie jezyka polskiego w mowie a zwlacza w pismie w zyciu codziennym
                      > wyraznie uwstecznil moja ortografie. I rzeczywiscie zdarza mi sie popelnic
                      > blad. Jest to niestety typowe dla wielu osob mieszkajacych zagranica.
                      .. Widzę, że ci nieźle odbija. Czerwienić się bo ty coś bełkotliwie piszesz ?
                      Z Polakami na obczyźnie to jest tak: 5 minut po wyjeździe z Polski maja
                      trudności w móieniu po polsku w Polsce. W kraju, do którego wyjechali
                      również niewiele ich rozumieją bo głęby nie znają języka obcego na właściwym
                      poziomie.
                      > Jezeli czytasz listy na forum polonii tam czesto pojawiaja sie 'kwiatki'.
                      > Niestety te bledy czasto dla nas samych sa niezauwazalne. np. ostatnio mialam
                      > problem czy Dobra Noc czy Dobranoc. W zwiazku z tym trudno siegnac dla
                      > slownika.
                      .. Co ty bredzisz. Przecież ty nie umiesz logicznie się wypowiadać.
                      W związku z dylematem jak pisać "dobranoc" czy dobra noc" ty masz
                      trudności z sięgnięciem do słownika ? Dlaczego ?
                      > Mam nadzieje, ze potrafisz rozwinac swoja tolerancja na tyle zeby wiecej sie
                      > nie czepiac.
                      .. Co ma tolerancja do czepiania ? A czy ja się czepiam ? Udowadniam ci tępotę
                      a ty w zamian za mój wysiłek posyłasz mi epitety.

                      Pewnie przyjeżdżasz do Polski i mówisz: "oh, ja z ameryka przijechala, ja po
                      polski słaby mówić, nie duzio". A tam w tej przysłowiowej ameryce ni w ząb.
                      Czasy kiedy zagranica niektórym imponowała dobrobytem, sklepami, czym tam
                      jeszcze, się skończyły.
                      • saana Re: unieważnienie ślubu kościelnego 08.05.03, 20:38
                        Dysleksja jest stwierdzonym uszkodzeniem mozgu, moze tez mankutow zaliczasz do
                        gorszej kategorii, byl taki okres kiedy kazano im pisac prawa reka
                        zakladajac ,ze to ich wina ,iz úzywaja tej lewej reki.
                        Moja logika jest wyraznie inna niz Twoja. I na tym poprzestane. Chyba nigdy
                        nie doswiadczyles mieszkania zagranica skoro glosisz takie poglady. I poza tym
                        nie wszyscy wyjezdzaja do USA ,i nie zauwazylam zeby ktos wytykal mi bledy
                        jezykowe,jak Ty to robisz ,wiec chyba nie jest zle. iNa marginesie nie wiem
                        czym mozna imponowac mieszkajac zagranica.A poza tym po co znac jezyk ojczysty
                        skoro zarowno spoleczenstwo i panstwo (prawo) wypina sie Polonie.
                        Czy tepota i glupota slowa ktore uzywasz to ie epitety.
                        PS jezeli czujesz potrzebe odpisania przeczytam ale ta korespondencja nie jest
                        szczegolnie wzbogacajaca bo juz poczatek pokazuje ,ze koniec bedzie taki sam.
                        z pozdrowieniami

                        ,Gość portalu: Terry napisał(a):

                        > saana napisała:
                        >
                        > > skoro napisalam to i sie podpisalam to nie uwazam tego za bzdure, natomias
                        > t
                        > > uwazam, ze albo nie rozumiesz co napisalam albo jestes ograniczony.
                        > .. Piszesz "albo nie rozumiesz ... albo jesteś ograniczony". No źle !
                        > To nie jest sprawa ortografii, stylistyki, to sprawa głupoty, braku logiki.
                        > Pomyśl: jak jestem ograniczony to nie rozumiem. Jak nie jestem ograniczony
                        > to właśnie rozumiem. Załapałaś ?
                        > > jezeli chodzi o bledy ortograficzne...Rozumiem ,ze osoba obdarzona dyslek
                        > sja
                        > > ale Ciebie bedzie kims gorszym.
                        > .. Kiedyś mówiło się nieuk albo głąb a teraz wymyślono dysleksję.
                        > > No ale zebys sie nie czerwienil wyjasnie Ci ze
                        > > powod moich bledow jest inny. Korzystanie z internetu bez polskich liter p
                        > lus
                        > > nieuzywanie jezyka polskiego w mowie a zwlacza w pismie w zyciu codziennym
                        >
                        > > wyraznie uwstecznil moja ortografie. I rzeczywiscie zdarza mi sie popelnic
                        >
                        > > blad. Jest to niestety typowe dla wielu osob mieszkajacych zagranica.
                        > .. Widzę, że ci nieźle odbija. Czerwienić się bo ty coś bełkotliwie piszesz ?
                        > Z Polakami na obczyźnie to jest tak: 5 minut po wyjeździe z Polski maja
                        > trudności w móieniu po polsku w Polsce. W kraju, do którego wyjechali
                        > również niewiele ich rozumieją bo głęby nie znają języka obcego na
                        właściwym
                        >
                        > poziomie.
                        > > Jezeli czytasz listy na forum polonii tam czesto pojawiaja sie 'kwiatki'.
                        > > Niestety te bledy czasto dla nas samych sa niezauwazalne. np. ostatnio mia
                        > lam
                        > > problem czy Dobra Noc czy Dobranoc. W zwiazku z tym trudno siegnac dla
                        > > slownika.
                        > .. Co ty bredzisz. Przecież ty nie umiesz logicznie się wypowiadać.
                        > W związku z dylematem jak pisać "dobranoc" czy dobra noc" ty masz
                        > trudności z sięgnięciem do słownika ? Dlaczego ?
                        > > Mam nadzieje, ze potrafisz rozwinac swoja tolerancja na tyle zeby wiecej s
                        > ie
                        > > nie czepiac.
                        > .. Co ma tolerancja do czepiania ? A czy ja się czepiam ? Udowadniam ci
                        tępotę
                        > a ty w zamian za mój wysiłek posyłasz mi epitety.
                        >
                        > Pewnie przyjeżdżasz do Polski i mówisz: "oh, ja z ameryka przijechala, ja
                        po
                        >
                        > polski słaby mówić, nie duzio". A tam w tej przysłowiowej ameryce ni w ząb.
                        > Czasy kiedy zagranica niektórym imponowała dobrobytem, sklepami, czym tam
                        > jeszcze, się skończyły.
                        • Gość: Terry Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.03, 23:22
                          W ogóle nie czytasz tego co piszę tylko urywki.
                          Za granicą mieszkałem w kilku krajach ale nie jako uciekinier azylant.
                          Muszę ci napisać, że wstydziłem się przyznać w miejscu publicznym do
                          tych tzw.: uchodźców politycznych a w rzeczywistości pospolitych złodziei.
                          Nie ma drugiej takiej narodowości, która by się tak agresywnie w stosunku
                          do siebie zachowywała. Polacy mieszkający za granicą mi nie imponują.
                          Jest pewnie jakiś odsetek wartościowych ludzi ale to jest malutka mniejszość.
                          Większość to kombinatorzy, złodzieje i hołota wszelkiego autoramentu.
                          Na ogół zajmują się sprzątaniem a w Polsce podczas tak upragnionych wakacji
                          robią z siebie conajmniej milionerów. Po co ?
                          • komandos57 Re: unieważnienie ślubu kościelnego 08.05.03, 23:30
                            To zaczelo sie od uniewaznienia slubu koscielnego.A ty piszesz o swoich spostrzezeniach na temat Polakow
                            zyjacych poza Polska.Szkoda ze tylko na takich trafiles.Jestes zawiedzony.Dlaczego wlasnie ty musiales na takich
                            trafiac?Polacy zyjacy w Kraju a poza sa identyczni.I sa to ludzie dobrzy.Chyba ze ktos szuka jakiegos gowna.We
                            wszystkich narodowosciach je znajdzie.Z wyrazami szcunku przesylam walonki.
                            • Gość: Terry Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: 167.178.112.* 09.05.03, 12:54
                              Zostaw sobie te walonki bo widać, że masz ciężkie warunki.
                              Niczym nie jestem zawiedziony. To spotkałem co spotkałem.
                              Mam nadzieję, że nie jest zabronione pisanie na każdy temat ?
                          • alfika Re: unieważnienie ślubu kościelnego 09.05.03, 08:05
                            Terry.
                            Czemu tyle byków w Twoich postach o ortografii???
                            Ameryka - z wielkiej litery, nie "głęby" :))) tylko "głąby", nie "hołota",
                            ale "chołota"...
                            To tak na pierwszy rzut oka.
                            Czyżbyś tak podczas swoich wojaży zapomniał języka polskiego, że jeszcze nie
                            nim poprawnie nie władasz? Czy to tylko braki w edukacji?

                            I co, znowu brakuje argumentów? To się znowu ośmiesz obrażając ludzi.
                            Możesz nie odpisywać.
                            • Gość: Terry Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: 167.178.112.* 09.05.03, 13:57
                              alfika napisała:

                              > Terry.
                              > Czemu tyle byków w Twoich postach o ortografii???
                              > Ameryka - z wielkiej litery,
                              .. użyte przeze mnie nie do określenia kraju, kontunentu a raczej
                              do ironicznego potraktowania pewnego spojrzenia Polaków na rzeczywistość
                              - ale okazało się za trudne dla ciebie, w związku z tym przepraszam.
                              > nie "głęby" :))) tylko "głąby", nie "hołota",
                              > ale "chołota"...
                              Encyklopedia onetu:
                              -------------------
                              swołocz (ros.) pot. łajdak, łobuz; zbiorowo: hołota. Hasło opracowano na
                              podstawie „Słownika Wyrazów Obcych” Wydawnictwa Europa, pod redakcją...
                              ------------------------------------------------------------------------
                              > To tak na pierwszy rzut oka.
                              > Czyżbyś tak podczas swoich wojaży zapomniał języka polskiego, że jeszcze nie
                              > nim poprawnie nie władasz? Czy to tylko braki w edukacji?
                              .. Poprawnie powinnaś napisać:
                              Czyżbyś podczas swoich wojaży zapomniał języka polskiego tak bardzo, że
                              już nim poprawnie nie władasz ?
                              Widzisz różnicę ?
                              >
                              > I co, znowu brakuje argumentów? To się znowu ośmiesz obrażając ludzi.
                              > Możesz nie odpisywać.
                              >
                              .. Sama się ośmieszyłaś swoją głupotą i agresywnością. A sio.
                              • alfika Re: unieważnienie ślubu kościelnego 09.05.03, 14:43
                                Gość portalu: Terry napisał(a):


                                > > Ameryka - z wielkiej litery,
                                > .. użyte przeze mnie nie do określenia kraju, kontunentu a raczej
                                > do ironicznego potraktowania pewnego spojrzenia Polaków na rzeczywistość

                                "Pewnie przyjeżdżasz do Polski i mówisz: "oh, ja z ameryka przijechala, ja po
                                polski słaby mówić, nie duzio". A tam w tej przysłowiowej ameryce ni w ząb.
                                Czasy kiedy zagranica niektórym imponowała dobrobytem, sklepami, czym tam
                                jeszcze, się skończyły."

                                I w cytacie, i nawet w przysłowiach (?) Ameryka pozostaje Ameryką. Tak jak
                                Kościół (jako zgromadzenie), a nie powtarzany przez Ciebie "kościół".
                                Jest jeszcze "co najmniej", a nie dziwoląg językowy "conajmniej".
                                Jest jeszcze zwrot Ty, Ciebie, którym operuje się w dyskusjach - zamiast
                                Twojego "ty", "ciebie". O literówkach nie wspomnę, choć z upodobaniem
                                udowadniasz, że ich popełnianie to dowód na tępotę.



                                > - ale okazało się za trudne dla ciebie, w związku z tym przepraszam.

                                Nie musisz mnie w ten sposób przepraszać. Choć wierzę, że inaczej nie potrafisz.



                                > Encyklopedia onetu:
                                > -------------------
                                > swołocz (ros.) pot. łajdak, łobuz; zbiorowo: hołota. Hasło opracowano na
                                > podstawie „Słownika Wyrazów Obcych” Wydawnictwa Europa, pod redakcj
                                > ą...
                                > ------------------------------------------------------------------------

                                Owszem, tu niestety masz rację. Ale że też musiałeś sprawdzać w słowniku?...



                                > > Czyżbyś tak podczas swoich wojaży zapomniał języka polskiego, że jeszcze n
                                > ie
                                > > nim poprawnie nie władasz? Czy to tylko braki w edukacji?
                                > .. Poprawnie powinnaś napisać:
                                > Czyżbyś podczas swoich wojaży zapomniał języka polskiego tak bardzo, że
                                > już nim poprawnie nie władasz ?
                                > Widzisz różnicę ?

                                Nie, skarbie, nie powinnam tak napisać. Pytanie dotyczyło Twoich umiejętności
                                językowych, których JESZCZE nie odzyskałeś, jak widać (lub ich po prostu nie
                                posiadasz). Gdybym pytała, czy je odzyskałeś, użyłabym słowa JUŻ. Ale tam było
                                przeczenie, stąd słowo JESZCZE.
                                Widzisz różnicę?

                                > >
                                > > I co, znowu brakuje argumentów? To się znowu ośmiesz obrażając ludzi.
                                > > Możesz nie odpisywać.
                                > >
                                > .. Sama się ośmieszyłaś swoją głupotą i agresywnością. A sio.

                                Bez komentarza :)))
                                Koniec dyskusji na Twój temat.
                                • Gość: Terry Przymulastej alfice IP: 167.178.112.* 09.05.03, 18:24
                                  alfika napisała:

                                  > Gość portalu: Terry napisał(a):
                                  >
                                  >
                                  > > > Ameryka - z wielkiej litery,
                                  > > .. użyte przeze mnie nie do określenia kraju, kontunentu a raczej
                                  > > do ironicznego potraktowania pewnego spojrzenia Polaków na rzeczywistoś
                                  > ć
                                  > I w cytacie, i nawet w przysłowiach (?) Ameryka pozostaje Ameryką.
                                  .. No nie kumasz. Ani nie użyłem cytatu ani nie przepisywałem przysłów.
                                  Co ja za to mogę, że ci się nie udało ?
                                  - ale okazało się za trudne dla ciebie, w związku z tym przepraszam.


                                  > > Encyklopedia onetu:
                                  > > -------------------
                                  > > swołocz (ros.) pot. łajdak, łobuz; zbiorowo: hołota. Hasło opracowano na
                                  > > podstawie „Słownika Wyrazów Obcych” Wydawnictwa Europa, pod re
                                  > dakcj
                                  > > ą...
                                  > > ------------------------------------------------------------------------
                                  >
                                  > Owszem, tu niestety masz rację. Ale że też musiałeś sprawdzać w słowniku?...

                                  .. Tu niestety wychodzi twoja głupia agresywność.
                                  Nie musiałem sprawdzać, chciałem ci pokazać źródło w internecie,
                                  w którym można czegoś się dowiedzieć zanim się napisze bzdury.
                                  A dlaczego niestety mam rację ? Może wystarczy napisać: masz rację ?
                                  >
                                  > > > Czyżbyś tak podczas swoich wojaży zapomniał języka polskiego, że jesz
                                  > > > cze nie nim poprawnie nie władasz? Czy to tylko braki w edukacji?
                                  > > .. Poprawnie powinnaś napisać:
                                  > > Czyżbyś podczas swoich wojaży zapomniał języka polskiego tak bardzo, że
                                  > > już nim poprawnie nie władasz ?
                                  > > Widzisz różnicę ?
                                  >
                                  > Nie, skarbie, nie powinnam tak napisać.
                                  .. Nie obrażaj mnie, ja się z takimi nie zadaję.
                                  > Pytanie dotyczyło Twoich umiejętności
                                  > językowych, których JESZCZE nie odzyskałeś, jak widać (lub ich po prostu nie
                                  > posiadasz). Gdybym pytała, czy je odzyskałeś, użyłabym słowa JUŻ. Ale tam
                                  > było przeczenie, stąd słowo JESZCZE.
                                  > Widzisz różnicę?
                                  .. Ty naprawdę masz z głową. Zwykła logika do ciebie nie przemawia.
                                  Niezależnie od języka to co napisałaś nie ma sensu.
                                  Co miałem odzyskiwać ? Przecież to są bzdury !
                                  > > > Czyżbyś tak podczas swoich wojaży zapomniał języka polskiego, że jesz
                                  > > > cze nie nim poprawnie nie władasz?
                                  ==============================
                                  .. Teraz widzisz ?

                                  .. Sama się ośmieszyłaś swoją głupotą i agresywnością. A sio.



                          • saana Re: unieważnienie ślubu kościelnego 09.05.03, 16:50
                            mialam problem , ktory z postow zacytowac Twoj , afi, czy komandosa. Generalnie
                            rozbawil mnie dalszy ciag naszej wymiany niezrozumialej logiki.A juz wytykanie
                            Ci bledow ortograficznych przez Afi po prostu mnie zachwycilo, bez wzgledu na
                            to czy bylo to sluszne czy nie.
                            'Niestety' obracam sie w srodowisku uniwersyteckim,wiec kompletnie wypaczonym
                            i mam do czynienia z Polakami , ktorzy albo wyjechali pare lat temu i zajmuja
                            pozycje ,albo z doktorantami. Nikt nie kradnie, nikt tez nie jest uchodzca
                            politycznym. Ponadto mlodzi ludzie ktorzy teraz wyjezdzaja zmieniaja obraz
                            Polaka zagranica. W niczym nie jestesmy gorsi od spoleczenstwa w ktorym zyjemy.
                            Oczywiscie pokutuje obraz Polaka zlodzieja, pijaka. Ale chyba nie ma powodu,
                            zeby od tego sie odgrodzic ,i miec kompleksy. W kazdym spoleczenstwie jest
                            margines a ten niestety najbardziej jest widoczny. Oczywiscie pierwsze
                            spotkanie czasem konczy sie stwierdzeniem a Polka, u mnie tez sprzata Polka.
                            Ale to sa dwa swiaty. Polacy pracujacy na czarno nie placacy podatkow,
                            mieszkajacy po pare osob w jednym mieszkaniu w wolnych chwilach pijacy alkohol.
                            Ale tez niesamowicie zasuwajacy w tygodniu na rodzine w Polsce. Zazwyczaj z
                            biednych regionow Polski.I zazwyczaj Polacy jako pracownicy sa cenieni.
                            A Polonia ta zasiedziala, jest bardzo rozna.
                            Jasne ,ze latwiej byloby powiedziec jestem Angielka a nie Polka. - przynajmniej
                            wtedy zaden Arab by mnie nie 'podrywal'.No ale co zrobic.
                            Musze Ci jedna przyznac racje ze Polacy nie lubia sie zazwyczaj, i sa w
                            porownaniu do innych nacji grubianscy , malo subtelni i niezyczliwi.
                            Terry napisał(a):

                            > W ogóle nie czytasz tego co piszę tylko urywki.
                            > Za granicą mieszkałem w kilku krajach ale nie jako uciekinier azylant.
                            > Muszę ci napisać, że wstydziłem się przyznać w miejscu publicznym do
                            > tych tzw.: uchodźców politycznych a w rzeczywistości pospolitych złodziei.
                            > Nie ma drugiej takiej narodowości, która by się tak agresywnie w stosunku
                            > do siebie zachowywała. Polacy mieszkający za granicą mi nie imponują.
                            > Jest pewnie jakiś odsetek wartościowych ludzi ale to jest malutka mniejszość.
                            > Większość to kombinatorzy, złodzieje i hołota wszelkiego autoramentu.
                            > Na ogół zajmują się sprzątaniem a w Polsce podczas tak upragnionych wakacji
                            > robią z siebie conajmniej milionerów. Po co ?
                            • Gość: Terry Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: 167.178.112.* 09.05.03, 18:33
                              saana napisała:

                              > 'Niestety' obracam sie w srodowisku uniwersyteckim,
                              .. To niestety dotyczy środowiska uniwersyteckiego czy ciebie ?
                              Pewnie nie zrozumiesz tego niuansu.
                              > Oczywiscie pokutuje obraz Polaka zlodzieja, pijaka. Ale chyba nie ma powodu,
                              > zeby od tego sie odgrodzic ,i miec kompleksy.
                              .. Co za bełkot. Jest powód żeby się odgrodzić bo dalej piszesz (ty a nie ja),
                              o kompleksach.
                              > Oczywiscie pierwsze spotkanie czasem konczy sie stwierdzeniem a Polka,
                              > u mnie tez sprzata Polka.
                              .. To co ? Jednak miałem rację ?

                              > Jasne ,ze latwiej byloby powiedziec jestem Angielka a nie Polka. -
                              > przynajmniej wtedy zaden Arab by mnie nie 'podrywal'.
                              .. Taka z ciebie Angielka jak ...
                              A propos: wynika z tego co ty napisałaś, że nie chcesz aby uważano cię
                              za Angielkę bo by cię żaden Arab nie podrywał. Lubisz Arabów ?
                              • saana Re: unieważnienie ślubu kościelnego 09.05.03, 18:58
                                Umiesz czytac!????????????+
                                Gość portalu: Terry napisał(a):

                                > saana napisała:
                                >
                                > > 'Niestety' obracam sie w srodowisku uniwersyteckim,
                                > .. To niestety dotyczy środowiska uniwersyteckiego czy ciebie ?

                                spaczonej wizji niestety jest w cudzyslowie nie widzisz!!1

                                > Pewnie nie zrozumiesz tego niuansu.

                                nawet sie nie staram

                                > > Oczywiscie pokutuje obraz Polaka zlodzieja, pijaka. Ale chyba nie ma powod
                                > u,
                                > > zeby od tego sie odgrodzic ,i miec kompleksy.
                                faktycznie gdzie wypadlo'nie'
                                > .. Co za bełkot. Jest powód żeby się odgrodzić bo dalej piszesz (ty a nie ja),
                                > o kompleksach.
                                > > Oczywiscie pierwsze spotkanie czasem konczy sie stwierdzeniem a Polka,
                                > > u mnie tez sprzata Polka.
                                > .. To co ? Jednak miałem rację ?
                                no Angielka nie ma sytuacji finansowej zeby sprzatac Ona moze uczyc jezyka albo
                                byc au pair bardzo popularne po skonczeniu liceum
                                >
                                > > Jasne ,ze latwiej byloby powiedziec jestem Angielka a nie Polka. -
                                > > przynajmniej wtedy zaden Arab by mnie nie 'podrywal'.
                                > .. Taka z ciebie Angielka jak ...
                                > A propos: wynika z tego co ty napisałaś, że nie chcesz aby uważano cię
                                > za Angielkę bo by cię żaden Arab nie podrywał. Lubisz Arabów ?
                                przynajmniej wtedy zaden Arab by mnie nie 'podrywal'
                                powtarzam te zdanie- wyraznie ironii nie wyczuwasz - a sens jest taki ze wtedy
                                byloby milo nie byc podrywana na ulicy. Spotkalam Polki , ktore sa z Arabami ,
                                wiec potem leci opinia ze do Polki mozna zawsze zagadac ...
                                generalnie nie mam nic przeciwko podobno seks analny maja na wysokim poziomie -
                                moj ulubiony.
                                • Gość: Terry Dyskusja z tobą mi się coraz bardziej podoba IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.03, 23:16
                                  saana napisała:

                                  > > Pewnie nie zrozumiesz tego niuansu.
                                  >
                                  > nawet sie nie staram
                                  >
                                  .. Nie dajesz rady ?

                                  > > Spotkalam Polki , ktore sa z Arabami ,
                                  > > wiec potem leci opinia ze do Polki mozna zawsze zagadac ...
                                  .. I nie tylko zagadać. Angielka by się na kolorego wysikała.
                                  Polski lubią jak widać być bite. Specjalność supermenów arabskich.

                                  > generalnie nie mam nic przeciwko podobno seks analny maja na wysokim
                                  > poziomie -moj ulubiony.
                                  .. A nie masz potem hmmm pardon sraczki ? Podobno gazów również się nie trzyma
                                  potem. Ja jednak wolę opozycyjny wlot. Dużo przyjemniejszy.
                                  Mniejsze niebezpieczeństwo gównianego spotkania.
                                  • saana Re: Dyskusja z tobą mi się coraz bardziej podoba 10.05.03, 17:37
                                    czyzby cos do Ciebie dotarlo? Moze w piatki masz zwyzke formy?
                                    Gwoli wyjasnienia Twoich watpliwosc, gazy robia sie po jedzeniu niewlasciwym,
                                    ja zastosowalam sie do rad pewnych panstwa ( zaslyszanych w radiu) i juz od 5
                                    lat nie jem. Probowalam nawet zglosic sie do specjalisty zeby mnie przebadal
                                    ale nie wierzy mi ze nie jem a zyje. Wracajac do tematu, seks analny nie
                                    powoduje zadnych problemow wspomnianych przez Ciebie.
                                    Ponad to dzieki temu wciaz jestem dziewica. I mam nadzieje ze te lwy zarycza
                                    jak w koncu bede miala czas pod nimi przejsc (chyba lwy?)
                                    W kwestii przejrzystoc jezyka zauwazylam ,ze Twoja koncentracja na moich
                                    tekstach jest znaczaco uzalezniona od tematu. Podejrzewam, ze gdybysmy zaczeli
                                    przerabiac bardziej pikantne tematy wszystko bys zrozumial nie baczac na
                                    ortograficzne bledy. Nie bede jednak przeprowadzac na Tobie eksperymentu,
                                    (takiego eksperymentu) bo jak napisalam powyzej, jestem dziewica a takie tematy
                                    dziewicy nie przystaja.
                                    Gwoli porownania moich wypowiedzi do Wina ...chcialam zauwazyc ze niektorzy
                                    zachwycaja sie jabolami, ale zasadniczo te poetyckie porownanie moich
                                    wypowiedzi i czas jaki spedziles nad napisaniem co o nich myslisz bede
                                    traktowac jako docenienie moich wypowiedzi i bedac w dobrym humorze wykorzystam
                                    myslac ze jest to komplement.



                                    Gość portalu: Terry napisał(a):

                                    > saana napisała:
                                    >
                                    > > > Pewnie nie zrozumiesz tego niuansu.
                                    > >
                                    > > nawet sie nie staram
                                    > >
                                    > .. Nie dajesz rady ?
                                    >
                                    > > > Spotkalam Polki , ktore sa z Arabami ,
                                    > > > wiec potem leci opinia ze do Polki mozna zawsze zagadac ...
                                    > .. I nie tylko zagadać. Angielka by się na kolorego wysikała.
                                    > Polski lubią jak widać być bite. Specjalność supermenów arabskich.
                                    >
                                    > > generalnie nie mam nic przeciwko podobno seks analny maja na wysokim
                                    > > poziomie -moj ulubiony.
                                    > .. A nie masz potem hmmm pardon sraczki ? Podobno gazów również się nie
                                    trzyma
                                    >
                                    > potem. Ja jednak wolę opozycyjny wlot. Dużo przyjemniejszy.
                                    > Mniejsze niebezpieczeństwo gównianego spotkania.
                          • Gość: bukfa Terry, zaden z ciebie dzentelmen IP: *.75.57.31.Dial1.Washington1.Level3.net 09.05.03, 22:57
                            Chcialabym stanac w obronie Saany - moim zdaniem jej wypowiedzi sa calkowicie
                            klarowne, a poniewaz wytlumaczyla geneze drobnych wpadek ortograficznych, to
                            nie ma sie co dalej czepiac. Nie badzmy malostkowi.
                            • Gość: Terry Re: Terry, zaden z ciebie dzentelmen IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.03, 23:08
                              Gość portalu: bukfa napisał(a):

                              > Chcialabym stanac w obronie Saany - moim zdaniem jej wypowiedzi sa calkowicie
                              > klarowne,

                              .. Jak wino marki wino. Wiesz o co chodzi ? Pewnie nie. Więc powiem: było sobie
                              wino, które kosztowało tak tanio, ze nie mogło być winem. Pili to najgorsi
                              pijacy. Jak się "zamieszało" butelka to cały osad leciał w górę.
                              Nawet reflektor lotniczy by tego nie przebił. Tak klarowne są te wypowiedzi jak
                              to wzburzone wino marki wino.
                            • saana Re: Terry, zaden z ciebie dzentelmen 10.05.03, 17:41
                              Gość portalu: bukfa napisał(a):

                              > Chcialabym stanac w obronie Saany - moim zdaniem jej wypowiedzi sa calkowicie
                              > klarowne, a poniewaz wytlumaczyla geneze drobnych wpadek ortograficznych, to
                              > nie ma sie co dalej czepiac. Nie badzmy malostkowi.
                              obawiam sie ,ze w scislosci umyslowej nie istnieje argument , ktory
                              spowodowalby rozluznienie powiazan miedzy oczami a mozgiem. Dziekuje za obrone.
                              Co prawda nic nie sprawiloby mi wiekszej satysfakcji niz znalezienie bledu
                              ortogr. w wypowiedzi T. Moze zgrupujemy sie co dwie pary oczu to nie jedna.
                      • Gość: isztar Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 27.05.03, 17:43
                        Gość portalu: Terry napisał(a):

                        > saana napisała:
                        > .. Widzę, że ci nieźle odbija. Czerwienić się bo ty coś bełkotliwie piszesz ?
                        > Z Polakami na obczyźnie to jest tak: 5 minut po wyjeździe z Polski maja
                        > trudności w móieniu po polsku w Polsce. W kraju, do którego wyjechali
                        > również niewiele ich rozumieją bo głęby nie znają języka obcego na
                        właściwym
                        >

                        chyba "głąby" chciales powiedziec, O Nieomylny? Daj ludziom spokoj co?

                        > .. Co ma tolerancja do czepiania ? A czy ja się czepiam ? Udowadniam ci
                        tępotę
                        > a ty w zamian za mój wysiłek posyłasz mi epitety.

                        To sie nie wysilaj i daj innym powiedziec, co mysla. Nie masz nic madrzejszego
                        do powiedzenia?

          • alfika Re: unieważnienie ślubu kościelnego 08.05.03, 07:47
            Gość portalu: margo napisał(a):

            >
            > > A to szalenie ciekawe, co piszesz, bo Kościół sam określa proces jako
            > > unieważnienie małżeństwa :)
            >
            > uwierz mi na slowo, Kosciol tak tego nie okresla. Nie da
            > sie uniewaznic malzenstwa, jesli zostalo zawarte w sposob
            > wazny. Byc moze jakis malo wyedukowany ksiadz w parafii
            > jest w stanie uzyc takiego sformulowania, w kurii juz
            > raczej nie. Prawo kanoniczne sie nie zmienia tak czesto,
            > choc przyznaje ze nauki w tej sprawie pobieralam dobrych
            > kilka latek temu


            Czy po unieważnieniu ślubu małżenstwo nadal pozostaje ważnie zawarte? A czy
            unieważniając małżeństwo ślub miałby być nadal ważnie zawarty? Przecież to
            nawet na logikę można zrozumieć: ślub i małżeństwo wciąż mają ze sobą wiele
            wspólnego :)

            Margo, to jest drobiazg - to tylko kwestia nazewnictwa - niemniej uwierz mi na
            słowo, że takie określenie w Kurii jest w obiegu :)
            Być może mylisz z pojęciem "rozwód kościelny", bo taki rzeczywiście nie
            istnieje i jest to wyraźnie podkreślane.

            Ważniejsze, czy mamy "pod ręką" księdza, z którym mozna porozmawiać i który
            sprawą pokieruje. A jest potrzebny, naprawdę, choćby po to, by wspierać - jak
            zwykle w trudnych chwilach może przyjść zwątpienie czy poczucie bezsilności.
            Grunt, że Ola i jej partner takowego mają.
            Pozdrawiam wiosennie!
    • kora3 Re: unieważnienie ślubu kościelnego 08.05.03, 10:44
      Hej :))
      Dzięki za ten watek ... Interdesuje mnie, jakie trzeba mieć podstawy do tego,
      by małżeństwo uznano za nieważne ???
      Tylko nie sprzeczajcie się już o terminologię :)))
      Pozdro Korcia
      • alfika Re: unieważnienie ślubu kościelnego 08.05.03, 11:46
        Z tego, co ja wiem, to choroba psychiczna, alkoholizm, czyli i narkomania,
        niedojrzałość psychiczna w chwili zawierania ślubu, niemożność podjęcia
        obowiązków małżenskich (szeroko rozumiane), ukryta niemożność posiadania
        potomstwa, podobno zdrada, ale to powiedział K.Krawczyk - jest po
        unieważnieniu - w jakimś wywiadzie, więc nie wiem... Pewnie jeszcze inne.

        Najpewniejsza odpowiedź pada ze strony Kurii Metropolitalnej podczas spokojnej,
        jeden na jednego :) rozmowy z pracującym tam księdzem, warto więc swoją
        sytuację przedstawić właśnie tam, naprawdę. Próbując nic się nie traci.

        Absolutnie nie namawiam do rozwodów!, myśle tylko, że jesli z jakiś względów
        nie dało się wytrwać w związku, to być może ani on, ani ona nie poprawią świata
        dźwigając niedokończone sprawy.
        I nie każde małżeństwo jest unieważniane - to uwaga dla tych, którym świat się
        chwieje, gdy inni starają się naprawić swoje błędy.
        • sliwkaa male info ode mnie 08.05.03, 13:13
          alfika napisała:

          > Z tego, co ja wiem, to choroba psychiczna,
          TAK .. jezeli byla ukrywana przed zawarciem slubu koscielnego

          >alkoholizm, czyli i narkomania,
          z tym chyba roznie bywa ;-(

          > niedojrzałość psychiczna w chwili zawierania ślubu,
          TAK ... ale nalezy rozsadnie uzasadnic ;-)

          > niemożność podjęcia obowiązków małżenskich (szeroko rozumiane),
          obowiazkow malezenski w rozumieniu prawa kanonicznego ;-)

          >ukryta niemożność posiadania potomstwa,
          TAK. odnosnie potomstwa to przyczyna moze byc nie tylko ukryta niemoznosci ale
          rowniez otwarte mowienie o tym ze NIE CHCE SIE MIEC DZIECI w malzenstwie.

          >podobno zdrada, ale to powiedział K.Krawczyk -
          NIE NIE NIE ;-))))

          Dodam jeszcze ze jedna z przyczyn moze byc nieszczere slubowanie.. ale to
          bardzo trudno udowodnic ;-)).

          Dodatkowo, bardzo dobrze jest jezeli strony zeznaja bardzo podobnie. NAjgorszym
          bledem jest wzajemne zrzucanie na siebie winy. NAjlepiej razem usiasc, ustalic
          jakie argumenty najbardziej trafia do PRZESWIETNEGO TRYBUNALU ;-)... no i nie
          wybielac siebie ;-)

          Proponuje zakupic tez ksiazke o procesie uniewaznienia malzenstwa. Obecnie
          niestety nie pamietam kto to napisal (na pewno jakis ksiadz). Tam jest wszystko
          baardzo dokladnie opisane, wraz z pytaniami jakie moga byc zadane stronom
          postepowania.

          I na koniec, uniewaznienie malzenstwa wedlug mnie polega na tym ze Trybunal
          stwierdza, iz malezenstwo NIGDY nie bylo formalnie zawarte poniewaz brakowalo
          jakiegos tam elementu wedlug prawa kanonicznego ;-)). A Twoim zadaniem jest
          wskazanie i udowodnienie ze malzenstwo nie bylo pelne ...oczywiscie wedlug
          kanonicznego ... a nie czyjegos "widzi mi sie" ;-))

          chyba to wszystko co teraz przyszlo mi do glowy. przepraszam za nielad w emailu
          ale troche nie mam czasu.

          pozdr


          • funkcja moja prośba - małżeństwo zawarte nieważnie 08.05.03, 13:15
            szukam kontaktu z osobami, którym udało się pomyślnie przeprowadzić w
            Diecezjalnym Sądzie Biskupim unieważnienie małżeństwa. jakie przyczyny [znam je
            z KPK] konkretnie w Waszym przypadku, umożliwiły uznanie małżeństwa za zawarte
            nieważnie?

            pozdrawiam
            funkcja
          • alfika Re: male info ode mnie 08.05.03, 13:32
            Twoje niemałe info na pewno pomoże wielu :) Podobnie jak Ty piszę to co wiem.
            Te wszystkie powody są naprawdę zależne od całokształtu sytuacji, dlatego
            lepiej pytać samemu u źródła :)
            Tylko coś widzi mi się, że "widzimisię" w znaczeniu "fanaberia" piszemy
            razem :)))
            • sliwkaa widzimisie 08.05.03, 13:42

              > Tylko coś widzi mi się, że "widzimisię" w znaczeniu "fanaberia" piszemy
              > razem :)))

              dzieki za info ;-))) nie wiedzialam ;-)

              • alfika Re: widzimisie 08.05.03, 13:48
                To ja Ci dziękuję za mądry post :)
    • Gość: JARO Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: *.zgrudna.kghm.com.pl / 172.30.23.* 08.05.03, 13:28
      Z takich motywów mogę jeszcze dorzucić "mentalność rozwodową", czyli jeżeli
      jedna ze stron nie uznawała zasady nierozerwalności małżeństwa, czyli nie miała
      zamiaru dochować śłubowania.

      Proces może trwać dłużej niż jeden rok, jeśli wyrok w I instancji jest nie po
      myśli powodów, jest możliwość odwołania do II, którą jest z reguły sąd w innej
      kurii, jeśli wyroki są rozbieżne sprawa przedłuża się, bo idze do Rzymu,
      decydują dwa jednakowe wyroki w tej samej sprawie.

      PS. Formalnie mówi się "stwierdzenie nieważności", "unieważnienie małż." jest
      terminem używanym, ale raczej potocznie lub w żargonie, nawet przez samych
      księży.
      • sasky7 Re: unieważnienie ślubu kościelnego 08.05.03, 14:05
        A ja zapytam o ORIENTACJĘ SEKSUALNĄ - to chyba też?
        Jeśli ktoś świadomie robi sobie ze ślubu "przykrywkę" i nie ujawnia swojej
        prawdziwej orientacji,albo sądzi,że "TO" minie i da radę żyć w związku z osobą
        płci przeciwnej- a tu ...klapa na całej linii? Może wtedy?
        • sliwkaa Re: unieważnienie ślubu kościelnego 08.05.03, 14:18
          chyba tak ;-)

          wtedy mozna to uznac jako niezdolnosc psychiczna - oczywiscie według koscioła ;-
          )). i pewnie da sie to jeszcze podciagnac pod symulacje zgody malzenskiej !
          • Gość: lefkara Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: 212.160.146.* 08.05.03, 15:43
            Witam,

            Z tego co się zorientowałam (a jestem na bieżąco), to dodatkowym powodem
            unieważnienia małżeństwa jest ciąża - o ile panna młoda zaszła w ciążę przed
            zawarciem związku małżeńskiego. Przy dobrej argumentacji można to potraktować
            jako wymuszenie małżeństwa, a w sytuacji, gdy takie małżeństwo szybko się
            rozstało (np. rok po urodzeniu dziecka)- staje się to bardzo dobrym
            argumentem.

            Powyższe prowadzi do wniosku, że niemożność unieważnienia małżeństwa ze względu
            na dzieci (małżeństwo skonsumowane) wchodzi w grę, gdy ciąża jest owocem
            małżeństwa.

            Ogromnie wierzę, że nam się uda, że ma to sens...

            Pozdrawiam serdecznie!
            Ola
            • saana do lefkara 09.05.03, 19:03
              chcialam Cie przeprosic za wcisniecie sie z prywatna korespondenja w Twoj post,
              ale tak wyszlo. Troche sie poirytowalam i dalam sie podpuscic T.
              Mam nadzieje ,ze zaleta tego jest podrzucanie tematu do gory ,dajac mozliwosc
              przeczytania Twojego watku innym.
              serdecznie pozdrawiam
    • kora3 Dzięki wielkie :)) 08.05.03, 19:45
      Hej :)
      Jeszcze raz dzięki za ten wątek !!!!

      Słuvahjcie ...mnie w sumie to interesuje ze względu na mojego ...no powiedzmy
      byłego męża :)
      Nasze małżeństwo niedawno się rozpadło, ale nie układało się w umie od
      początku ....M.on. ze wzgledu na fanatyzm religijny (Jego), a także
      niezgodność charakterów i celów życiowych. Dzieci nie mamy. Przyznaję - ja nie
      chciałam... Glownie ze względów bytowych i stisunku męża do rzeczywistości.
      Z cywolnym rozwodem nie powinniśmy mieć problemu, jednak ze względu nma głęboką
      (momentami az za głęboką :)) religijność Męża obawiam się ,ze może tobić mi
      trudności z rozwodem. Poza tym mimo, że nasze małżeństwo nie okazało się udane
      nie chciałabym, by już migdy nie mógł założyć rodziny, a wiem, ze małżeństwo
      tylko "cywilne" nie wchodzi u Niego w grę. Ja nie planuję legalizowania żadnego
      już zwiazku, ani cywilnie , ani kościelnie.
      Mam wrażenie, ze nasze małżeństwo mogłoby zostać uznane za nieważne, ponieaż ja
      nie chciałm mieć dzieci, czy są jakieś szanse ??
      Jak Wam się zdaje ...?? Co o tym sądzicie ??
      Pozdrawoam
      Korcia

      • Gość: 3zer powod IP: *.centrala.kbsa / 10.1.14.* 09.05.03, 14:29
        Jestem po uniewaznieniu slubu koscielnego.
        Nie znam szczegolow, poniewaz zajmowala sie tym moja ex-wife (podzial byl taki,
        ze ja zalatwiam cywilny, ona koscielny).
        Ale to co wiem:
        Jako powod okreslilismy, ze wstepowalem w zwiazek malzenski nie chcac miec
        dzieci.
        Oczywiscie sprawe trzeba bylo podkoloryzowac. I musialem podpisac takie
        oswiadczenie do dowodow w calej sprawie. Bylo przesluchiwanych kilkoro
        swiadkow, ktorzy potwierdzili, ze tak rzekomo bylo. I ze moj stosunek do dzieci
        nie jest normalny, ze nienawidze dzieci itp.
        Bylo to 3 czy 4 lata temu, trwalo to okolo roku, kosztowalo parenascie tys. zl.
        Moge tylko poradzic, ze jezeli ktos decyduje sie na taki krok, to powinien
        zaczac od znalezienia sobie dobrego specjalisty od prawa kanonicznego.
        Mysle, ze w przypadku mjej ex-wife i moim udalo sie dosc latwo ze wzgledu na
        to, ze oboje chcielismy i dlatego ze "podlozylem sie" i przyjalem wine na
        siebie. Jezeli takie uniewaznienie probuje sie zalatwic wbrew woli jednej ze
        stron to chyba jest to prawie niemozliwe - no chyba, ze faktycznie sa jakies
        niezbite i bardzo powazne dowody.
        Co ciekawe, nawet nie pokazalem sie na zadnej rozprawie. A co jeszcze
        ciekawsze, polowy swiadkow, ktorych podstawila moja ex-wife nawet nie
        znalem :)))
        • Gość: Przemek Re: powod IP: *.tele.pw.edu.pl 09.05.03, 20:39
          Gość portalu: 3zer napisał(a):


          > Jako powod okreslilismy, ze wstepowalem w zwiazek malzenski nie chcac miec
          > dzieci.
          > Oczywiscie sprawe trzeba bylo podkoloryzowac.

          Rozumiem, ze podales powod niezgodny z prawda?
          Jesli tak, to zastanawiam sie, po co byl ten cyrk. Pana Boga nie da sie
          oszukac... Trzeba bylo sie postarac o rozwod cywilny i nastepny zwiazek zawrzec
          wg prawa cywilnego. W oczach Kosciola ten nowy zwiazek bylby "malzenstwem
          niesakramentalnym" (takie pojecie funkcjonuje w Kosciele) - a to znacznie
          lepsze niz oszukanie sadu diecezjalnego i wziecie nowego slubu koscielnego (w
          oczach Pana Boga - zapewne "swietokradczego" :-))
          Najwazniejsze byc w zgodzie z wlasnym sumieniem - po co "kombinowac" dla
          uzyskania jakiegos papierka?
          • kora3 Kombinowanie :))) 10.05.03, 00:03
            >
            > Rozumiem, ze podales powod niezgodny z prawda?
            > Jesli tak, to zastanawiam sie, po co byl ten cyrk. Pana Boga nie da sie
            > oszukac... Trzeba bylo sie postarac o rozwod cywilny i nastepny zwiazek
            zawrzec
            >
            > wg prawa cywilnego. W oczach Kosciola ten nowy zwiazek bylby "malzenstwem
            > niesakramentalnym" (takie pojecie funkcjonuje w Kosciele) - a to znacznie
            > lepsze niz oszukanie sadu diecezjalnego i wziecie nowego slubu koscielnego (w
            > oczach Pana Boga - zapewne "swietokradczego" :-))
            > Najwazniejsze byc w zgodzie z wlasnym sumieniem - po co "kombinowac" dla
            > uzyskania jakiegos papierka?

            Po to,z eby ktoś np. nie robił Ci problemów w cywolnym sądzie, bo jest
            skończonym hipokrytą :)))
            Pozdro
            Kora

            • Gość: Przemek Re: Kombinowanie :))) IP: *.tele.pw.edu.pl 10.05.03, 15:10
              kora3 napisała:

              >
              > Po to,z eby ktoś np. nie robił Ci problemów w cywolnym sądzie, bo jest
              > skończonym hipokrytą :)))
              >

              Nie rozumiem, jaki wplyw mialby miec "koscielny" papierek na przebieg cywilnej
              rozprawy rozwodowej. Sadu cywilnego nie interesuje, czy zawarty byl slub
              koscielny. Nie przypominam sobie, zeby na mojej rozprawie rozwodowej ktos pytal
              o sprawy "koscielne", chyba nawet nie wolno o to pytac.
              • kora3 Re: Kombinowanie :))) 10.05.03, 16:47
                Gość portalu: Przemek napisał(a):

                > Nie rozumiem, jaki wplyw mialby miec "koscielny" papierek na przebieg
                cywilnej
                > rozprawy rozwodowej. Sadu cywilnego nie interesuje, czy zawarty byl slub
                > koscielny. Nie przypominam sobie, zeby na mojej rozprawie rozwodowej ktos
                pytal
                >
                > o sprawy "koscielne", chyba nawet nie wolno o to pytac.

                Oj Przemku :)))
                Nie zrozumielismy się, bo prawdopodobnie nie czytałeś mojego poprzedniego
                posta ....
                Sąd cywilny z całą penością ma głeboko w d***e kościelne "papierki" , a
                przynajmniej powinien mieć ...
                Ja miałąm na mysli swoą konkretna sytuację, a jest ona taka, ze bez
                unieważnienie kościelnego mój byly małżonek może wcale nie być zainteresowany
                zwracaniem mi wolnosci:)))
                Wygląda to tak, ze ja nie potrzebuje unieważnienia do niczego,ale On ze względu
                na przekonania nie założy li tylko "cywilnej" rodziny...
                Ja wcale nie chcę zakladać już nowej (brrrrr), ale rozwidu w sądzie cywilnym
                chcę ze wzgledów formalnych...ale mogę go szybko nie dostać, jak mi będzie
                robić trudności
                Tyle ...:))
                Pozdro
                Korcia ]


                • Gość: Przemek Re: Kombinowanie :))) IP: *.tele.pw.edu.pl 10.05.03, 16:59
                  kora3 napisała:

                  >> Nie zrozumielismy się, bo prawdopodobnie nie czytałeś mojego poprzedniego
                  > posta ....

                  Przepraszam, zareagowalem na post 3zer, nie zauwazylem, ze byl on odpowiedzia
                  na Twoj.

                  Co do Twojego pytania, czy niechec do posiadania dzieci moze byc uznana przez
                  sad diecezjalny za powod do "uniewaznienia", to mysle ze tak. Malzenstwo w
                  katolickiej interpretacji jest przede wszystkim po to, by miec dzieci :-)
                  • kora3 Re: Kombinowanie :))) 11.05.03, 09:43
                    :))) No chyba tak.....tak, jak wspomniałam, nie jest to "mój" problem ....Jak
                    się to rozwiąże zobaczymy ..ale dzięki za info :)
                    Pozdro
                    Korcia
          • Gość: 3zer Re: powod IP: *.centrala.kbsa / 10.1.14.* 12.05.03, 15:04
            Podobnie jak slub koscielny, tak uniewaznienie tego slubu byly dla mojej ex-
            malzonki. Dla mnie i jedno i drugie nie mialo specjalnego znaczenia. Coz...
        • kora3 Re: powod 10.05.03, 00:01
          Gość portalu: 3zer napisał(a):

          > Jestem po uniewaznieniu slubu koscielnego.
          Witaj 3zerze :))))

          Dzięki za info :)) Podkoloryzować mogę co tam chcą gorzej z ta kasą :)))
          Ale jak mojemu ex będzie zależało na tym to ją zdobędzie ... ja nie będę za
          tych chodzić , ani tym bardziej za to płacić ....
          Na tym co brdę musiała o sobie powiedzieć ( moze np. ze jestem kanibalem i
          pożeram dzieci albo czarownicą) ani na czasie, ani samym unieważnienieu z
          mojego punktu widzenia mi nie zależy ... Ale pójdę mojemu ex na rękę:)))
          Sądzę jednak, ze moze In nie przyjmować do wiadomości, ze w Kościele można
          załatwoc sporo (wszystko ???) za kasę ...ale to już jakby jego problem :))
          Pozdro i dzięki
          Korcia
          • Gość: 3zer Re: powod IP: *.centrala.kbsa / 10.1.14.* 12.05.03, 15:11
            Coz - pozostaje mi tylko zyczyc Ci powodzenia :)

            A w kosciele - jak widac da sie zalatwic wszystko - kwestia kasy i
            kasjera :))) Nie znam szczegolow, ale cos mi sie kojarzy ze moja ex malzonka
            ktora jak pisalem zalatwiala sprawy przebakiwala cos, ze spory kawalek z tych
            parunastu tysiecy poszedl "do kogo trzeba".

            Narka!
        • Gość: Ana Re: powod IP: *.krakow.pl 10.05.03, 13:13
          Na szczęście omawiany problem mnie nie dotyczy... ale mam takie pytanie... z
          czystej ciekawości.
          Czy jeżeli jako powód do unieważnienia małżeństwa ktos podaje, że nie chce mieć
          dzieci, nienawidzi ich itp... to może mieć problem z zawarciem kolejnego ślubu
          kościelnego? Czy Kościół może wtedy odmówić, powołując się na poprzednie
          zeznania danej osoby? Czy też trzeba się wtedy tłumaczyć, że nagle bardzo
          pokochało sie dzieci? To samo oczywiście dotyczy wszystkich innych "powodów" z
          racji których unieważnia się małżeństwo (np. jedna za stron zezna że jest
          homoseksualistą).
          Jeżeli istnieje mozliwość odmowy z takiego powpdu to radziłabym uważać
          przy "koloryzowaniu". Moze się bowiem okazać że cała gra nie jest warta
          świeczki. Kościół udzieli "rozwodu" ale później nie zezwoli na kolejny slub.
          • Gość: Przemek Re: powod IP: *.tele.pw.edu.pl 10.05.03, 15:41
            Gość portalu: Ana napisał(a):

            > Czy jeżeli jako powód do unieważnienia małżeństwa ktos podaje, że nie chce
            mieć
            >
            > dzieci, nienawidzi ich itp... to może mieć problem z zawarciem kolejnego
            ślubu
            > kościelnego? Czy Kościół może wtedy odmówić, powołując się na poprzednie
            > zeznania danej osoby? Czy też trzeba się wtedy tłumaczyć, że nagle bardzo
            > pokochało sie dzieci?

            Osiaganie korzystnego wyroku droga mataczenia jest zawsze naganne, a do tego
            czesto nieskuteczne, jak wynika z powyzszego przykladu.

            Szczytem absudu wydaje mi sie mataczenie w obliczu sadu koscielnego. Uznanie
            malzenstwa za niezawarte w sensie "koscielnym" ma sens w tej sytuacji, gdy
            jedna ze stron nie jest w stanie zadowolic sie kolejnym cywilnym zwiazkiem,
            bo "malzenstwa niesakramentalne" pozbawione sa dostepu do niektorych
            sakramentow (spowiedz, eucharystia). Wszczecie postepowania o "uniewaznienie"
            malzenstwa moze wiec interesowac jedynie osoby gleboko wierzace, ktore nie
            wyobrazaja sobie zycia bez sakramentow. Zalozmy, ze taka osoba wprowadzila w
            blad sad diecezjalny, jej malzenstwo uznano za niezawarte, chce wziac nowy slub
            koscielny, ale przedtem musi isc do spowiedzi. Jesli wyzna, ze namataczyla
            przed sadem, to nici ze slubu, a jesli zatai to przewinienie, to spowiedz jest
            niewazna, a wiec nici z osiagniecia celu (uzyskania dostepu do waznie
            udzielonych sakramentow :-))

            Nie rozumiem po co ludzie matacza przed sadem koscielnym, skoro Pana Boga i tak
            nie oszukaja. Robia to dla ciotek- dewotek? Dla hipokryzji chce im sie tracic
            tyle wlasnego czasu, do tego zabierac czas sadowi diecezjalnemu? Nie miesci mi
            sie to w glowie.

            • ana_75 Re: powod 10.05.03, 16:07
              Drogi Przemku!
              Zapytałam tylko z czystej ciekawości, bo pojawiły się tu różne wypowiedzi m.in.
              o tym że trzeba troszkę "podkoloryzować" jak się chce uzyskać unieważnienie
              małżeństwa. Nie wnikałam tu w kwestie wiary i uczciwości względem Pana Boga.
              Żeby nie było wątpliwości: ja osobiście nie biorę pod uwagę w ogóle takiej
              mozliwości jak branie ślubu, a następnie unieważnianie (choć oczywiście nie
              można nigdy powiedzieć co się wydarzy w przyszłości). Moje pytanie było czysto
              teoretyczne i skierowane raczej do tych, którzy polecają takie metody
              osiągnięcia "rozwodu kościelnego".
              Pozdrawiam :)

              PS. Myślę, że znajdą się też osoby, dla którym zależy na slubie kościelnym
              tylko dlatego że jest to piękna i romantyczna ceremonia w porównaniu do
              bezdusznego obrzędu w urzędzie stanu cywilnego. Tacy ludzie nie przejmują się
              wiarą, uczciwością itp. Dla tekich ludzi spowiedź przedślubna nie bedzie miała
              znaczenia takiego jak powinna.
              • kora3 Brak wyobraźni ????:)) 11.05.03, 09:57
                ana_75 napisała:

                > Żeby nie było wątpliwości: ja osobiście nie biorę pod uwagę w ogóle takiej
                > mozliwości jak branie ślubu, a następnie unieważnianie (choć oczywiście nie
                > można nigdy powiedzieć co się wydarzy w przyszłości>

                Ano własnie droga Ano :))) Nie możesz przewidzieć przyszłośći i ślub zawsze
                bierzesz "w ciemno" obojetnie kościelny, czy cywilny.....

                > PS. Myślę, że znajdą się też osoby, dla którym zależy na slubie kościelnym
                > tylko dlatego że jest to piękna i romantyczna ceremonia w porównaniu do
                > bezdusznego obrzędu w urzędzie stanu cywilnego. Tacy ludzie nie przejmują się
                > wiarą, uczciwością itp. Dla tekich ludzi spowiedź przedślubna nie bedzie
                miała
                > znaczenia takiego jak powinna.

                Wiesz, łatwo chyba ludzi oceniasz ....Niestety :( Przypomninasz mi tym
                kogoś ....
                Mój "były" Mąż jest baaaardzo wierzący i baaaardzo przejmuje się wiarą,
                uczciwością i sakramentami :))) Tyle, ze ezw. życiem doczesnym się nie przejmuj
                e...np. pieniążkami, antykoncepcją, rozrywkami, ubraniami ....Po prostu czeka
                na życie wieczne:)) i chce, zeby inni wegetowali wraz z Nim ...Zawsze może Ci
                pomóc ...modlitwą :))) Idealny czlowiek prawda ???

                Nie pleć bzdyr takich o wierze i uczciwiści, bo to trąci mi fanatyzmem ....
                Ja juz jestem na etapie, ze nie zależy mi za kogo ten caly sąd diecezjalny mnie
                uzna :) Chcę mieć tylko spokój i tyle...I nie chodzi tu o jakies kłamstwa:))
                Fakt, ze nie chciałam mieć dziecka wynikał z tego, ze mój "były" nie nadaał się
                na Ojca ...a ja byłam na tyle rozsądna, zeby nie sprowadzać na świat człowieka,
                który byłby na takowego Tatusia skazany, ale te fakty wyszły PO ŚLUBIE
                (nawiasem mówiąć to rzecz jasna mój "były" nie chciał żyć bez sakramentu i
                napierał na ślub) jak stałąm przed ołtarezm to nie myślałam " A ja Was usadzę i
                nie będę mieć dzieci " ....

                pozdro
                Kora
                • ana_75 do kory 11.05.03, 13:23
                  Przepraszam bardzo ... ale chyba nie czytałas dokładnie moich wypowiedzi.
                  Napisałam, że mnie interesuje ten problem z czystej ciekawości.
                  Jeśli chodzi o fanatyzm religijny... to trafiłaś jak kulą w płot. Jestem
                  katoliczką, ale od dawna nie chodzę do kościoła. Nie zgadzam się z naukami
                  Kościoła w wielu sprawach. Uprawiam seks przedmałżeński, stosuję
                  antykoncepcję...itp. I bardzo mylisz się pisząc że oceniam łatwo ludzi.
                  Jestem bardzo tolerancyjna dla innych , pod warunkiem ze oni są tolerancyjni
                  dla mnie. Ale też znam przypadki z mojego otoczenia kiedy ludzie z pozoru
                  bardzo religijni (msza kilka razy w tygodniu, rekolekcje, pielgrzymki, ...) z
                  drugiej strony zdolni są do różnych obrzydliwych rzeczy. Nie mówię im, że źle
                  robią, bo uważam, że to ich sprawa, ale zastanawia mnie zawsze jak mozna być
                  takim dwulicowym. Dlatego też umieściłam tą wypowiedź w moim poprzednim poście,
                  że znam takich, którzy dla zachowania pozorów skłonni są do wszystkiego.
                  Jest to też jeden z powodów dla którego przestałam chodzic do kościoła.
                  Zzapytałam o to wszystko tylko dlatego, że ciekawi mnie jak własnie
                  tacy "prawdziwi" katolicy podchodzą do tego problemu. Z jednej strony zależ im
                  na ślubie kocielnym, a z drugiej strony potrafia iść i oszukiwać przed sądem
                  który unieważni ich małżeństwo.
                  • kamfora pozory 11.05.03, 14:16
                    ana_75 napisała:

                    > I bardzo mylisz się pisząc że oceniam łatwo ludzi.
                    > Jestem bardzo tolerancyjna dla innych , pod warunkiem ze oni są tolerancyjni
                    > dla mnie. Ale też znam przypadki z mojego otoczenia kiedy ludzie z pozoru
                    > bardzo religijni (msza kilka razy w tygodniu, rekolekcje, pielgrzymki, ...)
                    > z drugiej strony zdolni są do różnych obrzydliwych rzeczy. Nie mówię im, że
                    > źle robią, bo uważam, że to ich sprawa, ale zastanawia mnie zawsze jak
                    > mozna być takim dwulicowym.


                    Ja tylko z ciekawości zadać chcę Ci kilka pytań: Czy Twoje czyny są zawsze
                    zgodne z wartościami przez Ciebie wyznawanymi? Czy uważasz, że nie jesteś
                    zdolna do popełniania "różnych obrzydliwych rzeczy"? Czy w związku z tym,
                    że przestałaś chodzić do kościoła czujesz się automatycznie człowiekiem
                    "o jednej twarzy", bo dwulicowość dotyczy jedynie tych, co chodzą
                    i zachowują pozory bycia katolikami?
                    I jeszcze jedno: czy przyszła Ci kiedykolwiek do głowy taka ewentualność,
                    że to chodzenie do kościoła, na pielgrzymki, na rekolekcje - to takie
                    usiłowanie zerwania z obrzydliwymi rzeczami (chociażby na czas trwania
                    tychże religijnych czynności)?
                    • ana_75 Re: pozory 11.05.03, 15:47
                      Ja nie jestem idealna. I nigdy nie twierdzę, że tak jest. Zdarza mi się
                      postępować niezgodnie z moim sumieniem. Ale nigdy nie głoszę jakichś poglądów,
                      a następnie nie łamię ich w taki ewidentny sposób.
                      Po prostu razi mnie gdy ktoś z jednej strony deklaruje się jako katolik, który
                      bez slubu kościelnego nie założy rodziny, nie będzie uprawiał seksu, itp. bo
                      jest to nie zgodne z jego wiarą, a z drugiej strony kombinuje jak unieważnić
                      ślub podając nieprawdziwe powody. Po prostu chciałabym pojąć jak można wymyślić
                      sobie powód do unieważnienia małżeństwa, który jest niezgodyn z prawdę, a
                      następnie zawrzeć ponownie slub koscielny. I uważać że ten slub jest ważny.
                      Co do uczestnictwa w mszach, pielgrzymkach itp... nie uważam że jest to chęć
                      jakiegos odpokutowania za swoje błędy. Dla mnie to jest czysta hipokryzja.

                      • kamfora Re: pozory 11.05.03, 16:28
                        ana_75 napisała:

                        > Ja nie jestem idealna. I nigdy nie twierdzę, że tak jest. Zdarza mi się
                        > postępować niezgodnie z moim sumieniem. Ale nigdy nie głoszę jakichś
                        poglądów, a następnie nie łamię ich w taki ewidentny sposób.

                        Czyli według Ciebie wystarczy po prostu nie głosić swoich poglądów,
                        a wtedy nikt nie będzie miał powodu, żeby zarzucić hipokryzję?
                        Czy to nie jest przypadkiem jeszcze większa gra pozorów - bo okłamywanie
                        samej siebie, że się nie zwraca uwagi na to, co inni powiedzą?
                        Piszesz, że nie jesteś idealna. OK. Nikt przecież nie jest. A jednak...
                        żadasz, by ci, którzy głoszą, że dobre jest to, a złe tamto - byli idealni.
                        Żeby zawsze postępowali zgodnie z tym, co mówią, a jeśli mówią to, co myślą,
                        to znaczy, że wymagasz, żeby zawsze postępowali zgodnie ze swoim sumieniem.
                        A jeśli nie - to dziwisz się, jak można...hmmm...


                        > Po prostu razi mnie gdy ktoś z jednej strony deklaruje się jako katolik,
                        który
                        > bez slubu kościelnego nie założy rodziny, nie będzie uprawiał seksu, itp. bo
                        > jest to nie zgodne z jego wiarą, a z drugiej strony kombinuje jak unieważnić
                        > ślub podając nieprawdziwe powody. Po prostu chciałabym pojąć jak można
                        wymyślić
                        >
                        > sobie powód do unieważnienia małżeństwa, który jest niezgodyn z prawdę, a
                        > następnie zawrzeć ponownie slub koscielny. I uważać że ten slub jest ważny.

                        W tym zgadzam się z Tobą - nie powinno być czegoś takiego, jak
                        unieważnienie małżeństwa sakramentalnego. Ale to jest moje zdanie
                        i stosuję je do siebie - inni mają prawo mieć inne zdanie na ten temat,
                        jest to sprawa między nimi a Bogiem.



                        > Co do uczestnictwa w mszach, pielgrzymkach itp... nie uważam że jest to chęć
                        > jakiegos odpokutowania za swoje błędy. Dla mnie to jest czysta hipokryzja.

                        Mówisz to z przekonaniem? Nie znasz żadnej wierzącej osoby, która uczestniczy
                        w mszach, pielgrzymkach itp i nie jest hipokrytką? Od każdej z nich czujesz
                        się lepsza, bardziej szczera...?
                        No cóż - przykro mi, że akurat tylko na takich katolików trafiłaś.

                        A tak z ciekawości - czy wśród osób niewierzących, albo wierzących
                        a niepraktykujących - spotykasz samych wspaniałych ludzi?
                        Czy w ogóle spotykasz wspaniałych ludzi?
                        • kora3 Re: pozory 12.05.03, 03:37
                          Kamforo :)
                          Przepraszam, ze się tak wcinam, ale ....nie mogę wytrzsymać, by w Waszą wymianę
                          zdań nie wrzucić małego kamyczka :)))

                          Pytasz Anę, czy oczekuje od innych odealnej postawy ...Wiesz ... ja sądzę, ze
                          NIKT rozsądny (a w tym zapewne Ana":) nie oczekuje :)
                          Pytasz, czy nie poznaje wspaniałych ludzi itepe...
                          Nie wiem co Ci Ana odpowie, ale ja mogę Ci powiedzieć, ze u tzw. jedynie
                          słusznych wspólnotowo- pielgrzmkowych katolikach najbardziej Qrzające jest to,
                          ze mało, ze sami nie są idealni (a któż jest??) to uważają wszystkich innych
                          (spoza swego zaklętego kręgu) za gorszych i napiętnowanych...
                          Wybacz , ale używają argumentu podobnego do Twego, że ONI WALCZĄ ze swymi
                          słabościami wiarą, modlitwą ...starają się, że IM czasem nie wychodzi to
                          nic :)) przecież sie STARAJĄ !!! Ale zwykły człek, co nikomu nie wadzi, ale do
                          żadnej wspólnotki nie należy, na rekolekcjach nie spędza pół życia, na piwko
                          czasem wyskoczy, o doczesności mysli... ooooo tem się nie stara...po prostu
                          żyje, bo żyje , a prawdziwe życie duchowe to Oni mają ..reszta to barany idące
                          na rzeź tego świata ...
                          Kamforo ...przeżyłam 4,5 roku z takim kimś ..omal nie rozwalił mojej
                          osobowości ...Chyba wiem o co Anie chodzi ....Takich ludzi trzeba unikać, jak
                          zarazy, są toksyczni....

                          Tyle :))
                          Pozdrawiam
                          Korcia
                        • Gość: Przemek Re: pozory IP: *.tele.pw.edu.pl 12.05.03, 20:20
                          kamfora napisała:

                          >
                          > W tym zgadzam się z Tobą - nie powinno być czegoś takiego, jak
                          > unieważnienie małżeństwa sakramentalnego. Ale to jest moje zdanie
                          > i stosuję je do siebie - inni mają prawo mieć inne zdanie na ten temat,
                          > jest to sprawa między nimi a Bogiem.
                          >

                          A gdybys zostala przez meza porzucona, on zalozylby niesakramentalna "rodzine",
                          chowal dzieci z inna kobieta, czy zaakceptowalabyc dozgonna samotnosc, zakaz
                          milosci?

                          Inna sprawa jest prawdomownosc wobec sadu diecezjalnego, a inna akceptacja
                          kryteriow, wg ktorych sad ten dziala. W sytuacji, ktora opisalem powyzej,
                          mialabys zapewne problemy z uznaniem niewaznosci malzenstwa.

                          Wg mnie, prawoslawni maja bardziej spojne i logiczne podejscie do malzenstwa.
                          Uznaja sakramentalnosc zwiazku, przyjmuja jednak, ze sakramentalna materia
                          malzenstwa jest milosc - jesli jej zabraklo z obu stron, to pop, z ciezkim
                          sercem, uwalnia malzonkow od przysiegi i zazwala na zawarcie powtornych
                          malzenstw. Jest tu b. wiele ograniczen, ale jednak mniej, niz w katolickim
                          podejsciu do malzenstwa. W kazdym badz razie jest wyjscie z absurdalnej
                          sytuacji, gdy porzucona zona jest pozbawiona mozliwosci realizacji swego
                          powolania do zycia w rodzinie, macierzynstwa, itd.
                          • kamfora Re: pozory 12.05.03, 23:42
                            Gość portalu: Przemek napisał(a):

                            > A gdybys zostala przez meza porzucona, on zalozylby
                            niesakramentalna "rodzine",

                            Nad tym akurat, niestety, nie muszę "gdybać" :-(
                      • Gość: Przemek Re: pozory IP: *.tele.pw.edu.pl 12.05.03, 20:04
                        ana_75 napisała:

                        >> Po prostu razi mnie gdy ktoś z jednej strony deklaruje się jako katolik,
                        który bez slubu kościelnego nie założy rodziny, nie będzie uprawiał seksu, itp.
                        bo jest to nie zgodne z jego wiarą, a z drugiej strony kombinuje jak unieważnić
                        > ślub podając nieprawdziwe powody. Po prostu chciałabym pojąć jak można
                        wymyślić
                        > sobie powód do unieważnienia małżeństwa, który jest niezgodyn z prawdę, a
                        > następnie zawrzeć ponownie slub koscielny. I uważać że ten slub jest ważny.
                        >

                        Wlasnie to samo mnie razi. I wiele innych, podobnych absurdow. Gdzies czytalem
                        wypowiedz katolika, ktory co prawda zone zdradzil, ale... bez prezerwatywy :-))
                        Jakby nie przyszlo mu do glowy, ze zdrada to bardzo powazny problem moralny,
                        antykoncepcja przy tym to "pryszcz" (spowiednicy "przymykaja oko" na pary
                        malzenskie stosujace prezerwatywe).
                  • kora3 Re: Do Any - oficjalne przeprosiny :) 12.05.03, 03:25
                    ana_75 napisała:

                    > Przepraszam bardzo ... ale chyba nie czytałas dokładnie moich wypowiedzi.
                    > Napisałam, że mnie interesuje ten problem z czystej ciekawości.
                    > Jeśli chodzi o fanatyzm religijny... to trafiłaś jak kulą w płot. Jestem
                    > katoliczką, ale od dawna nie chodzę do kościoła. Nie zgadzam się z naukami
                    > Kościoła w wielu sprawach. Uprawiam seks przedmałżeński, stosuję
                    > antykoncepcję...itp. I bardzo mylisz się pisząc że oceniam łatwo ludzi.
                    > Jestem bardzo tolerancyjna dla innych , pod warunkiem ze oni są tolerancyjni
                    > dla mnie. Ale też znam przypadki z mojego otoczenia kiedy ludzie z pozoru
                    > bardzo religijni (msza kilka razy w tygodniu, rekolekcje, pielgrzymki, ...) z
                    > drugiej strony zdolni są do różnych obrzydliwych rzeczy. Nie mówię im, że źle
                    > robią, bo uważam, że to ich sprawa, ale zastanawia mnie zawsze jak mozna być
                    > takim dwulicowym. Dlatego też umieściłam tą wypowiedź w moim poprzednim
                    poście,
                    >
                    > że znam takich, którzy dla zachowania pozorów skłonni są do wszystkiego.
                    > Jest to też jeden z powodów dla którego przestałam chodzic do kościoła.
                    > Zzapytałam o to wszystko tylko dlatego, że ciekawi mnie jak własnie
                    > tacy "prawdziwi" katolicy podchodzą do tego problemu. Z jednej strony zależ
                    im
                    > na ślubie kocielnym, a z drugiej strony potrafia iść i oszukiwać przed sądem
                    > który unieważni ich małżeństwo.
                    >

                    Wybacz Ano:))
                    Przepraszam ....sądzę, żę w istocie źle odczytałąm Twoje intencje..przykro mi :(
                    Mogę swoją reakcję wytłumaczyć jedynie ty,. ze przez długo czas przebywałam w
                    towarzystwie podobnych do Twego opisu katolickich hipokrytów .....
                    Dporawdy nie wiem, jak godzą swe zachowanie ze swymi poglądami, ale miałam
                    nieprzyjemność poznać wielu takich :(( Cóż nie mnie Ich osądzać ...chociaż Oni
                    sami pokorą nie grzeszą i chętnie by "wychowywali innych"....

                    Przepraszam raz jeszcze i pozdrawiam
                    Korcia
                    • ana_75 Do Korci :) 12.05.03, 18:53
                      Może się nieprecyzyjnie wyraziłam... ale dokładnie o to mi chodziło o czym
                      napisałaś w tym i w poprzednim poście.
                      Pozdrawiam serdecznie. Trzymaj się cieplutko :))))
                      • kora3 Re: Do Korci :) 12.05.03, 23:28
                        ana_75 napisała:

                        > Może się nieprecyzyjnie wyraziłam... ale dokładnie o to mi chodziło o czym
                        > napisałaś w tym i w poprzednim poście.
                        > Pozdrawiam serdecznie. Trzymaj się cieplutko :))))

                        3mam się :)) I Ty też się 3maj ciepło i z daleka od opisywanych tu "katolików"
                        Pozdrawiam serdecznie
                        Korcia
          • Gość: 3zer Re: powod IP: *.centrala.kbsa / 10.1.14.* 12.05.03, 15:07
            W wyroku, ktory otrzymalem poczta, podpisanym co wesole tylko zawijaso-esami-
            floresami, bez zadnych nazwisk :))) jest napisane, ze moge wziac drugi raz slub
            koscielny, ale najpierw musze zlozyc oswiadczenie ze drugi raz nie wywine
            takiego numeru.
    • komandos57 Mam stara karte rowerowa. 08.05.03, 19:53
      • ewamar1 Re: nieco prawdy 09.05.03, 22:36
        Wypisujecie tu wiele, ale nikt nie poruszyl zasadniczego:
        forsy. Za forse w kosciele wszystko mozna, zalatwic i zlamac
        wszelkie"sakrameny", dostac falszywe zaswiadczenie, ochrzcic sie
        i umrzec w Bogu, dostac wieczne rozgrzeszenie i wejscie prosto do
        nieba. Nic zatem dziwnego ze uniewaznienie slubu koscielnego jest
        chetka pentelka jesli sie zaplaci(owszem-sporo).I prosze mi nie
        krzyczec o obrazaniu kosciola, bo mam na to dowody.
        • alfika Re: nieco prawdy 12.05.03, 09:02
          ewamar1 napisała:

          > Wypisujecie tu wiele, ale nikt nie poruszyl zasadniczego:
          > forsy. Za forse w kosciele wszystko mozna, zalatwic i zlamac
          > wszelkie"sakrameny", dostac falszywe zaswiadczenie, ochrzcic sie
          > i umrzec w Bogu, dostac wieczne rozgrzeszenie i wejscie prosto do
          > nieba. Nic zatem dziwnego ze uniewaznienie slubu koscielnego jest
          > chetka pentelka jesli sie zaplaci(owszem-sporo).I prosze mi nie
          > krzyczec o obrazaniu kosciola, bo mam na to dowody.


          Ewamar1, czy mogłabyś podać te dowody na wejście prosto do nieba za forsę?
          Pozdrawiam serdecznie :)
    • Gość: Richelieu* Unieważnienie ślubu kościelnego 20 lat temu IP: *.localdomain / 192.168.0.* 09.05.03, 21:49
      Teraz w porównaniu ze stanem sprzed jakichś dwudziestuparu lat to i tak
      sielanka. Jeden z najostrzejszych zarzutów - alkoholizm - zdawałoby się powód
      unieważnienia wręcz miażdzący niestety w oczach kurii był bagatellizowany, bo
      to wszystke chłopy piją, bo to po ciężkiej pracy należy się chwila relaksu.
      Oczywiscie przebąkiwali, że bicie kobiet jest naganne, zwlaszcza po pijanemu,
      ale to była tylko zasłonka marazmu Kościoła i niechęci do wszelakiego mieszania
      się. Woleli strzelić umoralniające kazanko, że to kobieta powinna stać na
      straży ogniska domowego, którego nigdy nie było, że powinna starać się pomóc
      mężowi biednemu, spracowanemu, starać się go nawrócić w imię Boże.
      Zdrowaś Mario łaski pełna, bum w leb po zupa za slona Pan z Tobą,
      błogosławionaś Ty między niewiastami oko podbite boleć będzie przez tydzień
      powiem że garnek z szafy mi spadł i błogosławiony owoc żywota Twojego Jezus
      skopał do nieprzytomności bo w robocie powiedzieli mu że sypiam z mleczarzem
      święta Mario Matko Boża módl się na nami wszystkimi zęby muszę wprawić trzy z
      przodu bo wybił za to, że nie oszczędzam swiatła i kupiłam sobie drugą parę
      pończoch za 2,5 zł teraz i godzinie śmierci naszej już nie długo, jeszcze jedne
      skopanie, jeszcze raz walnie tym żelastwem mi w głowę i będzie śmierci naszej,
      ale ksiądz powiedział, że to mój mąż, że przysięgałam, że alkoholizm to nic
      takiego, że to wszyscy, głupia jestem że męża nie kocham, będę się bardziej
      starać a ból najgorszy na chwałę Jego na krzyżu cierpiącego za moje grzechy że
      przesolilam zupę zniosę, amen
      • nieto moje uznanie dla Richelieu 11.05.03, 20:15
        • Gość: Richelieu* Re: moje uznanie dla Richelieu IP: *.localdomain / 192.168.0.* 13.05.03, 00:27
          Jeśli nie to to co? ;)

          uznanie należy się mojej mamie, nie mnie
    • Gość: Terry Co tak ucichło ? IP: 167.178.112.* 27.05.03, 13:53
      Taki powazny problem, rozwinięcie niesamowite, głosowanie w gorącej atmoferze
      (głosowanie za lub przeciw młodemu panu w wieku hmm baaardzo dojrzałym) a tu
      chlats i koniec. Do dzieła. Bronić tolerancji dla jurnych starców i jeszcze
      chętniejszych (wprawdzie przygłuchych ale nie o uszy tu chodzi) babcinek.
    • Gość: ktos Re: unieważnienie ślubu kościelnego IP: 80.51.242.* 25.07.03, 22:08
      O ile mi wiadomo u prawosławnych ponowne małżenstwo nie uważane jest za
      sakramentalne, ma mniejszą rangę, jego zawarciu towarzyszy tylko rodzaj
      błogosławieństwa na nowąd rogę życia.
    • saana skoro temat wrocil zapytam 25.07.03, 22:37
      czy mozna przeprowadzic uniewaznienie zaocznie ja mam blizej do Polski ale z b.
      maz,siedzi na drugiej polkuli i za czorta nie ma szans zebysmy sie w Polsce
      spotkali.
      I czy w zwiazku z tym ze nie mieszkam w Polsce moge przeprowadzic te
      uniewaznienie w kraju w ktorym mieszkam. Probowal ktos?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka