Gość: Toi
IP: *.cm-upc.chello.se
24.11.01, 22:12
Moze troche za wczesnie na ten watek, ale komercyjna aura jest szalenie
gwiazdkowa, wiec...
Mam znajoma Amerykanke, ktora co roku wyjezdza na ten czas ze swoim szwedzkim
mezem do cieplego kraju, gdzie swieta te dla wiekszosci nie istnieja w
kulturze. Nie moze zniesc ogarniajacego wszystkich swiatecznego szalenstwa
zakupow i trzymania sie norm typu 'trzeba zaprosic te wredna Elke', 'trzeba
kupic choinke, cholera, znowu te igly w parkiecie', 'trzeba ugotowac...,
cholera, znowu bede niewyspana' i tak dalej. Wskazuje to zarowno na jej niechec
do zachowan sztucznych, jak i na fakt, ze Boze Narodzenie nic dla niej nie
znaczy (nie obchodza go z mezem w owym cieplym kraju).
Jak Wy patrzycie na te swieta?