Dodaj do ulubionych

Nieszczerość.

26.03.07, 01:23
Witajcie.
Jak sobie radzić z nieszczerością? Czy walczyć o to, by mówiono nam wszystko o
czym ktoś na nasz temat myśli? Jeśli ktoś ma coś do mnie, coś mu we mnie
przeszkadza, coś nie odpowiada... to normalną rzeczą dla mnie jest rozmowa,
wskazanie tego co jest nie tak. Bynajmniej ja tak robię. Staram się
bynajmniej. A ludzie, którymi się otaczam, chyba troszke inaczej to
postrzegają.. Wybierają milczenie.. Czasem w kłótni wychodzi to co komuś leży
na sercu. Ale to dopiero pod wpływem silnych bodźców. Co zrobić, jak się
zachowywać, by ludzie potrafili i chcieli powiedzieć w momencie, którym ich
ranię... Milczę tak już od dwóch dni, nie jest mi z tym dobrze, ale ręki nie
wyciągnę.. Zawsze to robię. Ale nie tym razem. Mieszkając z kimś, chciałoby
się by atmosfera była jak najlepsza. Ale jak o to zadbać, gdy ktoś woli
obmawiać za plecami z kimś, aniżeli powiedzieć prosto w oczy.. porozmawiać..
Olać to czy domagać się porozumienia? Z góry dziękuje za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • vivka7 Re: Nieszczerość. 26.03.07, 01:41
      Może mylisz szczerość z poczuciem własnej nieomylności? Może wydaje Ci się, że
      racja jest po Twojej stronie a to jedynie subiektywne odczucie?
    • c_y_n_i_k Re: Nieszczerość. 26.03.07, 08:26
      Teoretycznie podejście masz właściwe - teoretycznie.
      Nie wiem jakie są te wszystkie sytuacje, w których ty pierwsza wyciągałaś rękę,
      ale zgodnie z przedmówcą zastanowiłbym się na tym jak często to ty musisz
      przepraszać. Czyli zdarzenie powstało wyłacznie z twojej winy.
      Co do sedna tematu. Wiekszość ludzi ma problem z uzewnętrznianiem swoich uczuć,
      zwłaszcza tych negatywnych. Zostalismy tak wychowani, że tłumimy w sobie
      wszystko co czujemy zamiast na bierząco okazywać, że coś jest nie tak; że
      chcielibyśmy inaczej. Takiego właściwego zachowania można się co najwyżej
      spodziewać po osobach będących ze sobą bardzo blisko, które mają ten temat
      przepracowamy. W zwykłych jednak formach znajomości prawie nie ma na to szans.
      Po prostu ludzie nie są ze sobą tak blisko by się w pełni otwierać na siebie.
      Tak jest po prostu łatwiej, co wcale nie znaczy że lepiej.
      Jak masz sobie z tym poradzić? Możesz próbować rozmawiać z poszczególnymi
      osobami na ten temat i próbować przekonać je do otwartości, ale mam wrażenie,
      że to syzyfowa praca. Możesz postarać się być bardziej wyczulona na różne
      niuanse kontaktów towarzyskich i w chwili, gdy zauważysz negatywną reakcję
      znajomego, tak pokierować rozmową, aby sprawę załatwić od ręki. Możesz też
      nauczyć się delikatności w kontaktakch z ludźmi i subtelnie omijać drażliwe dla
      innych tematy. Ale to tylko teoria i moim zdaniem małe są szanse na praktyczne
      jej zastosowanie.
      Zdana jesteś na tych którymi się otaczasz. Skoro nie są na tyle dojrzali
      emocjonalnie, aby otwarcie mówić o problemach, to ty ich raczej do tego nie
      zmusisz.
      Gorzej, że wspominasz coś o obmawianiu czy obgadywaniu za twoimi plecami. Może
      powinnaś się zastanowić z kim ty się zadajesz? Co to za znajomi, którzy tak
      postępują? Może jestem dziwakiem, ale w moich kryteriach oceny, to nie są to
      żadni znajomi; ja nie chciałbym mieć z nimi nic wspólnego.
      Summa summarum to ty sama musisz zdecydować co dla ciebie ważniejsze:
      dwulicowi "znajomi" czy twój spokój wewnętrzny. Morze pora poszukać innych
      znajomych? Takich prawdziwych?
    • ja_adam to sztuka 26.03.07, 09:16
      szczerość wiąże sie z prawdomównością i tu jest dynks
      Prawda ma to do siebie, iż musi być przekazana w odpowiedni sposób, często nie
      jest miła i lubimy unikać jej wzroku.
      Opanowałem tą sztukę doskonale a pomogło mi to iz mówiąc prawde nie wykorzystuje
      jej do przymilania się innym.
      I co najważniejsze nie mówię szybko, dzięki czemu daje sobie czas na wycofanie
      sie ze słów które już mam pościć w eter. Dobieram słowa patrząc jak ktoś karmi
      się poprzednimi słowami.
      Pływając w szczerości nie mówię o ludziach mówię o sprawie a jesli juz mowie o
      sobie mówię o tym np.
      ktoś mnie zranił...
      mówię:
      - czuję sie zraniony
      a nie - zraniłaś mnie!

      Milczenie jest dobre dla owiec...
    • hazzard Re: Nieszczerość. 26.03.07, 10:51
      Też mam podobny problem. Nie potrafimy ze sobą rozmawiać, unikamy niemiłych dla
      nas tematów o nas samych, bo tak łatwiej i bezpieczniej. Np. u mnie w pracy
      szczerze można porozmawiać co najwyżej za pomocą gg lub maila, a najczęściej nie
      mówimy danej osobie, co nas boli lub przeszkadza, a obgadujemy ją za plecami na
      papierosku. Jedna z tych osób uważa, że obgadywanie to tylko nieszkodliwe
      mówienie o kimś i że to jest jakaś różnica - nie dla mnie. W oczy taka osoba
      mówi ci coś innego, a poza plecami wyśmieje i obgada. A i tak to do mnie trafia
      i co mam potem sądzić o takiej osobie? Wszystko, ale na pewno nie to, że jest
      dobrym kolegą, szczerym i pomocnym, który wysłucha, pomoże i nie przekaże dalej
      zasłyszanych rewelacji.
      Sparzyłąm się i nie ufam nikomu. W chwili słabości zdarza mi się czasem coś o
      kimś powiedzieć (zwykle szczerą prawdę, co bywa źle odbierane), albo zwierzyć
      się ale potem tego żałuję, bo zastanawiam się, czy ta osoba nie rozpowie tego
      dalej i nie dołoży połowy swojej wydumanej wersji od siebie...

      Nie umiem odpowiedzieć, co zrobić, aby ktoś szczerze powiedział mi, co ma do
      mnie, co mu nie odpowiada, co jest nie tak. Sama tez tego nie potrafię, a może
      szkoda. Jednak wiem że wiele osób, a zwłaszcza takich, które przypadek postawił
      na naszej drodze,( np. w relacjach zawodowych) łączą jedynie więzy koleżeńskie i
      nie chce im się wysilać na nic więcej poza zwykłe obgadanie i wyszydzenie. Za
      prawdę potrafią się jedynie obrazić i jeszcze domagają się przeprosin.
      Ze znajomymi nie mam tego typu problemów - ponieważ jest to nieliczna garstka
      dobranych ludzi, na których się nie zawiodłam i z którymi mam dobre relacje.
    • k7210 Re: Nieszczerość. 26.03.07, 12:47
      nawet najgorsza prawda jest lepsza niz kłamstwo czy tez przemilczenie,przynajmniej ja zawsze wole usłyszec prawde choćby niemilą dla mnie.
    • nordycki_troll Re: Nieszczerość. 26.03.07, 16:37
      Slowo BYNAJMNIEJ uzywane jest jako zaprzeczenie
    • clarissa3 Re: Nieszczerość. 26.03.07, 17:28
      czytałam cos takiego niedawno: poruszamy sie w swiecie interpretacji. Czyli że
      nie ma "prawdy" ale jest to jak każdy widzi, czyli interpretuje, jakieś jedno
      zdarzenie. Ważnym jest więc móc opowiedzieć sobie szczerze nawzajem o
      tych "wizjach". O tym co ty i ja widze patrząc na TO. Sęk w tym że, jak to ktoś
      powiedział wcześniej, wielu ludzi boi się ujawnić swe myśli czy uczucia. Boi
      się co inni pomyślą o nich. To plotkowanie to takie porównywanie notatek
      trochę. Ale jako że istotnie nie nauczono nas, w większości, nazywania swoich
      uczuć ani wręcz ich rozpoznawania, ani samodzielnego myślenia, szukamy więc u
      innych tych nazw, podpytujemy i podpatrujemy no i powstaje MEGA PLOTA. Łatwo
      nią kogoś skrzywdzić a przecież prościej byłoby go zapytać jak ON to widzi i
      podyskutować, wyjaśnić. Ale to gdyby świat był idealnym...
      Jak dla mnie takie wytłumaczenie ma sens.
      • ja_adam Prawda przenika, oświeca... 26.03.07, 17:33
        prawda powinna nas przenikać jak światło cieżkie chmury!
        jeśli powala, nie jest prawdą, jest zranioną iluzją...
    • kryskaedka Re: Nieszczerość. 26.03.07, 17:41
      a moze piszcie do siebie listy, tak jest duzo latwiej wyrazic mysli, nawet te
      negatywne jesli zalezy ci na prawdzie.
    • issey_miyake Re: Nieszczerość. 26.03.07, 18:54
      Jak to ktoś ujął "Do rozmowy między kobietami potrzeba przynajmniej trzech
      kobiet: dwie, które mówią i jedna, o której się mówi". To powiedzenie bardzo
      dobrze odzwierciedla sytuację, która ma miejsce w naszym mieszkaniu. Trzy
      kobiety. Każda inna, każda pełniąca i trzymająca się innej roli. Ale wszystkie
      razem. Uzupełniamy się. Rozumiemy. Jedna drugiej pomaga, każda może liczyć na
      pomoc drugiej, w czymkolwiek. Jak gdzieś wychodzimy to razem. Wspólne zakupy,
      wspólne sprzątanie. Każda o innym charakterze. Jest miło i wesoło. Ale są
      sytuacje, w której któraś pęka.. I wtedy tworzą się dwójeczki.. A to przykładowo
      Natalia z Kaśką, a Magda sama.. Czy to w rozmowach, czy codziennych sytuacjach.
      Oczywiście ja również jestem czasem, którąś z obgadujących. Ale jak to
      wspomniała przedmówczyni, szczera prawda, której wypowiedzenie nie przeszkadza
      mi w żaden sposób. Nie interesuje mnie to, co kto o mnie pomyśli, gdy
      powiedziałam, to czy tamto.. Znam swoją wartość i to na co mogę sobie pozwolić w
      czyimś towarzystwie. Jestem zdrowa psychicznie i mam dobre samopoczucie. Ale tak
      jak wspomniał ktoś powyżej, czasami zastanawiam się czy te kobiety warte są
      mojego koleżeństwa. Nie uważam ich za swoje przyjaciółki. Kiedy jestem potrzebna
      do czegoś, jestem na każde skinienie, czy to pomóc w zadaniu, w otworzeniu
      czegoś, pomocy w zdecydowaniu w jakiejkolwiek sprawie, w powiedzeniu co
      najlepsze na przeziębienie, anginę.. Czasem traktują mnie jak 'google'.
      Oczywiście, zawsze udzielam im odpowiedzi. Jeśli pytają - odpowiadam. Nie jest
      to dla mnie problemem. Problemem jest tylko to, że całkowicie różnimy się
      podejściem do życia. Drażnią mnie ich zachowania, czasem kretyńskie, prymitywne,
      naiwne. Ale po co mam im zwracać uwagę. Nigdy nie bedę na ich miejscu. One i tak
      wpuszczają jednym, i wypuszczają drugim. Takze, nauczyłam się ich już, jako że
      kolegujemy się mniej więcej od dwóch lat.
      Jeśli chodzi o mnie to lubię radzić się ich w błahych sprawach, w tym co na
      siebie wrzucić, co robimy na obiad, czy kupić kwiaty żółte czy czerwone. To
      codzienność. Lubię gdy jest akceptowalna przez wszystkie. Lubię gdy wszystkie
      dobrze się czujemy we własnym towarzystwie. Tylko tyle, że hormony robią swoje.
      Czasami kiedy widzisz, że człowiek robi coś bardzo głupiego, aż nie możesz
      przejsć obok obojętnie, masz przemożną ochotę, dla jego własnego dobra (jako, że
      uważam, ze jesteśmy ze sobą blisko) zwrócić mu po prostu uwagę.
      Nie chcę ich zmieniać. Staram się zmienić samą siebie.
      Nigdy nie krzyczę. Mówię spokojnie. Poważnym tonem. Tak więcej osiagam.
      Spokojem. Tyle, że teraz zabolało trochę, jako że moja dłoń wylądowała na kancie
      drzwi i chyba będę miała pamiątkę. Nikt mnie nie uderzył, ja nikogo nie
      uderzyłam.. Tylko przez przypadek uderzyłam w kant.. Gdyby koleżanka nie była na
      tyle uparta, i poszłaby i otworzyła drzwi komuś, kto przyszedł właśnie do niej,
      do żadnej innej z nas, to nic takiego nie miałoby miejsca.
      Staram się być zawsze szczera, nie oceniam drugiego człowieka, mówię raczej co
      czuję, gdy słyszę jego słowa. Mówię o swoich odczuciach. Dzięki temu ludzie nie
      uciekają. Chcą rozmowy. Potrafią przeprosić.

      To co w ludziach drażni mnie niemiłosiernie. To to, że nie potrafią pytać,
      rozmawiać. Tylko sobie myślą. A ona powiedziała to i tamto, więc jest taka siaka
      i owaka. Żyją porównaniami. Jak to koleżanka wyżej wspomniała, 'wizjami'.

      A jeśli chodzi o pisanie do siebie listów - to chyba nie są osoby warte tego. Do
      osób najbliższych jaką jest rodzina, owszem. Kiedyś napisałam, wyjasniło wiele.
      Ludzie boją sie mówić. Boją się ośmieszenia. Tego, że nagle odkrywają stronę
      siebie niepoznaną wcześniej. A słowa pisane oswajają. Dają czas, by pomyśleć,
      odetchnąć. Przeczytać raz jeszcze..
      • hazzard Re: Nieszczerość. 27.03.07, 09:45
        tak, jak wspomniałam wcześniej, szczególnie w mojej pracy modne jest słowo
        pisane, ale może wynika to z faktu, że nie potrafimy rozmawiać face to face.
        Prościej jest "porównać notatki" niż powiedzieć prawdę komuś w twarz. Jeśli już
        coś jkest nie tak, umiemy co najwyżej wykrzesać z siebie parę słów drogą mailową
        czy za pośrednictwem gg. Chociaż z drugiej strony można uznać, że lepsza taka
        forma komunikacji i wyjaśnienia sobie pewnych spraw niż kompletne milczenie...

        Ale weżmy też pod uwagę osoby, które nas nie lubią, bo do tej pory rozważane tu
        były kwestie relacji między rodziną, przyjaciółmi czy znajomymi - i takie osoby
        potrafią też wyrządzić sporo krzywdy złym słowem tylko dlatego, że darzą nas
        niechęcią - co wtedy z takimi ludźmi?? Jednak złe słowo w ich ustach mniej boli,
        poniewaź mamy świadomośc, czego możemy się spodziewać i jakaś plotka nie jest
        dla nas zaskoczeniem...
    • smutna.30 Re: Nieszczerość. 28.03.07, 17:25
      Dziekuje za wypowiedzi, chcialam tylko powiedziec, ze ja zawsze mowie prostow
      oczy co mi lezy na sercu.
    • malina862 Re: Nieszczerość. 28.03.07, 19:09
      "Czy walczyć o to, by mówiono nam wszystko o
      czym ktoś na nasz temat myśli?"

      Oh nieeeeeeeeeeeeeeee!!A nigdy w zyciu!!Protestuje!! ja tak nie chce!Nie znosze
      nienawidze ludzi którzy mówią wszytsko co im ślina na język przyniesie!!
      Szczerość to wcale nie taka fajna sprawa!!
      Zamknij oczy i wyobraz sobie,że nagle wszyscy ludzie zaczeli mówić wszytsko co
      o o sobie myslą!!To byłby istny HORROR!!!
      Wszyscy chca tylko szczerosci i szczerosci!!Tak jak by to byla jakaś wielka
      cnota!
      Ostatnio mój znajomy powiedział mojej kolezance,że jest nudna jak flaki z
      olejem,i bezgustu się ubiera bo ubiorem podkreśla swoją niezbyt zgrabną
      sylwetkę!!Na koniec dodał,że jej nie lubi dlatego,że jest drętwa i nie można z
      nią o niczym pogadać,ponieważ na niczym się nie zna;/
      a jak się obraziła tumaczył "no przecież byłem szczery";/Ludzie zastanówcie
      się czy naprawdę tego chcecie!!!???
      Nie chce takiego świata!!!!
      • llora Re: Nieszczerość. 28.03.07, 23:42

        To co zrobił Twoj znajomy to chamstwo.

        Myśle,ze autorce watku chodziło o coś innego-o dojrzała rozmowe o uczuciach np.
        w zw.z jakims wydarzeniem.
        Coś na zasadzie:"Nie spodobało mi sie to co powiedziałaś,bardzo mnie
        zraniłaś,nie spodziwałabym sie tego po tobie,sądziłam,ze jesteś
        uczciwa,wierzyłam,ze jesteś moim przyjacielem" itp.

        lub bardziej bezposrednio(ja tak mówie i słysze,ze mam trudny charakter:/)

        "Uważam,ze to bezczelnosc,jak mogłas oddac mi bluzkę w tak złym stanie?"

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka