Dodaj do ulubionych

Ukrywam przed sobą...

25.05.03, 10:55
Zdarza się, że staramy się ukryć coś przed innymi. A czy jest coś, do czego
nie chcemy przyznać się przed samym sobą? Ja przez długi czas nie chciałam
się przyznać do tego, że potrzebuję innych ludzi - mogę żyć na bezludnej
wyspie i nie dbam o kontakty z innymi.
Obserwuj wątek
    • ja-modliszka Re: Ukrywam przed sobą... 25.05.03, 12:33
      A JA znam SIEBIE od podszewki i jestem dość bystra. Więc JA przede MNĄ niczego
      nie ukryje. Najwyżej możemy sobie we dwójkę nie zdawać z czegoś sprawy, ale
      tajemnic nie mamy:)
    • ziemiomorze Re: Ukrywam przed sobą... 25.05.03, 14:09
      tao napisała:

      > Zdarza się, że staramy się ukryć coś przed innymi. A czy jest coś, do czego
      > nie chcemy przyznać się przed samym sobą? Ja przez długi czas nie chciałam
      > się przyznać do tego, że potrzebuję innych ludzi - mogę żyć na bezludnej
      > wyspie i nie dbam o kontakty z innymi.

      Ukrywamy swoje potrzeby (tak jak Ty - potrzebe bliskosci np), pol-swiadomie
      racjonalizujemy rozne nasze wystepki ('rozszerzajac' sumienie), nie zdajemy
      sobie sprawy z mechanizmow rzadzacych naszym postepowaniem itd itd.
      Mysle, ze zwlaszcza te dwie pierwsze sprawy mszcza sie potem, bo to w koncu
      wychodzi somatycznie (zaburzenia pracy organow, choroby przewlekle ).

      ziemiomorze
    • Gość: Opty Re: Ukrywam przed sobą... IP: *.smstv.pl / 192.168.10.* 25.05.03, 14:50
      Może ukrywanie to nie do końca dobre słowo w tym momencie. Czyż raczej nie
      chodzi o próbę zademonstrowania, że nikt mi nie jest potrzebny, że nikt nie
      spełnia moich oczekiwań, a może jestem tak nieśmiała(y), że zrobię wszystko aby
      nie musieć zwracać się do kogokolwiek o cokolwiek? Miałam kiedyś taki okres, że
      myślałam dam ze wszystkim radę sama. Teraz wiem ile straciłam, trudno mi mówić
      o swoich potrzebach, a i otoczenie nie nawykło myśleć, że coś od nich ja mogę
      chcieć. To jestem od wysłuchiwania ich problemów, ja jestem " rodzinnym
      pogotowiem psychologicznym", ja pocieszam, podtrzymuję na duchu itd. A gdy
      zdarzy się, że ja chcę wyrzucić z siebie coś, najczęściej słyszę: "nawet mi nie
      mów".., Albo nie rozumieją, że ja też czasem chcę zwykłego: będzie dobrze. Tak
      więc, przyznaj się przed sobą, że świat to również ludzie, którzy nas otaczają,
      że Ty też masz do nich prawo, że wolno Ci coś od nich chcieć dla siebie. Może
      nie od razu spotkasz przychylnych Ci, ale nie dając sobie szansy będziesz tkwić
      w tym samym miejscu.
    • cossa Re: Ukrywam przed sobą... 25.05.03, 23:51
      chyba latwiej nam zyc zludzeniem. wydaje sie nam, ze
      jesli nie uswiadomimy sobie czegos to tego nie widac i po
      prostu tego nie ma.
      i chyba chcielibysmy byc inni niz jestesmy. nie umiemy
      stawac twarza w twarz z soba. boimy sie siebie - tego co
      mozemy odkryc. wolimy wiec ukrycie sie i zludzenie.
      tak to widze.

      cossa
      • tao Re: Ukrywam przed sobą... 27.05.03, 00:09
        Może problem nie leży w tym, że nie zdaje sobie spawy z tego, jaka jestem, ale
        kiedy to odkrywam, natychmiast poddaję ocenie. Bo tak naprawdę, to nie jestem
        zadowolona z tego, że zachowuję się tak, jak po mnie tego oczekują inni - żeby
        ich nie urazić, nie zawieść albo żeby zobaczyć podziw w ich oczach. Jak
        powiedzieć sobie: "dobrze, taki jestem i niech tak będzie"? I skąd wiadomo, że
        to prawdziwy Ja. Ile warstw trzeba „odkuć”, żeby dokopać się do tego, co jest
        mną?
        • cossa Re: Ukrywam przed sobą... 27.05.03, 14:24
          tao, nie odpowiem Ci na Twoje pytania, bo nie znam
          odpowiedzi. chyba wiem o czym mowisz, czasem czuje sie
          podobnie. po omacku cos staram sie z tym robic. czytajac,
          pytajac, mowiac. jedyne co moge poradzic to cierpliwosc i
          wsluchanie sie w glos serca. to bardzo trudne, ale nie
          niemozliwe.

          cossa
        • ziemiomorze Re: Ukrywam przed sobą... 27.05.03, 15:45
          tao napisała:

          > Może problem nie leży w tym, że nie zdaje sobie spawy z tego, jaka jestem,
          ale
          > kiedy to odkrywam, natychmiast poddaję ocenie. Bo tak naprawdę, to nie jestem
          > zadowolona z tego, że zachowuję się tak, jak po mnie tego oczekują inni -
          żeby
          > ich nie urazić, nie zawieść albo żeby zobaczyć podziw w ich oczach. Jak
          > powiedzieć sobie: "dobrze, taki jestem i niech tak będzie"? I skąd wiadomo,
          że
          > to prawdziwy Ja. Ile warstw trzeba „odkuć”, żeby dokopać się do teg
          > o, co jest
          > mną?

          A co jest Toba?
          Gdzie jest prawda o czlowieku? Jak to okreslic? Testami psycholo? Opinia
          innych? Obrazem 'ja - idealnego'?

          Przyklad, ilustrujacy watpliwosci:
          'jestem prawdomowna, ale zdarza mi sie czasem sklamac' - jestem prawdomowna,
          czy jestem klamczucha?
          'jestem inteligentna, dwa dni temu zachowalam sie jak idiotka' - no i?

          W mojej opinii prawda o czlowieku istnieje tylko w wymiarze tu i teraz. (Kiedy
          postepuje uczciwie, jestem uczciwa, kiedy kiedy klamie - jestem klamczucha.
          Chociaz ostatnio coraz mniej odczuwam potrzebe samookreslania sie w taki
          sposob - coraz mniej ma to dla mnie sensu),

          pozdrawiam,
          ziemiomorze
          • tao Re: Ukrywam przed sobą... 28.05.03, 00:33
            Chciałabym dotrzeć do tego, co nie myśli przez nagromadzone przeze mnie
            doświadczenia i to czego mnie nauczono, takie „pierwotne” ja.
      • ziemiomorze Re: Ukrywam przed sobą... 27.05.03, 15:56
        cossa napisała:

        > chyba latwiej nam zyc zludzeniem. wydaje sie nam, ze
        > jesli nie uswiadomimy sobie czegos to tego nie widac i po
        > prostu tego nie ma.

        Latwiej, i czesto wybieramy wlasnie to. Ale gdzies tam nieswiadomie przeczuwamy
        prawde. Zanegowane potrzeby wychodza potem somatycznie.

        > i chyba chcielibysmy byc inni niz jestesmy. nie umiemy
        > stawac twarza w twarz z soba. boimy sie siebie - tego co
        > mozemy odkryc. wolimy wiec ukrycie sie i zludzenie.

        Np teoria Persony i Cienia bardzo fajnie to opisuje.
        Ale rozwoj - takze w kierunku poznania Cienia jest mozliwy.

        optymistycznie,
        ziemiomorze
    • Gość: astinger Re: Ukrywam przed sobą... IP: 213.231.15.* 27.05.03, 14:57
      Miewam czasem takie stany, kiedy bardzo mocno wyczuwam sztucznosc u innych,
      widze co udają, nie wiem tylko dlaczego udają, sam zachowuję sie wtedy
      maksymalnie szczerze, bywam dociekliwy i bezposredni. Reakcją otoczenia sa
      wybuchy smiechu jakbynm opowiadał niewiadomo jak smieszne dowcipy a to jedynie
      czy aż sama prawda, która akurat przychodzi mi do głowy. Wyglada mi wtedy na
      to, ze każdy cos ukrywa czy przede mna, czy przed sobą, tylko po jaką
      cholerę...
      • tao Re: Ukrywam przed sobą... 28.05.03, 00:34
        Gratuluję Ci odwagi, ja w takich wypadkach milczę – myślę, że ludzie nie lubią
        być budzeni.
    • Gość: Imagine Re: Ukrywam przed sobą... IP: *.unl.edu 27.05.03, 16:05
      tao napisała:

      > Zdarza się, że staramy się ukryć coś przed innymi. A czy jest coś, do czego
      > nie chcemy przyznać się przed samym sobą? Ja przez długi czas nie chciałam
      > się przyznać do tego, że potrzebuję innych ludzi - mogę żyć na bezludnej
      > wyspie i nie dbam o kontakty z innymi.
      Nie ma czegos takiego jak ukrywanie czegos przed samym soba. Twoje zalozenie
      wynika z blednego rozumienia istoty SAMEGO SIEBIE.
      Pozdr, Imagine.
      • tao Re: Ukrywam przed sobą... 28.05.03, 00:36
        Bo to brzmi przewrotnie, ale dopóki nasze życie będzie tylko nagromadzeniem
        naszych doświadczeń, czasem opinii innych, które przyjęliśmy, bez głębszego
        zastanowienia, za nasze własne, to tak jak byśmy oszukiwali samych siebie.
        • cossa Re: Ukrywam przed sobą... 28.05.03, 00:48
          nasze doswiadczenia to pryszcz w porownaniu z
          zakorzenionymi opiniami, pogladami, ktore mamy na swiat -
          zupelnie nie wiadomo skad. nie znalazlam zlotego srodka
          na stronce o Osho, ale moze zajrzalabys do dzialu
          medytacje - "kim jestem". warto spojrzec na "jestestwo" z
          tej strony:)

          www.osho.prv.pl
          cossa

          tao napisała:

          > Bo to brzmi przewrotnie, ale dopóki nasze życie będzie
          tylko nagromadzeniem
          > naszych doświadczeń, czasem opinii innych, które
          przyjęliśmy, bez głębszego
          > zastanowienia, za nasze własne, to tak jak byśmy
          oszukiwali samych siebie.
          • tao Re: Ukrywam przed sobą... 29.05.03, 07:32
            Cossa, dziękuję, ciekawa strona.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka