15.05.07, 16:29
mam 38 lat, 2 dzieci, męża, super pracę i wg mnie udane małżeństwo, i nagle
jak grom z jasnego nieba spada na mnie odkrycie że mąż ma kochankę, płacz,
nienawiść, wybaczanie, on z nią zerwał, przerażony wizją, że może stracić
rodzinę, nas wszystkich których wiem że kocha, teraz jest ok, jest super, ale
ja nie potrafię sobie z tym poradzić, czasami jestem spokojna , życie wróciło
do normy jest nawet fajniej niż wcześniej, oboje bardzo się staramy. A
czasami po prostu szlag mnie trafia na myśl że on to zrobił, robię się
okropna aż sama siebie nie lubię. Zaczynam go nienawidzieć i najchętniej
wywaliłabym z domu, chciałabym aby mi to przeszło, chciałabym zapomnieć,
wybaczyć, jest to możliwe? jak długo będę się tak męczyć?
Obserwuj wątek
    • jszhc Re: zdrada 15.05.07, 16:31
      Moze idzcie na wspolna terapie:)
      • sankanda Re: zdrada 15.05.07, 16:53
        daj mu szanse... i po mordzie, tlumaczac, ze to jest dla ciebie niezbednym
        gestem terapeutycznym. powinien zrozumiec.
    • ela.buu Re: zdrada 15.05.07, 18:58
      Bedziesz sie meczyc do czasu kiedy nie zrozumiesz dlaczego co zle zrobilas albo
      czego nie zrobilas bo niestety zdrada lezy po obu stronach zeby zapomniec musisz
      wybaczyc sobie ze go zaniedbalas a on musi wybaczyc sobie ze poszedl na latwizne
      i nie mowil czego mu brakuje
      • bezsensu70 Re: zdrada 16.05.07, 09:27
        co za bzdury!!
        Zdrady facetów wynikają z ich natury, czyli zwierzęcych instynktów!! Nie chcę tu
        obrażać facetów, ale mądry facet się ze mną zgodzi. Nawet im współczuję, że ich
        tak Pan Bóg stworzył. I choćby kobieta spędzała pół dnia u kosmetyczki i
        fryzjera, ubierała się jak ta lala, w szpilkach i bez majtek po domu chodziła i
        wszyscy faceci by się ślinili na jej widok na ulicy i jeszcze by rozkładała
        nogi codziennie tylko swojemu facetowi to i tak ją zdradzi!!! Bo taka jest
        natura tego gatunku. Wynika to ze znudzenia. I nie pomoże nowa fryzura, ani
        zrobienie z siebie blondynki dla odmiany, ani nowe image. Więc o jakiej tu winie
        po obu stronach mówimy?
        • ewag52 Re: zdrada 16.05.07, 09:56
          takie rzeczy sie zdarzaja,ale nie powinnismy o nich wiedzieć.
          Najbardziej kochajacy mąż, jest zdolny do zdrady.
          Żona również. Jeżeli nie zdradzili, to oznacza,że nie mieli
          wystarczającej okazji ku temu.
          Chociaż...z kobietami wygląda to nieco inaczej.Bywają wierniejsze.
          Nie potępiam takich incydentów. Chwila słabości, fascynacja...i wcale
          nie musi to wpływać, na trwałosc malzenstwa.
          • bezsensu70 Re: zdrada 16.05.07, 10:02
            zgadzam się ze wszystkim co napisałaś, a najbardziej podobają mi się słowa, że
            jeżeli nie zdradzili, to znaczy, że nie mieli okazji. Myślę, że to prawda. I to
            mnie bardzo boli. Jakoś nie mogę się pogodzić z porządkiem tego świata. Chyba
            się wypiszę.
          • bezsensu70 Re: zdrada 16.05.07, 10:07
            też nie chciałabym wiedzieć o ewentualnej zdradzie męża. Gdybym się dowiedziała,
            to niestety, należę do kobiet, które kończą taki związek. Nic nie poradzę, nie
            umiem tego wybaczyć. Na szczęście jeszcze nie musiałam, więc może mi się wydaje,
            że nie umiem...?
    • narko_manka Re: zdrada 15.05.07, 19:03
      Zauwazylam, ze podejscie do zdrady to kwestia zasobnosci kobiecego portfela i
      wygladu, tylko i wylacznie, przekonania i inne to wymowka
    • taisy Re: Nie daj sobie wmówić ze wina za jego zdradę 15.05.07, 20:31
      leży też i u ciebie. Nikt go do zdrady nie namawiał to jego własny wybór,
      którego dokonał.

      Zdrada niszczy zwiazek i po zdradzie wiele zwiazkow się rozpada, to cud ze twój
      sie trzyma. Trzymaj tak dalej, z czasem wyjdziesz z tej sytuacji, powoli czas
      zatrze przykre wrazenia i znowu bedzie dobrze pomiedzy wami.
      Choc musisz dac na to czas, moze kilka lat, ale warto skoro go jeszcze kochasz.
    • maja572 Re: zdrada 15.05.07, 21:39
      sama nie wiem, pewnie mojej winy trochę też jest, zajęta karierą, często poza
      domem, ale to boli, strasznie boli, że straciło się zaufanie do człowieka który
      był najbliższy na świecie. Teraz bardzo się stara, ja zresztą też, ale nie wiem
      czy wrócą takie beztroskie czasy że nawet do głowy by mi nie przyszło że mógłby
      coś takiego zrobić. Wiem, że wiele par zdrada dotyka, sama pracuję w męskim
      świecie i widzę co moi koledzy wyprawiają, acha - co do zasobności porfela to
      mój jest zasobny a i nieźle wyglądam, ja raczej zaczełam pisać ten post w
      nadziei, że może ktoś z Was mi podpowie jak sobie poradzić i usłyszeć jakieś
      słowa otuchy...., że dam radę i będzie znowu dobrze, od niego ciągle to słyszę
      ale może ktoś z Was coś podobnego przeżył i może powiedzieć - pół roku i
      zapomnisz....
      • ja_adam Re: zdrada 15.05.07, 23:11
        100 proc atrakcyjnych zdrowych mężczyzn i kobiet zdradza...
        inni albo nie sa zdrowi albo atrakcyjni...
      • verita75 Re: zdrada 16.05.07, 11:01
        Jestem w podobnej sytuacji. Z podobnymi uczuciami. Też jestem zła, wredna, już
        sama nie bardzo mogę siebie znieść.
        U mnie minął już prawie rok.
        I niestety nie mija. Może potrzeba więcej czasu.
        Pracujemy oboje nad związkiem, mąż przez ten rok stał się dojrzalszym, lepszym
        człowiekiem. Widzę jak bardzo się stara by nam wyszło. I wiem, jak mu przykro,
        że cierpię. Ja póki co nie umiem sobie poradzić z tym co się stało. Z tym, że
        człowiek, który podobno mnie kochał najbardziej na świecie jednak zrobił coś
        tak ohydnego. Czuję żal za utraconą niewinnością i beztroską tego związku. Mimo
        iż nasz związek stał się lepszy niż kiedykolwiek, to myślę, że ten żal i strach
        pozostaną.
        Jeśli masz chęć pogadać więcej napisz na maila gazetowego. Mnie też bardzo
        potrzeba rozmowy z kimś o podobnym doświadczeniu.
        Pozdrawiam.
        • ja_adam Re: zdrada 16.05.07, 11:09
          ta rozmowa staje się nudna...
          zdradzam bo lubię...
          jeśli lubię zonę bardziej, nie zdradzam...

          Proste
      • emenope Re: zdrada 16.05.07, 11:50
        Przeżyłam, i długi czas po tym było mi bardzo ciężko. Ból, który dopadał mnie
        przy każdej myśli o tym, co się stało, był nie do zniesienia. Ból i strach, że
        to się może powtórzyć. Z nimi pierwszymi trzeba sobie poradzić, by w ogóle
        otworzyć się do wybaczenia, może nawet zapomnienia.

        Kiedy więc nic nie pomagało, zdecydowałam zbuntować się przeciwko własnemu
        bólowi, postanowiłam sobie, że nigdy więcej nie chcę go już czuć, żeby nie wiem
        co się stało w przyszłości.
        Najpierw zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak jest, że on zdradził, a mnie to
        boli? Czy to w ogóle logiczne jest? Jeśli to on zawinił, to on powinien
        cierpieć, a nie ja. I co to jest, to coś we mnie, co mi każe tak cierpieć?
        Odkryłam, że to nic innego, jak moje własne zawiedzione oczekiwania. Wymyśliłam
        sobie, że on powinien je spełniać bezwarunkowo. A przecież to tylko człowiek, a
        nie żaden wymyślony sobie przeze mnie ideał, w którego skórę na siłę próbowałam
        go wtłoczyć. Więc może dałoby się kochać go takim, jakim jest, a nie takim,
        jakim by się chciało, żeby był?
        Może więc trzeba by było przewartościować coś w moim podejściu i zamiast
        oczekiwać od niego Bóg wie czego, zacząć po prostu z radością przyjmować to, co
        chce mi dać?
        Uśmiech, cmoknięcie w policzek, troskę o wspólne sprawy, naprawiony kran,
        przyniesione rano świeże bułeczki... To zdecydowanie więcej znaczy, niż
        jakiekolwiek zapewnienia o miłości.
        I jeszcze jedno. Przestać się bać, że kiedyś odejdzie, bo jeśli tak zdecyduje,
        to i tak nic go nie zatrzyma.

        Piszesz, że mąż kocha Ciebie i dzieci. Daj mu to okazać, bo jeśli tak jest, to
        po tym, co zrobił, sam prawdopodobnie cierpi jak potępieniec na myśl, czym
        zaryzykował zdradzając, i piekielnie się boi, że Was utraci. To jest właśnie
        jego "kara". Teraz stanie na głowie, żeby uratować Wasz związek, ponaprawiać,
        co się da.
        Daj mu tę szansę. Jeśli kocha, jak mówi, na pewno jej nie zmarnuje.

        ----------
        „To niemożliwe” – mówi Rozum.
        „To lekkomyślne” – mówi Doświadczenie.
        „To może zranić” – mówi Duma.
        „Spróbujmy!” – mówi Marzenie.
        "To może się udać" - mówi Nadzieja
      • aisa29 Re: zdrada 17.05.07, 14:53
        O tym się nie da zapomnieć, z tym trzeba nauczyć się żyć
      • lsilanow Re: zdrada 12.06.07, 22:16
        razem walcie w czyms w sciane, i krzyczcie
        że macie dosyc
        albo co wam na język serce przyniesie
    • maja572 Re: zdrada 16.05.07, 14:45
      emenope - dziękuję, chyba to chciałam usłyszeć, nie boję się że odejdzie - to
      on się boi że ja każę mu odejść, wiem że mnie bardzo kocha i wiem że teraz
      bardzo cierpi jak zdał sobie sprawę co narobił i jak patrzy na mój ból,
      wszystkim Wam dziękuję, pomogło mi to zrozumieć - niby o tym wiem, że takie
      rzeczy się zdarzają i od tego się nie umiera, już mi lepiej, swoje przeżyłam
      ale trzeba patrzeć w przyszłość a o tamtym zapomnieć , nie rozdrapywać ran ,
      nie dopytywać się , po prostu zapomnieć
    • facettt a skad my to mamy wiedziec? 16.05.07, 14:58
      maja572 napisała:
      jak długo będę się tak męczyć?

      ustal to sama z (ex?)lubym :)))
      • afula2 Re: do maja572 16.05.07, 15:33
        Witam! Mój mąż mnie zdradzał, teraz jest byłym mężem już od 7 lat, mam 35 lat,
        było to dawno. Miałam wtedy 28 lat, a jego wybranka 40 ( szczerze mówiąc
        ułatwiło mi to trochę) bardzo cierpiałm, n ie mogłam jeść , byłam wychudzona,
        rozkojarzona, a moje poczucie własnej wartości równało się zeru. Problem
        polegał na tym, że ja do końca nic nie wiedziałm, to były moje przypuszczenia,
        aż w końcu wyjaśniło się , że miałam rację. Kobieta była wciąży, byłam w szoku,
        pamiętam jak się dziwiłam, jak on mógł z taką starą babą (miał wtedy 26 lat).
        Pomyślałm, że mu wybaczę, byłam w takim stanie, że bałam, że sobie psychicznie
        nie poradzę.
        Stało się jednak inaczej już następnego dnia zaczęłąm sobie przypominać,
        jak bardzo cierpiałam z tej niewiedzy a on bezczelnie robił swoje, jak
        dopytywałam się, czy naprawdę to tylko moje chore myśli i czy mogę byc
        spokojna. Oczywiście zapewniał, patrząc mi w oczy. Przypomniałam sobie wiele
        takich sytuacji i w jednej chwili postanowiłam, że odchodzę. to była bardzo
        dobra decyzja, poradziłąm sobie znakomicie, jestem od 4 lat w nowym związku i
        jest miło, ciepło ( nie sądziłam, że tak może być).
        Przeczytałam wiele książek, które mi wtedy pomogły np.,,Wybaczanie to
        zaniechanie uraz, to puszczanie krzywd w niepamięć. Jak dobrze wczuwamy się w
        swój własny ból! natomiast większość z nas nie potrafi zrozumieć bólu tego,kto
        nas źle potraktował. Człowiek, któremu mamy wybaczyć także cierpiał" Ostatnie
        zdanie jest bardzo ważne, pomyśl że on też cierpiał, ale to było silniejsze od
        niego, spróbuj sobie wyobrazić jego cierpienie. Jak wyobrażam sobie cierpienie
        wtedy mojego ex męża to naprawdę wybaczam mu a nawet mu bardzo współczuję :)))
        Powodzenia!
        • ewag52 bez przesady 16.05.07, 15:48
          z tym altruizmem.
          W tym momencie trzeba myslec o sobie


          >....... Człowiek, któremu mamy wybaczyć także cierpiał" Ostatnie
          > zdanie jest bardzo ważne, pomyśl że on też cierpiał, ale to było silniejsze od
          > niego, spróbuj sobie wyobrazić jego cierpienie. Jak wyobrażam sobie cierpienie
          > wtedy mojego ex męża to naprawdę wybaczam mu a nawet mu bardzo współczuję :)))
    • nordycki_troll Re: zdrada 16.05.07, 18:16
      Nienawidzi faceta, ale udowodni sobie, ze to z nia bedzie. Nie wazne szczescie
      wlasne i innych.
      • afula2 Re: zdrada 17.05.07, 09:12
        To zdanie, że ten co zdradza, też bardzo cierpi przeczytałam dokładnie wczoraj,
        tak, że nie ma problemu altruistką ja nie jestem, ale uważam, że taka myśl
        pomaga, łatwiej jest wybaczyć jeśli się ma taki zamiar.
    • mskaiq Re: zdrada 17.05.07, 12:28
      Musisz wybaczyc. Wybaczenie to zapomienie o tym co sie wydarzylo, to pozbycie
      sie mysli ktore nieustannie wywoluja w Tobie zal, ktore buntuja Cie przeciwko
      Mezowi.
      Kiedy pojawia sie zal wtedy krzywda staje sie nie do zniesiemia, wtedy dzialamy
      przeciwko Sobie i wszystkiemu co kochamy. Wtedy wymieniami milosc na nienawisc.
      Jesli pozwolisz na to, wtedy stracisz wszystko co kochalas, pojawi sie
      nienawisc i potezna depresja.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • narko_manka Re: zdrada 17.05.07, 12:30
        Kto powiedzial, ze musi? Gdzie Ty widzisz przymus?
      • ewag52 Re: zdrada 17.05.07, 12:40
        wybaczyć, wcale nie znaczy zapomnieć!
        I nikt NIC nie musi. Najwyżej MOŻE.
        Musi to zjeść, sie napić i wydalić.
        • lsilanow Re: zdrada 12.06.07, 22:18
          musi to na rusi
          a wydalac też nie musi właściwie
          samo się robi, tylko my podlegamy treningowi społecznemu
    • nikita366 Re: zdrada 13.06.07, 08:16
      Maju.
      Mozna zapomniec.
      Jednak to nie tylko on powinien sie starac, bardzo duzo zalezy od Ciebie.
      Jesli zalezy Wam na zwiazku ,zrobicie oboje wszystko aby nie wracac nigdy wiecej
      do tej sprawy.
      To bardzo wazne, jesli juz raz sobie wyjasniliscie, nigdy wiecej nie poruszaj
      tego tematu.
      Oczywiscie ,ze szmat czasu musi minac,ale to bardzo indywidualnme dla kazdego.
      Przede wszystkim zdaj sobie sprawe, ze to nie do konca Twoja wina i .. zrob
      sobie cos dla siebie.. nie wiem ,zacznij joge, itp., dowartosciuj sie.
      Ja miałam jeszcze inny sposób i bardzo mi pomógł.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka