IP: *.unl.edu 05.06.03, 18:09
Uwielbiam swojego psa. Nazywa sie Luna, jest kundelkiem. Sciskamy sie
codziennie, wita mnie lizac moje uszy, bawimy sie, i pies mnie kocha, zreszta
jak wszystkich domownikow. Tak sie zastanawiam, co bym zrobil, gdyby ktos
zaoferowal mi milion dolarow w zamian za oddanie psa do przytulku, do miejsca
skad przygarnalem to zwierze 4 lata temu. Mialbym go sam zawiezc do tego
miejsca, pozegnac i spojrzec mu w oczy mowiac:
" sorry, juz nigdy cie nie zobacze. Nie czekaj na mnie. Nie mozesz
uczestniczyc w mym dobrobycie. Twoje miejsce jest tu, wsrod twoich bezdomnych
braci. Spedzisz tu nastepne 8-10 lat nie widzac juz laki, spaceru wsrod lasow
i zabawy ze mna. Zegnaj przyjacielu. Powtarzam, nie wygladaj mnie juz wiecej."
Plakac mi sie nawet teraz chce.
Nie oddalbym psa, wiem napewno.
Pozdr, Imagine.
Obserwuj wątek
    • Gość: Sonia Re: Test IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 05.06.03, 18:21
      Przypomnial mi sie moj ukochany piesek, a raczej suczka. Niestety pod koniec
      zycia dlugo chorowala, robilismy wszystko, zeby czula sie jak najlepiej, nie
      cierpiala. Ale pewnego dnia trzeba bylo podjac te straszna decyzje.
      Do dzis pamietam jej oczy.
      Cholera znow sie poryczalam.
      A odpowiadajac na Twoje pytanie: oczywiscie, ze nie oddalabym mojej ukochanej
      Elzy, nigdy!
      • Gość: Imagine Re: Test IP: *.unl.edu 05.06.03, 18:26
        Gość portalu: Sonia napisał(a):

        Jak piesek chory, no to nie ma wyjscia. Ale tak zwyczajnie, dla wlasnej
        wygody ? Dlaczego tak kochamy psy ?
        • Gość: Sonia Re: Test IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 05.06.03, 18:28
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > Jak piesek chory, no to nie ma wyjscia. Ale tak zwyczajnie, dla wlasnej
          > wygody ? Dlaczego tak kochamy psy ?

          Mysle, ze dlatego, ze one kochaja nas bezinteresownie.
          • Gość: Imagine Re: Test IP: *.unl.edu 05.06.03, 18:31
            Gość portalu: Sonia napisał(a):

            > Gość portalu: Imagine napisał(a):
            >
            > > Jak piesek chory, no to nie ma wyjscia. Ale tak zwyczajnie, dla wlasnej
            > > wygody ? Dlaczego tak kochamy psy ?
            >
            > Mysle, ze dlatego, ze one kochaja nas bezinteresownie.
            tu lezy pies pogrzebany. dla na samych. one nie kochaja swych wyobrazen o nas.
            • Gość: Sonia Re: Test IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 05.06.03, 18:33
              Gość portalu: Imagine napisał(a):

              > tu lezy pies pogrzebany. dla na samych. one nie kochaja swych wyobrazen o
              nas.

              Dokladnie i na dodatek nie ma obawy, ze w zwiazek wkradnie sie rutyna!
      • Gość: Mevillian Re: Test IP: *.blich.krakow.pl 05.06.03, 18:42
        ...pamietam, jak przyniesiono do mnie Age. W zasadzie - Agate. Mialam osiem lat
        i bardzo, ale to bardzo chcialam miec psa. Potem okazalo sie, ze rodzicom
        jednak troche przeszkadza obecnosc "wszytskozernego" szczeniecia... w dodatku,
        gdy caly czas musza chodzic na palcach wokol chorgo niemowlecia [siostra
        urodzila sie dwa miesiace po przyjsciu Agaty do domu].. tak wiec zaproponowali
        mi... oddamy tego psa komus, kto bedzie sie mogl nim zajmowac caly dzien.. jej
        jest tutaj zle.. Ty w szkole, my w pracy/przy dziecku... a Ty dostaniesz lalke
        barbie...
        Tak wiec oddali psa.
        Dostalam lalke barbie, na ktora nie moglam patrzec.
        A po dwoch tygodniach psa przywiezli jego "nastepni" wlasciciele z blaganiem
        bysmy tylko ja zabrali...:)

        I dzieki temu Agata zostala z nami.

        Potem - kilkanascie lat pozniej - Agata zachorowala na raka.. byla operacja,
        suka zdrowa.. pol roku pozniej nagly nawrot. Nie bylo ratunku [rozwoj i
        przerzuty w przeciagu tygodnia]
        Cala rodzina plakala. Matka z siostra w jednym pokoju, ojciec w drugim; a ja
        musialam trzymac glowe Agaty, gdy weterynarz ja usypial. "Tylko niech pani nie
        placze, bo pies sie bedzie denerwowal"...
        Czasami bardzo za nia tesknie.

        pozdrawiam, Mevillian

        P.S. zwierzat,ktore teraz u mnie mieszkaja.. tezbym nie mogla oddac :)



    • saana Re: Test 05.06.03, 18:35
      mi jest zal rozszalalych psow biegajacych gdy wlasciciel zniknie im z oczu.
      Bardziej psow niz dzieci. bardziej potrafie sie wczuc w tego psa , ktorym ktos
      sie zabawil niz w czlowieka.
      test:
      gdyby ktos zaoferowalby mi kupe forsy za zrobienie czegos naprawde
      niebezpiecznego z szansa 50 / 50 nie zrobilabym tego.Dla mnie nawet skok na
      spadochronie jest niebezpieczny....nigdy nie skakalam.
    • cossa Re: Test 05.06.03, 18:59
      ech.. mojego psiaczka tez juz nie ma:(
      nie oddalabym za chiny
      co wiecej? male epitafium?
      • Gość: dorosla kobieta Re: Test IP: *.Astral.Lodz.PL 05.06.03, 19:45
        nie oddalabym mojej swinki morskiej, ma 6 lat, wiec niewiele jej pewnie zostalo.
        kocham ją
        a ja mam 26, taka sobie milosc do swinki morskiej:)
        • cossa Re: Test 05.06.03, 19:53
          to piekna milosc!:)

          Gość portalu: dorosla kobieta napisał(a):

          > nie oddalabym mojej swinki morskiej, ma 6 lat, wiec
          niewiele jej pewnie zostalo
          > .
          > kocham ją
          > a ja mam 26, taka sobie milosc do swinki morskiej:)
    • jmx Re: Test 05.06.03, 19:52
      Ja tżz mam "trochę" zwariowanego psa, niewielki kundelek i nikt go nie lubi. To
      jest mój drugi pies w życiu i zapewne ostatni i tez bym go za nic nie oddała.
      Pierwsza była wspaniała suczka ale... nie chcę o tym pisać. :-(
      • Gość: Imagine Re: Test IP: *.unl.edu 05.06.03, 20:00
        jmx napisała:

        > Ja tżz mam "trochę" zwariowanego psa, niewielki kundelek i nikt go nie lubi.
        To
        >
        > jest mój drugi pies w życiu i zapewne ostatni i tez bym go za nic nie oddała.
        > Pierwsza była wspaniała suczka ale... nie chcę o tym pisać. :-(
        >
        tak mi jakos cieplej na duszy czytajac ten watek.
    • gravell Re: Test 05.06.03, 20:10
      A ja być może bym oddał i za część z tego miliona nakupił żarcia dla psów w
      schronisku. Zaznaczam jednak, że nie mam psa więc pisze to "na luzie".
      • jmx Re: Test 05.06.03, 20:13
        gravell napisał:

        > A ja być może bym oddał i za część z tego miliona nakupił żarcia dla psów w
        > schronisku. Zaznaczam jednak, że nie mam psa więc pisze to "na luzie".

        Nieee, gdybyś miał to byś nie oddał
        • Gość: Imagine Re: Test IP: *.unl.edu 05.06.03, 20:14
          jmx napisała:

          > gravell napisał:
          >
          > > A ja być może bym oddał i za część z tego miliona nakupił żarcia dla psów
          > w
          > > schronisku. Zaznaczam jednak, że nie mam psa więc pisze to "na luzie".
          >
          > Nieee, gdybyś miał to byś nie oddał
          >
          tez tak mysle.
    • Gość: oban Re: Test IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 20:29
      Gość portalu: Imagine napisał(a):

      > Uwielbiam swojego psa. Nazywa sie Luna, jest kundelkiem. Sciskamy sie
      > codziennie, wita mnie lizac moje uszy, bawimy sie, i pies mnie kocha, zreszta
      > jak wszystkich domownikow. Tak sie zastanawiam, co bym zrobil, gdyby ktos
      > zaoferowal mi milion dolarow w zamian za oddanie psa do przytulku, do miejsca
      > skad przygarnalem to zwierze 4 lata temu. Mialbym go sam zawiezc do tego
      > miejsca, pozegnac i spojrzec mu w oczy mowiac:
      > " sorry, juz nigdy cie nie zobacze. Nie czekaj na mnie. Nie mozesz
      > uczestniczyc w mym dobrobycie. Twoje miejsce jest tu, wsrod twoich bezdomnych
      > braci. Spedzisz tu nastepne 8-10 lat nie widzac juz laki, spaceru wsrod lasow
      > i zabawy ze mna. Zegnaj przyjacielu. Powtarzam, nie wygladaj mnie juz wiecej."
      > Plakac mi sie nawet teraz chce.
      > Nie oddalbym psa, wiem napewno.
      > Pozdr, Imagine.


      "największą tragedią pierwszej miłosci jest przekonanie, że traw ona wiecznie"

      Rozumiem cię, ale wiem że w życiu bywa inaczej niż w myslach


      A z drugiej strony, zawsze było mi bardziej żal psów bezdomnych, czy
      wyrzuconych przez ludzi z samochodów niż ludzi w "podobnej" sytuacji,
      człowiek tłumaczy to sobie : wiarą, karą boską, skurwysyństwem innych, własną
      głupotą czy nieudolnoscią, przeznaczeniem, pechem itp.
      A pies ? Czym ma to sobie wytłumaczyc pies, istota inteligentna, ciepła i mądra
      Przecież on nic z tego nie rozumie, oto ludzie, których pokochał, którym
      zaufał, którzy buli dla niego stadem, rodziną , światem, nagle go wykopują
      za drzwi, gdzieś w lesie bo się znudził.
      Jak taki pies to przeżywa ? Przecież on nie ma 1000 teorii na poczekaniu, tylko
      biedne
      psie serce



      • Gość: Imagine Re: Test IP: *.unl.edu 05.06.03, 20:31
        Gość portalu: oban napisał(a):

        > Gość portalu: Imagine napisał(a):
        >
        > > Uwielbiam swojego psa. Nazywa sie Luna, jest kundelkiem. Sciskamy sie
        > > codziennie, wita mnie lizac moje uszy, bawimy sie, i pies mnie kocha, zres
        > zta
        > > jak wszystkich domownikow. Tak sie zastanawiam, co bym zrobil, gdyby ktos
        > > zaoferowal mi milion dolarow w zamian za oddanie psa do przytulku, do miej
        > sca
        > > skad przygarnalem to zwierze 4 lata temu. Mialbym go sam zawiezc do tego
        > > miejsca, pozegnac i spojrzec mu w oczy mowiac:
        > > " sorry, juz nigdy cie nie zobacze. Nie czekaj na mnie. Nie mozesz
        > > uczestniczyc w mym dobrobycie. Twoje miejsce jest tu, wsrod twoich bezdomn
        > ych
        > > braci. Spedzisz tu nastepne 8-10 lat nie widzac juz laki, spaceru wsrod la
        > sow
        > > i zabawy ze mna. Zegnaj przyjacielu. Powtarzam, nie wygladaj mnie juz wiec
        > ej."
        > > Plakac mi sie nawet teraz chce.
        > > Nie oddalbym psa, wiem napewno.
        > > Pozdr, Imagine.
        >
        >
        > "największą tragedią pierwszej miłosci jest przekonanie, że traw ona wiecznie"
        >
        > Rozumiem cię, ale wiem że w życiu bywa inaczej niż w myslach
        >
        >
        > A z drugiej strony, zawsze było mi bardziej żal psów bezdomnych, czy
        > wyrzuconych przez ludzi z samochodów niż ludzi w "podobnej" sytuacji,
        > człowiek tłumaczy to sobie : wiarą, karą boską, skurwysyństwem innych, własną
        > głupotą czy nieudolnoscią, przeznaczeniem, pechem itp.
        > A pies ? Czym ma to sobie wytłumaczyc pies, istota inteligentna, ciepła i
        mądra
        > Przecież on nic z tego nie rozumie, oto ludzie, których pokochał, którym
        > zaufał, którzy buli dla niego stadem, rodziną , światem, nagle go wykopują
        > za drzwi, gdzieś w lesie bo się znudził.
        > Jak taki pies to przeżywa ? Przecież on nie ma 1000 teorii na poczekaniu,
        tylko
        >
        > biedne
        > psie serce
        >
        >
        >
        i to nasza tesknota za posiadaniem takiego biednego, niewyrafinowanego serca
        kaze nam kochac ich wlascieli.
    • tumoi Re: Test 06.06.03, 09:22
      Oddałabym ,ale tylko wtedy gdyby od tego miliona dolarów zależało zdrowie i
      zycie moich bliskich.
      • ariels Re: Test 06.06.03, 10:00
        Nie oddałabym moich ukochanych kotów. Ani kotów, ani psa, ani żadnego innego
        zwierzęcia.

        Nawet tych mnie kochanych nie umiałabym oddać do schroniska.
        Moje dwa koty zostały zabrane z takiego właśnie miejsca. Jak one bardzo pilnują
        się człowieka, jak bardzo nie chcą zostać same.
        Wtedy szukałam tam swojego kota, który dla kawału uciekł z domu a ja tego nie
        zauważyłam. Kobieta pracująca tam opowiedziała historię dwóch kotów, które
        trafiły do schroniska po śmierci swojej właścicielki - po prostu gasły w
        oczach, w ciągu dwóch tygodni oba, zdrowe, zadbane koty, umarły.

        Zresztą miałam kiedyś psa, którego właścicele pozbyi się wyrzucając go gdzieś w
        lesie. Jeszcze przez 2 lata pobytu u nas widać było, że tęskni. Była z nami 12
        lat.
    • Gość: chłost Re: Test IP: *.icpnet.pl 06.06.03, 10:34
      a imagine siedzie i zawija w te swoje sreberka...
      Pozdrowionka marzycielu:)
      • Gość: Imagine Re: Test IP: *.neb.rr.com 06.06.03, 14:58
        Gość portalu: chłost napisał(a):

        > a imagine siedzie i zawija w te swoje sreberka...
        > Pozdrowionka marzycielu:)
        Pozdrawiam Cie rowniez.
        Namaste.
    • joanna_1 Re: Test 06.06.03, 13:56
      Jeny, Imagine, nikt Ci tego psa nie zabierze! Nie ma takiej mozliwości.

      Ja swojego wychowałam od szczeniaczka. Wypracowaliśmy specyficzny system
      porozumiewania się, np mrugnięcie okiem oznacza, że zaraz jak pan wyjdzie to
      mozna jeszcze godzinke razem drzemnąc w łózku. Drzwi się zamykają, pies
      wskakuje do łózka :) Jeszcze nigdy się sprawa nie wydała, pełna konspiracja :)
      Nie przypuszczałam, że aż tak mozna się zwiazac z zwierzakiem, jest on na
      pełnych prawach domownika. Odbiera się nawet jego stany emocjonalne, bywa tak
      samo przygaszony czasem jak ludzie, ma widać swoje psie smutki. Juz ma 10 lat,
      na ludzkie 65 i widzę jak mu to tu to tam strzyka w kościach.
      Zawsze będzie moją małą przylepą, żadne skarby świata tego nie zmienią.

      Jak byłam mała przygarnęłam z podwórka mała psinę, leżała pod murem zawinieta w
      kocyk, ktoś ją porzucił. Była ze mna parę miesięcy, potem rodzice na wczasach
      sprzedali ja komus, tym samym nachlapali sobie u mnie w papierach. Obecnego psa
      już mi nikt nie zabierze. To związek dusz. Jestem przeciwna eutanazji, to tak
      na przyszłość.
    • komandos57 Wyrazy wspolczucia dla psa. 06.06.03, 17:30
      To biedactwo nie wie co robi.A ty imaginie masz smycz dla siebie?
    • Gość: wolfik Re: Test IP: *.proxy.aol.com 07.06.03, 07:03
      zawsze mozna kundelka podrzucic w porze obiadowej chinskiemu specowi od general
      tao's chicken wiec po co od razu takie drastyczne rozstanie w przytulku? ;)

      pozatym, to cie rozumiem bo znalazlem swojego kociaka w przytulku - okrutne to
      miejsce. super zwierzaczek i na obiadek bym go nigdy nie podrzucil.

    • Gość: Ścierwo oddalbym bydle nawet za glupie 100 000 $ (n/t) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.06.03, 08:16
      • Gość: Euzebiusz [...] IP: *.toya.net.pl 07.06.03, 14:51
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: Ścierwo oczywiscie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.06.03, 16:54
          Gość portalu: Euzebiusz napisał(a):

          > ......uwazam , ze jestes chujem.


          Ciekaw jestem, co zrobilbys naprawde, gdyby ktos rzucil na stol 100 000
          zielonych za czworonozna bestie, ktora spedzilaby odtad czas w schronisku.

          Pomysl o tym, ze moglbys zalozyc firme lub zainwestowac, moze bujac sie pol
          zycia po swiecie albo zbudowac dom ew. wyslac dzieciaki na dobre studia,
          uratowac zycie finansujac komus operacje, pomoc w rehabilitacji czlowieka,
          ktoremu do konca zycia grozi wozek... banaly, prawda?

          Pewnie, lepiej napychac psine Pedigree Palem i patrzec jak stawia kloca na
          chodnik przed blokiem na osiedlu.

          Zdaje sobie sprawe, ze caly ten topic jest surrealistyczny i z palca wyssany, a
          moj tekst to taka lekka prowokacja.

          Zaloze sie, ze wzialbys kase jak nic.

          Pozdrawiam serdecznie.

    • gitman a moze jednak bys odddal? 07.06.03, 17:21
      mowisz imagine, ze nie oddalbys psa za milion dolcow, ale powiedzmy, ze nagle
      ktos z twojej rodziny czy przyjaciol wlasnie tyle potrzebuje na przeszczep
      ratujacy mu zycie i co wtedy? zatrzymasz psa i bedziesz patrzyl jak powoli
      kona ten czlowiek? a pomysl teraz, ze za milion dolarow moglbys uratowac zycie
      wielu nieznajomych ludzi ...
      • kamfora dziwna ta dyskusja... 07.06.03, 18:06
        Można wymyślać najprzeróżniejsze kombinacje i zarzucać komuś,
        że już wtedy to na pewno postąpiłby wbrew temu, co teraz głosi.
        A w sumie i tak wiemy o sobie tylko tyle, jak się zachowaliśmy
        w jakiejś sytuacji, a nie, jak się zachowamy w przyszłości.
        Deklaracje nie są żadnym testem, poza testem marzeń, zamierzeń...


        Ten "milion" Imagine rozumiem jako "za żadne skarby świata".
        Bo przyjaciół się nie sprzedaje. Nawet, gdyby sprzedając
        przyjaciela można było uratować komuś innemu życie.
        Żaden cel nie uświęca złych środków.
        Na szczęście nie jesteśmy stawiani na codzień przed takimi wyborami.
    • Gość: Smilla Re: Test IP: *.sloneczny.pl / 10.102.17.* 07.06.03, 17:49
      Nigdy nie miałam psa, należę zresztą do "kotowatych". Zdarzyło mi się, że
      musiałam oddać mojego kotka i to wcale nie za milion dolarów. I wiecie co? Było
      bardzo ciężko, płakałam kilka tygodni, do tej pory o nim pamiętam. Ale to już
      nie boli. Czas leczy rany, a milion dolarów piechotą nie chodzi... :)
      • joanna_1 Re: Test 07.06.03, 17:56
        Ja mam do dzsiaj garstkę sierści mojej pierwszej suni na pamiątkę, a minęło
        18 lat :)
    • ginger_beer Imagine, chyba nas wpuszczasz w maliny :-)) 07.06.03, 19:18
      Na tyle, na ile Cię poznałem na tym forum, to nie
      oddałbyś swojego psa za żadne pieniądze, ale nie tylko
      dlatego, że kochasz tego kundelka, ale dlatego, że nie
      kochasz pieniędzy. Przynajmniej tak mi się wydaje, ale
      sprostuj mnie, jeśli się mylę. :-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka