Dodaj do ulubionych

samotność, która aż boli

07.06.07, 17:54
Jestem sama, nikomu na mnie nie zalezy i nikogo nie obchodę. Przetrwać ten
wolny dzień. Jutro na szczęście do pracy.
Obserwuj wątek
    • arsenaa Re: samotność, która aż boli 07.06.07, 18:16
      Nie wiem od czego uzależniony jest twój nastrój ale w takich przypadkach
      najważniejsze żeby tobie samej na tobie zależało.Jeżeli ciebie zacznie
      obchodzić to co czujesz i co lubisz wszystko może zaczać wyglądać
      inaczej.Czasami trzeba nauczyć sie inaczej podchodzić ,spojrzeć inaczej na to
      co boli.Wiem to i wiem że pomaga.
    • solaris_38 Re: samotność, która aż boli 07.06.07, 18:34
      jeśli tak jest to powód aby zabrać sie za robotę i wrosnąć w tkankę ludzką
      wartościowymi relacjami

      ale .. sadzę ze bardziej masz na myśli ze nie masz faceta o którym sadzisz że by
      cię uszczęśliwił
      faceta dzieci całej tej pięknej i trudnej historii związanej z rodziną

      polecam biuro matrymonialne oraz inne aktywne formy szukania partnera i to tam
      gdzie jest prawdopodobieństwo spotkania kogoś kompatybilnergo
      inna sprawa że czasem warto iśc na kompromis i związać sie z osobą wartościową
      niz bratnią duszą (bo tej nie ma) albo z ognistym kochankiem

      • namaste13 Re: samotność, która aż boli 10.06.07, 11:14
        ale .. sadzę ze bardziej masz na myśli ze nie masz faceta o którym sadzisz że b
        > y
        > cię uszczęśliwił
        > faceta dzieci całej tej pięknej i trudnej historii związanej z rodziną
        >
        > polecam biuro matrymonialne oraz inne aktywne formy szukania partnera i to tam
        > gdzie jest prawdopodobieństwo spotkania kogoś kompatybilnergo
        > inna sprawa że czasem warto iśc na kompromis i związać sie z osobą wartościową
        > niz bratnią duszą (bo tej nie ma) albo z ognistym kochankiem

        Męża mam, ale to niezmienia faktu, ze jestem samotna, a nawet sprawie, ze jest
        to jeszcze bardziej bolesne. Mamy nawet syna, który mnie potrzebuje i dlatego
        jeszcze tu jestem. Czasami mam ochote zniknąć, tak jak ta bohaterka "Godzin",
        co piekła tort.
        Dzisiaj znowu mój mąż zabrał syna i pojechali nad wodę, nawet nie wziął mojej
        prośby (wczorajszej) pod uwagę, że chciałabym pojechać z nimi. Lepiej bawią się
        beze mnie. A ja siedzę i płacze i czuję się żałosna, stara, gruba i brzydka i
        nie umiem tego zmienić, próbowałam zaakceptować to jaka jestem, ale też mi
        wychodzi tylko czasami, jak widze wzrok mojego męża jak jesteśmy gdzies razem
        to mam ochote schować się, zapaść pod ziemię, więc pewnie lepiej, ze pojechali
        sami tylko czemu to tak boli.
        • namaste13 Re: samotność, która aż boli 10.06.07, 11:44
          Mój mąz lubi ładne rzeczy, którymi mozna się pochwalić: najnowszy model
          telefonu itp. Ja nie jestem czymś/kimś kim można sie pochwalić. Ja jestem
          sprzataczką, świadcze bezpłatne usługi seksualne. Pół roku temu chciałam
          rozwodu, cała moja rodzina ( moje siostry i ojciec) odwróciła się ode mnie i
          przyjeli jego stronę, mąz nie chciał rozwodu bez orzekania o winie - winna
          byłam ja, zagroził, że udowodni przed sadem, że jestem zła matką i nie bedę
          widywała dziecka - moja rodzina obiecała go poprzec w końcu to ja chciałam
          rozwodu, a on biedny tak cierpi, bo tak mocno mnie kocha i chce ratować
          małżeństwo. Ugiełam się znowu mieszkamy razem. Z moją rodziną nie utrzymuje
          kontaktu, za to on często ich odwiedza.
          • solaris_38 Re: samotność, która aż boli 11.06.07, 23:43

            1. najpierw wyjdź z depresji
            2. najpierw wyjdź z depresji
            3. najpierw wyjdź z depresji


            4. zadbaj o siebie

            3. zadbaj o dziecko
            4. napraw stosunki z rodziną
            5.ćwicz i masuj swoje ciało aby stało sie świadome swego piękna

            6. odejdź od męża jesli wtedy nadal będzie ci z nim źle
        • clarissa3 Re: samotność, która aż boli 10.06.07, 11:47
          ktoś zignorował Twoją potrzebę, ktoś ocenił Cię na oko.. nie widzi Ciebie. To
          boli.
        • arsenaa Re: samotność, która aż boli 11.06.07, 01:06
          Jak sama napisałas masz syna ,który ciebie potrzebuje.Dla mnie jest to
          wystarczająco duzy argument do tego aby odpowiedziec ci że nie jestes sama i
          nze nikomu na tobie nie zależy.Dziecko to najważniejsza osoba w naszym życiu.to
          nasza radośc i motywacja do wszystkiego.Jeżeli twój mąz i twoja rodzina tak cię
          trakują to zwyczajnie przestań się nimi przejmować.Poszukaj przyjaciół,oni
          czasami są lepsi od rodziny,może to przykre ale prawdziwe.Doceń to co w tobie
          dobre.Oceniając siebie nie sugeruj się oceną twojego męża.Musisz przestać
          myśleć jaka jesteś samotna i znależc w sobie siłę do polubienia
          siebie.Uśmiechnij się do siebie.Takich kobiet jak ty jest bardzo wiele.Może
          tylko nie wszystkie pozwalają sobie na to aby mąż wmówił im jakie są
          niewartościowe.Faceci śwetnie to potrafią.Nie wolno im tylko w to uwierzyć.Nie
          czekaj aż on zabierze cię nad wodę.Jedź nad nią ze swoim synem sama.I na setki
          innych wycieczek.Nikogo nie musisz się pytać czy możesz miło spędzac czas jeśli
          masz na to ochotę.Pozdrawiam!
          • namaste13 Re: samotność, która aż boli 11.06.07, 21:24
            Właśnie wczoraj byłam nad wodą - sama ( syn juz był z męzem ), a na sb jestem
            umówiona z kolezanka i jej dzieckiem, ja zabieram swojego synka i zamierzam
            dobrze się bawić ;-)
    • sunia11 Re: samotność, która aż boli 07.06.07, 19:02
      jak pięknie ci odpisano ale chyba nie byłaś???ciekawa, każda z nas też to
      odczuwała i dążyła do tego samego ,teraz to widzi inaczej a może bys pomyślała
      o odpoczynku na łonie natury czyli o działeczce jakiejś,zajeło by ci to czas
      wolny i rozum ,a reszta by się sama ułożyła
    • mahadeva Re: samotność, która aż boli 11.06.07, 02:09
      a mnie wszyscy faceci olewaja
      chociaz jestem bardzo porzadna dziewczyna
      chyba bede sie trzymac od nich z daleka
      • lsilanow Re: samotność, która aż boli 12.06.07, 03:18
        to zależy od Twojego wyrazu twarzy
        pozdrawiam z szacunkiem
    • bene_gesserit Re: samotność, która aż boli 12.06.07, 03:24
      Jesli jednak wstajesz z lozka, jesli rozpoczynasz kolejny dzien, jesli
      zdobywasz sie na wysilek, znaczy, ze masz nadzieje. Oczywiscie - mozna spedzic
      cale zycie 'majac nadzieje' i zadowalajac sie szansa spelnienia (w obawie przed
      spelnieniem samym w sobie). Mozna tez skorzystac z tego swiatelka, z motorka w
      tylku, ktory nadzieja daje i cos ze swoimi potrzebami zrobic. Np je wypelnic.

      Jesli chodzi o samotnosc, to mam wrazenie, ze kazdy kto w niej grzeznie, ma na
      to ochote, nawet jesli jej sobie nie uswiadamia.
      Raczej nie wierze w poradniki - ale ten jest swietny i wiem, ze dziala:
      www.proszynski.pl/asp/fiszka.asp?ksiazka_id=4721
    • netka0511 Wyjdź do ludzi 18.06.07, 14:02
      Wiem,po swoim przykładzie,ze dusza potrafi tak bolec,że sprawia ból fizyczny.A
      samotność,cóż ...Nie wystraczy pstryknąć palcami by jej nie było a kiedy
      odchodzi to robi to niepostrzeżenie.Często wtedy kiedy się tego nie
      spodziewamy.Nie zamykaj sie w domu,nie dreptaj tylko z domu do pracy.Znajdź
      jakies hobby,zupełnie z kosmosu,lub coś co chciałaś zawsze robić.Przestaniesz
      mysles wtedy o samotności,moze poczujesz się potrzebna,wokół jest wielu
      ludzi,którym warto pomóc.Zapomina się wtedy o własnym cierpieniu.Kiedy juz
      znajdziesz jakąś pasję i polubisz siebie,napewno ktos polubi ciebie,bo dużo
      ludzi jest samotnych i szuka podobnie jak ty

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka