IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.03, 11:57
Mam problem, jestem obecnie przed rozwodem i mam pytanie jak to wygląda w
praktyce, jestem po cywilnym. Może ktoś to juz przechodził... Konkretnie ja
nie chcę rozwodu tylko mąż, ale nie potarfię już z nim rozmawiać.
Obserwuj wątek
    • kamfora Re: rozwód 13.06.03, 20:14
      Gość portalu: kobieta napisał(a):

      > Mam problem, jestem obecnie przed rozwodem i mam pytanie jak to wygląda w
      > praktyce, jestem po cywilnym. Może ktoś to juz przechodził... Konkretnie ja
      > nie chcę rozwodu tylko mąż, ale nie potarfię już z nim rozmawiać.

      Oczekujesz jakichś konkretnych informacji, czy chcesz po prostu pogadać :-)

      Czy to, że jesteś przed rozwodem znaczy, że dostałaś pozew rozwodowy,
      czy że liczysz się z możliwością rozwodu, bo pokłóciłaś się z mężem?

      Jeśli chcesz - napisz na priva: bforenc@wp.pl
    • zalamana1 Re: rozwód = w koncu nowe zycie 13.06.03, 23:08
      Gość portalu: kobieta napisał(a):
      > Mam problem, >


      E, daj spokoj, nie placz juz. Pomysl, ze wszystko co najlepsze czeka wlasnie
      teraz na ciebie. Tylko, te wspanialosci otrzymasz juz po zamknieciu starego
      rozdzialu zycia, a wiec spiesz sie do nastepnych obietnic losu. Glowa do gory.
      • Gość: Imagine Re: rozwód = w koncu nowe zycie IP: *.unl.edu 13.06.03, 23:21
        popieram.
    • czass Jestem już po dwóch rozwodach 14.06.03, 05:36
      Rozwiodłam się już 2-krotnie i to przed 30-tką.Nie wiem jakich porad
      oczekujesz, ale postaram się "wrzucić" sprawy,które uważam za istotne. Po
      pierwsze to nie jest trudna sprawa (technicznie) i o ile nie masz zagmatwanej
      sytuacji związanej z podziałem majątku, czy z dziećmi - po naskrobaniu pozwu
      (wzory w necie)sam proces trwa 10 minut (no - wliczając 1-szą rozprawę-ugodową
      15 min.), więc szkoda pieniędzy na adwokata.Oczywiście możesz trafić na
      przemądrzałą sedzinę (to babki na ogół),która postanowi się podzielić z Wami
      swoimi wynurzeniami na temat związku i trzeba opanować chęć mordu,bo na
      zakończenie ustala koszty tego procesu (są zwykle "z sufitu", tj.teoretycznie
      na podstawie informacji o Twoich dochodach, i są zwykle dramatycznie większe
      niż wysiłek sądu w tej sprawie - przy rozwodzie bez orzekania o winie pacą obie
      strony np.każda po 2000 zl - można to sobie rozłożyć na raty). Od strony
      emocjonalnej to zawsze bagno i jest tym większe im większy jest żal do
      wspómałżonka o to,że cię odrzuca lub o to,że poświęciło mu sie kawał swojego
      życia.Ja miałam te dogodną sytuację,że to ja chciałam rozwodu i starałam się
      rozstawać w cywilizowany sposób, czyli tak,aby meżowie nie czuli się
      koszmarnie.Nie wiem jak jest u Ciebie, ale jedno ci powiem - na 100% najdalej
      za rok będziesz patrzyć na siebie jak na obcą kobietę,która zamiast pojechać na
      egztyczną wycieczkę czy chociaż zrobić sobie paznokcie,rozlewała łzy nad idiotą
      odrzucającym największy dar,który mu los dał w całym jego nudnym życiu!. Na
      umyślnie to ośmieszam.Jeżeli rozstawałaś się kiedykolwiek i z kimkolwiek to
      doskonale znasz to uczucie.Rozstanie z mężem nie różni się niczym od rozstania
      z jakąkolwiek bliską osobą od pierwszej miłości w podsatwówce po
      studencką "kocią łapę" z przystojniakiem z II roku.Nie rostępują się
      oceany,życie nie zamiera:
      "Obiecywało serce,że peknie
      - nie pękło.
      Groziło życie,że zwiędnie
      - nie zwiędło.
      Gdzie się to wszystko podziało
      i czy było prawdzwe?
      W poezji skamieniało jak zywe." K.Iłłaowiczówna,
      no i jeszcze :
      "Nie widziałam cię już od miesiąca.
      I nic.Jestem może bledsza,
      trochę śpąca,trochę bardziej milcząca,
      lecz widać można żyć bez powietrza!" M.Pawlikowska-Jasnorzewska.
      • Gość: Przemek Re: Jestem już po dwóch rozwodach IP: *.tele.pw.edu.pl 14.06.03, 16:01
        czass napisała:

        > Ja miałam te dogodną sytuację,że to ja chciałam rozwodu i starałam się
        > rozstawać w cywilizowany sposób, czyli tak,aby meżowie nie czuli się
        > koszmarnie.Nie wiem jak jest u Ciebie, ale jedno ci powiem - na 100% najdalej
        > za rok będziesz patrzyć na siebie jak na obcą kobietę,która zamiast pojechać
        na egztyczną wycieczkę czy chociaż zrobić sobie paznokcie,rozlewała łzy nad
        idiotą odrzucającym największy dar,który mu los dał w całym jego nudnym życiu!.


        Rozumiem, ze tak Ciebie widza odrzuceni przez Ciebie mezowie: "Co za glupek byl
        ze mnie" - mysli jeden z drugim - "pojade na Ibize albo chociaz skocze na piwo,
        zamiast rozlewac lzy nad idiotka odrzucajaca największy dar, który jej los dał
        w całym jej nudnym życiu" :-))

        > "Nie widziałam cię już od miesiąca.
        > I nic.Jestem może bledsza,
        > trochę śpąca,trochę bardziej milcząca,
        > lecz widać można żyć bez powietrza!" M.Pawlikowska-Jasnorzewska.

        Takie zycie bez powietrza to... "Raj duszny" (byl taki modlitewnik, o ile
        dobrze zapamietalem ze szkoly)
        • czass Re: Jestem już po dwóch rozwodach 17.06.03, 01:38
          Przemciaszku- dokładnie tak.Jedziesz na tą Ibizę i "chrzanisz" idiotkę.
    • Gość: kobieta Re: rozwód IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 11:54
      właśnie miotam się między jednym a drugim, czy rozstać się z godnością i
      podniesioną głową czy próbować jeszcze z nim rozmawiać, chociaż znam jego
      odpowiedź...Nie jestem aniołem, ale obarczanie mnie o wszystko to jest nie w
      porządku, a poza tym wyprowadzanie się z domu po każdej kłótni to też nie
      rozwiązanie...
    • komandos57 Re: rozwód 16.06.03, 12:08
      O moje biedne stworzenie.Przytul sie do mojego cycucha.Ukoje twoj bol.Mocniej
      prosze!!!
      • Gość: kobieta Re: rozwód IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 12:10
        no tak dzięki, wcale mi nie jest do śmiechu. Ale chociaż jest do czego się
        przytulić...
    • komandos57 [...] 16.06.03, 12:24
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: kobieta Re: rozwód IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 12:31
      nic z tych rzeczy, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo z jego strony. Brak
      dialogu, brak czasu, zmęczenie. Tylko boli mnie to że nie potrafi przyznać się
      do błędu
      • komandos57 Re: rozwód 16.06.03, 12:39
        Wlasnie.Piszesz-"blad"To termin zupelnie abstrakcyjny.Jaki blad?
      • Gość: senin Re: rozwód IP: 144.138.249.* 16.06.03, 12:53
        Gość portalu: kobieta napisał(a):

        > nic z tych rzeczy, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo z jego strony. Brak
        > dialogu, brak czasu, zmęczenie. Tylko boli mnie to że nie potrafi przyznać
        się
        > do błędu


        Mnie zabralo 10 lat by spojrzec na sprawe naszego konfliktu z JEGO strony. I
        widze, ze bledy ktorymi go obarczalamz jego punktu widzenia zupelnie
        naturalnie widziane byly jako moje bledy.

        Albo inaczej - to co ja uwazalam za wklad pozytywny w nasze malzenstwo, dla
        niego bylo chyba udreka i kontrolowaniem. A z mojej strony tak wlasnie
        wygladaly jego zachowania w stosunku do mnie(sprawianie przykrosci, brak
        zrozumienia)

        I musze przyznac, niezla to byla ekwilibrystyka intelektualno - moralna, by w
        koncu ten stan (widzenia rzeczywistosci oczyma innej osoby) osiagnac.

        Bledow nie ma, jest tylko inne postrzeganie rzeczywistosci, i inne akcje-
        reakcje.
        Wyjdz poza bol, postaraj osiagnac PELNE (na ile to mozliwe) zrozumienie
        sytuacji
        • Gość: kobieta Re: rozwód IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 12:57
          boję się tego że już jest za późno, boję się do niego odezwać i usłyszeć że to
          juz nie ma sensu
          • alfika Re: rozwód 17.06.03, 08:21
            Gość portalu: kobieta napisał(a):

            > boję się tego że już jest za późno, boję się do niego odezwać i usłyszeć że
            to
            > juz nie ma sensu



            A co stoi na przeszkodzie, żeby mu wtedy odpowiedzieć "g... prawda" (słowa mogą
            być inne, byle sens pozostał)?
            Ale to wypływa z wnętrza, serca czy coś koło tego. Trzeba najpierw
            poczuć "g...prawda", żeby to powiedzieć. Żeby wiedzieć, co powiedzieć.

            Najpierw więc stań na głowie, żeby uczciwie zobaczyć sytuację z jego punktu
            widzenia. Jak go zrozumiesz, to będziesz umiała owocnie i sensownie rozmawiać.

            Wystarczy otworzyć się na człowieka - takie proste (takie trudne).
            Warto.
    • Gość: kobieta Re: rozwód IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 12:43
      w tym konkretnym przypadku nie miał powodu do tego żeby się wyprowadzać, to
      była zwykła kłótnia, błędem jest to że on widzi same złe strony u mnie a u
      siebie nic... Ludzie się kłócą i ja to rozumiem a on nie, przecież wina nigdy
      nie leży po jednej stronie.
      • komandos57 Re: rozwód 16.06.03, 12:57
        Wczoraj bylem na ognisku.W sasiedztwie tez bylo ognisko.No i wymiana
        slow.Powiem,ze gdybym uslyszal takie slowa skierowane do mnie,tez bym sie
        wyprowadzil.Ale nie sadze ze ty az tak bardzo sobie pofolgowalas.Wiec twoj maz
        nie zasluzyl sobie by byc u boku takiej wspanialej kobiety jak ty.
        A tak powaznie,to ty sama wiesz najlepiej gdzie tkwi problem.Nawet ostra
        wymiana zdan,ale na poziomie,nie moze byc przyczyna rozwodu.
        Analizuj.Zacznij od siebie.
        • Gość: kobieta Re: rozwód IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 13:07
          wiem (albo wydaje mi się, że wiem) w czym zawiniłam, zresztą wiele razy ten
          temat już poruszaliśmy (tylko niestety też oczywiście po jakiejś awanturze).
          Staram się zmieniać, mam charakter choleryczki, ale doszłam do takiego
          opanowania że przemilczę to co mi się nasuwa na język (zdarza się też że nie
          potrafię się opanować) Doszłam do tego że staram się łagodzić nieporozumieia od
          razu, tłumaczę że nie chcę sie kłócić... szkoda życia. Ale z kolei on się
          wypina i kółeczko się zamyka.
          • komandos57 Re: rozwód 16.06.03, 13:16
            Gdybym byl w twoich kaloszach to juz by bylo po zwiazku.Mam wrazenie ze ty i
            twoj stary jestescie obcymi sobie ludzmi mieszkajacymi pod jednym dachem.A
            gdzie jest ta prawdziwa milosc?Analizuj siebie,rozmawiaj,badz czlowiekiem.
            E tam! Ciesze sie ze nie mam takich sytuacji.Jestem kawalerem.Uf,jak przyjemnie.
            • Gość: kobieta Re: rozwód IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 13:36
              nie jestesmy obcymi ludźmi, po prostu problemy się nawarstawiały, nie ma czasu
              żeby siąść i porozmawiać, on ciągle pracuje, jest przemęczony i byle głupstwo
              urasta do zwariowanych rozmiarów. Ale dziękuję że ze mną pogadaliście. Spróbuję
              z nim dzisiaj porozmawiać.
              • komandos57 Re: rozwód 16.06.03, 13:41
                I nie forsuj swoich madrosci.Sluchaj uwaznie co mowi do ciebie.Badz szczera.To
                sie oplaca.Pozdr.
                PS w razie wiekszej draki mozesz mnie powiadomic.Zaprowadze porzadek.
                • Gość: kobieta Re: rozwód IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 13:42
                  dzięki
              • Gość: senin Re: rozwód IP: *.prem.tmns.net.au 16.06.03, 13:48
                Gość portalu: kobieta napisał(a):

                > nie jestesmy obcymi ludźmi, po prostu problemy się nawarstawiały, nie ma
                czasu
                > żeby siąść i porozmawiać, on ciągle pracuje, jest przemęczony i byle
                głupstwo
                > urasta do zwariowanych rozmiarów. Ale dziękuję że ze mną pogadaliście.
                Spróbuję
                >
                > z nim dzisiaj porozmawiać.


                A moze nie rozmawiaj, daj mu odpoczac, daj tez sobie czas na refleksje.
                Wyglada na to, ze podejmowalas wiele prob rozmowy i, jak piszesz on rozmawiac
                juz nie chce. Jest, mysle tym po prostu zmeczony. Wycisz sytuacje, odprez
                sie, daj sie mu odprezyc, daj mu czas na refleksje, relaks - chyba nie trzeba
                zalatwiac tego zaraz, teraz, natychmiast???

                Zajmnij sie soba, sprobuj wprowadzic sie w stan wewnetrznego spokoju (gorzej
                chyba byc nie moze, tylko lepiej, a wic nie ma sie po co martwic), skoncentruj
                na sprawach waznych teraz dla ciebie (nie "dla was" bo w tym stanie to tylko
                negatywne mysli rodzic sie beda, i niepotrzebne przekonanie o "poswiecaniu
                sie")

                Daj jemu czas na zajecie sie soba,

                Nic na sile,

                Senin
                • Gość: kobieta Re: rozwód IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 15:54
                  dzięki, myślę że też masz rację, z tego co wiem to ma dosyć już tego tematu, ja
                  z nim nie rozmawiałam ale rozmawiali jego i moi znajomi. Ja też mam dosyć
                  ciągłego odgrzebywania tego w sobie... Jeśli będzie chciał porozmawiać to ok,
                  jeśli nie to trudno - przeczekam. Zobaczę co czas pokaże.
    • Gość: kobieta Re: rozwód IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 11:03
      dziękuję Wam wszystkim, wczoraj rozmawialiśmy i to on zrobił pierwszy krok (nie
      licząc mojego maila). Oboje boimy się co będzie dalej, ale chcemy pracować nad
      naszym związkiem. Duże buziaczki
      • Gość: senin tak bardzo sie ciesze, i zycze powodzenia (no/txt) IP: *.prem.tmns.net.au 17.06.03, 11:12
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka