Dodaj do ulubionych

Milczenie.............

28.06.07, 11:25
Napisałam do niego, że jest dla mnie kimś wyjątkowym. Dałam mu do zrozumienia
w tym liście, że coś do niego czuję. Nie nazwałam tego uczucia, nie określiłam
go jednoznacznie, ale inteligentny człowiek (on niewątpliwie taki jest) z
moich słów wywnioskuje, że to coś więcej niż tylko sympatia.... i co? I nic,
cisza.... żadnej odpowiedzi, żadnej reakcji... mijają dni, mijają tygodnie...
Nie potrafię tego zrozumieć... pisząc ten list liczyłam się z dwoma
możliwościami – albo odpowie: „tak, ja też!” (cudowna wersja optymistyczna),
albo „nie, ja nie” (okropna wersja tragiczna). Jednak nie podejrzewałam, że
odpowiedzią będzie milczenie.

Nie rozumiem takich ludzi... nie potrafię ogarnąć ich motywacji, ich
postępowania. Ja nie umiałabym tak... Wiem, wiem... jesteśmy różni, mamy inne
systemy wartości, inny kodeks moralny inne zasady postępowania... i nie możemy
wszystkich osądzać według siebie. Ale ja tylko chciałabym zrozumieć... może
ktoś z was mi wyjaśni jakie mogą być powody takiego zachowania... w sytuacji
gdy kobieta, którą jesteś zainteresowany, o którą zabiegasz, prawie że wyznaje
ci swoje uczucia, ty przyjmujesz to do wiadomości i NIC, milkniesz.....
DLACZEGO? Czy tak trudno wysłać choćby sms’a i napisać jedno durne zdanie –
„sorry złotko, już mnie nie kręcisz?”
Obserwuj wątek
    • spojler22 Re: Milczenie............. 28.06.07, 11:28
      > Czy tak trudno wysłać choćby sms’a i napisać jedno durne zdanie –
      > „sorry złotko, już mnie nie kręcisz?”

      Jeśli nie chce cię urazić, a jednocześnie nie zamierza bawić się z tobą w
      związek, to tak: jest to cholernie trudne!
      • es_steban Re: Milczenie............. 28.06.07, 11:39
        Całe zycie zakochiwałem się w osobach, dla ktorych byłem obojętny i które nie
        odpowiadały.
        aż w końcu niedawno ktoś z kim ja nie chciałem być zrobił mi takie wyznanie.
        Odpowiedziałem, ze nie jestem zainteresowany ale dopiero po długiej wewnętrznej
        walce. Juz teraz rozumiem dlaczego mnie też nie odpowiadano.
        Ja odpowiedzialem tylko dlatego, że wiem jaką męczarnią jest niepewnośc i
        czekanie, o ktorym piszesz.

        Brak odpowiedzi potraktuj jako odpowiedź odmowną- wiem, ze to trudne kiedy
        nadzieja łapie się tych złudnych okruchów.
        • yokooo Re: Milczenie............. 28.06.07, 11:51
          es_steban napisał:

          > Całe zycie zakochiwałem się w osobach, dla ktorych byłem obojętny i które nie
          > odpowiadały.
          > aż w końcu niedawno ktoś z kim ja nie chciałem być zrobił mi takie wyznanie.
          > Odpowiedziałem, ze nie jestem zainteresowany ale dopiero po długiej wewnętrznej
          > walce. Juz teraz rozumiem dlaczego mnie też nie odpowiadano.

          A ja właśnie nie rozumiem dlaczego nie odpowiadano!
          Nie chcę żeby to zabrzmiało nieskromnie, ale miałam w swoim życiu kilka takich
          sytuacji, tylko że wtedy ja byłam stroną, która mówiła - nie. Nie było to łatwe,
          lecz zawsze starałam się to tak zrobić, aby nie zranić drugiego człowieka (nie
          zawsze się udawało), ale też nie dawać mu nadziei. Tego samego oczekiwałam od
          niego. Nie chcę trzymać się złudnych okruchów nadziei... żeby wrócić do
          normalnego życia potrzebna jest mi konkretna odpowiedź - NIE. Czy ludzie tego
          naprawdę nie rozumieją?


          • spojler22 Re: Milczenie............. 28.06.07, 12:01
            yokooo napisała:

            >Nie chcę trzymać się złudnych okruchów nadziei... żeby wrócić do
            > normalnego życia potrzebna jest mi konkretna odpowiedź - NIE. Czy ludzie tego
            > naprawdę nie rozumieją?

            Rozumieją, w przeciwieństwie do niektórych, którzy zrozumieć nie potrafią, że
            jeśli sie kogoś lubi i szanuje, to czasami nie można się zdobyć na działanie,
            które może tą osobę urazić.
            • malgola2 Re: Milczenie............. 03.03.19, 21:21
              Spojler22, masz rację. Tak jest jak piszesz. Ale przyznać trzeba, że to trochę takie zakłamane. Jeżeli kogoś się lubi, szanuje, to z tego właśnie względu nie powinno sie go zbywać milczeniem i narażać na taki stan niepewności.
      • yokooo Re: Milczenie............. 28.06.07, 12:25
        spojler22 napisał:

        > > Czy tak trudno wysłać choćby sms’a i napisać jedno durne zdanie 
        > 211;
        > > „sorry złotko, już mnie nie kręcisz?”
        >
        > Jeśli nie chce cię urazić, a jednocześnie nie zamierza bawić się z tobą w
        > związek, to tak: jest to cholernie trudne!


        Cholernie trudne jest wytłumaczenie 7-letniemu dziecku, że zachorowało na
        białaczkę, natomiast niepowiedzenie drugiej osobie, że nie odwzajemnia się jej
        uczuć, to zwykłe tchórzostwo.
        Wygląda na to, że bardzo się pomyliłam w ocenie tego człowieka... to niestety on
        wspominał o dojrzałym związku, ja nigdy... ale jak widać nawet ktoś taki może
        być nieodpowiedzialnym tchórzliwym dzieciakiem:(
        • lsilanow Re: Milczenie............. 30.06.07, 00:45
          gdy wysyłam do kogoś mail'a powiedzmy do firmy, to jakakolwiek byłaba motywacja drugiej strony, brak odpowiedzi uważam za niedojrzałe zachowanie
          czuje się w zawieszeniu, niepotrzebnie sprawdzam skrzynkę, bije się z myślami
          a po co?
          wiem, jak trudno jest zdobyc się na to, by komus odmówic
          jak nie zranic?
          no cóż, jestem "ofiarą" różnych praktycznych, uniwersalnych i nie, teoretycznie bezbolesnych i jak najbardziej "słusznych" i "poprawnych" sposobów odmawiania
          nawet nie wiem, czy w ogóle jest to możliwe
          w tym jestem głupi
          "bo największy jest ambaras, aby dwoje chciało naraz"
          jak mawiała mojej świętej pamięci babka, moja matka, i szacowny Boy-Żeleński
          a mi się wydaje, że z miłością nie można igrac
          czasami wolałbym byc kijanką
          żabki to mają fajnie
          nie mają ego
          problemów życiowych i społecznych wynikających z ludzkiej, zaczętej w pradawnych czasach kultury
          nie mają trudnych dzieciństw
          najwyżej je bocian capnie
          chciałbym byc pierwiosnkiem
          • 2105_a Re: Milczenie............. 01.07.07, 09:43
            lsilanow napisał:

            > czasami wolałbym byc kijanką
            > żabki to mają fajnie
            > nie mają ego
            > problemów życiowych i społecznych wynikających z ludzkiej, zaczętej w
            pradawnyc
            > h czasach kultury
            > nie mają trudnych dzieciństw
            > najwyżej je bocian capnie

            "Pokochaj żabkę
            Każda jest piękna.
            W każdej królewicz
            Królewna zaklęta" :)
    • paulina.galli Re: Milczenie............. 28.06.07, 12:57
      yokooo - to smutne ale... ja sama nie mialabym najmniejszego problemu zeby tak
      wlasnie postapic jak opisywany czlowiek.
      Co prawda tylko w jednym przypadku - osoba piszaca byla by mi kopletnie
      obojetna i po prostu nie chcialo by mi sie nawet zawracac sobie glowy
      odpisywaniem itp.
      Moze dlatego ze nie dalo by pewnie rady zalatwic tego krotko. Bo bo co bym
      miala napisac "dziekuje"? No ok mozliwe ze bym tak napisala - jedno
      zdanie "dzieki, ale ja ciebie nie chce". Ale bj prawdopodobne ze po prostu na
      samam mysl ze mam teraz sie wywnetrzac , tlumaczyc czemu nie itp. po prostu
      olalabym list - majac nadzieje ze INTELIGENTNA osoba ktora do mnie napisala -
      nie bedzie miala problemu z odczytaniem tego milczenia.
      Mozliwe tez ze odpisujac balabym sie - odpowiedzi i znow oczekiwania na moj
      odzew. I tak w kolko.
      A mozliwe ze ta osoba byla by mi tak bardzo obojetna ze najzwyczajeniej w
      swiecie zapomnialabym jej odpisac.
      I tyle.


      ps. jesli jestes pewna ze list na 100% dotal do adresata - olej temat. I nie
      zadreczaj sie "czemu" ani tym bj nie zadreczaj tamtej osoby kolejnymi listami.
      pozdrawiam
      • yokooo Re: Milczenie............. 28.06.07, 14:37
        paulina.galli napisała:

        > yokooo - to smutne ale... ja sama nie mialabym najmniejszego problemu zeby tak
        > wlasnie postapic jak opisywany czlowiek.
        > Co prawda tylko w jednym przypadku - osoba piszaca byla by mi kopletnie
        > obojetna i po prostu nie chcialo by mi sie nawet zawracac sobie glowy
        > odpisywaniem itp.

        Hmmm... myślałam o tym, jeśli faktycznie przyczyną jest obojętność, to by
        znaczyło, że wszystko to, o czym ten człowiek mi mówił było kłamstwem.
        Podobno takie przypadki się zdarzają, ale nie sądziłam że mnie się to
        przytrafi... Zawsze miałam dobrego "nosa do ludzi", wygląda na to, że w tym
        jednym przypadku się pomyliłam:(


        > ps. jesli jestes pewna ze list na 100% dotal do adresata - olej temat. I nie
        > zadreczaj sie "czemu" ani tym bj nie zadreczaj tamtej osoby kolejnymi listami.
        > pozdrawiam

        Pewna na 100% nie jestem czy list dotarł, ale wszystkie inne docierały, więc ten
        pewnie też. Kolejnych listów nie będzie, nie ma takiej możliwości. Nie należę do
        osób, które narzucają się, a gdy w grę wchodzą uczucia chowają dumę do kieszeni.
        Tylko na etapie leczenia się z tej znajomości byłoby mi dużo łatwiej "olać
        temat" gdybym usłyszała jednoznaczne NIE, a w obecnej sytuacji ciągle wracam
        myślami do tego i przychodzą mi do głowy różne pytania - dlaczego? może list nie
        dotarł? może jeszcze napisze? itd.
        Ech, czepiam się takich szczegółów... ktoś powie facet cię olał - to wszystko.
        Dotarło do mnie, że olał, tylko pozostał żal że to właśnie ten facet:( Człowiek,
        którego nigdy bym nie podejrzewała o takie zachowania - to jest najbardziej
        przykre i cholernie boli:(
        Pewnie niepotrzebnie rozczulam się nad sobą, ale pisanie to też forma terapii -
        przynosi ulgę, a kiedy czyta się mądre wypowiedzi przyjaznych ludzi, robi się
        troszkę cieplej w serduszku...
        Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi:)

        • kinia72 Re: Milczenie............. 07.07.07, 18:01
          yokooo napisała:

          > paulina.galli napisała:
          >
          > > yokooo - to smutne ale... ja sama nie mialabym najmniejszego problemu zeb
          > y tak
          > > wlasnie postapic jak opisywany czlowiek.
          > > Co prawda tylko w jednym przypadku - osoba piszaca byla by mi kopletnie
          > > obojetna i po prostu nie chcialo by mi sie nawet zawracac sobie glowy
          > > odpisywaniem itp.
          >
          > Hmmm... myślałam o tym, jeśli faktycznie przyczyną jest obojętność, to by
          > znaczyło, że wszystko to, o czym ten człowiek mi mówił było kłamstwem.
          > Podobno takie przypadki się zdarzają, ale nie sądziłam że mnie się to
          > przytrafi... Zawsze miałam dobrego "nosa do ludzi", wygląda na to, że w tym
          > jednym przypadku się pomyliłam:(
          >
          >
          > > ps. jesli jestes pewna ze list na 100% dotal do adresata - olej temat. I
          > nie
          > > zadreczaj sie "czemu" ani tym bj nie zadreczaj tamtej osoby kolejnymi lis
          > tami.
          > > pozdrawiam
          >
          > Pewna na 100% nie jestem czy list dotarł, ale wszystkie inne docierały, więc
          te
          > n
          > pewnie też. Kolejnych listów nie będzie, nie ma takiej możliwości. Nie należę
          d
          > o
          > osób, które narzucają się, a gdy w grę wchodzą uczucia chowają dumę do
          kieszeni
          > .
          > Tylko na etapie leczenia się z tej znajomości byłoby mi dużo łatwiej "olać
          > temat" gdybym usłyszała jednoznaczne NIE, a w obecnej sytuacji ciągle wracam
          > myślami do tego i przychodzą mi do głowy różne pytania - dlaczego? może list
          ni
          > e
          > dotarł? może jeszcze napisze? itd.
          > Ech, czepiam się takich szczegółów... ktoś powie facet cię olał - to wszystko.
          > Dotarło do mnie, że olał, tylko pozostał żal że to właśnie ten facet:(
          Człowiek
          > ,
          > którego nigdy bym nie podejrzewała o takie zachowania - to jest najbardziej
          > przykre i cholernie boli:(
          > Pewnie niepotrzebnie rozczulam się nad sobą, ale pisanie to też forma
          terapii -
          > przynosi ulgę, a kiedy czyta się mądre wypowiedzi przyjaznych ludzi, robi się
          > troszkę cieplej w serduszku...
          > Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi:)
          >


          YOKOOO

          ja uwazam ze tylko ty sama wiesz jak bylo naprawde miedzy wami
          czy to tylko slowa. czy bylo cos wiecej? spotykaliscie, sie czy pisaliscie, czy
          moze bylo jeszcze cos jakis flirt seks itd itp
          od tego wszystkiego zalezy jak ta druga osoba sie zachowuje
          zalezy tez od tego jaką sama ma sytuacje - czego doświadcza jakie ma
          doswiadczenia itd itp
          to nie jest tak ze jak ktos nie odpisuje to ewidentnie nie chce - moze sie boi,
          moze cos przezywa co skresla mu droge do zwiazku w tym danym momencie, moze nie
          chce cierpiec jezeli wczesniej cierpial, moze po prostu ucieka
          ja mysle ze jezeli nie napisalas tam jednacznie o swoich uczuciach a cos w
          rodzaju wyjatkowosci to - tak naprade moze znaczyc duzo ale tez niewiele
          jezeli masz z nim kontakt - smsowy, telefoniczny, czy jakikolwiek to po prostu
          wyjasnij to do konca a nie poddawaj sie uciekajac bo tak naprawde bedziesz sie
          tylko niepotrzebnie bic z myslami
          ja uwazam ze jednak lepsza jest odpowiedz nie - chocby glupie powiedzenie
          zostamy przyjaciolmi itd itp
          tyle ze czasami takie slowa potrafia przekreslic wszystko - a tak naprawde
          czesto jest tak ze je wypowiadamy nie dlatego ze nam nie zalezy tylko dlatego
          ze sie boimy odrzucenia albo olania albo cierpielismy i nie chcemy znowu
          i tak samo maja i kobiety i faceci
          dlatego nie poddwaja sie i nie sluchaj innych - tylko samej siebie!!!!
          ty wiesz co przezywalas - nikt inny tego nie wiem
          a wiec napisz - cos normalnego - umow sie, pogadaj i badz pewna a nie domyslaj
          sie
          sytuacja sama sie wyjasni jak dasz jej szanse na wyjasnienie!!!!!
          powodzenia

          • yokooo Re: Milczenie............. 09.07.07, 12:00
            kinia72 napisała:

            > YOKOOO
            >
            > ja uwazam ze tylko ty sama wiesz jak bylo naprawde miedzy wami
            > czy to tylko slowa. czy bylo cos wiecej? spotykaliscie, sie czy pisaliscie, czy
            >
            > moze bylo jeszcze cos jakis flirt seks itd itp
            > od tego wszystkiego zalezy jak ta druga osoba sie zachowuje
            > zalezy tez od tego jaką sama ma sytuacje - czego doświadcza jakie ma
            > doswiadczenia itd itp
            > to nie jest tak ze jak ktos nie odpisuje to ewidentnie nie chce - moze sie boi,
            >
            > moze cos przezywa co skresla mu droge do zwiazku w tym danym momencie, moze nie
            >
            > chce cierpiec jezeli wczesniej cierpial, moze po prostu ucieka
            > ja mysle ze jezeli nie napisalas tam jednacznie o swoich uczuciach a cos w
            > rodzaju wyjatkowosci to - tak naprade moze znaczyc duzo ale tez niewiele
            > jezeli masz z nim kontakt - smsowy, telefoniczny, czy jakikolwiek to po prostu
            > wyjasnij to do konca a nie poddawaj sie uciekajac bo tak naprawde bedziesz sie
            > tylko niepotrzebnie bic z myslami
            > ja uwazam ze jednak lepsza jest odpowiedz nie - chocby glupie powiedzenie
            > zostamy przyjaciolmi itd itp
            > tyle ze czasami takie slowa potrafia przekreslic wszystko - a tak naprawde
            > czesto jest tak ze je wypowiadamy nie dlatego ze nam nie zalezy tylko dlatego
            > ze sie boimy odrzucenia albo olania albo cierpielismy i nie chcemy znowu
            > i tak samo maja i kobiety i faceci
            > dlatego nie poddwaja sie i nie sluchaj innych - tylko samej siebie!!!!
            > ty wiesz co przezywalas - nikt inny tego nie wiem
            > a wiec napisz - cos normalnego - umow sie, pogadaj i badz pewna a nie domyslaj
            > sie
            > sytuacja sama sie wyjasni jak dasz jej szanse na wyjasnienie!!!!!
            > powodzenia

            Dziękuję Kingo za twoje słowa, ale sprawa jest już zamknięta. Nie mogłam tego
            tak zostawić, więc napisałam drugi list. Odezwał się, spotkaliśmy się. I teraz
            już wszystko jest jasne. Podobno bardzo mu się podobam, chciałby ze mną się
            spotykać, ale nie kocha mnie. Jest po przejściach, wypalony, zraniony, nic
            więcej nie może kobiecie zaoferować oprócz niezobowiązującego związku bez
            żadnych perspektyw na przyszłość. Seks i luźna znajomość - nic więcej. W sumie
            to uczciwe postawienie sprawy, tylko szkoda że dopiero teraz - po kilku
            miesiącach, kiedy go "przycisnęłam" moim wyznaniem. Gdybym tego nie zrobiła, to
            ciekawe kiedy by mi o tym powiedział... po roku, po dwóch latach znajomości? czy
            może wtedy, gdy niczego nie podejrzewając zaczęłabym marzyć o ślubie i
            dzieciach... Podsumowując, nie żałuję tamtego listu, dzięki niemu zaoszczędziłam
            kilka miesięcy, a może lat życia obok faceta, który traktowałby mnie jak koło
            zapasowe. I to tyle, tak się wyjaśniła tajemnica milczenia;)
            Serdecznie pozdrawiam.
      • lea3h Re: Milczenie............. 30.06.07, 17:31
        uważam, że brak odpowiedzi jest oznaką braku kultury, ja zadaję pytanie - ktoś
        nie odpowiada, niech wyrazi komunikat w stylu: niestety, nic z tego - niech
        będzie asertywny, to jest wtedy fair;


        czekanie to głupie zajęcie
      • polska_potega_swiatowa on ma prawo decydowac; kiedy, gdzie i z kim..sorry 01.07.07, 10:00
        paulina.galli napisała:

        > olalabym list - majac nadzieje ze INTELIGENTNA osoba ktora do mnie napisala -
        > nie bedzie miala problemu z odczytaniem tego milczenia.


        Niestety wiele osob mysli ze ofiarowujac nam uczucie daja nam cos bardzo
        wartosciowego, jak zloto, niestety czasami dla drugiej osoby to sa zwykly zlom.
        Po prostu to co ty mu dajes moze jest nie to co on oczekuje, nie w tym czasie,
        albo nie od tej osoby.
    • aurelia_aurita Re: Milczenie............. 28.06.07, 15:04
      ja to widzę tak: facet jest niedojrzały, być może się wystraszył (nawet jeśli
      ton Twojego listu był delikatny). założę się, że gdyby zobaczył cię gdzieś na
      ulicy, to byłby trochę speszony, ale zacząłby gadać jakby nigdy nic, tak jakby
      tego listu nigdy nie było...
      najwyraźniej to koleś z gatunku tych, którzy nie mają pojęcia jak to jest, kiedy
      człowiek się zakocha/zauroczy. zero empatii w tym człowieku. najwyraźniej nie
      zdaje sobie sprawy, że tego typu uczuć nie należy lekceważyć. a jeśli nie jest
      zainteresowany związkiem - powinien ci to jak najszybciej dać do zrozumienia w
      jasny sposób.

      nie ma nic gorszego niż zakochanie u jednej ze stron - a z drugiej strony
      niejasne zachowanie. wiadomo, że ten zakochany będzie próbował doszukiwać się
      wszelkich znaków świadczących o tym, że jeszcze jest nadzieja. ale zazwyczaj
      jest to bezpodstawne...

      innymi słowy: daj sobie z nim spokój. na 99% nic z tego nie będzie. poszukaj
      sobie kogoś mądrzejszego i bardziej dojrzałego.
      • 2105_a Re: Milczenie............. 28.06.07, 17:26
        aurelia_aurita napisała:

        > ja to widzę tak: facet jest niedojrzały, być może się wystraszył (nawet jeśli
        > ton Twojego listu był delikatny). założę się, że gdyby zobaczył cię gdzieś na
        > ulicy, to byłby trochę speszony, ale zacząłby gadać jakby nigdy nic, tak jakby
        > tego listu nigdy nie było...
        > najwyraźniej to koleś z gatunku tych, którzy nie mają pojęcia jak to jest,
        kied
        > y
        > człowiek się zakocha/zauroczy. zero empatii w tym człowieku. najwyraźniej nie
        > zdaje sobie sprawy, że tego typu uczuć nie należy lekceważyć. a jeśli nie jest
        > zainteresowany związkiem - powinien ci to jak najszybciej dać do zrozumienia w
        > jasny sposób.
        >
        > innymi słowy: daj sobie z nim spokój. na 99% nic z tego nie będzie. poszukaj
        > sobie kogoś mądrzejszego i bardziej dojrzałego.
        >


        Jesteś mądrą kobietą. Kilka lat temu takie słowa mi też byłyby potrzebne. Tylko
        tu w grę wchodzą emocje ( hm...uczucia), i nie jest to takie proste ...
        Pozdrawiam:)
        • aurelia_aurita Re: Milczenie............. 28.06.07, 18:03
          no fakt, ale ja taka mądra jestem dopiero po fakcie.
          (jakieś 2 lata temu byłam o wiele, wieeeeele głupsza... ;)
          pozdrawiam :)
      • yokooo Re: Milczenie............. 29.06.07, 10:03
        aurelia_aurita napisała:

        > najwyraźniej to koleś z gatunku tych, którzy nie mają pojęcia jak to jest, kied
        > y
        > człowiek się zakocha/zauroczy. zero empatii w tym człowieku. najwyraźniej nie
        > zdaje sobie sprawy, że tego typu uczuć nie należy lekceważyć. a jeśli nie jest
        > zainteresowany związkiem - powinien ci to jak najszybciej dać do zrozumienia w
        > jasny sposób.

        No właśnie, ja bym tak nigdy nie postąpiła... A boli mnie najbardziej to, że tak
        bardzo pomyliłam się w ocenie tego człowieka. Mam coś takiego, że doskonale
        wyczuwam ludzi. Jedni nazywają to intuicją, inni empatią lub 6 zmysłem. Nigdy
        moja intuicja mnie nie zawiodła. W tym jednym przypadku chyba sprawdziło się
        stare powiedzenie "miłość jest ślepa" i dałam się ogłupić. A przecież widziałam,
        że naprawdę otworzył się przede mną, mówił o tak intymnych sprawach... zwierzał
        się. Wydawało mi się, że wiem o nim tak wiele, że łączy nas wyjątkowa więź. Nie
        poganiał, nie naciskał, mówił o dojrzałym związku, że nie chce tym razem nic
        zepsuć.... a ja w to niestety uwierzyłam:(


        > innymi słowy: daj sobie z nim spokój. na 99% nic z tego nie będzie. poszukaj
        > sobie kogoś mądrzejszego i bardziej dojrzałego.
        >

        Wiem, że nic z tego nie będzie, pogodziłam się z tym. Dam radę, nie takie
        problemy w życiu się rozwiązywało. Tylko najbardziej boję się przypadkowego
        spotkania z nim, a pewnie kiedyś to nastąpi. Zupełnie nie wiem jak wtedy się
        zachować, co mówić? A jeśli on poruszy temat tego listu, jak zareagować?
        Aurelio, może coś mi doradzisz? Czy mam udawać że nic się nie stało, czy
        szczerze przyznać jak bardzo mnie zranił... Co o tym myślisz?
        • joa1001 Re: Milczenie............. 29.06.07, 14:15
          Jezeli go spotkasz pokarz ze jestes juz emocjonalnie bardzo daleko od chwili
          kiedy Ci zostawil, obojetnosc, zero wracania do tematu.
          • aurelia_aurita Re: Milczenie............. 29.06.07, 14:38
            popieram.
            bądź twarda.
            • yokooo Re: Milczenie............. 29.06.07, 16:01
              aurelia_aurita napisała:

              > popieram.
              > bądź twarda.
              >


              Bardzo dziękuję za odpowiedź. Będę twarda, zagram najlepiej jak tylko potrafię.
              Mam nadzieję, że się uda... bo niestety zawsze było tak, że on idealnie wyczuwał
              moje nastroje i stany emocjonalne. Nie dało się nic ukryć, czasami aż mnie to
              przerażało... wystarczyło jedno jego spojrzenie... zresztą działało to w obie
              strony (przynajmniej on tak twierdził... chociaż teraz już nie wiem, może z tej
              kwestii też kłamał). W każdym bądź razie postąpię tak, jak mi radzicie - może
              dorzucę coś od siebie. B. dużo mi o sobie opowiedział, dlatego wiem jak go
              zranić, może to powinnam to wykorzystać? Narazie nie ma we mnie chęci zemsty,
              ale z czasem kto wie, może to się zmieni.
              Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za odpowiedzi:)
        • aurelia_aurita Re: Milczenie............. 29.06.07, 14:42
          > bardzo pomyliłam się w ocenie tego człowieka. Mam coś takiego, że doskonale
          > wyczuwam ludzi. Jedni nazywają to intuicją, inni empatią lub 6 zmysłem. Nigdy
          > moja intuicja mnie nie zawiodła. W tym jednym przypadku chyba sprawdziło się
          > stare powiedzenie "miłość jest ślepa" i dałam się ogłupić.

          no właśnie. człowiek zakochany widzi wszystko przez pryzmat zakochania, a wtedy
          mogą zawodzić wszelkie dotychczasowe sposoby oceniania ludzi i świata.
          pociesz się tym, że następnym razem, kiedy spotkasz faceta podobnego do niego,
          od razu zapali Ci się czerwona lampka, zanim jeszcze zdążysz się zakochać :)
    • es_steban Re: Milczenie............. 28.06.07, 16:58
      a jak długo się znacie? na jakiej stopie? czy on jest wolny, czy też może
      uwikłany w jakiś układ?

      bo to może poszerzać nieco paletę barw
      • yokooo Re: Milczenie............. 29.06.07, 16:04
        es_steban napisał:

        > a jak długo się znacie? na jakiej stopie? czy on jest wolny, czy też może
        > uwikłany w jakiś układ?
        >
        > bo to może poszerzać nieco paletę barw


        Jest wolny, choć po przejściach. Ale teraz to już nie ma żadnego znaczenia.
        Odpowiedzi forumowiczów(ek) rozjaśniły mi trochę w głowie. Nie chcę już do tego
        wracać i rozbierać naszą historię na części. Mam nadzieję, że ten facet za kilka
        miesięcy przestanie dla mnie istnieć, a przynajmniej zrobię wszystko żeby tak
        się stało.
        Pozdro.
    • 2105_a Re: Milczenie............. 28.06.07, 17:18
      Największą karą ( no, w tym kontekście nie wiem czy określenie "kara" jest do
      końca właściwe )jest ignorancja. Czyli daj sobie spokój. Chyba że jest jakaś
      inna przyczyna, o której nawet nie śniło się filozofom :) Ale nie wnikaj w to.
    • ala.l Re: Milczenie............. 28.06.07, 17:25
      wlalabys uslyszec "odczep sie"
      milczenie to wlasnie ta odpowiedz tylko kulturalna..
      • yokooo Re: Milczenie............. 29.06.07, 09:32
        ala.l napisała:

        > wlalabys uslyszec "odczep sie"
        > milczenie to wlasnie ta odpowiedz tylko kulturalna..


        Tak, wolałabym usłyszeć "odczep się" niż zastanawiać się czy list do niego
        dotarł, dlaczego milczy itd.
        • bianka213 Re: Milczenie............. 29.06.07, 13:14
          Wcześniej facet dużo gadał,prawda? Szeptał Ci do uszka słodkie farmazony,miałaś
          prawo zrobić sobie jakąś nadzieję.Więc skoro wcześniej,jak wspomniałam, słów mu
          nie zabrakło to i teraz powinien odpowiedzieć cokolwiek i tym razem szczerze,bo
          chodzi o ludzkie uczucia.
          Moim zdaniem masz prawo domagać się jasnej i konkretnej odpowiedzi,a nie czekać
          i domyślać się "co on chciał mi dać przez to do zrozumienia?"
          • yokooo Re: Milczenie............. 29.06.07, 14:35
            bianka213 napisała:

            > Wcześniej facet dużo gadał,prawda? Szeptał Ci do uszka słodkie farmazony,miałaś
            > prawo zrobić sobie jakąś nadzieję.Więc skoro wcześniej,jak wspomniałam, słów mu
            > nie zabrakło to i teraz powinien odpowiedzieć cokolwiek i tym razem szczerze,bo
            > chodzi o ludzkie uczucia.
            > Moim zdaniem masz prawo domagać się jasnej i konkretnej odpowiedzi,a nie czekać
            > i domyślać się "co on chciał mi dać przez to do zrozumienia?"


            Bianko, też tak uważam że jasna i konkretna odpowiedź mi się należy, takich
            listów się nie olewa, ale nie poniżę się i nie będę żebrać o odpowiedź. Trudno,
            przeżyję to, czas leczy rany.
            • magicbox Re: Milczenie............. 29.06.07, 14:41
              Może spytaj go czy dostał od Ciebie ten list i czy go przeczytał.
              Jeśli odpowie że przeczytał - nie pytaj o nic więcej.
              • yokooo Re: Milczenie............. 29.06.07, 16:39
                magicbox napisał:

                > Może spytaj go czy dostał od Ciebie ten list i czy go przeczytał.
                > Jeśli odpowie że przeczytał - nie pytaj o nic więcej.


                Nie, nie zapytam. To byłoby zbyt upokarzające. On się nie odzywa, ja też będę go
                ignorować, trudno. I tak za bardzo się przed nim odkryłam, teraz tego bardzo
                żałuję - nauczka na przyszłość.
    • joa1001 Re: Milczenie............. 29.06.07, 14:06
      Mezczyznie nie mowia" nie zlotko, nic z tego nie bedzie"- wolą "bezpieczne"
      milczenie. Inteligentna kobieta oczyta ten znak i nie będzie szukać drugiego
      dna i drążyć.
      Wiem, że jest Ci przykro, przeżyłam to nie jeden raz, chyba nie warto na wiele
      liczyć i nastawiać się, zbyt szybko odkrywać karty, lepiej pozwolić jemu
      pierwszemu powiedzieć te słowa: zależy mi.
      Trzymaj się, nie dobieraj sobie do głowy, nie watro.
      • bianka213 Re: Milczenie............. 29.06.07, 22:42
        Wolą bezpieczne milczenie,a jednocześnie gadają co im ślina na język
        przyniesie,hmmmm.....
        • elinor1 Re: Milczenie............. 29.06.07, 23:13
          z pewnym oszołomieniem to czytałam... bo zrobiłam kilkanascie dni temu, coś
          podobnego. tylko był to człowiek, którego znałam bardzo powierzchownie, choć
          rzeczywiście fascynacja była spora. i niestety reakcja byla taka sama.
          milczenie. jakieś tam oznaki zainteresowania wczesniej były, ale pewnie
          znacznie je przeceniałam. nigdy wczesniej tak nie zrobiłam, bylo w tym trochę
          szaleństwa, zresztą niezupełnie na trzeźwo. nie do konca to rozumiem, ale
          zgadzam się, milczenie to tez odpowiedz.
          coz, pewnie trzeba to zaakceptowac. choć jest nie ma kryc to policzek. nikt nie
          lubi dostawać kosza.
          • baja39 Re: Milczenie............. 30.06.07, 00:03
            Ponoć najgorsza jest obojętność. I Ty to milczenie tak odbierasz. To boli, ale
            minie. Faceci nie lubią się tłumaczyć, zrywać- to byłoby jak dalsze
            podtrzymywanie kontaktów - a on widocznie ma już dość.

            Potraktuj to raczej tak jak napisała elinor1 :milczenie to tez odpowiedź. Facet
            nie jest zainteresowany i tyle-nic nie poradzisz, bo nic na siłę.
            A najlepiej "Na Klina-Klin".
    • lea3h Re: Milczenie............. 30.06.07, 17:28
      uwierz mi, ludzie nie odpowiadają w o wiele poważniejszych kwestiach i
      bliższych zobowiązaniach
    • toja_maja Re: Milczenie............. 30.06.07, 18:01
      Ty do niego jak ta szczodra gosposia wynioslas do posmakowania babe swiezo
      upieczona z dagdylami, a on zamiast ci podziekowac z zachwytu, zbyl to
      milczeniem i odeszlas z kwitkiem...Moze on trawi te babe ciagle.

      Wiem, wiem tu o babe nie chodzi, a nawet nie o to co stringi nosza, ale o coś
      znacznie bardziej exklusywnego - o uczucia.

      On uczucia tez ma wiec moze daj mu jeszcze chwile do trawienia niech sie na
      mysli, chlopak.
      • lsilanow Re: Milczenie............. 30.06.07, 18:33
        niezdecydowanie
        a może ... popchnąc?
        • lsilanow Re: Milczenie............. 30.06.07, 18:34
          "będe się starała grac najlepiej jak potrafię"
          zjełczały pomysł
          to jest dopiero niedojrzałe
          obejrzyj sobie dowolny film Bergmanna i delektuj się happy-endem...
          • vestalinka Re: Milczenie............. 30.06.07, 19:48
            Ludzie potrafią milczeć i nie dawać znaku życia,bo zdarza się że mają takie
            widzimisię. Mój były nie odzywa się od dwóch miesięcy,a od tego właśnie czasu
            usiłuję wyegzekwować od niego rzecz,którą mu pożyczyłam. Olałabym sprawę gdyby
            nie to,że jest mi ona po prostu potrzebna i co tu gadać...należy do mnie!
            A on,jak widać,nie zamierza mi jej zwrócić i milczy jak zaklęty.
            Nie spodziewa się biedaczysko,że niedługo go odwiedzę i zabiorę co należy do mnie:-)
            • lsilanow Re: Milczenie............. 30.06.07, 20:13
              zmienimy nazwę forum psychologia na forum ortodoksyjnej sprawiedliwosci i jej wymierzania
              szczerze mówiac ostatnio coraz mniej jest sprawiedliwosci w swiecie
              > Nie spodziewa się biedaczysko,że niedługo go odwiedzę i zabiorę co należy do mn
              > ie:-)
              mysle, ze to dobry pomysl
              "skasowalas mnie w swej pamieci", i vice versa jesli chodzi o chlopców, "facetów", sprawdza się raczej tylko w piosence ;)
    • sepiaa Re: Milczenie............. 30.06.07, 20:09
      Mialam takich sytuacji juz kilka w zyciu, ale nie byly,az tak wazne,zeby je
      gleboko przezywac.
      Natomiast jedna, podobna do Twojej utkwila mi w pamieci. Wyslalam maila do
      kogos kogo dobrze znam! wiec bylam pewna,ze odpisze. Przygotowalam sie na
      najgorsze. I mnie zignorowal.Targaly mna emocje podobne do Twoich. Czekalam,
      dzien, tydzien miesiac i cisza.
      Ktoregos dnia po wypiciu dwoch lampek wina(nie namawiam!). Kiedy emocje juz
      nieco opadly, napisalam drugiego maila,ze dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz.
      jestem niezmiernie wdzieczna jemu,za to ,ze sie odwazyl wyznac mi co na ten
      temat mysli. Wykazal sie przy tym niesamowita elokwentnoscia, dojrzaloscia.
      uwielbiam ludzi,ktorzy potrafia byc otwarci nie myslec o sobie. majac na mysli
      egoistow.
      tak mniej wiecej oczywiscie
      I co?
      odezwal sie jeszcze tego samego dnia,ze nie mial czasu, zapomnial itd.Prosil o
      spotkanie. Odpisalam jemu tylko tyle, bywam wredna: bylo sie wysilic i napisac
      chociazby pocaluj mnie w d..e. Lepsze to niz czekanie i bicie sie z myslami . I
      go pozegnalam zaznaczajac,ze na moj odzew niech nie liczy.
      Pisal
      ja juz nie
      :)
      • lsilanow Re: Milczenie............. 30.06.07, 20:14
        no to glupio zrobilas
        stracilas znajomosc
    • asidoo Re: Milczenie............. 30.06.07, 20:42
      Inteligentne kobiety wiedzą, że nie należy wysyłać listów miłosnych facetowi...
      • lsilanow Re: Milczenie............. 30.06.07, 21:07
        skąd wiesz , że nie należy? ?
        • shangri.la Re: Milczenie............. 30.06.07, 21:10
          Bo nic tak nie plami honoru kobiety, jak atrament....:)
          • asidoo Re: Milczenie............. 30.06.07, 21:16
            Wiem, bo raz popełniłam ten błąd. Miałam 19 lat i byłam głupia... Potem
            przyjaciółka (w wieku mojej mamy) nauczyła mnie wyrafinowania.
            Tamten przypadek to był jedyny raz, że facet mnie nie chciał. Więcej do tego nie
            dopuściłam.
            Nic nie plami honoru kobiety bardziej niż atrament, zwłaszcza gdy list jest
            poezją miłosną położoną na poduszce :))))))))))
            Mój był tylko doręczony przez pocztę polską.
    • elinor1 Re: Milczenie............. 01.07.07, 08:45
      mogłoby się wydawać, że właśnie w tak młodym wieku robi się podobne rzeczy. ale
      w moim przypadku było zupełnie inaczej. wcześniej nigdy nie zdobyłabym się na
      tak otwarte postawienie sprawy. teraz wydawało mi się to prostsze i uczciwsze.
      wydawało... może coś w tym jest, że tak jednoznaczna deklaracja ze strony
      kobiety nie jest dla mężczyzny do końca atrakcyjna. może większość ma jednak
      instykt zdobywcy, a tu zdobycz sama się podsuwa na tacy. wiem, wiem, mamy XXI
      wiek, wyzwolenie kobiet itd.
      uczucia to delikatna materia. i tak trudno jest przewiedzieć tutaj reakcję
      drugiej strony, nawet jeśli coś nam się wydawało. najgorszym rozwiązaniem jest
      napastliwość i przypieranie do muru.
    • polska_potega_swiatowa z jego punktu widzenia,ty przyciskasz go do sciany 01.07.07, 09:49
      yokooo napisała:

      > Dałam mu do zrozumienia w tym liście, że coś do niego czuję.
      > liczyłam się z dwoma możliwościami – albo odpowie: „tak, ja też!” (cudowna
      > wersja optymistyczna), albo „nie, ja nie” (okropna wersja tragiczna).


      Niestety, musze cie zmartwic nie wszystko w zyciu jest albo "biale"
      albo "czarne", najwiecej jest odcieni szarosci.

      Wielu ludzi celowo nie mowi "tak" bo to oznacza zobowiazanie sie do czegos, w
      tym przypadku wiernosci, partnerstwa itd. slowo "nie" oznacza ze osoba
      wypowiadajaca je bierze na siebie odpowiedzialnosc i brzemie osoby
      odrzucajacej, osoby ktora niszczy komus szczescie, czyli osoby zlej.

      Wiec w takiej sytuacji trzecia opcja czyli milczenie wydaje sie optymalna bo
      daje poczucie wolnosci. Wiem cos o tym bo niestety spotkalem tako dziewczyne
      ktora zmarnowala mi 2 lata zycia, i nadal po 10 latach nigdy nie
      uslyszalem "nie", ale nie mialem zamiaru tylko dawac i patrzec jak ona bierze,
      kombinujac jak tu brac jak najdluzej bez zobowiazywania sie do czegokolwiek.
      Takie zycie.
      • yokooo Re: z jego punktu widzenia,ty przyciskasz go do s 02.07.07, 10:04
        polska_potega_swiatowa napisał:

        > yokooo napisała:
        >
        > > Dałam mu do zrozumienia w tym liście, że coś do niego czuję.
        > > liczyłam się z dwoma możliwościami – albo odpowie: „tak, ja t
        > eż!” (cudowna
        > > wersja optymistyczna), albo „nie, ja nie” (okropna wersja tra
        > giczna).
        >
        >
        > Niestety, musze cie zmartwic nie wszystko w zyciu jest albo "biale"
        > albo "czarne", najwiecej jest odcieni szarosci.

        Zgadzam się, ale z jednym wyjątkiem - w kwestii miłości (przynajmniej dla mnie)
        wszystko jest białe albo czarne. Bo albo kogoś kocham lub nie. Nie da się kochać
        trochę, to tak jakby być trochę w ciąży.


        > Wielu ludzi celowo nie mowi "tak" bo to oznacza zobowiazanie sie do czegos, w
        > tym przypadku wiernosci, partnerstwa itd. slowo "nie" oznacza ze osoba
        > wypowiadajaca je bierze na siebie odpowiedzialnosc i brzemie osoby
        > odrzucajacej, osoby ktora niszczy komus szczescie, czyli osoby zlej.
        >
        > Wiec w takiej sytuacji trzecia opcja czyli milczenie wydaje sie optymalna bo
        > daje poczucie wolnosci. Wiem cos o tym bo niestety spotkalem tako dziewczyne
        > ktora zmarnowala mi 2 lata zycia, i nadal po 10 latach nigdy nie
        > uslyszalem "nie", ale nie mialem zamiaru tylko dawac i patrzec jak ona bierze,
        > kombinujac jak tu brac jak najdluzej bez zobowiazywania sie do czegokolwiek.
        > Takie zycie.

        Szczerze współczuję i myślę że trafnie zdefiniowałeś tę sytuację.
        Podejrzewam, że on nie chce dać jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ wtedy
        poniesie odpowiedzialność za koniec naszej znajomości i zostanie osobą
        odrzucającą. To strasznie głupie rozumowanie, bo przecież milcząc też "niszczy
        komuś szczęście" też jest "osobą złą" - czy ludzie tego nie rozumieją?
        • polska_potega_swiatowa Re: z jego punktu widzenia,ty przyciskasz go do s 02.07.07, 10:37
          yokooo napisała:

          > Zgadzam się, ale z jednym wyjątkiem - w kwestii miłości (przynajmniej dla
          > mnie)wszystko jest białe albo czarne. Bo albo kogoś kocham lub nie. Nie da
          > się kochać trochę, to tak jakby być trochę w ciąży.

          Istnieje trzecia mozliwosc: wogole nie ma mowy o zadnej milosci. Widzisz,
          milosc, to bardzo personalna sprawa. Wiekszosc osob ma problemy z werbalnym
          okazywaniem uczuc nawet w stosunku do osob ktore kochaja, a co dopiero gdy ktos
          w kim nie jestes zainteresowany stawia ciebie w takiej sytuacji. Uwiez mi nawet
          jakby byl fair w stosunku do ciebie i powiedzial "nie" to i tak winilabys go za
          taka szczerosc.


          > Szczerze współczuję i myślę że trafnie zdefiniowałeś tę sytuację.
          > Podejrzewam, że on nie chce dać jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ wtedy
          > poniesie odpowiedzialność za koniec naszej znajomości i zostanie osobą
          > odrzucającą. To strasznie głupie rozumowanie, bo przecież milcząc też "niszczy
          > komuś szczęście" też jest "osobą złą" - czy ludzie tego nie rozumieją?

          Nie przejmuj sie, moglo byc duzo gozej, ten przynajmniej sie nie oddzywa, bo
          nie kocha, tak naprawde nie robi tobie krzywdy. Sa tacy ktorzy nie kochaja, a
          utrzymuja znajomosc.

          Uwierz mi sa kobiety ktore sa z facetem, sypiaja z nim, nawet lubia spedzac z
          nim czas, bo wiadomo posiadanie adoratora wielu mlodym dziewczyn
          dowartosciowuje, nawet chwala sie innym ze sa kochane. Ale same nie zamierzaja
          odwzajemnic tego uczucia. Tak mijaja lata, ona unika powaznych rozmow, wkoncu
          on przyciska ja do sciany, a ona mowi; "ze chcesz ja posiasc" To oznaka ze go
          nie kocha, po gdyby kochala to by jej to nie przeszkadzalo.

          Tak jak ktos trafnie zauwazyl ze; "Osoba ktora nie kocha szamocze sie jak
          zwierzatka zlapane w sidlach, ktore ja dusza i ona panikuje i ucieka"
          "Osoba ktora kocha bez odwzajemnienia, czuje ze cos jej brakuje, jest
          nieszczesliwa, obwinia druga osobe ze zabiera jej szczescie"
    • ileana79 odpowiedz brzmi nie 01.07.07, 20:12
      kobiety potrafia mowic takie rzeczy, mezczyzni rzadko
      nie ma tu nic do rozumienia
      sprawa jest oczxywista
      nie chcac ciagnac tematu, sprawiac bolu, robic niesmacznej sytuacji (lista
      powodow jest dluga) facet raczej nie powie nic, jesli nie chce, nie odwzajemnia
      uczuc wlasnie tak robi. wycofuje sie, bo po co to ciagnac. po prostu nie daje
      sie nadziei. a kobiety (czewgo ja jako kobieta akurat nie moge zrozumiec a
      zaobserwowalam nie raz) maja nieznosna tendencje do wyjasniania pewnych rzeczy,
      nie wiedza kiedy przestac, nie chca czytac miedzy wierszami "ja musze wuiedziec,
      niech ze mna porozmawia" to nikomu niepotrzebne rozdrapywanie ran. Olej, nie
      mysl, daj sobie czas zeby to z Ciebie zeszklo i wybijaj dalej na otwarte morze,
      bo inaczej nie znajdziesz tego ktory jest dla Ciebie, albo conajmniej oddalasz
      termin Waszego spotkania
      pozdrawiam
      • yokooo Re: odpowiedz brzmi nie 02.07.07, 15:50
        ileana79 napisała:

        > kobiety potrafia mowic takie rzeczy, mezczyzni rzadko
        > nie ma tu nic do rozumienia
        > sprawa jest oczxywista
        > nie chcac ciagnac tematu, sprawiac bolu, robic niesmacznej sytuacji (lista
        > powodow jest dluga) facet raczej nie powie nic, jesli nie chce, nie odwzajemnia
        > uczuc wlasnie tak robi. wycofuje sie, bo po co to ciagnac. po prostu nie daje
        > sie nadziei. a kobiety (czewgo ja jako kobieta akurat nie moge zrozumiec a
        > zaobserwowalam nie raz) maja nieznosna tendencje do wyjasniania pewnych rzeczy,
        > nie wiedza kiedy przestac, nie chca czytac miedzy wierszami "ja musze wuiedziec
        > ,
        > niech ze mna porozmawia" to nikomu niepotrzebne rozdrapywanie ran. Olej, nie
        > mysl, daj sobie czas zeby to z Ciebie zeszklo i wybijaj dalej na otwarte morze,
        > bo inaczej nie znajdziesz tego ktory jest dla Ciebie, albo conajmniej oddalasz
        > termin Waszego spotkania
        > pozdrawiam

        Rozumiem, ale nie potrafię się z tym pogodzić. I nie sądzę, żeby to była kwestia
        podziału: kobiety/mężczyźni, bo jak pokazuje przykład jednego z mężczyzn
        zabierającego tu głos, zdarzają się też tak postępujące kobiety (sama znam
        niejedną). Być może jestem staroświecka, nie nadążam za światem ale zawsze mi
        się wydawało, że jeśli człowiek (obojętnie który), otwiera się przede mną, mówi
        o swych najskrytszych uczuciach, bezbronny wystawia się na strzał, na zranienie
        by wyznać że kocha - to normalny, przyzwoity człowiek zawsze to uszanuje, nie
        zlekceważy, nie wyśmieje, nie zignoruje. Wydawało mi się, że większość z nas tak
        myśli, jestem zaskoczona że tek bardzo się myliłam.
        • ileana79 ech 02.07.07, 16:10
          mnie naprawde jest przykro, ze ciebie to spotyka, ja kiedys tam swoje tez
          rzeszslam i zweryfikowalo sie moje podejscie do swiata, pragne tylko dodac, ze
          nie napisalam ze wszyscy faceci sa dokladnie tacy jak ten przypadek -
          powiedzialam, ze wszyscy sa moim zdaniem dosc prosci w obsludze. Ale ja nie
          krytykuje wszystkich facetow, moj facet nie jest taki jak ten tu opisany i
          chociaz ciezko mu bylo przejsc przez pewne rzeczy to pracuje nad soba, bo mu
          zalezy i ja sie nie musze nad tym zastanawiac, bo to widze golym wzrokiem. i o
          tym pisze, kiedys tez poznalam taki element o ktorym Ty piszesz teraz i to
          najlepszy dowod na to, zeby moje pocieszanie bylo skuteczne. Glowa do gory,
          trafisz na swoje. Ten temat zostaw, szkoda czasu i energii.
          Pozdrawiam.
    • yokooo Re: Wyjaśniam! 02.07.07, 09:41
      Niektórzy z was albo nie czytają tego co napisałam, albo tego nie rozumieją,
      więc jeszcze raz WYJAśNIAM:
      - nie mam pretensji o to, że mężczyzna ten nie odwzajemnił moich uczuć - to się
      zdarza, to rozumiem i to jest normalne. Natomiast mam żal o to, że moje wyznanie
      zignorował i zlekceważył, mówiąc potocznie - totalnie olał. To boli, boli dużo
      bardziej niż nieodwzajemnione uczucie. I nie mówicie mi, że milczenie to też
      odpowiedź, bo tak nie jest. Milczenie to tchórzostwo i ucieczka niedojrzałego i
      nieodpowiedzialnego człowieka przed niekomfortową sytuacją.
      • polska_potega_swiatowa czasami daja nam czego, nie chcemy..... 02.07.07, 10:17
        yokooo napisała:

        > Niektórzy z was albo nie czytają tego co napisałam, albo tego nie rozumieją,
        > więc jeszcze raz WYJAśNIAM:
        > - nie mam pretensji o to, że mężczyzna ten nie odwzajemnił moich uczuć - to
        > się zdarza, to rozumiem i to jest normalne.



        Tylko co wymagalas zeby sie przed Toba tlumaczyl ze go nie interesujesz, albo
        ze ma kogos innego? Uwiez mi 90% ludzi postepuje dokladnie jak twoj niedoszly
        chlopak.


        > Natomiast mam żal o to, że moje wyznanie zignorował i zlekceważył, mówiąc
        > potocznie - totalnie olał. To boli, boli dużo bardziej niż nieodwzajemnione
        > uczucie. I nie mówicie mi, że milczenie to też odpowiedź, bo tak nie jest.


        Czasami wydaje sie nam ze darząc kogos uczuciem ofiarowujemy niej/jemu zloto,
        cos najbardziej cennego co posiadamy, a druga osoba tego wcale nie potrzebuje i
        dla niej to jest zwyczajny zlom, ktory zawadza. Niestety.




        > Milczenie to tchórzostwo i ucieczka niedojrzałego i nieodpowiedzialnego
        człowieka przed niekomfortową sytuacją.

        Pomysl o takiej sytuacji; jestes ladna, inteligentna dziewyczna, kazdy chlopak
        w szkole/pracy chce sie z toba umowic. Dostajesz 50 listow, czy odpowiadasz
        facetom o ktorych myslisz ze sa beznadziejni, albo wogole nie w twoim guscie?
        Oczywiscie ze nie!



        • yokooo Re: czasami daja nam czego, nie chcemy..... 02.07.07, 13:49
          polska_potega_swiatowa napisał:

          > yokooo napisała:
          >
          > > Niektórzy z was albo nie czytają tego co napisałam, albo tego nie rozumie
          > ją,
          > > więc jeszcze raz WYJAśNIAM:
          > > - nie mam pretensji o to, że mężczyzna ten nie odwzajemnił moich uczuć -
          > to
          > > się zdarza, to rozumiem i to jest normalne.
          >
          >
          >
          > Tylko co wymagalas zeby sie przed Toba tlumaczyl ze go nie interesujesz, albo
          > ze ma kogos innego? Uwiez mi 90% ludzi postepuje dokladnie jak twoj niedoszly
          > chlopak.

          Nie, wystarczyło żeby odpisał np: "Nie umiem odwzajemnić twoich uczuć,
          przepraszam" lub coś w tym stylu. Sama byłam kilka razy w podobnej sytuacji i
          wiem, że nie jest łatwo... lecz szanuję uczucia innych ludzi, dlatego nigdy ich
          nie lekceważyłam.


          > > Natomiast mam żal o to, że moje wyznanie zignorował i zlekceważył, mówiąc
          >
          > > potocznie - totalnie olał. To boli, boli dużo bardziej niż nieodwzajemnio
          > ne
          > > uczucie. I nie mówicie mi, że milczenie to też odpowiedź, bo tak nie jest
          > .
          >
          >
          > Czasami wydaje sie nam ze darząc kogos uczuciem ofiarowujemy niej/jemu zloto,
          > cos najbardziej cennego co posiadamy, a druga osoba tego wcale nie potrzebuje i
          >
          > dla niej to jest zwyczajny zlom, ktory zawadza. Niestety.
          >
          >
          >
          >
          > > Milczenie to tchórzostwo i ucieczka niedojrzałego i nieodpowiedzialnego
          > człowieka przed niekomfortową sytuacją.
          >
          > Pomysl o takiej sytuacji; jestes ladna, inteligentna dziewyczna, kazdy chlopak
          > w szkole/pracy chce sie z toba umowic. Dostajesz 50 listow, czy odpowiadasz
          > facetom o ktorych myslisz ze sa beznadziejni, albo wogole nie w twoim guscie?
          > Oczywiscie ze nie!

          Nie sądzę, że on otrzymuje takie listy codziennie od 50 dziewczyn, lecz gdybym
          ja tych przykładowych 50 listów otrzymała i byłyby one "na poważnie" bez ściemy,
          zgrywu czy robienia jaj - odpowiedziałabym na wszystkie. Piszesz, że 90% ludzi
          by nie odpowiedziało, w takim razie jestem nienormalna.
          • polska_potega_swiatowa Re: czasami daja nam czego, nie chcemy..... 05.07.07, 06:03
            yokooo napisała:

            > Nie, wystarczyło żeby odpisał np: "Nie umiem odwzajemnić twoich uczuć,
            > przepraszam" lub coś w tym stylu. Sama byłam kilka razy w podobnej sytuacji i
            > wiem, że nie jest łatwo... lecz szanuję uczucia innych ludzi, dlatego nigdy
            > ich nie lekceważyłam.


            Ha ha, chyba zartujesz, dlaczego ma sie czuc winny "ze nie umie odwzajemnic
            uczuc"? Moze umie, tylko nie teraz, i nie z Toba.... Za co ma ciebie facet
            przepraszac, ze ma inne potrzeby w danej chwili niz ty?

            Cytat z Chopina :"mezczyzna lubi zdobywac kobiete ktora mu sie podoba i ktora
            kocha, niz byc zdobywny przez kobiete ktora mu sie nie podoba/lub ktorej nie
            kocha."




            • yokooo Re: czasami daja nam czego, nie chcemy..... 05.07.07, 09:53
              polska_potega_swiatowa napisał:

              > yokooo napisała:
              >
              > > Nie, wystarczyło żeby odpisał np: "Nie umiem odwzajemnić twoich uczuć,
              > > przepraszam" lub coś w tym stylu. Sama byłam kilka razy w podobnej sytuac
              > ji i
              > > wiem, że nie jest łatwo... lecz szanuję uczucia innych ludzi, dlatego nig
              > dy
              > > ich nie lekceważyłam.
              >
              >
              > Ha ha, chyba zartujesz, dlaczego ma sie czuc winny "ze nie umie odwzajemnic
              > uczuc"? Moze umie, tylko nie teraz, i nie z Toba.... Za co ma ciebie facet
              > przepraszac, ze ma inne potrzeby w danej chwili niz ty?

              Szanowna wielka potęgo światowa,
              każdy z nas działa tak, jak mu sumienie dyktuje. Jedni w takich sytuacjach mówią
              - lala już mnie nie kręcisz, spadaj. Inni chowają głowę w piasek i udają, że ich
              nie widać, a jeszcze inni mówią - nie odwzajemniam twoich uczuć, przepraszam bo
              wiem jakie to może być przykre. Właśnie w niewygodnych i przykrych sytuacjach
              najlepiej widać klasę człowieka - i tyle. A o poczuciu winy nigdzie nie pisałam,
              więc nie wiem skąd ci to do głowy przyszło.


              > Cytat z Chopina :"mezczyzna lubi zdobywac kobiete ktora mu sie podoba i ktora
              > kocha, niz byc zdobywny przez kobiete ktora mu sie nie podoba/lub ktorej nie
              > kocha."

              Fajny cytat, tylko do opisywanej prze mnie sytuacji nie pasuje. Kilka dni temu
              napisałam tu, że sprawa jest dla mnie zamknięta. Rzeczywiście tak jest. Wysłałam
              do niego drugi list, pisząc co o tym myślę. Tym razem odezwał się. Spotkaliśmy
              się. Była szczera rozmowa i "zagadka" została wyjaśniona. Nie kocha mnie, nie
              chce żadnych poważnych związków, ale bardzo mu się podobam i pociągam go
              fizycznie, więc gdyby mi taki układ odpowiadał to...
              Czyli, mój ukochany Mareczek chętnie by pobzykał fajną laskę ale oprócz kilku
              orgazmów nic więcej nie może mi zaoferować. Więc jak widzisz, nie ma on w tej
              chwili tak bardzo innych potrzeb niż ja, bo w pewnym sensie one się pokrywają,
              tylko że jego oferta jest dosyć uboga - dwugwiazdkowy hotelik ze śniadaniem, a
              ja liczyłam na sześciogwiazdkowe all-inclusive.




              • polska_potega_swiatowa Re: czasami daja nam czego, nie chcemy..... 05.07.07, 10:12
                yokooo napisała:

                > Spotkaliśmy
                > się. Była szczera rozmowa i "zagadka" została wyjaśniona. Nie kocha mnie, nie
                > chce żadnych poważnych związków, ale bardzo mu się podobam i pociągam go
                > fizycznie, więc gdyby mi taki układ odpowiadał to...
                > Czyli, mój ukochany Mareczek chętnie by pobzykał fajną laskę ale oprócz kilku
                > orgazmów nic więcej nie może mi zaoferować. Więc jak widzisz, nie ma on w tej
                > chwili tak bardzo innych potrzeb niż ja, bo w pewnym sensie one się pokrywają,
                > tylko że jego oferta jest dosyć uboga - dwugwiazdkowy hotelik ze śniadaniem, a
                > ja liczyłam na sześciogwiazdkowe all-inclusive.

                Zupelnie jak moja ex dziewczyna z Japoni, chicala widywac sie ze mna na
                wakacje, ferie, i ja oczywiscie mialem to wszystko pokrywac, w celach
                krajoznawczo seksualnych. Sprawy sie zkomplikowaly bylem w wojsku w USA, nie
                moglem ja zobaczyc w czasie wakacji, bylem gdzies na pustyni na cwiczeniach,
                wiec zdecydowala ze bedzie czekac do nastepnych wakacji, i sadzila ze wystarczy
                1 oschly list, 2 kartki w miedzyczasie. A co dzialo sie ze mna w miedzyczasie
                wogle ja nie interesowalo. Po pol roku nie pisania, oddzywa sie ze wreszcie
                przyjezdza studiowac ale na przeciwlegle wybrzeze do Seattle, ja mieszkalem w
                Polnocnej Karolinie. I ze laskawie spotka sie ze mna w czasie feri za nastepne
                pol roku.

                Znudzila mi sie rola sponsora i kola zapasowego. Zreszta nie trzeba byc tuz
                obok zeby kochac. Wlasnie dlatego powiedzialem tobie ze twoj chlopak krzywdy
                tobie nie wyrzadzil, bo porzynajmniej nie marnowal twojego czasu. A moja ex
                zmarnowala mi 2 lata, bo powiedziala mi zebym czekal, gdy bylismy razem w
                Japoni,spalismy ze soba, powiedziala mi ze chce byc ze mna, moja
                dziewczyna/kochanka i zebym na nia czekal, az przyjedzie na studia. Sklamala
                bo mogla w miedzyczasie powiedziec ze nic nie gwarantuje, nie powiedzala mi do
                ostatniej chwili ze po 2 latach nie ma mi nic do zaoferowania niz wspolne
                wakacje. Podziekowalem, wlasciwie bez slowa. I nie mow mi ze mialem sie
                tlumaczyc dlaczego.



                • yokooo Re: czasami daja nam czego, nie chcemy..... 05.07.07, 11:11
                  polska_potega_swiatowa napisał:

                  > yokooo napisała:
                  >
                  > > Spotkaliśmy
                  > > się. Była szczera rozmowa i "zagadka" została wyjaśniona. Nie kocha mnie
                  > , nie
                  > > chce żadnych poważnych związków, ale bardzo mu się podobam i pociągam go
                  > > fizycznie, więc gdyby mi taki układ odpowiadał to...
                  > > Czyli, mój ukochany Mareczek chętnie by pobzykał fajną laskę ale oprócz k
                  > ilku
                  > > orgazmów nic więcej nie może mi zaoferować. Więc jak widzisz, nie ma on w
                  > tej
                  > > chwili tak bardzo innych potrzeb niż ja, bo w pewnym sensie one się pokry
                  > wają,
                  > > tylko że jego oferta jest dosyć uboga - dwugwiazdkowy hotelik ze śniadani
                  > em, a
                  > > ja liczyłam na sześciogwiazdkowe all-inclusive.
                  >
                  > Zupelnie jak moja ex dziewczyna z Japoni, chicala widywac sie ze mna na
                  > wakacje, ferie, i ja oczywiscie mialem to wszystko pokrywac, w celach
                  > krajoznawczo seksualnych. Sprawy sie zkomplikowaly bylem w wojsku w USA, nie
                  > moglem ja zobaczyc w czasie wakacji, bylem gdzies na pustyni na cwiczeniach,
                  > wiec zdecydowala ze bedzie czekac do nastepnych wakacji, i sadzila ze wystarczy
                  >
                  > 1 oschly list, 2 kartki w miedzyczasie. A co dzialo sie ze mna w miedzyczasie
                  > wogle ja nie interesowalo. Po pol roku nie pisania, oddzywa sie ze wreszcie
                  > przyjezdza studiowac ale na przeciwlegle wybrzeze do Seattle, ja mieszkalem w
                  > Polnocnej Karolinie. I ze laskawie spotka sie ze mna w czasie feri za nastepne
                  > pol roku.
                  >
                  > Znudzila mi sie rola sponsora i kola zapasowego. Zreszta nie trzeba byc tuz
                  > obok zeby kochac. Wlasnie dlatego powiedzialem tobie ze twoj chlopak krzywdy
                  > tobie nie wyrzadzil, bo porzynajmniej nie marnowal twojego czasu. A moja ex
                  > zmarnowala mi 2 lata, bo powiedziala mi zebym czekal, gdy bylismy razem w
                  > Japoni,spalismy ze soba, powiedziala mi ze chce byc ze mna, moja
                  > dziewczyna/kochanka i zebym na nia czekal, az przyjedzie na studia.

                  Zmarnowała ci dwa lata... to dużo, u mnie było tylko kilka miesięcy lecz pewnie
                  gdybym go nie "przycisnęła" wyznaniem uczuć i upartym domaganiem się jasnej
                  odpowiedzi, to mogłoby trwać znacznie dłużej.

                  Sklamala
                  > bo mogla w miedzyczasie powiedziec ze nic nie gwarantuje, nie powiedzala mi do
                  > ostatniej chwili ze po 2 latach nie ma mi nic do zaoferowania niz wspolne
                  > wakacje. Podziekowalem, wlasciwie bez slowa. I nie mow mi ze mialem sie
                  > tlumaczyc dlaczego.

                  Twoja historia jest trochę inna i wcale nie uważam, że to ty powinieneś się
                  tłumaczyć, bo niby z czego? Trafiłeś na hubę (tak nazywam takich ludzi) i mogę
                  tylko współczuć, 2 lata to dużo... szczególnie kiedy nie ma się 19 lat i czas na
                  znalezienie tej właściwej osoby coraz szybciej umyka...
                  Pozdrawiam
                  • epris Re: czasami daja nam czego, nie chcemy..... 05.07.07, 11:20
                    Yokooo, masz racje, to byla inna sytuacja i chlopak jest z innej gliny, niz ci,
                    o ktorych mowimy.
                    Pisalam ponizej o mojej sytuacji, podobnej nieco do Twojej. jeszcze mnie to
                    boli, po dwoch latach, bo inaczej nie zabieralabym glosu. Widzisz, chyba moim
                    postem wywolalam go telepatycznie, bo wczoraj zadzwonil, po dwu latach
                    milczenia!!! Jego przeprosiny, kajanie sie, prosba o wybaczenie- az mi bylo
                    przykro , bo nie wiedzialam , jak zareagowac.
                    On chce sie spotkac.
                    I co ja mam teraz zrobic z moim popaprancem ???
                    Nb- imiennik Twojego.
                    Pozdrawiam
                    • shangri.la Re: Poprańców należy zostawić..... 05.07.07, 11:39
                      ....popapranym kobietom;)
                    • yokooo Re: czasami daja nam czego, nie chcemy..... 05.07.07, 14:13
                      Trudno mi cokolwiek radzić, każda historia jest inna i w każdej z nich spotykamy
                      innego człowieka.... Czy on wyjaśnił ci dlaczego milczał przez 2 lata i nie
                      reagował na twoje listy? Jaki był powód takiego zachowania?
                  • polska_potega_swiatowa Re: czasami daja nam czego, nie chcemy..... 05.07.07, 11:46
                    yokooo napisała:

                    > Twoja historia jest trochę inna i wcale nie uważam, że to ty powinieneś się
                    > tłumaczyć, bo niby z czego? Trafiłeś na hubę (tak nazywam takich ludzi) i mogę
                    > tylko współczuć, 2 lata to dużo... szczególnie kiedy nie ma się 19 lat i czas
                    > na znalezienie tej właściwej osoby coraz szybciej umyka...


                    no wlasnie a ja juz mialem 24 lat gdy ja poznalem, a ona 19, po dwoch latach ja
                    malem 26, a ona tez dzieckiem nie byla majac 21 lat, nie mogla sie tlumaczyc ze
                    jest za mloda na powazny zwiazek, bo na niepowazny zwiazek (seks, wspolne
                    wakacje nie byla za mloda). Nie wazne, ale fajnie by juz na poczatku
                    powiedziala jak to bycie jej "lover" jak to nazwala bedzie wygladac.

                    to byl wielki niewypal, zaluje ze narobilem sobie takie nadzieje. Nie lubie
                    ludzi ktorzy konsumuja nasza milosc nie bedac w stanie jej odwzajemnic. Wydaje
                    mi sie ze milczenie czy zerwanie jest lepsze niz trzymanie kogos na odleglosc,
                    i traktowanie kogos jako kolo zapasowe, ktore zawsze bedzie pod reka
                    niezaleznie od tego co ona zrobi. No coz, niektorzy ludzie biora bo im cos
                    dajemy, nie kazdy ma honor....


                    • ja_adam Re: czasami daja nam czego, nie chcemy..... 05.07.07, 11:55
                      to znamienne, ktoś milczy a tyle każdy ma do powiedzenia swoje 2,45 groszy
      • ileana79 wiec i Ty przeczytaj prosze 02.07.07, 14:36
        co ja napisalam ciut wyzej, byloby dobrze, gdyby wiecej kobiet zdawalo sobie z
        tego sprawe
        pozdrawiam
    • cyberski Re: Milczenie............. 02.07.07, 12:11
      To z mojego punktu widzenia wygląda tak...
      Ty dałaś sobie prawo do "zadania pytania", ale uważass, ze to źle iż ondał sobie prawo do "nieodpowiadania na pytanie"...
      Czyli co?
      Tobie wolno, a ktoś musi?
      Wiem, sytacja w któą się "wkręciłaś" z pewnością do komfortowych nie należy, no ale czy nie sądzisz, ze jak gdyby "wkręciłaś się" w nią z własnej, nieprzymuszonej woli?
      Był mus by zadawać pytanie?
    • zbychooo Re: Moja rada 02.07.07, 14:03
      Jeżeli on ci nie odpowie, to zwykła szuja. I nie daj sobie wmówić, że takie
      zachowanie jest normalne. Przede wszystkim jest - głupie, niedojrzałe i
      nieuczciwe. Ten człowiek to inwalida, skrzywdzony przez los lub rodziców - zero
      empatii, inteligencji społecznej i emocjonalnej. Niestety takich inwalidów w
      naszym współczesnym świecie jest coraz więcej i spotkasz ich pewnie nie jeden
      raz na swojej drodze.
      Moja rada - napisz do niego jeszcze raz, ostatni raz. Napisz szczerze co o nim
      myślisz - jakim okazał się zerem, niech choć na chwilę, zostanie zakłócone jego
      dobre samopoczucie, a ty z pewnością poczujesz lekką ulgę.
      Trzymaj się:)
      • shangri.la Re: Moja rada 02.07.07, 14:09
        Zgadzam się z przedmówcą w opinii na temat niesławnego bohatera, uhm....tego
        wątku, ale stanowczo odradzam informowanie go o tym , że jest żle wychowany
        itp.....:)
      • ileana79 :-| błąd 02.07.07, 16:17
        moim zdaniem. raczej nie poczuje ulgi, bo on prawdopodobnie i na to nie odpisze
        i bedzie sie czula jeszcze gorzej ze pokazala emocje a on i tak ja olal
        tak uwazam
        • yokooo Re: :-| błąd 02.07.07, 16:49
          ileana79 napisała:

          > moim zdaniem. raczej nie poczuje ulgi, bo on prawdopodobnie i na to nie odpisze
          > i bedzie sie czula jeszcze gorzej ze pokazala emocje a on i tak ja olal


          Emocje już pokazałam w pierwszym liście i to nie byle jakie, więc za późno, nie
          da się ich ukryć.
          Rada z ostatnim listem zaczyna mi się podobać. Nie będzie wyzwisk, pretensji,
          użalania się nad sobą, skamlenia o odpowiedź. Zwyczajnie napiszę co myślę o
          takim postępowaniu i takich ludziach. Tym bardziej, że nie tak dawno to on
          zarzucił mi, że nie do końca wierzy w moją szczerość. Moje wyznanie uczuć i
          odkrycie się było niejako odpowiedzią i udowodnieniem, że mam szczere intencje
          wobec jego osoby.
          Postanowiłam, że pokażę mu palcem tą jego słynną szczerość, którą tak zawsze
          lubił podkreślać. Zachwieję choć na chwilę jego dobrym samopoczuciem i z
          pewnością przyniesie mi to satysfakcję.
          • ileana79 Re: :-| błąd 02.07.07, 17:04
            jak uwazasz
            mnie osobiscie w takiej sytuacji przyniosloby satysfakcje gdybym skutecznie
            skierowala mysli na cos innego, konstruktywnego. jego i tak guzik obchodzi co mu
            napiszesz.
    • ileana79 jeszcze jedno 02.07.07, 14:44
      > w sytuacji
      > gdy kobieta, którą jesteś zainteresowany, o którą zabiegasz, prawie że wyznaje
      > ci swoje uczucia, ty przyjmujesz to do wiadomości i NIC, milkniesz.....
      > DLACZEGO?
      Dlatego, ze on nie chce, sama sobie odpowiedialas na to pytanie, to ze facet sie
      z kims spotyka nie musi wcale oznaczac, ze jest tym kims "zainteresowany",
      dopoki Ci nie powie ze znaczysz dla niego wiecej niz kolezanka z ktora nawet -
      przykro mi - moze sypiac i byc mu przyjemnie - to nie masz podstaw zeby sadzic
      ze moze z tego byc cos wiecej. Oni nie sa niepelnosprawni, jesli im naprawde
      zalezy to my nie musimy sie zastanawiac, pisac na forach, rwac wlosy z glowy, ze
      nie rozumiemy, ze dlaczego, a co on mysli - bo wiemy! Oni naprawde sa prosci w
      obsludze. Tylko panie wszystko komplikuja, nawet cos tak prostego jak milczenie.
      Milczenie w takiej sytuacji jest zupelnie wymowne, oczywiscie trzeba sobie
      zostawic jakies 3% szansy, ze wcale nie musi - ale raczejjest tak ze jednak to
      oznacza: nie jest zainteresowany, dla niego to sie wymknelo spod kontroli w
      kierunku, w ktorym nie ma ochoty brnac. Po co i co dokladnie chcesz wyjasniac,
      tak lubisz robic sobie krzywde? Lepiej Ci sie zrobi jak powie Ci wprost?
      Chcialabym w to uwierzyc. Nie ma po co tego roztrzasac. Odwrioc sie od tematu,
      glowa do gory.
      Pozdrawiam i zycze powodzenia.
      • shangri.la Re: jeszcze jedno zero............. 02.07.07, 14:49
        Akceptacja braku wychowania i instrumentalnego traktowania CZłOWIEKA, bo kobieta
        jest człowiekiem, Ileano.....człowiekiem wrażliwym i myślącym, człowiekiem
        którego można urazić, zranić, ale też oszukać udawanymi uczuciami i zbajerować
        pustymi deklaracjami.
        • cyberski Re: jeszcze jedno zero............. 02.07.07, 15:16
          Oj czasami miepotrzebnie sobie komplikujemy tworząc "wizje alternatywne" :)
          A może wystarczyłoby wysłać jeszcze jednego mejla z zapytaniem czy coś się stało, bo milczy?

          Pomijam już całkiem możliwe (choć rzadkie) sytuacje, że mejl nie dotarł choć został wysłany...
          Do mnie też kiedyś miano pretensje o to, ze nie odpowiedziałem na mejla, którego nigdy nie otrzymałem (choć wysłany był) :))
        • elinor1 Re: jeszcze jedno zero............. 02.07.07, 15:28
          yokooo,
          rozumiem twoje rozczarownie. jak napisałam wyżej, bardzo niedawno zdarzyło mi
          się coś bardzo podobnego. nie będę opisywać wszystkich emocji z tym związanych,
          było ich sporo. tym niemniej rzeczywiście miał prawo nie odpowiadać, nawet
          jesli odbieramy to jako tchórzostwo. dla mnie raczej to unik.
          coraz bardziej jestem przekonana, że taka mailowa deklaracja jest całkowitą
          pomyłką. wydaje się bezpieczniejsza, ale jednak naraża nas właśnie na taką
          sytuację - niejasność, niedopowiedzenie, męki niepewności, niezrozumienie tego
          co się stało itd. w kontakcie osobistym, choć takie słowa jednak cięzko przez
          gardło przechodzą, jednak większa jest szansa, że dowiemy się prawdy. wprost.
          to trudna sytuacja, szczególnie jeśli chodziło o prawdziwe zaangażowanie, a nie
          flirt. taka jest róznica, ze w przypadku drugiej sytaucji, możemy obrócić się
          na pięcie i powiedzieć " nie ten, to będzie inny".
          myślę, ze pewna szansa jest, ale chyba byłabym z tym ostrożna. można się jej
          kurczowo uczepić, a bardziej niestety jest prawdopodobny jest scenariusz, że
          nie jest gotowy (zainteresowany).
        • ileana79 wesołe 02.07.07, 15:50
          bla bla bla, ja tylko pisze jak jest, nie ma sensu walczyc z wiatrakami, inaczej
          nie bedzie w wiekszosci tego typu przypadkow, tyle.
          • yokooo Re: wesołe 02.07.07, 15:55
            ileana79 napisała:

            > bla bla bla, ja tylko pisze jak jest, nie ma sensu walczyc z wiatrakami, inacze
            > j
            > nie bedzie w wiekszosci tego typu przypadkow, tyle.



            Idąc tym tropem można stwierdzić - zaakceptujmy niewierność mężczyzn, bo
            przecież oni mają to w genach.
            • shangri.la Re: Smutne..... 02.07.07, 16:01
              Kobiety tak łatwo i beztrosko rozgrzeszają mężczyzn z braku dobrego wychowania,
              chamstwa, kłamstw, przemocy psychicznej i fizycznej....:(
              Myślę, że takie protekcjonalne stanowisko jest bardzo krzywdzące dla płci
              brzydkiej, ponieważ czyni z nich niedorozwiniętych dupków, po których nie ma
              sensu niczego oczekiwać, ponieważ służą jedynie zaspokajaniu przyziemnych potrzeb.
              Bardzo panom współczuję.....:)
              • ileana79 Re: Smutne..... 02.07.07, 16:03
                ja nie rozgrzeszam mezczyzn, umiem rozroznic g... od miodu i nie walcze o kogos
                kto mnie nie chce bo w zyciu nie chcaialbym takiego "zdobytego na sile" faceta.
                faceci sa rozni. tych dobrych dojrzalych wcale nie jest az tak malo.
                pozdrawiam
            • ileana79 :) 02.07.07, 16:01
              ja nie powiedzialam nic o akceptacji, jak ktos Ci niewierny to sie go pozbadz,
              lub odejdz sama. gdzie tu akceptacja?? To ja mam lepszy pomysl idac tropem
              waszego rozumowania: facet mnie nie chce, to ja sie poloze mu na wycieraczce i
              bede gryzla framuge, dopoki mi nie odpowie "dlaczego"..., albo lepiej "czy na
              pewno??"
              ech, ludzie :-/
      • zbychooo Re: jeszcze jedno 02.07.07, 15:38
        ileana79 napisała:

        > > w sytuacji
        > > gdy kobieta, którą jesteś zainteresowany, o którą zabiegasz, prawie że wy
        > znaje
        > > ci swoje uczucia, ty przyjmujesz to do wiadomości i NIC, milkniesz.....
        > > DLACZEGO?
        > Dlatego, ze on nie chce, sama sobie odpowiedialas na to pytanie, to ze facet si
        > e
        > z kims spotyka nie musi wcale oznaczac, ze jest tym kims "zainteresowany",
        > dopoki Ci nie powie ze znaczysz dla niego wiecej niz kolezanka z ktora nawet -
        > przykro mi - moze sypiac i byc mu przyjemnie - to nie masz podstaw zeby sadzic
        > ze moze z tego byc cos wiecej. Oni nie sa niepelnosprawni, jesli im naprawde
        > zalezy to my nie musimy sie zastanawiac, pisac na forach, rwac wlosy z glowy, z
        > e
        > nie rozumiemy, ze dlaczego, a co on mysli - bo wiemy! Oni naprawde sa prosci w
        > obsludze. Tylko panie wszystko komplikuja, nawet cos tak prostego jak milczenie
        > .
        > Milczenie w takiej sytuacji jest zupelnie wymowne, oczywiscie trzeba sobie
        > zostawic jakies 3% szansy, ze wcale nie musi - ale raczejjest tak ze jednak to
        > oznacza: nie jest zainteresowany, dla niego to sie wymknelo spod kontroli w
        > kierunku, w ktorym nie ma ochoty brnac. Po co i co dokladnie chcesz wyjasniac,
        > tak lubisz robic sobie krzywde? Lepiej Ci sie zrobi jak powie Ci wprost?
        > Chcialabym w to uwierzyc. Nie ma po co tego roztrzasac. Odwrioc sie od tematu,
        > glowa do gory.
        > Pozdrawiam i zycze powodzenia.

        Szanowna Ileano,
        nie obrażaj mnie proszę. Ja też jestem mężczyzną i nie uważam że jestem "prosty
        w obsłudze". Tworzysz sztuczne podziały. Odpowiedzialności i dojrzałości
        emocjonalnej wymaga się nie tylko od kobiet, ale wszystkich ludzi.
        I nie usprawiedliwiaj bohatera tego wątku - jemu wolno nie liczyć się z
        uczuciami innych bo jest mężczyzną - taki już się urodził. Bzdura, jest
        niedojrzałym tchórzem - tacy się trafiają wszędzie zarówno wśród mężczyzn jak i
        kobiet.

        • shangri.la Re Brawo Zbycho:) n/t 02.07.07, 15:53

          • ileana79 jest taki stwor emersona 02.07.07, 15:57
            co mowi o konformistach, poczytaj sobie
            brawo, brawo :D
        • ileana79 jeszcze raz 02.07.07, 15:56
          1. nie wiem gdzie tu dostrzegles "usprawiedliwianie", dla mnie to czysta
          obserwacja dokladnie tej a nie innej sytuacji, nie jestem wrogiem facetow,
          walnij sioe w glowke, sama mam chlopa ktorego bardzo kocham, a jesli ktos
          bierze do siebie to, co do niego nie "przystaje" to... niech sie zastanowi ;),
          2. dla mnie jestescie zaskakujaco prosci w obsludze i to tez moja obserwacja, do
          ktorej mam prawo a podzial na plec nie jest moim zdaniem sztuczny, lecz
          naturalny ;) (polemika na temat generalizacji, to inny rozdzial natury
          filozoficznej, wszyscy wiemyt, ze pewne cechy mezczyzn sa wspolne, jak i kobiet
          zreszta, 3. owszem facet jest niedojrzaly no i co w zwiazku z powyzszym? ja
          tylko pisze ze tego nie ma sensu roztrzasac, bo sytuacja mowi sama za siebie, i
          tak sobie bedziecie dywagowac, czy nalezy, czy nie i dlaczego i po co.
          pozdrawiam
          • ileana79 nie jestem rowniez wrogiem kobiet 02.07.07, 15:58
            zeby nie bylo, ale takie robienie sobie dziury w brzuchu przez niektore osoby,
            ktore naprawde gubia przez to szacunek do siebie, po prostu dziala mi na nerwy
            • okhi Re: nie jestem rowniez wrogiem kobiet 02.07.07, 20:24
              dla prostych, wszystko jest proste...
              • ileana79 nastepna intelektualistka 03.07.07, 09:17
                istnieje jakies rzeczowe uzasadnienie tej madrosci ludowej?
                rece opadaja
    • justyna41 Re: Milczenie............. 02.07.07, 20:26
      Nie akceptuję takiego zachowania, a mnie też dotkneło badzo milczenie pewnej
      bardzo mi drogiej osoby. Sama tego po prostu nie rozumiem.
    • zuunia2007 Takich facetow jest wiecej... 02.07.07, 20:45
      Czytajac to, co napisalas, mam wrazenie, ze piszesz o moim bylym, ktory
      zachowywal sie w identyczny sposob, najpierw twierdzil, ze jest bardzo
      zaangazowany, a pozniej mnie ignorowal, tak jak osoba, o ktorej piszesz...
      Moze znamy tego samego faceta ????? he he he, swiat jest maly...
      Napisze Tobie jedna rzecz, ze jego milczenie oznacza brak uczuc. Oznacza, ze Cie
      wczesniej oszukiwal.
      • friday133 Re: Takich facetow jest wiecej... 02.07.07, 21:03
        A wiesz, co jest najgorsze? Dla ciebie najgorsze? Że nadal masz nadzieję. To
        dlatego chcesz napisać drugiego maila, to dlatego chcesz usłyszec odpowiedź. Bo
        w środku nie wierzysz, że brzmi ona nie.
        A tak właśnie jest, niestety.

        Mam 35 lat i byłam w paru związkach, łatwiejszych i trudniejszych. I wiem teraz
        na pewno, że - jak ktoś tu słusznie napisał - jeśli jemu zalezy, to ty nie
        musisz zastanawiać się, co on ma na myśli i pytac o to na forach.jeśli jemu
        zalezy, to sam ci to powie i udowodni.

        A to, że cię bajerował - cóż. Faceci to lubią. Mogłas mieć złudzenie, że jest
        zaangazowany. Tylko, że nie był. Klasyka. On się bawi, nawet cię lubi, nawet
        pożąda, ale nie kocha i nie chce się wiązać. Ty go deklaracją przypierasz do
        muru, on jest tym przerażony i znika.
        100 proc. klasyki niestety.

        • bi_scotti Re: Takich facetow jest wiecej... 02.07.07, 21:56
          Naprawde czulabys sie lepiej gdybys dostala np. taka odpowiedz "Potwierdzam
          otrzymanie listu z dnia 15 czerwca 2007. Klaniam sie nisko z szacunkiem, XYZ"?
          Gdyby Ci tak odpisal, chamstwa bys Mu zarzucic nie mogla a dalej bys nie miala
          swojego jednoznacznego tak lub nie. On Ci nie odpisal, bo "tak" nie jest
          zainteresowany a "nie" Mu sie nie podoba graficznie. Podtekst jest prosty - nie
          jestescie pasujacymi do siebie czastkami pomaranczy. Milczenie JEST
          odpowiedzia. Ty odpowiedz otrzymalas i doskonale o tym wiesz tylko ta odpowiedz
          Ci sie nie podoba ale to juz inna sprawa. Kto pyta, ten sie dopyta. Ty sie
          dopytalas i wiesz juz bez zadnych zludzen, ze facet NIE odwzajemnia Twoich
          uczuc. Poplacz w poduszke, idz do fryzjera i szukaj innego obiektu
          zainteresowania. On Cie potraktowal bardzo lagodnie i delikatnie.
          • justyna41 Re: Takich facetow jest wiecej... 02.07.07, 22:04
            Myślę, że często prawda byłaby lepsza, choc uznaję argument, że tak jest
            delikatniej.

            "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" z Biblii - to mi się bardziej podoba.
            Takie milczenie dla zakochanej osocy jest dużym cierpienie, czeka dzień, dwa,
            tydzień, w końcu orientuje się, że odpowiedź nie nadejdzie, ale nadal się
            oszukuje, żyje złudzeniami - to absurdalne, wiem, ale tak niestety jest -
            zakochani sa ślepi i naiwni.
    • epris Re: Milczenie............. 03.07.07, 01:13
      Moja mila, ja jestem nastepna z tej grupy zawiedzionych.
      Powiem ci, ze teraz po dwoch latach wstydze sie sama przed soba a nawet przed
      nim, ze drazylam przez dlugi czas powod jego milczenia.
      Strasznie mi wstyd...
      Bylam zbyt pewna, moze dlatego , ze kazdy kontakt z nim konczyl sie jego
      slowami-Kocham Cie. Jestes moja, tak jak dawniej...
      Nb- to bylo ponowne spotkanie po latach i doprowadzil mnie do takiego stanu
      uczuc - echch...
      Potem raptem - trach i urwal kontakt.
      Pisalam, pytalam a nawet zlorzeczylam.
      Nic, zero odzewu.
      Potem wpadlam w depresje.
      Naprawde nie warto wiecej sie kontaktowac.
      Bo odchorujesz to tak, jak ja.
      Nie zycze Ci tego z calego serca.
    • yokooo Re: Koniec tematu 03.07.07, 11:20
      Kończę ten temat, nie tylko tu na forum ale też w moim realnym życiu. Ten
      człowiek dla mnie już nie istnieje. Dużo łatwiej o kimś zapomnieć, jeśli osoba
      ta okaże się zwykłym dupkiem. A większość waszych wypowiedzi utwierdziła mnie w
      przekonaniu, że z kimś takim miałam do czynienia. Cóż, kolejne doświadczenie w
      życiu, dosyć nieprzyjemne doświadczenie... o czym mu zresztą napisałam i czuję
      się zdecydowanie lepiej:)
      Pozostała jeszcze jedna kwestia, bardziej ogólna. Różne opinie zostały tu
      zaprezentowane na temat - jak się zachować w przypadku gdy ktoś, kogo nie
      kochamy wyznaje nam swoje uczucia. Apeluję to WSZYSTKICH! nigdy, pod żadnym
      pozorem nie ignorujcie i nie lekceważcie tych ludzi. Pomijam już to, że przez
      własną wygodę możecie doprowadzić do tragedii. Miałam taki przypadek w dalszej
      rodzinie, gdzie młody chłopak popełnił samobójstwo, bo dziewczyna której wyznał
      miłość nie chciała z nim o tym porozmawiać, unikała go i miała z koleżankami
      niezły ubaw. Co czuła kiedy się powiesił, mogę tylko się domyślać.
      Nie lekceważyć, nie ignorować, nie bawić się, nie wyśmiewać, po prostu - nie rób
      drugiemu co tobie nie miłe. Stara, dobra zasada którą watro pamiętać w każdej
      chwili swego życia.
      Pozdrawiam wszystkich forumowiczów i bardzo dziękuję za uwagę oraz ciepłe słowa:)
      • shangri.la Re: Koniec tematu 03.07.07, 11:45
        Szacunek dla drugiego człowieka, jego uczuć również ,jest miarą naszego
        człowieczeństwa.
        Życzę Ci , abyś spotkała mężczyznę, który obdarzy Cię miłością opartą na
        wzajemnym szacunku!:)))
      • elinor1 Re: Koniec tematu 03.07.07, 16:03
        niestety nie wszyscy sa tak dojrzali...

        pomimo tego, że zawsze staram się zrozumieć racje drugiej strony i mam
        nieznośną tendencję do usprawiedliwiania bliźnich, w tej konkretnej sytuacji
        (tj. milczenia) pozwoliłam sobie na gest niecałkiem etyczny. powiedziałabym
        wprost, poniżej pasa. i warto o tym pamiętać, ta forma odrzucenia może nam
        poczynić wrogów, więc może warto się zmusić do wysiłku i stosowną odpowiedź
        napisać..
        • biala_filizanka Re: Koniec tematu 04.07.07, 15:24
          czasem to milczenie jest lepsze :)
          ja sie znalazlam we wlasciwie odwrotnej sytuacji: wykrzyczlam nieomal w
          nerwach, ze kocham, chociaz wcale nie chcialam tego powidziec tak/wtedy. Nie
          wiem czy w ogole. I jestem bardzo wdzieczna temu komus za to jak udal ze tej
          rozmowy wcale nie bylo i wlasciwie nic onamiedzy nami nie zmienila. Strach
          pomyslac co by bylo gdyby sie zdobyl na jakas odp. ;)
          • justyna41 Re: Koniec tematu 04.07.07, 16:17
            Dlaczego strach?
            • malumcia Re: Koniec tematu 06.07.07, 21:26
              Zadziwiające, ale miałam b. podobną sytuację. I też facet nie dał konkretnej
              odpowiedzi, po prostu olał. Wolałam wtedy dużo bardziej usłyszeć "nie",
              bo "nie" znaczy "nie", a olanie może oznaczać wiele rzeczy. Człowiek zakochany
              widzi to, co chce widzieć, a nie to, co istnieje. Niestety, miłość, lub
              zauroczenie, oślepiają. "Nie" jest na tyle konkretne, że nawet zakochany je
              zrozumie. Brak odpowiedzi powoduje, że strona deklarująca zaczyna się szamotać
              we własnych domysłach, nie wie, co ma myśleć. Wydaje mi się, ze olanie w takiej
              sytuacji jest najgorszym rozwiązaniem, najbardziej boli i daje nadzieję na
              niemożliwe.
              • elinor1 Re: Koniec tematu 06.07.07, 23:16
                co dla mnie jest pocieszające, to fakt, że podobna historia zdarzyła się tez
                innym osobom. bo dość mocno się tym wszystkim obwiniałam (trochę to robię
                nadal), byłam wściekła na siebie, że zrobiłam coś tak głupiego, bezsensownego i
                upokarzającego. na pewno nigdy więcej się na to nie zdobędę. ale jeśli dopadnie
                nas stan zadurzenia przestajemy myśleć racjonalnie i robimy cos, o co byśmy się
                wcześniej nie posądzali.
                zaskakujace jest dla mnie również, że milczenie jest tak często odpowiedzią. bo
                rzeczywiście, ja należę do osób, które w takiej sytaucji czują się zobowiązane
                do odpisania. tak nakazuje dobre wychowanie i zwykła, ludzka przyzwoitość.
                • kinia72 Re: Koniec tematu 07.07.07, 18:02
                  napisalam ci yokooo odpowiedz co o tym mysle - poczytaj
                  wyzej
    • wieczornica Re: Milczenie............. 04.03.19, 11:19
      Ktoś odkopał bardzo stary wątek, a jakbym czytała o sobie sprzed kilku lat.
      Przez śmiecia (dla mnie nie zasługuje on na miano człowieka) wpadłam w załamanie nerwowe. Musiałam brać psychotropy, najbliżsi przeżyli ze mną piekło, ale po roku mi już zupełnie przeszło. Na szczęście już nic do niego nie czuję i śmiać mi się chce, kiedy sobie pomyślę, że ktoś taki w ogóle mógł mi się spodobać. Po tym wszystkim, wzrosła tylko moja nieufność do płci przeciwnej, dlatego staram się do nowych relacji z mężczyznami nie podchodzić zbyt emocjonalnie.
      • yadaxad Re: Milczenie............. 04.03.19, 20:41
        Problem w tym, że zakochanie od pierwszego wejrzenia istnieje. Działa na na najprymitywniejszym instynkcie pociągu fizycznego. Oczywiście wiele czynników może go negatywnie rozładować, kiedy wtrąci się intelekt i realnie oceni. Tylko, że jest to stan, który wypuszcza do organizmu chemię podobną do tej, którą diagnozuje się przy chorobach psychicznych. To zaburza racjonalną ocenę i działanie. I często trzeba dostać wiele kuksańców, których chemia zneutralizuje tę instynktownie nabytą. Istnieją też odwrotne relacje. Kiedy kogoś tak powszednie akceptujemy i dopiero nagromadzenie tych akceptacji w pewnym momencie robi wybuch.
        • kod_matrixa Re: Milczenie............. 04.03.19, 20:51
          Istnieją prymitywniejsze instynkty niż miłość od pierwszego wejrzenia. Chociaż przyznaję, że lepiej zakochać się przyglądając się więcej razy. :)
          • yadaxad Re: Milczenie............. 04.03.19, 21:48
            Warto przytrzymać choć odrobinę rozumu, bo przyroda ma w wypadku tego instynktu w nosie głód i przeżycie :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka