ikka
16.07.07, 01:06
taki desperacki pomysł: a niech wszyscy wiedzą. bo kiedy znajoma pyta: "hej,
kamilka, a jak sesja?" i sama odpowiada: "a, ty sobie zawsze jakoś radzisz",
a ja wiem, JAK sobie radzę, tak, że wolałabym sobie w ogóle nie radzić - to
ja nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. albo kiedy ludzie się dziwią, że nie
chcę lodów i pytają: "odchudzasz sie , czy co?", a ja się boję słodyczy po
prostu(acz wiem, to nie jest zdrowe, trzeba jeść jak inni). albo nie
przychodzę na Ważne Urodziny - rozumiecie, bo akurat tego popołudnia... - i
jak mam się tłumaczyć, żeby koleżanka nie pomyślała, że ją olewam? i takie
mam fantazje, żeby powiedzieć całkiem lekko: "wiesz, jem kompulsywnie;
właśnie zjadłam kilogram ciastek, dwie czekolady, litr lodów, paczkę płatków
cynamonowych i pół słoika miodu w związku z czym nie czuję się najlepiej,
więc wybacz. pytałaś". tak za każdym razem, kiedy to będzie właściwa
odpowiedź. właśnie tak na przykład się ujawnić. żeby już nie kłamać. i żeby
wszyscy wiedzieli, że jest źle (choć nic z tego nie wyniknie). choć bywa
dobrze i może kiedyś wreszcie będzie, a nikt i tak nie zrozumie - więc może
lepiej nie mówić? co o tym sądzicie? a Wy zachowujecie dla siebie tę
straszliwą tajemnicę?
cześć horlaa :) dobrze Cię widzieć (w ten ograniczony sposób nawet)znów.