Dodaj do ulubionych

jak "powrócić"???

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.01, 01:04
Dwa lata temu postanowiłam "uciec" , odizolować sie od ludzi. Wówczas było to
dla mnie najlepsze wyjście - ale niestety przestało być. Teraz bardzo
potrzebuje kontaktów z innymi ludzmi - tylko nie wiem jak "powrócić" stamtąd
gdzie byłam dotychczas.
Co zrobilibyście na moim miejscu ?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: jak 09.12.01, 01:17
      zaczeli rozmawiac z ludzmi... wybrali sie na jakas impreze gdzie jest ich wielu - jakis koncert,
      wernisaz? Dyskoteke czy pub odradzam poki co, bo tam wypada miec pare...
      • Gość: igor Re: jak IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.01, 01:20
        kwieto napisał(a):

        Dyskoteke czy pub odradzam poki co, bo tam wypada miec pare...

        Co masz na myśli???
        • kwieto Re: jak 09.12.01, 01:44
          To, ze nastawiajac sie na pojscie do dyskoteki samemu zakladasz, ze kogos poderwiesz - bo
          inaczej bedziesz stal jak kolek - a to dla samotnika moze byc problemem
          W pubie bedzie podobnie - musisz sie zdecydowac aby do kogos zagadac - to moze byc
          trudne.
          Natomiast koncert, jescze do tego rockowy, gdzie stoi tlum ludzi ktorzy sie przekrzykuja
          wzajemnie jest mniej krepujacym sposobem nawiazania kontaktu, wystarczy krzyknac czy
          powiedziec "fajowo, no nie?" i juz...
          To samo w galerii czy innym "miejscu publicznym"
    • Gość: Toi Re: jak IP: *.cm-upc.chello.se 09.12.01, 04:53
      Napisz do mnie, uwielbiam Poznan. xxxtoi@hotmail.com
      :))))
      Byle nie na skrzynke gazety, bo szwankuje straszliwie.
      Pisanie jest dobra forma bycia, czesto bardzo bliskiego, z ludzmi i
      rownoczesnie niebycia z nimi. Ma to te przewage nad innymi formami kontaktu, ze
      jest szalenie latwe...
      Poza tym - pracujesz, uczysz sie, masz rodzine?... Wydluzaj stopniowo
      zdawkowosc wymienianych powitan, informacji, to nie takie trudne. Sluchaj,
      zapamietuj, a potem zapytaj o to, o przeziebienie syna, o egzamin na prawo
      jazdy. Zainteresuj sie ludzmi i pokaz im to. Koniecznie sie usmiechaj. Dalej
      samo pojdzie.
      pzdr cieplo i naprawde czekam :)
      Toi
      • Gość: claire Re: jak IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.01, 11:28
        Toi, tak na marginesie, czy rzeczywiście sądzisz że pisanie np na forum jest
        formą BARDZO BLISKIEGO kontaktu z drugą osobą???? Chyba nie wiesz co to jest
        bardzo bliksi kontakt. Własnie ostatnio nurtuje mnie to pytanie. Dlaczego
        ludzie kontaktują się w taki sposób, dlaczego ja odpalam komputer, robię sobie
        kawę, czytam i piszę, zamiast wyjść z domu i doprowadzić do "bliskiego
        kontaktu" z drugą osobą, rozmawiając z nią, patrząc jej w oczy, widząc jak
        reaguje, czy się usmiecha, czy jest smutna. Forma pisania jest na pewno
        bezpieczna, możesz napisać to czego może byś nie powiedział wprost, właśnie
        dlatego że nikt Cię nie widzi. To jedno wytłumaczenie. Drugie (chyba mój
        przypadek) jestem ciekawa ludzi, tego co myślą, jak reagują, co w nich tak
        naprawdę siedzi. Oczywiście są przyjaciele, ale TO jest nowa forma
        informacji. Może kiedyś przy naszych komputerach będą małe kamery i będziemy
        widzieć z kim dyskutujemy. Ale wtedy nie byłoby bariery ochronnej...
        A więc wracając do tematu, może zaproś koleżankę na kawę a nie namawiaj jej na
        korespondencję bo to będzie dla niej nowa forma "odejścia", nie? Może zreszto
        masz zamiar to zrobić, kiedy do Ciebie napisze. Jeśli tak to kłaniam się nisko
        uniżenie.
        Pozdrawiam
        • Gość: Toi Re: jak IP: *.cm-upc.chello.se 09.12.01, 22:10
          Gość portalu: claire napisał(a):

          > Toi, tak na marginesie, czy rzeczywiście sądzisz że pisanie np na forum jest
          > formą BARDZO BLISKIEGO kontaktu z drugą osobą???? Chyba nie wiesz co to jest
          > bardzo bliksi kontakt.

          claire, mam to szczescie, ze bardzo dobrze wiem, co to jest bliski kontakt, a
          kontakt forumowy uprawiam krotko (czyzby dlatego wlasnie?), tzn od niedawna.
          Napisalam do katy, ze to bliski kontakt bedac i rownoczesnie NIE BEDAC z ludzmi,
          wiec latwy, a katy tego wlasnie w tej chwili potrzebuje, wlasnie tej bariery
          ochronnej, o ktorej piszesz. Na POCZATEK. Napisalam jej tez o innych sposobach
          nawiazywania kontaktu z ludzmi (przy okazji dodam, ze czyjas rada o wygrzebaniu
          starego notesu moze byc bardzo dobra). Poza tym - tak, rzeczywiscie kawe chetnie
          bym zrealizowala, co wynika dokladnie z mojego pierwszego zdania postu do
          katy. :) Ale przypuszczam, ze katy wolalaby najpierw wymienic kilka maili (wiesz,
          to cos innego niz publiczne posty na forum, swoja droga), tudziez listow lub
          telefonow, gdy juz wroce do Gdanska. Ale na kawe zapraszam wszystkich - Sztokholm
          jest piekny.
          ;)))
          Pzdr i przyjmuje unizone uklony. Warszawe tez lubie.
          Toi
    • enancjo Re: jak 09.12.01, 10:53
      .. chyba masz jakis znajomych ... jak Ty do
      nich nie mozesz isc .. to sciagaj ich do siebie,
      wspolne imprezy, kino itd .... od tego sie zaczyna,
      pozniej wakacje, wyprawy itd ...
      .. mozesz tez zapisac sie np na jakis kurs ( jezyki obce)
      i tam zaczynasz spotykac ludzi :)) itd ...
      .. kiedys byl taki okres pomiedzy moimi znajomymi, ze
      nikt nie mial dla nikogo czasu, wlasciwie spotykalismy
      sie przypadkowo, nici sie urywaly nie bylo o czym
      rozmawiac, kazdy mial i ma swoj Swiat problemow. Raz
      udalo sie nam zrobic jakis taki plenerowy sped na grilla..
      latem i nagle nic nie mowiac lazimy wieksza lub mniejsza
      banda po pubach, imprezach,do teatru, jezdzimy na narty,
      wakacje, nie nie jest tak idylicznie jak brzmi .. ale
      jest dobrze ...
      .. do boju ... odwagi .. oni czasami obawiaja sie bardziej
      od Ciebie..
      Enancjo
    • Gość: powrót Zrób tak jak ja... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.01, 12:56
      ...odszukaj ostatni notes, w którym jeszcze byli wpisani znajomi i zacznij
      dzwonić. Jeden na pięciu, siedmiu z tobą się spotka. I tak zacznij, reszta to
      już tylko kwestia czasu. I nie opowiadaj o swoich cierpieniach, ludzie tego nie
      znoszą, mają dość własnych problemów. Wróć do dawnych wspólnych wspomnień, albo
      mów o jutrze.
      Gwarancja 100%
    • Gość: alka_xx Re: jak IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.01, 13:35
      A moze nie odeszlas tak bardzo, tylko tak Ci sie wydaje!Zamkniecie sie w sobie
      nie musi oznaczac pogrzebania przeszlosci! Moze Twoi opuszczeni znajomi,
      przyjaciele, ukochani, rodzina ,szefowie, praca, rozrywka.../ nie wiem jak
      szeroki krag spraw i ludzi zostawilas?/ tylko na to czekaja? Na Twoj gest,jedno
      slowo!Moze przeczekuja cierpliwie tuz za rogiem! Chyba ze odchodzac popalilas
      przyslowiowe mosty wyrzadzajac komus jakas krzywde!Ale nie mysle ,ze jest az
      tak zle,wiec nie boj sie tego az tak bardzo! Nawet jak ...bylas w klasztorze!
      • arek_cz Re: jak 09.12.01, 17:39
        A co jak te rady które dajecie jednak nie skutkują. Jeśli ludzie odpowiadają
        zdawkowo, lub na zasadzie ".. to jak będzę miał/ła czas to zadzwonię" lub
        jak padnie kompouter to dopiero wtedy o tobie pamiętają? A na imprezach
        zostajesz sam/a jak kołek bo reszta przyszła parami i gdy patrzysz na nich to
        coś tak bardzo ściska za gardło że się wynosisz.

        > Dwa lata temu postanowiłam "uciec"
        > ...
        Tylko w moim przypadku to nie są 2 lata ale 5 :-((.
        Czy po takim okresie można jeszcze wrócić?

        Pozdrawiam Arek
        • kwieto Re: jak 09.12.01, 17:45
          To ze Cie sciska za gardlo jak widzisz innych w parze to zupelnie inny problem. Ja tam
          dobrze sie czuje na imprezach nawet jak jestem bez pary - po prostu buszuje od jednego
          znajomego do drugiego, dolaczajac sie do dyskusji lub nie (na imprezach, szczegolnie
          "domowych" tworza sie takie male kolka dyskusyjne - wystarczy sie dolaczyc)

          Mam taka ciekawa technike chodzenia po gorach - wyjezdzam sam, a na trasie dolaczam sie
          do kogos, lub ktos sie do mnie dolacza - idziemy razem dopoki jest nam wszystkim "po
          drodze" - czasem dzien, czasem pare godzin, czasem pare dni. Jesli chcemy isc w innych
          kierunkach - po prostu rozdzielamy sie. Wiec z jednej strony wyjezdzam samotnie, z drugiej -
          praktycznie nigdy nie zdarzylo sie, zebym nie mial towarzystwa...
          • arek_cz Re: jak 09.12.01, 18:03
            kwieto napisał(a):

            > znajomego do drugiego, dolaczajac sie do dyskusji lub nie (na imprezach, szczeg
            > olnie
            > "domowych" tworza sie takie male kolka dyskusyjne - wystarczy sie dolaczyc)

            To masz szczęście że Cię zapraszają

            > Mam taka ciekawa technike chodzenia po gorach - wyjezdzam sam, a na trasie dola
            >...

            Ja robię podobnie ale to nie zawsze skutkuje bo na szlaku to jest fajnie ale gdy
            przychodzi wieczór to znów jestem sam (to znaczy z książkami bo nie ruszam się z
            domu bez książek) a tak bardzo by się chciało pogadać, pospierać itp.

            Arek
            • kwieto Re: jak 09.12.01, 18:22
              1. Nie zapraszaja (do dyskusji), tylko sam sie wpraszam. Wystarczy znalezc sie na samej
              imprezie.

              2. Czasem specjalnie na wieczor sie odlaczam - lubie byc sam. Samotna noc w Tatrach, w
              kolebie - coz moze byc przyjemniejszego! A jesli nocuje w schronisku - nie ma problemu,
              aby pogadac, owszem nie zawsze, ale w wiekszosci przypadkow
            • Gość: hase@ Re: jak IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.01, 19:38
              arek_cz napisał(a):

              > kwieto napisał(a):
              >
              > > znajomego do drugiego, dolaczajac sie do dyskusji lub nie (na imprezach, s
              > zczeg
              > > olnie
              > > "domowych" tworza sie takie male kolka dyskusyjne - wystarczy sie dolaczyc
              > )
              >
              > To masz szczęście że Cię zapraszają
              >
              > > Mam taka ciekawa technike chodzenia po gorach - wyjezdzam sam, a na trasie
              > dola
              > >...
              >
              > Ja robię podobnie ale to nie zawsze skutkuje bo na szlaku to jest fajnie ale gd
              > y
              > przychodzi wieczór to znów jestem sam (to znaczy z książkami bo nie ruszam się
              > z
              > domu bez książek) a tak bardzo by się chciało pogadać, pospierać itp.
              >
              > Arek


              przeczytalam sobie pomalu i musze przyznac nie bez ogromnego "CIENIA"
              przyjemnosci. ten watek i inny, rzecz jasna i musze przyznac jestescie naprawde
              wspaniali!
              nie o nie- nie chce cukrzyc- cukrzenie jest mocno niebezpieczne- zycie mnie tego
              nauczylo, ale jesli nie zostanie powiedziane w sposob nie wywolujacy odruchow
              wymiotnych moze byc mile ...(...?...!)
              mysle , ze jestescie...., mowiac jednak o cukierkach czasami wspominam
              niejakie "kukulki" brozowo-biale cukiereczki o gorzkawej alkoholowej tresci we
              wewnatrz. jak zycie... :)))))))
              wiem , posuwam sie troche do granic absurdu lub niekonsekwencji, ale jestem
              osoba, ktora mowi co czuje, zawsze! tak czuje teraz.
              maszeruje droga, szlakiem (w calym jestestwie tego slowa), nie usprawiedliwiam
              sie, nie oczekuje poglaskania ani ( o zgrozo!) szczeku metalowych zebow. ide. to
              malo, dla mnie osobiscie bardzo duzo...naprawde.

              chcialabym moc do was wracac "kazda noca zlota" . et...takie uzaleznienie, z
              ktorym walcze. szukam sensu tej walki...wciaz wracam przeciez i sibie zadziwiam.
              wracam ... po ...tlen?

              nie prosze o zrozumienie, ale robie cos czym zawsze gardzilam u innych... jestem
              na szlaku.....

              kroliczek ze spalonym juz (przez wlasna tozsamosc) nickiem

              ps. moze moj szlak nie do konca jest zly. niemal kazdego dnia jestem w teatrze,
              chodze na opery i balet (umarlam ze wzruszenia na "rosyjskim hamlecie" do muzyki
              beethovena i malhera -m.in. eroica, sonata cis-moll ksiezycowa..., egmont, czy
              malherowska piata druga i trzecia symfonia)przygotowanym przez samego ejfmana z
              sankt petersburga.... nurzam sie.. przez co trace mozliwosc komunikacji w osobie
              3.

              przepraszam. bardzo przepraszam. przepraszam za siebie i za to ze wciaz jestem...


              kroliczek po raz ostatni jako...kroliczek playboya
              • Gość: Z Re: jak IP: *.radio.com.pl 11.12.01, 15:09
                Co do gór. Czynię tak samo, choć czasami zabieram ze sobą ciotkę - jest
                przewodnikiem górskim.

                A do katy - czyż zostałaś zupełnie sama, nawet bez rodziny?
                Mam inną propozycję. Wieczorne włóczenie się po mieście. Teraz wszystko jest
                oświetlone, klimat świąt, tłumy ludzi po różnych placówkach, na trotuarsach,
                wystarczy trafić na kogoś przy ladzie kto czyni świąteczne sprawunki, a nie ma
                pewności w wyborze. Wtedy łatwo nawiązać kontakt, pomóc, zblizyć się do ludzi.
                A znajomi, zawsze mozna kogoś poznać, odszukać itp...
              • arek_cz Re: jak 12.12.01, 21:07
                > ...
                > chcialabym moc do was wracac "kazda noca zlota" . et...takie uzaleznienie, z
                > ktorym walcze. szukam sensu tej walki...wciaz wracam przeciez i sibie
                > zadziwiam. wracam ... po ...tlen? ...

                Ale nie tylko ty wracasz, ja powoli próbuję bo wiem że nieda się zyć w
                całkowitej izolacji, przecież to dzięki innym poznajemy odmienne poglądy,
                opinie. Wszystkie takie "powroty" czynią nas innymi pozwalają się rozwijać
                (przynajmniej ja tak sądzę) bo każdemu potrzebny jest tlen.
                Piszesz o teatrze, operze - to troszką inaczej niż u mnie bo ja często bywam w
                kinie, czytelniach, co pozwala mi oderwać się od tego marazmu i szarości dnia
                codziennego, ale często zastanawiam się czy to jest to czego potrzebuję?
                A jak to jest u ciebie. Czy te wizyty są dla ciebie tym czego
                pragniesz/potrzebujesz czy tylko jakąś niewielką cząstką która coś zapełnia??

                Pozdrawiam Arek Cz.
    • Gość: mariposa stopniowo IP: *.biz.mindspring.com 26.12.01, 21:01
      Gość portalu: katy napisał(a):

      > Dwa lata temu postanowiłam "uciec" , odizolować sie od ludzi. Wówczas było to
      > dla mnie najlepsze wyjście - ale niestety przestało być. Teraz bardzo
      > potrzebuje kontaktów z innymi ludzmi - tylko nie wiem jak "powrócić" stamtąd
      > gdzie byłam dotychczas.
      > Co zrobilibyście na moim miejscu ?
      > Pozdrawiam


      jakos chodzi za mna ten watek... moze dlatego, ze czasami sama mam ochote
      uciec... jedyne, co mnie powstrzymuje to chyba perspektywa / brak perspektywy
      powrotu.

      pytasz, co bysmy zrobili. ja chyba zaczelabym od malych krokow, nawiazywania
      przelotnych kontaktow, wymiany spojrzen, usmiechu z przypadkowymi przechodniami.
      potem zaczelabym kupowac w malym, osiedlowym warzywniaku, po kilku tygodniach
      zapytac sprzedawczynie np., ktore sliwki lepiej sie nadaja na kompot. potem wyjsc
      do miasta np. z aparatem i prosic roznych ludzi o zrobienie Ci zdjecia. moze
      przypomnisz sobie o czyichs urodzinach i bedziesz miala powod, zeby zadzwonic.

      nie wiem, czy dobrze kombinuje, ale wiem jak to cholernie trudno wrocic...

      myslami bede wracac do Ciebie.
      zycze Ci zeby Ci sil starczylo!


      • Gość: Kulka Re: stopniowo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.12.01, 21:31
        Wszystko to ,sorry, bzdura.Nie da się wrócić. Wiem co mówię,niestety.
        • Gość: czarek Re: stopniowo IP: 65.128.157.* 26.12.01, 21:35
          jak to?! powroty to moja specjalnosc! wystarczy tylko bardzo, bardzo chciec.
          I czekac i patrzec jakie dziwne przypadki zaczna sie wydarzac "same". I isc za
          nimi. A jesli tak sie nie stanie, to zastanow sie, czy aby na pewno chcesz
          wrocic?
          • Gość: XpOver NATYCHMIAST! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.12.01, 22:12
            Jak się coś chce zrobić, to się to zrobi.
            Chce wrócić, ale czy do tych samych ludzi? jak się umrze to się do nich nie
            wróci. Sporo psychologii jest chyba o tym, że ludzie nie robią tego czego chcą.
            Mam nadzieję, że to uproszczenie niczego nie skomplikowało.

          • Gość: Kulka Re: stopniowo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.01, 14:17
            Chce,zrobiłam wszystko,co tu mili korespondenci radzili i bez skutku:(
            • malwinamalwina Re: stopniowo 27.12.01, 14:38
              czary mary fiku miku, to tak byc nie moze ! - dwa, cztery, piec lat "na izolatce" - dwa, cztery, piec lat
              zeby sie wkrecic.
              dziewiec miesiecy ciazy - dziewiec miesiecy dla super figury. nie robcie mi tu za cindy craford czy jak
              tam ona sie pisze ! O rany, co za niecierpliwosc ! iscie amerykanska !
              a jak nie wychodzi to znaczy ze to jeszcze nie czas !
              Na razie jestem przy kompie co traktuje jako przedsionek przyszlej akcji (do ktorej nie jestem gotowa, ale
              nic to, kiedys bede, czego i tobie (Wam) zycze)

              Malwina trzyletnia pustelniczka ale nie parmenska :-(((
        • malwinamalwina Re: mozna 27.12.01, 11:38
          ale nie w to samo miejsce
    • sabe-na Nie boj sie! 27.12.01, 13:03
      Gość portalu: katy napisał(a):

      > Dwa lata temu postanowiłam "uciec" , odizolować sie od ludzi.
      Teraz bardzo potrzebuje kontaktów z innymi ludzmi - tylko nie wiem jak "powrócić"
      stamtąd gdzie byłam dotychczas. Co zrobilibyście na moim miejscu ?

      Najtrudniej uwierzyc w to co najprostsze - inni ludzie sa tak samo spragnieni
      kontaktow z Toba jak Ty z nimi. Pomysl: ktos sie odizolowal - nie Ty ale ktos z
      kim kiedys chcialas rozmawiac, milczec, smiac sie. I teraz dzwoni z pytaniem: co
      slychac? Bedziesz bardziej ucieszona niz zdziwiona.
      Tak samo ludzie zareaguja na Twoj "powrot". Wbrew pozorom ludzie deklarujacy
      najwieksza "niezaleznosc" od innych po prostu taki maja "sposob" na przetrwanie.
      Wystarczy cieplejszy gest, usmiech, slowo.
      Nikt nie bedzie o nic pytal.
      Wszystko bedzie od nowa dobrze.
      Uwierz. I nie boj sie.
      • Gość: Masza Re: Nie boj sie! IP: 212.38.196.* 27.12.01, 14:33
        sabe-na napisał(a):

        > Wystarczy cieplejszy gest, usmiech, slowo.
        > Nikt nie bedzie o nic pytal.
        > Wszystko bedzie od nowa dobrze.
        > Uwierz. I nie boj sie.

        TAk, to prawda. Trudno jest wrócić, ale jest to możliwe. Sama wiele razy
        odchodziłam, do tych "bliższych" udało mi się wrócić; odchodziłam i wracałam...
        Oni byli i czekali ... Do <dalszych> trudniej... Czasem chyba lepiej zacząć
        wszystko od nowa... Też nie wiem jak, uśmiecham się do przechodniów, "pani w
        warzywniaku", koleżanek, kolegów z pracy (jednej, drugirj, trzeciej...), są mili,
        życzliwi i nic z tego nie wynika głębszego. Czasem myśle, że najtrwalsze są
        przyjaźnie z dzieciństwa, ze szkoły, chociaż nie zawsze zaspokajają wszystkie
        potrzeby...
        Bliscy czekają na nasz gest, potrzebują naszego ciepła... Zacznijmy może od nich.
        Masza
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka