09.12.01, 21:14
Czy macie poczucie sensowności swego zycia? Gdzie go szukać?
Obserwuj wątek
    • Gość: ona Re: sens IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 09.12.01, 21:28
      chcialam napisac, ze ja mam, a znalazlam go w sobie, w codziennosci, w malych i
      duzych sprawach dnia codziennego, ale jak juz mialam to napisac, to sie
      zastanowilam, ze wlasciwie, to o co chodzi, no i wracam do punktu wyjscia,
      czyli twojego pytania, jaki jest tego sens?... he, nie wiem.
      • Gość: Toi Re: sens IP: *.cm-upc.chello.se 09.12.01, 21:39
        piotrbi, przeczytaj watek 'Czy to normalne', byl calkiem niedawno, mozna go
        kontynuowac.
        pzdr
    • Gość: dike Re: sens IP: *.icpnet.pl 09.12.01, 21:48
      piotrbi napisał(a):

      > Czy macie poczucie sensowności swego zycia? Gdzie go szukać?

      Ostatnio dosyc zachwiane to poczucie mialam...
      I wpadla mi w rece ksiazeczka, autorstwa J. Bochenskiego - Podrecznik madrosci
      swiata tego.
      Przeczytalam raz, potem drugi...Szkoda, ze wczesniej nie mialam...
      Przyznaje, rzecz dosyc ...kontrowersyjna,jak na zakonnika...
      Pare cytatow przytocze...

      "Dbaj o to bys mial jak najwiecej przyjemnosci i jak najmniej przykrosci"

      "Miec w zyciu sens i byc szczesliwym nie sa tym samym. Kto na przyklad ucieka
      przed grozacym mu niebezpieczenstwem, albo stara sie usunac wielki bol, ten ma
      sens w zyciu, ale trudno nazwac go szczesliwym. Sensownosc nie jest wiec
      wystarczajacym warunkiem szczescia, jest jednak jego warunkiem koniecznym."
      "Zycie czlowieka ma w danej chwili sens, jesli on w tej chwili dazy do czegos, ma
      jakis cel, albo jesli uzywa tej chwili (przy czym jedno nie wyklucza koniecznie
      drugiego)"

      "Istnieja dwa przykazania madrosci:
      1. Miej zawsze przed soba cel do osiagniecia.
      2. Uzywaj chwili (umiej zyc w terazniejszosci)."

      No i...w ogole polecam wszystkim. Taka "kwintesencja" mysli medrcow greckich

      Pozdrawiam
      Dike
      • Gość: ona Re: sens IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 09.12.01, 21:58
        no tak, ale tu wlasnie dopiero sie pojawia owo pytanie o sens!!!
        jaki jest sens tego wszystkiego, po co sie to robi????
        ty wiesz?...
        • Gość: dike Re: sens IP: *.icpnet.pl 09.12.01, 22:18
          Chodzi Ci o...w ogole sens, wszystkiego...?
          Po co czlowiek, po co wszechswiat...?

          To chyba mozna...pominac.
          Albo odpowiedzi szukac w Biblii...
      • kwieto Re: sens 10.12.01, 00:02
        Nie zgadam sie, jesli chodzi o ten sens, ktory jest potrzebny. Ja bardzo czesto czuje sie
        szczesliwy, robiac cos, co jest absolutnie sensu pozbawione - gapiac sie w okno, rozmyslajac
        o niczym, jezdzac na nartach, lazac po parku... Taki, przyjemny skad inad, seks o ile nie
        sluzy prokreacji tez jest bez sensu, prawda? A jednak trudno z niego zrezygnowac...
        • Gość: czarek Re: sens IP: *.tnt9.phl1.da.uu.net 10.12.01, 03:10
          Podobno przypadek jest wolnoscia ducha. Wlasnie osoby poznane przypadkowo maja
          najwieksze znaczenie w zyciu (pozytywnie lub negatywnie)(?)
          Sens widze dosyc przejrzyscie. Walka z duma, egoizmem. Rozpuszczanie sie rozumu
          w milosci, milosci w refleksji. Zdobywanie harmonii, rownowagi przeciwienstw.
          Doswiadczanie calego wszechswiata. Niekonczaca sie przygoda!
        • sabe-na Re: sens 11.12.01, 19:44
          kwieto napisał(a):

          > Nie zgadam sie, jesli chodzi o ten sens, ktory jest potrzebny. Ja bardzo czesto
          > czuje sie
          > szczesliwy, robiac cos, co jest absolutnie sensu pozbawione - gapiac sie w okno
          > , rozmyslajac
          > o niczym, jezdzac na nartach, lazac po parku... Taki, przyjemny skad inad, seks
          > o ile nie
          > sluzy prokreacji tez jest bez sensu, prawda? A jednak trudno z niego zrezygnowa
          > c...

          Nie sensu pozbawione to jest Kwieto tylko celu. Nie czytales? :))
          Szczesliwy sie czujesz bo uzywasz zywota!
          "Hej uzyjmy zywota - wszak zyjem tylko raz!"
          To wcale nie takie glupie jak sie wydaje na pierwszy rzut oka.
          • kwieto Re: sens 11.12.01, 20:04
            Oczywiscie! to jedno z najmadrzejszych stwierdzen - najsensowniejszych, hihi :")))

            Ale sens - to wg slownika: znaczenie czegos, uzasadnienie. Czasem robie rzeczy ktorych nie
            potrafie uzasadnic - chyba ze tylko tym, ze mam na to ochote - na przyklad na pojezdzenie
            na sankach (i to koniecznie sankach, narty nie). Nie portrafie tego logicznie uzasadnic - ale za
            to jaka mam frajde!
            • sabe-na Re: sens 11.12.01, 20:44
              kwieto napisał(a):

              > Ale sens - to wg slownika: znaczenie czegos, uzasadnienie. Czasem robie rzeczy
              > ktorych nie
              > potrafie uzasadnic - chyba ze tylko tym, ze mam na to ochote - na przyklad na p
              > ojezdzenie
              > na sankach (i to koniecznie sankach, narty nie). Nie portrafie tego logicznie u
              > zasadnic - ale za
              > to jaka mam frajde!

              No i cale uzasadnienie. A co bys chcial? Doktorat na tym zrobic? Z logiki?
          • Gość: Andrzej Re: sens IP: *.unl.edu 11.12.01, 20:04
            Uwazam, ze nic nie ma sensu jesli nasze zycie widzimy w ramach kolebka-trumna.
            Zycie moze miec sens, jesli moglibysmy ogladac to zycie juz po zakonczeniu i
            dopiero z tej perspektywy dokonywac jakiejs oceny. Jesli zyje tylko raz, jakie
            znaczenia ma, czy nie pije, nie pale i jem same witaminy, przezywam sasiadow o
            dobre 20 lat, jesli i tak to sie kiedys skonczy i nie bede mogl radowc sie
            widokiem tak dobrze spedzonego zycia. Co z tego ze ktos 100, 1000 lat temu
            widzial sens w zyciu, jak dzisiaj go nie ma ? Spojrzcie na wszystkich tych ktorzy
            juz odeszli. Bili sie z soba, kochali na umor, pili, studiowali, widzieli sens
            i co z tego ?
            pozdr, Andrzej.
            • sabe-na Nie i nie i nie 11.12.01, 20:17
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):
              Jesli zyje tylko raz, jakie
              > znaczenia ma, czy nie pije, nie pale i jem same witaminy, przezywam sasiadow o
              > dobre 20 lat, jesli i tak to sie kiedys skonczy i nie bede mogl radowc sie
              > widokiem tak dobrze spedzonego zycia. Co z tego ze ktos 100, 1000 lat temu
              > widzial sens w zyciu, jak dzisiaj go nie ma ? Spojrzcie na wszystkich tych ktor
              > zy
              > juz odeszli. Bili sie z soba, kochali na umor, pili, studiowali, widzieli sens
              > i co z tego ?

              No nieeee. Nie i nie i nie i nie.
              Przeciez TAK sprawy nie mozna stawiac!
              Nie ty ten swiat zbudawales! Ty tylko masz MEBLOWAC!
              Jest i juz. (A to ze wierzysz w reinkarnacje i chcesz to wszedzie forsowac - to
              mi sie nie podoba. Wystarczy ze materia krazy - po co jeszcze pakowac dusze
              ciagle w inne cialo?)
              • Gość: Andrzej Re: Nie i nie i nie IP: *.unl.edu 11.12.01, 20:31
                sabe-na napisał(a):

                > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
                > Jesli zyje tylko raz, jakie
                > > znaczenia ma, czy nie pije, nie pale i jem same witaminy, przezywam sasiad
                > ow o
                > > dobre 20 lat, jesli i tak to sie kiedys skonczy i nie bede mogl radowc sie
                >
                > > widokiem tak dobrze spedzonego zycia. Co z tego ze ktos 100, 1000 lat temu
                >
                > > widzial sens w zyciu, jak dzisiaj go nie ma ? Spojrzcie na wszystkich tych
                > ktor
                > > zy
                > > juz odeszli. Bili sie z soba, kochali na umor, pili, studiowali, widzieli
                > sens
                > > i co z tego ?
                >
                > No nieeee. Nie i nie i nie i nie.
                > Przeciez TAK sprawy nie mozna stawiac!
                > Nie ty ten swiat zbudawales! Ty tylko masz MEBLOWAC!
                > Jest i juz. (A to ze wierzysz w reinkarnacje i chcesz to wszedzie forsowac - to
                >
                > mi sie nie podoba. Wystarczy ze materia krazy - po co jeszcze pakowac dusze
                > ciagle w inne cialo?)

                Nie zaczynaj znowu od wmawiania komus, ze ktos cos forsuje. Tobie wystarczy, ze
                materia krazy, dla mnie ta Twoja materia jest manifestacja czegos, co jest o wiele
                bardziej subtelne i jest architektem tego wszechswiata. Ty sobie umieraj na zawsze
                a mnie pozostaw mozliwosc innego rozumienia naszego zycia. Ty ukladaj sobie
                ziemska krzyzowke i ciesz sie, ze Ci wychodzi, mnie pozostaw widzenie tej
                krzyzowki jako elementu czegos wiekszego. Ty mebluj swoj swiat w swoje swarzedze,
                mnie pozostaw moje tipi. I na milosc boska nie krzycz na mnie !!!
                Pozdr, Andrzej.
                • kwieto Andrzej, czemu czekasz? 11.12.01, 20:37
                  Czy naprawde dobrze spedzonym zyciem mozna wedlug Ciebie radowac sie po smierci?
                  Ja sie swoim dobrze (jak na razie) spedzonym zyciem raduje juz teraz - i musze przyznac, ze
                  to bardzo fajne uczucie - moze sproboj?
                  • Gość: Andrzej Re: Andrzej, czemu czekasz? IP: *.unl.edu 11.12.01, 20:59
                    kwieto napisał(a):

                    > Czy naprawde dobrze spedzonym zyciem mozna wedlug Ciebie radowac sie po smierci
                    > ?
                    > Ja sie swoim dobrze (jak na razie) spedzonym zyciem raduje juz teraz - i musze
                    > przyznac, ze
                    > to bardzo fajne uczucie - moze sproboj?

                    Panie Radoslawie-Slawku (czy dobrze pamietam ?). Radosc z zycia a sens zycia dla
                    mnie sa dwiema roznymi sprawami. Mozna sie cieszyc (carpe diem) i nie widziec
                    sensu. Ja jestem smutny ale widze sens tego smutku (to obraz etapu mojej duszy,
                    wiecznej).
                    Pozdr, Andrzej.
                    • kwieto Re: Andrzej, czemu czekasz? 11.12.01, 22:47
                      Slawek na imie to ja nie mam.... A Radoslaw tylko na drugie.
                      Ale ja nie mowie o radosci w stylu CarpeDiem - ja jestem ZADOWOLONY - co jest innym
                      nieco pojeciem od RADOSCI.
                      Dla mnie zadowolenie z zycia to zadowolenie z calosci swego zywota - a nie tylko radosc
                      terazniejsza (CarpeDiem).
                      Natomiast co do Twego smutku - owszem, czasem sie przydaje - ale czy nie jest tak, ze
                      wmawiasz sobie jakies zludzenia? Co Ci przeszkadza byc zadowolonym ze swego zywota
                      (powtarzam - nie terazniejszej radosci, a zadowolenia z zycia jako calosci) w chwili obecnej,
                      juz teraz? Dlaczego masz czekac na to do smierci?
                • sabe-na Re: Nie i nie i nie 11.12.01, 20:39
                  Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                  Ty sobie umieraj na zaw
                  > sze
                  > a mnie pozostaw mozliwosc innego rozumienia naszego zycia. Ty ukladaj sobie
                  > ziemska krzyzowke i ciesz sie, ze Ci wychodzi, mnie pozostaw widzenie tej
                  > krzyzowki jako elementu czegos wiekszego. Ty mebluj swoj swiat w swoje swarzedz
                  > e,
                  > mnie pozostaw moje tipi. I na milosc boska nie krzycz na mnie !!!
                  > Pozdr, Andrzej.

                  No andrzejku - nie obrazaj sie od razu! wcale nie mam zamiaru umierac na zawsze -
                  mam nadzieje zyc wiecznie ale w moim osobistym zmartwychwstalym ciele. Moge w to
                  wierzyc? - Dziekuje.
                  ( skad Ci przyszly swarzedze do glowy??? brrrrr.)

                  • Gość: Andrzej Re: Nie i nie i nie IP: *.unl.edu 11.12.01, 20:55
                    sabe-na napisał(a):

                    > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
                    >
                    > Ty sobie umieraj na zaw
                    > > sze
                    > > a mnie pozostaw mozliwosc innego rozumienia naszego zycia. Ty ukladaj sobi
                    > e
                    > > ziemska krzyzowke i ciesz sie, ze Ci wychodzi, mnie pozostaw widzenie tej
                    > > krzyzowki jako elementu czegos wiekszego. Ty mebluj swoj swiat w swoje swa
                    > rzedz
                    > > e,
                    > > mnie pozostaw moje tipi. I na milosc boska nie krzycz na mnie !!!
                    > > Pozdr, Andrzej.
                    >
                    > No andrzejku - nie obrazaj sie od razu! wcale nie mam zamiaru umierac na zawsze
                    > -
                    > mam nadzieje zyc wiecznie ale w moim osobistym zmartwychwstalym ciele. Moge w t
                    > o
                    > wierzyc? - Dziekuje.
                    > ( skad Ci przyszly swarzedze do glowy??? brrrrr.)
                    >

                    Mozesz wierzyc w co tylko .... dusza zapragnie. A swarzedze ? Kiedys za komuny
                    stalo sie za nimi w miesiecznych kolejkach, stad mi przyszly do glowy.
                    A propos, a czemu to Twoje odrodzenie sie w Twoim ciele ma byc lepsze od mojego
                    odrodzenia sie jako kwieto albo jeszcze inny zen master, hihihi.
                    Pozdr, Andrzej.

                    • kwieto Re: Nie i nie i nie 11.12.01, 22:49
                      A czemu odrodzenie sie ma byc lepsze od nieodrodzenia sie wogole? Dlaczego zycie wieczne
                      ma byc lepsze od smierci?
                    • sabe-na Re: Nie i nie i nie 12.12.01, 19:43
                      Gość portalu: Andrzej napisał(a):
                      > Mozesz wierzyc w co tylko .... dusza zapragnie. A swarzedze ? Kiedys za komuny
                      > stalo sie za nimi w miesiecznych kolejkach, stad mi przyszly do glowy.
                      > A propos, a czemu to Twoje odrodzenie sie w Twoim ciele ma byc lepsze od mojego
                      >
                      > odrodzenia sie jako kwieto albo jeszcze inny zen master, hihihi.
                      > Pozdr, Andrzej.
                      >
                      A bo ja wiem czemu lepsze? Tak jakos - i juz.
                      Ale co mnie nie przekonuje do reinkarnacji to sama koncepcja odrodzenia w innym
                      ciele .I co dalej? A wlasciwie - co przedtem? Bylam jakims andrzejem? jaskolka?
                      gasienica(ze nie dodam juz tego slowa potem)?
                      To dlaczego nie pamietam? Znaczy ze w nastepnym wcieleniu tez nie bede pamietac?
                      No to wlasciwie tak jakby byly ciagle narodziny i smierc.
                      Wiec gdzie tu zycie przez duze Z?
                      A moze ja nie znam po prostu zasad reinkarnacji???

            • Gość: dike ramy IP: *.icpnet.pl 12.12.01, 18:40
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

              > Uwazam, ze nic nie ma sensu jesli nasze zycie widzimy w ramach kolebka-trumna.
              > Zycie moze miec sens, jesli moglibysmy ogladac to zycie juz po zakonczeniu i
              > dopiero z tej perspektywy dokonywac jakiejs oceny. Jesli zyje tylko raz, jakie
              > znaczenia ma, czy nie pije, nie pale i jem same witaminy, przezywam sasiadow o
              > dobre 20 lat, jesli i tak to sie kiedys skonczy i nie bede mogl radowc sie
              > widokiem tak dobrze spedzonego zycia. Co z tego ze ktos 100, 1000 lat temu
              > widzial sens w zyciu, jak dzisiaj go nie ma ? Spojrzcie na wszystkich tych ktor
              > zy
              > juz odeszli. Bili sie z soba, kochali na umor, pili, studiowali, widzieli sens
              > i co z tego ?

              Zastanawiam sie, co jest najbardziej dla czlowieka charakterystyczne, od
              tej "kolebki po trumne"...I ...wydaje mi sie, ze to ten norwidowski BRAK.
              Ciagle odczuwamy jakies...nienasycenie(?), ciagle pragniemy czegos innego...Jak
              dziecko - to chcialoby byc dorosle, jak dorosly - to nie zestarzec sie, jak
              chory - to wyzdrowiec, jak biedny - to wzbogacic sie, jak ogromnie bogaty...to,
              ja wiem? nie umrzec z nudow?...i tak dalej...Moze i powie ktos (Kwieto?), ze ma
              nieraz takie chwile, ze niczego nie pragnie...Ale to tylko chwile...a potem znowu
              BRAK.
              A moze...moze jednak istnieje jakas inna rzeczywistosc, w ktorej juz niczego sie
              nie pragnie, w ktorej jest takie calkowite "nasycenie"?...
              No, bo jesli te nasze dzisiejsze pragnienia sa faktem, to jaka inna przyczyne
              tego faktu moznaby znalezc, jak nie poza nasza rzeczywistoscia?
              Dlatego...bardziej odpowiada mi wiara w ewangeliczne niebo niz ...reinkarnacja,
              czyli...wlasciwie BRAK bez zadnego ...sensu(?)...konca(?)

              Pozdrawiam
              Dike

              (Czy to juz grafomania, czy jeszcze nie?)
    • anomen Re: sens 12.12.01, 02:21
      Kaznodzieja Salomona (Kohelet) widział jako uniwersalne dobra medrca żone i
      jedzenie. Cała reszta to "marnośc." Warto przeczytać, bo argumenty ma sensowne.

      Istnieje jeszcze jeden sens, ale to błogosławieństwo tylko tych, którzy żyją z
      Bogiem - realizacja powołania poprzez posłuszenstwo w codzienności,w
      najmniejszych, najbardziej niezauważalnych sprawach.

      Skrócony Katechizm Westminsterski rozpoczyna się pytaniem: Co jest głównym
      sensem życia? Odpowiedź: uwielbiać Boga i cieszyć się nim na wieki.
    • paulka2 Re: sens 12.12.01, 04:52
      Kiedys wiecznie uciekalam .Przed ojcem, chlopakiem,przed soba...Moje zycie bylo
      kompletnym chaosem,jakas wieczna odyseja.Teraz nie musze juz uciekac.A jesli
      nawet - to mam do kogo wracac.Mysle wiec, ze znalazlam upragniony sens.
      • Gość: renka Re: sens w zyciu? IP: *.home.cgocable.net 12.12.01, 07:02
        Sens to smak zycia.Taki ma smak, jak je przyprawimy. Jedni wola na slodko jak
        ja, inni na kwasno..brr
    • Gość: alka_xx Re: sens IP: 10.10.10.* 12.12.01, 10:04
      piotrbi napisał(a):

      > Czy macie poczucie sensowności swego zycia? Gdzie go szukać?

      Czytam Was i oczom nie wierze!
      Nikt z Was nie widzi sensu swojego istnienia w powiazaniu z drugim czlowiekiem, z
      ludzmi wogole!
      Kazdy sam dla siebie chce ustalac cele, budowac i meblowac swoj swiat nie
      uwzgledniajac w nim miejsca dla innych!Czy nie jest to troche samolubne jako sens
      i niezbyt zajmujace jako cel!
      Ja staram sie , aby mojemu zyciu sens nadawali ludzie ktorych spotykam na swej
      drodze i to ONI wnosza do niego najwieksze wartosci!I radosc i smutek, szczescie
      i jego brak, zycie i smierc , wiare w Boga czy niewiare ! I nie jest wazne w
      tym momencie jakie to wartosci, bo ja je dopiero selekcjonuje i wybieram to co
      dla mnie znaczace / niekoniecznie obiektywnie najmadrzejsze!!/
      Owszem , sa tez tacy ktorzy nic soba nie wnosza , ale ich "bytnosc" w moim zyciu
      takze ma dla mnie swoj sens , sa potrzebni, aby moja ocena tego co dla mnie
      wazne byla wywazona!
      • kwieto Re: sens 12.12.01, 11:06
        Ja nie wiaze sensu z czymkolwiek. Dla mnie wogole wiekszosc rzeczy jest
        pozbawione sensu (co nie zmienia faktu, ze sa one baaardzo fajne), hihi
      • malwinamalwina Re: zen 12.12.01, 11:12
        kwieto znow mi powie ze jestem zen ;-)
        ale ale ...z calej masy filozofow ktorych dziela pochlanialam w niebezpiecznej ilosci w czasach gdy
        szukalam desperacko sensu zycia (zamiast, idiotka, zajac sie sensem swojego zycia !) zostalo mi jedno
        w glowie i przemawia do mnie (mimo ze nie calkiem) : zycie nie ma sensu. I to jest to.
        • kwieto Re: zen 12.12.01, 11:29
          I tu sie ze soba zgadzamy! Rozumiem, ze oboje sie z tego powodu radujemy (ja na
          pewno)?
          No to chyba sie bede musial wybrac na to ciacho nad morze srodziemne...
          • malwinamalwina Re: zen 12.12.01, 11:44
            z przyjemnoscia - tym bardziej ze pamietac kartki na benzyne z lat 80 i miec 25 lat dzisiaj, potwierdza
            moje osobiste podejrzenia, oszuscie patentowany :-)
            • kwieto Re: zen 12.12.01, 11:51
              W latach osiemdziesiatych/dziewiecdziesiatych stalem sie wlascicielem pieknego pojazdu o
              nazwie "motorynka" produkowanego przez firme "ROMET". (jeju to bylo gdzies w czwartej
              piatej klasie podstawowki!). No i mialem wlasny przydzial kartek na paliwo...
              A poniewaz bylem wysylany do sklepow spozywczych po zakupy, to przez mgle pamietem
              jescze kartki (tylko juz nie wiem czy na mieso czy cukier)!!
            • Gość: fizia Re: zen IP: 194.129.43.* 12.12.01, 17:13
              Oszuscie? Ja tez mam 25 i pamietam kartki na benzyne - i 1000 starych zlotych,
              za ktore mozna bylo sporo nalac do Syrenki.
        • babcia-sapcia KIEDY ZYCIE NIE MA SENSU? 12.12.01, 11:41
          malwinamalwina napisał(a):

          > kwieto znow mi powie ze jestem zen ;-)
          > ale ale ...z calej masy filozofow ktorych dziela pochlanialam w niebezpiecznej
          > ilosci w czasach gdy
          > szukalam desperacko sensu zycia (zamiast, idiotka, zajac sie sensem swojego zyc
          > ia !) zostalo mi jedno
          > w glowie i przemawia do mnie (mimo ze nie calkiem) : zycie nie ma sensu. I to j
          > est to.

          Z faktu, ze sie odechciewa zyc nie wynika jeszcze fakt, ze sie zachciewa nie zyc.

          A dopoki ktos zyje i nie ma zamiaru (prawdziwego) popelnic samobojstwa - to
          znaczy, ze jego dywagacje na temat bezsensu zycia sa jedynie zwykla kokieteria. O!
          • kwieto Re: KIEDY ZYCIE NIE MA SENSU? 12.12.01, 12:03
            Samobojcy niekoniecznie rekrutuja sie z ludzi ktorzy maja poczucie braku sensu - czasem to
            sens moze byc przytlaczajacy...
            • babcia-sapcia Re: KIEDY ZYCIE NIE MA SENSU? 12.12.01, 12:18
              kwieto napisał(a):

              > Samobojcy niekoniecznie rekrutuja sie z ludzi ktorzy maja poczucie braku sensu
              > - czasem to
              > sens moze byc przytlaczajacy...

              Co to znaczy przytlaczajacy sens? Czego sens? Przytlaczajacy sens zycia?
              Oj Kwieto, Kwieto. Chyba cos Ci sie pomieszalo.

              • kwieto Re: KIEDY ZYCIE NIE MA SENSU? 12.12.01, 15:04
                No bo jesli sobie wytlumaczymy, ze jedynym sensem naszej egzystencji jest znoszenie
                cierpien i wychowanie dzieci, tudziez osiagniecie bogactwa (a nam sie kurcze nie udaje) - to
                taki sens moze zrobic wiecej szkod ni pozytku. Sens - tutaj utozsamiany z ogolnym celem
                zycia moze okazac sie zadaniem nie do wykonania - a to rodzi frustracje i inne takie...
                • malwinamalwina Re: sens 12.12.01, 15:18
                  ...tudziez znalezienie sensu (rzecz niemozliwa !) to cale zycie uplynie nam na szukaniu i cierpieniu
                  zamiast zyc !

                  bo bo bo nawet z wiara w boga jaki by nie byl prosze bardzo mi powiedziec jaki jest sens zycia (teraz i
                  tutaj)
                • babcia-sapcia Kohelet 12.12.01, 15:46
                  kwieto napisał(a):

                  > No bo jesli sobie wytlumaczymy, ze jedynym sensem naszej egzystencji jest znosz
                  > enie
                  > cierpien i wychowanie dzieci, tudziez osiagniecie bogactwa (a nam sie kurcze ni
                  > e udaje) - to
                  > taki sens moze zrobic wiecej szkod ni pozytku. Sens - tutaj utozsamiany z ogoln
                  > ym celem
                  > zycia moze okazac sie zadaniem nie do wykonania - a to rodzi frustracje i inne
                  > takie...
                  Kto tak sobie tlumaczy sens? Czy sens sobie w ogole mozna tlumaczyc? Sens sie
                  widzi albo sie go nie widzi. Ogolny cel zycia - to po prostu samo zycie.
                  Naprawde prawie kazdy kto twierdzi, ze zyc mu sie odechciewa - potrzebuje
                  najczesciej tylko tego, zeby ktos inny go wysluchal.
                  A tak BTW - takie cele,( ktorych propozycje przedstawiles )moga sie ewentualnie
                  okazac "nie do wykonania" PO fakcie, czyli jak dzieci juz zle wychowane, jak
                  sasiad bogatszy - czyli pod koniec zycia generalnie. A wtedy sa juz inne cele.
      • Gość: zula Re: sens IP: 195.205.223.* 12.12.01, 11:33
        Gość portalu: alka_xx napisał(a):

        > piotrbi napisał(a):
        >
        > > Czy macie poczucie sensowności swego zycia? Gdzie go szukać?
        >
        > Czytam Was i oczom nie wierze!
        > Nikt z Was nie widzi sensu swojego istnienia w powiazaniu z drugim czlowiekiem,
        > z
        > ludzmi wogole!
        > Kazdy sam dla siebie chce ustalac cele, budowac i meblowac swoj swiat nie
        > uwzgledniajac w nim miejsca dla innych!Czy nie jest to troche samolubne jako se
        > ns
        > i niezbyt zajmujace jako cel!
        > Ja staram sie , aby mojemu zyciu sens nadawali ludzie ktorych spotykam na swej
        > drodze i to ONI wnosza do niego najwieksze wartosci!I radosc i smutek, szczesci
        > e
        > i jego brak, zycie i smierc , wiare w Boga czy niewiare ! I nie jest wazne w
        >
        > tym momencie jakie to wartosci, bo ja je dopiero selekcjonuje i wybieram to co
        >
        > dla mnie znaczace / niekoniecznie obiektywnie najmadrzejsze!!/
        > Owszem , sa tez tacy ktorzy nic soba nie wnosza , ale ich "bytnosc" w moim zyc
        > iu
        > takze ma dla mnie swoj sens , sa potrzebni, aby moja ocena tego co dla mnie
        > wazne byla wywazona!

        jestem z tych, ktorzy zastanawiaja sie nad sensem gdy jest zle. a gdy jest zle to wszystko boli podwojnie.
        teraz wlasnie tak cierpie i cierpie podwojnie bo nie mam nikogo bliskiego mi przy sobie. zazwyczaj
        nakrecaja mnie do zycia inni ludzie. jesli czuje ich obecnosc zyje pelna piersia i zawsze znajde energie
        do dzialania, dawania. taki ze mnie pasozyt... wiec dla mnie jest sens zycia tylko z innymi - sama sie
        pograzam w czyms z czego coraz trudniej mi sie wychodzi... pozdrawiam cie piotrbi cieplo.

        • Gość: Andrzej A tu Cie mam, kwieto IP: *.unl.edu 12.12.01, 15:58
          "Ja nie wiaze sensu z czymkolwiek. Dla mnie wogole wiekszosc rzeczy jest
          pozbawione sensu (co nie zmienia faktu, ze sa one baaardzo fajne), hihi"

          Te oto slowa wypowiedziales w tym watku.
          Potwierdzasz moja teze, ze nie mozna naprawde ujrzec sensu w zyciu, jesli to
          zycie zawiera sie miedzy kolyska a trumna. I dla Ciebie tak to w przyblizeniu
          wyglada, nieprawdaz ? Siedzisz tak gleboko w tzw. present time, ze zgubiles
          perspektywe widzenia rzeczy w calej rozciaglosci. Twoim narzedziem spostrzegania
          jest mikroskop, moim teleskop. Ty idziesz tak gleboko w RZECZ, ze przestajesz
          postrzegac otoczenie tej rzeczy i wielopoziomowosc rzeczywistosci. Z tej
          perspektywy, rzeczywiscie wiekszosc nie ma sensu. Przyczynowosc wszystkiego
          przestaje istniec, widzisz obiekty w tym zyciu jako oderwane kawalki
          przysparzajace Ci RADOSCI (hihi), ale sensu nie widzisz. Bo nie mozesz widziec.
          Cala siec powiazan, cala istota przyczyny i skutku zostaje pogrzebana pod Twoja
          lupa. Pod Twym powiekszeniem widzisz kupe atomow ale nie widzisz tego, czego
          czescia sa te atomy. Widzisz element skrzydla motyla, ale nie widzisz calego
          motyla, w konsekwencji kwiatu na ktorym siedzi, laki, planety, galaktyki....
          Przepraszam jesli Cie urazilem i pozdrawiam,
          Andrzej,
          • kwieto Musisz sie jeszcze postarac aby mnie zlapac... 12.12.01, 16:48
            Andrzej. O ile mi wiadomo, ostatnio sie klocilismy o to, czy mozna byc ZADOWOLONYM
            z zycia juz teraz, w present time. A zadowolenie z zycia nie oznacza jego sensownosci.
            Przeciez mozna byc zadowolonym z zycia, wcale nie majac poczucia, ze bylo ono senssowne!
            I jesli chcialbym jakos sie odnosic do swojego zycia po smierci - to jesli juz, wole byc z niego
            zadowolony, niz miec poczucie, ze bylo sensowne...

            Wiec niestety, jeszcze mnie nie zlapales, ale powodzenia przy nastepnym polowaniu!
            • Gość: Andrzej Re: Musisz sie jeszcze postarac aby mnie zlapac... IP: *.unl.edu 12.12.01, 17:04
              kwieto napisał(a):

              > Andrzej. O ile mi wiadomo, ostatnio sie klocilismy o to, czy mozna byc ZADOWOLO
              > NYM
              > z zycia juz teraz, w present time. A zadowolenie z zycia nie oznacza jego senso
              > wnosci.
              > Przeciez mozna byc zadowolonym z zycia, wcale nie majac poczucia, ze bylo ono s
              > enssowne!
              > I jesli chcialbym jakos sie odnosic do swojego zycia po smierci - to jesli juz,
              > wole byc z niego
              > zadowolony, niz miec poczucie, ze bylo sensowne...
              >
              > Wiec niestety, jeszcze mnie nie zlapales, ale powodzenia przy nastepnym polowan
              > iu!

              Mam mieszane uczucia kwieto, czy owo zadowolenie ma jakas wartosc. Pomijajac
              fakt, ze i ono mija i miesza sie z niezadowoleniem. Ale spojrzmy na ow moment
              zadowolenia. Znamy ich wiele. Jak orgazm na przyklad. Czy chcialbys miec i
              przezywac wieczny orgazm ? Ja nie chcialbym. A wiesz dlaczego ? Bo nie widze w
              tym sensu i znam kilka innych drog do odstresowania sie i bycia na haju.
              Zadowolonym bylem wiele razy, bedac pijanym i wiedzac, ze mam na nastepna flaszke,
              i ze nie musze isc do pracy nastepnego dnia, i ze nikt na mnie nie jest zly.
              Ale nie chcialbym umrzec w takim stanie zadowolenia. I w zadnym innym stanie
              zadowolenia, ktore zastepowaloby poczucie sensu zycia. To opium co proponujesz.
              Nie gniewaj sie na mnie, ale wiekszosc glupcow jest zadowolonych z siebie i
              zycia.
              Szukanie sensu zycia wymaga intelektualnego wysilku i na to Cie stac, wiec nie
              rozumiem dlaczego uciekasz od tego ? czy nie przegioles paly z tym zenem
              i przyklejonym usmiechem na twarzy ? Mysle, ze wielu mlodych ludzi szuka wlasnie
              zadowolenia z zycia raczej, niz sensu zycia. Od Twojej filozofii tylko krok
              do narkotykow, no bo skoro zadowolenie jest tym czego szukamy.......
              Pozdr, Andrzej.
              • kwieto Re: Musisz sie jeszcze postarac aby mnie zlapac... 12.12.01, 18:32
                Juz to gdzies na tym forum przerabialismy - mylenie zadowolenia czy szczescia z euforia i
                innymi takimi. Ty mowisz o chwilowej euforii, ktora moga wywolac narkotyki (ktore tak na
                prawde raczej usmierzaja bol, niz koloruja zycie), ja mowie o ciaglym (acz spokojnym)
                zadowoleniu z zycia - poczuciu, ze sie je przezylo dobrze (cokolwiek by to nie oznaczalo).
                Jesli takie poczucie uzyskasz - narkotyki, czy alkohol nie sa potrzebne bo nie musisz od
                niczego uciekac....
                Mowimy o roznych rzeczach Andrzeju...
      • Gość: paulka2 Re: sens+ do alki IP: *.tucson1.az.home.com 12.12.01, 16:31
        szkoda, ze uwaznie nie przeczytalas mojej wypowiedzi.Jak prosto jest
        generalizowac..
        • Gość: alka_xx Re: sens+ do alki IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.01, 19:19
          Gość portalu: paulka2 napisał(a):

          > szkoda, ze uwaznie nie przeczytalas mojej wypowiedzi.Jak prosto jest
          > generalizowac..

          Troche Cie nie rozumiem Paulko2!
          Moj post byl odpowiedzia dla piotrbi i przedstawial moj wlasny punkt widzenia!
          Twoj post przeczytalam, nawet kilka razy , ale malo z niego pojelam, wiec do
          niego sie nie odnioslam!A to nie jest chyba generalizacja...!
          Nie wiem dlaczego uciekalas przed wszystkimi i nawet przed soba, nie wiem
          dlaczego nagle przestalas,nie napisalas tego, nie wiem tez jaka znalazlas
          przystan, tez nie napisalas!
          Wybacz wiec, ale nawet jak bardzo bym chciala ci odpowiedziec nie wiedzialabym
          jak!
          Ale nic nie stoi na przeszkodzie abysmy sie porozumialy, chetnie ci odpowiem ale
          Ty musisz dac mi sznse...
          pozdrawiam alka

          • paulka2 Re: sens+ do alki 12.12.01, 19:52
            W moim poscie faktycznie , same ogolniki.Ale wydaje mi sie, ze latwo sie
            domyslic, ze chodzi o CZLOWIEKA w moim zyciu, a nie inne wartosci, ktore
            uczynily moje zycie sensownym.Stad moj maly atak , bo nie chcialam byc wrzucona
            do tego samego worka wraz z innymi, ktorym przedstawiasz swoje zarzuty.
            W czasie studiow zycie wydawalo mi sie bez sensu, bo:
            - mialam apodyktycznych rodzicow,dla ktorych nigdy nie bylam doskonala.Jesli
            przynosilam dobre oceny, zarabialam - moglam liczyc na ich milosc.W przeciwnym
            razie slyszalam :" Biblia mowi twardo : - Kto nie pracuje, niechaj nie je..." i
            koniec milosci.
            - moj owczesny chlopak chcial mnie zniewolic falszywie pojeta miloscia.Nie
            umialam wybrnac z chorego zwiazku, wolalam gdzies uciekac, niz stanac twarza w
            twarz z rzeczywistoscia
            - miotalam sie wewnetrznie.Z jednej strony chcialam byc gorliwa katoliczka, z
            drugiej - robilam tzw.brzydkie rzeczy.....Itd, itp..

            Teraz mam KOGOS , kto pokazal mi, ze milosc moze byc bezwarunkowa, ze kochac
            mozna pomimo,a nie za cos.Mam swoja rodzine, kocham , jestem kochana.Zatem
            zycie moje MA SENS.
            Pozdrawiam- paulka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka