Dodaj do ulubionych

Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki...

13.08.07, 12:07
Chcałabym coś napisać..
Nie wiem,czy to dobre forum..
Czy i tym razem będzie morze krytyki i niezrozumienia...bo..
Bo byłam żoną,byłam...kochanka?
W piątek minełoby 5 lat mojego małżeństwa.
Ale nie minie,bo się rozwiodlam.
Bo przez 4 lata kochałam innego mężczyznę i stwierdziłam,że dlużej
nie chce kłamac.
Oczywiście jak to bywa,ten który deklarowal miłość przestraszył
się,że jednak uczyniłam krok ku nawszej wspólnej przyszłości i ...
pojawiły się nerwy,żale,dni bez słów..
Mialam w piątek urodziny.
Wysilił się na krótkiego smsa.Formalnego.
Durna jestem,bo kocham go.
Durna jak wiele kobiet.
Nie wiem,co chce teraz przeczytać?
Nie mam z nim kontaktu od miesiąca.
Powiedział,że powinniśmy nabrac dystansu...
Czy mam zapomnieć,czy walczyć o niego?
Walczyć...bo on też jest w związku.Nieformalnym ale ma dzieci..
Bezsensu to wszystko.
Mam prawie 30 lat.
I nie wiem,co zrobić dalej.Jak zacząć żyć na nowo.
Jak wyzbyć się uczuć.
Uczuć,takich,których wcześniej nigdy w sercu
nie nosilam...
....
Zresztą po co pisze,skoro to historia taka typowa.
Obserwuj wątek
    • ja_adam Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 12:12
      a gdyby tak zycie nie kończyło się na małżeństwie?
      ..może nawet nie zaczynało?
      co wtedy?
      • e_w_a_g_5 Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 12:17
        masz inny pomysł, niż akceptacja swoich uczuc?
    • piesbaskervill Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 12:14
      to forum jest dla takich jak TY,ono powstało dla Ciebie i tylko dla
      Ciebie,to forum kocha Cię jak nikt inny i wesprze Cię i obdarzy uczu
      ciem.
      zapewne nie masz nic innego do roboty poza marudzeniem,co ?
      • xxnick Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 12:20
        Mam.
        Mam niespełna dwuletniego synka,pracę,dom.
        Nie użalam się nad sobą.
        Nie marudzę.
        Czasem jest mi cięzko po prostu..
        Cięzko uporać sobie samej z natłokiem mysli,uczuc.
        To chyba ludzkie?

        • e_w_a_g_5 Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 12:23
          a wiesz, że czasem nie jest tak źle poużalać sie nad soba.
          Gorzej, jeżeli zrobimy z tego sposób na życie. Pytając o akceptację,
          mialam na mysli, zaakceptowanie swoich uczuc, które chcialabyś
          wyprzec. Ale moge sie mylić
          • lsilanow Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 17:53
            oczywiście, wtedy wyrażniej widac tego gościa lub gościówe, na którym/której powinno nam najbardziej zależec - czyli nas samych :)
        • piesbaskervill Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 12:23
          marudzisz,biadolisz. DO czego potrzebny jest ci facet ?
          • shangri.la Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 12:25

            • piesbaskervill Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 12:27
              a konkretnie ?
              • shangri.la Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 12:29
                Konkretne szczęście to....poczytaj sobie Tatarkiewicza:)
                • e_w_a_g_5 Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 12:31
                  czy Tatarkiewicz, może wiedzieć lepiej ode mnie, co mi jest do szczęścia potrzebne?
                  Chyba np ja sama, mam prawo wybierac i myslec samodzielnie
                  • green_land Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 13:24
                    > czy Tatarkiewicz, może wiedzieć lepiej ode mnie,
                    Nie tyle wiedzieć, ale uzmysłowić i dać do myślenia. To proste.
                • piesbaskervill Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 13:15
                  nie podejmuję się zadania nauczania nauczycielki mniemanologii stoso
                  wanej :)))
            • xxnick Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 12:31
              No wlaśnie do szczęścia...do tego właśnie potrzebny jest mężczyzna!
              A zaczynajac ten wątek chyba pomyślałam,że dostanę receptę,na to co
              robić dalej...
              Jak przetrwać tą niejasną sytuację.
              Ahhh nie lubię poniedziałków!
              Bo zawsze mam w ten dzień doła.
              Bo juz gdy wydaje mi się,że poradziłam sobie z emocjami,że już nie
              tęsknie,nie potrzebuję to budzi się znów fala miłosci i tęsknoty.
              A nie chce być wykorzystana.
              Nie chce zmarnowac życia czekajac na kogoś.... kto nigdy nie
              podejmie decyzji.
              • shangri.la Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 12:38
                Do szczęścia potrzebny jest nie tylko osobnik płci męskiej , ale MĘŻCZYZNA.
                Taki, który nie zdradzi, nie zawiedzie, nie oszuka i zawsze będzie dla Ciebie
                podporą w trudnych chwilach.
                Czy ten pan jest taki?
                • ja_adam Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 12:40
                  Pozdrawiam wszystkich mężczyzn :)
                  • shangri.la Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 12:41
                    Tutaj takich nie ma....:(
                    • green_land Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 13:25
                      :)))))))))) dobre:))))))))))
                • xxnick Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 12:47
                  Zawsze tak uważałam,że nigdy mnie nie zawiedzie,nie oszuka,że będzie
                  podporą w trudach.
                  Tymczasem już mnie zawiódł,już zostawił,chociaz pisałam że
                  potrzebuję jego przytulenia.
                  Wiem.... wobec tego wszystko jasne.
                  Tylko jak wyzbyć się tych dobrych wspomnień,których było tyle,że
                  wypierają te złe doświadczenia ostatnich miesięcy.
                  • shangri.la Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 12:50
                    Wiesz.....najgorsze jest to, że z biegiem czasu nasz mózg opętany instynktem
                    samozachowawczym wypiera wszystkie złe wspomnienia.
                    Pozostaje technika katowania się dobrowolnie złymi wspomnieniami ( mało
                    skuteczna) lub przyjęcie i zaakceptowanie dobrych wspomnień na zasadzie
                    "szczęśliwe chwile to motyle".....
                    Trzymaj się ciepło:)
                    • xxnick Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 12:53
                      A no tak jest :-)
                      Wiem,ze wszystko zależy od nas samych.
                      Albo zaczniemy żyć albo poprzestaniemy na biadoleniu.
                      Czasem potrzeba mi takiego otwarcia oczu.
                      Ahhh muszę się wziąć w garść!!!
                      • shangri.la Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 12:58
                        Niestety, nie wszytko zależy od Ciebie.
                        Jeśli on wciąż przychodzi i zachowuje się tak a nie inaczej, podsyca Twoja tęsknotę.
                        Może spróbuj z nim porozmawiać i wyjaśnić , dlaczego nie życzysz sobie takich
                        spotkań.
                        On może się widywać z dzieckiem bez Twojej obecności.
              • e_w_a_g_5 Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 12:43
                nikt Ci nie da gotowej recepty na życie
                • green_land Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 13:32
                  Nie chodzi o gotowa receptę, ale to pocieszenie, o świadomość, że
                  jest ktoś, kto jest z nią w trudnych chwilach. Nieważne, że gdzieś
                  tam w innym mieście, za kompem. Ważna jest sama świadomość tego.
                  A rady? Ona dobrze wszystko wie:) Wie, ze irracjonalne jest czekanie
                  na happy end, łudzenie się, oszukiwanie itd. Tylko co z tego?
                  Potrzebuje kopa, a z postów, które będzie czytała może wyciągnie dla
                  siebie to COŚ, które pozwoli jej pójść do przodu i poradzić sobie z
                  marazmem i smutkiem. I to to chodzi. Po to jesteśmy na forum, by
                  pomóc, nawet troszkę, nawet na chwilę, ale przede wszystkim starać
                  się pomóc.
                  Świadomość, że inni mają tak samo albo nawet gorzej - pomaga:) To
                  bardzo ludzka cecha:)
                  • xxnick Do green_land 13.08.07, 13:42
                    Dziękuję za te słowa.
                    Rzeczywiście tak jest jak napisałeś.
                    Czasem wystarczy przeczytać i dostrzega się,że te wszystkie słowa
                    nosilo się w głowie.
                    Zresztą co tu dużo mówić.
                    Cięzko być samemu w życiu.
                    Cięzko mieć dziecko 24h tylko na swojej
                    głowie,dom,samochód,zakupy,etc.
                    I jesli w tym wszystkim był mężczyzna,przy którym tak długo czułam
                    się szczęsliwa... to jest jeszcze trudniej.
                    Gdy okazuje się,że to najprawdopodobniej nie byl ten mężczyzna,któy
                    teraz ma gdzieś że jestem sama.
                    • piesbaskervill Re: Do green_land 13.08.07, 13:52
                      wynajmij sobie gosposię,będzie lżej,ja tak zrobiłem i od razu mam
                      więcej czasu na przyjemności,a dla relaksu przetykam zlew i jestem
                      wtedy szczęśliwy,że odrywam się od innych zajęć,jak grzebanie w win-
                      dowsie w poszukiwaniu błędu.
                      • shangri.la Re: Do green_land 13.08.07, 13:56
                        piesbaskervill napisał:

                        > wynajmij sobie gosposię,będzie lżej,ja tak zrobiłem i od razu mam
                        > więcej czasu na przyjemności,a dla relaksu przetykam zlew i jestem
                        > wtedy szczęśliwy,że odrywam się od innych zajęć,jak grzebanie w win-
                        > dowsie w poszukiwaniu błędu.



                        Biedna kobiecina:(
                  • 13kotek13 Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 13:44
                    popieram Ciebie w 100% :))

                    dodam jeszcze od siebie, ze rozumiem to, co czuje autorka tego watku, moja rada
                    dla Ciebie, to sprobowac porozmawiac z tym mezczyzna, zapytac sie konkretnie czy
                    to faktycznie koniec znajomosci, bo dystansowanie sie raczej nie pomaga a wiele
                    niszczy,gdy dostaniesz odpowiedz, ze koniec to bedziesz musiala zapomniec o nim,
                    nowa milosc na pewno Cie znajdzie, bo uczucie zawsze przychodzi do tego, kto go
                    pragnie.Na pewno minie troche czasu, ale poradzisz sobie.
                    • xxnick Dziękuje 13kotek13 13.08.07, 13:48
                      oraz życze wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.
                      Ja swoje obchodziłam w piątek 10 sierpnia.
                      Mineło 29 lat.
                      Mam nadzieje,ze to ostatnie takie smutne urodziny,bez tortu,bez
                      gości,bez ochoty na cokolwiek.
                      Tak.Bardzo chciałabym ułożyć wszystko od nowa.
                      Zacząć z uśmiechem i wiarą,że najlepsze jeszcze i dopiero przede mną.
                      • 13kotek13 Re: Dziękuje 13kotek13 13.08.07, 14:17
                        xxnick :)))
                        Spoznione zyczenia urodzinowe ode mnie Lewku :)) My lwy, jestesmy silne, mamy
                        osobowosc, wiemy czego chcemy od zycia, ale jestesmy tez bardzo wrazliwe, wiec
                        rozumiem, co teraz przezywasz.
                        Ja dzis (rowniez hi hi) skonczylam 29 lat. I tez mam w zyciu niewesolo,bo mam
                        kilkumiesieczne dziecko, jestem samotna mamusia, szukam pracy etc...Problemow
                        mam sporo.. Moj ostatni mezczyzna klamal notorycznie, oszukiwal, obiecal tak
                        wiele nie dal nic... Tez bylo mi bardzo ciezko, widzialam wszystko w czarnych
                        barwach, z czasem to minelo...Dzis juz nie rozpamietuje tego, jak kochalam, jak
                        marzylam, poznalam kogos nowego, z kim mysle uda mi sie stworzyc dobry zwiazek.
                        Wiem, ze musisz tez przejsc ta ciezka droge goryczy i zalu, ale to minie,
                        kolejne urodziny mozesz spedzic juz z kims nowym, wspanialym, kto bedzie lepszy
                        od faceta, ktory nie dal Tobie teraz tego, czego pragniesz. Jestes lwem, dasz
                        rade :)))) Nie znam Cie, ale w Ciebie wierze. Na pewno ulozysz sobie zycie.
                        Tyle, ze dzialaj z rozwaga, znajdz kogos kto ma rowniez uporzadkowane zycie i
                        ..... :)))
                        Alez sie rozpisalam, no... glowa do gory lewku !
                        • xxnick Re: Dziękuje 13kotek13 13.08.07, 14:22
                          To mi dodaje otuchy,że ktoś był w podobnej sytuacji i udało się by
                          znów zaczał być szczęsliwym.
                          Masz rację jestem silna,jestem samodzielna i umiem radzić sobie z
                          wieloma sprawami,ale jesli w grę wchodzą uczucia to staje się
                          wrażliwa i taka bezbronna.
                          Cieszę się,zze znalazalm to forum.
                          Dodaliście mi dzisiaj otuchy i pomogliście choć na ten moment :-)
                          spowodować,że szczęście lezy w moich rękach a nie w rekach
                          faceta,ktory okazal się nieodpowiedzialny.
                          Zreszta.Prawda jest taka,ze gdy się czegoś chce to mozna wszystko.
                          Treba tylko w to wierzyć,trzeba byc otwarta na zycie,na swiat.
                          I wlasnie.... nigdy wiecej męzczyzn,ktorzy nie mają uporządkowanego
                          życia... :-)
                          • 13kotek13 No ba :))) 13.08.07, 14:26
                            ciesze sie, ze juz Tobie lepiej :))) A jak bedziesz miala ochote porozmawiac, to
                            napisz na moja gazetowa poczte, podam nr gg :))

                            xxnick napisała:

                            > To mi dodaje otuchy,że ktoś był w podobnej sytuacji i udało się by
                            > znów zaczał być szczęsliwym.
                            > Masz rację jestem silna,jestem samodzielna i umiem radzić sobie z
                            > wieloma sprawami,ale jesli w grę wchodzą uczucia to staje się
                            > wrażliwa i taka bezbronna.
                            > Cieszę się,zze znalazalm to forum.
                            > Dodaliście mi dzisiaj otuchy i pomogliście choć na ten moment :-)
                            > spowodować,że szczęście lezy w moich rękach a nie w rekach
                            > faceta,ktory okazal się nieodpowiedzialny.
                            > Zreszta.Prawda jest taka,ze gdy się czegoś chce to mozna wszystko.
                            > Treba tylko w to wierzyć,trzeba byc otwarta na zycie,na swiat.
                            > I wlasnie.... nigdy wiecej męzczyzn,ktorzy nie mają uporządkowanego
                            > życia... :-)
                            • xxnick Re: No ba :))) 13.08.07, 14:31
                              Nie mam w domku komputerka :-(
                              Piszę tylko z pracy,w której bywam od 7.30 do 15.30 :-)
                              Ale dziękuję.
                              Napewno napiszę.
                              Dzisiaj tymczasem życzę udanej kolacji przy świeczkach.
                              • 13kotek13 Re: No ba :))) 13.08.07, 14:39
                                dzieki :))
                                trzymaj sie!
                  • lsilanow Re: Do szczęścia!:) to proste....n/t 13.08.07, 17:57
                    i niekoniecznie świadczy o cynizmie
      • sbelatka sprostowanie 13.08.07, 13:32
        nie...
        oczywiscie to forum jest dla Ciebie - psie Baskervillów...
        żebyś mial możliwości dowlać ludziom...

        no bo komus musisz - a tu tyle "materiału" Ci sie trafia...
    • r.e.a.l.i.s.t.a Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 13:41
      Bylo mu wygodnie, seks bez zobowiazan, a ty myslalas, ze co?
      • xxnick Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 13:42
        A ja głupia myślałam,że to MIŁOŚĆ...
        • r.e.a.l.i.s.t.a Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 13:44
          xxnick napisała:

          > A ja głupia myślałam,że to MIŁOŚĆ...

          Sa faceci, ktorzy lubia miec zamezne kochanki, zobowiazania spadaja
          na meza
          • xxnick Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 13:53
            Nie jestem już zamężna,czyli straciłam na atrakcyjności...
            Smutne.
            • shangri.la Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 13:55
              Więcej niż smutne....niebezpieczne.
              Teraz stajesz się obiektem zainteresowania wszelkiej maści oszustów.
              Nie daj sie!:)
              • xxnick Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 13:58
                Szczerze,to nie w głowie mi teraz faceci..
                Chociaż prawdą jest też to,że CHCIALABYM w końcu mieć normalny dom.
                Chciałabym mężczyzne na codzień w dzień i w nocy.
                Ahhh.... no mocno mnie dzisiaj oslabiła tęsknota :-)
            • r.e.a.l.i.s.t.a Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 13:56
              Tak samo jak sa faceci, ktorzy mowia kocham cie, ale musze byc z
              kims innym, a durne wierza i nadal kochaja:)))
    • green_land Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 14:00
      Wiesz, kiedyś przeczytałam, że by zrobić miejsce na NOWE, trzeba
      wysprzątać dom i serce:) Brzmi dziwnie, ale chodzi o to, by np.
      przemeblowac mieszkanie, zmienić kolor ścian, wyrzucic zbędne rzeczy
      z szaf, kątów, składzików.
      Dawno temu tak zrobiłam - wyrzucałam zdjęcia, bibeloty, książki,
      ubrania. Nie wiem, jak się na to odważyłam, bo należałam do ludzi,
      którzy POTWORNIE przywiązują się do miejsc, rzeczy, ludzi! Uwierzyć
      nie mogłam, że się odważyłam... i nie żałowałam nigdy! Zaczęłam żyć
      i cieszyć się każdą chwilą:) I niedługo musiałam czekać na zmiany:)
      Pól roku i spotkałam tego, który jest moją Drugą Połową:) Ale
      widocznie musiałam przygotować mu miejsce:p
      Oj, przeszłam długą drogę by być teraz tam, gdzie jestem. Bywało
      lepiej, gorzej, ale warto było podjąć ryzyko:) I mieć nadzieję, nie
      czekać, aż inni zaczną nas uszczęśliwiać, ale postarać się o to
      sami. Zmienić styl ubierania, kolory ubrań /ale nic na siłę!/,
      fryzurę, zaszaleć i włożyć kolczyć w pępek a może i gdzie indziej:p
      Chodzić z podniesioną głową i uśmiechem. Zrobić bilans i wypisać co
      mam, z czego jestem dumna, zadowolona, ale też czego oczekuję od
      zycia, czego prgnę. I mimo, że będą chwile zwątpienia, rozpaczy
      może - nie poddawać się!! Iść do przodu, przede wszystkim dla siebie!
      • xxnick Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 14:17
        I coś w tym jest :-)
        Od początku roku mieszkam sama a maju sfinalizował się mój rozwód.
        Pierwszy etap sprzątania :-) mam już za soba.
        Przemeblowałam cale mieszkanie,przemalowałam ściany w
        sypialni,kupuje kwiatki i nowe obrazki.
        Wyrzuciłam pól domu :-) prawie wszystkie ciuchy i zaczełam od nowa.
        Tylko to serce zostało.
        Chociaż już coraz wiecej robi w nim miejsca,bo ile razy można byc
        odrzucanym.
        Chce wierzyć i mieć nadzieję,że będę szczęsliwa.
        Dopiero dorastam do tego,że aby ten stan osiąnąć trzeba najpierw
        sameu poczuć to.
        Wiem,że trzeba iść do przodu dla siebie! dla mojego Kubusia :-)
        • upsik_u Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 14.08.07, 01:06
          hey, nawet nie wiesz jak jesteś dla mnie rozpoznawalny:), chyba się
          troszkę dziś nudziłeś?
          nie mniej jednak pozdro :)
    • synvilla Re:Serce nie sługa. 13.08.07, 16:25
      Rozwiodłaś się i to jest bardzo rozsądne. Po co żyć z kimś z kim
      już dawno się minęłaś?

      Teraz został ów następny amant.
      Nie wiem czy to dobra wskazówka dla ciebie, ale ja zawsze uważam,że
      jeżeli nie jestem dobra dla tego kogoś, to ten ktoś nie jest dobry
      również dla mnie.Los daje nam to co najlepsze.

      Moze to co dzieje się teraz jest takim drogowskazem,ze z nim nie
      byloby tak lekko, jak ci sie wydawało. Moze to nie on jest ci
      sadzony? Jest dużo moze ale... daj sobie spokój z uczuciami do
      niego na jakiś czas, a zacznij go obserwowoać abyś znowu nie
      popełniła błedu.
    • solaris_38 Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 16:38
      lawinę krytyki masz w swoim sercu
      dlaczego ktoś miałaby cię krytykowac skoro takie niepowtarzalne uczucia czujesz
      do kogoś kto tego nie odwzajemnia

      widać tego potzrebujesz

      odrzucać i być odrzuconą

      ale jak ci sie znudzi to sie to zmieni

      wtedy pokochasz kogoś wartościowego i odwzajemniając ego twoje uczucia


      dupek jest kochany przez dupkową i oboje lubią siebie w tej roli
      i to jest w porządku

      sama dojrzejesz do zmiany

      a na razie oddawaj się namiętnie grze w odrzucanie bo to ciekawa gra i dużo sie
      nauczysz jak ja zrozumesz
      • shangri.la Re: Nikt Jej dotychczas nie skrytykował.... 13.08.07, 17:59
        ....oprócz Ciebie(!)
        solaris_38 napisała:

        widać tego potzrebujesz
        >
        > odrzucać i być odrzuconą
        >
        > ale jak ci sie znudzi to sie to zmieni
        >

        Echo dawnego FP, brrrrrrrrrrrr
        • solaris_38 Re: Nikt Jej dotychczas nie skrytykował.... 14.08.07, 00:40
          krytyka nie jest trucizną
          a mój cel jest pozytywny

          • shangri.la Re: Nikt Jej dotychczas nie skrytykował.... 14.08.07, 09:19
            Krytyka potrafi zabijać,
            a cel wcale nie uświęca środków
            • solaris_38 Re: Nikt Jej dotychczas nie skrytykował.... 14.08.07, 23:38


              sadzę że trzeba uważać z krytyką
              ale nie robić z niej świętej krowy
              prawda też ma sens
              ale tez trzeba z nią uważać
    • zagubiona84 Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 13.08.07, 23:55
      Człowiek dobry często dostaje po dupie właśnie dlatego, że jest dobry.
      Jakich uczuć wcześniej nie miałaś??
      Sama mocno kochałam bezinteresownie,
      ale tak samo potrafię przestać znosić kogoś, tylko dlatego, że robię wówczas coś
      wbrew sobie.
    • babushka Re: Zaraz pewnie posypie się lawina krytyki... 14.08.07, 01:50
      fajna historia o tym, ze poznajesz siebie, a co jest w zyciu wazniejszego niz
      poznanie siebie?
      :)
    • xxnick Kochani... 14.08.07, 08:26
      Dziękuję za każdy wpis tutaj.
      Ja wiem,że mój problem może dla wielu z Was wydać się śmieszny.
      Bo po pierwsze,jak można wpakować sie w związek z facetem ze
      zobowiązaniami.
      Po drugie,jak można ciągnąc to,pomimo wielu górek,które się pojawiały
      Po trzecie,jak można się zastanawiać co dalej,skoro może to w ogóle
      jest koniec naszej znajomosci...
      Zawsze myslałam,że takie problemy mnie nie dotyczą.
      Dziwne związki,układy,i niemoc wyrwania się z tego.
      A jednak kochałam tak silnie przez 4 lata z wzajemnością,że dzisiaj
      nie mogę uwierzyć,że tak to się wszystko rozmyło.
      Może rzeczywiście czas zdziala cuda.
      Może trzeba dystansu,może muszę zająć się swoim życiem...
      Tylko głęboko w sercu tkwi tęsknota..ogromna ....
      a najbardziej to przeświadczenie,że juz drugi taki facet mi się nie
      trafi...
      Ze już nigdy nie pokocham tak prawdziwie..
      • green_land Re: Kochani... 14.08.07, 10:06
        Trzymaj się cieplutko i czekaj na prawdziwą miłość:) Przyjdzie na
        pewno, tylko musisz zrobić jej miejsce:)

        >że juz drugi taki facet mi się nie trafi...
        Oby się drugi taki nie trafił!

        A gdy się zakochasz, by wybranek był spełnieniem Twoich marzeń, a Ty
        jego:)))
        • xxnick Re: Kochani... 14.08.07, 10:41
          To brzmi jak bajka...
          Chyba nie wierzę,ze jeszcze może być tak....
          • green_land Re: Kochani... 14.08.07, 11:02
            Nooo, i jak ma przyjść szczęście, skoro w nie nie wierzysz?
            Nawet jak przyjdzie i stanie obok Ciebie, nie zauważysz go wtedy...
            • xxnick Re: Kochani... 14.08.07, 11:08
              Ahhhh mam dzisiaj pod górkę :-)
              Mój synuś od dzisiaj do konca tygodnia z tatą. Już tęsknie.
              Mój "ten" wciąż milczy.
              Zabrał mi spontaniczność i wiare w marzenia.
              Wiem,wiem wszystko zależy od nas samych.
              Przecież dostalam od życia,to czego pragnęłam.Rozwód.
              Chciałam być wolna.Chciałam być w końcu szczęsliwa.
              Dlaczego swoje szczęscie zaszufladkowalam do bycia z "nim"?
              Bezsensu,bezsensu,bezsensu!
              • maureen2 Re: Kochani... 14.08.07, 11:36
                szczęście jest pojedyńcze
                • xxnick Re: Kochani... 14.08.07, 11:51
                  Czyli jak to rozumiec?
                  • shangri.la Re: Kochani... 14.08.07, 12:05
                    Szczęście się pomnaża, dzieląc na dwa;)
                  • synvilla Re: A moze tak czas stanac z nogami na ziemi. 14.08.07, 12:45
                    xxnick napisała:

                    > Czyli jak to rozumiec?

                    Nie uciekac w marzenia. Owszem dobrze, ze je mamy latwiej jest
                    wtedy przezyc rzeczywistosc.Taki lot w marzenia bywa przyjemny.

                    Ale pomysl od tej praktycznej strony.
                    On zostawia swoja kobiete z dziecmi. Jednak od dzieci sie czlowiek
                    nie rozwodzi. Wybiera ciebie i nagle zwalaja ci sie na glowe jego
                    dzieci i obowiazki z nimi zwiazane. Masz juz jedno swoje i do tego
                    dochodza tez i jego dzieciaczki.Czy je znasz`? Czy dasz rade byc
                    druga matka dla nich? Czy wiesz jak trudno jest byc macocha?Ile
                    prob musisz przezyc z ich strony, zal i pretensje do ciebie za
                    rozbity dom.To taki jeden przyklad z zycia, a jest ich wiele.

                    W konfrontacji z rzeczywistoscia marzenia to, to co najszybciej
                    umiera.
                    • xxnick Re: A moze tak czas stanac z nogami na ziemi. 14.08.07, 12:58
                      Znam jego dzieci.
                      Ale są jeszcze małe i nie rozumieją,kim jestem/kim byłam.
                      Często myślałam o tym,co dalej.
                      I wydawało mi się,że dam radę.
                      Że wystarczą chęci z obu stron i mądrość,by poradzić sobie z taką
                      sytuacją.Przecież ludzie się rozstają.
                      Przecież ja się rozwiodłam i zostalam sama z dzieckiem.
                      Ale może jestem bardzo nieświadoma.Może nie dalabym rady..
                      Tylko wiecie co najbardziej boli?
                      Że przez 4 lata słyszałam zapewnienia że będziemy w życiu razem,że
                      on sobie nie wyobraża życia z tamtą kobietą,ale że nie umie mi
                      określić,kiedy to będzie.
                      I pewnie nie miałabym aż tak wielu dylematów,gdyby nie te
                      zapewnienia.
                      A tak czuję się z jednej strony oszukana a z drugiej chyba dociera
                      do mnie,że naiwna byłam?
                      Że chyba zbyt mocno wierzę,że istniej coś takiego,jak miłość.
                      I pewnie czas stanąć na ziemi.
                      • shangri.la Re: A moze tak czas stanac z nogami na ziemi. 14.08.07, 13:00
                        "Stanąć na ziemi" , czyli przestać wierzyć w miłość?
                        Nie daj się zwariować.....:)
                        • xxnick Re: A moze tak czas stanac z nogami na ziemi. 14.08.07, 13:14
                          No własnie ;-)
                          Chyba zwariuje!

                          A chciałabym byc tylko szczęsliwa w życiu.
                          Mieć kompletną rodzinę i pierwszy raz w pełni tym żyć.

                          A wiecie co jest największą ironią...
                          Że gdy tak się miotałam w małżeństwie,wiele razy powtarzałam,że
                          chciałabym by mój mąż znalazł sobie kogoś,żebysmy rozstali się w
                          przyjaźni,żeby tylko nie został sam.
                          I prosze zyczenie się spełniło!
                          Mój już były mąż poznał jeszcze w trakcie trwania naszego małżeństwa
                          (ale już wtedy,gdy głośno była mowa o rozwodzie) kobietę,z którą
                          mieszka od początku roku i planuje wspolną przyszłość.
                          A ja... :-)
                          Zostałam sama.
                          A najbardziej pragnęłam tej całej miłości.
                          • shangri.la Re: A moze tak czas stanac z nogami na ziemi. 14.08.07, 13:16
                            Tej miłości nikt Ci nie odbierze, ale ONA czasem wcale nie jest równoznaczna ze
                            szczęściem.
                            • xxnick Re: A moze tak czas stanac z nogami na ziemi. 14.08.07, 13:21
                              No głupia jestem,ze tak wbiłam sobie do głowy "jego".
                              O rany,może tak zawsze jest,że czyta się w swoich myslach,ze rozumie
                              bez słow,ze seks smakuje wyśmienicie,że wspólny czas razem raduje,że
                              bez siebie jest smutno i źle.
                              Nigdy czegoś takiego nie czułam do żadnego faceta.
                              Nie odczuwalam tak silnych emocji.
                              Może dlatego stwierdziłam,że to wlaśnie miłość o którą warto walczyć.
                              • shangri.la Re: A moze tak czas stanac z nogami na ziemi. 14.08.07, 13:25
                                I zapewne tak było , ale tylko z Twojej strony....
                                Miłość nieodwzajemniona jest przekleństwem z punktu widzenia osoby kochającej,
                                ale wyobraź sobie epokę Romantyzmu bez rozpaczy rozdzielonych lub porzuconych
                                kochanków....:)
                                • piesbaskervill Re: A moze tak czas stanac z nogami na ziemi. 14.08.07, 13:27
                                  przekleństwo,przekleństwo,ba to jest nawet jak klątwa,jak fatum,ooo
                                  • shangri.la Re: piesku, ciapku..... 14.08.07, 13:30
                                    ...kto rzucił na Ciebie tą klątwę?
                                    Czyżby Kinek?:)
                                • xxnick Re: A moze tak czas stanac z nogami na ziemi. 14.08.07, 13:28
                                  Ponoć nie ma tego złego,co by na dobre nie wyszło...
                                  • shangri.la Re: A moze tak czas stanac z nogami na ziemi. 14.08.07, 13:29
                                    Ponoć....:)
                                    • xxnick Re: A moze tak czas stanac z nogami na ziemi. 14.08.07, 13:31
                                      No w coś trzeba wierzyć :-)
                              • synvilla Re: Nie zalamuj sie. 14.08.07, 13:36
                                No głupia jestem,ze tak wbiłam sobie do głowy "jego".

                                ..................................
                                Moze jeszcze wroci i wszystko Wam sie ulozy.Moze to jest chwilowy
                                szok z jego strony?

                                Uwazam, ze jakby tam nie bylo TO NALEZY CI SIE solidna rozmowa z
                                nim! On powinien wyjasnic zrodlo swojego zachowania.
                                czyzby nagle zrozumial,ze kocha tamta, wciaz`?
                                Masz prawo zadac od niego wyjasnienia. Co jest grane? Fakt, ze on
                                ucieka przed konfrontacja swiadczy o nim wybitnie ZLE.

                                Przeciez posrednio ty dla niego sie rozwiodlas! Takich spraw nie
                                zostawia sie bez wyjasnien, o ile jest szacunek.
                                Daj mu czas na owe wyjasnienia. Jezeli w przeciagu okreslonego
                                czasu nie wyjasni co jest grane. To zostaw tego faceta. Bo on nie
                                nadaje sie do zycia. To jest infantylny marzyciel. A takich jest
                                wielu.
                                Napisz do niego i zadaj wyjasnien w okrelonym czasie. Dosc twardo.
                                • xxnick Re: Nie zalamuj sie. 14.08.07, 13:50
                                  Kochana.
                                  Ja pośrednio wiem w czym rzecz.
                                  Ponoć już nie ma siły,bo ja nie wierzę,ze ciągle podważam jego
                                  uczucia,że ciągle mam żale.Ze przecież mówi,że mnie kocha,że nie
                                  wyobraza sobie życia z nią,wiec dlaczego ja nie wierze,dlaczego
                                  ciągle mam pretensje etc.
                                  Tylko co mi ze słów?
                                  Ja chce zapewnień solidnych,a nie takiego pisania piaskiem po wodzie.
                                  Napisalam do niego w weekend bardzo długiego smsa.
                                  Nie odpisał.
                                  Może myśli?
                                  Może potrzebuje czasu?
                                  A może jest zwykłym tchórzem,który nie przewidział,że jednak się
                                  rozwiodę.
                                  Nie wiem.
                                  Chyba tylko czas odpowie na te pytania...
                                  Tylko żeby cierpliwość była moją dominującą cechą...


                                  • synvilla Re: Nie zalamuj sie. 14.08.07, 13:55
                                    No nie jest wesolo, dla ciebie. Ale poczekaj. Choc latwo to pisac,
                                    trudniej zrobic.
                                    • xxnick Re: Nie zalamuj sie. 14.08.07, 14:02
                                      Gdyby człowiek był mądry i umiał zawsze przewidzieć w przód.
                                      ...
                                      W każdym razie dziękuję wszystkim,ze nie potępiła mnie za to co
                                      zrobiłam.
                                      Że nie zostalam nazwana kochanką,że nie napadły na mnie żony,których
                                      mąż pokochał inną.
                                      Że nie przeczytalam,ze jestem nieodpowiedzialna i myślę tylko o
                                      sobie.
                                      Los układa różnie drogi życiowe.
                                      Nigdy nawet nie zakładalam,że znajdę się tam gdzie jestem.
                                      Oby tylko zakończenie było pomyslne.
                                      • synvilla Re: Nie zalamuj sie. 14.08.07, 14:13
                                        Za co cie potepiac? Za milosc?

                                        recze ci ze gdyby to byl solidny zwiazek nie dalabys rady.

                                        Zwiazek tworza dwie osoby, dlatego cos jest w nim nie tak skoro nie
                                        funkcjonuje i jest zdrada. Dlatego warto sie osobie przyjzec i
                                        nabrac dystansu.

                                        Ludzie zdradzaja dala milionow powodow. I uchwycic co jest sila
                                        napedowa dla zdrady jest dosc trudno.
                                        Ale gdyby choc troche poznac co jest co,co jest napedem dla zdrady,
                                        to masz szanse na to aby przewidziec co sie stanie w przyszlosci.
                                        • xxnick Re: Nie zalamuj sie. 14.08.07, 14:44
                                          Ja też jestem zdania,że gdy w związku jest stabilne uczucie,to nie
                                          ma opcji,by się rozsypał.
                                          Wiem to,choćby po sobie.
                                          Wcześniej nie kochałam wystarczająco.
                                          Wiedzialam o tym,od początku dlatego pojawił się ten ktoś.
                                          A zarazem przez 4 lata nie w głowie mi byli inni mężczyźni,włącznie
                                          z moim mężem...
                                          Ale to już przeszłość.
                                          Wolę już nie myślec o tym co było.
                                          Do kitu ze wszystkim.
                                • synvilla Re: I jeszcze jedno. 14.08.07, 13:53
                                  Mozliwe ze gosc wzial sie do rachunkow. zaczal przeliczac alimenty
                                  i ile bedzie kosztowalo rozstanie z tamta kobieta.
                                  I czy da rade ekonomicznie.

                                  Wielu zostaje w zwiazkach czasem malo udanych, wlasnie ze wzgledu
                                  na strach przed konsekwencjami ekonomicznymi.

                                  Nic tak chyba nie dziala odstraszajaco na nowy zwiazek, jak
                                  pogorszenie sobie warunkow ekonomicznych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka